na_dnie
10.12.10, 10:15
Jesteśmy 16 miesięcy po ślubie a związek tworzymy od paru lat. Mamy dziecko-5 miesiecy. Razem zamieszkaliśmy w mieszkaniu M jeszcze przed ślubem. Sprawa miedzy nami jest banalna ale mnie wykańcza. Od czasu kiedy rok temu zaszłam w planowaną i chcianą przez oboje ciążę zmieniło się nie do poznania. Ciągłe kłótnie i awantury o byle co. Parę dni słodkiej sielanki i zapewniania ,że jesteśmy ze sobą szczęśliwi i nagle ni z gruszki ni z pietruszki atak ,obraza, ciche dni i szyderstwa pod moim adresem. Zawsze byłąm obok w trudnych momentach niestety bez najmniejszej wzajemności. W ciągu ostatniego roku nie było ani jednego spokojnego dnia. Nawet w chwili gdy go obudziłam ,że musimy jechać do szpitala to mam sobie jechać taksówką. Ostatecznie pojechał ze mną ale mnie zostawił samą w szpitalu . Rodziłam 10 godzin póżniej a on ani razu nie zadzwonił jak ze mną i dzieckiem. Po porodzie cc leżałam 5 dni. Przez ten czas wpadał jak po ogień, mówił tylko o sobie i zrobił mi 2 razy awnturę a po przyjsciu z dzieckiem do domu.....szkoda gadać. Ogólnie jest tragicznie. Nie znaczę dla niego nic. Raz grozi rozwodem, szydzi ,wykorzystuje w kłótni moje kłopoty, nigdy nie ma dobrego słowa i kpi z mojego kiepskiego wyglądu po ciąży a za dzień już się do mnie klei i mówi jak to mnie kocha i szanuje. Jestem w domu , na ostatnim miejscu ale nie mogę nawet powiedzieć jak mi żle bo to moje fanaberie, nie wiem czego chce i powinnam być zadowolona bo mieszkam w jego domu i mam co jeść....Jestem wykształcona i wydawało mi się dość odporna na takie sytuacje ale chyba sie myliłam co do siebie. wciąż kocham męża ale już nie mogę tego wytrzymać . Jetem na skraju załamania i coraz częściej myślę o samobójstwie mim o ,że mam synka. Wszystko byle już tego wszystkiego nie czuć i nie przeżywać. NIE JESTEM TROLLEM CHOCIAŻ TO CO NAPISAŁAM JEST TAK ŻAŁOSNE ,ŻE PRZYPOMINA TROLOWANIE. Czasami zastanawiam się jak to jest ,że niektórzy ludzie mają miłość na wyciągnięcie ręki a inni muszą o nią walczyć całe życie, z matką , przyjaciółmi, partnerem i zawsze z porażką. Noż kurczę nawet zbrodniarze mają często kogoś kto ich kocha a ja od 30 lat staram się zasłużyć na czyjekolwiek uczucie bez skutku. Tak strasznie mi żle. Nie jeżdzijcie po mnie za bardzo chociaż ta kobieta jaka wyłania się z mojego wpisu ,aż się o to prosi.
P.S Groszku Twoja standartowa rada nie zadziała bo mój mąż wogole tego ode mnie nie chce:(