tabaszka
24.11.10, 12:40
Witam,
niespełna 4 tygodnie temu urodziłam drugie dziecko. Pierwsze ma 6 lat. Malucha karmię piersią, jest stosunkowo spokojnym dzieckiem, ale wiadomo, jestem uwiązana, sprawa oczywista.
Problem, z którym zwracam się do Was jest następujący: mój mąż uważa, że może sobie wychodzić wieczorami do kolegi, z kolegą na piwo, na koncert w klubie (muzyka jest jego pasją). Już tydzień po porodzie wyszedł do kolegi na parę godzin, parę dni później poszedł z nim na koncert. Poza tym pomaga mi i jest dużo w domu, to muszę przyznać uczciwie. Ale nie mogę sobie poradzić z potworną zazdrością, poczuciem niesprawiedliwości, że on się bawi a ja zajmuję się naszym dzieckiem. Że ja jestem teraz tylko matką karmiącą, ja mam siedzieć w domu a on może korzystać z rozrywek. Boję się, co będzie dalej.
Tło tego wszystkiego jest takie, że kilka lat temu, po urodzeniu pierwszego dziecka mój mąż bardzo imprezował, ja siedziałam głównie sama w domu a on ciągle gdzieś na imprezie, wracał w nocy, jeździł beze mnie ze znajomymi na krótkie wakacje. Było tragicznie, o mało co nie rozpadło się nasze małżeństwo. Ale jakoś się wyprostowało, wybaczyliśmy sobie, co było do wybaczenia, no i teraz drugie dziecko. Oczywiście rozmawiałam z nim, że nie chciałabym, zeby powtórzylo się, to co wtedy. On twierdzi, ze nie jest tak samo, ze przesadzam, żebyśmy zaczęli żyć normalnie, ze każdy czasem ma prawo wyjść.
Ale jak ja mam teraz wyjść?!
Co o tym sadzicie? Czy przesadzam, czy wariuję? Nie mogę przestać myśleć o tym, czy w ten weekend znowu sobie gdzieś pójdzie i będzie się bawił. A ja w domu, z dzieciakami...