mój mąż szowinista

10.12.10, 04:43
Mąż ma 25 lat, pół roku temu skończył studia i pracuje u swojego wujka, człowieka wpływowego, zamożnego. Dużo czasu spędzają razem, czasem wyjeżdżają w delegacje. Wujek zawsze był dla męża autorytetem, bo doszedł do wszystkiego sam ciężką pracą, dodatkowo zawsze dużo pomagał mężowi, np. finansowo na studiach, ale także mąż zawsze się mógł do niego zwrócić z każdym problemem, czego nie można powiedzieć o rodzicach (z którymi utrzymuje kontakt okazjonalny). Od kiedy razem pracują,mąż bardzo się zmienił, jest pod przemożnym wpływem wujka. Jest nim zachwycony, cytuje go całymi zdaniami, to jego guru, autorytet, bóg. Przejmuje jego sposób myślenia. I o to głównie mi chodzi. Wujek generalnie nie ma dobrego zdania o kobietach. Uważa, że są stworzone, żeby siedzieć w domu, wychowywać dzieci i za dużo się nie odzywać. Dla mężczyzny zaś najważniejsza jest praca, która ma być pasją i wypełniać cały dzień, ewentualne wolne chwile mężczyzna powinien spędzić na hobby, żeby odpocząć. Mój mąż już pracuje całymi dniami, póki co nie ma czasu na hobby. Oddala się ode mnie, przestaje liczyć z moim zdaniem w różnych kwestiach, ignoruje mnie. Drugą połowę drugiej ciąży bardzo źle znosiłam, a musiałam jeszcze zajmować się młodszym dzieckiem i prosiłam, żeby wracał wieczorem pomóc mi w kąpieli i usypianiu, to mówił, że to jest moja głupia zachcianka, bo "samotne matki i na przykład matki z czwórką dzieci sobie radzą". Po drugim porodzie (cc) był ze mną w domu 4 dni, a potem zostawił z tą dwójką, bo "kiedyś kobieta po tygodniu od porodu szła do pracy" itd. Takie teksty o roli kobiety słyszę na co dzień, nie poznaję własnego męża. Zauważyła to też jego siostra, ale ona jest "jeszcze głupsza ode mnie". Rozmawiałam z nim kilkakrotnie, ale on nie widzi problemu. Nie widzi też wpływu, jaki ma na niego wujek, tego, że powiela jego sposób myślenia. Uważa, że wymyślam bzdury ("mam za dobrze w d..."), wszystko obraca przeciwko mnie. Przez większosć czasu właściwie ze sobą nie rozmawiamy.
Dodam, że jestem trochę od męża starsza, mam wyższe wykształcenie, do urodzenia pierwszego dziecka pracowałam, dość szybko zaszłam w drugą ciążę, wkrótce wracam do pracy. Mój zawód jednak mąż też zaczął wyśmiewać.
Zdrada, inna kobieta nie wchodzą w grę, nieważne skąd wiem- wiem na pewno.
Uważam, że mąż powinien zdecydowanie odseparować się od wujka, ale nie ma na to szans. Jest absolutnie zaślepiony. W dodatku wujek go szykuje na swojego następcę, więc wiele lat współpracy przed nimi. Czy widzicie jakieś wyjście?
    • pearl3434 Re: mój mąż szowinista 10.12.10, 10:47
      Pogadac.Przegadac.Powiedziec co ci lezy na sercu.Jezeli bedzie mial to w du...e to postaw ultimatum,ze jak sie nie zmieni to odchodzisz.Chcesz byc z facetem,ktory ci mowi,ze Twoja rola to garnki i dzieci? I badz niezalezna finansowo.Bo to jest karta przetargowa,zawsze mozesz odejsc.Zawsze zal mi dzieci,ktore slysza takie teksty.Dzieci bardzo szybko powielaja takie zachowania,wiem to z zawodowego punktu widzenia,wierz mi!Powodzenia.
    • totorotot Re: mój mąż szowinista 11.12.10, 01:20
      jaki masz zawod,ze maz go wysmiewa?

      • pa.prot.ka1 Re: mój mąż szowinista 11.12.10, 19:32
        Jestem nauczycielką matematyki w liceum.
        • purpurowa_komnata Re: mój mąż szowinista 11.12.10, 20:03
          Mąż wyśmiewa-bo pewnie wujkowi ten przedmiot w szkole za dobrze nie szedł i leczy frustracje...
          A co do reszty myślę,ze nie jesteś dla wujka partnerką do poważania bo nie zarabiasz tyle ile on.
          W skrócie zasada "nie masz kasy-nie masz głosu" ma się dobrze...
        • kol.3 Re: mój mąż szowinista 11.12.10, 20:08
          Mój znajomy po matematyce zrobił uprawnienia aktuariusza (przedtem był początkującym pracownikiem naukowym). Wykształcenie matematyczne jest zdaje się podstawą. Nie jest to łatwe ale możliwe, a zarobki wysokie.
          • pa.prot.ka1 Re: mój mąż szowinista 11.12.10, 20:32
            kol.3 napisała:
            > Mój znajomy po matematyce zrobił uprawnienia aktuariusza (przedtem był początku
            > jącym pracownikiem naukowym). Wykształcenie matematyczne jest zdaje się podstaw
            > ą. Nie jest to łatwe ale możliwe, a zarobki wysokie.

            Tyle, że ja uwielbiam swoją pracę, jestem nauczycielką z powołania, zawsze chciałam uczyć! Daje mi to ogromną radość i satysfakcję, uskrzydla. Nie chcę zmieniać zawodu.
    • kol.3 Re: mój mąż szowinista 11.12.10, 08:23
      Wujek to typ prymitywa, który się dowartościowuje, wygadując takie rzeczy. Pełnowartościowy facet takich rzeczy nie mówi. Czasem tacy panowie w domu są pantoflarzami, czasem usiłują zahukać w ten sposób żonę i wmówić jej, że nie jest nic warta, mimo, że żona zajmuje wyższe stanowisko o lepiej od nich zarabia). Nie jest to wcale w Polsce typ rzadki. Mam trzy znajome, które są żonami takich panów, wszystkie mają wyższe wykształcenie, niektóre z nich porobiły kariery (wysokie stanowisko w bankowości, wysokie tytuły naukowe), tylko jedna w sumie pracowała na podrzędnym stanowisku, obsługując całe życie męża. Najśmieszniejsze jest to, że ta ostatnia pracuje z mężem w tym samym zwodzie i jest od niego zdolniejsza.
      W sumie to te kobiety cierpią przez całe życie, żyją bez radości.
      Musisz zacząć męża wychowywać, nie pozwalać mu na chamskie stwierdzenia, tępić je w sposób zdecydowany. Albo Ci się uda, bo pan pójdzie po rozum do głowy, albo Ci się znudzi i się rozstaniecie.
      Nie decydowałabym się na zbyt dużo dzieci z takim panem, bo życie z nim to jedna niewiadoma.
      • niebieski_ptak5 Re: mój mąż szowinista 11.12.10, 20:39
        Jego się nie da wychować. Dlaczego to takie typowe, że babki uważają/próbują/gadają, że wychowają faceta? Czy na męża/chłopaka/partnera bierze się dziecko -bo to je można wychowywać a dorosłego faceta nie! Warto byłoby uświadomić panu, że to jest krzywdzące i chamskie etc. Nie pomoże i będziesz miała tak jak masz? Zwiewaj. Rzadko tacy się zmieniają. Ma już 25 lat i pozwala dyrygować sobą innym. Kasa itp. zasłania mu prawdę. Miast realnych wartości itp woli wujkowe i niestety wygląda na to, że Wujek trafił na podatny grunt! Jak się nie zmieni w co wątpię masz przerąbane zycie dlatego warto zwiewać - patrzeć czy się zmienia ale nie tylko werbalnie! Jesli nie to wymiksuj się z takiego układu a pod żadnym pozorem nie miej z takim dzieci.
        • niebieski_ptak5 Re: mój mąż szowinista 11.12.10, 20:40
          Ty już tej ostatniej opcji nie możesz zmienić ale NIE WARTO z kims takim trwać - z czasem bedzie jeszcze gorzej.
          • asocial Re: mój mąż szowinista 11.12.10, 21:20
            Kretyni.
            Wysmiewac wujka podczas rozmow z mezem. Wujek ma zone?
            Smiac sie z jego tlustego brzucha, mowic, ze pie... takie glupoty, bo na pewno mu nie staje albo jest kryptogejem, albo ze zadna kobieta go nie chce. Codziennie mowic, ze takie teksty wali tylko frustrat. Ze nie wyrwie nigdy wiecej zadnej laski na takie teksty, stad ta frustracja. Wysmiewac uwielbienie meza przy ludziach. Przy jego matce opowiedziec jak najlepszy dowcip, co to ostatnio maz Tobie powiedzial. Kolezankom wspomniec glosno i ze smiechem o nowej postawie meza.

            Ja bym rzucila na tasme codzienna intensywna kampanie obsmiewajaca wujaszka, przeciez jakies wady ma, widoczne rowniez dla meza (chociazby to, ze jest brzydki/ smierdzi mu z ust). Bez Twojego nerwowego zaciecia.
            • grosz-ek To sensowna rada, Asocial 11.12.10, 22:17
              Podważanie autorytetu wujkach w oczach męża jest sensowną strategią. Przyklaskuję temu. Powodzenia w stosowaniu.
            • magumagu Re: mój mąż szowinista 13.12.10, 13:58
              No, a z drugiej strony to czemu ma wyszydzać wujka, dzięki któremu żyją na dobrym poziomie?
              • niebieski_ptak5 Re: mój mąż szowinista 13.12.10, 16:42
                Ale co da wyszydzanie? Przecież facet bierze system wartości/zdanie Wuja za święte{no i wygodne jest takie uważanie}, gość nie ma 15 lat żeby nie wiedział co jest dobre co złe. Będzie gorzej z czasem. Tylko tyle.
                • magumagu Re: mój mąż szowinista 13.12.10, 19:46
                  Właśnie. A komentarze żony nt wujka będą tylko w oczach męża potwierdzeniem głupoty żony. No chyba, że mąż dojrzeje do tego, że wujek oprócz tego, że obrotny, jest także bucem. Ciekawe czy sam ma żonę i jak ona z nim żyje.
                  • niebieski_ptak5 Re: mój mąż szowinista 14.12.10, 00:25
                    Najlepiej abyś Ty przez 5 dni potraktowała tak pana wielmożnego. A na jego protesty i odzywki tak samo miło jak on reagowała, że o co mu chodzi! Przemyśl czy warto być z takim typem. Jeżeli dla niego nie liczysz się jako człowiek i kobieta a czyjeś chamskie opinie krzywdzące i mijające się z prawdą są wyznacznikiem czegokolwiek to ciężka sprawa. Osobiście nie wiem czy z kimś takim nawet po teoretycznym "przepraszam" itp. chciałabym być. Kasa kasą ale wbrew temu co większość panów sądzi, nie każda babka jest material girl. Ciekawe jak to się ma do teorii bo Ty pewnie założycielko wątku nie wiesz, że tu panowie co poniektórzy uważają, że jak sex jest good to Ty kobieto dziękuj bogu i znos każdego chama. Jeżeli z nim rozmawiałaś i nic to może separacja?! Powiedz sama na co komu taki chłoptaś? Gorsze będzie jak zacznie udawać -tzn. niby się zmieni werbalnie ale nie realnie! Źle to wróży!
                    • nowy99 Re: mój mąż szowinista 14.12.10, 14:09
                      Albo wypożyczyć sobie wuja i poprosić, by się łaskawie powstrzymał z tekstami typu.. i tu dokładnie je wujowi cytujesz, bo taki jak mu nie tłustym drukiem nie wyłuszczysz, to nie będzie wiedział o jakie teksty i gadki idzie, bo wszak wszystkie jego poglądy są takie wspaniałe... do faceta młodszego, żonatego, dzieciatego, i nie robił mu piany z mózgu.
                      A jeśli wujek okaże się w rozmowie z Tobą gościem całkiem do rzeczy, to może powiedz mu co dzieje się u Was, czym skutkuje indoktrynacja tymi wujowymi rewelacjami.

                      • niebieski_ptak5 żartujesz? 14.12.10, 15:31
                        Uważasz, że co weźmie faceta na bok i powie mu be nie wolno!? Przecież to dorosły chłop! Jeśli sam nie chce zmienić/nie widzi/albo mu z tym dobrze {zakładam, że ten typ tak ma, czyli sprawia mu to radochę i to, że -jeśli ma żonę ona się nie buntuje albo dała sobie spokój to facet całym swoim jestestwem jest przekonany, że MA rację!}. I co mu zrobisz? A mężowi? Facet jest dzieciaty i żonaty i co? Nie wiedział z kim się wiąże? To bardzo rażące, że gość poniewiera zoną i jeśli rozmowy do niczego nie prowadzą a tylko wujkowe stanowisko potwierdzają to .należy się desantować. Facet nie jest w wieku w którym osobowość się zmienia i ustala! Ona sobie już jest i teraz tylko będzie się pogłębiać to co Wujek w niego ładuje. Z drugiej strony albo gość jest mało/bezrefleksyjny albo to zwykły gnojek! Na miejscu autorki gruntownie przemyślałbym czy nie warto separacji ogłosić. Inaczej zamiast 2 dzieci będzie 3 w tym to "dorosłe" wyjątkowo chamskie. Nie warto zostawać z takim bo może się zmieni{to określ czas, jak pan będzie nadal taki to ogłoś pożegnanie z bronią}, dwa dla dobra dzieci{bo prócz niego one Cię tak samo zaczną traktować}, trzy naprawdę uważasz, że WARTO komuś takiemu cokolwiek dawać od siebie? Możliwe, że on takie poglądy zawsze miał albo mu się one spodobały. Słaby on i idzie po najmniejszej linii oporu.
    • pa.prot.ka1 Re: mój mąż szowinista 27.12.10, 15:02
      Długo mnie nie było, bo chorowałam.
      Dzięki za wypowiedzi. Co do małżeństwa wujka, to owszem, ma żonę, niepracującą. Wychowała dwoje dzieci, a teraz zajmuje się domem. Małżeństwem są jednak tylko formalnie, tak naprawdę nic ich nie łączy, w ogóle nie spędzają razem czasu, każde z nich ma osobne życia, osobne światy. Właściwie nie wiem, dlaczego się nie rozwiedli.
      A co do wyszydzania wujka przy mężu, to próbowałam (i właściwie wciąż to robię), ale bez wielkiej nadziei na powodzenie. Mąż jest tak zafascynowany wujkiem, że nic nie przyjmuje do wiadomości, mam nawet wrażenie, że to moje gadanie obraca się przeciwko mnie.
      • joanna35 Re: mój mąż szowinista 27.12.10, 22:28
        "Musisz zacząć męża wychowywać, nie pozwalać mu na chamskie stwierdzenia, tępić je w sposób zdecydowany. Albo Ci się uda, bo pan pójdzie po rozum do głowy, albo Ci się znudzi i się rozstaniecie."

        I na ten moment to wydaje mi się najrozsądniejsze co przeczytałam w tym wątku. Chociazby z tego względu, że TY jesteś w porządku - mówisz o swoich uczuciach i nie pozwalasz na pewne uwagi/zachowania.

        Mąż jest tak zafascynowany wujkiem, ż
        > e nic nie przyjmuje do wiadomości, mam nawet wrażenie, że to moje gadanie obrac
        > a się przeciwko mnie.
        Pewnie tak jest, bo w tym momencie Twój mąż przypomina zakochaną w niewłaściwym( z punktu widzenia rodziców) chłopaku nastolatkę i jakiekolwiek próby deprcjonowania wartości wujka w oczach męża jedynie wywołują w nim chęć obrony tegoż i podkreślenia swego uwielbienia i oddania. Cóż, uczynienie męża swoim następcą niekoniecznie musi działać na korzyść wujka - trzeba mieć nadzieję, że wujek w końcu sam się podłoży zachowaniami/decyzjami, które niekoniecznie będą się podobać mężowi, choć z pewnością nie będą dotyczyć kobiet, raczej spraw zawodowych, prowadzenia firmy. Być może to tylko pobożne życzenia, ale za bardzo, poza rozstaniem, którego na tym etapie pewnie nie bierzesz pod uwagę, nie widzę możliwości oddziaływania na Twojego męża przez Ciebie.
        Ponieważ cierpliwość i wytrzymałość kobiet jest rozciągliwa jak guma i sytuacja może trwac latami zadbaj o to, żeby nie ucierpiało Twoje poczucie własnej wartości.
        • pa.prot.ka1 Re: mój mąż szowinista 29.12.10, 16:37
          Masz rację, że mąż przypomina zakochaną nastolatkę. Na razie jest to sytuacja patowa. Być może wujek się kiedyś skompromituje, choć chyba w to nie wierzę, jest dobry w tym co robi, od wielu lat prowadzi firmy, w tej chwili jest ich 12, jak pisałam wszystkiego nauczył się i do wszystkiego doszedł sam.
    • zolla78 Re: mój mąż szowinista 27.12.10, 23:46
      Zdarzyło mi się zaobserwować, że takie osoby jak twój mąż, czasem dobrze reagują na słowo krytyki od osób trzecich, na którym zdaniu im zależy. Najpierw zwykle się oburzą, ocenią, że ten ktoś nie ma racji, ale gdzieś potem to w nich siedzi i daje do myślenia. Może rozejrzyj się za taką osobą w waszym otoczeniu i poproś ją o pomoc?
      • pa.prot.ka1 Re: mój mąż szowinista 29.12.10, 16:44
        Chwytam się wszystkich sposobów, więc spróbuję znaleźć taką osobę. Może akurat?
    • magumagu Re: mój mąż szowinista 28.12.10, 15:41
      Kiedyś pracowałam w firmie prowadzonej przez duet wypisz-wymaluj Twój mąż plus wujaszek. Tylko, że oni byli oboje ok. 40-tki. Szowiniści do kwadratu. Jeśli impreza to we własnym towarzystwie i z obowiązkową wódką. Kobiety to dla nich taki inny gatunek człowieka. A jednak jeden z nich miał żonę, z którą oboje się liczyli i nie słyszałam ani razu żadnych komentarzy wobec niej - po pierwsze nie pozwalała sobie na to, potrafiła im odpyskować, po drugie, mimo tego, że sama pracowała w ich firmie, była naprawdę niezależna - samodzielne wyjazdy na narty z koleżankami, ekstra ciuchy, pasje. Nie raz narzekała, że słyszy wypominki w stylu "nie Ty na to zarabiasz" albo inne złośliwości, ale uważam, że bilans był raczej na plus dla niej.
      IMO powinnaś teraz zawalczyć o swojego męża, a wujkowi pokazać "halo, ja też tutaj jestem". Np. zaprosić go na kolację, pogadać z nim jak równy z równym, a nie gderająca "stara". Co do męża to sama pewnie znasz sposoby na niego - no nie wiem super sex, dobre jeszenie i przede wszystkim - koniec gderania. I korzystaj z dobrodziejstw wujka - kite'y, nurkowanie, wyjazdy na drugi koniec świata, jazda na motorze, to wszystko jest właśnie dla ludzi takich, jak Wy. Szukanie nowych zajęć, pasji, przygód, wyjdzie na dobre nie tylko Wam jako małżeństwu, ale Tobie samej także.
      • pa.prot.ka1 Re: mój mąż szowinista 29.12.10, 16:47
        Wyobraź sobie, że przeprowadziłam z wujkiem taką rozmowę. Nic nie dała. On nie tylko się ze mną nie zgodził, ale w ogóle nie rozumiał o co mi chodzi, za to się rozpływał nad moim mężem. Z grubsza potraktował mnie jak pomyloną.
    • tully.makker Re: mój mąż szowinista 28.12.10, 17:44
      Przyznam szczerze, ze choc nic jeszcze nie pisalam, czytalam ten watek z 5 razy, i dal mi sporo do myslenia. Moze dlatego, ze sama zyje z szowinista, choc takiem nieswiadomym, bezrefleksyjnie kieruujacym sie stereotypami. Twoj maz wydaje sie szowinista bardziej swiadomym, kims, kto wybral taki swiatopoglad, co moze byc trudniejsze do zmiany. Na mojego chlopa bardzo dobrze dzialalo pytanie - czy chcialbys, by ktos tak mowil o twojej corce, albo traktowal twoja corke? Wyprobuj, jesli macie dzieci plci zenskiej. U nas na ogol inicjowalo to proces refleksji, i choc chlop w zyciu by sie nie przyznal, ze bredzil, to w pewnym momencie na jego twarzy pojawial sie wyraz swiadczacy, ze wreszcie dotarlo do niego, ze zrobil z siebie idiote.

      W przypadku bardziej zatwardzialych egzemplarzy, metoda moze byc tez skupienie sie na egzekwowaniu z zelazna konsekwencja szacunku dla siebie. Nie zycze sobie takich uwag na moj temat to zawsze dobry poczatek. Tylko zeby to robic, musisz sie sama czuc silna. siegnij po lektury feministyczne, jest tego na kopy, z roznych nurtow myslowych i swiatopogladowych, jako matematyczce moze ci pasowac cos bardziej naukowego i racjonalnego, jak mi sie przypomni jakas dobra pozycja, to skrobne.

      Egzekwuj zaangazowanie meza w obowiazki domowe i rodzicielskie.

      Osobiscie sadze, ze zachowanie wujka wynika z tzw syndromu niedopchniecia, nieudane malzenstwo, w ktorym sexu albo nie ma, albo jest nie taki, jakiego by oczekiwal, przy jedfnoczesnym wstydzie przed przyznaniem sie do kleski powoduje, ze wujek przedstawia teorie kwasnych winogron - nieudany zwiazek to nie jego porazka, bo wszak kto chcialby czegokolwiek z glupia baba? Radzilabym wiec, zebys nie pozwolila, by cos takiego stalo sie w twoim malzenstwie. Zadbaj o dobra forme fizyczna i umyslowa, wygladaj dobrze i miej cos do powiedzenia na aktualne tematy, badz sympatyczna, konkretna i stanowcza.


      I gotowa kopnac malza w dupe, gdyby nie nastapila poprawa jego zachowania, nic tak nie wplywa dodatnio na szacunek dla kobiety jak swiadomosc, ze nie jest nam dana raz na zawsze. Nie musisz tego mowic, czuj to a zareczam ci, ze maz bedzie o tym wiedzial.
      • pa.prot.ka1 Re: mój mąż szowinista 29.12.10, 17:26
        tully.makker napisała:
        >Na mojego chlopa bardzo dobrze dzialalo pytanie - czy chcialbys, by ktos tak mowil o twojej corce, albo traktowal twoja corke?

        Mamy dwóch synów, ale i tak spróbuję. Kiedyś był jak na faceta dość empatyczny, może będzie to sobie umiał wyobrazić.

        > W przypadku bardziej zatwardzialych egzemplarzy, metoda moze byc tez skupienie
        > sie na egzekwowaniu z zelazna konsekwencja szacunku dla siebie. Nie zycze s
        > obie takich uwag na moj temat to zawsze dobry poczatek.

        Tak, ja reaguję na takie jego odzywki, czasem nawet bardzo ostro. Znam swoją wartość i jego teksty nie tyle w nią godzą, co po prostu sprawiają przykrość. Jest mi źle z tym, że on tak potrafi myśleć, a przede wszystkim, że staje się bezduszny, jakby moje uczucia się nie liczyły, jakby mnie nie kochał.
        W obowiązki domowe trudno go angażować, bo wraca z pracy późno, czasem zdąży jeszcze wykąpać dzieci, czasem nie. W weekendy jeśli jest, to generalnie pomaga.

        >badz sympatyczna, konkretna i stanowcza.
        Z tym pierwszym jest największy problem ;)
        • tully.makker Re: mój mąż szowinista 29.12.10, 21:59
          > >badz sympatyczna, konkretna i stanowcza.
          > Z tym pierwszym jest największy problem ;)

          Widzisz, masz nad cala reszta swiata, wlacznie z wujkiem, jedna wielka przewage - ten facet wybral ciebie, by dozywotnio uprawiac sex tylko z toba. Mozesz mu dac cos, czego nie moze nikt inny - dopoki mu zalezy na tobie. Nie oddawaj tej przewagi.
    • matematys Re: mój mąż szowinista 28.12.10, 21:28
      Niezwykle trudna sytuacja. I bardzo łatwo ją pogorszyć. Nie słuchaj porad typu "uciekaj, nie warto", "może separacja" i podobnych. To jest zawsze ostateczność. Jesteście młodzi. Całe życie przed Wami. Tak naprawdę jeszcze się rozwijacie, układacie, dopasowujecie...
      Oczywiście sytuacja jest groźna. Bardzo łatwo doprowadzić do rozpadu rodziny. Zarówno jeżeli się poddasz mężowi i jego wujowi, jak i wtedy, jeżeli dasz się wpuścić w tzw. feministyczne rozwiązania.
      Nie próbuj się dostosować do schematu proponowanego przez Twoich chłopców - kobieta ma zaspokajać oczekiwania mężczyzny. Oczywiście warto o siebie dbać, ale to nie sposób na rozwiązanie problemów.
      Nie próbuj dominować. Jeżeli będziesz żądać, domagać się, dopominać, to polegniesz.
      Myślę też, że szukanie dojścia do męża przez osoby trzecie (wszystko jedno - wujka czy przyjaciół) nie pomoże.

      Nie umiałbym dać "pewnej rady". To Ty musisz rozważyć i ocenić, co może zadziałać najlepiej. Ale ja bym próbował wrócić do początków Waszego związku. Przypomnieć sobie, o co wtedy chodziło, co Was połączyło...
      I absolutnie podstawowa zasada - traktuj poważnie siebie i swojego męża. Nie próbuj się podporządkować ani jego podporządkować sobie. Musicie się dogadać, porozumieć. Z wzajemnym szacunkiem ale i pamiętając, że macie przed sobą wiele lat i że Wasze dzieci najlepiej będą dorastać w pełnej miłości rodzinie.
      Nie próbuj szukać rozwiązań w stylu "jak go namówić", "jak nim zakręcić", "jak go zmusić". Szukaj porozumienia, dogadania, wspólnoty...
      • joanna35 Re: mój mąż szowinista 28.12.10, 21:38
        Bo w tym cały jest ambarans żeby dwoje chciało naraz:-)
      • tully.makker Re: mój mąż szowinista 28.12.10, 21:45
        jeżeli dasz się wp
        > uścić w tzw. feministyczne rozwiązania.

        Ty nie ujadaj na feminizm, bo wlasnie dzieki niemu mozesz dziergac na drutach, kiedy 4 twoich dzieci utrzymuja byla i obecna partnerka.

        Poki co, nie masz kwalifikacji, by udzielac porad z zakresu rozwiazywania kryzysow zyciowych, bo nie potrafisz rozwiazac swouich. Skup sie wiec na swoich sprawach, a udzielanie porad zostaw tym, ktorzy odniesli niejakie sukcesy w naprawianiu zycia swojego i swojej rodziny.
        • matematys Re: mój mąż szowinista 28.12.10, 23:33
          tully.makker napisała:

          > jeżeli dasz się wp
          > > uścić w tzw. feministyczne rozwiązania.
          > Ty nie ujadaj na feminizm.
          Nie ujadam na feminizm. Nie podobają mi się, ja napisałem, tzw. feministyczne rozwiązania. Pomysły, które pod pozorem feminizmu stawiają kobietę jako przedmiot pożądań mężczyzny a nie podmiot partnerskich relacji. A na temat mojej sytuacji się nie wypowiadaj, bo widzę, że niewiele zrozumiałaś z dotychczasowych rozmów naszych.

          > Poki co, nie masz kwalifikacji, by udzielac porad z zakresu rozwiazywania kryzy
          > sow zyciowych, bo nie potrafisz rozwiazac swouich. Skup sie wiec na swoich spr
          > awach, a udzielanie porad zostaw tym, ktorzy odniesli niejakie sukcesy w napraw
          > ianiu zycia swojego i swojej rodziny.
          Strasznie jesteś zażarta Tully... Nie wiem, na jakiej podstawie piszesz, że nie potrafię rozwiązywać swoich kryzysów. Mam problemy prawne, które są w trakcie rozwiązywania. Ale to nie ja pisałem, że żyję z szowinistą...
          A co najważniejsze, nie musisz zaśmiecać cudzych wątków swoją walką ze mną... Wypowiadaj się merytorycznie. Będzie znacznie lepiej dla sprawy.
          • magumagu Re: mój mąż szowinista 29.12.10, 11:01
            Ja z szowinizmem spotykam się na każdym kroku. Nie wiem gdzie trzeba by się zamknąć, żeby nie widzieć tego, że kiedy facetom brakuje argumentów, kompetencji, pewności siebie, wykorzystują swoją przewagę siłową nad kobietami oraz to, że to nie oni rodzą dzieci. Szowiniści są na wszystkich poziomach - od robotnika fizycznego po profesorów. Wszędzie też są faceci na poziomie, którzy potrafią kobiety szanować i traktować jak partnerki bez względu na to czy robią one kariery czy siedzą w domu z dzieciakami. I uważam, że warto walczyć o to, żeby być traktowaną na równi z nimi, co właśnie robią feministki. A że niesie to za sobą również minusy, to trudno.
            • matematys Re: mój mąż szowinista 29.12.10, 12:25
              magumagu napisała:

              > Ja z szowinizmem spotykam się na każdym kroku. Nie wiem gdzie trzeba by się zam
              > knąć, żeby nie widzieć tego, że kiedy facetom brakuje argumentów, kompetencji,
              > pewności siebie, wykorzystują swoją przewagę siłową nad kobietami oraz to, że t
              > o nie oni rodzą dzieci. Szowiniści są na wszystkich poziomach - od robotnika fi
              > zycznego po profesorów. Wszędzie też są faceci na poziomie, którzy potrafią kob
              > iety szanować i traktować jak partnerki bez względu na to czy robią one kariery
              > czy siedzą w domu z dzieciakami. I uważam, że warto walczyć o to, żeby być tra
              > ktowaną na równi z nimi, co właśnie robią feministki. A że niesie to za sobą ró
              > wnież minusy, to trudno.
              Zgadzam się z Tobą w 100%. I dodam tylko, że minusy nie wynikają z mądrej walki o równość, ale z nietrafionych pomysłów pseudo feministycznych. Prawdziwa, świadoma, przemyślana i poukładana walka o równe traktowanie przedstawicieli obu płci, oparta na wzajemnym szacunku i akceptacji różnic może co prawda zniechęcać niektórych szowinistów, ale na nich nie mamy wpływu. W relacjach z ludźmi używającymi rozumu może jedynie powodować przełamywanie stereotypów - czyli dawać efekty pozytywne i pożądane ;-)
            • tully.makker Re: mój mąż szowinista 29.12.10, 13:33
              Zauwaz tylko, ze kobiety takze bywaja szowinistkami. nawet jesli uznamy to za obrone slabszych przed wielowiekowa przemoca, to ktos musi przerwac to wzajemne kolo miedzyplciowej pogardy.
      • pa.prot.ka1 Re: mój mąż szowinista 29.12.10, 17:29
        Matematys, dużo mądrych rad i przemyśleń.
        Ja zawsze traktowałam męża i nasz związek poważnie. I zawsze uważałam, że przy odrobinie dobrej woli dwoje ludzi się może dogadać, rozwiązać każdy problem. Teraz już niestety nie jestem tego pewna...
        • aandzia43 Re: mój mąż szowinista 29.12.10, 17:50
          > Ja zawsze traktowałam męża i nasz związek poważnie. I zawsze uważałam, że przy
          > odrobinie dobrej woli dwoje ludzi się może dogadać, rozwiązać każdy problem. Te
          > raz już niestety nie jestem tego pewna...

          No więc, jak widzisz, wyczerpałaś już sposoby pt. "spolegliwość, dobra wola, próby dotarcia do psychiki męża". Na moje oko dobry jest sposób "na ośmieszanie przeciwnika". Ale nie pełne emocji ujadanie, wrzaski i płaczliwość. Grunt to nie denerwować się podczas wygłaszania krótkiego, zjadliwego tekstu w odpowiedzi na ględzenie małżonka. Albo odpowiadania dobrych, wymierzonych w mężczyzn, szowinistycznych kawałów. Znajdziesz takie w necie. Nie przesadzać z częstotliwością wystąpień, skupić się na jakości. Sprawdziłam, działa. Na mojego działało (teraz już grzeczny jest ;-) w połączeniu z działaniami mającymi na celu pokazanie mu, że nic nie jest zaklepane na zawsze i wszytsko można stracić. Na obcych działa i bez tego. Zamykają przy mnie gębę i okazują szacuneczek.
          • tully.makker Re: mój mąż szowinista 29.12.10, 21:48
            Albo odpowiadania dobrych, wymierzonych w mężczyzn, szowi
            > nistycznych kawałów.

            A czemu niby mialoby to sluzyc? Niektorzy maja nawet w sygnaturkach teks o nieznizaniu sie do poziomu chama, gdzie zawsze zostaniesz pokonanan doswiadczeniem.
          • matematys Re: mój mąż szowinista 30.12.10, 11:44
            aandzia43 napisała:

            > Zamykają przy mnie gębę i okazują szacuneczek.
            Aandziu43,
            obawiam się, że co prawda zamykają gębę, ale to co okazują, to raczej powściągliwość w wypowiedziach niż szacunek. Ciekawe, co mówią, kiedy nie słyszysz...
        • bordowa_kropka Re: mój mąż szowinista 02.01.11, 18:50
          Wiesz co? Już doskonale widać, że nic z tym nie zrobisz. Popłaczesz sobie trochę na forum a potem potulnie bedziesz znosić mężowskie wybryki. Twój mąż sam wybrał taką postawę, a to znaczy, że mu to odpowiada. Widocznie nie szanował cię na tyle, aby nie zmieniać się w buraka nieszanującego żony. Szkoda mi tylko twoich synów, bo pewnie mając taki przykład ze strony ojca, powielą schematy i staną się podobni do twojego męża.
          • pa.prot.ka1 Re: mój mąż szowinista 03.01.11, 12:27
            To zależy, co masz na myśli "coś z tym zrobić". Jeśli oczekujesz, że zaraz złożę pozew o rozwód, to rzeczywiście, przynajmniej na razie tego nie zrobię. Na razie reaguję stanowczo na te mężowskie odzywki, rozmawiałam z wujkiem, wdrażam jedną z rad forumek i zastanawiam się na możliwością wdrożenia innej. Mam też do przemyślenia parę spraw, które niektórzy mi tu uświadomili, a które muszę sobie najpierw sama poukładać, żeby zrobić krok.
            • matematys Re: mój mąż szowinista 03.01.11, 16:56
              pa.prot.ka1 napisała:

              > To zależy, co masz na myśli "coś z tym zrobić". Jeśli oczekujesz, że zaraz złożę
              > pozew o rozwód, to rzeczywiście, przynajmniej na razie tego nie zrobię. Na razie
              > reaguję stanowczo na te mężowskie odzywki, rozmawiałam z wujkiem, wdrażam
              > jedną z rad forumek i zastanawiam się na możliwością wdrożenia innej. Mam też
              > do przemyślenia parę spraw, które niektórzy mi tu uświadomili, a które muszę sobie
              > najpierw sama poukładać, żeby zrobić krok.
              Słusznie. Rozważnie, po trochu, bez gwałtownych ruchów. Trzymam za Ciebie kciuki. I za Twoją rodzinę.
    • zakletawmarmur Re: mój mąż szowinista 29.12.10, 17:46
      Siłą chyba nie uda Ci się zmienić faceta. Proponowane rozwiązania w postaci "osłabienia autorytetu przez wyśmiewanie wad" wydaje mi się chamskie i może spowodować odwrotny do zamierzonego celu- pokazać Cię, nie wuja, od złej strony. Raczej pomyślałabym o innych sposobach, żeby z jednej strony poprawić swoją sytuacje z drugiej "pozwolić mężowi być sobą".

      Drugą połowę drugiej ciąży bardzo źle znosiłam
      > , a musiałam jeszcze zajmować się młodszym dzieckiem i prosiłam, żeby wracał wi
      > eczorem pomóc mi w kąpieli i usypianiu, to mówił, że to jest moja głupia zachci
      > anka, bo "samotne matki i na przykład matki z czwórką dzieci sobie radzą".

      Wtedy zapytałabym po co równać do słabszych skoro można w górę? Np. do żon tych wszystkich biznesmenów, które mają po dwie niańki i gosposię a one tylko leżą i pachną. Może zamiast zastanawiać się jak ściągnąć męża wcześniej do domu zatrudnić panią do pomocy? Niech pan się realizuje...

      Wujek generalnie nie ma dobrego z
      > dania o kobietach. Uważa, że są stworzone, żeby siedzieć w domu, wychowywać dzi
      > eci i za dużo się nie odzywać. Dla mężczyzny zaś najważniejsza jest praca, któr
      > a ma być pasją i wypełniać cały dzień, ewentualne wolne chwile mężczyzna powini
      > en spędzić na hobby, żeby odpocząć.

      Przypomina mi to poglądy Janusza Korwin-Mikke. Ale nawet on uważa, że "siedzenie w domu" nie musi oznaczać bawienia bachorków i gotowania obiadków. Może oznaczać siedzenie w domu przy pianinie:-) Znowu warto sie z wujem zgodzić z tym siedzeniem w domu, pod warunkiem, że Ty będziesz siedzieć przy pianinie a nie w kuchni:-)

      > Dodam, że jestem trochę od męża starsza, mam wyższe wykształcenie, do urodzenia
      > pierwszego dziecka pracowałam, dość szybko zaszłam w drugą ciążę, wkrótce wrac
      > am do pracy. Mój zawód jednak mąż też zaczął wyśmiewać.

      Koniecznie zadbaj o pomoc z zewnątrz (na koszt męża), bo po powrocie do pracy może się okazać, że masz na głowie i pracę i dzieci i dom.

      Generalnie ja olałabym nawracanie męża a pomyślała bardziej jak z tego skorzystać i co zrobić, żeby w tym związku nie czuć się jak cierpiętnica. Jak rozumiem pan dużo pracuje to i dużo zarabia? Jeśli tak to zatrudnić pomoc domową a weekendy spędzać w SPA, porozpieszczać się finansowo jako zadośćuczynienie za szkody moralne w postaci olewania obowiązków domowych i tych przy dzieciach:-) Wtedy nawet można tą sytuacje polubić i znaleźć siły coby faceta jeszcze docenić...
      • aandzia43 Re: mój mąż szowinista 29.12.10, 17:56
        Hehehe, bardzo podobają mi się rady z obróceniem ostrza w stronę małża ;-) Pewnie, jak taki mądry to niech płaci za gosposię i SPA na długie, zimowe wieczory.
        Zgadzam się, wyśmiewanie wad wujka (wygląd) nie ma sensu. Zjadliwe zwracanie uwagi na bufonadę, kompleksy, głupotę i fatalny stan wiedzy na tematy okołogenderowe niektórych panów ma jednak sens i działa. Tylko bez nerwów, na zimno i z salwami NIEWYMUSZONEGO śmiechu.
      • matematys Re: mój mąż szowinista 30.12.10, 11:50
        zakletawmarmur napisała:

        > Siłą chyba nie uda Ci się zmienić faceta.
        Ja myślę, że tu w ogóle nie chodzi o zmianę faceta. Tu jest problem z relacją, ze związkiem. Trzeba popracować nad analizą wzajemnych zależności i oddziaływań. I próbować naprawiać to, co się popsuło, a nie faceta. Nie chcę nikogo obciążać odpowiedzialnością a już na pewno nie autorkę wątku. Ale rzadko jest tak, żeby można było przywrócić partnerskie relacje przez "oddanie chłopa do serwisu". To bardziej skomplikowany mechanizm. Rzadko usterki wynikają ze złej woli albo ewidentnych wad jednej strony. Częściej coś się gdzieś po drodze zagubi. O czymś się zapomni, jakiś ważny element umknie... Może dziecko zajęło zbyt ważne miejsce, a może mąż poczuł się wyłączony ze wspólnoty a może on zrobił coś, co spowodowało Twoją żywiołową reakcję, która jego z kolei zraniła...
        Nie koncentruj się na zmianie męża. Pomyśl, co się stało, że gdzieś się zgubiła dawna bliskość i wspólnota...
        • zakletawmarmur Re: mój mąż szowinista 30.12.10, 13:12
          Rzadko usterki wynikają ze złej woli albo
          > ewidentnych wad jednej strony. Częściej coś się gdzieś po drodze zagubi. O czy
          > mś się zapomni, jakiś ważny element umknie...

          A nie myślisz, że można by to też odnieść do Twojej sytuacji z eks żoną? Nie uważasz, że ludzie skupiają się na błędach drugiej strony, zamiast wszelkie naprawy zaczynać od siebie?
          • matematys Re: mój mąż szowinista 01.01.11, 19:55
            zakletawmarmur napisała:

            > Rzadko usterki wynikają ze złej woli albo
            > > ewidentnych wad jednej strony. Częściej coś się gdzieś po drodze zagubi.
            > O czy
            > > mś się zapomni, jakiś ważny element umknie...
            >
            > A nie myślisz, że można by to też odnieść do Twojej sytuacji z eks żoną? Nie uw
            > ażasz, że ludzie skupiają się na błędach drugiej strony, zamiast wszelkie napra
            > wy zaczynać od siebie?
            Oczywiście, że tak. * lat próbowałem naprawiać... I dopiero po tych latach stwierdziłem, że trzeba jednak zacząć mówić co się myśli. Jak moi rodzice w ziemi świętej spotykali ludzi, którzy im mówili, że słyszeli straszne rzeczy o mnie... Jak moi koledzy w pracy mówili, że ich żony na lekcjach słyszą, jaką to ja jestem szują, tylko się fakty nie zgadzały... Oczywiście, że przyczyny rozpadu związku są zawsze po obu stronach. Ale to nie znaczy, że w każdej sytuacji racja albo wina jest po równo podzielona. A blog jest sposobem opowiadania własnego zdania a nie szukania obiektywnego oglądu rzeczywistości. Nieprawdaż?

            Ale w sumie znowu mam taką propozycję - jak ktoś chce podyskutować ze mną, to niech dyskutuje na moim blogu albo w moich wątkach. A zaśmiecanie wątków osób trzecich nie jest raczej kulturalnym zachowaniem...
            Pa.pro.tka1 ma problem i na nim się skupiajmy tutaj a nie na wzajemnych rozgrywkach czy docinkach, OK?
            • zakletawmarmur Re: mój mąż szowinista 02.01.11, 12:00
              > Oczywiście, że tak. * lat próbowałem naprawiać...

              Wiesz co, ja jestem zdania, że jeśli x lat się naprawia i nie ma rezultatów to nie znaczy, że "wina jest po drugiej stronie" ale że sposoby "naprawiania" są złe.

              Oczywiście, że przyczyny rozpadu zwi
              > ązku są zawsze po obu stronach.

              Ale u Ciebie jednak po stronie żony i to ona powinna się zmienić:-) Wiesz co ja wychodzę z założenia, że odpowiadamy tylko za siebie i to my dokonujemy wyborów dobrych i złych.
              • matematys Re: mój mąż szowinista 04.01.11, 11:30
                zakletawmarmur napisała:

                > Ale u Ciebie jednak po stronie żony i to ona powinna się zmienić:-)
                A na jakiej podstawie tak twierdzisz?

                > Wiesz co ja wychodzę z założenia, że odpowiadamy tylko za siebie i to my
                > dokonujemy wyborów dobrych i złych.
                Zgadza się. niemniej nie zawsze sami podejmujemy decyzję. Dla przykładu, jak chcesz podwyżkę, to możesz podjąć decyzję, że pójdziesz do szefa domagać się. Ale to on może dać albo nie dać.
                Jak masz z kimś dzieci, to możesz chcieć je dobrze wychować, ale jak masz marginalny wpływ na to, co się z nimi dzieje, to sobie możesz dokonywać wyborów...
                Oczywiście, że się wybiera drugiego rodzica dla swoich dzieci. I tu niewątpliwie popełniłem błąd, ale... nie ma tego złego ;-) W końcu mam trójkę super dzieci...
    • magumagu Jeszcze jedno ... 30.12.10, 23:45
      ... IMHO dla facetów ważna jest kasa. I kariera. Ten kto ma więcej jednego i drugiego zawsze będzie dla nich przodownikiem stada. Dlatego kobiety, zwłaszcza te zajmujące się "tylko" domem będą dla nich gorsze - na tym forum jest mnóstwo wątków o złym traktowaniu niepracujących żon. Facet musi być z wielką klasą, żeby nie dawać dużo mniej zarabiającej żonie do zrozumienia, że jest gorsza (ba, a nawet traktować ją jako kogoś lepszego od siebie).
      I jeszcze o szowiniźmie - dopóki odbywa się on na poziomie wzajmnego nabijania się z przywar płci przeciwnej to ok, gdyby wszyscy byli tak poprawni politycznie to w końcu umarlibyśmy z nudów. Panom żedną już jednak miny, kiedy przychodzi chwila, kiedy muszą walczyć np. o kontakty z własnymi dziećmi, o sytuacjach odwrotnych nawet już nie wspomnę.
      • tully.makker Re: Jeszcze jedno ... 31.12.10, 17:01
        I jeszcze o szowiniźmie - dopóki odbywa się on na poziomie wzajmnego nabijania
        > się z przywar płci przeciwnej to ok, gdyby wszyscy byli tak poprawni polityczni
        > e to w końcu umarlibyśmy z nudów.

        Popatrz, a mnie nie bawia szowinistyczne zarty i jakos nie cierpie z powodu nudy.
      • matematys Re: Jeszcze jedno ... 01.01.11, 20:00
        magumagu napisała:

        > ... IMHO dla facetów ważna jest kasa. I kariera. Ten kto ma więcej jednego i dr
        > ugiego zawsze będzie dla nich przodownikiem stada. Dlatego kobiety, zwłaszcza t
        > e zajmujące się "tylko" domem będą dla nich gorsze - na tym forum jest mnóstwo
        > wątków o złym traktowaniu niepracujących żon. Facet musi być z wielką klasą, że
        > by nie dawać dużo mniej zarabiającej żonie do zrozumienia, że jest gorsza (ba,
        > a nawet traktować ją jako kogoś lepszego od siebie).
        > I jeszcze o szowiniźmie - dopóki odbywa się on na poziomie wzajmnego nabijania
        > się z przywar płci przeciwnej to ok, gdyby wszyscy byli tak poprawni polityczni
        > e to w końcu umarlibyśmy z nudów. Panom żedną już jednak miny, kiedy przychodzi
        > chwila, kiedy muszą walczyć np. o kontakty z własnymi dziećmi, o sytuacjach od
        > wrotnych nawet już nie wspomnę.
        Przepraszam, ale nie do końca zrozumiałem... Chcesz włączyć walkę panów o kontakty z własnymi dziećmi w walkę między płciami? O gdzie dobro samych dzieci? Może gdyby niektóre panie mniej instrumentalnie traktowały dzieci, o tym, jak się odegrać za coś na ojcach swoich dzieci, a więcej myślały o samych dzieciach, ich prawdziwych potrzebach i pragnieniach, to nie byłoby tak wielkiego problemu dyskryminacji ojców w sądach rodzinnych?
        • joanna35 Re: Jeszcze jedno ... 02.01.11, 11:57
          Mam pytanie, tak trochę off topic: czy mężczyzna, który podczas trwania związku małżeńskiego ograniczył sie do bycia dawcą nasienia i ewentualnie bankomatem, a całą odpowiedzialność logistyczno - emocjonalną za dzieci scedował na żonę po rozwodzie staje się z automatu super ojcem? Nagle, ni stąd ni z owąd zna swoje dzieci, chociaż przez kilka-kilkanaście lat ledwie rejestrował, że je ma i to głównie wtedy kiedy mu przeszkadzały w pracy/drzemce? Czy rozwód jest tym cudownym lekiem na egoizm i wygodnictwo takiego gościa i nagle uruchamia pokłady cierpliwości, wyrozumiałości, potrzeby spędzania czasu z własnymi dziecmi, zaspokajania ICH potrzeb, zadbania o nie w stopniu znacznie przekraczającym wizytę w mc Donaldzie, a przede wszystkim reaktywuje umiejętność słuchania własnych dzieci? I żeby nie było, wierzę, że jest wielu bardzo dobrych ojców, ale oni byli nimi jeszcze zanim się rozwiedli i myslę, że tacy panowie , w zdecydowanej większości nie mają problemu z opieką nad dzieckiem po rozwodzie. Nie wierzę w nagły przypływ ojcowskiej miłosci po rozwodzie. To nic innego jak to samo instrumentalne traktowanie dzieci i chęć odegrania się na byłej, które zarzucasz kobietom. Jeżeli kobieta przez 10-12 lat widziała w jaki sposób tatuś traktuje dzieci w domu i miała możliwość reagowania od razu to chyba nie jest dziwne, ze boi sie utraty kontroli nad bezpieczenstwem własnych dzieci. A boi się bo nie wierzy w cuda/bajki...
          • tully.makker Re: Jeszcze jedno ... 02.01.11, 13:58
            je doswiadczenia - oparte wprawdzie na nie tak wielu przypadkach by byc konkluzywne w wyznaczaniu jakis trendow, ale i ytak ciekawe, wskazuja na to, ze mezczyzna, ktory nie nawiaze kontaktu ze swoimiu dziemi na poczatku, nie nawiaze go nigdy. ludzenie sie opowiesciami o tym, jak to ja nie moge z niemowleciem, roczniakiem, przedszkolakiem itp, ale zobaczycie, jaka to bede mial wiez, jak dziecko podrosnie, to tylko sposoby na zagluszanie wyrzutow sumienia. Moj ex byl najlepszy - wyobrazal sobie, jak syn dorosnie, i bedzie z nim chodzil na panienki. Poki co, 18-letni syn spotyka sie z ojcem raz na 6 miesiecy, na ogol przed urodzinami i gwiazdka, by odebrac prezenty. O ile nie dogadaja sie, ze ojciec przeslle mu kase na konto, wtedy w ogole nie ma potrzeby sie spotykac.

            Wiez z dzieckiem rozpoczyna sie, gdy jeszcze jest ono w brzuchu matki, i buduje sie od chwili narodzin. Albo nie.
            • matematys Re: Jeszcze jedno ... 03.01.11, 15:28
              tully.makker napisała:

              > Wiez z dzieckiem rozpoczyna sie, gdy jeszcze jest ono w brzuchu matki, i buduje
              > sie od chwili narodzin. Albo nie.
              Tully, wyjęłaś mi to z ust! Święta prawda!
Pełna wersja