Wypadek samochodowy

14.12.10, 23:02
Mój ukochany zginął w wypadku samochodowym w dość niejasnych i niejednoznacznych okolicznościach, zła pogoda, fatalne warunki, źle utrzymana jezdnia, za duża prędkość. nie będę opisywać szczegółów bo nie o to chodzi. drugi kierowca był pod wpływem alkoholu, zabrano mu prawo jazdy, ale nie uznano winy za spowodowanie wypadku, oczywiści ja z góry osądziłam go inaczej. często myślę żeby po prostu spojrzeć mu w twarz i powiedzieć że go nienawidzę. Mam do Was pytanie choć nie bardzo wiem jak je sformułować, może ktoś jest w podobnej sytuacji i miał odwagę wygarnąć 'sprawcy' co o nim myśli...
    • grosz-ek "Tych, których ukochał, Bóg zabiera wcześniej" 14.12.10, 23:34
      Zbyt dobrze to wytłumaczenie do mnie trafiło. Może dlatego, że okoliczności śmierci mojej żony są tak niesamowite, że aż trudno uwierzyć, że nie była to boża interwencja. W każdym razie, nie ma w moim sercu nienawiści. Jeszcze nie ma. Być może, kiedy ujrzę sprawcę ... Ale teraz mam dla niego współczucie. Sam jestem kierowcą i wiem, jak mało trzeba, żeby mieć czyjeś życie na sumieniu. Bardzo, ale to bardzo, nie chciałbym mieć takiego obciążenia. Życie z czymś takim byłoby dla mnie piekłem. Ale jak mówiłem, jeszcze nie widziałem sprawcy. Być może dla niego to nie jest piekło. Dotychczasowy brak kontaktu z jego strony może coś takiego sygnalizować. Choć, być może, tak po prostu doradza mu jego prawnik ...
      • aniawdowa Re: "Tych, których ukochał, Bóg zabiera wcześniej 15.12.10, 07:41
        Miałam podobną sytuacje mój mąż tez zginął w wypadku samochodowym ( w marcu minie 5 lat)
        W moim przypadku od samego początku ze strony sprawcy nie było wcale kontaktu,zero współczucia,zainteresowania itp. Na poczatku były nawet telefony z tekstami typu -zrobi mi Pani sprawę to zniszczy mi pani rodzinę - i wiele innych zdań wypowiadanych pod wpływem procentów. W koncu mój adwokat sie z nim skontaktował i telefony sie skonczyły. Walka w sądzie z nim trwała jakieś 3 lata - wina całkowicie jego wyrok rok w zawieszeniu na 3 lata ( śmiechu warte) Pierwszy raz zobaczyłam jego łzy na rozprawie wtedy też przeprosił tyle ze wtedy to juz go tak nienawidziłam za wszystko ze wysmiałam go w tym sądzie. Po rozprawie powiedziałam mu ze On zniszczył mi zycie i moim dziecią ale mam nadzieje ze i jego zycie rodzinne na tym mocno ucierpiało. Nigdy wiecej go nie widziałam ale jego twarz mam ciagle w pamieci. To przez jego nie uwage nadal biegam po sądach (sprawy odszkodowawcze) za wszystko zapłaci PZU a on nic gdyby był wtedy pod wpływem alkocholu to płaciłby część odszkodowania. Ja dałam radę kochani w tym wszystkim ale potrzeba wiele siły dziś układam sobie zycie dalej ale jedno wiem ze nigdy nie wybacze temu człowiekowi. Mysle ze byłoby inaczej gdyby od poczatku jego nastawienie było inne gdyby się choc przez chwile zainteresował nami a zwłaszcza synem który też był przy wypadku :/

        Pozdrawiam Was serdecznie i zyczę dużo siły..
        • corka.bossa Re: "Tych, których ukochał, Bóg zabiera wcześniej 16.12.10, 14:44
          Ja z oskarżonym, nie miałam żadnego kontaktu-zobaczyłam go pierwszy raz w życiu na rozprawie.Pamiętam jak na jednej, śmiał się jak z najlepszego dowcipu kiedy prokurator czytał akt oskarżenia.I to tak że sędzia musiał zwrócić mu uwagę.Jedyne co mówił-to to że jest niewinny i że to nie on..Nigdy nie powiedział że żaluje,nigdy nie przeprosił.Nic kompletnie.. Choć myślę że nawet gdyby tak zrobił-to nie był by żal-tylko strach,strach- przed więzieniem,przed duzym wyrokiem.
          Za to ze świadkiem(oskarżonym w tej samej sprawie,za nie udzielenie pierwszej pomocy,za próbę zbeszczeszczenia zwłok),mogłabym porozmawiać.Doskonale go znam i on doskonale mnie zna był najlepszym przyjacielem Sebastiana.Mogłabym ale..no właśnie -teraz już wiem że on się mnie najzwyczajniej w świecie boi.Bo nie wie co mam mi powiedzieć.Spotkałam go przypadkiem na ulicy,jak mnie zobaczył wyglądał jak by zobaczył ducha,jak by miał za chwilę paśc na serce.Stał jak wmurowany i trząsł się ze strachu-a potem uciekł.Choć mineły prawie trzy lata nie zamieniłam z nim ani słowa-choć pewno kiedyś zapytam,zapytam jak to było naprawdę.
      • abi-23 Re: "Tych, których ukochał, Bóg zabiera wcześniej 16.12.10, 19:35
        Dla mnie to, co napisałeś to jakaś bzdura, ponoć Bóg ukochał człowieka, stworzył go na swoje podobieństwo i tak z premedytacją doświadcza cierpieniem, zabiera młodych ludzi, którzy tyle jeszcze chcieli.....mój mąż miał dopiero 27 lat, jakie ukochał a gdzie moje w tym miejsc, że cierpienie uszlachetnia, mąż był szczęśliwym pełnym energi i planów człowiekiem, gdyby go Bg ukochał to dodałby mu sił tu na Ziemi.
        ja czuję nienawiść .
      • grosz-ek Dylemat: "jaką chcę karę dla sprawcy" 08.01.11, 00:12
        Prokurator poprosił o przedstawienie naszej propozycji kary dla sprawcy wypadku w ramach procedury dobrowolnego poddania się karze (przestępstwo z art. 177 parg. 2). A ja mam dylemat: zemsta czy przyszłość dzieci. Jakie to wszystko moralnie dwuznaczne ...
        • marzkaf Re: Dylemat: "jaką chcę karę dla sprawcy" 08.01.11, 21:06
          grosz-ek napisał:

          > (...) mam dylemat: zemsta czy przyszłość dzieci. Jakie to wszystko moral
          > nie dwuznaczne ...
          W tej syt. przyszłość dzieci jest ważniejsza od chęci odwetu-przynajmniej z mojego punktu widzenia. Pomyśl, czego chciałaby Twoja żona...
    • mt1313 Re: Wypadek samochodowy 18.12.10, 11:11
      mój mąż też zginął w wypadku, sprawcy jeszcze nie widziałam, ponieważ nie został wyznaczony termin 1 rozprawy - mimo, że minęło już ponad rok od wypadku.
      Jeśli chodzi o Twoje pytanie mar-y88 to wydaje mi się, że wygarnięcie sprawcy Tobie nie ulży, a po nim spłynie jak po kaczce. Jak zapewne widzisz nie ma zbyt wielu ludzi honorowych na tym świecie - spowodują wypadek śmiertelny, a potem próbują się wyłgać myśląc tylko o sobie, a Ciebie mają gdzieś. Jeśli chodzi o moją sprawę to został skierowany akt oskarżenia do sądu i mam nadzieję, że sąd uzna sprawczynię winną, nie musi siedzieć - nie o to mi chodzi. Chcę aby mój mąż, który zawsze jeździł bezpiecznie, miał szczęśliwą rodzinę, był odpowiedzialny, pracowity, honorowy ... a teraz już nigdy do nas nie wróci, chcę aby było jasno stwierdzone, że on jest niewinny. Czy sprawca pomyśli jadąc następnym razem do czego służą lusterka - nie wiem, oby.
      • piknntne Re: Wypadek samochodowy 24.01.11, 00:52
        A moze warto pomyslec o zyjacych?
        Twen kto spowiodwal wypadek nieknoiecznie chxe sie wylgac
        On zyje, ma rodzine, moze jest w trkacie czegos i teraz ma pokutowac?
        Mozeo n nie chce pokutowac?
        Moze ta karta jest bezsenoswna, nikomu zycia nie przywroci a jemu zniweczy: bedzie karany, a jest policjantem, pojdzie do wiezienie, a musi pracowac...

        • kajetanb52 Re: Wypadek samochodowy 24.01.11, 15:22
          Swoim czynem zdemolował komuś życie, dlaczego ma uniknąć kary?
        • aniawdowa Re: Wypadek samochodowy 25.01.11, 13:24
          Jesli o mnie chodzi to często myślałam o "żyjących" a dokładnie o sprawcy o tym ze ma rodzinę - dzieci i co? Z mojej strony na początku było współczucie czego z jego strony nie było wcale!
          Napiszę brzydko (totalny olew mojej rodziny mało tego utrudnianie nam życia)
          Nasi mężowie czy żony też żyli też mieli rodziny tez byli w trakcie czegoś dlaczego musieli odpokutować i to tak wysoką ceną za chwilę nieuwagi innej osoby!
          Przykre........
          A kara w pewnym sensie jest bezsensowna ale tylko dlatego ze jest zazwyczaj zbyt niska!!!!
          • sun.83 Re: Wypadek samochodowy 25.01.11, 18:19
            Zgadzam całkowicie się z mt1313. Ja spotykam sprawcę wypadku przy okazji rozpraw sądowych. Nic się do niego nie odzywam chociaż we mnie się gotuje. W przeddzień każdej rozprawy obiecuję sobie że tym razem mu wygarnę wszystko, ale gdy widzę jego opanowanie, zimną kamienną twarz stwierdzam że nie warto. Po nim te słowa spłyną a ja później przez długi czas będę kłębkiem nerwów. Nie mogę słuchać jak ludzie mówią że ten człowiek ma wyrzuty sumienia i to już wystarczająca kara. Jakie wyrzuty sumienia? Nie kontaktował się z nami. Wymuszone słowo przepraszam usłyszałam na pierwszej rozprawie sądowej (ponad pół roku po wypadku!) i to pewnie tylko dlatego że wypadało to powiedzieć. Jestem oskarżycielem posiłkowym w sprawie i w ten sposób mogłam mieć jakikolwiek udział w wyjaśnieniu wszystkich okoliczności wypadku i doprowadzeniu do tego że został osądzony za to co naprawdę zrobił. A kwestia kary… wiadomo jak niskie są wyroki. Nie chcę tylko słyszeć, że wyrzuty sumienia są wystarczającą karą dla sprawców wypadków. Niestety większość z nich nie ma wyrzutów sumienia, myślą tylko o sobie, jak się z tego wywinąć albo przynajmniej wyjść z tego z jak najmniejszą szkodą dla nich samych.
            Piknntne
            Dlaczego ja mam myśleć o sprawcy wypadku skoro on o nas nie myślał?
            • piknntne Re: Wypadek samochodowy 02.02.11, 01:42
              Chyba właśnie dlatego, ze będziesz bardziej stratna od niego.
              Kiedyś wydawało mi się, ze zemsta musi być ''ponad wszystko", a potem doszłam do wniosku ze sporo mnie to kosztuje i ze nie warto.
              Następnie zaniechałam czegoś, co dałoby ujście moim emocjom, co pozwoliłoby mi nie dusić ich w sobie, w efekcie czego komuś się upiekło, ale za to niereagowanie dostało się mi i najbliższym.

              Zloty środek

              Ganiać kogoś latami, tracić czas = swoje zycie, łazić po sadach i spowiadać się wielkiemu sędziemu z czegoś czego on nie zrozumie i co ma po czubek głowy i to nawet nie obiektywizm a rutyna sprawia, ze nie wzrusza go ten czy inny przypadek...

              Myślę, ze jest granica tego szaleństwa.
              I ze odpuszczenie jemu to nie jest darowanie winy, ale darowanie sobie.

              Ja darowałam sobie w tym 2007, 2008, 2009, 2010 i teraz. Juz na finiszu. Czekałam swojego przedawnienia by nie musieć się zadręczać, ze jeszcze mogę a nie chce.

              Tak wiem, powinnam była iść w zaparte i udowadniać coś co jest oczywiste. Nie chciałam, bo wchodziło mi to na codzienność i wpływało negatywnie na szarość mojego życia. Destabilizowało dzień powszedni i deorganizowalo obiady o 17.
              • piknntne Re: Wypadek samochodowy 02.02.11, 01:45
                A to, ze weikszosc pisze, ze psrawca ma sytuacje w lgebokim powazaniu, jest jak wymierzanie sobie policzka, albo samobiczowanie ise.

                W swiecie jest tyle zla, tyle głupoty (zakatowany bernardyn), ze lwaczyc z tym wszystkim byloby utopijne
    • kazik1976k Re: Wypadek samochodowy 07.06.11, 16:19
      Każdy chciałby znać odpowiedź na pytanie "Co dzieje się z człowiekiem po śmierci?". Jednak nie dowiemy się tego tak szybko jak byśmy chcieli. Ludzie giną w różne sposoby i nie wiedzieć czemu nie zastanawiają się nad odpowiedzią na to pytanie. W wypadkach samochodowych ginie bardzo wiele dzieci, które miałyby przed sobą całe życie, ale jednak Bóg chciał, aby były przy nim. Jednym słowem trzeba żyć chwila, ale nie dosłownie, trzeba być człowiekiem prawym i uczciwym i starać się, aby w niebie żyć godnie i pod skrzydłami aniołów.

      ___________________________________________________________________________

      wypadki samochodowe
      • mezi6 Re: Wypadek samochodowy 08.06.11, 22:37
        Zgadzam się z Kazikiem,
        mało się tutaj udzielam, jestem wdową od ponad roku, mój mąż zginął w wypadku.
        Niedawno byłam na pielgrzymce w Rzymie na rocznicę śmierci męża i znajomy ksiądz podczas homilii powiedział coś takiego, właśnie o tym jak powinniśmy żyć po stracie kogoś bliskiego...
        Chodzi o to żeby już nie rozpamiętywać dnia wczorajszego, nie myśleć co będzie jutro bo jutro jest nieznane, my też nie wiemy kiedy nas zabraknie, ale żyć dniem dzisiejszym godnie i pięknie...
      • mezi6 Re: Wypadek samochodowy 08.06.11, 22:37
        Zgadzam się z Kazikiem,
        mało się tutaj udzielam, jestem wdową od ponad roku, mój mąż zginął w wypadku.
        Niedawno byłam na pielgrzymce w Rzymie na rocznicę śmierci męża i znajomy ksiądz podczas homilii powiedział coś takiego, właśnie o tym jak powinniśmy żyć po stracie kogoś bliskiego...
        Chodzi o to żeby już nie rozpamiętywać dnia wczorajszego, nie myśleć co będzie jutro bo jutro jest nieznane, my też nie wiemy kiedy nas zabraknie, ale żyć dniem dzisiejszym godnie i pięknie...
Pełna wersja