Otworzyć się na więź z dzieckiem

02.12.10, 23:39
Przepraszam, tytuł wątku chyba idiotyczny, ale nie wiem, jak zgrabnie własne myśli podsumować.
Zacznę może od tego, że mam kilkuletnią córkę, która pochodzi - że tak to wprost nazwę - z niechcianej ciąży. Miał być związek, mieszkanie razem, może ślub. Warunek partnera: będziemy w ciąży i wszystko, co było nie ok, odbudujemy.
Zaszłam w ciążę, obawiając się strasznie macierzyństwa... i miałam wrażenie, że robię bardzo źle, że robię coś wbrew sobie. Mój partner dosadnie mówiąc wypiął się na dalszy związek i zasugerował aborcję. Padły słowa, że "zrobienie" mi dziecka to jego zemsta.
Cała ciąża i życie do dnia dzisiejszego to nieustające pasmo problemów, finansowych, zdrowotnych, wreszcie psychicznych.
Czasem mam wrażenie, że nie umiem na 100% pokochać własnej córki, że zaakceptowanie swojej roli matki byłoby dla mnie jednoznaczne z wybaczeniem oszustwa, kłamstwa i mojego cierpienia, które rzuciły się cieniem na moje macierzyństwo.
Czasem myślę, że wszystko zaczęłoby się zmieniać, że może znalazłabym więcej siły na rozwiązanie swoich problemów, gdybym umiała stworzyć prawdziwą więź z własnym dzieckiem. Ale jak to zrobić? Na razie dochodzę do wniosku, że karzę gó...anym życiem siebie i ją - a tak naprawdę jej ojca, jakbym chciała mu podświadomie pokazać: zobacz, co mi zrobiłeś!
Jak się od tego uwolnić? Jak kochać naprawdę, nie mając poczucia, że usprawiedliwiam i wybaczam podłość? Mam wrażenie, że rodząc dziecko straciłam wszystko... Bo i straciłam pracę, perspektywy, szacunek rodziny. Dla mnie to chyba dużo.
Myślę o wyjeździe, do innego miasta, jak najlepiej do innego kraju. Żeby nie widzieć przy sobie tej podłej gęby, żeby nie rozpamiętywać. Dodam, że tatuś lubi tatusiowanie głównie w słowach i do pomocy za bardzo się nie przykłada. Spotkania z dzieckiem to dla niego rozrywka i oderwanie od własnego nudnego życia.
Bardzo proszę, darujcie sobie jeżdżenie po mnie i trucie o wcześniejszej antykoncepcji itp. To nic nie zmieni. A w tej chwili chodzi o to, że chciałabym poczuć się naprawdę szczęśliwą matką, która nie boi się kochać, której miłość do dziecka potrafi dawać siłę. Że chciałabym się zmienić na lepsze. I nie krzywdzić - przede wszystkim siebie własną postawą.
Liczę na komentarz Pani Ekspert.
    • bremia Re: Otworzyć się na więź z dzieckiem 03.12.10, 00:11
      Już się na tę więź otwierasz. Bez tego nie byłoby tego postu.
      To dobra droga - najpierw zaakceptować siebie i polubić własne życie - choć dziś wydaje Ci się "gó...ane", to z pewnością są w nim rzeczy które lubisz i byś ich nie zmieniła.
      Przemyśl, w czym mogłabyś znaleźć satysfakcję w życiu?
      A Twoja córeczka to najlepsza i najwspanialsza sprawa, jaka mogła ci się trafić kiedykolwiek.
      Zemsta ojca? Zostaw go z jego lękami, problemami. Masz szansę przeżyć coś tak wspaniałego, co jemu nigdy nie będzie dane.
      Zostaw żal i gorycz nieudanego życia. Ono jeszcze przed Tobą. Przeżyj je jak najlepiej potrafisz nie oglądając się za siebie. Patrzenie w przeszłość jest zmora Twoją i Twojej córki. Zasługujecie na znacznie więcej.
      A córka bardzo Cię kocha i potrzebuje. Obie nawzajem się potrzebujecie. Dla tej istotki jesteś całym światem i opoką. Wyczuwa, że jesteś nieszczęśliwa i choć nie wie dlaczego podświadomie bierze winę na siebie. Nie krzywdź jej tak. :( Cieszcie się każdą chwilą, śmiejcie często, bawcie razem. Odnajduj radość z rzeczy małych, nie rozpamiętuj przeszłości. Nie zawiedź swojej córeczko. Niech to będzie Twoim celem - najważniejszym egzaminem życia.
    • puellapulchra Re: Otworzyć się na więź z dzieckiem 03.12.10, 00:16
      Smutna jest Twoja historia :( Smutne jest też życie Twojej córeczki, która - o czym doskonale wiesz - nie jest niczemu winna, zwłaszcza, że nie prosiła się na świat. Nie jestem psychologiem, nie wiem, jak skutecznie Ci pomóc, ale jestem matką wspaniałej córeczki (druga przyjdzie na świat za chwilę - akurat planowana na później, ale tak wyszło, że będzie wcześniej :) ) i przeczytawszy Twój post pomyślałam przede wszystkim o Twojej córce...
      Pójdź na jakąś profesjonalną psychoterapię, dla siebie samej i dla dziecka, któremu brak miłości ze strony najważniejszej osoby w życiu prawdopodobnie skrzywi psychikę na zawsze.
      Trzymam kciuki, żebyś ułożyła sobie życie i pokochała własne dziecko, jak na to zasługuje.
      • dragontatoo Re: Otworzyć się na więź z dzieckiem 03.12.10, 00:36
        Byłam kiedyś u psychoterapeutki... Stwierdziła, że dla niej moje odczucia to przewlekła depresja poporodowa (ach, ileż kobiecych nieszczęść i frustracji nią tłumaczymy;). Skierowała mnie do psychiatry, przez kilka m-cy zaczęłam funkcjonować na antydepresantach jak nigdy dotąd w życiu... Ale nie tędy droga, zawsze chodzić o kuli, kiedy chciałoby się wreszcie przebiec przez życie na własnych nogach;).
        Zapewne moja historia jest chaotyczna, nie jestem w stanie też wdawać się we wszystkie szczegóły, bo są dla mnie zbyt bolesne.
        Faktem jest, że chciałabym wyjść z roli ofiary, którą chyba często przybierałam w życiu, nie tylko w tej historii. I mam nadzieję, że więź z moją córką pomoże mi temu sprostać.
        Problem w tym, że sama nie mam żadnego dobrego rodzinnego wzorca prawdziwie ciepłej, nie niszczącej więzi matki z córką.
        • ewa9717 Re: Otworzyć się na więź z dzieckiem 03.12.10, 07:46
          Więc sama ten wzorzec stwórz, możesz!
          I pomyśl, że nie warto tracić czasu i zatruwać siebie samej myśleniem o tym dupku żołędnym, byłym patrnerze.
        • blue_romka Re: Otworzyć się na więź z dzieckiem 03.12.10, 07:54
          Jak dla mnie Twoj problem nie nadaje sie na forum, bo wymaga specjalistycznej pomocy. To, co my Ci tu mozemy napisac Ty zdajesz sie doskonale wiedziec- masz duza samoswiadomosc. Rzecz w tym, ze problem przerasta Ciebie (a nas tym bardziej).
          Nieudana (badz niedokonczona) proba terapii- zdarza sie. Teraz trudno juz mowic o depresji poporodowej, sprawa jest bardziej skomplikowana i wymaga konkretnych dzialan. Nie wiem, czy leki beda konieczne, o tym zdecyduje specjalista. Na pewno nie moga zastapic terapii, a jedynie ja wspomoc.
          • a.b1 Re: Otworzyć się na więź z dzieckiem 03.12.10, 10:41
            dajesz mu ciągłą satysfakcje
            kiedy przychodzi i widzi Cię nadąsaną, widzi Twoją nieporadność w kontaktach z córką, to dobrze wie, że się zemścił i spieprzył Ci życie, bo chyba o to mu chodziło, jeśli dobrze zrozumiałam?
            Warto zatem popracować nad relacjami z córką, są ośrodki terapii rodzinnej, myślę, że możecie obie pochodzić by się lepiej poznać
            Piszesz, że straciłaś dobrą prace i dobrą pozycję życiową. To są tylko pieniądze, jeśli raz potrafiłaś je zdobyć, dasz rade i drugi raz.....powiem więcej trzeci raz też dałabyś rade
            Przegrasz swoje życie jeśli dalej będziesz przejmować się tym człowiekiem, bo najlepszą zemstą jest dobre życie.
    • amb25 Re: Otworzyć się na więź z dzieckiem 03.12.10, 11:22
      Moze pomysl sobie, ze dla twojej Corki jestes osoba najwazniejsza na swiecie i ona Cie bardzo kocha. Spojrz na nia troche inaczej to na pewno fajne dziecko, chociaz nie bylo chciane.
      • dragontatoo Re: Otworzyć się na więź z dzieckiem 03.12.10, 11:51
        Dziękuję za wszystkie komentarze.
        Na pewno nie jest tak, że nie kocham mojej córki, tylko... patrzę na inne matki i widzę ich szczęście, a ja mam odczucie, jakby moja droga życiowa była wyłożona cierniami. Tak jest od 5 lat, wliczając okres, kiedy rodzina i szefowa dowiedzieli się o ciąży (to, co wyprawiała szefowa, nadawałoby się do inspekcji pracy).
        Nigdy nie paliłam się do dzieci, nigdy nie szukałam mężczyzny, dla którego duża rodzina byłaby najważniejsza, sama mam bardzo złe doświadczenia. Moja mama też była samotną matką, wlała we mnie morze goryczy. Ojca nie potrafię szanować - odszedł do kochanki, tak to rozegrał po świńsku, że mama zorientowała się w czym rzezc dopiero po wyroku rozwodowym za porozumieniem stron...
        Myślałam, że będę inną matką, że będę potrafiła dać dziecku bezpieczeństwo, ciepło, serdeczność, ale też i trochę dobrobytu, nie oglądając się na gnojka. Tymczasem wszystko się zesrało, mówiąc wprost, mam zadłużenia na kartach kredytowych, kredyt hipoteczny, z którymi nie mogę się uporać. Powinnam zarabiać 2 razy więcej, żeby to wszystko spłacać!
        Prowadzę własną działalność. O powrocie do stałej pracy chyba nie mam mowy - córka po 3 dniach pobytu w przedszkolu choruje co najmniej 2 tygodnie, ciężkie infekcje, typu anginy paciorkowcowe bądź zapalenia oskrzeli. Chodzi do miniprzedszkola, gdzie jest 11 dzieci, aż strach pomyśleć, co będzie w szkole z absencjami... Ma milion alergii, zresztą pierwsze miesiące jej życia to dla mnie gehenna - wcześniactwo po zagrożonej ciąży, rehabilitacja.
        Ech. Mówią, że człowiek dostaje tyle od losu, ile może udźwignąć, ale na mnie chyba za dużo się zwaliło.
        Nie wiem już, jak to wszystko prostować.
        Nie wiem, jak przestać być ofiarą losu, moje dziecko na to nie zasługuje, ani ja.
        • zakletawmarmur Re: Otworzyć się na więź z dzieckiem 06.12.10, 13:03
          Dragontatoo, nie porównuj się do innych matek... To co widać "na zewnątrz" nie musi przekładać się na faktyczny stan. W PL problemy macierzyńskie to tabu. Wiele kobiet je ma ale o tym nie mówi bo boi się opinii publicznej a później cierpi w samotności...

          Twoje macierzyństwo od początku było cholernie trudne. Problemy zdrowotne dziecka, większa ilość poświęceń z tym związana, brak akceptacji ze strony ludzi, którzy powinni Cię wspierać, samotne macierzyństwo, problemy finansowe...
          Teraz trzeba się zastanowić co z tym wszystkim dalej zrobić, żeby było już tylko lepiej. Nie wymagać od razu cudów, małymi kroczkami budować lepszą siebie, każdego dnia.

          Myśle, że pierwszym krokiem byłoby wybaczenie wszystkim, którzy Cię zawiedli- ojcu, matce, eksowi, szefowej itd. Właśnie dlatego polecam Ci tą książkę o której wspomniałam niżej, mnie dawno temu dała takiego pozytywnego kopa do zmiany sposobu myślenia na bardziej optymistyczny.

          Nie wiem czy takie coś Ci pomoże, ale mnie pomaga...
          Wyobrażam sobie te osoby, jako biedne skrzywdzone dzieci, które same tak boją się cierpienia, że nie potrafią zachować się dobrze i dlatego krzywdzą innych. Bo przecież, gdyby były naprawdę silne to potrafiłyby zachować się przyzwoicie.

          Warto byłoby też zrobić listę wszystkich problemów. Każdy z osobna sobie przeanalizować, zastanowić się jak można go rozwiązać, jak w ogóle uważasz, że powinno to wyglądać. Później zrobić sobie plan działania (najlepiej na kartce). Im bardziej dokładny tym lepiej np. jutro poszukam informacji, jak zwiększyć odporność córki:-)

          Co do optymizmu... Bierzesz leki antydepresyjne? Słyszałam, że potrafią dodać energii? Może póki co nie warto z nich rezygnować? Podobno w miarę porządkowania życia, ludzie sami zapominają je przyjmować...
    • eastern-strix Re: Otworzyć się na więź z dzieckiem 03.12.10, 13:02
      Mysle,ze musi Ci byc bardzo ciezko. Sama nie chce miec dzieci i wiem,ze nie zdecydowalabym sie na dziecko pod presja partnera (juz to rpzerabialam).

      Moja mama urodzila mnie,zeby ratowac swoj zwiazek z moim ojcem. Jak sie pewnie domyslasz, nie udalo sie i zostala z 'problemem'. Moge Ci wiec naswietlic sytuacje z punktu widzenia takiej corki (oczywiscie, nie wszystkie dzieci sa takie same,wiec moja reakcja moze byc inna od reakcji Twojej corci).

      Coz, zawsze wyczuwalam u mamy to,ze tak wlasciwie to ona sie specjalnie z kontaktow ze mna nie cieszy. Tzn byla jakas taka nieobecna, podrzucala mnie do babci kiedy tylko sie dalo, po roku od odejscia ojca znalazla sobie pocieszyciela, ktoremu pozwolila stosowac wobec mnie tzw. 'czarna pedagogike'. Czyli,zaczelo sie pieklo. Ale moja matka w przeciwienstwie do Ciebie, nigdy nie miala przemyslen zwiazanych z jej nastawieniem do mnie.

      Twoj post juz swiadczy o tym,ze relacja z dzieckiem jest dla Ciebie wazna. I wcale nie jest powiedziane,ze musi byc latwa. Taki idealizowany obraz milosci maciezynskiej itp. wyrzadza kobietom wieke szkod. Nawet te kobiety, ktore tak ostentacyjnie manifestuja oczarowanie wlasnym dzieckiem, moga ukrywac np. niechec, zniecierpliwienie albo tez pokladaja w dziecku wielkie nadzieje, ktorym trudno mu bedzie sprostac. Cos na zasadzie 'mam tylko ciebie'.

      Nawet jesli Ty nie doswiadczasz takiej intensywnosci uczuc, mozesz corke kochac bardziej racjonalnie. I moze to i lepiej dla niej,ze bedzie dorastac bez balastu w postaci 'zyje tylko dla ciebie', 'wszystko dla ciebie poswiecilam itp'. To czesto slysza dzieci 'kochane za bardzo'.

      Nie jestem psychologiem dzieciecym, wiec nie wiem,jak te sytuacje widzi corka. Na pewno jako matka jestes dla niej najwazniejsza osoba i to jest dobry fundament, zeby cos wartosciowego zbudowac.

      Mysle,ze dobrze by bylo wybrac sie do psychologa/terapeuty i opowiedziec,co sie wydarzylo w Twoim zyciu. Bo na przyklad sama relacja z partnerem wykazujacym zachowania manipulujace i aspoleczne (nie chce przyklejac latek,ale jesli jego pobudki byly takie,jak piszesz,to cos jest z jego postepowaniem nie tak) mogla byc dla Ciebie zrodlem traumy. I warto moze to przerobic pod okiem specjalisty tak,zeby sie otworzyc na to co Nowe i wtedy byc moze relacja z corka objawi Ci sie w calkiem innym swietle, nie tylko jako przypomnienie o przeszlosci.
      • dragontatoo Re: Otworzyć się na więź z dzieckiem 03.12.10, 13:14
        Eastern, mówiąc wprost, to psychopata.
        Dodam jeszcze jedno - gdy byłam u pani psycholog, poddała mnie bardzo miażdżącej ocenie... Bo ojciec mojej córki jest żonaty. Zapewne to wiele zmienia i mnóstwo osób tu po mnie pojedzie. Ale ja nie dążyłam do uwiązania go przy sobie na ciążę, nie dążyłam w ogóle do rozbicia jego rodziny. To raczej z jego strony były deklaracje, namawianie i plany. Na spokojnie myślę, że może zaprezentował postawę typu: chciałbym, a boję się;). I stąd ten nagły zwrot w naszych relacjach, gdy jednak zaszłam w ciążę.
        Ale słowa o zemście, odegraniu się na mnie, chęci spieprzenia mi życia wciąż dźwięczą mi w uszach... Moje macierzyństwo zostało oplute i sponiewierane, przez ojca dziecka, przez moją rodzinę, przez ludzi, którzy o tym wiedzą. Mieszkam w dużym mieście, a mam wrażenie, że w relacjach międzyludzkich wciąż panuje średniowiecze.
        Nie mam ochoty stać pod pręgierzem przez resztę życia. Choć wiem, że zawiniłam, ale myślę, że pokutuję za swoje decyzje od 5 lat.
        • verdana Re: Otworzyć się na więź z dzieckiem 03.12.10, 14:49
          Pani psycholog, ktora ocenia pacjenta z punktu widzenia moralnosci, nadaje się do odstrzału. Znajdź innego psychologa. Twój post swiadczy o tym, ze - wbrew temu, co ci się wydaje - jesteś dobrą jmatka, wrazliwą na potrzeby dziecka. To "szczęście" innych matek też nie zawsze jest takie oczywiste. Są chciane i planowane dzieci, których matkom zależy na nich znacznie mniej, niż Tobie na córeczce.
        • eastern-strix Re: Otworzyć się na więź z dzieckiem 03.12.10, 16:06
          Chciane maciezynstwo wcale nie oznacza automatycznie szczesliwe i spelnione. Jeden drastyczny przyklad: znajoma para starala sie o dziecko 5 lat i to kobieta namawiala partnera na coraz to nowe badania, techniki, in vitro itp. Jak juz sie pojawilo dziecko, ojciec zostal z nim sam, bo matka sie ulotnila za granice, stwierdzila,ze to nie dla niej.

          Ta psycholog, o ktorej piszesz, to jakas chyba domorosla? Wiesz, w Polsce ciagle jeszcze nie ma dobrego ustawodawstwa i prawie kazdy moze sobie napisac na drzwiach,ze jest terapeuta. Poza tym, przepraszam wszystkich katolikow, nie pisze tego przeciwko wierze, ale sporo katolickich poradni rodzinnych potrafi kobietom wyrzadzic wiecej szkody niz pozytku. Moze ta pani psycholog w takiej pracowala? Jej zachowanie bylo naganne, tak czy inaczej. Przykro mi,ze masz takie doswiadczenia, ta pani powinna poszukac innej pracy.

          Nie wiem, z jakiego miasta jestes, ale moze poszukaj w necie? Moze mozna znajezc terapeute/tke z prawdziwego zdarzenia? Moze p. Agnieszka Ci podpowie.

          Poza tym, fakt, ze mialas romans z fatalnym facetem nie swiadczy o Tobie zle. Kazdy popelnia bledy, na bledach sie uczymy. Twoje doswiadczenia moga sprawic, ze bedziesz madra matka dla swojej corki, nieobarczona stereotypowym mysleniem i otwarta. Latwo jest moralizowac, duzo trudniej zdac sobie sprawe z faktu,ze nic nie jest tak czarno-biale jak sie wydaje. I taki oglad swiata, ktory pozwala dostrzec wszystkie te odcienie szarosci przy jednoczesnym wyksztalceniu wlasnych wartosci etycznych, jest dowodem dojrzalosci. Wtedy czlowiek jest wewnatrz- a nie zewnatrzsterowalny. Mysle, ze jesli dobrze wykorzystasz swoje doswiadczenia, masz szanse stworzyc naprawde dobra relacje z corka :)

          Poczytaj sobie o Fundacji Mama, to sa kobiety zorientowane bardziej na prace spoleczna niz psychologiczna,ale moze cos tam znajdziesz dla siebie. Chociazby adres jakiegos dobrego terapeuty:

          www.fundacjamama.pl/
          Na pocieszenie dodam,ze moj ojciec tez byl fatalnym gosciem a ja wyszlam calkiem fajna ;)
    • radola1 Re: Otworzyć się na więź z dzieckiem 03.12.10, 15:50
      dragontatoo napisała:

      Padły słowa, że "zrobienie" mi dziecka to jego zemsta.
      > Czasem mam wrażenie, że nie umiem na 100% pokochać własnej córki, że zaakceptowanie swojej roli matki byłoby dla mnie jednoznaczne z wybaczeniem oszustwa, kłamstwa i mojego cierpienia, które rzuciły się cieniem na moje macierzyństwo. Na razie dochodzę do wniosku, że karzę gó...anym życiem siebie i ją - a tak naprawdę jej ojca, jakbym chciała mu podświadom ie pokazać: zobacz, co mi zrobiłeś!

      No to robisz wszystko dokladnie tak jak sobie zaplanował twój partner. on chciał cię unieszczęśliwić i tego dokonał. Teraz przychodzi i widzi efekty swojego postępowania. Myslę że jest w pełni zadowolony z siebie. O to ci chodzi? Chcesz wzbudzić jego litość? przecież go nienawidzisz. Pokazując mu jak ci jest źle, dajesz mu jakąś chorą satysfakcję. Czy aby na pewno chcesz sie od niego uwolnić? Czy moze żeby wrócil do ciebie i był kochającym mężem?
      • dragontatoo Re: Otworzyć się na więź z dzieckiem 03.12.10, 17:20
        Sama dochodzę do takiego punktu, że po trzydziestu paru latach życia odkrywam, że rola ofiary stała się dla mnie wygodna... Bo a to ojciec mnie olewał, a to matka nie miała środków na różne moje potrzeby, a to na złego chłopa trafiłam;). Jeśli sama zaczynam się z siebie naśmiewać, to może i dobrze się dzieje.
        Czy chciałabym, żeby był moim mężem jednak? Powiem tak, żona o wszystkim dowiedziała się, gdy założyłam sprawę o alimenty, w ciągu ostatnich dwóch lat dostałam kilka ponawianych propozycji rozwodu z jego strony, związku, małżeństwa itp. Nawet tydzień temu;). Nie mam na to ochoty, sądzę, że byłby to bardzo zły krok, nawet gdyby moja sytuacja życiowa miała się przez to znacznie polepszyć. Po prostu - nic nie czuję, już nic nie czuję do tego osobnika... I kiepsko go oceniam jako ojca, sądzę, że jego rola jest czysto rozrywkowa. Miło jest mieć małą fajną córeczkę i być tym dobrym wyluzowanym rodzicem, kiedy w domu ma się dzieci o wiele większe, zbuntowane, nadąsane i nie szanujące ojca. I miło jest grać dobrego tatusia przy kiepskiej matce, cóż.
        Co do poradni katolickiej - bingo! Ale to była porada darmowa, na którą czekałam raptem tydzień od zapisania się. A że nic w moim życiu nie zmieniła...
        • eastern-strix Re: Otworzyć się na więź z dzieckiem 03.12.10, 17:45
          sa inne poradnie tez darmowe. na przyklad centrum interwencji kryzysowej. jak Ci bedzie naprawde ciezko, mozesz tam isc. i poszperaj na mama.pl itp, moze cos znajdziesz fajnego :) czasami sa organizowane darmowe warsztaty.
          • charlottesometimes1 Re: Otworzyć się na więź z dzieckiem 05.12.10, 18:34
            "Byłam kiedyś u psychoterapeutki... Stwierdziła, że dla niej moje odczucia to przewlekła depresja poporodowa (ach, ileż kobiecych nieszczęść i frustracji nią tłumaczymy;). Skierowała mnie do psychiatry, przez kilka m-cy zaczęłam funkcjonować na antydepresantach jak nigdy dotąd w życiu..."

            No ale co dalej z psychoterapią? Środki farmakologiczne powinny być uzupełnieniem psychoterapii a nie zamiast.
            • dragontatoo Re: Otworzyć się na więź z dzieckiem 05.12.10, 23:40
              Pani stwierdziła, że moje problemy ją przerastają;).
              • eastern-strix Re: Otworzyć się na więź z dzieckiem 06.12.10, 09:59
                Nie mialas szczescia do psychologow :/ Proponuje szukac dalej. Z jakiego miasta jestes? moze napisz na priv do mnie. Sprobuje pomoc, mam troche znajomych obeznanych z 'branza'.

                Pozdrawiam.
    • zakletawmarmur Re: Otworzyć się na więź z dzieckiem 06.12.10, 00:18
      Polecam książke "Jak przestać się martwić i zacząć żyć".
    • magumagu Re: Otworzyć się na więź z dzieckiem 06.12.10, 13:44
      Przy takim natężeniu trudnych momentów chyba nie da się nie załamać... Wydaje mi się, że ustawiasz się w strasznie biernej pozycji wobec wszystkich ludzi, którzy Cię krzywdzą: od rodziców po kochanka- palanta. To z jednej strony. Z drugiej - zaczyna Cię to wkurzać, bunt to dobra postawa do zmian.
      Przede wszystkim potrzebny jest Ci plan, ale taki który będziesz konkretnie realizować.
      Np. kończę kontakty z ojcem dziecka (właściwie to dlaczego je jeszcze utrzymujesz? Przecież ten facet ewidentnie karmi się Twoim nieszczęściem - to jego choroba, nie Twoja). Ustalasz widzenia z dzieckiem - TY nie on. Jeśli trzeba to sądownie.
      Własna działalność to idealne rozwiązanie , żeby spędzać z dzieckiem więcej czasu. I bardzo trudne. Jeśli dajesz radę godzić jedno z drugim, to jesteś wielka. Wiesz, mnie też się wydaje, że powinnam zarabiać 2x więcej, żeby normalnie żyć. Myślałam też tak, kiedy zarabiałam 2 x mniej... Każdy ma kredyty, może spróbuj pociąć karty i zrobić jakąś konsolidację? Masz jakieś szanse na rozwinięcie działalności?
      Co do dziecka - ja też często nie byłam fajna dla swojego, dlatego, że mnie coś nie wyszło. Chyba najpierw musisz uporządkować swoje sprawy, żeby się czuć w porządku wobec córki.
      • dragontatoo Re: Otworzyć się na więź z dzieckiem 06.12.10, 21:22
        Nigdy nie pozwolę, dopóki dam radę, na kontakty tego pajaca z małą, w jego miejscu zamieszkania, bez mojej obecności. Chyba, że córka będzie starsza, rozumniejsza i sama uzna, że czas spędzany z ojcem jest OK. Po pierwsze - jego żona jest bardzo agresywnie nastawiona do mnie, do mojej córki też, wyzywała moje dziecko przez telefon od bękartów na przykład. Nie zgadza się w ogóle, żeby on widywał się z córką - co akurat rozumiem, ale on się upiera, chyba jej na złość tak naprawdę... Poza tym, widząc małą choć raz w tygodniu, nie jest w stanie np. zapamiętać, że ma AZS i pewnych rzeczy absolutnie jeść nie może. W środku choroby z antybiotykami dzwoni zdziwiony, jak to mała nie w przedszkolu? Choć wie dokładnie, jaki jest stan, że był lekarz...
        Ten facet jest jak wrzód na dupie, ale myślę, że skoro jakoś tam go trzeba w życiu tolerować, to spróbuję jakoś wykorzystać jego obecność w naszym życiu dla dobra małej. Tu na pewno zgodzę się z opinią, że ustawiłam się biernie, czas zacząć egzekwować również obowiązki rodzicielskie ze strony tatusia. Choć nie oznacza to dla mnie bynajmniej, że ma być on głównie bankomatem;).
        Problem w tym, że jest to człowiek, który z założenia ma postawę, że będzie z każdej sytuacji ciągnąć wszystkie przyjemności i profity, a te codzienne, nudne obowiązki zwali na kogoś innego (tak robi w domu, w firmie, tak próbuje robić ze mną, żona skacze wokół niego jak głupia - uwaga, nie próbuję jej wyszydzać, po prostu ją sobie podporządkował).
        Co do działalności, idzie mi kiepsko, córka bez przerwy choruje, przez te nocki spędzone przy gorączkującym dziecku zrezygnowałam z niejednego zlecenia albo oddałam z opóźnieniem, zarabiam mało, choć bez obciążeń na kartach kred. starczyłoby na normalne życie bez szaleństw. Jestem w BIKu z powodu różnych opóźnień, więc konsolidacji nie dostanę, nie w normalnym banku. Ten ciągły brak pieniędzy, brak wizji zarobienia ich, planów w dłuższej perspektywie, to chyba największa bolączka.
        Co do zdrowia, koło się zamyka - silne uczulenie na pleśnie domowe, nasilające się, bo dom jest stary i wilgotny, z zaciekami. Niestety, przy obecnych cenach mieszkań i kosztach kredytów nie dostanę chyba nigdy następnego kredytu. Hipoteka jest obciążona w 100%, sprzedając je może uzyskałabym do własnej kieszeni równowartość 1/3 przeciętnego mieszkania obecnie. A niestety, nie da się kupić tylko pokoju + łazienki, resztę zostawiając innemu nabywcy;).
        Zaczynam się zastanawiać nad emigracją... Tylko, że trudno mi uwierzyć w siebie, że ktoś może mnie obecnie wybrać do jakiejś sensownej pracy... Chyba niedługo zacznę nad sobą ronić łzy jak Paulinka - Tap Madl;))).
        Dziękuję za wszystkie rady i uwagi, są proste, ale bardzo cenne. To są niby oczywistości, ale przynajmniej odczuwam ulgę mogąc wreszcie pozastanawiać się nad swoimi problemami. I nie słuchać "motywujących" komentarzy: trzeba było myśleć wcześniej.
        • magumagu Re: Otworzyć się na więź z dzieckiem 06.12.10, 22:45
          Jeśli chcesz emigrować, to im młodsze dziecko tym lepiej. A znasz dobrze jakiś obcy język?
          • dragontatoo Re: Otworzyć się na więź z dzieckiem 06.12.10, 23:53
            Dwa, ale dziwne, przynajmniej w moim regionie:).
            Zresztą jestem tłumaczką, stąd mogę pracować w domu, ale kiepsko to idzie. Kiedyś trzeba spać.
            • magumagu Re: Otworzyć się na więź z dzieckiem 07.12.10, 08:27
              Plus polski to już coś!
              Piszesz, że mieszkasz w dużym mieście - czemu nie spróbujesz poszukać pracy na etat? 1. Odciąży Cię to finansowo - nie musisz wtedy płacić pełnego ZUSu, tylko zdrowotne, jeśli zachowasz działalność, żeby móc brać też fuchy do domu. 2. Będziesz miała dużo większy kontakt z ludźmi, wygadasz się, posłuchasz, że inni też lekko nie mają.... 3. Poznasz może kogoś nowego?
              Wiem, wiem, zaraz napiszesz, że dziecko Ci często choruje - ale zobaczysz, z czasem będzie coraz lepiej, im córka będzie starsza, tym chorób będzie mniej, a poza tym Twoją pracę można brać do domu.
              A jeśli chcesz emigrować to tak czy siak musiałabyś mieć odłożone trochę kasy, przynajmniej na 2 pierwsze miesiące za granicą, żeby wszystko sobie poukładać i znaleźć pracę...
              • dragontatoo Re: Otworzyć się na więź z dzieckiem 07.12.10, 13:37
                Właśnie zaczynam szukać pracy, poza moim miastem. Mimo, że jest wojewódzkie, to z pracą u nas kiepsko - przynajmniej dla humanistki. Chcę sprzedać mieszkanie i spłacić długi. Co do pracy za granicą, nie pojechałabym w ciemno, ale mając podpisaną umowę z agencją pośrednictwa.
                Myślę, że jak się wyprowadzę z tej wilgoci, to córka przestanie chorować, przynajmniej aż tak bardzo. Co deszcz, to zacieki, a co zacieki, to obrzęk nosa i kaszel. W ten sposób męczymy się każdą wiosnę i jesień.
                Tylko czasem brak mi sił, jak sobie uświadomię rozmiar gówna, w którym siedzę na dzień obecny, to nawet najfajniejsza przyszłość wydaje mi się fantastycznym snem.
                • magumagu Re: Otworzyć się na więź z dzieckiem 07.12.10, 14:36
                  EEE, no czyli nie jesteś aż taką pierdołą, jak się wykreowałaś na początku postu, bo działasz ;-) Dobrze jest mieć jakąś perspektywę - ja wierzę, że jeśli naprawdę chcesz zmian, to w końcu do nich doprowadzisz. Bo są ludzie, którzy tylko mówią, żeby chcieli coś zmienić, a nic nie robią w tym kierunku.
                  I jeszcze wracając do tytułu Twojego wątku: dziecko na pociechę to chyba zły pomysł, ale jako motywacja do zmian - jak najbardziej. Może za mało przebywasz z innymi dorosłymi, bo masz za dużo czasu na trawienie nieszczęść, które Cię spotkały. Dlatego ta praca bardzo dobrze by Ci zrobiła. Trzymam kciuki, żeby udało Ci się ją szybko znaleźć - zdziwiłabyś się, gdzie poszukiwani są humaniści - ja uderzałabym wszędzie, do firm handlowych, agencji reklamowych, dystrybutorów zabawek, korporacji...
                  A z córką baw się w to, co Tobie także sprawia przyjemność, z czasem będziesz miała z nią coraz większy kontakt.
                  • dragontatoo Re: Otworzyć się na więź z dzieckiem 07.12.10, 15:00
                    Cóż, wstyd się przyznać, ale uwielbiam bawić się barbie;).
                    Co do pracy, szukam jednak czegoś, czemu poświęcę faktycznie 8 godzin dziennie, nie mam nikogo do opieki, gdybym musiała pracować na zmiany itp., ale mam nadzieję, że jednak gdzieś jest moje własne miejsce... Zresztą jest to dla mnie ogromny stres, jak dotąd pracowałam w 3 miejscach, w jednym weszłam i już zostałam na prawie 4 lata, w dwóch praca sama do mnie przyszła. Nie wiem, jak zabłysnąć, z kim i czym (tj, jakimi umiejętnościami) będę konkurować... Nigdy w życiu nie musiałam o nic rywalizować... Naprawdę.
        • zakletawmarmur Re: Otworzyć się na więź z dzieckiem 07.12.10, 09:01
          > Nigdy nie pozwolę, dopóki dam radę, na kontakty tego pajaca z małą, w jego miej
          > scu zamieszkania, bez mojej obecności. Chyba, że córka będzie starsza, rozumnie
          > jsza i sama uzna, że czas spędzany z ojcem jest OK. Po pierwsze - jego żona jes
          > t bardzo agresywnie nastawiona do mnie, do mojej córki też, wyzywała moje dziec
          > ko przez telefon od bękartów na przykład. Nie zgadza się w ogóle, żeby on widyw
          > ał się z córką - co akurat rozumiem, ale on się upiera, chyba jej na złość tak
          > naprawdę... Poza tym, widząc małą choć raz w tygodniu, nie jest w stanie np. za
          > pamiętać, że ma AZS i pewnych rzeczy absolutnie jeść nie może. W środku choroby
          > z antybiotykami dzwoni zdziwiony, jak to mała nie w przedszkolu? Choć wie dokł
          > adnie, jaki jest stan, że był lekarz...

          A ja myśle, że głupio robisz ograniczając te kontakty, rolę ojca... Facet nawet nie ma okazji nauczyć się tych wszystkich rzeczy o dziecku a uwierz mi, dorosły facet jest w stanie podołać opieki nawet nad bardziej potrzebującym dzieckiem. Wszyscy na początku mają problemy, to praktyka czyni mistrza.

          Ja na Twoim miejscu pomyślałabym o większym zaangażowaniu ojca w życie dziecka. Jak rozumiem mała nie jest już niemowlakiem, spokojnie może spędzać u tatusia weekend. Dlaczego też tylko Ty masz ponosić całą odpowiedzialność za choroby dziecka? Niech tatuś bierze co drugi raz L4 i siedzi z dzieckiem w domu. Dzięki temu miałabyś więcej czasu na pracę, wyjścia towarzyskie- normalne życie.

          Nie baw się w cierpiętnice, skoncentrowaną tylko na potrzebach dziecka.

          Zresztą mam brata z AZS. Przeżył czasy, gdy nie było np. specjalnego żarcia dla alergików (w ogóle niewiele było:-). Powiedzmy sobie szczerze- na to się nie umiera:-) Jeśli nawet zdarzą się jakieś wpadki to nie ma co panikować.

          Co do eks żony to powinien być problem faceta i to on powinien go rozwiązać. Na pewno nie warto z nią walczyć. Nie warto też "chronić" przed nią dziecka, nastawiać negatywnie.

          Wyobraź sobie ile mogłabyś zarobić w czasie, gdy Twoja córka byłaby na weekend u ojca... No i ten odpoczynek psychiczny od dziecka... Łatwiej jest być dobrym, kochającym rodzicem, gdy można sobie czasami od dziecka odetchnąć!
          • dragontatoo Re: Otworzyć się na więź z dzieckiem 07.12.10, 13:26
            Sorki, zaklęta, ale nie sądzę, żebyś była w stanie pojąć koszmar tej sytuacji. Nie wiem, czy masz dzieci, sama, czy w związku - ale nie wierzę, że podrzucałabyś własne dziecko osobie, która je tępi i wyzywa... Która cię nienawidzi jak psa (owszem, słusznie, ale czemu to moja córka ma nadstawiać karku?).
            Ten problem nigdy nie będzie do końca rozwiązany, nawet jeśli nie będzie agresji wyrażonej bezpośrednio - wrogość, nienawiść, złośliwość można okazać na wiele sposobów.
            Ta pani już mi pokazała, co potrafi i jaki jest jej poziom dyskusji - wszystko to jest absolutnie usprawiedliwione i zrozumiałe w stosunku do mnie. Ale nie wobec niewinnego dziecka.
            Coraz częściej myślę, że naprawdę dla córki najlepiej będzie wyjechać i nie wchodzić w kontakt z tą nienajciekawszą rodziną... Zwłaszcza, że tatuś niewiele wnosi do jej życia...
            Notabene, jego starsza córka jest chora psychicznie, agresywna - została zdiagnozowana (cyklofrenia), kiedy moje dziecko miało już ponad rok... Nic do niej nie mam osobiście i współczuję, że będzie musiała się z tym zmagać w życiu. Ale po prostu boję się osoby, która potrafi mieć niekontrolowane ataki agresji, m.in. rzuciła się matkę, co było przyczyną pierwszego zamknięcia w szpitalu. Żałuję, że to nie wyszło z półtora roku wcześniej, nie odważyłabym się mieć dziecka z tym człowiekiem.
            Trudno, myślę, że muszę się bardziej zorganizować zamiast jojczeć, żeby pracować wieczorami i mieć czas na wszystkie domowe sprawy.
            • dragontatoo Re: Otworzyć się na więź z dzieckiem 07.12.10, 15:04
              Niemniej warto poznać inny punkt widzenia:0.
              Dodam jeszcze, że kiedy podałam ojca małej do sądu o alimenty, zaczął mi robić na złość i grozić odebraniem małej - typowe dla psychopatów;). Miałam okazję porozmawiać (właściwie posłuchać...) z jego żoną przez telefon, dowiedziałam się, że ona sobie absolutnie nie życzy mojej córki na wizytach u siebie. Zgodziłam się z nią w 100%, tylko ten kretyn miesza, bo widzi, że boję się o dziecko, więc tym gra.
              Trudno się pchać z dzieckiem do ludzi, do których samemu ma się mnóstwo zastrzeżeń, jak też i oni sobie tego nie życzą.
              Ja miałam strasznie oschłych, niesympatycznych dziadków ze strony ojca, spędziłam z nimi kilka dni w wakacje jako małe dziecko, miałam potem sporą traumę - więc nie wyobrażam sobie mojego dziecka w otoczeniu nie tyle obojętnym, co jawnie wrogim.
Pełna wersja