kobietka_29
17.11.10, 13:39
Moj maz dzwonil wczoraj do swoich rodzicow. (Odkad w lato odmowilam wizyty u nich na kawie, potym jak tesciostwo opowiadalo rasistowskie rzeczy w moim mieszkaniu i wyjechalo pozniej obrazone, bo smialam im za to zwrocic uwage, nie odwazaja sie nawet do nas zadzwonic. Dzwoni maz.) I nawet sie dodzwonil, chociaz tesc byl w domu. Tesc, musicie wiedziec, gdy jest w domu, a widzi, ze dzwoni nasz numer, to wylacza telefon z gniazdka. Tak bardzo jest na nas obrazony. Z mezem rozmawia tylko jego matka. Tesc nie chce go znac, bo maz stanal po mojej stronie i nie chce rozmawiac z synem dopoki moj maz nie "zastanowi sie nad swoim postepowaniem". Czyli mniej wiecej pewnie dopoki maj maz nie rozwiedzie sie ze mna i nie przeprosi na kolanach, ze byl taki glupi i wspieral wlasna zone w slusznej sprawie... Porazka.
Ale najlepsze jest to, ze tesc podobno wczoraj mial sie zapytac, czy moj maz przyjezdza na swieta i jesli nie, to kiedy ich wreszcie odwiedzi....! No, ale zauwazmy, pytanie bylo o mojego meza- nie o mnie. A mnie tam nie spieszno.