Chce Wam sie jeszcze zyc?

11.11.10, 19:21
Mnie coraz mniej i nic mnie nie cieszy, nic sie nie zmienia. Nie mam juz sily... Znow swieta, samotny sylwester i monotonia, monotonia, monotonia.
    • grosz-ek Re: Chce Wam sie jeszcze zyc? 11.11.10, 21:15
      "Gdy Ci życie obrzydnie
      i świat stanie się piekłem,
      wsadź głowę do kibla
      i strzel się deklem"
      - powiedzonko ze studiów, często cytowane przez moją Ukochaną w takich chwilach. A tak na poważnie - ja piszę do mojej niedawno zmarłej żony sążniaste listy. Wcześniej, gdy żyła, napisałem może ze 2 w ciągu 15 lat znajomości. Bardziej korzystaliśmy z osiągnięć współczesnej techniki - telefony i smsy. Wysiadają one jednak w obliczu śmierci - za to listy sprawują się całkiem dobrze. Szczególnie, gdy nie próbuję ich wysyłać. Zapisałem już z 50 kartek zeszytu (w przeciągu miesiąca od wypadku). Piszę o wszystkim. O każdej radości i każdym smutku. Piszę jak bardzo mi Jej brakuję, jak bardzo za Nią tęsknię, jak bardzo Ją nadal kocham. Ale też dziękuje za wszystkie przeżyte chwile, za nasze wspaniałe dzieci, za Jej wielką miłość, którą mnie obdarzyła. I proszę o siłę i wsparcie w mierzeniu się z codzienną rzeczywistością. Aby stała obok mnie w każdej sytuacji - jeśli nawet nie mogę jej złapać za rękę, jak do tej pory robiłem. Kochałem, kocham i nadal chcę kochać moją żonę. Wolę nie zastanawiać się nad moją stratą. Wolę wierzyć, że to strata wirtualna. Jej ciało umarło, ale nasza miłość - nie. I dopóki ja ją kocham - będzie ona trwała. Z czasem przyjdzie moment, kiedy połączę się ponownie z moją miłością. Nie dziś i nie jutro, ale kiedyś - na pewno. Mam nadzieję, że w międzyczasie, uda mi się wychować nasze dzieci na porządnych ludzi. To obiecałem mojej żonie i zamierzam tego dotrzymać. Aby, gdy przyjdzie mój czas, móc jej opowiedzieć o naszych wnukach i być może - prawnukach. Na to liczę. To jest mój plan działania.
      • abi-23 Re: Chce Wam sie jeszcze zyc? 17.11.10, 13:49
        od wypadku mojego mężą minęło półtora roku, najpierw nie dałam rady nic pisać, rozmawiałam krzyczałam opowiadałam o wszystkim i tak w kółko, os jakiegoś czasu zapisuję moje rozmowo - monologi na kartkach zeszytu, stał się on moją świątynią taką twierdzą która jest tylko moja gdzie nie muszę się uśmiechać i mówić że jest dobrze, ja obiecałam mojemu mężowi że będzie ze mnie dumny, myślę że jest, zawsze mnie wspierał i uważał że ze wszystkim sobie poradzę no to radzę jak umiem więc musi mi się chcieć żyć, chociażby po to,
        dużo siły i wytrwałości
    • mar-y88 Re: Chce Wam sie jeszcze zyc? 11.11.10, 21:21
      Mnie się nie chce od prawie 2 lat, tak bardzo żałuję że nie skończyłam tego koszmaru od razu, że nigdy nie miałam odwagi dołączyć do mojego ukochanego...
      • proy0311 Re: Chce Wam sie jeszcze zyc? 12.11.10, 12:48
        :( Zapisalam przez te 78 dni zeszyty cale. Tęsknota odbiera ...chęć do życia.Obowiązki wobec tych co zostali każą być i się mocno trzymać. Nawet uśmiechać. A tak naprawdę...interesuje jedno...znowu być razem. Nieosiągalne.
        Nie ma dobrego rozwiązania. Ani odejść ani zostać. Nie ode mnie to zależy.Na szczęście.
        Czytam z nadzieją pisane przez niektórych slowa ,że im się chce.Patrzę w przyszlość i czekam. Może i mi się zachce. Problem w tym że nasza milość się nie skończyla. I nie skończy.
        Piękne? Nie . Trudne. Bolesne.
        Trudne gdy zna się tylko to życie i już wie że na nim szczęścia...już się nie można spodziewać. A przyszle życie ? Ha.Trudno żyć nadzieją na coś czego być może...

        A jednak gdy chcialam napisać że na listy nie ma odpowiedzi coś kazalo mi to zdanie pominąć, coś ? Piotr. W jakiś sposób tę jego obecność czuję.
        • tilia7 Re: Chce Wam sie jeszcze zyc? 16.11.10, 23:01
          Bo odpowiedź jest.Inna oczywiście,nie w formie listu,nie w formie słów ale wiesz,że jest.U mnie niedługo 20 miesięcy,w tym czasie zapiałam takimi listami siedem 200-kartkowych zeszytów.Piszę nadal i mogę powiedzieć,że te listy nie raz uratowały mi życie a już na pewno ratują mój rozum.

          Czy mi się chce żyć?Nie,wciąż życie przeraża mnie bardziej niż śmierć i wciąż nie wiem,jaki jest sens tego dreptania z dna na dzień.Tylko po jakimś czasie nie ma już tego usprawiedliwienia,że się "uciekło" pod wpływem szoku,więc odpowiedzialność za siebie i innych każe jakoś trwać.Ale często pojawia się refleksja,że trzeba było od razu...i byłby spokój.
    • digirec Re: Chce Wam sie jeszcze zyc? 12.11.10, 12:46
      link do tego filmiku jest u mnie na pulpicie wlaczam go zawsze gdy zaczynam "dołowac myslowo"
      vimeo.com/79990O
      mimo wszystko dobrego dnia Wam wszystkim
      aaa i tak powtarzajac słowa pewnej piosenki
      .......i tak warto zyc...
      • digirec Re: Chce Wam sie jeszcze zyc? 12.11.10, 12:47
        ups nie ten link ,wklejam nowy powienien dzialac:)
        ekai.pl/wydarzenia/wideo/x24136/film-basia-juz-dostepny/
    • atkkaa Re: Chce Wam sie jeszcze zyc? 17.11.10, 17:17
      Napisalam tego posta, zeby sie dowiedziec, czy Wy tez tak macie- ja po etapach niedowierzania, zalu, smutku, rozpaczy, tesknoty doszlam wreszcie nad skraj takiej przepasci, w ktora mozna juz tylko spasc. Nic mnie nie cieszy, totalna apatia i to juz nawet nie z zwiazku z tesknota, tylko z tym, ze mi sie tak potwornie juz NIC NIE CHCE. Boje sie, ze kiedys nie wytrzymam i cholera cos zrobie, a przeciez nie moge zostawic dziecka na pastwe losu. Ostatnio mam ochote wsiasc w jakis pociag i jechac gdziekolwiek, byle wszystko zostawic, uciekanie jest w moim stylu, tak bylo cale zycie. zawsze, gdy pojawialy sie problemy, to wsiadalam w auto i wyjezdzalam, tylko wtedy mialam do czego wracac.
      • atkkaa Re: Chce Wam sie jeszcze zyc? 17.11.10, 17:18
        "tylko wtedy mialam do czego wracac." albo raczej do kogo...
      • abi-23 Re: Chce Wam sie jeszcze zyc? 17.11.10, 18:59
        te etapy jak piszesz trwają cały czas na przemian , kolejny miesiąc, rok, już póltora niczego nie zmienia u mnie pojawia się jeszcze złość, na męża że mnie tak brutalnie zostawił, na świat że nadal istnieje, na ludzi wokół za to że mają swoje sprawy że są szczęśliwi.ja się rzuciłam w wir pracy bo w sumie nie miałam wyjścia, zostałam z kredytem itd., ale nadal czuję że jestem w przepaści i każda próba wydostania się z niej kończy się tym samym. często jeżdżę na cmentarz już nie codziennie ale często to mi czasem pomaga, chociaż nie zawsze
        to prawda zdarza mi się uśmiechać, wypić ze znajomymi piwo, ale potem jest masakra,
        miałam szczęście bo mam na swojej drodze wspaniałych przyjaciół, którzy codziennie wyciągają mnie z tego dołu, a samotna i nieszczęśliwa jestem wciąż.
        samotność da się oswoić, wytrwałości przede wszystkim musisz zadbać o zdrowie, wiem co mówię bo mną należało się w końcu zająć miesiące leczenia, bo serce, bo wysadziłam żołądek i jeszcze takie tam, to najważniejsze teraz, musisz mieć siły zabrzmi banalnie ale masz dla kogo żyć, uwierz mi
    • grosz-ek Re: Chce Wam sie jeszcze zyc? 17.11.10, 18:25
      Ten listopad to najgorszy miesiąc roku.
      Nie dość, że w duszy smutno, to jeszcze aura swoje dokłada. Czuję się otumaniony, jakby mój umysł był spowity czarną gazą. Nic mnie nie cieszy, nic mnie nie bawi. Rozmowy z dziećmi - bezsensu. Wykonanie najprostszej rzeczy trwa wieczność. Nic mi się nie udaje, wszystko się wali, rozpada w pył. W robocie zaległości się piętrzą i piętrzą. Do bani z tym wszystkim.
      Cholera, jak ja nienawidzę listopada...
    • agni-123 Re: Chce Wam sie jeszcze zyc? 23.11.10, 18:13
      Czasami nie,ale przychodzą na myśl córki. Dobrze, że są bo nie wiem co by się ze mną stało gdyby nie one Teraz żyję dla nich i nie myślę o sobie, chociaż mam czasem ochotę zostawić to wszystko, zamknąć za sobą drzwi i iść gdzieś przed siebie. Życie samemu jest ciężkie, tylko czemu dowiadujemy się o tym w tak okrutny sposób i tak wczas.
      • beattrix120309 Re: Chce Wam sie jeszcze zyc? 24.11.10, 23:29
        Czy chce mi sie żyć..??? Czasami nie...ale nie myslę o tym bo mam dla kogo zyc i dla kogo walczyć. Boje sie mysleć że nie chce mi sie żyć...żeby Bóg mnie nie pokarał i nie zabrał mnie w naj lepszej chwili...nawet nie chce o tym mysleć że moja córeczka została by sama..((( Taka myś mnie przeraża. Często jestem zmęczona psychicznie mam ochote uciec gdzieś ale nie mam gdzie zostawić małej ...a tak naprawdę to nie wyobrażam sobie bez niej życia.... jak jestem w pracy to bardzo tęsknię za nią....a to tylko 8-9 godzin. Moje zmęczenie czasami jest tak duże że wszytko mnie boli nie mam nawet siły np. pozamiatać bo to strasznie ciężko, przenieśc coś z jednego miejsca w drugie....ale czasami jak nabiorę siły to wszytko nadrabiam.
        Jest strasznie ciężko pogodziś się z tym wszytkim ale wiem że już nic nie jestem wstanie zrobić...zrobiłam co mogłam...byłam przy męzu do końca...od odstaniej chwili....(((
        W zeszłym roku.... nawet nie wiem co się działo ...było wiele zmian ..nowości ..itd. Teraz powoli zaczynam żyć i nie dla siebie dla mojej córeczki chcę żeby była szczęśliwa....mimo że ma tylko mnie. W tym roku byłyśmy razem na wakacjach, przeprowadziłyśmy się, robułyśmy dynię ma Hallowen a przed nami będzie pieczenie pierników i ubieranie choinki.....nie będzedzie mi wesoło...ale mam nadzieję że ona będzie miała z tego dużo radości....chcę żeby była szczęsliwa i radosna...tak jak kiedyś ja w jej wieku.
        • proy0311 Re: Chce Wam sie jeszcze zyc? 25.11.10, 16:47
          Beattrix zawdzięczam Ci spokojną noc...przeczytałam Twój post po północy, wyobraziłam sobie Ciebie . Pomyslałam że Twoja córcia pewnie śpi gdy Ty piszesz. Poczułam się bezpiecznie.
          Pozdrawiam Cię .
          • beattrix120309 Re: Chce Wam sie jeszcze zyc? 25.11.10, 23:15
            proy0311 ..mimo bólu jaki mam stale w sercu ciesze się że chociaż odrobinę komuś mogłam pomóc... tylko wirtualnie ale zawsze. Nie zawsze bywam taka radosna .....tez mam doły i to takie że trudno z nich wyjść....ale często to ukrywam..... nie chce żeby moja córeczka widziała ona jest mała ale dużo rozumie i dużo pyta. A przed innymi ukrywam sie bo oni i tak nie rozumieją zbytnio ...jak można cierpieć aż tak długo ( i oby nigdy tego nie musieli zrozumieć)
            Tak jak pisałam to ona sobie smacznie spała....lubię patrzeć na jej spokojna i beztroską śpiącą buzię...wiem że dla niej muszę trwać ...ona jest teraz moim całym życiem .....))
            Tobie i wszystkim innym zycze dużo wytrwałości i siły bo tylko tego na trzeba.
    • lynka81 Re: Chce Wam sie jeszcze zyc? 25.11.10, 23:10
      Miałam momenty,że nie chciało mi się żyć. Teraz czuję się nieszczęśliwa, ale nie wyobrażam sobie tego by moi synkowie zostali zupełnymi sierotami. Jakiś miesiąc temu, poczułam tak wewnętrznie, że najbliższe 20 lat poświęcę moim dzieciom by ich wychować na dobrych, szczęśliwych ludzi. Mimo, że mam 29 lat to dosyć dużo przeżyłam, miałam fajne życie, był czas, że żyłam tylko dla siebie i swoich przyjemności. Teraz nic mi się nie chce, mało mnie cieszy, nie szkoda mi zupełnie tego, że czas przelatuje mi przez palce. nawet cieszy mnie, że ten czas tak szybko płynie. czuję, że spełnię się w taki sposób by zająć się dziećmi, a wszystko to co mogłabym teraz robić też dla siebie to zrealizuję jak dzieci będą na studiach, o ile będzie mi się chciało. kiedyś czytałam dużo książek, chodziliśmy regularnie do kina, a teraz wogóle od prawie roku nic nie czytam ,nie mogę się skupić i kompletnie nie interesuje mnie co graja w kinach. jedynie interesuje mnie kiedy będzie mógł mój synek iść na pierwszy swój film do kina (ma dwa latka), takie rzeczy sprawiają mi radość. moje zainteresowania krążą wokół dzieci i tym żyję, to daję mi siłę. chociaż jak mój dwulatek daje mi w kość to oczywiście jest trudno i wydaje mi się, że nie dam już rady, dlaczego muszę sama z tym być, z tą odpowiedzialnością. no,ale i tak na drugi dzień trzeba wstać z łóżka, zrobić dwulatkowi śniadanie,a pięciomiesięcznemu przygotować mleko.robię to bo ich kocham i dzięki nim odnajduję jeszcze jakiś sens mojego życia.
      ps. też mam takie momenty, że chciałabym wsiąść w pociąg i jechać w długą podróż wszystko jedno gdzie.
      Pozdrawiam wszystkich i życzę dużo siły!
      k.
      • pustaaa Re: Chce Wam sie jeszcze zyc? 24.07.11, 23:20
        Nie chce mi się wcale. Dziecko, z którego tak się cieszyłam, cieszyliśmy denerwuje mnie teraz. Szkoda mi go ale jestem też zła, że jest. Bo gdyby nie ono to już bym poszła do mojego kochania a tak muszę wegetować dla tego biednego dzieciątka, któremu już nie da się zapewnić tego szczęścia i radości, które miał gdy byliśmy razem z mężem. Niech mnie jakiś samochód potrąci śmiertelnie, bo może z góry będę lepszą mamą niż taką tutaj. Odkąd nie ma mojej miłości jest patologia... Po co to? Chcę być z mężem a nie mogę bo dziecko... Po co ono było sprowadzone na ten świat? Nie zazna już szczęścia a ja dodatkowo muszę dla niego wegetować. Dlaczego? Jestem zła bo jakby nie było maluszka to mogłabym odejść czego pragnę, a przez to, źe on jest to i ja muszę być choć nie chcę
    • mabl01 Re: Chce Wam sie jeszcze zyc? 25.07.11, 16:22
      U mnie minelo prawie pol roku, bylo ciezko, modlilam sie do meza, zeby zabral mnie do siebie, ale... od dwoch tygodni mam takiego powera, ze moge gory przenosic, chce zyc, chce sie cieszyc kazdym dniem, potrafie sie usmiechac i to przyszlo nagle. I nie wierzylam w to ze bedzie w moim zyciu dobrze, ale tak jest, meza mi brakuje bardzo, ale czasu nie cofne, wiec ciesze sie tym co mam.
      • kajetanb52 Re: Chce Wam sie jeszcze zyc? 26.07.11, 11:17
        I tej opcji się trzymaj:)
        • mabl01 Re: Chce Wam sie jeszcze zyc? 26.07.11, 22:25
          dostałam potężnego kopa od życia, myślałam, że się nie podniosę, ale dałam radę i życzę tego każdemu z Was
Pełna wersja