co zrobic -rozstanie? bardzo dlugie

13.12.10, 22:19
zakladam kolejny wątek typu po zajsciu w ciążę wszystko się rozpada :(
trollem nie jestem od razu mowie..
piszę do was ponieważ nie wiem już jak postąpic, co myślec i co robic dalej, zagmatwałam się w tym wszystkim. jestem ledwo po studiach, z moim facetem jestem 5lat, 2 miesiace temu urodzilam synka.. zamieszkalismy razem niedlugo przed zaplanowaniem ciąży u jego rodzicow , bardzo oboje chcelismy tego dziecka. juz w polowie ciąży nie ukladalo sie najlepiej, wychodzil czesto do kolegów, ze mną spędzał malo.. jednak ciagle obiecywal poprawe, 3 ostatnie miesiace ciazy musialam lezec w lozku ze wzgledu na zagrozenie. jednak gdy pogotowie mnie zabrało z podejrzeniem porodu przedwczesnego w 30tyg, on byl w szpitalu szybciej niz karetka.. potem juz staral sie bardziej i uspokoil, byl przy porodzie cieszyl sie niezmiernie z syna ale juz tydzien po porodzie poszedł na 'pepkowe' .. 2 dni potem poszedl drugi raz i tak chyba 3 tygodnie opijal tego syna z kolegami bo pisali :ze mną się jeszcze nie napiles. A ja siedzialam w domu sluchając smsów i telefonow 'juz wracam' a wrocil np rano ...3 tyg temu nie wrocil do domu 2 dni, bo cytuje "bal sie i bylo mu glupio ze znow wyszedl na noc" dodal jeszcze "ze to moja wina bo go wkurzam ze pytam go za ile wroci". oczywiscie nie dalam zwalic winy na mnie i wytumaczylam mu ze tak dalej byc nei moze, ze nie jesli sie nie zmieni to go zostawie, ze powinien dotrzymywac danego mi swowa i mnie szanowac. jednak to nie dalo efektu tydzien pozniej wrocil w nocy (obiecal ze wroci za godzine a wyszedl o 18).. tak pijany ze zasnąl na podlodze.. tak bardzo bylam zla ze gdy go zobaczylam rano jak wchodzi do pokoju zaczelam krzyczec i zrobilam mu awanture stulecia mowiac ze jest nieodpowiedzialny ze jest najgorszym facetem ojcem i wiele innych jeszcze gorszych slow uzylam nie bede tu ich wymieniac. Udezyl mnie, i powiedzial ze on juz nie chce ze mną byc, po czym nastepnego dnia gdy ja juz sie pakowalam przepraszal mnie mowiac ze jest idiotą i ze on nie pamieta tego tylko jak przez mgłę ze nie wie jak mogl i nigdy wiecej tego nie zrobi.. wybaczylam bo kocham tego czlowieka choc myslalam ze czegos takiego nigdy nikomu nie wybacze. Tydzien pozniej sytuacja sie powtorzyla nie wrocil 2 dni do domu, jednak nie pil wtedy.. wrocil trzezwy, powiedzial ze on nie wie czemu to robi ze ginie, ze klamie ze wraca ze jest tu a jest gdzies indziej, ze to robi niekontolowanie ze powinien isc na terapie ze chce isc ze mną. wiem tez ze przez te ciagle wyjscia ma dlugi nieduze ale jednak czego oczywiscie sam nie powiedzial, tylko umiejetnie to wyciagnelam od niego.. Jednak tu sie problem nie konczy..
szef go zwolnil bo nie przyszedl do pracy, do tego jego ojciec go wywalil z domu no a przeciez nie bede na utrzymaniu obcych ludzi dlatego tez sie postanowilam wyprowadzic..
musimy wynajac mieszkanie, ale on sie do tego nie zabiera mial isc szukac zcegos a skonczylo sie na tym ze z kims mial awanture i pol nocy siedzial z kolegą.

ja wiem ze sie w bagno wpakowalam, ale chcialabym byc z nim bo kocham go mimo wszystko to co mi zrobil. jednak nie wiem czy warto inwestowac w czlowieka ktory obiecuje zmiany a za 5 dni np robi to samo.
moze on ma rzeczywiscie jakis problem? moze powinnam mu pomoc ale jak skoro on mowi mi tylko 'ja nie wiem czemu to robie' 'w głebi czuje inaczej ale nie umiem tego pokazac ze jestescie dla mnie ważni' 'wiem ze marnuje ci zycie, ale ja naprawde nie chce zle, potem mi glupio i dlatego nie wracam' on mowi ze ma tez zaburzenia jakies ze on beze mnie sobie nie poradzi a bedzie jeszcze gorzej.
co powinnam zrobic? starac sie mu pomoc? jak?
juz wiele probowalam razy tlumaczylam ze tak rodzina nie wyglada ze trzeba sie wpierac, ze trzeba ufac mowic prawde w oczy, dotrzymywac slowa i szanowac siebie.. krzyczalam, obrazalam sie no naprawde juz zrobilam wszystko, teraz mi rece opadaja. moze to we mnie tkwi problem ? co robie zle ?
ja go nigdy nie oszukalam, nieskrzywdzilam tak jak on mnie, zawsze bylam fair i gdy mnie potrzebowal bylam obok.. mysle ze on jest troche pewien ze jestem od niego uzalezniona co poniekad jest prawda bo czasem staralam sie za wszelką cene by z nim byc choc to on zle robil potem ja sie staralam tlumaczylam prosilam by sie zmienil itp..
nie wiem czy chce dalej brnąc w ten związek i czy to ma sens ? juz nie mysle obiektywnie za mocno sie wplątalam w to i wyjsc nie umiem sama.. moze dlatego tez ze troche boje sie zostac sama bez niego nie wiem dlaczego tak jest ale boje się ze zostane sama juz na zawsze, ze nie dam sobie rady ani finansowo ani psychicznie..
jestem ladna, zgrabna, mloda zawsze sie faceci za mną oglądali zaczepiali, moj facet byl bardzo kiedys zazdrosny o mnie przez to. a jednak chyba brak mi wiary w siebie ze sama dam sobie rade ze umiem sie od niego odciąc i pokazac ze jetem silna i dotrzymac tez slowa , bo tylko mowie i mowie ze go zostawie a wciaz przy nim jestem, odbieram telefony, odpisuje na smsy..
pomozcie poradzcie cos..
    • niebieski_ptak5 rozstanie 14.12.10, 00:33
      Czy facet jest alkoholikiem? Nie gadka świadczy o człeku ale czyny. Jak będziesz głupia będziesz się tak bujać 10lat zanim przejrzysz na oczy. Następne 10 zanim będziesz{może} miała odwagę zwiać. Zwiej teraz! Jeśli możesz niech Ci rodzice pomogą, zacznij pracować i daruj go sobie. Poczytaj o kobitach którym facet funduje takie emocjonalne huśtawki i na dodatek pije. Nigdy nie będzie ok. Nie ty go masz ratować -zajmij sie dzieckiem i SOBĄ. A on niech się leczy ale sam musi to sobie zoragnizowac bo ani się OBEJRZYSZ JAK BĘDZIESZ WSPÓŁUZALEZNIONA/KOBIETY Z MISJĄ XLE KOŃCZĄ! fACET TO MA BYĆ PARTNER A NIE KOLEJNE DZIECKO DO WYCIĄGANIA Z KŁOPOTÓW. nIE ODPISUJ -ALBO NAPISZ, ŻE NIE KWIATKI, GADKA COŚ DZIAŁAJĄ ALE TO CO SIE ROBI, ŻEBY SIĘ LECZYŁ ALE sam MA SOBIE COS WYSZUKAĆ BO tY NIE NIAŃKA.
    • marzeka1 Re: co zrobic -rozstanie? bardzo dlugie 14.12.10, 08:12
      "ja wiem ze sie w bagno wpakowalam, ale chcialabym byc z nim bo kocham go mimo w
      > szystko to co mi zrobil. "

      - wiesz, przy takim twoim podejściu: nieważne, co pan robi: chleje, jest niesłowny, zaden z niego ojciec i mąż, z pracy wywalili, a ty jak wierna Penelopa przy nim, to NIC się nie zmieni, a będzie tylko gorzej. No i to on musi sobie uświadomić, że ma problem z piciem i w ogóle ze sobą, bo mając dziecko, rodzinę, cokolwiek szczeniacko pan się zachowuje.
      Szansa, jeśli o niej myślisz, miałaby chyba sens tylko wtedy, gdyby pana teraz zostawić i kazać się ogarnąć, by REALNIE zobaczył,. co może stracić.
      Bo inaczej- jak ktoś wyżej napisał: za 10 lat zobaczysz, jak dużo czasu straciłaś na byle kogo.
    • amb25 Re: co zrobic -rozstanie? bardzo dlugie 14.12.10, 09:52
      A co z leczeniem? Moze on jest alkoholikiem?
      Wydaje mi sie, ze najlepsze co mozesz dla niego zrobic to wlasnie zostawic go albo postawic twarde warunki ale jesli choc raz ich nie spelni to zostawic go bezwarunkowo. Moze wtedy przejzy na oczy i sie zmieni. Inaczej niczego sie nie nauczy a z czasem pewnie bedzie coraz gorzej. Na razie on nie ma po co sie zmieniac bo skoro ty przy nim zawsze bedziesz chocby nie wiadomo co zrobil, to po co ma sie meczyc? Obietnice nic nie kosztuja. A zmiany, leczenia musi chciec przed wszystkim ON, nie ty. Inaczej to nie ma sensu.
      Jesli sie nie zmieni, to coz niech sie stacza. Jego wybor.
    • tully.makker Re: co zrobic -rozstanie? bardzo dlugie 14.12.10, 11:12
      ze powinien isc na terapie ze chce isc ze mną.

      A po co z toba? Ty moze potrzebujesz terapii dla wspoluzaleznionych, ale nie prowadzi sie jej razem z terapia alkoholika.
    • monikaz77 Re: co zrobic -rozstanie? bardzo dlugie 14.12.10, 11:45
      on raczej nie jest alkocholikiem, nie pije ciągle - w domu nie pije w ogole, tylko wlasnie gdy wyjdzie do kolegi/kolegów , mi się wydaje ze on jest uzalezniony od kolegów wlasnie ktorym nie potrafi odmowic wyjscia..
      bo to wyglada tak ze np X dzwoni do mojego faceta a moj facet mowi 'to ja wyjde to pogadamy' i nie wraca a np mi mowi ze idzie tylko na klatke wychodzi w kapciach a wraca rano .. tak tez sie zdażyło i nie zawsze wraca pijany.
      chodzi o to wlasnie ze np obiecuje ze wroci na sto procent za godzine i mowi 'zobaczysz kochanie ja potrafie" - ja mowie 'zobaczymy, uwierze jak zobacze' -on : 'no to zobaczysz ja wroce napewno !' i wraca rano, a gdy dzwonie z pytaniem czy juz wraca słyszę "tak juz wracam, bylem jeszcze w sklepie/jestem juz na osiedlu/stoję pod klatką, ty jestes nienormalna ! wez sie odczep ode mnie jak chcesz to moge wcale nie wrocic" przecinkami sa oczywiscie epitety.. i potem slysze tez ze to moja wina ze go denerwuje bo gadam i dlatego nie wraca. A oczywiscie droga z pod sklepu zajmuje mu parę godzin albo calą noc albo dwie..

      gdy on wychodzi ja juz snuje wizje gdzie znow go nogi poniosą i kiedy wróci jutro pojutrze? czy znow mi sie za to oberwie i znow bedzie awantura, juz mam tak strasznie dosc..
      chyba sama teraz widze ze to ja glupio robie ze sie na to godze.. a myslalam ze mądra ze mnie dziewczyna.
      • lolkosia Re: co zrobic -rozstanie? bardzo dlugie 14.12.10, 12:12
        monikaz77 napisała:

        > on raczej nie jest alkocholikiem, nie pije ciągle - w domu nie pije w ogole, ty
        > lko wlasnie gdy wyjdzie do kolegi/kolegów , mi się wydaje ze on jest uzaleznion
        > y od kolegów wlasnie ktorym nie potrafi odmowic wyjscia..

        O n jest alkoholikiem, to że nie pije codziennie wcale nie znaczy, że nie ma problemu. Jeśli ktoś wraca do domu nad ranem i zasypia na podłodze bo jest do tego stopnia ululany to nie jest to normalne. U mnie jak BOGA KOCHAM BYŁO TO SAMO, WIECZNIE KOLEDZY I WYJŚCIA DO NICH A DLA CIĘŻARNEJ PARTNERKI KOMPLETNY BRAK ZAINTERESOWANIA. Tylko płacz jak się wkurzyła i postraszyła że odejdzie lub coś tam. Przepraszanie, obietnice i od nowa to samo...
        > bo to wyglada tak ze np X dzwoni do mojego faceta a moj facet mowi 'to ja wyjde
        > to pogadamy' i nie wraca a np mi mowi ze idzie tylko na klatke wychodzi w kapc
        > iach a wraca rano .. tak tez sie zdażyło i nie zawsze wraca pijany.
        > chodzi o to wlasnie ze np obiecuje ze wroci na sto procent za godzine i mowi 'z
        > obaczysz kochanie ja potrafie" - ja mowie 'zobaczymy, uwierze jak zobacze' -on
        > : 'no to zobaczysz ja wroce napewno !' i wraca rano, a gdy dzwonie z pytaniem c
        > zy juz wraca słyszę "tak juz wracam, bylem jeszcze w sklepie/jestem juz na osi
        > edlu/stoję pod klatką, ty jestes nienormalna ! wez sie odczep ode mnie jak chce
        > sz to moge wcale nie wrocic" przecinkami sa oczywiscie epitety.. i potem slysz
        > e tez ze to moja wina ze go denerwuje bo gadam i dlatego nie wraca. A oczywisci
        > e droga z pod sklepu zajmuje mu parę godzin albo calą noc albo dwie..

        On się wstydzi (że tak to ujmę) przed kolegami tego, że określą go pantoflarzem ( no bo tylko pantoflarze słuchają partnerek i zgadzają się na ograniczenia). Mogę się założyć że Ci koledzy to w większości kawalerowie bądź wyskokowi mężusiowie i to głównie oni mają na niego wpływ. On nie chce wyjść w ich oczach na jakiegoś jak już wspomniałam pantoflarzynę i podtrzymuje wizerunek niezależnego faceta kosztem waszego związku. I może nawet tego nie chce ale duma jest silniejsza.
        >
        > gdy on wychodzi ja juz snuje wizje gdzie znow go nogi poniosą i kiedy wróci jut
        > ro pojutrze? czy znow mi sie za to oberwie i znow bedzie awantura, juz mam tak
        > strasznie dosc..

        U mnie po odcięciu go od kolegów nastąpiła poprawa pod tytułem pomoc w domu i przy dzieciach. Trwało to wiele kłótni, które w efekcie zabiły nasze resztki dobrych relacji.. Tak też będzie u Ciebie jeśli nic nie zrobisz a pisalam o tym już wcześniej. Jesteś mądrą dziewczyną, bo dostrzegasz problem, tylko zakochaną i to mydli Ci teraz oczy. Kiedyś na pewno przejrzysz tylko oby nie za późno.
    • deodyma Re: co zrobic -rozstanie? bardzo dlugie 14.12.10, 11:51
      piszesz, ze jestescie ze soba 5 lat, wiec juz wczesniej musialo byc cos z nim nie tak, tylko dopiero teraz wylazlo szydlo z worka...
      moim zdaniem nic z tego nie bedzie.
    • lolkosia Re: co zrobic -rozstanie? bardzo dlugie 14.12.10, 11:58
      Wiesz jak czytałam Twojego posta to tak jak bym czytała o sobie kiedy byłam w ciąży. Miałam niemal identyczny problem, piszę niemal bo u mnie nie było wyrzucenia z pracy bo co jak co ale mój mąż bez pracy żyć nie może i żeby nie wiem co to jej pilnował. I teraz niedawno pisałam na forum o swoim problemie z mężem, jak to wygląda po roku, możesz sobie przeczytać bo być może taki będziesz miała scenariusz. Mój mąż też mówił,, że on się nie chce tak zachowywać ale ja go w pewien sposób do tego prowokuję i mimo, że on nie chce to jakoś to robi". Dlatego naprawdę Cię rozumiem bo doznałam tego na własnej skórze. Gadki typu ja Cię kocham, chcę z Tobą być, głupio mi/wstyd mi że tak zrobiłem i do tego topienie smutków w alkoholu. Mnie się wydaje że on ma problem z pogodzeniem się z nową rolą, z ograniczeniami które go przerażają a jednocześnie wie że zachowuje się jak bydlę i nie potrafi przerwać tego koła. Ma problem z alkoholem, mniemam że w domu też go miał, np, jego ojciec pił. Bo to naprawdę brzmi identycznie jak było u mnie. Po porodzie też były różne sytuacje, ogarnął się i zaczął mi pomagać w domu i przy dziecku, stopniowo coraz więcej ale między nami zrobiła się totalna klapa - zero bliskości, rozmowy, wieczne żale i pretensje... Odsuwanie się od siebie na maxa pomimo chęci naprawienia związku. Ja też myślałam jak Ty - kocham go chce z nim być, starałam się wybaczyć i sprawić ,,cud" aby sie odmienił godzinami tłumacząc i kłócąc się. Wierzyłam w to jak nie wiem, że na pewno kiedyś się zmieni i przejrzy na oczy. Może i kiedyś przejrzy ale będzie to ok. 70 roku życia przed śmiercią bo wtedy ludzie wszystko zaczynają rozumieć... Na własnym przykładzie ostrzegam Cię i błagam - odejdź teraz zanim utopisz się w tym wszystkim. Wiem, że to jest bardzo trudny krok ale naprawdę jedyny aby coś mogło się zmienić. Może wtedy dostanie wiadro wody na łeb i się zastanowi i być może dotrze do niego jak podle sie zachowuje, nawet jeśli wcale tego zachowania nie chce. Nie byłam mężatką w ciąży, zdecydowałam się na to z miłości i wiary że Panu sie odwróci i stanie się księciem z bajki. Jeśli nie zrobisz radykalnych kroków wierz mi - bedziesz się czuła w tym wszystkim coraz gorzej, bo utwierdzisz go w przekonaniu że nie ważne co zrobi Ty i tak będziesz jego kobietą bo go kochasz. Każ mu iść na terapię, niech się ogarnie i pokaże Ci że zasługuje na Ciebie i synka a jak nie to niech spada. I naprawdę jeśli jednak mu się nie poprawi nie żałuj tego związku, bo nie warto. Jak sama piszesz jesteś młoda, ładna możesz sobie życie ułożyć jak tylko zechcesz więc nie marnuj go na zgrzyty i cierpienie przez niedojrzałość jakiegoś frustrata. Ja na szczęście przejrzałam na oczy, póki naprawdę nie było za późno... A mam 2 dzieci, jedno w wieku szkolnym. Jest ciężko ale w sumie czuję się lepiej. To jest takie uczucie jakby ktoś Ci zdjął pętlę z szyi mimo że w sercu czujesz wielki ciężar rozczarowania i tęsknoty. Pytanie tylko za czym..?
      • lolkosia Re: co zrobic -rozstanie? bardzo dlugie 14.12.10, 12:30
        on to jest chyba zodiakalnym koziorożcem bo one tak mają, jak się Tak se tylko wtrąciłam.
        • lolkosia Re: co zrobic -rozstanie? bardzo dlugie 14.12.10, 12:32
          lolkosia napisała:

          > on to jest chyba zodiakalnym koziorożcem bo one tak mają, jak się nie potrafią odnaleźć. Tak se tylko
          > wtrąciłam.
    • alina66 Re: co zrobic -rozstanie? bardzo dlugie 14.12.10, 13:42
      Monika

      a tak z ciekawości zapytam:
      A jak Ty sobie wyobrażasz alkoholika?
      Że niby co JESZCZE musiałby zrobić tenże rzeczony facet, żebyś Ty uznała, że on jest alkoholikiem?
      Co za różnica czy pije w domu, czy poza nim?
      POczekaj jeszcze trochę, będzie pil i w domu i poza nim. A może poszukaj trochę, może już masz gdzieś buteleczki? Ranking schowkow mojego bylego męża: pusty segregator, kieszonki od fartucha kuchennego, żyrandol, gazomierz.
      Możesz poczekać dłużej to będzie za przeproszeniem rzygal i sikal. Też w domu. Ewentualnie leżał w rowie poza domem.
      Alkoholizm to nie jest ilość wypitego alkoholu, to jest BRAK KONTROLI.
      No to tak: gość wychodzi, mowi że na godzinę i że wroci trzeźwy.
      wraca nad ranem, pijany.
      ma kontrolę, czy nie?
      Wejdź na strony dla alkoholików i współuzależnionych.
      I przestań sie łudzić, że to źli koledzy psują Ci faceta.

      Aha. Jestem DDA i byłą żoną alkoholika.
    • anthija Re: co zrobic -rozstanie? bardzo dlugie 14.12.10, 13:48
      a mnie to wygląda na narkotyki.
      Uciekaj dziewczyno jak najszybciej i jak najdalej. ON SIE NIE ZMIENI. Chcesz zeby twoje dziecko miało takiego ojca obok siebie? Nie szkoda ci go? Chcesz zeby w takim bagnie dorastał i krzywił sobie psychike? Uciekaj, zobaczysz że życie napisze ci nowy scenariusz i ułożysz sobie życie z kimś innym. Za jakiś czas oczywiście.
    • nowy99 Re: co zrobic -rozstanie? bardzo dlugie 14.12.10, 13:49
      Definitywnie odeszłabym.
      On musi sam ze sobą podjąć decyzję, czy woli życie z kolegami, czy z Tobą i dzieckiem. A decyzję taką może podjąć, widać z tego, jedynie jak zostanie bez Was, z tymi kolesiami.
      Tylko wówczas sam utwierdzi się we własnym postanowieniu co dalej. Wtedy też odpowie sobie na wiele pytań z tym związanych: czy Cię kocha, jak mocno kocha, czy tęskni i kocha dziecko.
      Może oczywiście wesprzeć się jakąś terapią, ale to już jego bajka jak to zrobi. Ty powinnaś się tym w ogóle nie interesować i o to nie pytać, po prostu się z nim nie kontaktować a jedynie odbierać od niego telefony, mejle itp. I krótko, bez zaangażowania w "co dalej z Wami" podtrzymywać kontakt. I absolutnie odseparować gościa od siebie jako dostarczycielki przyjemności cielesnych, by nie zrobił sobie z Ciebie takiej na boku, jak mu się zachce (sorry).

      I jeśli po jakimś czasie (nie po tygodniu, na Boga) podejmie decyzję na tak za Wami, to najlepiej by było, byście zamieszkali z dala od tych ukochanych, być może z czasów młodości, dzieciństwa (chyba tak, skoro mieszkaliście w jego domu rodzinnym) kumpli.

      Miałam podobną sytuację, moja zdecydowana postawa zaskutkowała, że ojciec naszego syna, po kilku miesiącach błagał o powrót. Wiedziałam, że dam mu tę szansę, ale "potrzymałam" go jeszcze pół roku, tłumacząc, że muszę to przemyśleć, bo się zraziłam i takie tam... Dziś minęlo 13 lat od tamtego horroru i jesteśmy dobrym, całkiem udanym małżeństwem, z dwójką dziecaków. Ale fakt, że na drugie namówił mnie dopiero, gdy syn miał 12 lat - tyle trza mi było czasu, by znów zaryzykować i powtórzyć czas kulania się w ciąży - okres , w którym mąż się nie sprawdził przy pierwszym (fakt, nieplanowanym, na ostatnim roku studiów moich i jego) dziecku.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: co zrobic -rozstanie? bardzo dlugie 19.12.10, 10:13
      Jeśli zachowanie partnera jest dla niego nietypowe, takie jakiego nie zaznała Pani przez 5 lat bycia z nim, to można uznać, że partner, na radykalną zmianę życiową ( nawet te chcianą i planowaną ) zareagował regresywnie i infantylnie . Można zatem liczyć, że to przejdzie. W takiej sytuacji zamiast awantur i nawoływania do porządku, trzeba konsekwentnie wprowadzać swoje ustalenia w życie i nie pomagać mu w przeżywaniu przez niego zagrożenia i poczucia winy , poprzez uleganie. Najpierw trzeba sprawdzić czy partner "wraca do normy". Cóż nie każdy w swoim życiu ma świetlane okresy Jeśli natomiast zachowanie partnera ma podobieństwa, już się powtarzało w podobny choć mniej radykalny sposób i i sytuacja taka nie była, na zmianę teraz nie warto liczyć. Niestety, o tym czy rozstać się czy zostać i to znosić musi zadecydować Pani sama. Warto zwrócić uwagę i na to, że mąż stracił pracę czyli podstawę Waszego bytu. Symptomatyczne jest też radykalne zachowanie jego ojca. To też może o czymś świadczyć i warto wyciągać z tego wnioski. Może coś Pani przeoczyła ? Agnieszka Iwaszkiewicz
    • monikaz77 Re: co zrobic -rozstanie? bardzo dlugie 22.12.10, 01:30
      pracę odzyskał, ale ja wyprowadziłam się do matki z dzieckiem i odeszlam od niego.
      narazie nie wiem co bedzie dalej, nie wiem czy chcę się z nim "męczyc"
      muszę to wszystko przemyślec na spokojnie, teraz za dużo emocji mną szarpie.
      mam chwile że mi go brakuje, ale mam też chwile w których jestem szczesliwa czuje sie wolna od ciaglego stresu, łez i nerwów.

      zdecydowalam ze zdam sie na niego tzn : jesli on zainicjuje/zrobi cos by pokazac ze chce sie zmienic chce spedzic zycie z nami podejmie jakies konkretne kroki zobacze zmiany - to moze jeszcze bedziemy rodziną, jesli nic nie zrobi ewentualnie jesli bedzie znow obiecywal gruszki na wierzbie tez dam sobie rade i wcale plakac nie bede za kims tak podłym i nieodpowiedzialnym..
      przeczytalam jeszcze raz wypowiedzi wasze, moje i Pani psyccholog i widze ze macie racje troszke glupia bylam ze dawalam mu tyle szans. ale coz taka jest ta milosc. wkoncu 1 mam zycie chcialam je spedzic z nim ale widac los chce inaczej,
      mam dziecko i mam dla kogo stanac na nogi i dam rade
      nie ja pierwsza nie ostatnia
      choc nie powiem ze nie myslalam nigdy ze mnie to spotka i w sercu mam ogromny zal ze musze to przechodzic..
      • trzepunka brawo 22.12.10, 07:14
        Uważam, że jesteś bardzo dzielna, że zdecydowałaś się na ten krok. Teraz zobaczysz czy jaśnie pan zmięknie i wróci na kolanach, czy sytuację oleje. Jeżeli wróci i uda się to wszystko poskładać to gratuluję, jeżeli nie wróci-zobaczysz jak niewiele straciłaś i dobrze, że w porę przejrzałaś na oczy. A z tym żalem...cóż, nie zawsze życie układa nam się tak jak to zaplanowaliśmy, ale masz synka i masz dla kogo żyć :) Trzymam mocno kciuki i informuj czy są jakieś postępy
        pozdrawiam
    • wracam_z Re: co zrobic -rozstanie? bardzo dlugie 22.12.10, 14:19
      Czesc, jako rowiesnica, ktora na drugim roku studiow powila syna, moge powiedziec, ze przechodzilam przez to samo, tyle tylko ze problemem byly silne wiezy rodzinne mojego chlopaka... On bardzo mocno byl uzalezninoy od swoje rodziny-calej. od siostry, brata, i od rodzicow. Bardzo sie w swojej rodzinie udzielal i nie mogl przestac o nich jako o rodzinie myslec. I mimo, ze ja bylam w ciazy, to on mi "towrzyszyl" w tej ciazy, w takim stopniu, w jakim go do tego namawiala rodzina, ktora byla mi przychylna.
      Dla mnie to bylo duzym probleme, bo on zamaist spedzic dzien ze mna, szedl do sisotry malowac pokoj!, albo zamiast podrozy wakacyjnej, on jechal z bratem wedkowac! Tylko dlatego, ze go o to poprosil-nawet nie musial naciska, zwyczajnie zapytal czy moj chlopak "ma czas", a on na to: oczywiscie!
      To bylo od niego siniejsze. To bylo pzoa nim. Bo to tata, bo to sisotra, a gdzie bo to matka mojego dziecka?
      Zmienil sie, ale zajelo to sporo czasu, wspolenego meiskzania, ciaglego egzekwowania tego-ze niestety, ale rodzina idzie w odsawke, a jestesmy ja i dizecko. No i sie doigralam, bo teraz juz nawet nie ma mnie, tylko jest dziecko) :(( A ma 4 lata.
      • wracam_z Re: co zrobic -rozstanie? bardzo dlugie 22.12.10, 14:22
        to jest w ogole szok dla faceta, ze pojawia sie dziecko, a jendak jestescie jeszcze bardzo mlodzi.....
Pełna wersja