moj tesc to "skarb"

17.11.10, 13:39
Moj maz dzwonil wczoraj do swoich rodzicow. (Odkad w lato odmowilam wizyty u nich na kawie, potym jak tesciostwo opowiadalo rasistowskie rzeczy w moim mieszkaniu i wyjechalo pozniej obrazone, bo smialam im za to zwrocic uwage, nie odwazaja sie nawet do nas zadzwonic. Dzwoni maz.) I nawet sie dodzwonil, chociaz tesc byl w domu. Tesc, musicie wiedziec, gdy jest w domu, a widzi, ze dzwoni nasz numer, to wylacza telefon z gniazdka. Tak bardzo jest na nas obrazony. Z mezem rozmawia tylko jego matka. Tesc nie chce go znac, bo maz stanal po mojej stronie i nie chce rozmawiac z synem dopoki moj maz nie "zastanowi sie nad swoim postepowaniem". Czyli mniej wiecej pewnie dopoki maj maz nie rozwiedzie sie ze mna i nie przeprosi na kolanach, ze byl taki glupi i wspieral wlasna zone w slusznej sprawie... Porazka.
Ale najlepsze jest to, ze tesc podobno wczoraj mial sie zapytac, czy moj maz przyjezdza na swieta i jesli nie, to kiedy ich wreszcie odwiedzi....! No, ale zauwazmy, pytanie bylo o mojego meza- nie o mnie. A mnie tam nie spieszno.
    • jafryzjerka Re: moj tesc to "skarb" 17.11.10, 20:51
      normalka ...
      do mojego jak dzwonia to tez mnie nie "uzywaja" w swoich wypowiedziach.
      olewam to
    • deodyma Re: moj tesc to "skarb" 18.11.10, 08:42
      olac starego durnia.
      jak chce, niech sie "gniewa" a Wy macie swiety spokoj.
    • bubster Re: moj tesc to "skarb" 18.11.10, 10:59
      olać, nie dzwonią - przynajmniej masz spokój :-)
    • gadamzrybami Re: moj tesc to "skarb" 19.11.10, 14:46
      Tesc nie chce go znac, bo maz stanal po mojej stronie
      > i nie chce rozmawiac z synem dopoki moj maz nie "zastanowi sie nad swoim poste
      > powaniem". Czyli mniej wiecej pewnie dopoki maj maz nie rozwiedzie sie ze mna i
      > nie przeprosi na kolanach, ze byl taki glupi i wspieral wlasna zone w slusznej
      > sprawie...

      Oooo, moi teściowie też czekają na nasz rozwód, tylko u nas 'życie musi nas wiele nauczyć' ;).

      > Ale najlepsze jest to, ze tesc podobno wczoraj mial sie zapytac, czy moj maz pr
      > zyjezdza na swieta i jesli nie, to kiedy ich wreszcie odwiedzi....! No, ale zau
      > wazmy, pytanie bylo o mojego meza- nie o mnie.

      U nas było pytanie, kiedy mąż z dzieckiem przyjdą. Ja mogę [tak jak Ty] spadać. Gdyby tak potraktować ich, to by chyba spalili na stosie...
      • kobietka_29 Re: moj tesc to "skarb" 20.11.10, 09:56
        gadamzrybami napisała:

        > U nas było pytanie, kiedy mąż z dzieckiem przyjdą. Ja mogę [tak jak Ty] spadać.
        > Gdyby tak potraktować ich, to by chyba spalili na stosie...

        Czy juz pisalam, ze w ubieglym roku, gdy 2 dni przed Wigilia mialam poronienie, moja tesciowa skwitowala ta wiadomosc, mowiac do swojego syna jedynie "to szkoda, ze nie przyjedziesz na Swieta"...
        • gadamzrybami Re: moj tesc to "skarb" 21.11.10, 08:18
          Dlaczego ci ludzie mają aż takie problemy ze zwykłą empatią? Przecież reagując tak, jak piszesz nie wzięli pod uwagę nawet tego, co czuł wtedy Twój mąż! A przecieć to ich syn i nic ich nie usprawiedliwia, że w takiej chwili martwili się jedynie o spotkanie w święta. Ja bym im tego nie odpuściła dla 'świętego spokoju', tak jak nie odpuściłam moim awantury o to, że będziemy mieć dziecko. Strasznie mi przykro, że trafiłaś na takich patałachów, dla których końcem świata są czubki własnych nosów.
          Swoją drogą, gdyby to spotkało ich córkę [o ile Twój mąż ma siostrę], ogłosiliby żałobę narodową. Za to potrzeby mojego męża [tak jak u Was] niestety dla teściów nie istnieją.
          • kobietka_29 Re: moj tesc to "skarb" 21.11.10, 12:56
            Moi tesciowie maja jedynie synow. Jak gdzies pisalam, tacy sa chyba najgorszy, bo tesc jest przekonany (glownie ze wzgledu na siebie samego), ze jego synowie sa wspaniali (za wyjatkiem mojego meza) i zasluguja na najpiekniejsze, najmadrzejsze i najbogatsze kobiety. Tego oczekiwania jednak zadna dotychczas nie mogla spelnic. Tesciowa z kolei nigdy nie miala corki, z ktora moglaby sie starzec. Nagle w zycie jej synow weszly obce, mlode, dobrze wyksztalcone i nienajbrzydsze kobiety. I to byl i jest problem- nie tylko dla mnie. Ale to wszystko tlumaczy ich zachowanie w stosunku do mnie. Jesli zas chodzi o mojego meza, to jego rodzice mieli i maja go generalnie gleboko w... powazaniu. Gdy tylko skonczyl 18 lat, musial z rodzicami dzielic za wszystko rachunki, chociaz chodzil wtedy jeszcze do szkoly. Dlatego po maturze od razu wyprowadzil sie z domu i chociaz studiowal dziennie, pracowal na wlasne utrzymanie, czesto glodujac. Rodzice nie tylko mu w niczym nie pomogli, ale tez skutecznie go dolowali. Ojciec do dzis jest zdania, ze moj maz do niczego sie nie nadaje. I mowi mu to bez ogrodek. Chociaz moj maz, w odroznieniu od ich pupilka, skonczyl studia w 4 lata i w miedzy czasie byl tez rok na stypendium zagranicznym. Caly czas pracuje i nigdy nikt nie musial go utrzymywac. Moi tesciowie tak naprawde zainteresowali sie moim mezem dopiero, kiedy my oswiadczylismy, ze sie pobieramy. Wtedy zaczeli udawac, jakoby to on byl dla nich strasznie wazny. Wtedy zaczely sie codzienne telefony po kilka razy na dzien (wczesniej mieszkalismy ze soba prawie 2 lata i tak nie bylo), smsy, e-maile, wspominanie jak to kiedys bylo fajnie i rozmawianie bez ogrodek przy mnie o jego bylych dziewczynach, jakie to one byly fajne.
            Nie, tego, jak sie zachowali w ubieglym roku po tym, jak my stracilismy nasze kochane i wyczekiwane dziecko, nigdy im nie zapomne.
            • jafryzjerka Re: moj tesc to "skarb" 21.11.10, 20:59
              oj kobietko mamy bardzo podobnie
              moja maz tez zawsze byl chlopcem na posylki jak im trzeba bylo pozyczyc kasy to tylko do niego sie zwracali mimo ze maja dwie corki strasze od mojego meza
              ale jak on chcial od nich pozyczyc tysiac zl (oni od niego ponad 3tys pozyczyli) to zawsze mowia ze nie maja ze maja inne wydatki
              tez musial pracowac bardzo wczesnie zeby cos miec
              w ubraniach potrafil chodzic po 5-8lat "bo byly dobre" nie mowie zeby wyrzucac ale tez bez przesady...
              nie wyobrazam sobie miec dziecko i wciskac mu cale zycie kity ze nie mam pieniedzy ze sa wazniejsze potrzeby (czyli ze niby on jest dla nich nikim?) po naszym weselu (nie mowil im nawet zeby pozyczyli nie mowiac o tym zeby dali) od razu powiedzieli mu ze nie beda mieli pieniedzy dla niego...
              wiesz to jest przykre kiedy tobie mowia tak a za tydzien po weselu robia kolejne przyjecie dla swojej rodziny tez przy okazji wesela ale juz bez nas bo powiedzieli nam to w polowie tygodnia a my juz mielismy zaplanowana podroz poslubna ,pozniej zmieniaja dach na garazu ,ocieplaja dom , wymieniaja drzwi i robia remont w kawalerce bo najmlodsza corka bedzie tam mieszkac bo poszla do liceum, kupuja od nas auto za prawie 12 tys .... wszystko sie dzieje przez rok czasu moja rodzina nam tyle pomogla ze spokojnie drugie wesele sami by nam wyprawili
              wiadomo ze rodzice zawsze cos tam dadza na nowy dom od moich rodzicow dostalismy pralke lodowke nowe okna do domu kabine prysznicowa nowa elektryke w domu pol tony wegla na zime pomoc calej rodziny przy malowaniu sprzataniu i codziennych obowiazkach itd a maz jak narazie do domu nie dostal nic od swojej rodziny tesc tylko kilka dni przyjechal "pomoc" tak na ostatki i tylko jak maz zadzwonil i prosil bo sam z siebie nigdy...
              ale wszyscy pytaja co ile kosztowalo czego jeszcze nie posprzatane przed domem czego to nie zrobione itd. tylko nie widza ze my sami musimy nie tylko robic w domu czy kolo domu ale i pracowac i miec normalne zycie
              tacy ludzie ktorzy wypchneli swoje dziecko z domu i maja go gleboko w powazaniu tylko zeby udawal przed sasiadami i rodzina i zeby przyjezdzal do nich
              z prezentami zreszta tak jak juz ktos tu na forum opisywal on MUSI pojechac cos kupic kazdemu na imieniny urodziny lub CONAJMNIEJ zadzwonic i zlozyc zyczenia i mnie tez to obowiazuje wg nich ja musze jezdzic na takie falszywe zebrania ale mi nikt z nich nie zlozyl zyczen nie mowiac o prezencie a o mezu tez nie pamietaja i maja go gdzies

              jedna z siostr mojego meza do swojej tesciowej jezdzi bardzo rzadko i jakos moja tesciowa specjalnie sie tym nie przejmuje ale jak my nie przyjedziemy to wydzwania jak tylko moze

              hehehh pamietam jak kiedys zalila sie ze ja nawet nie zapytam sie o jej zdrowie buhahahhaha
              tyle mnie to obchodzi co zeszloroczny snieg :D a czy ona pyta o moje?????????? jakby mogla bo by mnie na sybir wywiozla zeby mnie tylko nie bylo a tu zgrywa pokrzywdzona...
              mysle ze moje nastawienie do nich jest czesciowo spowodowane przez to jak oni traktuja mojego meza poprostu uwazam ze nalzey kogos traktowac tak jak ten ktos ciebie traktuje
              moje zyciowe motto to JAK KUBA BOGU TAK BÓG KUBIE niestety ale nie bede cale zycie komus ustepowac zeby tylko bylo dobrze dla kogos....trzeba myslec o sobie! jak sama o siebie nie zadbasz to nikt o ciebie nie zadba

              wystarczy na dzis ;) pozdrawiam synowe te zle i te dobre :D
              • kobietka_29 Re: moj tesc to "skarb" 22.11.10, 07:55
                jafryzjerka napisała:
                > tacy ludzie ktorzy wypchneli swoje dziecko z domu i maja go gleboko w powazaniu
                > tylko zeby udawal przed sasiadami i rodzina i zeby przyjezdzal do nich

                Och, udawanie przed sasiadami, to moi maja opanowane do perfekcji. Jak sie dowiedzieli, ze bedziemy brac slub, to nalegali, zeby cywilny byl w ich miescie i zeby przyjecie bylo u nich w domu... Rozumiesz? Po pierwsze, powiedzielismy im o slubie, gdy juz wszystko bylo zarejestrowane w urzedzie, wiec jak ja moglabym to zmieniac i znowu do Polski po nowe papiery jezdzic? Po drugie, moi tesciowie mieszkaja na samej polnocy Niemczech a my w Bawarii. Musielibysmy extra krecic, zeby wziac slub poza miejscem zamieszkania. Nie mowiac juz o tym, ze musielibysmy na wlasny cywilny slub jechac 700 km. Pozatym, moja rodzina nigdy by nie byla w stanie przyjechac do nas na slub. Ale co tam, moja rodzina! Najwazniejsze, ze ich goscie by sie dobrze bawili. Bo tesciowie juz mieli liste gosci: sasiedzi, koledzy ze studiow tescia, koledzy z bylej pracy tescia- wszystko panstwo z tytulem doktorskim. Nie to, co moja rodzina, gdzie sa conajwyzej magistrzy. :) A propos, na koscielnym weselu kazdy z mojej rodziny smial sie bokami z mojego tescia, bo ten przy zapoznawaniu juz w pierwszym zdaniu kazdego pytal o poziom wyksztalcenia a potem rozmawial tylko z moja najstarsza siostra... niespodzianka, ona jedyna z mojego rodzenstwa ma ukonczone pelne studia wyzsze... w kazdym razie, gdy z przyczyn oczywistych odmowilismy tesciom propozycji cywilnego u nich, to nagle zaczal sie terror. Prawie 3 lata zwiazku i tesciowa byla milutka. nagle zaczely sie codzienne telefony po 3-4 razy na dzien, e-maile, smsy. I wiadomosci o tym, ze ja sobie drogie wesele szykuje za pieniadze mojego meza. Oraz opowiadanie o tym, ze ona widziala byla dziewczyne mojego meza i ta kobieta wyglada cudownie, och ach. malutki szczegol, wczsniej w oczach tesciowej, to ona byla okropnie brzydka, glupia i cytat "smierdziala". Pomijajac juz fakt, ze zdradzila mojego meza i przy okazji zaszla w ciaze z innym (zonatym) facetem. Ale wtedy nagle zrobila sie piekna i cudowna...
                Dla mnie i mojej rodziny, to tylko smieszne, jak oni sie zachowywuja. Czasami robi nam sie przykro, ale czlowieka to tak bardzo nie obchodzi, bo to przeciez nie moja rodzina. Co mnie zawsze boli i denerwuje najbardziej, to to, jak oni traktuja mojego meza. Bo moj maz to kochany czlowiek i pomaga kazdemu i o nikim nie zapomni. Moze wlasnie dlatego, ze zawsze sie staral o uznanie z ich strony. Ale cokolwiek on by nie zrobil, to i tak jest zle. Nie tylko jest zle, ale calkiem do dupy. Wedlug jego rodzicow to on jest leniwy, glupi i gruby (wazy 70 kg). I potrafia mu to przy wszystkich powiedziec bez owijania w bawelne. Dla mnie to obrzydliwe. Ale jak im sie nudzi i znowu chca dla rozrywki namacic w naszym zwiazku, to potrafia go tak podejsc, ze jemu sie woda z mozgu robi i od razu wszystkiemu jestem winna ja.
                • jafryzjerka Re: moj tesc to "skarb" 22.11.10, 09:46
                  no psychole.... wspolczuje
                  ale wiesz co u mnie tez bylo tak ze chcieli wszystkim rzadzic
                  jak bylismy na slubie u meza rodziny to po tym slubie byl slub jego bylej a jego laskawa siostrzyczka podeszla do nas i mowi "widziales kto bierze pozniej slub?" a ja mu sama mowilam wczesniej bo smiesznie wygladala dziewwczyna ze wsi a chciala pokazac sie jak na paryskim wybiegu ;) wielki kapelusz i nietypowa sukienka jeszcze sie smialismy ze mezem ze pojdziemy im zlozyc zyczenia ale oczywiscie jego siostra byla najbardziej zainteresowana tym zeby dostarczyc mu ta wiadomosc
                  pomijajac to ze tesciowa przez 3 lata mowila do mnie imieniem tej bylej :/
                  u mnie oczywiscie tez bylo zapraszanie gosci samych szych .... chcieli sie tak pokazac ale co za pech u mnie na liscie gosci tez byly kerowniczki i kierownicy pewnych urzedow ale dla mnie to nnie mialo znaczenia kim jest gosc wazne ze byl a oni sie tak podniecali pewnym panem policjantem (ma jakies tam wysokie krzeselko) i oczywiscie mysleli ze nikt go nie zna itp a tu bach moja znajoma kierowniczka urzedu z nim rozmawia bo go zna :D ale byli zdziwieni
                  ale moi goscie mowili rodzicom ze moja tesciowa chodzila i patrzyla na nich takim wzrokiem jakby zabic chciala a przeciez nie chodzilam i nie mowilam gosciom nienawidze jej to i wy tak robcie
                  ludzie jej nie znali ona ich tez a traktowala ich jak gorsza kategorie (tylko dla tego ze jej samej wydaje sie ze jest pania swiata)
                  zdziwieni byli kiedy dowiedzieli sie od swojej rodziny ze mam goscia na kierowniczym stanowisku ktory dobrze sie zna z ciotka mojego meza teraz ta ciotka jak tylko sie spotkaja to sie wypytuje co i jak mojej znajomej ;)

                  tak to jest jak pisalas nasza rodzina nie wazna nasza rodzina jest nikim tylko oni sa the best
                  ja mialam siostre cioteczna ktora tanczyla smiesznie ze wzgledu na to ze nie umiala tanczyc to przy ogladaniu wesela smichy i chichy z niej a ja juz nie wytrzymalam i powiedzilam "ona tanczyla smiesznie ale byly jeszcze lepsze rzeczy" to tak jakby dostali w twarz i sie raptownie zamkneli
                  mialam na mysli to ze
                  najgrubsza siostra meza ani razu nie zatanczyla
                  druga siostra tylko wolne piosenki bo podejrzewam ze tez nie umie albo jest zbyt gruba zeby poruszac sie szybciej
                  na drugi dzien 2 siostry przebraly sie w polowie wesela w normalne codzienne ubrania i czekaly az goscie wyjda (przy drzwiach na widoku) zeby sprzatac po weselu ktore sie jeszcze nie zamierzalo konczyc
                  najmlodsza siostra (16 lat) tanczyla jak prostytutka na rurze
                  jedna z siostr ciotecznych meza (17 lat) w trakcie wesela pojechala z jakims chlopakiem na godzine i nikt nie wiedzial gdzie (na male bara bara a ze rodzice nie pozwolili isc z chlopakiem na wesele to trzeba bylo sobie jakos radzic)
                  jeden z braci ciotecznych meza chcial bic drugiego .....
                  jeden sie upil i wymiotowal (mlody chlopak)

                  ale tego oczywiscie nie widzieli nie slyszeli i zamiecione pod dywan
                  a tesc ostatnio "nie mogl kamerzysta powycinac niektorych scen?"
                  ja sie zadnych nie wstydzilam wiec ocb?

                  twoi tesciowe najchetniej nie zapraszali by twojej rodziny ubrali by cie w szmaty i wywiesili na plecach transparent ze oni wszystko zasponsorowali a ty jestem biedakiem niedouczonym glupkiem i ze twoj maz sie zeni z toba z litosci .... obrzydliwi ludzie ktorzy mysla ze sa pepkiem swiata...

                  pozdrawiam i zycze duzo sil zeby wytrwac z takimi
Pełna wersja