mar-y88
14.12.10, 23:02
Mój ukochany zginął w wypadku samochodowym w dość niejasnych i niejednoznacznych okolicznościach, zła pogoda, fatalne warunki, źle utrzymana jezdnia, za duża prędkość. nie będę opisywać szczegółów bo nie o to chodzi. drugi kierowca był pod wpływem alkoholu, zabrano mu prawo jazdy, ale nie uznano winy za spowodowanie wypadku, oczywiści ja z góry osądziłam go inaczej. często myślę żeby po prostu spojrzeć mu w twarz i powiedzieć że go nienawidzę. Mam do Was pytanie choć nie bardzo wiem jak je sformułować, może ktoś jest w podobnej sytuacji i miał odwagę wygarnąć 'sprawcy' co o nim myśli...