czarny-kubraczek
23.11.10, 16:26
Niedawno napisalam posta o tym, ze bede odwiedzala tesciowa: forum.gazeta.pl/forum/w,24876,117738583,117738583,Pierwsza_wizyta_u_niemilej_tesciowej_wasze_rady_.html
Do odwiedzin doszlo i wszyscy byli w szoku, nawet uslyszalam od mojego M oraz "tescia", ze jeszcze nie przezyli tego, by ona byla dla kogos az taka mila. :-) Choc moj M bal sie odstapic mnie na krok, nawet do toalety nie poszedl i musial sie meczyc, bo sie bal ze ona w tym czasie jakby byl w toalecie to cos palnie:-) Przyznal mi sie dopiero po wyjsciu, ze musi siusiu. Byly 2 ciasta, kawa, potem kanapki. Zwykle jedzenie, choc ja chwalilam, bo ci mi szkodzi. Ogolne wnioski z tego to takie jak mi powiedzial po wizycie moj M, ze z jego matka oplaca sie byc na dystans. Ja podczas tej wizyty nie zwierzalam sie, nie wypytywalam o osobiste rzeczy, nie opowiadalam o sobie, odpowiadalam krotkimi zdaniami i bylam taka "mala dama" (np. dziekowalam jak podawala mi kawe, jak zegnalam sie to powiedzialam, ze ciesze sie ze ja poznalam itp.) Moj M mi tez mowil, ze jak sie dlugo nie widza to ona jest bardzo mila jak on przyjedzie ale jak przyjedzie na dluzej to ona juz drugiego dnia pobytu zaczyna szalec i go tresowac. Taki charakter. Zreszta ja jej nie chce jako przyjaciolki, nawet lepiej taki formalny kontakt raz na pol roku niz zeby ona mi sie wracala.
Jesli chodzi o siostre mojego M (ta co rozsiewa o mnie te ploty, pisalam w poprzednim poscie) to ja juz pokaralo za to co mowila o mnie:-))))) Otoz jej 18-letnia corka, ktora nie ma nawet szkoly skonczonej orzekla, ze ona wychodzi za maz za .... mezczyzne 36-letniego, ktory byl dlugo bezrobotny a teraz ma prace do grudnia 2010 za 1000 PLN na miesiac:-) Po grudniu 2010 to on nawet nie wie gdzie bedzie pracowac. Dziewczyna nie jest w ciazy, po prostu chce sie urwac z domu. Podobno siostra mojego M jak to uslyszala to zaczela krzyczec na corke, wiec jak przyjechalismy to nie byla w sosie:-) Ta jej 18-letnia corka skarzyla mi sie, ze oni nie maja pieniedzy na wesele ale tym niemniej chca jeszcze w tym roku wziac slub:-) Skarzyla sie, ze jej mama jej to zabronila, bo nie maja oboje rzadnej pracy a ona ma przeciez czas ale ona juz teraz chce, bo za kilka lat to jej narzeczony bedzie mial 40 lat a wtedy to ona nie dorobi sie z nim dziecka:-)))) Chciala od nas wziac pieniadze na ten slub ale moj M powiedzial, ze musi isc z tym do mamy. Niezly cyrk! Jak wyjezdzalismy od "tesciowej" to chcielismy wziac taksowke do dworca (bo przyjechalismy pociagiem, bo to jednak daleko) ale siostra M powiedziala, ze nas odwiezie. Po drodze wypytywala sie nas jak bylo u jej matki (nie byla przy tej rozmowie z "tesciami") ale powiedzielismy ze bylo super a ja wrecz rozplywalam sie nad tym jaka ta jej mama mila i jak mi sie milo rozmawialo itp. Wtedy siostra M zupelnie stracila humor,bo pewnie myslala, ze swoimi plotami osiagnie to, ze nas skloci i zle do siebie nastawi. Wiec miala kwasna mine:-)
Oczywiscie jestem swiadoma wad "tesciowej" i nie wszystko mi sie podoba u niej ale jestem w stanie to zaakceptowac tym bardziej ze bedziemy sie rzadko widzialy a i mieszkamy kilkaset km od siebie. Wiec na takie formalne kontakty to nie jest zle.