zmiany w zyciu dziecka

15.11.10, 22:07
Bardzo prosze o rade.Moj synek lat 3 od 3 miesiecy jest starszym bratem.W stosunku do siostry,zachowuje sie super,jest badzo opiekunczy i kochany.Nie mial zadnych objawow zazdrosci.Przynajmniej tej "jawnej".Jednoczesnie od wrzesnia jest przedszkolakiem,wiec zbieglo mu sie kilka spraw.I nie wiem czy wiazac obydwie sprawy ,ale od tego czasu strasznie sie zmienil.Do tej pory radosny,otwarty ,pelen zycia chlopiec teraz zachowuje sie zupelnie inaczej.pierwszy tydzien w przedszkolu to placz i smutek.W kolko mowil jak za nami teskni, szczegolnie za tata z ktorym jest strasznie zwiazany.Przez te dwa miesiace w przedszkolu byl w sumie miesiac.Przez ten czas juz nie plakal,ale jest tam smutny,wycofany,nie wchodzi w konatakty z dziecmi.Z relacji Pani wiem, ze jest obserwatorem, ciagle z boku, a jednoczesnie bardzo sie rpzejmuje jak w grupie cos sie zlego dzieje i natychmiast mowi to Pani. Wczul sie w role ich asystenta;-)W przedszkolu nic prawie nie je.Na zajeciach z rytmiki poki Pani Go nie wprowadzi z grupe,siedzi na lawce i obserwuje.Przychodze po niego po obiedzie i niewazne czy bede za pol godziny czy godzine zawsze juz czeka ze wszystkimi rzeczami typu rysunek ,recznik, na lawce i czeka na mnie.Musze tu zaznaczyc, ze synek ejst w grupie glownie czterolatkow,gadajacych,odwaznych .On jest namlodszy,najnizszy i do tego slabo mowi.Tu pewnie na pewno jest problem.W mlodszej grupie nie ma miejsca, a zasadniczo powinien do niej chodzic.Rozmawialam z Pania,mowi, ze jest niby coraz lepiej, ze powoli sie otwiera.Ale martwi mnie to, ze stal sie jakis taki przygaszony,smutny, ogolnie oslabiony.Do tej pory zakochany w dziadkach, teraz w ogole nie chce spedzac z nimi czasu.Caly czas tylko mowi, "mama, tata, dom"..Najchetniej caly czas by byl tylko w domu.Gdziekolwiek nie pojdziemy wtedy sie od razu pyta czy potem pojdziemy do domu.Na dodatek zaczal rysowac ciemnymi kolorami a szczegolnie czarnym.Do obcych i znajimych nie chce sie witac, zegnac, rozmawiac, a kiedys byl pierwszym rozmowca.Az czasem wstyd jaki jest opryskliwy.Nie wiem co sie dzieje.Dostalismy sie do publicznego przedszkola,ma fajne przedszkolanki,mialo to wygladac zupelnie inaczej.Nie wiem co robic z tym wszystkim..Strasznie sie martwie co sie dzieje z moim dotychczas szczesliwym dzieckiem...:(
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: zmiany w zyciu dziecka 18.11.10, 00:01
      Sama Pani napisała, że synkowi zbiegło się na raz kilka ważnych spraw. Pojawienie się rodzeństwa oraz pierwsze dni w przedszkolu to , po pierwsze, utrata poczucia bezpieczeństwa. Trzeba je na nowo wypracować w zmienionych warunkach.
      Stąd potrzeba bycia w domu. Czyli taka potrzeba pilnowania swojego terenu.
      Po drugie, tęsknota jest naturalnym uczuciem, kiedy następuje rozstanie z ważnymi bliskimi osobami. Czemu syn ma jej zaprzeczać ? Dorosłym trudno na nią patrzeć, bo wolą widzieć swoje dziecko wesołe. Taki stan ma zaświadczyć, że są dobrymi rodzicami i podjęli prawidłowe decyzje wobec swojego dziecka. A teraz czekają na nagrodę w postaci wymarzonego zachowania.
      Moim zdaniem Pani synek zachowuje się adekwatnie do swojej sytuacji. Jest smutny i stęskniony. To co teraz warto zrobić, to utwierdzić go w przekonaniu, ze jego uczucia są prawidłowe do przeżwanej sytuacji . To przyniesie mu ulgę. Zatroskanie, próba zmiany na siłę jego zachowania, niezauważanie jego uczuć, próba dostosowania go do Waszych potrzeb, to może być dla niego szkodliwe.
      Oraz proszę pamiętać. Pani inaczej przeżywa urodzenia dziecka. To dla Pani radość. Dla Pani syna, że względu na wiek i pozycję w rodzinie, to obciążenie. Dla Pani, póki co, urodziny córeczki to sama radość. Pani syn dodatkowo musi się zmierzyć z uczuciem zazdrości i rywalizacji. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • sebalda Re: zmiany w zyciu dziecka 18.11.10, 11:18
        Moim zdaniem brak objawów zazdrości jest gorszy niż sama zazdrość. I masz rację, brak jest objawów "jawnych", bo to, że są, to nieuniknione. Nie daj się zwieść i nie ciesz się ich brakiem. Tym bardziej powinnaś teraz otoczyć troską małego. Moja córka też miała 4 lata, jak pojawił się na świecie jej brat, bardzo się cieszyla, ale jak wórciliśmy ze szpitala, bardzo mrugala oczkami. To byl taki ewidentny tik nerwowy. Zostawiłam synka z ojcem i niemal od progu zaproponowałam córeczce jej ulubiona grę, czasochłonną i dla mnie, zmęczonej, nużącą, ale opłaciło się, wieczorem córeczka już nie mrugała oczkami.
        Koniecznie znajdź w ciągu dnia czas wyłącznie dla synka, ale tak naprawdę wyłącznie. Potem niech zmieni Cię mąż. To nie musi trwać długo, po tygodniu, dwóch syn powinien wrócić do normy.
        No i wszystkie uwagi Pani psycholog oczywiście należy sobie wziąć do serca, to sama mądrość:)
Pełna wersja