iwonag25
14.11.10, 21:37
Jestem z mężem 12 lat, 6 lat po ślubie. Mamy 2 córeczki. 3 tygodnie temu dowiedziałam się, że w naszym życiu jest ta trzecia. Nie ma seksu, romansu, ale jest jakieś uczucie, podniecenie, fascynacja, bratnia dusza. To z jego strony. Z jej strony jest miłość. Ta wiadomość spadła na mnie jak grom z jasnego nieba. Ona ma 3 letniego synka i męża, z którym jest w trakcie rozwodu. Odeszła od niego mając nadzieję, że mój mąż od nas odejdzie do niej. Na razie nie odszedł. Pogubił się. Ja tkwię w tym chorym trójkącie mając nadzieję że wszystko będzie dobrze. Jestem opoką dla męża mimo iż w sercu mam ogromny żal i strach. Mój mąż nie wyobraża sobie że od nas odejdzie, ale też chce utrzymywać tamtą przyjaźń. Ja również staram się być dla męża przyjaciółką. Wysłuchuję wszystkich jego rozterek zaciskając zęby, nie pokazując złości i rozgoryczenia. Najgorsze jest to, że Ona wplątała go w swoją sieć niczym pajęczyca. To co męża odtrąca ode mnie, u niej go fascynuje. Mój mężczyzna zawsze niezależny, mający swoje zdanie, nieugięty, wielki indywidualista, daje się jej sterować niczym marionetka. Totalnie go zmanipulowała. To ma być przyjaźń, ale gdy mąż mial wczoraj bardzo zły dzień, ona się na niego wypięła. To mi się wypłakał w ramię. A dziś jak potulny piesek do niej poleciał. Najlepsze jest to, że on ma świadomość tego wszystkiego, ale nie potrafi (nie chce) się z tego wyplątać. W jednej sprawie mam nad nią przewagę. Mi ufa i jest mnie całkowicie pewny. Jej nie jest, do końca jej nie ufa. Dziś mi powiedział, że daję mu szczęście, pewność i stabilizację. Ale jestem nudna. A ona daje mu TYLKO nerwy, ale i tym samym adrenalinę. Są tacy sami, mają takie same poglądy i charaktery. I to go w niej fascynuje. Utkwił w tym po uszy, wie że źle robi, bo krzywdzi mnie, ale chce to ciągnąć dalej. Nie potrafię mu postawić ultimatum bo boję się, że wybierze ją. A tego nie chcę. Ja równiez w tym utkwiłam, bo wolę być z nim i się męczyć i być nieszczęsliwą aniżeli miałabym żyć bez niego. Powoli opadam z sił.