Matka karmiąca a wolność męża

24.11.10, 12:40
Witam,
niespełna 4 tygodnie temu urodziłam drugie dziecko. Pierwsze ma 6 lat. Malucha karmię piersią, jest stosunkowo spokojnym dzieckiem, ale wiadomo, jestem uwiązana, sprawa oczywista.
Problem, z którym zwracam się do Was jest następujący: mój mąż uważa, że może sobie wychodzić wieczorami do kolegi, z kolegą na piwo, na koncert w klubie (muzyka jest jego pasją). Już tydzień po porodzie wyszedł do kolegi na parę godzin, parę dni później poszedł z nim na koncert. Poza tym pomaga mi i jest dużo w domu, to muszę przyznać uczciwie. Ale nie mogę sobie poradzić z potworną zazdrością, poczuciem niesprawiedliwości, że on się bawi a ja zajmuję się naszym dzieckiem. Że ja jestem teraz tylko matką karmiącą, ja mam siedzieć w domu a on może korzystać z rozrywek. Boję się, co będzie dalej.
Tło tego wszystkiego jest takie, że kilka lat temu, po urodzeniu pierwszego dziecka mój mąż bardzo imprezował, ja siedziałam głównie sama w domu a on ciągle gdzieś na imprezie, wracał w nocy, jeździł beze mnie ze znajomymi na krótkie wakacje. Było tragicznie, o mało co nie rozpadło się nasze małżeństwo. Ale jakoś się wyprostowało, wybaczyliśmy sobie, co było do wybaczenia, no i teraz drugie dziecko. Oczywiście rozmawiałam z nim, że nie chciałabym, zeby powtórzylo się, to co wtedy. On twierdzi, ze nie jest tak samo, ze przesadzam, żebyśmy zaczęli żyć normalnie, ze każdy czasem ma prawo wyjść.
Ale jak ja mam teraz wyjść?!
Co o tym sadzicie? Czy przesadzam, czy wariuję? Nie mogę przestać myśleć o tym, czy w ten weekend znowu sobie gdzieś pójdzie i będzie się bawił. A ja w domu, z dzieciakami...
    • olenka_a Re: Matka karmiąca a wolność męża 24.11.10, 13:10
      Uważam, że mąż mógłby Ci dotrzymywac towarzystwa,jeśli jesteś uwięziona w domu. Wyjście od czasu do czasu ok, ale bez przesady. Ja bym sie nie zgadzała na takie kawalerskie życie męża.

      A co z drugim dzieckiem?

      Zrób tak,że odciagaj mleko i naucz malucha picia z butli. Ty też będziesz mogła wychodzić. Choć może jeszcze jest na to trochę za wcześnie. Nie wiem, nie karmiłam dzieci piersią.
      • tabaszka Re: Matka karmiąca a wolność męża 24.11.10, 13:28
        Drugie dziecko ma już ponad 6 lat, jest dość samodzielna.
        Nie chcę być takim "psem ogrodnika", ja nie mogę, więc i jemu zabraniam, ale nic nie poradzę na to, co czuję. Że to niesprawiedliwe, że przecież to wspólne dziecko, dlaczego tylko ja mam ponosić tego koszty.
        Chociaż nie jesteśmy już bardzo młodzi :) mamy fajną, starą paczkę przyjaciół. Z nimi często się spotykaliśmy w miłe, relaksujące weekendy. I teraz ja znów jestem na uboczu a dla mojego męża chyba niewiele się zmieniło.
        Spróbuję z tą butelką, dziękuję za radę, chociaż to chyba jeszcze faktycznie troszkę za wcześnie.
    • triss_merigold6 Re: Matka karmiąca a wolność męża 24.11.10, 13:19
      Bez przesady z tym życiem towarzyskim jak w domu jest noworodek. Czasem nie oznacza koniecznie raz w tygodniu. Pan mąż powinien usiąść na d..., ale z drugiej strony już widziałaś do czego jest zdolny i nie podobało Ci się to.
    • nat.wroclaw Re: Matka karmiąca a wolność męża 24.11.10, 13:31
      Tabasz, na szybko - odwróć sytuację: z jakichs powodów - nie wiem, zlamana noga, koklusz, korzonki - mąż na jakis czas (mierzalny i dajacy sie przewidziec) uziemiony w domu.

      I za kazdym razem gdy Ty chcesz do fryzjera, kolezanki, powłóczyć sie po Empiku, do kina z kumplelką, dłuzej w pracy, bo impreza imieninowa kadrowej - mąż foch. Niby nie robi Ci wyrzutów, ale widzisz, czujesz ten skisły zaduch niemego "Ja tu sam siedze, męczę się a ty .. jak mozesz sie bawić, beze mnie!"

      Jak Ci z tym? Niby rozumiesz, ale pewnie myślisz podskórnie "No nie dajmy sie zwariować, trzea zyć normalnie, za kilka tygodni wspólne wyjścia lub wyjścia raz jedno raz drugie - powrocą do rodzinnego repertuaru."

      I to mniej więcej tak jest. Najgorsze, co możesz teraz zrobić, to eskalować żale i postrzegać tę sytuację (bardzo codzienną i zyciową) jako tragiczniejszą, niż jest w rzeczywistości.

      Żeby nie było, że nie masz prawa do trudnych uczuc - masz, wiadomo, chciałby człowiek wyjść, oderwac sie, a tu ni ch..ja, trzeba siedziec na rzyci w domu, no świetego by ruszyło.

      Ale i Twoja połowica - jesli zachowuje w tym w miare jakąś sensowna równowagę - ma prawo tak zagospodarować swój czas wolny, jak chce. To nie jest niesprawiedliwe i nie jest skierowane przeciw Tobie.

      Facet i kobieta po urodzeniu dziecka zyje w troche innego rodzaju rzeczywistości, inne sa emocje inne napięcie. Każde potrzebuje je rozładować - dla wasnej higieny psychicznej Wolisz, żeby stary siedział Ci w sobote wieczorem w domu i nabzdyczony pierdział w kanapę i zeby atmosfera w domu kisła? Kazdy potrzebuje jakiegos wentylu. Akurat nie wiem, z natury rzeczy najpewniej utarlo sie tak, ze facet szuka tego wenty;lu poza domem, gdzie nie kumulują się w nim trudne emocje zwiazane z radosna skad inna sytuacja zostania rodzicem.

      Widzisz, nie gledzę tak sobie z sufitu - mój syn (numer dwa) konczy dzis 6 miesiecy. I poniewaz absolutnie nie akceptuje zadnej butelki, niczego, poza piersią, od 6 miesiecy siedze w domu i czasem - podobnie jak Ty swiruję i wnerwiam sie i frustruję i złoszczę, i pobeczę sobie w kuchni nad scierą. Ale kaman, przeciez to naprawde nie wiecznosc, nie ma co rozdzierac szat, tylko wykombinowac jak tu zapewnic sobie dobrostan jakis sensowny w TEJ wlasnie sytuacji. No wiec jesli moj małzonek osobisty pragnie nade wszystko napic sie w weekend - to bardzo proszę, ale ma mi w zamian zapewnic jeden dzien / wieczór w odciążeniu od starszej (ukochanej :-) córki. Do babci na weekendowe wakacje wysłac, zabrac na caly dzien na basen, lody, balonik, kino. Cokolwiek. A ja: gazeta, bagieta i łóżko i luz. Młode lezy obok i jak potrzebuje to sobie zje, a jak nie, to spi.

      Amen - pozdrawiam Cie cieplo, uszy do góry, zagoń starego, zeby wział starsze i paszoł z domu. A sobie samej zrób raz na jakis czas dzień / wieczór swietego spokoju.

      :-)

      • kochamkotyijuz Re: Matka karmiąca a wolność męża 24.11.10, 13:58
        Ale przeciez ty znasz swojego meza, wiec nie rozumiem w czym jest problem??Zdecydowalas sie na drugie dziecko z mezczyzna lubiacym rozywkowy tryb zycia.Kochaj go takiego jakim jest.Piszesz ,ze poza tym jest super ojcem i mezem , duzo spedza czasu w domu i ci pomaga.
        I o to chodzi.
        • tabaszka Re: Matka karmiąca a wolność męża 24.11.10, 14:08
          Sądziłam, że mniej będzie mnie frustrować moje uziemienie. Sądziłam, że mniej będą mnie frustrować jego rozrywki. Bardzo chciałam drugiego dziecka.
          Masz rację, powinnam go kochać takim, jaki jest.
          • kochamkotyijuz Re: Matka karmiąca a wolność męża 24.11.10, 15:05
            Oj chyba moglas troche swoja reakcje przewidziec bo przeciez drugi raz jestes w ciazy :-)Wedlug mnie to ty sie niepotrzebnie nakrecasz ,ale to nie znaczy ,ze ja cie nie rozumiem.Moze ci byc przykro ,ze inni mezowie nawet ci rozrywkowi mimi wszystko tuz po narodzinach te pare miesiecy potrafia sie powstrzymac od nocnych eskapad,ale jak widac twoj maz do takich facetow nie nalezy.Zreszta to chyba akurat nie jest twoim zmartwieniem,ze w ogole wychodzi,a jedynie nie mozesz poradzic sobie ze swoja zazdroscia ,ze on moze a ty nie.Pociesze cie- to tylko przejciowa sytuacja i tak jak ci radza dziewczyny,niech troszke dziecko podrosnie i sie z mezem bedziesz wymieniac w clubingu,w jeden weekend on sobie wyjdzie a w drugi ty ;-)
            Dobrze ,ze pomimo swojego niezadowolonia,szalejacych hormonow nie jestes psem ogrodnkia :-)
    • zakletawmarmur Re: Matka karmiąca a wolność męża 24.11.10, 13:36
      A może zmienić podejście do karmienia piersią na mniej poważnie? Np. raz w tygodniu załatwić dziecku opiekę i nakarmić dziecko butelką a samemu wyjść z domu i się zabawić? Zawsze możesz zainwestować w porządny laktator, odciągać pokarm, zamrażać i ktoś poza Tobą będzie mógł karmić dziecko butelką z Twoim mlekiem. Dla mnie to był fantastyczny wynalazek...

      Nie warto tak zamykać się tak z dzieckiem w domu. Męża też nie warto. Nie wkurzałabym się też, że chce wyjść z domu... Ustaliłabym tylko jakieś reguły, tak żebyś i Ty mogła wyjść z domu sama i mogła liczyć na to, że facet się dziećmi zaopiekuje:-) No chyba, że lubisz siedzieć z dziećmi w domu i wyjścia nie są Ci do szczęścia potrzebne. Ale wtedy nie możesz tego samego wymagać od męża...
      • verdana Re: Matka karmiąca a wolność męża 24.11.10, 13:46
        Pamietam to uczucie, jak mnie szlag trafiał, gdy ja nie mogłam wyjść, a mąż chodził na imprezy, czy do znajomych. I teraz widzę, ze to nie było takie złe - czasami lepiej, aby jedna osoba mogła wyjść, jesli druga absolutnie nie moze ruszyć sie z domu, niż żeby obie siedziały i były złe.
        Z tym, z musi byc równowaga - to znaczy mąż nie wychodzi na tyle często , aby to dodawało Ci pracy (czyli dla mnie max to jest raz na 10 dni-dwa tygodnie), nie wychodzi, gdy masz wolny dzień, albo musisz cos zrobić.
      • tabaszka Re: Matka karmiąca a wolność męża 24.11.10, 13:54
        Ha! Wyjścia są mi bardzo potrzebne do szczęścia! :) Jestem wybitnie towarzyską osobą. :) Dlatego nie jest mi teraz lekko.
        Nat... nie wiem, co powiedzieć..Twój post jest taki mądry, pokazuje drugą stronę tego wszystkiego. Potrzebne mi spojrzenie z zewnątrz. Nie mówię, że to ja wiem, jak powinno wyglądać małżeństwo.Tak właśnie chciałabym myśleć, nie chcę stroić fochów, być skiśniętą, nabzdyczoną babą. Ale jestem, niestety, taka jestem od paru tygodni. Atmosfera słaba.
        Jak się wyluzować, jak pozwolić jemu na luz, jak się przemóc i nie frustrować i nie myśleć, właśnie, że to przeciwko mnie, że mnie olewa, ech??!
        • triss_merigold6 Bez jaj 24.11.10, 14:01
          Bez jaj, masz w domu noworodka karmionego piersią, jesteś niecałe 4 tygodnie po porodzie. Masz prawo być niewyluzowana.
          • tabaszka Re: Bez jaj 24.11.10, 14:10
            To też racja, do diaska.
        • verdana Re: Matka karmiąca a wolność męża 24.11.10, 14:07
          Jeśli nie wytrzymujesz bez wyjść - daj mężowi butle w dłoń i wyjdź. Do kina, do przyjaciółki, na kawę. Owszem, karmienie piersią dobra rzecz, ale karmienie piersią przez matkę, która ma wszystkiego absolutnie dosyć - nie, to juz nie jest ideał.
          Rozumiem Cię w 100%. Ja tam nie jestem szczególnie towarzyska, bez wyjść wytrzymywałam bez problemu - ale nie wytrzymałam bez pracy. Nz zebrania zakładu zwiałam jeszcze na macierzyńskim i szef musiał udawać, ze mnie nie widzi:)
        • nat.wroclaw Re: Matka karmiąca a wolność męża 24.11.10, 14:40
          > Jak się wyluzować, jak pozwolić jemu na luz, jak się przemóc i nie frustrować i
          > nie myśleć, właśnie, że to przeciwko mnie, że mnie olewa, ech??!

          Wlasnie to robisz. Zalisz sie na forum dla (excuzes moi) jęczących pań ;-) Zamiast pozwolic napięciu narastać - szukasz sensownie grupy wsparcia.
          Pozbieraj sobie Tabaszku troche takich małych codziennych rzeczy, ktore poprawią dyskomfort sytuacji uziemienia w domu. Ja nie podchodziłam rano do młodego bez umycia włosów. Dopiero z fryzem jak od Czajki przystępowałam do matczynych czynnosci. Od razu lepiej.

          Gracie w gry planszowe dla dorosłych? Znasz Carcassone, Wysokie Napięcie, Cashflow, choćby i Scrabble? Macie mozliwosc wyslac starsze dziecie na noc do babci? Zaproscie znajomych, zarwijcie noc, da sie? Jak sie troche odpichłasz z laktacja to faktycznie - Medela Swing, czy inne cudo i wracasz na towarzyskie nasiadówy, a najlepszego z mężów uszczęsliwiasz zapasem pokarmu i butelka na wieczór.

          A mąż tez człowiek, choć w żalu czasem wydaje się, że to potwór jakiś nieczuły drań :-) Niech ma to wyjście swoje na flaszke raz na jakis czas, zyskasz spokój i sławę _normalnej żony_. To (zwłaszcza wsórd młodych ojców) niebagatelny komplement.

          Jak bardzo masz dośc - pisz na priw, cos wymyślimy :)
          • triss_merigold6 Re: Matka karmiąca a wolność męża 24.11.10, 15:56
            To nie jest młody ojciec, ma już sześcioletnie dziecko.:/
            • nat.wroclaw Re: Matka karmiąca a wolność męża 24.11.10, 16:02
              Młody bis ;p
          • aniazm Re: Matka karmiąca a wolność męża 25.11.10, 09:41
            w Caracasone możecie grać z córką! Jest super:), polecam!

            a poza tym - wprowadzono zakaz palenia, więc może za jakiś czas, jak maluszek podrośnie, będziecie mogli razem pójść do knajpy (znaczy z dzieckiem)? Spotkać się ze znajomymi? A może zaproś jakieś psiapsióły do siebie na bezalkoholowe piwo? Niech przyniosą jakieś jedzenie i imprezka gotowa:)
        • matka_karmiaca Re: Matka karmiąca a wolność męża 24.11.10, 16:40
          > Ha! Wyjścia są mi bardzo potrzebne do szczęścia! :) Jestem wybitnie towarzyską
          > osobą. :) Dlatego nie jest mi teraz lekko.

          Primo - jesteś jeszcze bardzo krótko po porodzie i... jakby to delikatnie napisać... nie jesteś jeszcze do końca sobą. Jeszcze parę tygodni i świat wróci do właściwych proporcji. Mój mężczyzna przez pierwsze dwa miesiące życia naszej córeczki doskonale wiedział, że jestem niestabilna emocjonalnie i trzeba jak z jajkiem, i nie bardzo się przejmować humorami.

          Secundo - wiadomo, że do noworodka gości się tłumnie nie sprasza, ale nie masz jednej-dwóch par znajomych, takich bardziej zaprzyjaźnionych, co nie musisz dla nich odpicowywać się i mieszkania, co wpadną i posiedzą, pogadają, a Ty będziesz dziecię karmić równocześnie z zaspokajaniem potrzeb towarzyskich?
          • tabaszka Re: Matka karmiąca a wolność męża 24.11.10, 16:48
            Chacha, ja też czuję, że nie jestem "do końca sobą".
            Przyjaciół mam wspaniałych, nawet mieszkanie by mi posprzątali, gdyby było trzeba :)
            Ale może jeszcze chwilę poczekam z zapraszaniem ich, jak myślisz?
            Synek ma 26 dni.
            • matka_karmiaca Re: Matka karmiąca a wolność męża 24.11.10, 16:56
              To już jak Ty czujesz, jaką Ty masz odporność, jak się synek chowa. I tak najgorsze zarazki przyniesie mu starsze rodzeństwo z przedszkola albo z podwórka ;)
    • blue_romka Re: Matka karmiąca a wolność męża 24.11.10, 14:02
      Zamiast zazdroscic mezowi tez gdzies wyjdz. Istnieja laktatory, butelki etc. I daj chlopu spokoj, skoro jak piszesz i tak duzo jest w domu i pomaga.
    • eastern-strix Re: Matka karmiąca a wolność męża 24.11.10, 14:26
      Idac tokiem Twojego myslenia powinnas meza kopac w brzuch jak masz okres, bo dlaczego Ciebie ma bolec a jego nie?

      A tak serio to przeciez pierwszego dziecka maz piersia nie karmil tylko Ty, wiec wiedzialas czego sie spodziewac przy drugim.

      Nie wszystkim odpowiada siedzenie w dom przez caly czas, ja bym dostala kota. Ale problem w tym, ze takie rzeczy ustala sie zanim pojawi sie dziecko, ewentualnie wypracowuje sie kompromis na goraco. W Twojej sytuacji natomiast widze, ze chociaz zachowanie meza Ci nie odpowiadalo podczas pierwszej ciazy, to teraz oczekiwalas zmiany.

      Nie wiem, co Ci doradzic. Moze jest tak,ze jak caly czas jestes skwaszona,to maz zwyczajnie ucieka z domu. Szczegolnie jesli nie zahecasz go do zajecia sie maluchem tylko sama wszystko robisz w mysl zasady,ze Ty wiesz najlepiej. Jesli tak jest, to szczerze mowiac, nie dziwie sie mezowi ze wychodzi zlapac oddech.

      Moze natomiast maz ma innty styl zycia, woli byc aktywnym, miec szerokie grono znajomych itp. W tym nie ma nic zlego,ale moze byc ciezko pogodzic takie dwie rozne postawy i zamiast wzajemnych zali proponowalabym szczera rozmowe na temat oczekiwan kazdej ze stron i tego, jak to pogodzic.
      • verdana Po namysle.... 24.11.10, 14:48
        I przeczytaniu jeszcze raz posta założycielskiego.
        Nie, to jednak nie jest do końca w porzadku. jakos zafiksowałam sie na tej "karmiacej matce", a nie na tym, ze to dopiero miesiąc po porodzie. Facet zostawiajacy żonę z tygodniowym noworodkiem i starszym dzieckiem i wychodzacy dla przyjemności - nie jest w porzadku. Tydzień po porodzie kobieta nie jest ani zdrowa, ani w dobrej kondycji, Facet ma obowiązek być w domu, kiedy tylko może - to nie miesiąc po porodzie. Poza tym, o ile rozumiem, mąż nie wychodzi sobie czasami, tylko regularnie - pytanie - jak często? Bo jak kilka razy w tygodniu, to faktycznie jest to problem, a nie tylko zazdrość. Jak wyszedł dotychczas 3-4 razy - to znaczy,z e hormony po porodzie szaleją.

        img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
        • tabaszka Re: Po namysle.... 24.11.10, 14:58
          Wyszedł 2 razy. No 3 właściwie. On uważa, ze jestem "nieracjonalna". Wszystko jest przecież dobrze, dziecko zdrowe, ja ok, szczupła już, latam.
          Ja się bardzo boję, żeby nie było tak jak poprzednio, parę lat temu.
          • verdana Re: Po namysle.... 24.11.10, 15:04
            2-3 razy to naprawdę niewiele. Oprócz tego razu tydzień po porodzie.
            Rozumiem teraz, ze nie chodzi o same wyjscia, ale o jakieś złe doświadczenia z przeszłości?
            • triss_merigold6 Re: Po namysle.... 24.11.10, 15:06
              W ciągu 4 tygodnie tuż po porodzie pani to niewiele?!
              • verdana Re: Po namysle.... 24.11.10, 15:10
                Tydzień po porodzie to skandal. Dwa razy - jesli wyjscia były niedawno, a sądzę, ze byly - to jeszcze dopuszczalne. Chyba, ze mama nie doszła jeszcze do siebie i źle się czuje, ale chyba nie.
                • eastern-strix Re: Po namysle.... 24.11.10, 16:22
                  A ja nie wiem, czy skandal.

                  Autorka opisala zachowanie meza po pierwszym porodzie - rzeczywiscie przegiecie.

                  Ale wlasciwie w pierwszym tygodniu po drugim porodzie, to gdzie on poszedl? Bo na przyklad maz znajomej mial od dawna zaplanowany koncert (w tym samym miescie), ona urodzila 5 dni przed. I dogadali sie tak,ze pan pojdzie, ale pojedzie samochodem, bedzie pod telefonem i w razie czego siup do domu. I bylo spoko, zadnych zali, dzieciak przespal cala chlopa nieobecnosc i tak.

                  No ale Autorka ma juz jedno dziecko, wiec moze rzeczywiscie zostawianie Jej z szesciolatkiem i niemowlakiem to przesada. A moze po prostu mozna to bylo lepiej zaplanowac, poprosic o pomoc kogos z rodziny albo kolezanke.

                  Mysle,ze autorka obawia sie,ze maz skonczy tak jak poprzednio. Ja to rozumiem, ale nie mozna popadac w skrajnosci. Nie rozumiem dlaczego 2 czy 3 wyjscia przez 4 tygodnie to takie naganne. Chyba kiedy maz wychodzi autorka czuje sie 'uziemiona' (cos chyba o tym wspomniala) i chcialaby,zeby maz tez byl uziemiony. Ale dwoje sfrustrowanych doroslych nie stworzy dobrego zwiazku, wiec chyba trzeba wypracowac kompromis. Przeciez maz tez moze zostac z dzieckiem a Autorka moze wyjsc. W koncu to ojciec.
              • kochamkotyijuz Re: Po namysle.... 24.11.10, 15:16
                Wedlug mnie o 3 razy za duzo
                Raz mogl wyjsc swietowac narodziny dziecka ;-)
                Tylko ,ze jakie to ma znaczenie??Tabaszka wiedziala jaki jest .Zawsze byl rozrywkowy.W jego zachowaniu nic sie nie zmienilo.
                • nat.wroclaw Litości! 24.11.10, 16:21
                  > Wedlug mnie o 3 razy za duzo

                  A podrapać się w tylek mógł?

                  Dajcie żyć czlowiekowi. Jak mniemam z pierwszego postu przez te 4 tygonie facet woził strasze dziecko do zerówki i odbierał, robił zakupy, pewnie raz jedno raz drugie kąpał, kładl spać, czasem przeleciał mopem łazienkę, pobiegł do apteki, zrobil obiad, przewinął... etc..
                  Kaman, dajcie żyć :-)
          • nat.wroclaw Re: Po namysle.... 24.11.10, 16:16
            Tabaszka ... jakby Ci to powiedziec .. been there, done that. Nie ja i Ty pierwsza, nie ostatnia.

            Ale, jesliscie to przerobili, wybaczyli, to .. jak to mówią: co było a nie jest .. i tak dalej.

            Okej, masz w sobie niepokoj, niepokoj płynie z doswiadczen poprzedniego razu, ale nie ciosaj małzonkowi kołków na głowie podejrzeniami.

            On tez tamto przezyl, tez go to w jakis sposob dotknęło, co sie wtedy 6 lat temu zadzialo, poplątało miedzy wami, moze sie tego do dzis w jakims stopniu wstydzi? Moze tez "boi się, że Ty sie bedziesz bala, że on..". Nie stawiaj go pod ścianą strachem o to, ze znowu gdzies się pogubi. To tak, jak puscic dziecko na basen ze slowami "i tak wiem, ze nie dasz rady".

            Kto, jak nie Ty ma w zyciu stac za nim murem i wierzyc w niego? Kto jak nie on w analogicznej sytuacji miałby stanąc za Tobą?

            To jak z tym Carcassonne? :-)



            • tabaszka Re: Po namysle.... 24.11.10, 16:43
              Nie znam tej gry, kurczę :) Ale byłam tam kiedyś na wakacjach :)
              Scrabble, Rummicub, karty - gramy i lubimy. Mam nadzieję, że niedługo znów będzie to możliwe. Na razie synek jest nieprzewidywalny :)
              Ja wiem, że nikt mi nie powie, czy 3 razy to dużo czy mało; dla jednych to skandal, dla innych pestka. Ja sama mam koleżanki, które mają bardzo luźne podejście, mam też takie, które robią aferę z każdego wyjścia faceta.
              Nie miałam z tym problemu ostatnimi czasy, gdy miałam trochę wolności, latałam na koncerty i spotykałam się z przyjaciółmi, babcie mamy na miejscu. Ale teraz widzę wielką przepaść między nim a mną, no i faktycznie, obudziły się demony przeszłości.
              To prawda, on zajmuje się dużo starszą córką, robi zakupy itd. Może nie jest takim potworem....? :)
              Przemyślę to wszystko, spróbuję nie wariować, a jeśli się nie uda, napiszę do Ciebie, Nat, dobrze....?
              • nat.wroclaw Re: Po namysle.... 24.11.10, 16:47
                Balszoje pażałsta ;-)
                • tabaszka Re: Po namysle.... 24.11.10, 16:52
                  Chociaż mam nadzieję, że wszystko się ułoży.
                  Dziękuję :)
              • majgug Re: Po namysle.... 25.11.10, 10:17
                podoba mi sie pomysl z Carcassone jako rozwiazaniem wszelkich problemow :) ze wszystkimi rozszerzeniami, ze smokiem przede wszystkim

                moj chlop ma grupe kumpli z ktorymi regularnie graja w carcassone przy hektolitrach piwska.
        • maminka1111111 hmmmm... 24.11.10, 15:29
          moim zdaniem powinnas szczerze z mężem porozmawiać o tym jak się czujesz i co myślisz...on zdecydowanie wykorzystuje sytuację a powinien razem z tobą i dziećmi spędzać czas no chyba jest na tyle dorosły żeby do tego dojrzeć...?RODZICAMI JESTEŚCIE OBOJE!wiadomo że natura zadbała o kobiety i przygotowała na bycie matką bo przecież wiadomo że dzieckiem trzeba się zająć dlatego jeśli rozmowa z mężem nic nie da to proszę postawić jasno sprawe i wybrać sobie jeden dzień w tygodniu w którym zostawisz poprostu dzieci z mężem , odciągniesz mleko i wyjdziesz na cały dzień ,nie daj z siebie zrobić niewolnicy i kury domowej bo twój mąż sie nie wyszalał. ..
          • tabaszka nie dam!!!! 24.11.10, 18:38
            nie dam z siebie zrobić niewolnicy i kury domowej!!! obiecuję!!
            :)))))
    • logikaa Re: Matka karmiąca a wolność męża 24.11.10, 15:11
      witaj jak to myślę tak.......................każda para po urodzeniu dziecka ma jakiś punkt sporny, w moim przypadku też tak było, przy pierwszym dziecku zwykle jest zdecydowanie bardziej napięta sytuacja natomiast przy następnym konflikt traci na sile, jednak punkt zapalny jest ten sam. Zawsze skupiamy się na drażniacej kwestii tak naprawdę maskując wszystkie inne problemy, które pojawiają się z okzjii narodzin nowego członka rodziny, mężczyźni generalnie bardzo słabo psychicznie sobie radzą w nowej sytuacji/ za każdym razem/, a my jesteśmy przyciśnięte ciężarem obowiązków i odpowiedzialności za dziecko. W dużo lepszej sytuacji są młodziutkie mamy takie 20+, bo mają znacznie lepiej wyedukowanych mężow z poradnikowym podejściem do ojcostwa/taka obserwacjia z porodówki/. Nie wymagaj więc radykalnej zmiany podejścia, ciesz się dzidziusiem, bo czas szybko płynie i zanim się obejrzysz problemu już nie będzie, znajdź sobie fajne zajęcie w domu/uwierz mi można/.
    • esr-esr Re: Matka karmiąca a wolność męża 24.11.10, 18:23
      jak dla mnie 4 tygodnie to już na tyle dużo, że chyba możesz wyjść z domu? z dzieckiem/bez (na spacer chyba wychodzisz?) na lodowisko, do kina, na herbatę ze znajomymi? ewentualnie ściągnij mleko laktatorem i zostaw męża z dzieckiem na dwie godzinki. poza tym na pewno można się umówić w takim miejscu, gdzie będziesz mogła w miarę swobodni nakarmić dziecko z piersi (przykrywając się szalem, korzystając z innego pomieszczenia, pokoju).
      jeśli macie warunki lokalowe to można też zaprosić znajomych do siebie, jak dziecko śpi w drugim pokoju. umów się tylko z mężem, że w takiej sytuacji to on nosi, usypia, tuli i odbekuje dziecko, a Ty ciesz się rozmową.
      jak tak dalej pójdzie to będziesz mu zazdrościła, że do pracy wychodzi.
    • magumagu Re: Matka karmiąca a wolność męża 24.11.10, 20:08
      No tak, tylko nawet jeśli to do końca nie jest w porządku, to co takiemu zrobisz? Zabronisz? Będzie, że ograniczasz jego wolność, a siedzieć pod jednym dachem z frustratem to paranoja. W takich momentach to naprawdę wk..wiające - bycie kobietą. Z drugiej strony -czy te wyjścia to znowu taka atrakcja?
      • tabaszka Re: Matka karmiąca a wolność męża 24.11.10, 21:12
        Może i nie jakaś super ekstra atrakcja, ale w moim stanie ducha, po całej ciąży, takie wyjścia jawią mi się jako szczyt wolności i szaleństwa.
        Taa, nie zabronię mu, nie jest moim dzieckiem, mogę z nim rozmawiać najwyżej. A z rozmowami na ten temat słabo ostatnio.
        Nie wiem, my chyba przeżywamy jakiś nie do końca uświadomiony szok związany z nowym dzieckiem. W takich słabych stosunkach dawno nie byliśmy. Od jakiegoś czasu zwracamy się do siebie głównie chłodnym tonem, mało gadamy i ech, słabo jest.
        Co jest?!
        • nat.wroclaw Re: Matka karmiąca a wolność męża 24.11.10, 21:29
          Jeżisz .. no zmęczenie jest. Monotonia moze urypac psychicznie i fizycznie beret gorzej niż przewalanie gnojówki.

          Jeszcze pare miesiecy, młode zacznie siadac, potem chodzic i juz z góreczki.

          Jednym słowem - wyluzujcie się oboje, mniej zadęcia i napięcia, wiecej smiechu.
        • magumagu Re: Matka karmiąca a wolność męża 26.11.10, 09:40
          Przypomniałaś mi ten klimat z początków macieżyństwa - czułam się jak w więzieniu z dzieckiem uwieszonym cycka, kapiącym mlekiem i rozmowami o kupkach. Brrrr... Pocieszające jest to, że dzieci rosną. Ja siedziałam w domu 1,5 roku i doprowadziłam się do takiego stanu, że rano nie byłam w stanie wstać z łóżka. Do pracy poszłam jak na skrzydłach.
          • tabaszka Re: Matka karmiąca a wolność męża 26.11.10, 10:44
            Ja z pierwszym dzieckiem siedziałam rok, teraz planuję podobnie. Wiem dobrze, ze trzeba trzymać pion, bo łatwo się zapuścić - psychicznie i fizycznie. Macierzyństwo w początkowym okresie bardzo temu sprzyja, ta cala fizyczność i zmęczenie, i zmiany, i różne frustracje, i konflikty.
            Spytam lekarza, kiedy mogę, ale już niebawem planuję zapisać się na jakiś aerobik czy coś ze 2 razy w tygodniu; słuchając waszych rad pozapraszałam przyjaciółki na przyszły tydzień..:)
            Spróbowałam już raz karmić butelką :)
            Macierzyństwo jest cudowne, ale trzeba myśleć trochę o sobie, ech dobrze to wiem. Też jestem człowiekiem, nie tylko matką :)
            Któraś z Was napisała: "zmień podejście do karmienia na trochę mniej poważne".
            Właśnie to spróbuję zrobić.
            Postaram się nie zwariować.
            • claudel6 Re: Matka karmiąca a wolność męża 27.11.10, 02:54
              > Któraś z Was napisała: "zmień podejście do karmienia na troc hę mniej poważne".

              o tak, to kluczowe. ja tez karmię piersią, ale od urodzenia mała też dostawała butelkę (mamy karmienie mieszane) - dzięki temu mogłam ją zostawic z ojcem i nie drżeć, ze dziecko zapłacze się z głodu. Nic dziecku się nie stanie, jak 1 czy 2 razy w tygodniu dostanie butelkę, naprawdę, a Tobie to bardzo pomoże :)
            • mruwa9 Re: Matka karmiąca a wolność męża 27.11.10, 09:07
              tabaszka napisała:

              > Macierzyństwo jest cudowne,

              Macierzynstwo jest przereklamowane ;-)
              • tabaszka Re: Matka karmiąca a wolność męża 27.11.10, 09:37
                mruwa9 napisała
                >
                > Macierzynstwo jest przereklamowane ;-)


                troszkę tak.... :)
                • rennie77 Re: Matka karmiąca a wolność męża 28.11.10, 12:24
                  polecam wywiad w wysokich obcasach z rachel cusk. macierzynstwo jest przereklamowane ;). mam jedno dziecko i kocham je ponad zycie, ale za nic nie chcialabym przejsc jeszcze raz tego, co przeszlam przez pierwsze 3 lata jego zycia. moj partner zaraz po porodzie zaczal biegac na silownie, pozniej byl wyjazd do anglii na mecz, wyjscia na urodziny, imprezy. uciekal od nas i uciekal, az w koncu to ja ucieklam z tego zwiazku i dzisiaj nie jestesmy juz razem. tyle, ze on oprocz tego mial jeszcze sporo innych wad.
                  nie znam dokladnie twojej sytuacji. nie sadze, ze faceta po narodzinach dziecka powinien obowiazywac jakis areszt domowy, ale mysle, ze fajnie jest, jesli zachowuje sie fair. wychodzenie tydzien po porodzie takie wedlug mnie nie jest. to ty jestes po ciazy i porodzie, i powiedzmy sobie szczerze- to wasze wspolne dziecko, ale to ty masz przed soba jakis rok wyjety z zycia. mysle, ze moglby te kilka tygodni zostac z toba i dzieckiem w domu.
                  rozumiem, ze twoj maz jest fajnym i dobrym partnerem, ale w tej sytuacji brakuje mu chyba troche empatii i wyobrazni. tyle, ze jesli jest dobrym mezem i ojcem, to pewnie nie warto przez to rozwalac zwiazku. zycze powodzenia :).
    • akle2 Re: Matka karmiąca a wolność męża 28.11.10, 16:19
      A gdybyś tak zaplanowała własne wyjścia (np fitness aby doprowadzić figurę po porodzie do porządku) i zaczęła je realizować? Po prostu wstajesz i się szykujesz do wyjścia, informując męża, ze butelka stoi tu i tu a tu leżą pampersy.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Matka karmiąca a wolność męża 03.12.10, 21:21
      Każde z Państwa ma teraz inną rolę do spełnienia. To chyba jest raczej oczywiste. Niestety, nie możecie się w tym zamienić. Co najwyżej może Pani odciągać pokarm, zamrażać i przygotowywać do podania przez inną osobę, może to być mąż. To także jest oczywiste.
      Wybór sposobu karmienia dziecka zależy od Pani. Zawsze może Pani z karmienia piersią zrezygnować i mieć poczucie większej wolności. Będzie musiała Pani rozstrzygnąć w sobie pewien konflikt, ale to nie jest niemożliwe. Wtedy może poczuje się Pani na równi z mężem.
      Natomiast w obecny Pani wybór wpisana jest nierówność i ograniczenia po Pani stronie. Jest to taki moment w życiu Pani i dziecka. Próby wprowadzenia równouprawnienie w ten moment życia mają swoje źródło w poczuciu się wykorzystaną i w nieświadomym częściowym braku identyfikacji ze swoją macierzyńską rolą . I to skazuje Panią na frustrację.
      Warto też uznać, że mężczyzna, w tym i Pani mąż, nie musi wypełniać swojej aktywnej roli ojca identycznie jak matka i z tego ma być rozliczany. Ojciec może znaleźć swój własny kod kontaktu z dzieckiem, który może być zbliżony do macierzyńskiego, ale nie musi go kopiować.
      Rozumiem, że byłoby przyjemniej jakby mąż dzieli z Panią los matki.Ale przecież to co robi to nie jest wyłącznie nieokiełznane korzystanie z wolności. To jest raczej po prostu życie. Jak sama Pani twierdzi, jest często w domu i pomaga. Od pierwszego doświadczenia ojcostwa minęło 6 lat i rozumiem, że mąż jest już w stanie zmodyfikować swoje postępowanie. Ale chyba nie ma sensu nakładanie na niego aresztu domowego. Za chwilę i Pani będzie wolniejsza i dołączy do niego na chwilę rozrywki, która po ciężkiej pracy należy się każdemu. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • tabaszka Re: Matka karmiąca a wolność męża 04.12.10, 13:21
        Pani Agnieszko, bardzo dziękuję za zainteresowanie moim problemem.
        Musze to sobie poukładać, zastanowić się, co faktycznie jest moim problemem: "wolność" męża czy moje poczucie zniewolenia. Chyba wszystko razem... Oczywiście, zdaję sobie sprawę z tego, że to, co teraz przeżywam, to etap w życiu kobiety, moment, kiedy na jakiś czas wszystko się zmienia. Może nie jestem wystarczająco dojrzała, żeby się do tego przystosować? Żeby bez żalu i poczucia straty zrezygnować z uroków wolności i skupić się na tym, co teraz najważniejsze.
        Więc jak dojrzeć do swojej roli...?
        Jak się cieszyć tym, co mam, a nie martwić tym, czego nie mam...?
        Ech, trudne pytania chyba zadaję.
        • najma78 Re: Matka karmiąca a wolność męża 05.12.10, 18:21
          tabaszka napisała:

          Oczywiście, zdaję sobie sprawę z tego, że to, co teraz przeżywam, to etap w życiu kobiety,
          > moment, kiedy na jakiś czas wszystko się zmienia. Może nie jestem wystarczająco dojrzała, żeby się do tego przystosować? Żeby bez żalu i poczucia straty zrezygnować z uroków wolności i skupić się na tym, co teraz najważniejsze.

          Moim zdaniem to nie tylko etap w zyciu kobiety, ale tez etap w zyciu mezczyzny, w waszym wspolnym zyciu i nie o jego zwiazek z nowonarodzonym dzieckiem tu chodzi tylko o jego zwiazek z toba i jego stosunek do twoich uczuc i emocji. Nie dziwie sie, ze czujesz sie odsunieta na bok, zazdrosna o jego wyjscia i poprostu zla, zwlaszcza ze on jakos nie widzi w tym nic niewlasciwego, zachowuje sie tak jakby nie rozumial, ze ty zwlaszcza jako osoba bardzo towarzyska cierpisz z tego powodu bo jestes uziemniona poprzez karmienie piersia i wogole opieke nad niemowleciem. W moim odczuciu jego zachowanie czyli taki brak zrozumienia twoich emocji zahacza o samolubnosc, egocentryzm. W ciagu niespelna miesiaca byl juz na 3 imprezach/wyjsciach - jak na meza i ojca czyli osobe, ktora nie jest singlem bez zobowiazan to dosc czesto.

          > Więc jak dojrzeć do swojej roli...?

          Alez to on musi dojrzec do swojej roli czyli partnera.

          > Jak się cieszyć tym, co mam, a nie martwić tym, czego nie mam...?

          No tu wlasnie jego rola sie klania, moze zamiast wychodzic z kolegami na piwo czy koncerty moglby sie wstrzymac i zostac z toba, porozmawiac, przytulic, pomoc sie odprezyc? Dbajacy, kochajacy partner to nie tylko taki, ktory zajmie sie dziecmi, zrobi zakupy, posprzata i co tam jeszcze, ale tez taki, ktory rozumie i szczerze dba o potrzeby uczuciowe drugiej polowy. Gdyby twoj partner dawal ci to poczucie pewnie bez zalu, sama zaproponowalabys mu wyjscie na ulubiony koncert. Taki zdrowy balans nie powoduje frustracji.
        • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Matka karmiąca a wolność męża 07.12.10, 14:52
          Jedną z form dojrzałości jest przyjęcie i pogodzenie się z ograniczeniami. Niby proste i oczywiste, ale trudne do wykonania. Macierzyństwo ogranicza, jakkolwiek by kobiety nie próbowałby temu zaprzeczać, znajdować innowacyjne rozwiązania i jakkolwiek nie sprzyjałaby im kultura i przemysł niemowlęcy. Jako ludzie nie jesteśmy omnipotentni i takie właśnie ograniczenia musimy znosić. To co nam przeszkadza to poczucie krzywdy, zawiść, zazdrość, poczucie niesprawiedliwości, poczucie straty nie do odrobienia, poczucie, że się jest ograbioną itp. To także ludzkie uczucia i nie ma powodu do lamentu jeśli się pojawiają. Problemem jest to jeśli zatruwają życie i zniekształcają rzeczywistość.
          W tym co napisałam jest odpowiedź na oba Pani pytania.
          Oczywiście na ograniczenia natrafia również mężczyzna, który zostaje ojcem. Ona są inne niż kobiety ale i on musi się z nimi pogodzić. Choćby z tym, że współczesna kobieta nie odpuści mu udziału w życiu rodzinnym i partnerskim i będzie to egzekwować różnymi sposobami.
          Warto jednak pamiętać to co napisałam już wcześniej. Ojciec jest innym rodzicem niż matka i może chcieć realizować swoje ojcostwo inaczej. Zarzucając go od razu epitetami o egocentryzmie i niedojrzałości, nie zbliżamy się do kompromisu. Trzeba uznać, że część mężczyzn do swojej roli ojca dochodzi stopniowo. Nie warto na nich do razu i na wszystkich patrzeć jak na krzywdzicieli. Bo wtedy konflikt i uraza natychmiast się pojawią. Nie wspierajmy się, jako kobiety, w takiej postawie i nie zagrzewajmy się, tam gdzie nie jest to konieczne, do natychmiastowej walki, która w efekcie dewaluuje obie strony. Agnieszka Iwaszkiewicz
          • tully.makker Re: Matka karmiąca a wolność męża 08.12.10, 17:11
            Czili w skrocie ekspertka nas poczyla - poani musi byc dorosla, dojrzala, odpowiedzialna i godzic sie na ograniczenia, a pan do roli ojca moze dorastac przez dowolna ilosc czasu.

            Zwlaszcza ze ona mu biedakowi "nie pozwoli" wymigac sie z rodzicielstwa.
    • deodyma Re: Matka karmiąca a wolność męża 05.12.10, 18:49
      myslalas, ze jak urodzi sie drugie, to maz nagla sie zmieni?
      nic z tych rzeczy.
      badz przygotowana na to, ze chlopina bedzie robil i fruwal, gdzie popadnie a Ty non stop z dziecmi, bo tacy ludzie sie nie zmieniaja nigdy.
      duzo kobiet boryka sie z podobnym problemem, wciaz narzekaja i nie dzieje sie nic, co mialoby sie zmienic w ich zwiazku na lepsze, lecz tylko na gorsze.
    • asia_i_p Re: Matka karmiąca a wolność męża 06.12.10, 10:10
      A chcesz gdzieś wyjść czy chcesz, żeby on siedział w domu?
      Bo jak chcesz wyjść, to zostaw mu dziecko, z odciągniętym mlekiem czy mieszanką + butelką czy kieliszkiem w zależności od stopnia twojej piersiowej ortodoksyjności i wyjdź. A jak chcesz, żeby siedział w domu powiedz mu to, ale spodziewaj się negocjacji i ustalenia jednak jakiegoś wychodnego.
      Jak dla mnie zdrowsza sytuacja, kiedy oboje wychodzicie, raz jedno raz drugie, niż kiedy ty jesteś uwiązana 24 godziny na dobę a mąż w ramach solidarności też.
    • donasss Napiszę ci jak to jest u mnie 06.12.10, 13:08
      Też mam rozrywkowego męża, sama też byłam rozrywkowa, praktycznie co wieczór spotykaliśmy się z kimś, chodziliśmy na imprezy, koncerty męża, który też gra i ma hopla na punkcie muzyki. Z mojej strony urwało się wszystko dwa lata temu, gdy zaszłam w pierwszą ciążę. Dla męża niewiele się zmieniło, dalej wychodził ale mi nie było z tym źle bo po prostu lepiej czułam się w domu, może trochę samotna byłam, ale wierzyłam że po urodzeniu dziecka wszystko się zmieni. No i w sumie niewiele się zmieniło, mąż przychodził pomagać mi w kąpieli, więc często było tak że wracał z pracy, wychodził, wracał na 30 min na kąpanie i znowu wychodził, wracał gdy już spałam. Dość często zabierał go też na spacery, ale i tak wieczorami byłam już sama, syn miał kolki, echch... Ciężko było. Zostawał za to z dzieckiem w weekendy od ok 4 mca życia, bo nie mogąc znieść swojego uziemienia i jednocześnie jego wolności zdecydowałam się pójść na studia podyplomowe, i to mi bardzo pomogło. Na początku odciągałam mleko, potem jak był starszy dostawał mleko modyfikowane. Z czasem zaczęłam sporadycznie gdzieś wychodzić na wieczór, ale sama, bo mąż zostawał z dzieckiem. Potem zaszłam w drugą ciążę, teraz mamy dzieci w wieku 2 lata i 2 mce i znowu czuję to uziemienie. Mąż pomaga teraz dużo więcej, jak wraca z pracy i ma czas zajmuje się starszym, kąpie go, usypia i dopiero wychodzi do kumpli na piwo, mówi że musi odreagować, że się stresuje. No lekko nie jest, wiedzieliśmy że będzie ciężko decydując się na dzieci rok po roku, może i spodziewałam się jeszcze większego wsparcia, że będzie zostawał PRZEWAŻNIE wieczorami w domu a nie tylko CZASEM, i to jak o to poproszę... Z drugiej strony i tak dużo robi, ma też inne stresujące sprawy na głowie więc czasem się w tym gubię i nie wiem już sama czy za bardzo go nie obciążam, z drugiej strony tak mało czasu mamy na np rozmowę, że zapisuję sobie o jakich sprawach chcę z nim pogadać, bo może w tak krótkim czasie zapomnę. Echch, oboje kochamy wolność, ale teraz jest po prostu taki okres, trzeba przetrwać aż dzieciaki podrosną i znowu będziemy cieszyć się większą swobodą. Powtarzam to sobie codziennie, zagryzam zęby i robię co do mnie należy. Też jestem zazdrosna o te jego wyjścia, a ja ciągle sama, w dzień sama, wieczorem sama, i nie ma z kim pogadać, i młodszy też ma kolki… Wypracowaliśmy taki kompromis że całą sobotę mąż ma wolne od jakichkolwiek obowiązków przy dzieciach, a w niedzielę ja mam wychodne. Na razie na krótko, na parę godzin, zostawiam mleko i długa, ale pomaga mi to BARDZO nie zwariować, zachować dystans. Planuję już pierwsze wyjście z psiapsiółą wieczorem, ja daję radę co tydzień w sobotę sama z dwójką małych dzieci to i on musi sobie poradzić, trudno. Sam zresztą mnie wysyła - idź się napij kobieto bo jesteś zestresowana. A jak mam nie być? Mam zapas mojego mleka w lodówce, jak pójdę się napić to przez dwa dni będę odciągała mleko i je wylewała, a młody dostanie to odmrożone z butelki. Ze starszym synem też tak robiłam jak chciałam wyjść, choć wiem że nie każdemu taka metoda odpowiada. Kocham moje dzieci i bycie matką, ale trzeba robić coś dla siebie, codzienne drobiazgi, cokolwiek, dla własnej higieny psychicznej. Rozpisałam się trochę, ale i musiałam się wyżalić. Ogólnie nie jest źle, czasem tylko nachodzi mnie jakaś taka frustracja, że już tyle czasu siedzę w domu i jak z kimś rozmawiam to głównie o pieluchach, ale wiem że to minie. Pozdrawiam!
    • ziuta2040 Re: Matka karmiąca a wolność męża 08.12.10, 15:57
      takie poczucie uwiązania towarzyszy chyba wszystkim rodzicom. jjestem już z drugim dzieckiem na wychowawczym) ja też takie poczucie miałąm. teraz młodsza ma 10mies. wiec juź nie tak.Ale chciałam napisać, że czuje sie uwiązana w inny sposób np. nie moge niczego obejrzeć w telewizji, poczytać bo starsza chce żebym ja ją usypiała, inaczej wrzask. tak jest z wieloma sprawami. bardzo mnie to męczy bo czasem obie ciągną mnie każda w inną strone a mąż sie wkurza ze z nim nie chcą.
      chociaż z abbciami jest inaczej, widzą je 2,3 raxy w tyg. wiec wolą je niż mame;-)
      Najlepiej rzeczywiście robić dyżury na "wychodne" zebyś ty też wychodziła, ale wiem po sobie że "zawsze za mało". bo facet cały dzień poza domem, a Ty w domu.
      \ja uparcie czekam na swój powrót do pracy, ale to jeszcze troche...
      • tabaszka Wyszłam wczoraj wieczorem! 11.12.10, 12:08
        Hej!
        jestem bardzo wesoła, bo wczoraj wieczorem, wyobraźcie sobie, byłam na koncercie! I to z mężem i przyjaciółmi. Mąż sam zapytał, czy chciałabym pójść, no i przez kilka dni układaliśmy plan, jak postępować z Małym, żebym mogla wyjść. Uśpiłam go o 20tej, zostawiłam z babcią, butelką z mlekiem, smoczkiem, fotelikiem bujanym i dojechałam do nich do klubu . Babcia jakoś dała radę, nosiła go, bujała, ja cały czas z telefonem w ręku, ale to nic. Jak wróciliśmy o 22.30, był spokojny, starsza córka spała na kanapie a babcia dumna z siebie, wnuczek ma przecież dopiero 6 tygodni.
        Poczułam się żywym człowiekiem :) Wreszcie się wystroiłam, pomalowałam, zrzuciłam piżamę! Wypiłam piwo bezalkoholowe!
        Fajnie, trochę zachodu i determinacji i da się żyć :)
        Ech, życie jest piękne :)
        Pozdrawiam Was i bardzo dziękuję za wszystkie rady.
        • apsik77 Re: Wyszłam wczoraj wieczorem! 14.12.10, 09:00
          I o co było tyle hałasu????;)
          Wszystko w swoim czasie. Ja też jestem matka karmiąca i czekam na mój wieeeelki dzień ;)
          Pozdrawiam
Pełna wersja