matka_karmiaca
10.11.10, 11:39
Moja córeczka ma 5 miesięcy. Od połowy ciąży jestem w domu. Nie mam depresji poporodowej, daję sobie radę, kiedy małą trzeba nakarmić, przewinąć, wyjść na spacer.
Moim problemem jest czas między karmieniami, gdy dziecko nie śpi. Ola jest teraz w okresie "odkrywania świata", nie bardzo podoba się jej już noszenie na rękach, boleśnie wpija mi wtedy palce w szyję albo rzuca głową o mało nie wybijając mi zębów. Lubi leżeć i manipulować zabawkami, ale do czasu. Po dłuższej chwili zabawy zaczyna się marudzenie, chce czegoś nowego i ja nijak nie wiem, czego. Mam wrażenie, że mojemu partnerowi i siostrze bawienie się z maluchem przychodzi naturalnie. Dla mnie jest to raczej bliższe walki o kolejny kwadrans bez marudzenia. Frustruje mnie, że każda aktywność - śpiewanie, turlanie, głaskanie - po kilku, kilkunastu minutach śmiechu nagle kończy się płaczem.
Czy ja coś robię źle?