totalnie zalamana :(

04.12.10, 15:31
podczytywalam to forum od jakiegos czasu ale nie sadzilam ze bede sama potrzebowala pomocy..musze sie "wygadac" bo juz brak mi sil :( a wiec od poczatku...jestesmy malzenstwem 2,5 roku, mamy 2 letniego synka, za 4 m-ce urodzi nam sie drugie dziecko..od ponad pol roku zaczelo nam sie psuc w malzenstwie, zaczelismy sie klocic, robic sobie na zlosc, doszlo do tego ze albo ze soba nie rozmawialismy albo sie klocilismy, nie mielismy wspolnych zainteresowan, tematow do rozmow..sugerowalam to mezowi, mowilam ze jest zle ale on nie widzial problemu, generalnie jest z tych osob skrytych, malo o sobie mowiacych..mowil ze jest dobrze wiec powoli zaczelam w to wierzyc, zaczelam podchodzic do pewnych spraw tak jak On, czyli olewajac sobie i stalo sie jak sie stalo..m-c temu dowiedzialam sie ze maz chcial mnie zdradzic :( tlumaczyl sie ze byl to chwilowy impuls, ze przez chwile chcial to zrobic ale szybko sie wycofal, dla mnie byl to jak grom z nieba, cale moje zycie zburzylo sie bo o te sprawy bylam zawsze spokojna, nigdy bym nie przypuszczala ze mnie to spotka..ale uwierzylam mu, wybaczylam i zaufalam bezgranicznie po raz drugi, prosilam by nie zmarnowal tego, blagalam zeby nie dal mi wiecej powodow do myslenia ze cos kreci..i wczoraj dowiedzialam sie ze od ponad roku esemesuje z jakas kobieta. rok temu przeczytalam smsy od niej, maz wtedy wyrwal mi tel jakbym przylapala go co najmniej na zdradzie, tlumaczyl ze to z pracy, ze to takie glupie smsy ale byly tylko 2-3 i koniec a teraz dowiaduje sie ze on z nia pisal caly czas, tersc typowo romansowa..maz oczywiscie sie tlumaczy ze to nic nie znaczy, ze to glupie smsy, no i ze pisze tak zeby nie stracic klienta :( zalamalam sie totalnie :( tyle mnie kosztowalo wybaczenie mu poprzednej sprawy i znow dowiaduje sie ze oszukiwal mnie przez ponad rok..nie wiem co mam myslec..co robic..maz oczywiscie przeprasza, zaluje, prosi bym dala mu jeszcze jedna szanse, mowi ze duzo zrozumial po ostatnim, ze ja i dzieci jestesmy dla niego najwazniejsi a przeciez gdyby tak bylo to zakonczylby ta "znajmosc", gdyby to naprawde nic nie znaczylo to powiedzcie czy trwalo by tak dlugo?wg mnie nie, a nawet w ogole by sie nie zaczelo..co ja mam myslec o tym? jak mam mu uwierzyc? jak zaufac? jak zyc wiedzac ze tyle mnie oszukiwal.. :( nie mam sily znow przez to wszystko przechodzic :(
    • blue_romka Re: totalnie zalamana :( 04.12.10, 20:21
      Jak rozumiem ani za jednym ani za drugim razem do niczego nie doszło?
      Twój mąż szuka jakichś mocniejszych wrażeń, coś chodzi mu po głowie, ale nie ma odwagi lub nie chce zmienić tego w czyn. Na Twoim miejscu przede wszystkim próbowałabym dowiedzieć się, o co mu chodzi, czego mu brakuje w Waszym związku, czego poszukuje. Takie zachowania nie biorą się z niczego. Wasze małżeństwo przeżywa poważny kryzys, pora to uświadomić mężowi i nie pozwolić mu tym razem chować głowy w piasek ani zasłaniać się zapewnieniami o miłości. Kawa na ławę. A Tobie w tych rozmowach radzę przyjąć chłodną analityczną postawę zamiast prosząco- błagającej, jak dotychczas.
      • nutka07 Re: totalnie zalamana :( 04.12.10, 23:13
        To on jej powiedzial, ze do niczego nie doszlo. Klamie nie od dzis. Uwierzylabys?
        • mama_nikodemka Re: totalnie zalamana :( 05.12.10, 12:29
          jesli chodzi o sprawe z przed m-ca to przeczytalam maila gdzie on po krotce napisal o sobie i potem cos w stylu "szukam milej i zadbanej pani do spotkan"..powiedzial ze rozmawial z kolega i kolega podsunal mu ten "pomysl", tzn spytal sie czy chce maila do tej dziewczyny i jak to rozmowa dwoch chlopakow, wzial, napisal ale jak napisal to zrezygnowal z tego, pomyslal ze co on robi itd no i ze do niczego nie doszlo..teraz jesli chodzi o te smsy to powiedzial ze ta kobieta mieszka w gdyni i ze nawet sie z nia nie widzial, tylko od czasu do czasu smsuja, kurcze ale ona pisze do niego czy teskni, nazywa go kochaniem itd, to trwa ponad rok..nie wiem co mam myslec, nie wierze mu w ani jedno slowo, nie potrafie...nie chce mi sie wierzyc ze sie z nia nie widzial, ze to nic nie znaczy, niby mowi ze nic ale co ma mi powiedziec? najgorsze w tym wszystkim jest to ze widze po nim ze naprawde zaluje, jak mu powiedzialam o tych smsach to chodzil za mna na kolanach i przepraszal, powiedzial ze to zakonczy nawet gdyby mial stracic klienta, powiedzial ze nie chce zebym go odrzucila tak jak ost, ze sobie nie poradzi, ze duzo zrozumial, ze jestesmy dla niego najwazniejsi..tylko ja nie potrafie mu uwierzyc..nie wiem co mam myslec na temat tych smsow...on mowi ze to czysto sluzbowe sprawy ale ja nie rozmumiem jak mozna sie posunac do czegos takiego..nie wiem co robic..:(
          • blue_romka Re: totalnie zalamana :( 05.12.10, 15:39
            Bo prawdopodobnie naprawdę żałuje. Moja rada jak wyżej.
            • nutka07 Re: totalnie zalamana :( 05.12.10, 16:28
              Ale czego zaluje i kiedy zaczal zalowac? Facet robi ja w jajo od ponad roku, pol roku temu mieli powazny zgrzyt i to niczego go nie nauczylo. Kobieta pisze kochanie, pyta czy teskni a za czym ma tesknic?
    • eastern-strix Re: totalnie zalamana :( 05.12.10, 12:49
      W dojrzalym zwiazku dwojga doroslych ludzi podstawowa zasada jest taka,ze jesli pojawiaja sie trudnosci, to nalezy je rozwiazac z partnerem a nie szukac pocieszenia gdzie indziej, wmawiajac partnerowi/ce,ze wszystko jest ok.

      Masz prawo czuc sie oszukana, bo maz naduzyl Twojego zaufania. Proponuje mniej wypominania a wiecej asertywnosci i stawiania granic. Na pewno wymowka z utrata klienta jest niska, bo na zdrowy rozum, kto by ciagna esemesowe flirty z kilentka-stalkerka? Od tego jest policja i prokuratura.

      Mysle,ze maz szuka mocnych wrazen,ale poki co brakuje mu odwagi. To moze byc jednak kwestia czasu, dlatego polecam terapie malzenska, na ktora idziecie oboje. Takie gadanie meza,ze wszystko jest ok ma chyba za zadanie uspic Twoja czujnosc. Proponuje nie dac sie podejsc i skonfrontowac swoje (Wasze) widzenie rzeczywistosci, zwiazku z psychologiem.
      • zalamana-1 Re: totalnie zalamana :( 06.12.10, 11:05
        sporo rozmawialam z mezem przez weekend, on caly czas mowi ze to nic dla niego nie znaczylo, ze nigdy nie podchodzil do tego emocjonalnie,ze to sie tak ciagnelo bo wlasnie dla niego nie mialo zadnego znaczenia,ze sie smial z tych smsow co ta kobieta do niego pisala, ze jest w stanie to zakonczyc i zakonczy, ze wie ze zle zrobil, ze po tym co sie stalo m-c temu nie ryzykowal by utraty mnie i dzieci, ze to my jestesmy dla niego najwazniejsi itd..chcial mi dac numer do tej kobiety zebym z nia pogadala bo jak twierdzi jest pewien ze dla niej to tez nic zobowiazujacego ale po co mam do niej dzwonic? a moze powinnam..? jest strasznie przekonujacy ale ja nie potrafie mu uwierzyc..nie wmawiam sobie Bog wie czego ale z drugiej strony nie wierze mu w to co mowi, powiedzial ze nawet nigdy nie mial chwili zauroczenia ta kobieta czy jakies fascynacji, ze nie widzial jej nigdy na oczy i nie zamierzal zobaczyc..nie wiem co mam robic, probowac za wszelka cene mu uwierzyc i dac mu ostatnia szanse? czy isc raczej w tym kierunku ze to byl romans/flirt, ze mnie oszukuje i..nie wiem co dalej..jest mi strasznie ciezko :(
        • zalamana-1 Re: totalnie zalamana :( 06.12.10, 12:21
          a i jeszcze maz mowi ze obydwie sytuacje nie maja nic wspolnego z naszymi problemami, ze on wie ze ostatnio oddalilismy sie od siebie i ze nie bylo tak jak powinno byc ale ze nigdy nie szukal i szuka pocieszenia gdzies indziej i ze to co sie stalo nie ma zadnego zwiazku z naszym malzenstwem...
          • lejla81 Re: totalnie zalamana :( 06.12.10, 13:41
            Cóż mam Ci powiedziec... Znam to bardzo dobrze. Mój Eks prowadził wiele takich smsowych romansów. Na początku było mi bardzo przykro, potem miałam z tego totalną polewkę. Zastanawiało mnie jak dorosły facet może tracic czas i pieniądze na wypisywanie bzdurnych smsów.
            Nie chcę Cię martwic, ale on najprawdopodobniej nie przestanie tego robic. To rodzaj uzależnienia. Najprawdopodobniej również niewiele z tego wynika, pobajdurzą sobie i na tym się skończy.
            A jak u Was z seksem?
            • zalamana-1 Re: totalnie zalamana :( 06.12.10, 14:55
              z seksem? no coz..bylo ok dopuki nie zaszlam w ciaze, potem nie mialam w ogole ochoty na seks, poza tym wszystko mnie bolalo dlatego rzadko sie kochalismy ale od jakis 2 m-cy wszystko wrocilo do normy i jest tak jak bylo dotychczas
              • lejla81 Re: totalnie zalamana :( 06.12.10, 15:55
                Czyli nie jest źle :)
                Wszystko teraz zależy od tego, jak bardzo twarda potrafisz byc.
                Na Twoim miejscu przyjęłabym teraz inną taktykę - po prostu bym się z niego zaczęła nabijac, że to takie głupie jest, że się poniża, rozmienia na drobne itp.
                Suszeniem głowy niestety niewiele zmienisz... Ja nie zmieniłam nic, bo przecież "nie masz się czym przejmowac i to dla mnie to nic nie znaczy".
                Ale oczywiście przy lekkiej kontroli z Twojej strony, jak się sytuacja rozwija i czy nie dochodzi do jakiś poważniejszych ekscesów w realu. Jeśli to tylko znajomości wirtualne, telefoniczno-internetowe, to byc może w końcu się znudzi, albo puknie w głowę przy kolejnym rachunku telefonicznym na 300 zł.
                Zobaczysz, jak to będzie wyglądało dalej - teraz nie jest dla Was czas na rozstanie, zresztą zawsze zdążycie to jeszcze zrobic. Nie będę Cię jednakże nadmiernie pocieszac - mój Eks jest dziś już tylko moim Eksem, ale każdy przypadek jest przecież inny.
                Głowa do góry :)
          • eastern-strix Re: totalnie zalamana :( 06.12.10, 15:44
            >>>sporo rozmawialam z mezem przez weekend, on caly czas mowi ze to nic dla niego nie znaczylo,>>

            Malzenstwo to jest zwiazek dwojga ludzi. Byc moze dla niego to byl sposob podbicia sobie ego kosztem tej kobiety, ale dla Ciebie ma to prawo znaczyc bardzo wiele. Poza tym, jesli on musi esemesowac z obca kobieta zeby sie poczuc facetem, to terapia jest tu jak najbardziej wskazana. problemy malzenskie rozwiazuje sie w zwiazku a nie poza nim, szukajac bodzcow dostarczanych przez osoby trzecie, ze tak sie wyraze.

            >> ze nigdy nie podchodzil do tego emocjonalnie,ze to sie tak ciagnelo bo wlasnie dla niego nie mialo zadnego znaczenia,>>>>

            Na logike - jesli cos nie ma dla Ciebie znaczenia, to nie inwestujesz czasu w ciagniecie tego dluzej. Wybacz, ale to sie kupy nie trzyma. Cos mu to dawalo, ja obstawiam podbicie ego.

            >>>ze sie smial z tych smsow co ta kobieta do niego pisala, >>>

            Nieladnie z jego strony. Jej pewnie nagadal,ze zona go nie rozumie itp.

            >>ze jest w stanie to zakonczyc i zakonczy, >>>

            Niech to zakonczy. Na co czeka?

            >>>ze wie ze zle zrobil, ze po tym co sie stalo m-c temu nie ryzykowal by utraty mnie i dzieci, ze to my jestesmy dla niego najwazniejsi itd..>>>

            No ale przeciez zaryzykowal,bo wiedzial jak Ty sie czujesz.

            >>>chcial mi dac numer do tej kobiety zebym z nia pogadala bo jak twierdzi jest pewien ze dla niej to tez nic zobowiazujacego ale po co mam do niej dzwonic?>>>

            A czy Ty jestes jego matka zeby po nim sprzatac? I co jej powiesz? Za jest suka? Twoj maz wcale nie jest lepszy, poza tym, to on wystawia Twoje malzenstwo na probe a nie ona. Ona zobowiazan wobec Ciebie nie ma, za to maz owszem.

            Wybacz, mysle,ze Twoj maz zachowuje sie niedojrzale. Zamiast pracowac nad zwiazkiem kieruje energie na zewnatrz zwiazku, szuka najlatwiejszego sposobu poprawienia sobie (nie Wam) samopoczucia.

            Mysle,ze bez terapii sie nie obejdzie. I owszem, kondycja Waszego zwiazku ma najprawdopodobniej jak najbardziej sporo wspolnego z jego zachowaniem. Dziwne, ze on tego nie widzi.
            • lejla81 Re: totalnie zalamana :( 06.12.10, 15:58
              Mądre słowa, to samo mi psycholog powiedział, że mój partner kieruje swoją energię poza związek. Szkoda, że tylko mi, bo oczywiście Eks powiedział, że do żadnego terapeuty się nie wybiera, bo on nie ma żadnych problemów.
              Szkoda tylko, że dzisiaj jest sam.
            • zalamana-1 Re: totalnie zalamana :( 06.12.10, 18:53
              eastern-strix napisała:

              >
              > Malzenstwo to jest zwiazek dwojga ludzi. Byc moze dla niego to byl sposob podbi
              > cia sobie ego kosztem tej kobiety, ale dla Ciebie ma to prawo znaczyc bardzo wi
              > ele. Poza tym, jesli on musi esemesowac z obca kobieta zeby sie poczuc facetem,
              > to terapia jest tu jak najbardziej wskazana. problemy malzenskie rozwiazuje si
              > e w zwiazku a nie poza nim, szukajac bodzcow dostarczanych przez osoby trzecie,
              > ze tak sie wyraze.

              ale wlasnie napisalam wyzej ze on nie widzi zwiazku pomiedzy naszymi problemami a tymi esemesami, rozmawialismy na ten temat, zapytalam sie go czy nigdy nie pomyslal ze to przez ta sprawe moglo byc zle miedzy nami a on na to ze nie, ze nigdy nie szukal pocieszenia na zewnatrz no i ze w ogole do tej sparwy nie podchodzil emocjonalnie

              > >> ze nigdy nie podchodzil do tego emocjonalnie,ze to sie tak ciagnelo
              > bo wlasnie dla niego nie mialo zadnego znaczenia,>>>>
              >
              > Na logike - jesli cos nie ma dla Ciebie znaczenia, to nie inwestujesz czasu w
              > ciagniecie tego dluzej. Wybacz, ale to sie kupy nie trzyma. Cos mu to dawalo, j
              > a obstawiam podbicie ego.

              powtarzam mu to w kolko, ze wlasnie nie rozumiem ze skoro dla niego nic nie znaczylo i dla niej tez to dlaczego ciagnelo sie tak dlugo? tez tego nie rozumiem...

              >
              > Niech to zakonczy. Na co czeka?

              mowi ze zakoczyl, ze esemesowali dzis i ze sprawa jest zakonczona, powiedzial ze ta kobieta byla przerazona ze to sie wydalo i ze pol zartem pol serio pisala "ale masz pewnie przeje..ne w domu", ze wlasnie dla niej to tez nie bylo nic zobowiazujacego



              >
              > A czy Ty jestes jego matka zeby po nim sprzatac? I co jej powiesz? Za jest suka
              > ? Twoj maz wcale nie jest lepszy, poza tym, to on wystawia Twoje malzenstwo na
              > probe a nie ona. Ona zobowiazan wobec Ciebie nie ma, za to maz owszem.

              ja nie mam pretensji do tej kobiety, w zyciu nie pomyslalabym zeby winic ja za to, moge winic jedynie swojego meza, to jest jej zycie i niech sobie robi z nim co chce, dzis zalowalam troche ze nie spisalam jej nr tel, chyba bym zadzwonila ale tylko po to zeby sie dowiedziec jak ona to wszystko widziala i ile to dla niej znaczylo, czy faktycznie nie widzieli sie ani razu..
              >
              > Wybacz, mysle,ze Twoj maz zachowuje sie niedojrzale. Zamiast pracowac nad zwiaz
              > kiem kieruje energie na zewnatrz zwiazku, szuka najlatwiejszego sposobu poprawi
              > enia sobie (nie Wam) samopoczucia.
              >
              > Mysle,ze bez terapii sie nie obejdzie. I owszem, kondycja Waszego zwiazku ma na
              > jprawdopodobniej jak najbardziej sporo wspolnego z jego zachowaniem. Dziwne, ze
              > on tego nie widzi.

              tylko wlasnie problem w tym ze on ciagle idzie w zaparte i mowi ze to dla niego nic nie znaczylo, dzis wrocil z pracy i znow gadalismy i zaczyna sie juz powoli denerwowac ze ja mu ciagle wmawiam najgorsze a on przeciez caly czas mi tlumaczy ze to nie mialo dla niego zadnego znaczenia, ale pytam sie go na jakiej podstawie mam mu wierzyc jak mam same dowody na to ze to co mowi jest nieprawda, a on na to ze nie wie co ma mi juz powiedziec, ze powiedzial mi prawde, wytlumaczyl jak to wszystko wygladalo, ale rozumie mnie bo probuje postawic sie w mojej sytuacji i na pewno czulby sie tak samo, przeprasza i mowi ze zrobi wszystko zebym mu znow zaufala, dzis kupil mi kwiaty, chcial zaprosic na kolacje ale ja nie mam ochoty na "normalne" rozmowy z nim, jest we mnie za duzo zalu, gniewu, zlosci...:(
              • eastern-strix Re: totalnie zalamana :( 06.12.10, 21:04
                >>>ale wlasnie napisalam wyzej ze on nie widzi zwiazku pomiedzy naszymi problemami a tymi esemesami, rozmawialismy na ten temat, zapytalam sie go czy nigdy nie pomyslal ze to przez ta sprawe moglo byc zle miedzy nami a on na to ze nie, ze nigdy nie szukal pocieszenia na zewnatrz no i ze w ogole do tej sparwy nie podchodzil emocjonalnie >>>

                Naprawde? I wierzysz mu? Czyli na dobra sprawe nawet w najlepszym zwiazku facet bedzie slal obcej kobiecie romantyczne esemesy bo tak juz jest i nie traktuje tego emocjonalnie? Moim zdaniem to jest grubymi nicmi szyte.

                Proponuje zapytac meza, co mu takie esemesowanie dawalo. Skoro nie podchodzil emocjonalnie, to musialy byc inne przyczyny. Polechtanie ego? Poczucie wladzy? Odskocznia?

                Tak czy inaczej, dla Ciebie zwiazek pomiedzy esemesami meza a problemami w zwiazku istnieje. I mysle, ze to calkiem rozsadne zalozyc, ze skoro zwiazek nie funkcjonuje prawidlowo, a jedna ze stron zamiast koncentrowac sie na jego poprawie decyduje sie skupic energie gdzie indziej (na przyklad na wysylaniu romantycznych esemesow obcej kobiecie) to raczej poprawie sytuacji w zwiazku to nie sprzyja. Niezaleznie od pobudek mezem kierujacych.


                >>>powtarzam mu to w kolko, ze wlasnie nie rozumiem ze skoro dla niego nic nie znaczylo i dla niej tez to dlaczego ciagnelo sie tak dlugo? tez tego nie rozumiem... >>>

                Czesto tak jest,ze do niektorych rzeczy albo nie chce sie przyznac, albo stosuje sie mechanizm wyparcia/projekcji. Albo po prostu brakuje zdolnosci samokrytyki i refleksji. Moze partner zwyczajnie nie potrafi podjac proby refleksji nad motywem postepowania. Osoby myjace rece 30 razy dziennie tez nie widza zadnego zwiazku pomiedzy tym co robia a ich zyciem. A jednak taki zwiazek istnieje ale jest ukryty. Mysle,ze Twoj maz mial dosc precyzyjne pobudki i mysle tez,ze w glebi duszy doskonale wie, jak sie czul otrzymujac od tej kobiety esemesy.

                >

                >>>>mowi ze zakoczyl, ze esemesowali dzis i ze sprawa jest zakonczona, powiedzial ze ta kobieta byla przerazona ze to sie wydalo i ze pol zartem pol serio pisala "ale masz pewnie przeje..ne w domu", ze wlasnie dla niej to tez nie bylo nic zobowiazujacego >>>>

                Skoro zarowno maz jak i ta kobieta sadza, ze to nie bylo nic wielkiego, to dlaczego maz ma miec 'przeje..ne'? To sie nie trzyma kupy. Jesli ja robie cos co uwazam za rzecz w porzadku, to nie kryje sie z tym rpzed mezem i nie oczekuje, ze ktos bedzie mial 'przeje..ne' jesli sie wyda.


                ja nie mam pretensji do tej kobiety, w zyciu nie pomyslalabym zeby winic ja za to, moge winic jedynie swojego meza, to jest jej zycie i niech sobie robi z nim co chce, dzis zalowalam troche ze nie spisalam jej nr tel, chyba bym zadzwonila ale tylko po to zeby sie dowiedziec jak ona to wszystko widziala i ile to dla niej znaczylo, czy faktycznie nie widzieli sie ani razu..

                >>> masakra. Chcesz dzwonic do obcej kobiety? Po co? Zeby jej sie poradzic czy masz wierzyc mezowi czy nie? Chyba to,ze jestes tak rozedrgana i starasz sie go za wszelka cene usprawiedliwic ale nie potrafisz jest najlepszym dowodem na to,ze Twoje zaufanie zostalo mocno nadwyrezone?

                Poza tym, czy wazne jest, jakie pobudki miala ta kobieta i co to dla niej znaczylo czy tez jakie pobudki mial Twoj maz? Bo mzoe byc tak,ze ona sie zakochala a on ja tylko chcial wykorzystac. I co wtedy zrobisz? Albo moze byc tak,ze ona sie tylko bawila natomiast maz sie zakochal. Mysle,ze nalezy sie skupic na motywach i zachowaniach meza, bo to z nim jestes w zwiazku.
                >

                >>tylko wlasnie problem w tym ze on ciagle idzie w zaparte i mowi ze to dla niego nic nie znaczylo, dzis wrocil z pracy i znow gadalismy i zaczyna sie juz powoli denerwowac ze ja mu ciagle wmawiam najgorsze a on przeciez caly czas mi tlumaczy ze to nie mialo dla niego zadnego znaczenia,>>>

                Czyli gdyby poszedl z kims do lozka i nie mialoby to dla niego znaczenia to tez mialabys siedziec cicho?

                Nie rozumiem dlaczego wszystko w tej rozmowie Twojej z mezem kreci sie wokol niego i jego odczuc a nie Twoich. Zranil Ciebie i nawet jesli to byla niedojrzala zabawa, powinien przynajmniej sprobowac postawic sie w Twojej sytuacji. Takie gadanie 'to nic nie znaczy' albo 'to nie jest tak jak myslisz' to dosc czesto uzywane frazy, a zywane po to, zeby przekonac druga osobe,ze przesadza i ze tak naprawde nic sie nie stalo. Ale zwiazek dwojga ludzi to jak system naczyn polaczonych i stalo sie bo Ty sie zle czujesz i rownowaga zwiazku zostala zaburzona.

                Mysle,ze maz moglby zaczac od wyobrazenia sobie siebie na Twoim miejscu. I od refleksji, dlaczego latwiej jest mu szukac wrazen poza zwiazkiem niz w zwiazku.

                Kolacja i kwiaty to dobry znak ale to jedynie plaster na rane. A wydaje mi sie, ze mowiac (piszac) obrazowo, w tej ranie tkwi jakas zadra i nalezaloby ja wyjac i przyjrzec sie jej blizej.

                Tyle ode mnie. Wybacz literowki,ale kot na mnie siedzi. Brak polskich znakow wynika natomiast ze specyfiki mojego polozenia geograficznego ;)
                • zalamana-1 Re: totalnie zalamana :( 06.12.10, 22:54
                  dziekuje ci za to ze piszesz, twoje slowa naprawde wiele dla mnie znacza, ja juz sie pogubilam w tym wszystkim i dobrze jest uslyszec opinie osoby trzeciej, patrzacej na to z calkiem innej perspektywy..
                  to nie jest tak ze rozmawiamy tylko o mezu, on wie co czuje bo mu mowilam o tym wiele razy, wie jak mnie skrzywdzil, ja nie ukrywam tego co czuje, mowie o tym wprost, po kolei co mnie zabolalo i dlaczego
                  narazie nasze rozmowy skupily sie na tych smsach bo jest wiele rzeczy ktorych nie moge zrozumiec, jak przelkne jako tako ta wiadomosc to zaczniemy gadac o nas, o naszym zwiazku..
                  wiem ze moje posty sa pisane troche w tonie usprawiedliwiajacym go bo chyba tak naprawde w glebi serca chcialabym mu uwierzyc, mam z gory zalozyc najgorsze? a moze to co mowi jest jednak prawda?
                  • eastern-strix Re: totalnie zalamana :( 07.12.10, 03:46
                    Ja nie neguje faktu,ze dla niego to byl flirt a nie wstep do lozkowych igraszek. Ale Ciebie zabolalo i ma prawo. Poza tym, widze,ze tego,co piszesz, ze nie dogadujecie sie od dluzszego czasu. Dlatego mysle, ze dobry terapeuta rodzinny to jest lepsze rozwiazanie niz przyslowiowe 'zamiatanie spraw pod dywan'. jesli okaze sie,ze terapii nie potrzebujecie, to dobry terapeuta Wam na pewno o tym powie. Natomiast z Twoich postow wynika,ze byc moze to jest dla Was wlasciwa opcja.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: totalnie zalamana :( 09.12.10, 09:15
      W tym, jak i w innych podobnych wątkach ( a jest ich tu bardzo dużo) panuje pewne nieświadome założenie, że wraz z małżeństwem zyskuje się stabilność, pewność i nie zakłada się zmiany. Jasne, takie są jego formalne założenia oraz słowa składanych oficjalnie przyrzeczeń. Napisałam, że jest to nieświadome założenie, bo racjonalnie wszyscy zdają sobie sprawę, , że tak nie jest. Ale gdy realnie takiej zmiany doświadczają, nadchodzi załamanie i zdziwienie i pretensja, jak mogła ta druga strona tak zrobić podziałać, zdecydować. Czy uwierzyć, jak odbudować zaufanie, skoro naruszona została ta krucha jego struktura.
      Założenie o nieprzyjmowaniu zmiany, dotyczy również i twierdzenia, że skoro raz zrobił, zrobi to jeszcze raz. Dlatego nie można przyjąć przeprosin, próby naprawy błędu, otrzeźwienia, możliwości wyciągania wniosków ze swojego postępowania. Czyli właśnie zmiany. Oczywiście , to co piszę dotyczy zmiany głównie w światach wewnętrznych ludzi.
      Zdarza się, że ludźmi kierują niskie pobudki, także ich własne kompleksy, rozdęte ego, żądza wrażeń, głupata, poczucie niskiej wartości, bezmyślność, chęć niefrasobliwej przyjemności, która w zwiazku nie zawsze jest możliwa.Przy założeniu, ze zmiana jest możliwa, należy przyjąc także możliwość istnienia chęci działań naprawczych.
      Dopiero niepoprawna i szybka recydywa powinna skłonić do radykalnych decyzji, ale nie o tym akurat tu chcę pisać.
      Nie wiem , jak jest u autorki wątku. Ale sadząc po krótkim stażu małżenskim, drugiej ciąży, która chyba nie powstała wyłącznie z powodu braku zaufania, braku bliskości i wzajemnej niechęci, małego dziecka proponuję podjąć próbę zaufania mężowi. Szczególnie, że rozmawialiście na ten temat. Pokazała mu Pani i powiązania między flirtem a Waszą sytuacją, powiedziała o swoich uczuciach zranienia. Być może mąż poczuł, co może stracić.
      Mężczyzźni w związkach uczą się od kobiet śledzić te powiązania, bo z natury ich nie zauważają i nie uwzględniają. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • eastern-strix Re: totalnie zalamana :( 09.12.10, 14:57
        >>>Pokazała mu Pani i powiązania między flirtem a Waszą sytuacją, powiedziała o swoich uczuciach zranienia. Być może mąż poczuł, co może stracić.
        Mężczyzźni w związkach uczą się od kobiet śledzić te powiązania, bo z natury ich nie zauważają i nie uwzględniają.>>>

        Pani Agnieszko, nie chce prezentowac postawy konfrontacyjnej, ale co oznacza 'z natury'? Wierzy Pani w to,ze kobieta i mezczyzna tak bardzo sie roznia biologicznie, ze roznice sa juz na poziomie organicznym? Bo ja bym raczej nie winila natury tylko kulture.

        Znam wielu mezczyzn, ktorzy taki zwiazek widza i wiele kobiet, ktore nie dostrzegaja zadnych powiazan. Mysle,ze to nie jest kwestia budowy ich mozgu ale wychowania.
        • agnieszka_iwaszkiewicz Re: do eastern-strix 09.12.10, 15:15
          Słowa "z natury" użyłam w potoczym rozumieniu. W tym zdaniu nie chodziło mi wprost o biologię. Ale precyzując odniesienie do wątku to i biologia i kultura przyczyniają się do tego zjawiska, że kobitey chętniej i sprawniej szukają takich powiązań, a mężczyźni mniej chętnie. Ale to nie znaczy, że kultura nie wpływa na zmianę u mężczyzn :))). Podejście genderowe wydaje się tu ,niestety, przydatne. Takie jest moje doświadczenie. Agnieszka Iwaszkiewicz
          • eastern-strix Re: do eastern-strix 09.12.10, 15:45
            Dziekuje.

            Gwoli scislosci, gender to plec spoleczno-kulturowa, wiec podejcie genderowe zaklada podejscie kierujace sie spolecznymi rolami plciowymi :) Ale rozumiem, o co Pani chodzi.

            Pozdrawiam.
      • zalamana-1 Re: totalnie zalamana :( 09.12.10, 18:44
        dziekuje Pani psycholog za odpowiedz
        dlugo romawialismy wczoraj z mezem, wyrzucilam z siebie chyba wszystko co mialam mu do powiedzenia przez ten caly czas, az czuje sie dzis duzo lepiej bo juz sie nie dusze od srodka, nie robi mi sie slabo..rozmawialismy glownie o nas, temat tego co sie stalo m-c temu oraz tych sms-ach poruszony byl ze 2 razy ale nie w kontekscie naszego malzenstwa bo maz nadal twierdzi ze to nie mialo zwiazku z nami i ze dla niego to nic nie znaczylo, naprawde dlugo rozmawialismy, mowilismy sobie rozne rzeczy i nie zauwazylam ani razu zeby faktycznie byl zwiazek pomiedzy naszymi problemami a tym "flirtem", moze maz mowi racje? moze...nie wiem, nie wybaczylam mu jeszcze i mysle ze dlugo nie wybacze, za duzo mam do niego zalu i gniewu, staramy sie powoli ze soba gadac o takich normalnych, codziennych sprawach ale przychodzi mi to z trudem bo pomimo tego ze staram sie nie myslec o tym co sie stalo to jednak nie potrafie jeszcze wybaczyc i zachowywac sie jak gdyby nigdy nic..obydwoje wiemy ze mamy problem, wiemy mniejw iecej co naprawic, maz sam powiedzial ze zdaje sobie sparwe ze problem glownie tkwi w nim, ma ciezki charakter, dodatkowo dziecinstwo tez bylo pelne nerwow i stresu i widze ze to wszystko jakos gleboko w nim siedzi..powiedzial ze wie ze sie musi zmienic ale ze on sie zmieni na tydzien, dwa a potem wydaje mu sie ze jest dobrze i znow wszystko wraca do punktu wyjscia, powiedzial zebym mu sygnalizowala ze jest nie tak, mowila co ma zmienic itd..wiem ze jest w tym tez troche mojej winy bo wiedzac jaki ma charakter moze powinnam mu byla jakos pomoc, a moze wczesniej to by sie nie udalo? bo o pewnych rzeczach mowilam mu nie raz ale jak mial dobry dzien to posluchal jak nie to cos odburknal i sie klocilismy, najwazniejszym problemem u nas jest rozmowa, musimy sie nauczyc ze soba rozmawiac, duzo pracy mamy przed soba, ja dodatkowo musze sie zebrac w sobie zeby wybaczyc mezowi ten flirt bo dopuki tego nie zrobie to nie potrafie naprawiac naszego zwiazku..jak mam sie do niego przytulac, rozmawiac, wychodzic razem, smiac sie jak mam do niego ogromny zal...czy terapia u nas jest potrzebna? czy jestesmy w satnie sami poradzic sobie z tym wszytskim? spytalam sie meza czy zgodzilby sie na wizyte u psychologa, na poczatku powiedzial ze nie, jednak po jakims czasie powiedzial zebym sie rozejrzala..
        • lolkosia Re: totalnie zalamana :( 09.12.10, 19:47
          naprawdę osiągnęłaś już połowę sukcesu a właściwie oboje osiągnęliście. To że Twój mąż potrafił się przyznać do błędu to jest ogromny plus, jak również to, że Ty też widzisz swoje. Życzę wam wszystkiego dobrego, na pewno powoli się jakoś dogadacie a Ty o wszystkim zapomnisz bo .. naprawdę się kochacie.
          • zalamana-1 Re: totalnie zalamana :( 09.12.10, 21:52
            dziekuje za slowa otuchy i za podbudowanie bo to naprawde wazne..kocham mojego meza nad zycie, to byla milosc od pierwszego wejrzenia i na dodatek pierwsza milosc takze wiele jestem w stanie mu wybaczyc ale zdrady nie wybaczylabym nigdy...mamy o co walczyc i musimy walczyc, poukladac sobie to jakos tak zeby bylo dobrze..
        • agnieszka_iwaszkiewicz Re: totalnie zalamana :( 10.12.10, 00:07
          zalamana-1 napisała:

          zachowywac sie jak gdyby nigdy nic..obydwoje wiemy ze mamy problem, wiemy mniejw iecej co naprawic, ..

          Naprawianie, wybaczanie, już wcześniej opisana zmiana to proces. Musi trochę potrwać, przejść różne fazy. Dlatego nie musi Pani od razu zachowywać się "jakby nigdy nic". To nawet byłoby nienaturalne. Ważne jest, aby być otwartą na różne perspektywy, w tym na perspektywę męża, aby nie zakleszczać się we wrogości czy oddaleniu.
          I pozwolić aby taki właśnie proces naprawczy trwał po obu stronach.

          czy terapia u nas jest potrzebna? czy jestesmy w satnie sam
          > i poradzic sobie z tym wszytskim? spytalam sie meza czy zgodzilby sie na wizyte
          > u psychologa, na poczatku powiedzial ze nie, jednak po jakims czasie powiedzia
          > l zebym sie rozejrzala..

          Moim zdaniem w tym momencie terapia nie jest potrzebna. Przechodzicie po raz pierwszy przez poważniejszy kryzys. Trzeba uczyć się samemu dawać sobie radę. Sytuacja jest przykra, budząca wiele emocji, ale najpierw trzeba próbować wypracowywać sobie swoje metody działania, właściwe tylko Waszej parze. Myślę, że dacie sobie radę, przed Wami perspektywa pojawienia się drugiego dziecka, ważnej wspólnej sprawy. Kryzys często potrafi zbliżyć i bardziej połączyć, szczególnie gdy przechodzi się go właśnie samodzielnie. Agnieszka Iwaszkiewicz
          • zalamana-1 Re: totalnie zalamana :( 10.12.10, 11:48
            Pani Agnieszko dziekuje za wszystkie slowa i rady, zabieramy sie za poprawe naszego malzenstwa i mam nadzieje ze bedzie tak jak Pani napisala, ze kryzys jeszcze bardziej nas do siebie przyblizy..zaczynam wierzyc w to ze bedzie dobrze...

            jeszcze raz wszystkim za wszystko dziekuje
            • higieniczna Re: totalnie zalamana :( 21.12.10, 12:48
              Witaj,
              nie będzie wam latwo.
              Sytuacja bardzo sie skumulowała i niestety emocje wziely w gore.
              To, ze maz ma kochanke nieo znacza, ze to koniec tego malzenstwa. prosze probowac. Absolutnie nie oceniac! Nalezy wspierac meza i powoli odeprowywac go od natretnj kochanki (ich milosc i sklonnosc do siebie nie wziely sie znikąd)
    • kotkowa Re: totalnie zalamana :( 21.12.10, 12:42
      Wszystko zalezy jak on sie zachowuje. Jesli zaluje szczerze i zerwie znajomosc z ta kobieta, to wybacz. Zrob to i dla dzieci i dla wlasnego spokoju, bo warto. Wirtualnie bardzo latwo wpasc w takie kontakty, wydaje sie, ze to "inna bajka", cos nierealnego, latwo sobie samemu zamydlic oczy, ze to nic zlego. Jestes w ciazy i teraz liczy sie tylko Twoj spokoj. Porozmawiaj z nim, ze w tej chwili ma u Ciebie zerowe zaufanie, ze robi takie rzeczy za plecami, kiedy spodziewacie sie dziecka i powinno byc tak pieknie, ze stres moze zaszkodzic malenstwu, jest skrajnie nieodpowiedzialny itd. I ze dajesz mu szanse ze wzgledu na rodzine i kategorycznie zabraniasz kontaktow z ta kobieta. A na Twoje zaufanie bedzie musial ciezko pracowac. I zapytaj czy zdaje sobie sprawe, ze moze stracic wszystko co ma.
      • mama_nikodemka Re: totalnie zalamana :( 21.12.10, 15:30
        witam
        troszke czasu minelo juz od tych wydarzen, z mezem przeprowadzilismy kilka powaznych rozmow i moge napisac ze jest ok...maz sie zmienil,czesto gadamy a ja staram sie nie myslec o tym co sie stalo,dalam mu ostatnia szanse i on o tym wie, wie takze ze nie ufam mu w tej chwili w ogole, nie sadzilam ze bede umiala mowic o tym tak spokojnie ale to chyba przez te hormony lub podswiadomie wiem ze nie powinnam sie denerwowac..wiem ze go nie upilnuje i nie zamierzam sprawdzac na kazdym kroku, jest dorosly i wie co robi i ile moze stracic a moze bardzo wiele takze teraz wszystko w jego rekach a nad malzenstwem pracujemy oboje bo ja tez mam w tym wszystkim troche swego udzialu, tzn nie w tym ze mial romans tylko nie ukladalo nam sie ostatnio i to co sie stalo bylo chyba takim przelomem w naszym zyciu, zebysmy sie otrzasneli..
        • albertusia Re: totalnie zalamana :( 14.06.11, 09:32
          Mamo Nikodemka.Przeczytalam twoj post i poczulam sie tak jak bym czytala swoja historie.To ze pisal z ta kobieta nie znaczy ze cie zdradzil /w sensie fizycznym/,co nie znaczy ze nie mozna tego uznac za zdrade.Zdrada psychiczna jest czasami gorsza.Doskonale rozumie jak sie czujesz.Dwoje ludzi ktorzy sie b, kochaja powinni nalezec do siebie cielesnie i duchowo.A twoj maz wybral sobie inna osobe do zwierzen i oddalil sie od ciebie.Doskonale wiem jak sie czujes .Jestescie mlodym malzenstwem ,moze mu sie nudzilo,z glupoty chcial sie zabawic,no obojetnie.Moj masz jest duzo starszy i tez glupi.Tez sie oglaszal na forach.Posluchaj,Miej ''reke na pulsie'',co znaczy miej oczy otwarte.Ale nie badz znowu takim policjantem.Mezowi powiedz wyraznie ze jest glupi,ze jeszcze jeden ''wyskok''i nie bedzie mial rodziny.I staraj sie tego tak nie wyolbrzymiac.Po prostu zmylas mu glowe i dosyc.Nie wypominaj mu tego na kazdym kroku.Ogolnie mezczyzni sa glupi,nie zdaja sobie sprawy z tego co robia./przynajmniej czesc z nich/Najlepiej to im to uswiadomic odwracajac role.Spytaj sie go jak by sie poczul jak to ty bys pisala i flirtowala z innym mezczyzna.Glowa do gory i powodzenia.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja