owdowiała teściowa

25.11.10, 20:44
Moja koleżanka ma taki dylemat. Niedawno zmarł nagle jej teść. Teściowa została wdową, mieszka z drugim dorosłym synem ale cały czas wymaga pomocy od męża mojej koleżanki. Właściwie on bywa codziennie u mamy bo ona ma nagle mnóstwo rozmaitych problemów.
Problem mojej koleżanki jest taki że ona pracuje i ma dwójke małych dzieci i już nie wyrabia psychicznie i fizycznie. Co wieczór i weeeckendy zostaje sama bo mąż aż sie skręca żeby leciec do matki. Mówi że głupio jej robić awantury mężowi, który jest w żałobie ale już nie daje rady. Brakuje jej dawnego męża, dzieciom - taty. Dodatkowo Teściowa i teść /jak jeszcze żył/ nie garnęli sie nigdy do ich dzieci /swoich wnuków/. Moja koleżnka nie miała z nimi nigdy serdecznego kontaktu.
Doradzam, aby jednak przeprowadziła stanowczą rozmowę bo tak dłużej nie można ciągnąć i teściowa musi nauczyć się żyć w nowej rzeczywistości. Jest dorosła.
Co o tym sądzicie? Co można poradzić w takiej sytuacji?
    • annb Re: owdowiała teściowa 25.11.10, 21:27
      Poradzic aby ubrała dzieci i wysłała z mężem do babci
      A samej w tym czasie wyjśc z domu, aby mąż nie mógł się wykręcic
      I tak raz, drugi trzeci

      • annb Re: owdowiała teściowa 25.11.10, 21:28
        i wyszedł regionalizm-(ubrac) więc -poradzic aby załozyła dzieciom kurtki, buty, może też dac drugie sniadanie
        :-)
        • joanna772 Re: owdowiała teściowa 25.11.10, 23:37
          W tym kontekście ubrać jest ok, gdybyś napisała, żeby ubrała dzieciom kurtki, to byłby błąd.
          • annb Re: owdowiała teściowa 26.11.10, 08:43
            uff
            ;)


    • velluto Re: owdowiała teściowa 25.11.10, 21:38
      Tak, porozmawiać - wyjaśnić, że rozumie sytuację, ale dzieci potrzebują ojca. Nie robić awantur, ale dyplomatycznie wspomnieć że nie pomaga matce w ten sposób, bo musi wrócić do normalnego życia, a takie podejście utrwala w niej nawyk tego, że teraz świat kręci się wokół niej. Teściowa potrzebuje atencji, współczucia - ale zanadto skupiła się na sobie, to takie wołanie o uwagę, ale odciąganie dzieci od ojca to egoizm. Może trzeba zająć męża domowymi sprawami, tak żeby też wrócił do normalnego trybu życia?

      Nie piszesz jak dawno to się stało - ale takie praktyki mają dużą szansę się utrwalić, spędzanie całego czasu wolnego u mamy, nawet w takiej sytuacji nie jest normalne, szczególnie że nie jest sama. Mąż powinien się zastanowić, czy matka podświadomie nie robi z niego substytutu męża - zapewne ten mieszkający z nią syn mógłby spokojnie załatwić wszystkie sprawy.
      • mister_yeasy Re: owdowiała teściowa 26.11.10, 06:10
        Jak niedawno to się stało? tydzień temu ? miesiąc? kilka dni temu? Jeśli tak, to koleżanka jest wyjątkową egoistką, bez empatii, bez współczucia, bez deka wyrozumiałości.Jej mąż stracił nagle ojca a jego matka męża, cóż w tym niepokojącego i dziwnego że chcą wspólnie przeżywać żałobę?że syn odwiedza w tych tragicznych i ciężkich chwilach matkę często?Koleżanka musi być wyjątkowo niesamodzielną, bojaźliwą osobą skoro po tak krótkim czasie "nie daje rady".Nikt jej nie każe kochać teściowej i bez przerwy ją pocieszać ale niech sobie weźmie na wstrzymanie i przestanie w takiej tragicznej chwili myśleć tylko o sobie , niech pomyśli trochę na przód, nie wiadomo kiedy ją dotknie jakaś tragedia i będzie chciała wsparcia i pociechy i obecności bliskkich.
        • velluto Re: owdowiała teściowa 26.11.10, 20:49
          mister_yeasy napisał:

          > Jak niedawno to się stało? tydzień temu ? miesiąc? kilka dni temu? Jeśli tak, t
          > o koleżanka jest wyjątkową egoistką, bez empatii, bez współczucia, bez deka wyr
          > ozumiałości.Jej mąż stracił nagle ojca a jego matka męża, cóż w tym niepokojące
          > go i dziwnego że chcą wspólnie przeżywać żałobę?że syn odwiedza w tych tragiczn
          > ych i ciężkich chwilach matkę często?

          Między niezbędnym wsparciem a spędzaniem całego czasu wolnego jest jeszcze mnóstwo przestrzeni. Żałoba żałobą - ale odstawienie własnej rodziny na boczny tor, i niewidywanie dzieci jest dalekie od normy. Czy to nam się podoba, czy nie - przede wszystkim mamy obowiązki wobec własnych dzieci, dopiero potem jest cała reszta.

          Poza tym - utwierdzanie mamy w przekonaniu, że jest całkowicie bezradna bynajmniej jej nie służy. Tym bardziej, że z mamą mieszka drugi syn. Teściowa skupia na sobie uwagę - ale jak długo życie wszystkich ma się toczyć w ten sposób?
      • mama303 Re: owdowiała teściowa 26.11.10, 18:37
        velluto napisała:


        > Nie piszesz jak dawno to się stało

        Miesiąc temu. W sumie to jeszcze krótko, ale chyba juz powinien powoli wracać do swojej rodziny, która go bardzo potrzebuje.
    • blue_romka Re: owdowiała teściowa 26.11.10, 11:01
      To zalezy ile czasu uplynelo od smierci. Jesli raptem kilka tygodni, to jeszcze bym odpuscila, trzeba byc czlowiekiem. Jednak jesli sytuacja sie przedluza, to trzeba porozmawiac z mezem o swoich potrzebach, okazujac mu przy tym zrozumienie. Niech poszukaja kompromisu- jedzie do matki, ale nie codziennie, albo jak ktos tu radzil, zabiera ze soba dzieci.
      • verdana Re: owdowiała teściowa 26.11.10, 15:07
        No własnie - co innego, jesli to ciagnie sie od roku, a co innego - gdy trzy dni temu był pogrzeb.
        I powstaje jeszcze pytanie, jaki jest stan psychiczny tesciowej, czy marudzi, bo chce miec towarzystwo, czy jest w cięzkiej depresji.
        • mister_yeasy Re: owdowiała teściowa 27.11.10, 07:31
          > Między niezbędnym wsparciem a spędzaniem całego czasu wolnego jest jeszcze mnós
          > two przestrzeni. Żałoba żałobą - ale odstawienie własnej rodziny na boczny tor,
          > i niewidywanie dzieci jest dalekie od normy. Czy to nam się podoba, czy nie -
          > przede wszystkim mamy obowiązki wobec własnych dzieci, dopiero potem jest cała
          > reszta.


          Już wiemy. Nieszczęście wydarzyło się miesiąc temu .Koleżanka musiała w takim razie zacząć "nie wyrabiać psychicznie i fizycznie" od razu po fakcie, po jednej czy drugiej wizycie męża u matki.Po kilku dniach od śmierci teścia.Uczucie zazdrości,zaborczości, poczucie krzywdy urosło u niej na przestrzeni bardzo krótkiego czasu.Normalne to nie jest.Kto przeżył taką tragedię jak śmierć bliskiej osoby wie sam doskonale, ile formalności, ile spraw do załatwienia jest po pogrzebie.Jak radykalnie zmienia się życie osoby owdowiałej, która jest jeszcze świeżo w szoku.
          • mama303 Re: owdowiała teściowa 27.11.10, 08:48
            mister_yeasy napisał:

            > Już wiemy. Nieszczęście wydarzyło się miesiąc temu .Koleżanka musiała w takim
            > razie zacząć "nie wyrabiać psychicznie i fizycznie" od razu po fakcie, po jedne
            > j czy drugiej wizycie męża u matki.

            Nie do dwóch czy trzech wizytach bo to byłoby jak najbardziej zrozumiałe tylko po około 30 wizytach. Mąż jeździ do matki codziennie! Ona dzwoni do niego i go wzywa a on nie potrafi odmówić. Zabranie dzieci do babci nie wchodzi w grę bo ona "teraz głowy do tego nie ma".
            • annb Re: owdowiała teściowa 27.11.10, 09:15
              Miesiąc to bardzo krótko
              Ktoś kto stracił kogoś bliskiego, musi sobie poukładać życie od nowa.
              To nie teściowa jest winna tylko mąż który nie potrafi powiedzieć-przepraszam cię mamo ale dzisiaj muszę mój czas poświecić dzieciom.Jeśli chcesz mnie widzieć to mogę być za pięć minut u ciebie ale bez dzieci.
              Pani głowy do dzieci mieć nie musi, będą pod opieką swojego ojca.

              • sebalda Re: owdowiała teściowa 27.11.10, 14:49
                Rozumiem rozgoryczenie koleżanki, ale miesiąc to jeszcze krotko.
                W zeszłym roku zmarł ojciec mojego kolegi, jedynaka. Matka pogrążyła się w poważnej depresji, on jeździł do niej, ale bardziej z obowiązku niż potrzeby serca, jego żona ciągle byla niezadowolona, że on tyle czasu "traci". Matka była do tego stopnia nieszczęśliwa, pogrążona w poczuciu bycia niepotrzebną, bycia ciężarem, że podjęła próbę samobójczą. W wieku 77 lat, to nietypowy wiek dla takich zachowań. Odratowano ją, ale jej stan psychiczny się nie poprawił. Żona kolegi nadal narzekała, że trzeba się zajmować matką, która skądinąd w tym stanie bywała czasami nieznośna. Kiedyś żona kolegi nie wytrzymała i wyrzuciła teściową z domu, bo ta akurat była u nich i znowu miała gorszy dzień. Po dwóch tygodniach kolega zastał matkę w domu nieżywą, powieszoną.
                Piszę o tym, bo różnie ludzie przeżywają żałobę i nie należy tego oceniać. Kolega widocznie jest z matką bardzo związany emocjonalnie, co nie świadczy o nim najgorzej. Może czas nieco uleczy rany, a wizyty nie będą już takie częste. Za jakiś czas, jeśli rzeczywiście wszystkie popołudnia i weekendy mąż koleżanki będzie spędzał u mamy, należy mu DELIKATNIE powiedzieć, że w domu też jest potrzebny, że dzieci tęsknia za tatą i że mama przecież ma jeszcze drugiego syna. Ale delikatność jest tutaj kluczowym słowem.
                • verdana Re: owdowiała teściowa 27.11.10, 15:23
                  A podejrzewam, ze gdyby mąz wyjechał na miesiąc, a nawet trzy, to dzieci jakoś by się z tym pogodziły i nie odczuwały dramatycznie braku ojca. W tym wypadku matka ma - tuż po niespodziewanej śmierci męża - pierszenstwo. zawsze mnie zastanawia, czy zony, ktore przekonują mężów, ze nalezy zostawić matke w żalobie wlasnemu losowi i nie pomagać nie boją się, ze nauczą skutecznie męża, iżw przypadku domowego nieszczęścia - tez należy olać sprawę.
                  • velluto Re: owdowiała teściowa 27.11.10, 15:36
                    A czy ktoś zaleca pozostawienie matki samej w żałobie? nikt nie zwrócił uwagi, że mieszka z nią drugi syn? ona nie została sama, na miejscu jest brat, który może pomóc, wysłuchać, nie ma racjonalnej potrzeby angażowania całej rodziny - cokolwiek by nie trzeba było załatwić.
                    Matka ma pierwszeństwo - ale minął miesiąc, świat nie może się stale kręcić tylko wokół jej żałoby. Są jeszcze inni, choćby dzieci, które tez pewnie na swój sposób przeżywają tę sytuację, tym bardziej jeśli oprócz utraty dziadka nagle ojciec przestał się nimi interesować.

                    Tu naprawdę można znaleźć kompromis, nikt nie wymaga, żeby się wypiął na matkę, ale na miłość boską - nie musi też wypinać się na własną rodzinę. Można te obowiązki pogodzić.
                    Nic by się nie stało (a i żona pewnie inaczej by podchodziła), gdyby zajrzał do matki co drugi dzień. Bez histerii.
                    • verdana Re: owdowiała teściowa 27.11.10, 15:55
                      W tym wypadku tylko matka wie, kto jest jej potrzebny, być może drugi syn olał sprawę. nawet jesli to tylko fanaberie, to przez miesiąc-dwa po smierci najblizszej osoby powinno się je uwzględniać.
                    • mama303 Re: owdowiała teściowa 27.11.10, 19:31
                      No więc koleżanka cały czas to toleruje. Mężowi nic nie mówi ale mnie się zwierza że jest jej ciężko, dzieciaki pochorowały się, ona też coś załapała. Wygląda jak śmierć, wymęczona, niewyspana. Absolutnie nie chce odcinać męża od teściowej tylko uważa że powoli powinien wracać do rodziny a teściowa powinna uczyć się żyć na włąsny rachunek, zwłąszcza że jest drugi syn na stałe z nią przebywający. Ja uważam że to najwyższy czas i powinna mu juz oczy otworzyć i powiedzieć że ona i dzieci też go potrzebują i żeby w ferworze opieki nad matką nie zapominał o innych swoich bliskich. Z tego co opowiada znajoma, to jak tylko ona wraca do domu to on już leci do matki. I to chyba on ma taki wewnętrzy przymus, on sam nie umie sie w tym odnaleźć. Ucieka od swojej rodziny.
                      • verdana Re: owdowiała teściowa 27.11.10, 19:56
                        Bo jest nadal w ciężkiej żałobie, a żona najwyrazniej jednak uwaza, ze żaloba nie żaloba - ma normalnie funkcjonować w domu. Bo ona jest niewyspana.
                        Za parę tygodni pretensjie będą uzasadnione - ale teraz żale żony, ze mąż nie funcjonuje w domu całkiem zwyczajnie - to być moze powod, ze mąż ucieka do matki, aby tam przezywać żałobe, a nie - ze matka go wzywa.
                        • velluto Re: owdowiała teściowa 28.11.10, 16:52
                          A z jakiej racji tak bagatelizujesz problemy żony? ona nie jęczy, że nie ma czasu na kosmetyczkę, tylko nosem się podpiera. Nie tobie oceniać, czy ma prawo być zmęczona.

                          Dzieci chore, ona też - i jest z tym sama. Drugi syn w domu. Piszesz, ze może olał? to jemu wolno? niech ruszy kuper i zajmie się matką, czy mu się to podoba, czy nie - to tak samo jego obowiązek jak i męża autorki. Może zamiast poświęcać własną rodzinę wystarczyłoby ustalić z bratem jakieś zasady? to takie trudne? Dlaczego zakładasz, że mąż lata do matki przeżywać żałobę a nie dlatego, że jest ściągany z byle powodu? Równie dobrze można założyć, że teściowa potrzebuje całego dworu, który skupi się na niej.

                          Żałoba, nie żałoba - tak, trzeba normalnie funkcjonować w domu, szczególnie wypełniać swoje obowiązki wobec dzieci. Nikt i nic nas z tego nie zwalnia. Kobieta, która straciła matkę nie bardzo może sobie pozwolić na odstawienie rodziny na boczny tor. Musi jakoś pogodzić te obowiązki i jak najbardziej żyć jak dotąd. Dlaczego facet w takiej sytuacji może się wyalienować?

                          Za ile konkretnie tygodni pretensje będą miały uzasadnienie? dwa? cztery? szesnaście?
                          • verdana Re: owdowiała teściowa 28.11.10, 22:26
                            Bo miesiąc samodzielnego funkcjonowania to nie dramat - gdyby mąż wyjechał, to nikt by żonie nie współczul, ze drań, zostawił ją na tyak dlugo sama z dziećmi.
                            Nie mozna mowić o żadnym "poswięcaniu własnej rodziny", gdy mowa jest o miesiącu (a tak naprawdę o góra dwóch-trzech tygodniach, bo chyba przed pogrzebem nikt nie wymaga od faceta, co stracił ojca, aby sie swoją rodziną pilnie zajmował, a zalatwianie zostawił mamusi).
                            Cóż, znam kobiety, ktore stracily matkę i przez miesiąc nie były w stanie zająć się domem - tam domem bez slowa zajął się mąż i wszyscy to rozumieli, a nie współczuli, ze wredna baba go wykorzystuje. Na tym polega rodzina także - na umożliwieniu w najgorszym momencie przezywaniu żałoby tak jak się chce. Nie o to chodzi, aby zabronić facetom wyalienowania się, ale żeby umozliwić to kobietom.
                            Za pare tygodni dopiero problem będzie prawdziwy - albo go już nie będzie.
                            • velluto Re: owdowiała teściowa 29.11.10, 15:50
                              verdana napisała:

                              > Bo miesiąc samodzielnego funkcjonowania to nie dramat - gdyby mąż wyjechał, to
                              > nikt by żonie nie współczul, ze drań, zostawił ją na tyak dlugo sama z dziećmi.

                              Masz idiotyczną manierę gdybania - w dodatku zawsze tylko na korzyść swojej teorii. To tak żenująco babskie...
                              Mąż nigdzie nie wyjechał, kropka. Jest potrzebny w domu, kropka.
                              Może zająć się matką na zmianę z bratek - i własną rodziną, kropka.

                              > Cóż, znam kobiety, ktore stracily matkę i przez miesiąc nie były w stanie zająć
                              > się domem - tam domem bez slowa zajął się mąż i wszyscy to rozumieli, a nie ws
                              > półczuli, ze wredna baba go wykorzystuje.

                              A ja nie znam takich, które na podobny luksus mogły sobie pozwolić. Nawet sąsiadka, której syn zginął tragicznie musiała jakoś funkcjonować, a nie odcinać się od rodziny. I jak ktoś gdzieś tu wspomniał - uzależnianie takiej osoby od swojej obecności nie jest dla niej korzystne, bo odsuwa w czasie powrót do normalnego funkcjonowania.

                              > Za pare tygodni dopiero problem będzie prawdziwy - albo go już nie będzie.

                              Nadal unikasz odpowiedzi na pytanie - za ile tygodni konkretnie wg ciebie sprawa przestanie być "naturalna"? mówimy cały czas o codziennym spędzaniu czasu wyłącznie z matką.
                              Ciekawe, czy na miejscu teściowej - nie miałabyś żadnych skrupułów, żeby zaistnieć w roli pępka świata, czy interesowałyby cię również wnuki?
                              • verdana Re: owdowiała teściowa 29.11.10, 16:12
                                Nie wiem - trudno powiedzieć. Natomiast po miesiącu jest naturalna na pewno.
                                I uznanie, ze umarł ci ktoś, to masz funkcjnować jak zwykle, zeby małżonek przez parę tygodni nie miał, biedactwo, troche wiecej pracy - to jest naprawdę prawidłowe rozumienie wiezi rodzinnych. Cokolwiek się zdarzy, nie licz na to, ze ja przejmę za cuebie robotę, twoja żaloba mnie nie moze obciążyć.
                                Myslę, ze miesiąć po smierci najblizzej osoby można byc pepkiem świata i mysleć o sobie, a nie o niesdzczesnych wnukach, ktore jak wiadomo zawsze powinny być na pierwszym miejscu.
                          • blue_romka Re: owdowiała teściowa 02.12.10, 08:41
                            Moze sie zdarzyc gorzej w zyciu, ze ojciec z jakiegos powodu nie bedzie sie mogl zaangazowac w zycie domowe i przez pol roku, rozne sa sytuacje. Kolezanka jest zmeczona? Ma prawo. Ale sytuacja jest wyjatkowa i przejsciowa. Powiedzmy sobie szczerze- ani jej ani dzieciom nie dzieje sie krzwda czy dramat. Zreszta przyslanianie wlasnego egoizmu dziecmi jest ponizej pasa.

                            velluto napisala:
                            >zaloba, nie zaloba- tak, trzeba normalnie funkcjonowac w domu.

                            Widac, ze nigdy nie przezylas tego uczucia. Miesiac na pogodzenie sie ze smiercia bliskiej osoby to bardzo niewiele. I po to mamy rodzine, zeby w tym czasie pomogla, a nie patrzyla na czubek wlasnego nosa.
          • ledzeppelin3 Re: owdowiała teściowa 01.12.10, 10:24
            Mister_yeasy, kiedy matkas robi sobie z syna partnera, zazdrość jest jak najbardziej na miejscu.

            Kolejny synalek mamusi na tym forum, dżizas
    • tully.makker Re: owdowiała teściowa 27.11.10, 20:35
      Ja z doswiadczenia wiem, zde poblazanie sobie w przypadku nieszczescia tylko poteguje problemy. Dlatego dla wlasnego dobra tego unikam. i to samo bym radzila owdowialej zonie i osieroconemu synowi. Im dalej sie zabrnie, tym gorzej.
      • hanka20074 Re: owdowiała teściowa 27.11.10, 21:10
        Zgadzam się ze swoją przedmówczynią w 100%.
        Jestem w podobnej sytuacji jak koleżanka autorki postu z tymże my niestety zamieszkaliśmy z samotną teściową (decyzja męża) i wiem że im bardziej chcieliśmy jej pomóc przeżywać żałobę,przyzwalając na dziwaczne zachowania tym bardziej cierpiało nasze małżeństwo.
        I u nas też jest to świeża sprawa ale ja postawiłam sprawę na ostrzu noża i teściowa powolutku wraca do normalności.Zycie nadal trwa.
        Owszem,czas goi rany i niektórzy potrzebują więcej inni mniej tego czasu by wrócić do normalności ale nie kosztem życia rodzinnego swoich bliskich.
        Do autorki wątku,proszę przekazać koleżance żeby przeprowadziła rozmowę z mężem i powiedziała mu jak jest. Niech zaproponuje żeby mąż zabierał wnuki ze sobą na wizytę bo może babcia na chwile zapomni o bólu i zajmie się dziećmi co powinno jej pomóc w powrocie do świata żywych.Niech czuje się potrzebna.
      • verdana Re: owdowiała teściowa 28.11.10, 09:14
        Problemy potęguje także wymóg, by po miesiacu od nieszczęścia zachowywać się całkiem normalnie - i chodzi mi tu bardziej o męża, niz tesciową. Mąż najwyraźniej tuż po smierci ojca powinien zajmować się przede wszystkim chorą zona i dziećmi, bo to dla niego powinien byc zasadniczy problem, a nie taki drobiazg jak strata rodzica.
        Zgodzilabym się z Toba, gdyby minęło więcej czasu - a nie miesiac.
    • kol.3 Re: owdowiała teściowa 28.11.10, 07:34
      Trzeba jeszcze wziąć pod uwagę, że mąż stracił ojca. Jeździ nie tylko pocieszać matkę, ale i wspólnie z nią przeżywać żałobę, skoro w domu ma bezduszną małżonkę, traktującą go jak mechanicznego robocika bez uczuć.
      • mama303 Re: owdowiała teściowa 28.11.10, 08:25
        A skąd takie powierzchowne wnioski. Koleżanka moja napewno nie jest bezduszną osobą. Kocha swojego męża. Jeszcze nawet nie rozmawiała z nim o tym aby nie ranić go po śmierci ojca.
        To ja raczej doradzałam rozmowę i to stanowczą. To ja jestem bardziej bezduszna ale moge sobie pozwolic bo patrze na to z boku więc jestem bardziej obiektywna.
        • kol.3 Re: owdowiała teściowa 28.11.10, 08:57
          No tak ale z Twojej relacji wynika, że koleżanka potrzebuje męża do pracy w domu, bo sama nie daje rady. Koleżanka widzi sprawę tak, że mąż chodzi pocieszać teściową, a teściowa powinna sobie poradzić. O jego przeżywaniu żałoby nie ma w ogóle mowy. A w końcu to jego ojciec umarł, dla mężczyzny postać niekiedy bardzo ważna. Być może mąż czuje potrzebę rozmawiania i wspominania ojca, a własny dom nie bardzo się do tego nadaje.
          Ponieważ bawisz się w cudzego adwokata, odbiór Twojej relacji może być błędny.
      • vibe-b Re: owdowiała teściowa 28.11.10, 09:32
        kol.3 napisała:

        > Trzeba jeszcze wziąć pod uwagę, że mąż stracił ojca. Jeździ nie tylko pocieszać
        > matkę, ale i wspólnie z nią przeżywać żałobę,


        Jezeli malzonek do swoich uczuc (zaloba) nie dopuszcza zony, nie dzieli sie z nia swoim zalem, nie chce z nia nawet o tym rozmawiac a za jedynego powiernika ma swoja matke- to juz wiele mowi o tym panu i niestety tylko na niekorzysc.
        Jezeli natomiast zniknal tymczasowo z zycia swojej rodziny (bo go w ogole w domu nie ma) tylko w celu pocieszania tesciowej, ktora notabene nie jest sama bo mieszka z drugim synem, to tez nie jest to w porzadku. Zaniedbuje wlasna rodzine.
        Tak czy owak- niefajnie. Rozmumiem autorke.
        • kol.3 Re: owdowiała teściowa 28.11.10, 11:03
          Nie wiemy, czy on nie dopuszcza żony do swojej żałoby, czy ona nie stara się wczuć w jego sytuację. Wiemy, że ona chętnie by go widziała w domu, bo gdy go nie ma, cały dom spada na jej głowę.
          Z pierwszego postu wynika, że pan, jak tylko może wyrywa z domu, to znaczy, że w domu atmosfera niefajna.
          • vibe-b Re: owdowiała teściowa 28.11.10, 13:27
            > Z pierwszego postu wynika, że pan, jak tylko może wyrywa z domu,



            To jeszcze gorzej o nim swiadczy. Jesli korzysta z okazji takiej jak zaloba zeby tylko sie wyrwac z domu to niezly gagatek. Nie dziwiloby zatem ze kobieta sie wkurza ze maz zniknal.
            • kol.3 Re: owdowiała teściowa 28.11.10, 16:46
              Uprawiasz prymitywną demagogię. W ten sposób wszystko można wytłumaczyć na niekorzyść faceta. Nie dziwię się że mając takie żony faceci spieprzają z domu, składają o rozwód a pani zdziwiona pyta na forum co się stało, przecież było dobrze. Jej było dobrze, jemu nie, czego nawet nie zauważyła.
              • verdana Re: owdowiała teściowa 28.11.10, 16:50
                Ależ oczywiscie - to samo dotyczy zony - jesli spotka ja strata i nie zapieprza przy garach, tylko wychodzi do matki się wyplakac, to jest sama sobie winna, nie mąż, ktory wymaga od niej, bu tuż po śmierci najbliższych siedziała w domu i gotowała, a nie rozpaczała.
                • vibe-b Re: owdowiała teściowa 28.11.10, 21:42
                  verdana napisała:

                  > Ależ oczywiscie - to samo dotyczy zony - jesli spotka ja strata i nie zapieprza
                  > przy garach, tylko wychodzi do matki się wyplakac, to jest sama sobie winna, n
                  > ie mąż, ktory wymaga od niej, bu tuż po śmierci najbliższych siedziała w domu i
                  > gotowała, a nie rozpaczała.

                  Po stracie nalezy sie wyplakac. Jednak jesli zona by sie wyplakiwala u mamusi a maz czul by sie odstawiony na boczny tor, to tak, byloby to nieciekawe. Smutki, rozpacz, radosc i szczescie dzieli sie zawsze z najblizszymi- to chyba intuicyjnie zrozumiale jest. Jesli najblizsza osoba jest rodzic a nie maz/zona to co to za malzenstwo?
                  • verdana Re: owdowiała teściowa 28.11.10, 22:22
                    A tak - jest tylko jeden modfel na zalobe i wszyscy muszą mu się podporządkować. Szczególnie dobry jest wtedy, gdy najbliższa rodzina wspiera domagając się opieki nad sobą i dziećmi.
                    • vibe-b Re: owdowiała teściowa 29.11.10, 10:32
                      verdana napisała:

                      > A tak - jest tylko jeden modfel na zalobe i wszyscy muszą mu się podporządkować
                      > . Szczególnie dobry jest wtedy, gdy najbliższa rodzina wspiera domagając się op
                      > ieki nad sobą i dziećmi

                      Byc moze ta zona nie wie, jak temu panu jest ciezko, bo przeciez pan do niej ust nie otwiera juz przez miesiac. To, ze jej jest ciezko bedac 24/7 z dwojka maluchow tez chyba calkiem normalne jest?
                      Natomiast bardzo, bardzo wymowne jest, z kim czlowiek chce dzielic sie uczuciami i myslami. Szczerze mowiac w kochajacym , harmonijnym zwiazku IMO niemozliwe jest by malzonek nie chcial sie wyplakac na ramieniu partnera, a uciekal do mamusi. Czy jest to w tym wypadku wina pana cz pani, to mozemy gdybac 50/50.
                      • dama_z_kawa_i_papierosem Re: owdowiała teściowa 29.11.10, 10:54
                        > Byc moze ta zona nie wie, jak temu panu jest ciezko, bo przeciez pan do niej us
                        > t nie otwiera juz przez miesiac. To, ze jej jest ciezko bedac 24/7 z dwojka mal
                        > uchow tez chyba calkiem normalne jest?

                        Jezeli zona nie wie, ze mezowi jest ciezko po stracie ojca to zona ma problem bo to jest oczywiste, szczegolnie ze widzi ze meza ta sytuacja wytracila z rytmu. Jakby np. lezal w szpitalu przez pare tyg. to tez zostalaby sama z dziecmi i co? Tez bedzie miala pretensje? Zdarza sie, miesiac to bardzo krotko po stracie rodzica i sie chlopu nie dziwie. Rozumiem ze kobiecie jest ciezko ale poki co wypada jej zacisnac zeby.

                        > Natomiast bardzo, bardzo wymowne jest, z kim czlowiek chce dzielic sie u
                        > czuciami i myslami. Szczerze mowiac w kochajacym , harmonijnym zwiazku IMO niem
                        > ozliwe jest by malzonek nie chcial sie wyplakac na ramieniu partnera, a uciekal
                        > do mamusi

                        Przeciez autorka watku napisala w pierwszym poscie ze kontakty zony z tesciami nie byly najlepsze, i bycmoze to sprawia ze facetowi latwiej placze sie z matka i bratem i sie potrzebuja wlasnie teraz.
                        Poza tym on nie ucieka do mamusi bo ma kaprys tylko przezywaja zalobe.
                        • vibe-b Re: owdowiała teściowa 29.11.10, 16:10
                          >
                          > Jezeli zona nie wie, ze mezowi jest ciezko po stracie ojca to zona ma problem b
                          > o to jest oczywiste,


                          Czemu oczywiste?
                          Nie jest wcale oczywiste.
                          Gdyby moj ojciec zmarl to poczula bym chyba ulge.
                          • dama_z_kawa_i_papierosem Re: owdowiała teściowa 29.11.10, 17:10
                            Dla mnie jest. Skoro maz i tesciowa ciezko przezywaja smierc to znaczy ze tesc nie byl skonczonym draniem i dlatego cierpia po jego smierci.
                            Gdyby zmarl moj tesc to byloby dla mnie oczywiste ze maz przezywalby tragedie. I to samo odnosnie mojego ojca.
                            Natomiast gdyby moj maz nie lubil moich rodzicow to trudno powiedziec, bycmoze wolalabym przezywac zalobe w towarzystwie rodzica i rodzenstwa. Tak tez bywa. A od meza oczekiwalabym wspolczucia i zrozumienia.
                            • dama_z_kawa_i_papierosem Re: owdowiała teściowa 29.11.10, 17:11
                              Poza tym najwyrazniej maz opisywanej kobiety nie odczul iulgi po smierci ojca, a wrecz przeciwnie.
                              • vibe-b Re: owdowiała teściowa 29.11.10, 17:24
                                dama_z_kawa_i_papierosem napisała:

                                > Poza tym najwyrazniej maz opisywanej kobiety nie odczul iulgi po smierci ojca,
                                > a wrecz przeciwnie.



                                Otoz tego nie wiemy, bo nie zostalo to nigdzie wyluszczone, jakie uczucia ma maz. A moze faktycznie jedyne co go ciagnie to chec wyrwania sie z domu, jak pisala chyba kol3, i cieszy sie ze ma dobry pretekst?
                                Moze i tesciu nie byl skonczonym draniem, ale uosobieniem dobroci tez chyba nie skoro za wnukami nie przepadal, synowej tez najwyrazniej unikal.
                                W tej chwiili to co robi gosciu, to zaniedbuje wlasna rodzine. Przeciez pisze, ze dzieci tesknia za ojcem. Kobiety (pisze o kobietach bo im sie przytrafia czesciej) czesto bedac nawet w glebokiej depresji troszcza sie o swoje dzieci i rodzine, a gosciu po miesiacu czasu jeszcze nie czuje, ze ma zone i dzieci za ktore jest odpowiedzialny?
                                • verdana Re: owdowiała teściowa 29.11.10, 17:33
                                  Cóz, nalezy mniemać, ze miesiąć po smierci ojca mąż nie jest szczęśliwy. normalnie uczucia syna po smierci ojca dalekie są od euforii, szczególnie gdy patrzy, jak matka cierpi. Zazwyczaj ludzie w żalobie wykorzystują taką swietną okazję, aby wyrwać się z domu i spedzać milo czas z rozpaczajacą matką.
                                  Przez miesiąć nie sposób jeszcze zaniedbać rodziny - dzieci tęsknią za ojcem? Cóż, czy to oznacza, ze żaden z rodziców nie moze przez misiąć robić czegoś innego - wyjechać, mieć pilną pracę czy zajmować się matką?
                                  Jeśli kobuieta w głębokiej depresji jest zmuszona przez męża do zajmowania się dziećmi, to mąż jest draniem.
                                  • dama_z_kawa_i_papierosem Re: owdowiała teściowa 29.11.10, 18:20
                                    Eh, chyba nie da sie tu wytlumaczyc, bo to troche jak ze slepym o kolorach.

                                    • vibe-b Re: owdowiała teściowa 29.11.10, 22:20
                                      dama_z_kawa_i_papierosem napisała:

                                      > Eh, chyba nie da sie tu wytlumaczyc, bo to troche jak ze slepym o kolorach.


                                      A dlaczego czujesz cisnienie i poczucie misji zeby mi cos tlumaczyc? Czy ja jestem dzieckiem, ktore poznaje swiat i trzeba mu tlumaczyc? Ty masz swoje zdanie, jak mam swoje, czy nie moze tak pozostac?
                                  • vibe-b Re: owdowiała teściowa 29.11.10, 22:24
                                    verdana napisała:


                                    > Jeśli kobuieta w głębokiej depresji jest zmuszona przez męża do zajmowania się
                                    > dziećmi, to mąż jest draniem.

                                    prrrr, pomalu
                                    kto mowi o tym ze maz dran zmusza? czasami zycie zmusza. Chocby dlatego, ze od pierwszych objawow do zorientowania sie ze jest sie chorym a potem do postawienia diagnozy mijaja dluuugie miesiace. A dziecmi trzeba sie zajac.
                            • velluto Re: owdowiała teściowa 30.11.10, 12:31
                              A skąd założenie, że mąż po miesiącu nadal potrzebuje się wypłakiwać? szok powoli mija, a ojca będzie mu brakowało już do końca życia. Wiele osób w otoczeniu straciło bliskich. Wszyscy przeżywają żałobę, różnie - ale bez takiej ostentacji, żeby miesiącami celebrować swoje cierpienie. Sorry - dla mnie jest w tym coś niezdrowego, w żadnym przypadku nie spotkałam się z czymś takim - również w rodzinach, gdzie panowały bardzo silne więzi, i odejście ojca stanowiło dramat emocjonalny. Nikt jakoś nie odsuwał z tego powodu najbliższej rodziny!

                              Na razie komunikat był taki, że to teściowa go wzywa, bo wynajduje mnóstwo rozmaitych problemów, którymi z niewiadomych powodów drugi syn zająć się nie może. Nie ma żadnych przesłanek do twierdzenia, że mąż jedzie, bo ma potrzebę siedzienia z matką, a nie bo ulega presji.
                          • verdana Re: owdowiała teściowa 29.11.10, 17:35
                            I o to chodzi- po prostu nie rozumiesz żaloby po ojcu. Ale wiele osób, uwierz, nie czuje ulgi po śmierci rodziców.
                            • vibe-b Re: owdowiała teściowa 29.11.10, 22:43
                              verdana napisała:

                              > I o to chodzi- po prostu nie rozumiesz żaloby po ojcu

                              Stracilam ukochana babunie. To co liczy sie?
                              • nchyb Re: owdowiała teściowa 30.11.10, 13:21
                                a czułaś ulgę po jej śmierci?
                                • vibe-b Re: owdowiała teściowa 01.12.10, 09:30
                                  nchyb napisała:

                                  > a czułaś ulgę po jej śmierci?


                                  NIe. Bylam zrozpaczona. Ale urlopu od zycia i obowiazkow nikt mi nie dal.
                                  • nchyb Re: owdowiała teściowa 01.12.10, 19:36
                                    współczuję, ale może nie dość mocno dawałaś znać, że tego urlopu potrzebujesz?
                                    A może faktycznie mniej go potrzebowałaś, by swoją żałobę właściwie przeżyć?
              • vibe-b Re: owdowiała teściowa 28.11.10, 21:37
                Nie uprawiam zadnej demagogii. Raczej ripostuje Twoje posty w ktorych zakladasz z gory ze np. pan maz ucieka z domu bo nie moze wytrzymac. Na podstawie czego do takiego wniosku doszlas? Czy tenze maz Ci sie zwierzal?
                Dla mnie sytuacja jest co najmniej niefajna. Jakie wytlumaczenie znajdziesz dla malzonka, ktory w ogole nie dzieli swych uczuc ze swoim partnerem? No moze faktycznie zona taka podla jest. Ale rownie prawdopodobne jest ze gosciu jest maminsynkiem. Dlaczego Twoja wersja ma byc bardziej wartosciowa?
                • kol.3 Re: owdowiała teściowa 28.11.10, 23:13
                  Podzielić się smutkiem można wtedy, gdy ta druga strona zechce wysłuchać. Z pierwszego postu ta empatia małżonki jakoś nie wynika. Natomiast oschłość - owszem.
                  • dama_z_kawa_i_papierosem Re: owdowiała teściowa 29.11.10, 11:00
                    Dokladnie!
                    Oschlosc a przynajmniej niezrozumienie.
                    Poza tym nawet maminsynek ma prawo do zaloby po smierci taty. A kobiety przeciez nikt nie zmuszal do slubu z maminsynkiem (o ile w ogole nim jest bo z tekstu nie wynika, to twoje spekulacje).
                  • vibe-b Re: owdowiała teściowa 29.11.10, 16:13
                    kol.3 napisała:

                    > Podzielić się smutkiem można wtedy, gdy ta druga strona zechce wysłuchać. Z pie
                    > rwszego postu ta empatia małżonki jakoś nie wynika.

                    Z pierwszego postu empatia nie ma prawa wynikac bo post jest napisany przez osobe postronna- kolezanke.
          • tully.makker Re: owdowiała teściowa 29.11.10, 12:36
            > Z pierwszego postu wynika, że pan, jak tylko może wyrywa z domu, to znaczy, że
            > w domu atmosfera niefajna.

            A jak wiadomo, za wtmosfere w domu, odpowiada zona,. Pan nie ma nia wplywu, ani mozliwosci zmiany, faktycznie lepiej jak sobie pojdzie.

    • google.pl Re: owdowiała teściowa 28.11.10, 23:27
      Moim zdaniem miesiąc to krótko
      Syn jedzie do matki bo chce jej pomóc, bo sie łączy w smutku, bo stracił ojca, którego najlepiej znała jego matka i to ich teraz niesamowicie łączy
      Żona i dzieci, nawet jak mieli jak najlepsze relacje ze zmarłym, nie dzielili razem dzieciństwa, to nie była ich najbliższa osoba.
      Niektórzy w żałobie nie mają ochoty płakać, nie mają ochoty mówić jak bardzo im smutno i jak bardzo cierpią, natomiast chcą posiedzieć z kimś kto zmarłego dobrze znał
      Dziwie się, że żona w ten sposób reaguje w tej sytuacji
      • hanka20074 Re: owdowiała teściowa 29.11.10, 11:14
        Kiedy mojemu mężowi zmarł ojciec to ze mną mąż najwięcej rozmawiał,to ze mną pił alkohol po którym jeszcze bardziej się rozkleił i to mnie opowiadał jak się dziwnie czuje.To mnie poprosił bym pomogła mu załatwiać sprawy pogrzebowe.
        Nie chciał z matką bo powiedział że ona go denerwuje(nie dziwie się)i ze opowiada bzdury które jego bardzo złoszczą.
        Tyle ze ja z teściem byłam bardzo zżyta i mąż o tym wiedział.Natomiast teściowej nie lubię.
    • mama303 Re: owdowiała teściowa 30.11.10, 21:14
      Śpiesze poinformować, że rozmowa, która doradzałam sie odbyła między małżonkami. Mąż przyznał że się troche pogubił i nie zdawał do końca sprawy z tego, że bardzo sie oddala od rodziny. Doszedł do wniosku, że ograniczy trochę kontakty z matką dla dobra wszystkich.
Pełna wersja