dlaczego? ...

23.11.10, 20:45
dlaczego?
dlaczego? Po prawie 2 latach chyba już nie wypada zadawać tak bezsensownych pytań, pytań bez odpowiedzi... nie mogę uwierzyć że śmierć najważniejszej osoby w moim życiu, na prawdę była tylko cholernym przypadkiem, wypadkiem, loterią... nie mogę uwierzyć że na prawdę to wszystko się dzieję (kurde no kiedy się obudzę z tego koszmaru, to nie może być prawda!) nie mogę znieść ogarniającego mnie poczucia bezsensu... i strach, że w wieku 22 lat na prawdę przeżyłam już wszystko co przeżyć miałam w sensie zdarzeń pozytywnych. podobno 'traumatyczne przeżycia' na zawsze pozostawiają piętno w naszej psychice, dziś wiem, że nigdy nie będę już tą osobą którą była, ale nie mogę znieść myśli że już zawsze będę miała (nie wiem jak to określić) - spaczony sposób oceniania rzeczywistości, patrzenie na każde wydarzenie przez pryzmat wypadku. już zawsze będę się bała? zawsze w moim umyśle będzie gościć tylko nieustający chaos, niepokój i ból?
I druga strona medalu... jak samemu można wychować dziecko? jak można stworzyć takiemu dziecku nie tylko właściwe warunki bytowo finansowe, ale też właściwą atmosferę? właściwe 'warunki duchowe'
dlaczego moje dziecko na samym początku swojego życia zostało pozbawione najważniejsze dla niego osoby...
dlaczego nie możemy żyć w TRZY osobowej rodzinie. PEŁNEJ rodzinie...
czuję się jak kretynka formułując tego rodzaju pytania, ale jestem przekonana że większość z nas boli dokładnie to samo... dokładnie tak banalnym 'dlaczego' tak głupkowatym, naiwnym pytaniem można podsumować ten nieustanny koszmar...
    • mariola008 Re: dlaczego? ... 23.11.10, 21:51
      Nie pytaj, nikt nie odpowie. Trzeba mieć nadzieję, że dasz radę. Dwa lata do dużo i tak mało. Jeszcze trochę i czas może przytłumi ból. Na pewno jesteś, będziesz inną osobą ale jesteś taka młodziutka i może zabrzmi to banalnie ale całe życie przed Tobą. Wierzę, że wszystko się z czasem ułoży. MUSI się ułożyć. Życzę Ci abyś była jeszcze szczęśliwa...
      • proy0311 Re: dlaczego? ... 24.11.10, 16:12
        Dlaczego?? Dlaczego . Dlaczego ...tacy mlodzi ...tacy potrzebni...Niektórzy mówią ze z czasem uzyskuje sie na to odpowiedż...nie wierzę. Nie ma odpowiedzi. Niestety już nawet nie zawsze po takim pytaniu są łzy.
        Liczyłam na to że będzie odpowiedż. Szukałam. Nie ma.
    • beattrix120309 Re: dlaczego? ... 24.11.10, 23:11
      mar-y88 ....ja też już prawie dwa lata jestem wdową...czuję dokładnie to samo, często zastanawiam się dlaczego to wszytko tak się potoczyło. Dopiero co zaczeło mi sie ukłądać życie....dopiero co urodziło mi się wyczekane dziecko...a tu nagle...choroba i śmierć....życie moje zmieniło się o 180 stopni. Ja tez mam dylematy...jak dam radę szczególnie finansowo....czy dam radę podołać..? Ty jestes jescze młodziutka....i to smutne że życie tak cię doświadczyło ( ja będąc w twoim wieku byłam już pół sierotą) i myślałam że wsztko się skończyło że świat się zawalił....a tu za kilka lat kolejne niespodzianki...... poronienia i strata męza.
      Wiem że jest ciężko...ale musimy trwać mamy nasze skarby...ja upadam psychicznie ...ale jak słysze głosik mojej córeczki.." mamusiu Kocham cie naj bardziej na świecie" ...albo " jesteś moją przyjaciółką i zawsze będe z Tobą" to serce mi się rozkleja...i wiem że dla niej musze żyć. Po wszystkich moich przeżyciach życiowych nie jestem zbytnią optymistką...ale wiem że musze dać radę.
      Pozdrawiam i życze dużo siły..)
    • luck29 Re: dlaczego? ... 25.11.10, 20:55
      nikt nigdy nam tego nie wyjaśni... nie da się... ja straciłam Ł. prawie 15 miesięcy temu i też wciąż pytam ale za pytaniami nie idą żadne odpowiedzi... wciąż wydaje mi się, że to wszystko nie dzieje się na prawdę, że to tylko zły sen, że zaraz MOJE SŁOŃCE wróci do domu i powie jak zwykle: Anula, jestem!... wszystkie jesteśmy młode, mamy maleńkie dzieci, niby całe życie przed sobą... ale tak na prawdę to na razie ciężko mi wyobrazic sobie przyszłośc, widzę tylko ponurą wegetację i samotnośc... tylko ciemne kolory... i to pytanie DLACZEGO akurat nas to musiało spotkac?????????????? dlaczego to my............. dzieczyny, musimy miec mega siłę aby dac wszystkiemu radę. pozdrawiam Was serdecznie. A.
    • lynka81 Re: dlaczego? ... 25.11.10, 22:25
      Dzięki temu forum, wiem, że nie jestem sama z podobnymi emocjami. Niedługo mija rok, chyba boli rzadziej i trochę mniej, ale wciąż boli. Boli mnie to, że straciłam najbliższą mi osobę, która była moim mężem i przyjacielem. cierpię, że mój jeden synek nie będzie pamiętał Taty,a drugi synek nie miał szans go poznać, nawet nie mają wspólnych zdjęć. cierpię, że mój mąż tak chciał mieć dzieci i już nie może cieszyć się ojcostwem, a drugiego synka nawet nie potrzymał w ramionach. dlaczego tak się stało? ja akurat nie zadaję sobie tego pytania, chyba dlatego, że i tak nie będę znała odpowiedzi. poprostu to niesprawiedliwe, że tak się stało, że G. miał 29 lat i zginał. strasznie to boli. strasznie tęsknie.
Pełna wersja