Moj swiat sie zawalil

25.11.10, 21:21
Moja zona zakochala sie w innym mezczyznie. Wszystko zaczelo sie od odkrycia sms'ow,mocno erotycznych w jej telefonie. Bylem zszokowany. Zona wyjasnila mi ze to tylko flirt, zabawa, nic powaznego, zaczela mnie przepraszac, wyjasnila ze to dlatego bo bylo ostatnio zle miedzy nami (faktycznie zaniedbywalem ja ,oddalilismy sie troche od siebie, nawet padla propozycja rozstania sie - ale ja nie traktowalem tego na serio).Uwierzylem jej. Wydawalo mi sie ze wszystko zaczelo sie ukladac... i po jakims czasie zona zaczela miec nastroje depresyjne, poplakiwac. Rozmawialismy o tym , wspieralem ja wydawalo mi sie ze to minie, ale kilka dni temu wyszedl prawdziwy powod. To nie byly tylko sms'y. To byl caly romans. Powiedziala mi ze jest zakochana w tym czlowieku a mnie juz nie kocha. Od tej pory zyje jak w jakims koszmarnym snie. Nie moge skupic sie na niczym , nie moge jesc , nie mam ochoty z nikim sie spotykac. Caly czas bardzo mocno kocham moja zone. Nie potrafie jej nawet winic za to. Ona tez nie jest teraz szczesliwa. Chcialaby zeby wszystko bylo jak dawniej miedzy nami zeby wrocila milosc do mnie, mowi ze jej zalezy na mnie , ze mnie szanuje, ze ma poczucie winy , ale caly czas mysli o tym facecie. Mimo ze nie jestesmy specjalnie religijni rozmawiala nawet z ksiedzem( co okazalo sie raczej pomylka). Chcemy isc do psychologa. Czasem wierze ze nam sie uda a czasem nachodza mnie najczarniejsze mysli. Podejrzewam ze ma jeszcze kontakt z tym czlowiekiem choc ona twierdzi ze juz nie. Nie wiem co moge jeszcze zrobic, czy cos takiego da sie naprawic, czy moja zona kiedy przestanie myslec o nim ( jesli to mozliwe) pokocha mnie znowu? Zdrade jej wybaczylem, ona nie jest dla mnie istotna, chce tylko zeby ona zapomniala o nim i pokochala mnie. Caly czas staram sie byc z nia , rozmawiac ale mam wrazenie ze w ten sposob zaczynam ja juz meczyc i tylko pogarszam sprawe. Nie wiem co robic.
    • santo_inc Re: Moj swiat sie zawalil 25.11.10, 21:42
      > ie ze w ten sposob zaczynam ja juz meczyc i tylko pogarszam sprawe. Nie wiem co
      > robic.

      Spakować jej walizki i usiąść do poważnej rozmowy.

      Zapytać, co zamierza zrobić, by z powrotem zdobyć Twoje zaufanie.

      Zapytać też, jakie ma oczekiwania w stosunku do Ciebie. Przedstawić jej swoje oczekiwania w stosunku do niej.

      A później, jeśli ona zdecyduje, że chce nad Waszym małżeństwem popracować, rozpakować walizki i wziąć się za robotę. Zaspokajać jej potrzeby i egzekwować zaspokajanie własnych.

      Jeśli nie będzie chciała popracować, niech się wyprowadza i szykuje na rozwód z orzeczeniem o winie. Przy okazji wnioskuj o alimenty na siebie. :D
    • blue_romka Re: Moj swiat sie zawalil 26.11.10, 20:02
      Jesli postanowiliscie isc do psychologa, to rozumiem, ze zonie tez zalezy na zwiazku. To dobra decyzja. Nie wiem co prawda jak ona to widzi, skoro twierdzi, ze kocha tamtego, a Ciebie nie, ale moze jest nadzieja.
      Tak czy inaczej czekaja Was powazne rozmowy analizujace przyczyny jej zdrady, kryzysu zwiazku itd. Dobrze, ze czesc winy widzisz w sobie, ale pamietaj, iz to nie jest usprawiedliwienie zdrady. Jesli bylo jej zle, powinna z Toba rozmawiac, a nie szukac kogos na boku. Nie stawiaj sie wiec w pozycji kozla ofiarnego ani tym bardziej unizonego slugi.
      • rocardin Re: Moj swiat sie zawalil 26.11.10, 21:01
        Dzieki za zainteresowanie.
        Mysle ze zona chce uratowac nasz zwiazek, chcialaby zeby bylo jak dawniej, ale wciaz czuje cos do tej drugiej osoby (paradoksalnie nic z tego raczej nie wyjdzie, to sie juz skonczylo). Probuje z nia rozmawiac ale to nie przynosi zadnego efektu. Mam wrazenie ze ona chce najpierw zapomniec, odzyskac spokuj ducha i potem zaczac budowac nasz zwiazek od nowa a dopoki to nie nastapi starac sie zyc normalnie. Czy to jest dobry sposob? ,czy tak sie da? Ja nie wiem czy tak potrafie, bo ja w srodku plone. KIedy pytam ja o szczegoly nie chce rozmawiac, denerwuje sie, a ja wtedy probuje ja udobruchac co nie przynosi efektu, a wrecz powoduje wieksze napiecia. Zaczynam ja wtedy denerwowac, a nie tego chce.
        • santo_inc Re: Moj swiat sie zawalil 26.11.10, 21:18
          > rafie, bo ja w srodku plone. KIedy pytam ja o szczegoly nie chce rozmawiac, den
          > erwuje sie, a ja wtedy probuje ja udobruchac co nie przynosi efektu, a wrecz po
          > woduje wieksze napiecia. Zaczynam ja wtedy denerwowac, a nie tego chce.

          Ty próbujesz ją udobruchać? Widocznie brakowało jej mężczyzny, skoro się zakochała w kimś innym.

          Zacznij się zachowywać jak facet a nie jak kalesony. Jeśli nie chce rozmawiać, to zawsze może spakować walizki i się wynieść.
          • borowina75 Santo 26.11.10, 21:38
            spakować walizki to najłatwiejsze.
            trudniej jest zacisnąć zęby, zostać, spróbować zrozumieć i razem się z tym uporać. Ale to wymaga dojrzałości, a nie tylko cynizmu
          • grosz-ek Re: Moj swiat sie zawalil 27.11.10, 00:03
            > Zacznij się zachowywać jak facet a nie jak kalesony.

            Przyznaję rację Santo. Bycie zbyt miłym i uprzejmym w tej sytuacji nie jest dobrym rozwiązaniem.
        • borowina75 Re: Moj swiat sie zawalil 26.11.10, 21:34
          nie dopytuj się o szczegóły, bo to bez sensu... na pewno nie poczujesz się lepiej, jak je poznasz i nie pomoże w porozumieniu. Jeżeli czujesz, że ona chce naprawdę ratować małżeństwo, ale nie jest gotowa się do Ciebie zbliżyć, bo emocje jej na to nie pozwalają, może spróbuj dać czas, żeby emocje się wyciszyły. Nie naciskaj, nie drąż, nie narzucaj, tylko po prostu bądź obok. Przychylnie. Nie ukrywaj, że czujesz się zraniony, ale nie naciskaj, bo uwierz mi, że jeżeli naprawdę poczuła silne emocje, potrzeba czasu, aby je wyciszyć. Bo inaczej będzie udawanie i gra, a to prowadzi donikąd.
          a skoro chcecie iść na terapię, to może pomóc i Tobie i żonie poradzić sobie z emocjami i uporządkować bałagan

          trzymam kciuki.
        • blue_romka Re: Moj swiat sie zawalil 27.11.10, 09:22
          Jeśli czujesz, że żona chce ratowac małżenstwo, to poczekaj. Wiem, że to trudne, kiedy wszystko w srodku się gotuje, ale nie ma innego wyjścia, bo niczego nie przyspieszysz, a jak widzisz Twoje działania odnoszą przeciwny skutek. Sprawa jest świeża, więc naprawdę warto wyciszyć emocje. Twoja żona tego najwyraźniej potrzebuje, a i Tobie przyda się przemyslenie sprawy, przygotowanie do rozmów, do terapii.
          I jeszcze jedno- to, że dasz jej (Wam) czas, nie oznacza Twojej slabości czy tego, ze się poddajesz. Swoj punkt widzenia, uczucia, warunki czy nowe zasady zdążysz jeszcze wprowadzic, w bardziej sprzyjających okolicznosciach.
    • sukienkawgrochy Re: Moj swiat sie zawalil 27.11.10, 19:38
      Napisałeś: "...faktycznie zaniedbywalem ja ,oddalilismy sie troche od siebie, nawet padla propozycja rozstania sie - ale ja nie traktowalem tego na serio..."

      Otóż to,... nie potraktowałeś serio tego co sie zaczęło dziać, tego co do Ciebie mówiła... i to co sie stało było konsekwencją zaniedbań. Czegos jej brakowało, ty jej tego nie dałeś... więc szybko odnalazła to w kimś innym. Taka moja analiza uproszczona.
      Teraz cięzko bedzie Ci zdobyć jej miłość. Nie łatwo pokochac drugi raz tę sama osobę. Znacznie prościej by bylo, gdyby nadal pałała do Ciebie uczuciem, mimo zdrady, ale jak piszesz przestala Cie kochac. Jeśli nie bedzie potrafiła pokochac drugi raz... to odpuść, bo bycie ze soba na siłe w układzie "ja cie kocham ty mnie nie" będzie dla Ciebie upokarzające a dla niej niezwykle męczące.
      No ale staraj sie, a nóż coś zaiskrzy. Życze powodzenia.
      • tully.makker Re: Moj swiat sie zawalil 27.11.10, 20:38
        sukienkawgrochy napisała:

        > Napisałeś: "...faktycznie zaniedbywalem ja ,oddalilismy sie troche od siebie,
        > nawet padla propozycja rozstania sie - ale ja nie traktowalem tego na serio..."
        >
        > Otóż to,... nie potraktowałeś serio tego co sie zaczęło dziać, tego co do Ciebi
        > e mówiła... i to co sie stało było konsekwencją zaniedbań. Czegos jej brakowało
        > , ty jej tego nie dałeś... więc szybko odnalazła to w kimś innym. Taka moja ana
        > liza uproszczona.

        No tak, ale kolejnosc jest od dupy strony. Nie odpowiada malzenstwo - rozwodzimy sie, a nie bzykamy na boku.
        • verdana Re: Moj swiat sie zawalil 28.11.10, 16:29
          Nie. Czasem bzykanie się na boku bardzo dobrze ratuje małżeństwo.
          • zizzi Re: Moj swiat sie zawalil 28.11.10, 17:42
            Raczej pomaga pokonać pustke trwającego małżeństwa
          • magumagu Re: Moj swiat sie zawalil 29.11.10, 20:19
            O, to świetna teoria! To forum jest pełne entyzjastycznych opinii, jak to czyjaś zdrada sprawiła, że ich małżeństwo nabrało blasku!
    • potwor_z_piccadilly Re: Moj swiat sie zawalil 30.11.10, 22:23
      Całe szczęście że to tylko twój świat się zawalił. Reszta dobrze się trzyma. Przyczep się zatem do tej reszty i wystaw umiłowaną za drzwi. To jedyna droga do tego byś się przekonał czy kobieta warta jest twojej miłości, czy nie.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Moj swiat sie zawalil 03.12.10, 22:00
      Taki stan swoich uczuć jak Pan opisał jest adekwatny do sytuacji. Zdrada jest fragmentem kryzysu w związku. Mimo, że relacja pozamałżeńska się zakończyła, to sam kryzys jeszcze trwa. Podejmujecie Państwo różne próby reaktywowania związku i przezwyciężenia kryzysu, ale to musi potrwać. Dochodzenie do kryzysu i wychodzenie z niego ma swoją dynamikę. Musi trwać. Żadna , nawet najlepsza rada, nie ukoi Pan uczuć w których pewnie przejawia się i niepewność, i bezradność, i poczucie winy, i lęk. Trudno, trzeba to przeżywać i działać. Działanie daje poczucie sprawczości i kontroli nad sytuacją. Niestety, swoje musi Pan wycierpieć. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • potwor_z_piccadilly Re: Moj swiat sie zawalil 04.12.10, 00:06
        agnieszka_iwaszkiewicz napisała:

        > Żadna , nawet najlepsza rada, ni
        > e ukoi Pan uczuć w których pewnie przejawia się i niepewność, i bezradność, i
        > poczucie winy, i lęk. Trudno, trzeba to przeżywać i działać. Działanie daje poc
        > zucie sprawczości i kontroli nad sytuacją.

        Widzisz, dobrze powiedziałem. Wystaw ją za drzwi.
        Wierz mi, ja wcale nie ironizuję. W tej sytuacji niezbędne jest ostre działanie.

        • rocardin Re: Moj swiat sie zawalil 04.12.10, 16:49
          Patrzac z perspektywy tych kilku dni jakie minely, zmenia sie moj stosunek do tej calej sytuacji. Wciaz kocham moja zone i chce z nia byc , ale nie za wszelka cene. Dajemy sobie troche czasu i zobaczymy co bedzie. Rozstania chyba juz nie traktuje jako konca swiata.
          • potwor_z_piccadilly Re: Moj swiat sie zawalil 05.12.10, 13:15
            rocardin napisał:

            > Dajemy sobie troche czasu i zobaczymy co bedzie.

            Dobrze, lecz wykorzystaj ten czas na dokonanie samooceny i w konsekwencji, postaraj się cokolwiek u siebie poprawić. Masz się stać gościem zadbanym, wyciszonym, poważnym i skrzętnie ukrywającym swoje wewnętrzne rozterki. Ważne byś w tym czasie nie dawał połowicy sygnałów na podstawie których mogłaby wywnioskować na jakiej pozycji stoi. Ma odczuć że jej dotychczasowe poczucie bezpieczeństwa idzie gdzieś w diabły.
            Co będzie, to będzie.

            Rozstania chyba juz nie
            > traktuje jako konca swiata.

            To sygnalizuj, a jeśli uznasz że starania twoje idą na marne, lub stwierdzisz że ból jest tak silny że nie potrafisz jej wybaczyć, kończ związek. Ty sobie poradzisz, a ona, nie wiem. Wiem tylko jedno że jako winna i w dodatku kobieta jest w znacznie trudniejszej sytuacji. Sądzę ze ona też to wie, a jeśli nie wie, lub by zyskać na czasie zamiata ten problem pod przysłowiowy dywan, to twoją rolą jest ją bezzwłocznie uświadomić.




    • potwor_z_piccadilly Re: Moj swiat sie zawalil 06.12.10, 17:26














      Jeszcze coś.

      rocardin napisał:

      > po jakims czasie zona zaczela miec nastroje depresyjne, poplak
      > iwac. Rozmawialismy o tym , wspieralem ja wydawalo mi sie ze to minie, ale kilk
      > a dni temu wyszedl prawdziwy powod. To nie byly tylko sms'y. To byl caly roman
      > s. Powiedziala mi ze jest zakochana w tym czlowieku a mnie juz nie kocha.

      Zastanawiające zachowanie tej twojej małżonki.
      Może jej nie tylko chodzi o twoją krzywdę, lecz o inny, problem.
      Może jest w ciąży z tamtym, a może jeśli macie dzieci, panikuje że w tych trudnych okolicznościach czegoś się dopatrzysz.
      To smutne, trudne i bolesne, lecz sądzę że wszystkie ewentualności musisz brać pod uwagę.

      • rocardin Re: Moj swiat sie zawalil 07.12.10, 22:55
        Problem rozwiazany. Rozstalismy sie.
        Moze to dziwne, ale poczulem sie lepiej.
Pełna wersja