mar-y88
23.11.10, 20:45
dlaczego?
dlaczego? Po prawie 2 latach chyba już nie wypada zadawać tak bezsensownych pytań, pytań bez odpowiedzi... nie mogę uwierzyć że śmierć najważniejszej osoby w moim życiu, na prawdę była tylko cholernym przypadkiem, wypadkiem, loterią... nie mogę uwierzyć że na prawdę to wszystko się dzieję (kurde no kiedy się obudzę z tego koszmaru, to nie może być prawda!) nie mogę znieść ogarniającego mnie poczucia bezsensu... i strach, że w wieku 22 lat na prawdę przeżyłam już wszystko co przeżyć miałam w sensie zdarzeń pozytywnych. podobno 'traumatyczne przeżycia' na zawsze pozostawiają piętno w naszej psychice, dziś wiem, że nigdy nie będę już tą osobą którą była, ale nie mogę znieść myśli że już zawsze będę miała (nie wiem jak to określić) - spaczony sposób oceniania rzeczywistości, patrzenie na każde wydarzenie przez pryzmat wypadku. już zawsze będę się bała? zawsze w moim umyśle będzie gościć tylko nieustający chaos, niepokój i ból?
I druga strona medalu... jak samemu można wychować dziecko? jak można stworzyć takiemu dziecku nie tylko właściwe warunki bytowo finansowe, ale też właściwą atmosferę? właściwe 'warunki duchowe'
dlaczego moje dziecko na samym początku swojego życia zostało pozbawione najważniejsze dla niego osoby...
dlaczego nie możemy żyć w TRZY osobowej rodzinie. PEŁNEJ rodzinie...
czuję się jak kretynka formułując tego rodzaju pytania, ale jestem przekonana że większość z nas boli dokładnie to samo... dokładnie tak banalnym 'dlaczego' tak głupkowatym, naiwnym pytaniem można podsumować ten nieustanny koszmar...