oddac swoje dziecko do adopcji???????

11.12.10, 21:59
chce oddac swoje biologiczne dziecko do adopcji ale po kolei..... Z mezem znamy sie 9 lat,w tym malzenstwo 4,jestem spelniona w pracy-maz tez,mamy zabezpieczenie finansowe,dobralismy sie...umielismy sie dogadac,isc na kompromisy.bylo tak pieknie...
Po slubie zaczelismy starac sie o dziecko.udalo sie! Ciaza przebiegala ,mialam robione kilka razy usg,wszystkie badania.podobno 'najlepszy lekarz' prowadzil moja ciaze.maz byl taki szczeliwy,.. Codziennie calowa mnie w brzuszek-bylo tak dobrze.dzien porodu- placz,zal,pytanie DLACZEGO!!! Dziecko-syn urodzil sie chory :-( do konca zycia bedzie 'roslinka' nigdy nie bedzie chodzil,mowil...maz odwrocil sie odemnie...dzieckiem sie niezajmuje.mam wrazenie ze sie go brzydzi!mial byc synek tatusia,a tu takie nieszczescie! Nie kocham mojego syna!!!ma rok.rok .nie rusza mnie jego placz,zajmuje sie nim bo musze.zero uczuc.jedno wielkie rozczarowanie,ze mial byc zdrowym dzieckiem!!!chce go oddac do adopcji moze u ktos inny go pokoch,bo my nie umiemy. Czy ktos adoptuje chore dziecko????,
    • pikolo99 Re: oddac swoje dziecko do adopcji??????? 11.12.10, 22:19
      Pierwszy raz spotykam sie z taka osoba, ktora za wszelka cene pragnie miec dziecko i gdy sie rodzi to nie kocha go tylko dlatego, bo jest chore... dla mnie to straszne smutne i uwazam, ze moze i lepiej jak je oddasz bo ktos pokocha je mocniej od Ciebie. Mimo to ze dziecko nie mowi to napewno czuje, ze nie jest kochane, a ty traktujestz to dziecko jak zabawke ktora sie popsula. Podejzewam, ze jakbys miala juz np. 5 letnie dziecko i nagle by zachorowalo i nie moglo mowic i chodzic to tez bys je oddala bo do niczego nie byloby juz potrzebne!
      Ale to Twoja sprawa i nnie potrafie odpoiwediec co bym zrobila na Twoim miejscu bo napewno kochalabym to dziecko takim jakim jest !!!!!!!!!!!!!

      Jestm oburzona...
      • zak05 Re: oddac swoje dziecko do adopcji??????? 11.12.10, 22:34
        to nie tak...jestem rozczaqowana macierzynstwem-nie tak mialo byc!!! Przeraza mnie mysl ze miala bym np 10 latkowi
        zmieniac pieluche...
        • zawsze-soffie Re: oddac swoje dziecko do adopcji??????? 12.12.10, 12:05
          Twojemu dziecku, gdyby nie urodziło się teraz chore mogło by się coś stać później np w wieku 15 lat i też "musiałbyś " zmieniać pieluchy i co nagle nacisnęłabyś guziczek z opcją "odkochaj " ? bo co? bo nie tak miało być, bo miało biegać a znajomi mieli mówić " ale wam się żywe dziecko udało "?
          A kiedy ty zachorujesz chciałabyś żeby twoi rodzice, twój mąż oddali cię w diabli bo nie tak miało być?

          Jesteś strasznie pusta, nie dlatego, że cię to przerasta, bo ma prawo cie przerosnąć ale dlatego jakimi argumentami się zasłaniasz, ty i twój luby.

          Czym innym jest wahać się czy oddać dziecko bo:
          - sobie nie poradzę
          - mnie to przerosło
          - bo nie mam warunków
          bla bla

          a czym innym jest chcieć oddać bo
          - odkochałam się bo nie jest zdrowe,
          - miało być zabaweczka którą można się pochwalić a nie jest.

          Przykre.
    • sabciasal Re: oddac swoje dziecko do adopcji??????? 11.12.10, 22:36
      wydaje mi się, ze raczej szukasz pomocy a nie naprawde chcesz oddac dziecko. domyslam sie tylko, jak bardzo Co ciężko,
      ale musisz wziąć pod uwagę realia: szansa na adopcję ciężko chorego dziecka jest niewielka. Dziecko trafi do domu opieki.
      • nona262 Re: oddac swoje dziecko do adopcji??????? 11.12.10, 22:39
        Podejrzewam że jest ci ciężko, ale na Boga to dziecko cie potrzebuje!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        • pikolo99 Re: oddac swoje dziecko do adopcji??????? 11.12.10, 22:56
          A mozna wiedziec na co choruje Teoje dziecko???[url=https://www.suwaczki.com/][img]https://www.suwaczki.com/tickers/klz9df9hlopg8o5q.png[/img][/url]
    • sabciasal Re: oddac swoje dziecko do adopcji??????? 11.12.10, 22:55
      może zajrzyj tu:
      forum.gazeta.pl/forum/f,48158,Mamy_Dzieci_Niepelnosprawnych.html
    • deodyma Re: oddac swoje dziecko do adopcji??????? 11.12.10, 23:05
      jesli Ty jako matka tego dziecka nie chcesz, wiec jak myslisz, ktos bedzie chcial chore dziecko???
      chyba najbardziej ruszylo Cie to, ze maz sie na Ciebie wypial i dziecko a to winisz, bo osmielilo urodzic sie chore!
      dziecka nie kochasz, ale meza pewnie tak???
      • mama-008 do deodyma i do autorki 21.12.10, 12:46
        > jesli Ty jako matka tego dziecka nie chcesz, wiec jak myslisz, ktos bedzie chci
        > al chore dziecko???


        oj ależ się mylisz...........
        proponuję zajżeć np na www.zakatek21.pl
        jest tam mnóstwo kobiet/dziewczyn które ADOPTUJĄ dzieci z zespołem Downa:
        mają swoje zdrowe i adoptują, nie mają żadnych dzieci i pierwsze adoptują z zD, tracą dziecko z zD i po śmierci swojego adoptują kolejne z zD nie mogamiec dzieci - adoptują z zD! wiem ze zD to nie to samo co dziecko leżące i śliniące się non stop i jak to nazwała autorka "roślina" ale zdziwiłabyś się jeszcze ...

        a autorce radzę oddac dziecko do placówki - tam napewno zazna wiecej milosci niz od zawiedzionej "mamusi", oraz kopnąc w dupe małżonka - to frajer a nie facet!!!
    • ieb Re: oddac swoje dziecko do adopcji??????? 11.12.10, 23:20
      Bardzo przykra sytuacja, bardzo współczuję, tym bardziej , ze niedawno sama zostałam mamą i wiadomo, że w ciąży też myślałam o takich scenariuszach jak przytrafił się Wam.
      Pamiętaj jednak, że każdy z nas w każdym momencie może stać się "roślinką" - w najbliższej rodzinie mam 2 takie przypadki - dzieci urodziły się zdrowe, ale jedno w wyniku szczepienia dostało padaczki, a jej nieprawidłowe leczenie doprowadziło do lekkiego upośledzenia umysłowego , a drugie w wieku 3 lat zachorowało na zapalenie opon mózgowych, które za późno rozpoznano i zostało "roślinką". Urodzenie zdrowego dziecka nie gwarantuje, że będzie ono zdrowe całe życie... rodzice kochali te dzieciaki już wcześniej, więc kiedy zachorowały nie przestali ich przecież kochać. Może poszukajcie jakiejś pomocy psychologa dla Was obojga - z tego co piszesz kochaliście to maleństwo już kiedy było w brzuszku, więc może wcale nie przestaliście go kochać, tylko sytuacja Was przerasta i przeraża.
      • fabryka.lodow.napatyku Re: oddac swoje dziecko do adopcji??????? 12.12.10, 04:15
        dlaczego jej wmawiacie, ze ona na pewno kocha swoje dziecko tylko o tym nie wie, albo musi je kochac.
        Nie kazdy rodzic kocha swoje zdrowe dzieci.
        Nie sadze, ze ktos chcialby zaadoptowac Twoje dziecko.
        Ale to Ty go urodzilas i teraz masz obowiazek go wychowywac!Chcesz sie go pozbyc i prowadzic zycie, jakie prowadzilas do tej pory.
        Niestety, jest juz za pozno.juz sie tak nie da
        • piesfafik Re: oddac swoje dziecko do adopcji??????? 12.12.10, 07:23
          wydaje mi sie za autor/ka watku jest trollem i hitoria jest nieprawdziwa. Oczywiscie za sa ludzie co nie radza sobie z niepelnosprawnym dzieckiem i byc moze w takim przypadku adopcja jest najlepszym rozwwiazaniem ale ta wypowiedz brzmi jakby ktos stawial teoretyczny problem i liczyl na ozywiona dyskusje.
          • kasik2222 Re: oddac swoje dziecko do adopcji??????? 12.12.10, 10:54
            jeśli nie jesteś trollem, to Ci powiem, że masz zasrany obowiązek w stosunku do WŁASNEGO dziecka. Chciałaś to masz. A teraz się nim zajmij kobieto a nie tylko sobą i beznadziejnym mężusiem. W dziecku szukaj siły i oparcia. Bo ono jest najważniejsze.
            I nie rozumiem takich kobiet. Ja swoje dziecko kochałam zanim się urodziło. Miałam to szczęscie że zdrowe. Ale nigdy nie przestanę kochać mojej córeczki.
      • a.nancy Re: oddac swoje dziecko do adopcji??????? 13.12.10, 11:42
        > Pamiętaj jednak, że każdy z nas w każdym momencie może stać się "roślinką"

        jest różnica między dzieckiem, które już się pokochało, a potem zachorowało, a dzieckiem ciężko, nieuleczalnie chorym od urodzenia, takim, które od zawsze jest "roślinką" i nią pozostanie. jestem sobie w stanie wyobrazić, że można nie być w stanie pokochać takiego dziecka. kiedy wie się, że ono nigdy nie będzie w stanie tej miłości w pełni odwzajemnić, bo nie jest świadome. kiedy wie się, że nigdy nie będzie lepiej, że nie będzie się doświadczać tych wszystkich cudownych momentów macierzyństwa, pierwszych słów, pierwszych kroków, sukcesów w szkole... że jest się skazanym na długie lata obserwowania cierpienia swojego dziecka. to mit, że matka zawsze kocha dziecko automatycznie, instynktownie, bezwarunkowo od chwili poczęcia. niektóre matki potrzebują czasu, by odnaleźć się w macierzyństwie, a ważną rolę w tym procesie odgrywa właśnie obserwowanie, jak dziecko się rozwija, codziennie jest bardziej kontaktowe, okazuje swoje przywiązanie... co, jeśli tego nie ma i nie ma na to szansy?

        > z tego co piszesz kochaliście to maleństwo już kiedy było w brzuszku

        powiem brutalnie: "w brzuszku" się kocha nie tyle dziecko, co swoją nadzieję. swoje wyobrażenia o tym, jakie będzie, o rodzinie, którą się stworzy. powtórzę: co, jeśli nie ma szans na normalną rodzinę?
        podziwiam matki zdolne do poświęceń w najbardziej ciężkich sytuacjach. ale nie każdego człowieka na to stać. to naturalne, każdy jest inny. i nie można porównywać z sytuacją, kiedy zachorował 3-latek - bo nie da się przestać kochać dziecka, ale da się nie zacząć.

        świeżo po urodzeniu dziecka byłam bardzo zagubiona, miałam baby bluesa i ratowała mnie myśl, że z czasem będzie coraz prościej, dziecko będzie rosło, będzie coraz łatwiej nawiązać z nim kontakt... nie wiem, co bym zrobiła mając świadomość, że tak nie będzie.
        • menodo Re: oddac swoje dziecko do adopcji??????? 13.12.10, 13:02
          > jest różnica między dzieckiem, które już się pokochało, a potem zachorowało, a
          > dzieckiem ciężko, nieuleczalnie chorym od urodzenia, takim, które od zawsze jes
          > t "roślinką" i nią pozostanie. jestem sobie w stanie wyobrazić, że można nie by
          > ć w stanie pokochać takiego dziecka. kiedy wie się, że ono nigdy nie będzie w s
          > tanie tej miłości w pełni odwzajemnić, bo nie jest świadome. kiedy wie się, że
          > nigdy nie będzie lepiej, że nie będzie się doświadczać tych wszystkich cudownyc
          > h momentów macierzyństwa, pierwszych słów, pierwszych kroków, sukcesów w szkole
          > ... że jest się skazanym na długie lata obserwowania cierpienia swojego dziecka
          > . to mit, że matka zawsze kocha dziecko automatycznie, instynktownie, bezwarunk
          > owo od chwili poczęcia. niektóre matki potrzebują czasu, by odnaleźć się w maci
          > erzyństwie, a ważną rolę w tym procesie odgrywa właśnie obserwowanie, jak dziec
          > ko się rozwija, codziennie jest bardziej kontaktowe, okazuje swoje przywiązanie
          > ... co, jeśli tego nie ma i nie ma na to szansy? "

          Najbardziej zenujace w takich watkach jest to, ze zawsze znajda sie osoby - ktore w jakis sposob identyfikuja sie z problemami przedstawionymi przez mniej lub bardziej rozgarnietego trolla i jego "filozofia zyciowa". W tym przypadku troll jest wyjatkowo nierozgarniety - wiec tym wiekszy ZAL:D
          • a.nancy Re: oddac swoje dziecko do adopcji??????? 13.12.10, 16:27
            troll, nie troll, ale najwyraźniej temat chwycił, sądząc po ilości postów odsądzających autorkę od czci i wiary. nie odpowiadam trollowi, odpowiadam tym świętym męczennicom.
    • ovo.beauty Re: oddac swoje dziecko do adopcji??????? 12.12.10, 10:55
      nie wiem jak dawno sie dziecko urodzilo i ile trwa ten stan ale zaraz "po" masz prawo przezywać skrajne nawet emocje i mysleć w skrajny nawet sposob. To bardzo trudna sytuacjia a nakladając jeszcze burzę hormonalną może doprowadzic do takch własnie odczuć. Daj sobie i męzowi troche czasu. Niektóre matki po porodzie mają problem z zaakceptowaniem dziecka zdrowego i pełnosprawnego a ty masz o wiele trudniejszą sytuację na która nie bylas przygotowana. Idz po pomoc do psychologa bo to jest zbyt skomplikowana sprawa aby podejmowac decyzje na podstawie opinii na forum.
    • triss_merigold6 Re: oddac swoje dziecko do adopcji??????? 12.12.10, 11:31
      Nie możesz. Matka ma 6 tygodni po porodzie na zrzeczenie się praw i oddanie dziecka do adopcji.
      Ty wraz z mężem możecie roczne dziecko najwyżej PORZUCIĆ, a prawa rodzicielskie odbierze wam sąd.
    • mruwa9 troll 12.12.10, 12:07
      albo totalny dzieciuch.
      BTW dla mnie rodzice, ktorzy chca pozbyc sie dziecka , bo nie spelnia ich wyidealizowanych oczekiwan, powinni z automatu byc pozbawieni praw rodzicielskich do wszystkich kolejnych dzieci. Bo swoim zachowaniem wykazuja totalna niedojrzalosc i brak predyspozycji do bycia rodzicem w ogole.
    • zak05 od autorki 12.12.10, 12:36
      nie jestem trollem!!!jest mi bardzo przykro czytajac wasze wpisy :-( czy to takie dziwne,ze chcielismy miec zdrowe dziecko???
      • marvel123 Re: od autorki 12.12.10, 12:50
        jeśli zatem nie jesteś trollem, to niby jakich wpisów się spodziewałaś? Że masz prawo do wszystkiego? Niestety życie nie zawsze układa się tak, jak sobie życzymy i wierz mi, że są ludzie, którym zdarzają się gorsze tragedie. Jakąkolwiek decyzję podejmiesz - to będzie wyłącznie Twoja decyzja, ale nie licz tu na aprobatę tego, że to takie normalne, że wolno Ci nie kochać własnego dziecka i NIC z tym nie zrobić, a co więcej, pozbyć się go własnie z tego powodu. Bo to obiektywnie nie jest normalne. No ale ludzie są różni i zdolni do różnych rzeczy..
        • ewa9717 Re: od autorki 12.12.10, 13:05
          Jeśli nie jesteś trolem, to życzę ci, zeby i ciebie ktoś chciał oddać w cudze rece albo do domu zużytych żon.
          • verdana Re: od autorki 12.12.10, 13:36
            Albo troll.
            Albo ktoś, kto nie jest w stanie odnaleźć się w sytuacji zmarnowanego życia. Bo nie ukrywajmy - dziecko bez kontaktu, bez żadnej nadziei na rozwój, ktorym trzeba się aż do swojej smierci zajmować 24 godziny na dobę - oznacza dla wielu osób koniec życia. Dla wielu innych nie, bo pokochali dziecko. Natomiast poswięcenie życia dla kogoś, kogo sie nie kocha z poczucia obowiązku jest czynem niezykle szlachetnym, ale przerastającym psychiczne możliwosci wielu ludzi. Niestety.
            Tyle tylko, ze wobec wlasnego dziecka ma się obowiązki. To dziecko nie zostanie adoptowane. Jesli zrzekniesz się praw do niego, będzie do konca swojego życia w róznych zakladach, niekochane, pielegnowane niezbyt troskliwie, cierpiące i kompletnie samotne. Niewiarygodne okrucieństwo.
            Spróbuj znaleźć inne rozwiązanie - na przyklad pracę pozwalającą zatrudnić kogoś do opieki nad dzieckiem. A później oplacenie dobrego domu opieki, gdzie będziesz mogła regularnie odwiedzać dziecko.
          • meggi502 Re: od autorki 12.12.10, 13:37
            zak05 12.12.10, napisała

            >nie jestem trollem!!!jest mi bardzo przykro czytajac wasze wpisy :-( czy to takie dziwne,ze >chcielismy miec zdrowe dziecko???

            ale to nie jest koncert życzeń. tobie jest przykro? nie wierze. ty jestes pozbawiona jakichkolwiek uczuć. miłość do dziecka jest bezgraniczna i bez wyjątków jakie by ono nie było! gardzę takimi kobietami jak ty. mam nadzieję, że twoje niechciane i niekochane dziecko znajdzie nowy dom a ciebie i cudownego malzonka szlag trafi, bo szkoda powietrza na tak wyzutych z uczuć osobników. tfu.
    • zak05 Dlaczego???? 12.12.10, 13:37
      dlaczego jak przytrafila sie nam taka tragedia tak sie czepiacie???nie rozumiecie naszego bolu!!!
      • verdana Re: Dlaczego???? 12.12.10, 13:37
        Troll, jak nic.
        • mamamira Re: Dlaczego???? 12.12.10, 15:45
          Troll ,troll ,skasować post,bo normalnie myślący człowiek nie pisze takich bzdur.
          • red.aneta Re: Dlaczego???? 12.12.10, 16:57
            Podzielam opinie forumowiczow. Nie mozna oddawac swojego dziecka dlatego ze jest chore!!!
            Mam dwuletnia coreczke. Jest to pierwsza wnuczka dla dla meza, jak i moich rodzicow. Wszyscy strasznie cieszyli sie ze bedziemy miec dziecko. My oczywiscie tez. Kiedy miala pol roku okazalo sie ze na jedno oczko nie widzi i musi byc operowana. Teraz zaklejam oczko chore na wiekszosc dnia a do zdrowego wkaladam soczewke. Jest to uciazliwe, zwlaszcza ze ja i maz sie rozwodzimy a ja nawet nie moge pojsc do pracy zeby zarobic na siebie tylko mieszkam z mezem. Nikt nie potrafi zajac sie mala i terapia.Wiec po czesci jestem uziemiona.
            Ale NIKT Z NAS I Z RODZINY NIE PRZESTAL KOCHAC MALEJ A WRECZ PRZECIWNIE!!!!!
            Kochamy ja strasznie! I nigdy jej nie opuscimy.
            Nie napisalas na co choruje twoje dziecko. Ale napisalas ze PLACZE a to oznacza ze CZUJE i napewno potrzebuje cie jako matki.
            Pomysl czy naprawde nie mozesz wykrzesac choc odrobine uczuc. Sprubuj, bo kiedys mozesz zalowac ze nawet nie sprobowalas a wyrzuty sumienia(jesli je masz) ci zabija!
            • a.nancy Re: Dlaczego???? 13.12.10, 11:47
              > Mam dwuletnia coreczke. Jest to pierwsza wnuczka dla dla meza, jak i moich rodz
              > icow. Wszyscy strasznie cieszyli sie ze bedziemy miec dziecko. My oczywiscie te
              > z. Kiedy miala pol roku okazalo sie ze na jedno oczko nie widzi i musi byc oper
              > owana. Teraz zaklejam oczko chore na wiekszosc dnia a do zdrowego wkaladam socz
              > ewke. Jest to uciazliwe, zwlaszcza ze ja i maz sie rozwodzimy a ja nawet nie mo
              > ge pojsc do pracy zeby zarobic na siebie tylko mieszkam z mezem. Nikt nie potra
              > fi zajac sie mala i terapia.Wiec po czesci jestem uziemiona.
              > Ale NIKT Z NAS I Z RODZINY NIE PRZESTAL KOCHAC MALEJ A WRECZ PRZECIWNIE!!!!!

              jest różnica między dzieckiem z chorym oczkiem (czy nawet całkiem niewidomym), a dzieckiem, które jest i pozostanie "roślinką". wy macie nadzieję, że operacja się uda, a poza tym (jak rozumiem) dziecko rozwija się normalnie.
    • radola1 Doceniam odwagę 12.12.10, 16:50
      Tak jak w tytule: doceniam odwagę autorki. Na prawdę. Nie jest łatwo przyznać sie przed sobą samą a co dopiero na forum, że się nie kocha swojego dziecka.
      Rozumiem, choć nie popieram że jest ci żle, bo z jednej strony masz dziecko, przez które twój swiat się zawalił, a z drugiej masz pewnie zal do siebie że nie potrafisz pokochać swojego synka. Jest to spowodowane niedorośnieciem do roli rodzica. Trudno, tacy ludzie tez się zdażają. Ja to traktuje jako formę niepełnosprawności. NIe krytykuję ciebie.
      Musisz podjąć jakieś działania w celu zmiany sytuacji. Może kontakt z innymi matkami chorych dzieci pokaże ci, że mozna czerpac radość z obcowania z dzieckiem niepełnosprawnym?
      Bardzo wiele małżeństw rozpada się w momencie lub chwilę po urdzeniu dziecka chorego. Twój mąż nie jest tu wyjatkiem. Tak zachowuje sie wielu ojców. Mężczyźni po prostu kochają "za coś".
      Chciałam ci tylko powiedzieć, że nie znajdziesz rodziców adopcyjnych dla swojego dziecka. Domy dziecka są pełne chorych dzieci. Czekają one latami na rodzinę. Większość się nie doczekuje. Czy chcesz skazać na ten los swojego synka?
      • kkokos Re: Doceniam odwagę 12.12.10, 17:25
        ja też doceniam odwagę autorki wątku

        a wszystkie te szlachetne histeryczki, które mają zdrowe dzieci i gadają patetyczne bzdury pt. "ja bym kochała swoje dziecko, gdyby było rośliną, bo nawet takie dziecko to szczęście dla matki, która w oczywisty sposób pokochała je już nosząc pod sercem (i tu 12 wykrzykników)", niech się zdrowo pukną w pełne hipokryzji łby.

        NIE WIECIE, co byście czuły mają dziecko-roślinę, jeśli go nie macie. nie wiecie i tyle - bo nie sprawdziłyście tego w praniu. możecie się onanizować samozachwytem, jakie to wy byłybyście pełne miłości, ciepła, oddania i czego tam jeszcze dla nieporozumiewającego się 10-latka, któremu musicie zmieniać pieluchy i którym zajmujecie się same, bo mąż "nie uniósł ciężaru", ale guzik wiecie o tym, co NAPRAWDĘ czułybyście w takiej sytuacji.

        teksty "skoro nie kochasz swojego dziecka-rośliny, to jesteś pozbawiona jakichkolwiek uczuć" są a) bezczelne, b) bezmyślne, c) służą wyłącznie utwierdzeniu się piszącej w mniemaniu, jaka jest fantastyczna.

        • marvel123 Re: Doceniam odwagę 12.12.10, 18:03
          bez przesady z tą odwagą.. A'propos odwagi - zajrzyj np na forum wcześniakowe czy temu podobne - tam zobaczysz jak matki jak lwice walczą o swoje dzieci i ich życie, potem jak najlepszy rozwój.
          Ja cały czas uważam, że na pewne rzeczy nie mamy wpływu -ale wobec własnych dzieci mamy zobowiązanie, tak jak wobec rodziców - co będzie gdy nagle zachoruje i będzie wymagal przez 20 lat kolejnych opieki?
          • joanna35 Re: Doceniam odwagę 12.12.10, 18:39
            Warto by się jeszcze zastanowić co wymaga większej odwagi - oddanie dziecka i pozbycie się kłopotu czy takie przeprogramowanie/przewartościowanie swojego życia, które pozwoli na podjęcie tego wyzwania i podołanie mu w taki sposób, że dziecko otoczy sie najlepszą z możliwych opieką nie zaniedbując siebie i swojego małżenstwa. Bardzo wskazana jest pomoc psychologa w poradzeniu sobie ze "stratą" zdrowego dziecka i zaakceptowaniem aktualnej sytuacji, co może trwać latami, może też nie nastąpić nigdy, a może się okazać w którymś momencie, że kocha się to dziecko "na zabój", tylko że łatwo, lekko i przyjemnie nie będzie już nigdy. Ale podobno w życiu piekne są tylko chwile, a one nie są zarezerwowane tylko i wyłącznie dla rodziców zdrowych dzieci:-)
            • kkokos Re: Doceniam odwagę 12.12.10, 19:09
              joanna35 napisała:

              > Warto by się jeszcze zastanowić co wymaga większej odwagi - oddanie dziecka i p
              > ozbycie się kłopotu czy takie przeprogramowanie/przewartościowanie swojego życ
              > ia, które pozwoli na podjęcie tego wyzwania i podołanie mu w taki sposób, że dz
              > iecko otoczy sie najlepszą z możliwych opieką nie zaniedbując siebie i swojego
              > małżenstwa.

              nie wiem, jak poprzedniczka, ale ja miałam na myśli odwagę przyznania się do takich uczuć, jak autorka wątku. bo mogła się spodziewać dokładnie tego, co od wielu dostała: świętego oburzenia i potępienia.

              chyba że to troll. ale twierdzenie, że nietroll nie pisałby o dziecku roślina, mnie nie przekonuje.
        • morekac Re: Doceniam odwagę 13.12.10, 10:08
          a wszystkie te szlachetne histeryczki, które mają zdrowe dzieci i gadają patety
          > czne bzdury
          No właśnie. Zrozumiałabym, gdyby autorkę wątku potępiały mamy dzieci ciężko chorych czy niepełnosprawnych. Tymczasem rzuciły się mamy, które nigdy nie zmierzyły się z taką sytuacją. I oby zostało im to oszczędzone.
      • pikolo99 Re: Doceniam odwagę 12.12.10, 19:38
        Ale i tez odwaga, dla mnie to czysty wstyd mowic o czyms takim na forum... Z takimi rzeczami ludzie zglaszaja sie do specjalisty, a nie pytaja sie "nie wiadomo kogo" na forum czy oddac swoje dziecko!!!

        Dla mnie to Ty jestes strasznie pusta albo masz 15 lat, tylko tyle moge powiedziec
        • radola1 Re: Doceniam odwagę 12.12.10, 22:31
          pikolo99 napisała:

          > Ale i tez odwaga, dla mnie to czysty wstyd mowic o czyms takim na forum... Z t
          > akimi rzeczami ludzie zglaszaja sie do specjalisty, a nie pytaja sie "nie wiado
          > mo kogo" na forum czy oddac swoje dziecko!!!
          >
          Nie, no normalnie nie mogę. co to za ciemnogród? Jak to wstyd?
          Forum to miejsce, gdzie ludzie szukają porady , pomocy. To znaczy jedno z miejsc. Ludzie są rózni. Mają rózny poziom intelektualny i należy to uszanować.
          Ja wychodzę z założenia że każdy ma prawo do istnienia i do swoich poglądów. Coś co jest problemem nie do przejścia dla jednego, jest blahostką dla drugiego. Nie można jednak nikogo wyzywac od troli.
          Reprezentujecie rózne zawody różny poziom kulturalny więc pozwólcie istnieć tym nieco "głupszym', mniej kochającym lub po prostu innym. Po co się wyżywacie na takich osobach? Co wam to daje?
          Hipokryzja naszego społeczeństwa mnie przeraża. Wszystko ma być na wierzchu pięknie i ładnie. Nie wolno sie przyznać że np. dziecko nas czasem wkurza bo od razu jesteśmy beee. A na forum publicznym to i owszem krzyczymy że tolerancja to podstawa. Zalatuje dulszczyzną z daleka.
          Być może za waszą ścianą ktoś w tej chwili krzywdzi dziecko a jutro rano z usmiechem powie wam dzień dobry, a wy tez sie usmiechniecie do niego....
          Nie dziwcie się więc, że doceniam odwagę autorki. Moze jej nieporadny post jest wołaniem o pomoc. Na prawdę lepsze taka matka niż ta co po cichutku sie znęca psychicznie gdy mówi do swojej 14-letnij córki /autentyczny przypadek/: "Od dziś nie jesteś moja córką.. "
    • kasiamel Re: oddac swoje dziecko do adopcji??????? 12.12.10, 17:17
      I co dalej? Czy to poprawi Waszą osobistą sytuację i może znowu zaczniecie się starac o dziecko?... zdrowe dziecko???
      • piesfafik Re: oddac swoje dziecko do adopcji??????? 12.12.10, 19:05
        Znam wiele rodzin ktore maja adoptowane (i szczesliwe) niepelnosprawne dzieci - wiec jest oczywiste ze istnieli rodzice ktorzy nie radzili sobie z niepelnosprawnosci dziecka i oddali je do adopcji. To rozwiazanie najlepsze dla wszystkich a zwlaszcza dla dzieci.
        Ale jezyk autorki postu sklania mnie do przypuszczenia ze jest trollem - "roslina" "zmiany pieluszek" itp to schematy ktorych uzywaja ludzie chcacy sprowokowac dyskusje a nie rodzic chorego dziecka. Autorka nigdzie nie opowiada na pytanie na co chore jest dziecko, tylko nazywa je warzywem. Moze sie myle, ale nie wyglada mi ta na - nawet zupelnie zdesperowanego- rodzica.
        • pikolo99 Re: oddac swoje dziecko do adopcji??????? 12.12.10, 19:35
          Mozna tu tylko w jeden sposub udowodnic czy jest to troll, jesli nie jestes to napisz nam na co jest chore Twoje dziecko, bo nie podalas nazwy choroby
    • zak05 jest to choroba... 12.12.10, 20:28
      dziecko cierpi na chorobę Krabbego
      – rzadką chorobę metaboliczną o
      podłożu genetycznym, której
      skutkiem jest niedobór lub
      zupełny brak pewnego enzymu.
      • gladys_g Re: jest to choroba... 12.12.10, 20:33
        Wikipedia mówi, że długo nie pożyje, więc pewnie za parę miesięcy/lat będziesz miała problem z głowy.
        • meggi502 Re: jest to choroba... 12.12.10, 20:50
          poszła won stąd trollu! że też ludzie mają ubaw z pisania takich rzeczy. psychiczna jesteś i tyle. twoje wyjasnienie choroby jest ściągnięte jotę w jotę stąd:
          www.poradnikzdrowie.pl/ciaza-i-macierzynstwo/ciaza/Choroba-Krabbego-genetyczna-choroba-metaboliczna_35782.html
      • magumagu Re: jest to choroba... 13.12.10, 09:29
        Wydaje mi się, że tu nie chodzi o to dziecko, bo pewnie potrafiłabyś się nim zająć tylko o Twojego męża. Co on chce zrobić? Co zrobiłby, gdyby został z dzieckiem na cały dzień? Albo tydzień?
        Wiesz, przez wiele lat jeździłam prowadzić warsztaty w ośrodku rehabilitacyjnym dla dzieci niepełnosprawnych - z porażeniami mózgowymi, zespołem Downa i wieloma innymi chorobami, których nazw nie byłam w stanie zapamiętać. ANI RAZU przy takim dziecku nie było ojca - zawsze matka.
        • cherry-cherry Skoro juz sie wydalo ze to troll.... 13.12.10, 22:00
          to moze dajmy juz spokoj i nie rozwijajmy tej dyskusji (dla tych co przeoczyli demaskacje mniej wiecej w polowie drzewka : autorka watku 'wyjasnila' nam laskawie co to za tajemnicza choroba, robiac kopiuj-wklej z pewnego artykulu w necie) .
          Ludzie jednak sa zdrowo porypani zeby wypisywac takie wyssane z palca bzdury na forach. Zenada totalna, szkoda slow.
    • dragontatoo Twój mąż to po prostu... wuj 12.12.10, 20:58
      Pomyśl, że jakby Tobie coś się stało, to tak samo i na Ciebie wypnie cztery litery.
      Na pewno trudno jest codzień rozpływać się w miłości, gdy fakt, że się ma dziecko, niesie ze sobą tak poważne i straszne problemy. Te problemy zostały dodatkowo pogłębione postawą Twojego męża, który też pokazuje Ci, że na głęboko w d... nie tylko dziecko, ale zarazem i Ciebie jako matkę, w tym aspekcie Twojej osoby zwanym właśnie macierzyństwem.
      Nie wiem, na co choruje Twoje dziecko i jakie są szanse na choćby w miarę normalne dla niego życie. Zamiast jednak dławić się obrzydzeniem do niego za Twoje zmarnowane życie, poszukaj może specjalistycznej pomocy, fundacji, stowarzyszeń, które np. mogą na różne sposoby wesprzeć leczenie, życie Waszego dziecka, a także funkcjonowanie rodziny i pomogą Ci stanąć na nogi, radzić sobie z tą sytuacją i nadal znajdować w życiu dobre chwile.
      O wiele bardziej niż urodzenia niepełnosprawnego dziecka to ja Ci współczuję takiego męża, bezmyślnego egoisty i potwora. Ten człowiek właśnie Ci pokazał, jak na niego można liczyć w krytycznej sytuacji, nie wybaczyłabym tego.
      • mruwa9 ee tam, nie goraczkuj sie, 12.12.10, 22:05
        zarowno autorka, jak i jej maz (jesli w ogole istnieje) smieja sie w kulak z dyskusji, jaka ich trollowaty watek wzbudzil.
        • dragontatoo Re: ee tam, nie goraczkuj sie, 13.12.10, 13:57
          Chyba faktycznie trolle, bo już dawno nie czytałam nic równie debilnego
    • ovo.beauty Re: oddac swoje dziecko do adopcji??????? 13.12.10, 09:08
      a mnie przeraża fakt jak łatwo ludzie tu na forum potrafią oceniac i potepiać choć zbyt wiele z wątku nie mozna sie dowiedziec (nawet nie mamy pewnosci czy watek jest prawdziwy) I tak wlasnie funkcjonuje społeczeństwo, ktos krzyknie "winny" i wszyscy rzucaja kamienie. w róznych naprawde błahych sprawach radzicie terapie u psychologa i pomoc specjalisty a tu pomimo ze moze chodzic o czyjeś życie niemal wszyscy rzucili sie z nienawiscią i obelgami. To zbyt powazna sprawa aby wydawac sądy na forum, tu trzeba pomocy psychologa a moze nawet leków.
      • mmk9 Re: oddac swoje dziecko do adopcji??????? 13.12.10, 09:22
        ovo.beauty napisała:

        > a mnie przeraża fakt jak łatwo ludzie tu na forum potrafią oceniac i potepiać c
        > hoć zbyt wiele z wątku nie mozna sie dowiedziec (nawet nie mamy pewnosci czy wa
        > tek jest prawdziwy) I

        Ovo, w tym sek, że wątek jest prawdziwy, ale opisana w nim historia niechlujnie wymyślona. Stawiam na pracę domową studentki psychologii spolecznej Wyzszej Szkoły Zawodowej Psychoterapeutow Dyplomowanych w Jagodniku Dolnym.
        • menodo Re: oddac swoje dziecko do adopcji??????? 13.12.10, 09:34
          "> Ovo, w tym sek, że wątek jest prawdziwy, ale opisana w nim historia niechlujnie
          > wymyślona. Stawiam na pracę domową studentki psychologii spolecznej Wyzszej S
          > zkoły Zawodowej Psychoterapeutow Dyplomowanych w Jagodniku Dolnym."

          Juz jedna taka tu byla - chyba z pol roku temu:)
          • ledzeppelin3 Re: oddac swoje dziecko do adopcji??????? 13.12.10, 09:44
            Choroby Krabbego nie rozpoznaje się w dniu porodu :P
            • ovo.beauty Re: oddac swoje dziecko do adopcji??????? 13.12.10, 09:53
              ale ja nie widzę aby było napisane że rozpoznano zaraz po porodzie (może źle patrzę) za to na samym poczatku jest napisane że dziecko ma juz rok i przez rok ta kobieta pozostawiona jest sama sobie (może dlatego przyszło jej do głowy takie dramatyczne rozwiazanie). Może wystarczylby jeden post czy dwa dodawający otuchy i oferujacy pomoc a jej myslenie by sie choc troche odmieniło a przynajmniej nakierowało na terapię?
              • joanna35 Re: oddac swoje dziecko do adopcji??????? 13.12.10, 11:01
                Nie wierzysz, ze w temacie chorych dzieci ludzie mogą mieć, nazwijmy to łagodnie , spaczone poczucie humoru? To przeczytaj sobie ten wątek: forum.gazeta.pl/forum/w,851,116440798,116440798,Opozniona_w_rozwoju_corka_i_jej_dziecko.html
    • fikcyjne-konto Kto faktycznie ma chore dziecko i chce je oddać 13.12.10, 11:08
      do adopcji nie napisał by tutaj na jakimś poślednim portaliku, tylko by poszukał forów specjalistycznych i kontaktów.

      Ten wątek to jakaś gó...arzeria osoby z problemami emocjonalnymi.
      Marsz do psychiatry!

      • kira-mira nie karmić trola!!! 13.12.10, 11:34
        j.w.
    • zak05 nie jestem trollem!!! 13.12.10, 12:53
      czy kazda osoba ,ktora ma chore dziecko jest dla was trollem?ja nim nie jestem!!!!!!!!
      • ovo.beauty Re: nie jestem trollem!!! 13.12.10, 13:33
        (trolem nazywaja takie osoby które wymyslają jakies wątki po to aby ozywic forum). ja cię nie osądzam i nie potepiam ale widzisz co sie tu dzieje... daj spokój z forum tylko udaj sie po pomoc do psychologa. czy miło ci jest czytac te wszytkie wyrzuty i obelgi?
        • joanna35 Re: nie jestem trollem!!! 13.12.10, 13:47
          Daleka jestem od potępiania kogokolwiek, ale sama przyznasz, że posty Autorki są delikatnie to ujmę - dość lakoniczne. Poza tym nie do końca rozumiem dlaczego założyła ten wątek, czego się spodziewała po tym forum. Tylko nie odpowiadaj, że na pewno nie krytyki i osądu, bo na to piszący jest narażony przy bardziej błahych problemach a nie tak kontrowersyjnych jak opisany wyżej.
          A tak z czystej ciekawości droga Autorko- po tym roku od porodu(o ile czegoś nie pomieszałam) nadal kochasz męża, ufasz mu i chcesz z nim być?
    • cherry-cherry Re: oddac swoje dziecko do adopcji??????? 13.12.10, 16:26
      Polecam ksiazke Doroty Terakowskiej "Poczwarka". Opisuje ona bardzo podobna sytuacje, gdzie swiat mlodego, pieknego i dobrze sytuowanego malzenstwa rozpadl sie na kawalki kiedy przyszlo na swiat ich niepelnosprawne dziecko. Pokazane sa tam wszystkie psychologiczne fazy od kompletnego zalamania i odrzucenia, az do akceptacji i milosci.
      Autorce watku zas bardzo, bardzo wspolczuje. Nie linczujcie jej, bo nie kazdy jest stworzony do bycia Matka Teresa.
      • zak05 ..... 13.12.10, 17:04
        myślę,że osoby które na mnie '' najeżdzały'' są zbyt puste aby to zrozumieć-PRZYKRE!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        • joanna35 Re: ..... 13.12.10, 17:39
          zak05 napisał:

          > myślę,że osoby które na mnie '' najeżdzały'' są zbyt puste aby to zrozumieć-PRZ
          > YKRE!!!!!!!!!!!!!!!!!!

          Naprawdę??!!!ha, ha, ha!!!!Przeczytałaś choćby jeden swój post po jego napisaniu czy od razu kliknełaś w wyślij? No to przeczytaj, a potem możemy porozmawiać dlaczego osoba tak ciężko doświadczona przez życie jest tak uboga emocjonalnie. Być może to kwestia ubogiego słownictwa w zakresie emocji, chociaz wykrzykniki pod adresem forumek wychodzą Ci całkiem nieźle.
      • joanna35 Re: oddac swoje dziecko do adopcji??????? 13.12.10, 17:45
        Cherry please...Owszem Terakowska świetnie opisała uczucia rodziców, ale ta końcówka.....tylko między bajki włożyć. Akceptacja dziewczynki na łożu śmierci i za to w nagrodę zdrowe dziecko. Głupsze byłoby już tylko wtedy gdyby dziewczynka cudownie wyzdrowiała/"znormalniała". Szkoda, że za wszelką cenę chciała wybielić rodziców.
      • trzepunka Re: oddac swoje dziecko do adopcji??????? 21.12.10, 14:35
        Czytałam tę książkę i nawet jak przeczytałam pierwszy wpis też mi się nasunęła na myśl tylko nie mogłam sobie przypomnieć tytułu. Wynika z niej, że można pokochać niepełnosprawne dziecko, trzeba tylko czasu. Obyś później autorko nigdy nie żałowała swej decyzji....
    • cherry-cherry Skoro juz sie wydalo, ze to troll 13.12.10, 22:01
      ...to moze dajmy juz spokoj i nie rozwijajmy tej dyskusji (dla tych co przeoczyli demaskacje mniej wiecej w polowie drzewka : autorka watku 'wyjasnila' nam laskawie co to za tajemnicza choroba, robiac kopiuj-wklej z pewnego artykulu w necie) .
      Ludzie jednak sa zdrowo porypani zeby wypisywac takie wyssane z palca bzdury na forach. Zenada totalna, szkoda slow.
    • malgosiek2 Re: oddac swoje dziecko do adopcji??????? 13.12.10, 22:26
      Ile m-cy miał synek jak został wykryty ten zespół?
      Gdzie zdiagnozowano ową chorobę metaboliczną?
      Jakie były konsultacje specjalistów?
      Czy w czasie pobytu syna w szpitalu byliście razem z mężem?
      Jak zachowywał sie wówczas mąż?
      W jakim stanie jest obecnie synek?
    • znowu.to.samo Re: oddac swoje dziecko do adopcji??????? 13.12.10, 22:41
      a ja jestem zbulwersowana tym że dziewczyna pisze szczerze,a wy od razu zakładacie że wyrodna s...ka, troll i na stos z nią, bo przeciez dziecko zawsze sie kocha.
      A któras z was próbowała sobie wyobrazić jak to jest miec chore dziecko?
      Nawet nie prubjcie bo nie macie pojęcia co to znaczy urodzić i wychowywać chore dziecko
      • mruwa9 Re: oddac swoje dziecko do adopcji??????? 13.12.10, 23:01
        ale jak tu sie litowac nad trollem, ktory tak naprawde nie wie, o czym pisze?
        (w przeciwienstwie do co najmniej kilku uczestnikow dyskusji, ktorzy nie tylko nie musza sobie wyobrazac, jak to jest, bo maja to w realu na codzien. W tym nizej/wyzej podpisana).
    • zak05 skopiowalam poniewaz: 14.12.10, 08:16
      skopiowalam nazwe choroby poniewaz bylo to napisane przyziemnym jezykiem,zrozumialym .gdybym napisala to co mam na wypisach ze szpitala, to i tak by lacinskie nazwy by nic nie daly.
      • cherry-cherry Re: skopiowalam poniewaz: 14.12.10, 09:01
        > gdybym napisala to co mam na wypisach ze szpitala, to i tak by lacinskie
        > nazwy by nic nie daly.

        Taaaa, jasne. A swoimi slowami nie moglas tego opisac? Przeciez to jest twoja rzekoma codziennosc, powinnas wiec opis tej choroby miec w jednym palcu.
        Nie wyobrazam sobie zrozpaczonej matki zmagajacej sie na codzien z choroba dziecka, ktora nie znajduje slow na wytlumacznie na czym polega problem, tylko kopiuje i wkleja jakies zdania z plytkiego artykulu znalezionego w necie. Skrajnie niepsychologiczne.
        Poza tym, gdybys wczesniej wczytala sie w specyfike tej choroby, wiedzialabys ze dotkniete nia dzieci rzadko dozywaja 2 lat (wiedza chocby z rzeczonego artykulu) Po co wiec zawracac ludziom gitare adopcja, skoro sama prodedura trwa miesiacami, a i tak niebawem - choc brzmi to okrutnie i bezdusznie - problem sam sie rozwiaze?
        Nieudolne trollowanie i tyle.
        • piesfafik Re: skopiowalam poniewaz: 14.12.10, 09:57
          Piszesz ze jestes matka dziecka ktorego choroba powoduje smierc przed 2 rokiem zycia a twoim najwiekszym zmartwieniem jest ze bedziesz zmieniac pieluche 10-latkowi?
          Naprawde myslisz ze kobiety ktore same maja niepelnosprawne dzieci uwierza w twoja historie?
          Mam nadzieje ze jestes znudzona licealistka (albo licealista) a nie studentka kierunku po ktorym ma sie do czynienia z ludzmi niepelnosprawnmi i ich rodzinami. Licealista ma szanse zmadrzec ale profesjonalista z nastawieniem do chorych takim jak twoje moze zrobic duzo szkody.
          • sprucexl to nie troll 14.12.10, 11:17
            to trollica... a jak to sie mowi o trollach, sa glupie i brzydkie. Gdy zobacza swiatlo dzienne umieraja!
            Uwazam, ze najrozsadniej byloby juz nic w tym watku nie pisac...
            Trollica sie pewno cieszy, ze jestesmy takie zbulwersowane oraz, ze w watku wiele osob sie wypowiedzialo. Niestety uwazam, ze to studentka, nie licealista...
            • menodo Re: to nie troll 14.12.10, 13:31
              Niestety uwazam, ze to studentka, nie licealista..."

              Moze siedzi gdzies w recepcji bez okna, nie ma chlopaka, bo nikt jej nie chce, nudzi jej sie, ale czerpie wielka radoche z wypowiedzi matek, ktore twierdza, ze nie kazde dziecko mozna zaakceptowac - to zalezy od gustu przeciez...
              • mama.rozy Re: a tak w ogóle 14.12.10, 15:42
                przypuszczając,że to nie trollica,od razu na początku należało odpowiedziec na pytanie-gdzieś to przemknęło w dyskusji
                można zrzec się prawd do urodzonego dziecka tylko i wyłącznie do 6 tyg. po porodzie
                potem to można się bardzo starac żeby sąd odebrał prawa rodzicielskie(a sposobów jest mnóstwo),wtedy dziecko trafi do DD albo do RZ.pewnie nie zostanie adoptowane,ale to juz przecież nie problem rodziców.
                można też dziecko porzucic.jeśli wydaje nikłe dźwięki,jest duże prawdopodobieństwo,że nikt go nie usłyszy.w przypadku odnalezienia dziecka,policja szybko w tym wypadku znajdzie rodziców,więzienie dla obojga.
                i koniec dyskusji.rozwiązanie można sobie wybrac.
    • zak05 dziękuje za 14.12.10, 19:45
      dziekuje za dobra zabawe!!dzis ostatni
      dzien urlopu i tyrka od nowa !papa
      ps.nie jestem studentka
      • piesfafik Re: dziękuje za 14.12.10, 19:56
        Gratuluje poczucia humoru. Umierajace dzieci to rzeczywcie bardzo smieszny temat.
      • cherry-cherry Re: dziękuje za 14.12.10, 20:32
        Trzeba byc niezlym psycholem, zeby sie "bawic" takim tematem w ramach trollowania na forum gdzie ludzie naprawde przychodza z prawdziwymi zyciowymi problemami. Trzeba bylo raczej napisac do Bravo Girl.
        Kurcze, skad sie biora takie idotki?
        • menodo Re: dziękuje za 14.12.10, 20:51
          > Kurcze, skad sie biora takie idotki?"

          Z zakladow karnych na przyklad.
        • efi-efi Re: loda w kiblu tez robisz? 14.12.10, 20:54
          Pewnie tak. Takie poczucie humoru, specyficzne.

          Wiedz tylko , że to wróci do Ciebie.
          • zak05 do ciebie tez wroci 14.12.10, 21:17
            j.w.
            • menodo Re: do ciebie tez wroci 14.12.10, 22:24
              Przyznaj jednak bidulko, ze slabo u ciebie ta resocjalizacja przebiega.
            • efi-efi Re: do ciebie tez wroci 16.12.10, 20:24
              a niby dlaczego do mnie miałoby wracać? to pierd...jak potłuczona.

              Co to miało być? Żart? Jeśli tak to bardzo niskiego lotu.
      • menodo Re: dziękuje za 14.12.10, 20:42
        zak05 napisał:

        > dziekuje za dobra zabawe!!dzis ostatni
        > dzien urlopu i tyrka od nowa !papa
        > ps.nie jestem studentka"

        Zabawa rzeczywiscie przednia. O studia cie nie podejrzewalam; mysle, ze to naprawde ostatni dzien twojego urlopu; wracaj do swojego swojego wiezienia, papa.
    • ekata Re: oddac swoje dziecko do adopcji??????? 15.12.10, 10:40
      A propos, czy ekspert mógłby się wypowiedzieć skąd w ludziach potrzeba tworzenia takich fikcyjnych wątków, szczególnie jeśli tematem jest oddanie umierającego, chorego dziecka? Czy to jest jeszcze psychologiczna norma, czy raczej jakieś zaburzenie, które każe anonimowo żerować tym ludziom na emocjach innych?
      • mister_yeasy Re: oddac swoje dziecko do adopcji??????? 16.12.10, 07:46
        Okropnie nędze, ubożuchne musi mieć taka osoba życie, bo tylko w taki sposób ma możliwość zwrócić na siebie uwagę.Zapewne sam/sama ma jakąś ułomność fizyczną, może siedzi na wózku inwalidzkim?może waży 120 kg i jest odrażająco brzydka? i w taki sposób znajduje rekompensatę dla swoich ułomności.Dodatkowo jest to osoba wybitnie prymitywna, głupia i nawet jeśli nie jest małolatem, to zatrzymała się na takim poziomie.Nikt kto ma poukładane życie, czuje się szczęśliwy, spełniony nie będzie zawracał sobie głowy takimi wymyślonymi szokującymi problemami. zapewne jedyna odskocznia, rozrywka dla takiej osoby to siedzenie przy komputerze dzień i noc i żebranie o uwagę i zainteresowanie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja