dragontatoo
02.12.10, 23:39
Przepraszam, tytuł wątku chyba idiotyczny, ale nie wiem, jak zgrabnie własne myśli podsumować.
Zacznę może od tego, że mam kilkuletnią córkę, która pochodzi - że tak to wprost nazwę - z niechcianej ciąży. Miał być związek, mieszkanie razem, może ślub. Warunek partnera: będziemy w ciąży i wszystko, co było nie ok, odbudujemy.
Zaszłam w ciążę, obawiając się strasznie macierzyństwa... i miałam wrażenie, że robię bardzo źle, że robię coś wbrew sobie. Mój partner dosadnie mówiąc wypiął się na dalszy związek i zasugerował aborcję. Padły słowa, że "zrobienie" mi dziecka to jego zemsta.
Cała ciąża i życie do dnia dzisiejszego to nieustające pasmo problemów, finansowych, zdrowotnych, wreszcie psychicznych.
Czasem mam wrażenie, że nie umiem na 100% pokochać własnej córki, że zaakceptowanie swojej roli matki byłoby dla mnie jednoznaczne z wybaczeniem oszustwa, kłamstwa i mojego cierpienia, które rzuciły się cieniem na moje macierzyństwo.
Czasem myślę, że wszystko zaczęłoby się zmieniać, że może znalazłabym więcej siły na rozwiązanie swoich problemów, gdybym umiała stworzyć prawdziwą więź z własnym dzieckiem. Ale jak to zrobić? Na razie dochodzę do wniosku, że karzę gó...anym życiem siebie i ją - a tak naprawdę jej ojca, jakbym chciała mu podświadomie pokazać: zobacz, co mi zrobiłeś!
Jak się od tego uwolnić? Jak kochać naprawdę, nie mając poczucia, że usprawiedliwiam i wybaczam podłość? Mam wrażenie, że rodząc dziecko straciłam wszystko... Bo i straciłam pracę, perspektywy, szacunek rodziny. Dla mnie to chyba dużo.
Myślę o wyjeździe, do innego miasta, jak najlepiej do innego kraju. Żeby nie widzieć przy sobie tej podłej gęby, żeby nie rozpamiętywać. Dodam, że tatuś lubi tatusiowanie głównie w słowach i do pomocy za bardzo się nie przykłada. Spotkania z dzieckiem to dla niego rozrywka i oderwanie od własnego nudnego życia.
Bardzo proszę, darujcie sobie jeżdżenie po mnie i trucie o wcześniejszej antykoncepcji itp. To nic nie zmieni. A w tej chwili chodzi o to, że chciałabym poczuć się naprawdę szczęśliwą matką, która nie boi się kochać, której miłość do dziecka potrafi dawać siłę. Że chciałabym się zmienić na lepsze. I nie krzywdzić - przede wszystkim siebie własną postawą.
Liczę na komentarz Pani Ekspert.