onka262
17.11.10, 16:15
Witam.
Zawsze miałam pod górkę, jednak ostatnio robi się coraz cieżej, ale do rzeczy:
Najpierw było ciężkie dzieciństwo
forum.gazeta.pl/forum/w,898,113399081,,Rodzina_prawie_patologiczna.html?v=2
(nie wiem jak zamieścić link)
Gdy miałam 17 lat, zdarzyło się coś o czym nie potrafię do tej pory mówić. Po tym wydarzeniu 2 lata wyjęte z życiorysu- depresja, załamanie itd Dzięki pomocy mojego ówczesnego chłopaka, a obecnego męża jakos się pozbierałam.
Jako 20 latka wyszłam za mąż, bo byłam w ciąży.Przez 3 lata Mąż pracował, ja zajmowałam się dzieckiem. w tym czasie zrobiłam studium, które bylo mi potrzebne tylko do tego, aby uwierzyć w siebie.
Trzy lata temu poszłam do pracy , między mną a mężem było wspaniale, myślałam ze to już koniec moich problemów. Zaszłam w 2 ciażę i dziś mam 4-miesięcznego dzidziusia i 6 latka. W ciąży bardzo źle sie czułam, po ciąży dolegliwości nie przeszły. Kilka dni temu usłyszałam diagnozę:ZZSK. Mój świat znów się wali.
Bardzo chciałabym jeszcze trochę popracować, cieszyć się życiem, bo wiem że czeka mnie bardzo ciężki okres. Ale jak? Mieszkam na wsi, wszędzie jest daleko. Ciężko u nas z pracą. W moim zakładzie pracy nie mam czego szukać, zresztą nie będę miała z kim dzieci zostawić, bo przedszkole dopiero od 3 lat i tylko 5 h.
Myślę że 3 lata wychowawczego mogłabym poświęcić na naukę, ale czy jest sens? Teraz mam 26 lat, jak skończyłabym studia miałabym 31. Trochę za późno na szukanie pracy.
Z kolei wiem że w mieście pewnie coś bym znalazła, ale mąż nie chce słyszeć o przeprowadzce. Mam do niego o to żal, bo patrzy trochę egoistycznie. Wiem że on ze znalezieniem pracy nie miałby problemu- dowiadywał się i w wawie mógłby zarobić 3 razy tyle co tu. Ma bardzo dobry zawód. Z drugiej str wiem że życie w mieście jest droższe.
Proszę poradźcie coś. Wiem, że trochę zbyt pochopnie zdecydowałam sie na drugie dziecko, ale gdybym wiedziała o chorobie, to o dzidziusia bym się nie starała. Więc tak musiało być i cieszę się że ich mam.