ystia
16.12.10, 00:44
Idą święta, a wraz z nimi odwieczny problem. Prezenty pod choinkę.
Ja bardzo chętnie kupuję prezenty, miesiąc albo i wcześniej przed, szukam, myślę co komu może sprawić przyjemność, cieszy mnie potem radość w oczach rodziny. święta spędzamy u ojca który po smierci mamy parę lat temu jest sam. Mimo że nie jest tak jak za życia mamy, to staramy się żeby było jak najlepiej.
Od ojca nie oczekuję żadnych cudów i tak sporo angażuje się w organizację tej wigilii, sam kupuje i smaży ryby. Wiadomo że z jednej emerytury ciężko jest wyżyć i nikt od niego nie oczekuje żeby się wykosztowywał na prezenty, a mimo to zawsze kupuje jakieś słodycze. Problem mam z bratem i jego żoną. Oboje pracują, brat ma swoją małą firmę, ona na etacie. Pięknie urządzone mieszkanie - 3 pokoje, kuchnia, 2 łazienki, pies. Nie mają dzieci wspolnych, brat ma syna dorosłego z I małżeństwa. Ciągle słyszę o nowych nabytkach - meble, rower, ciuchy etc. Ale wydać na prezent? zapomnij! Kiedy ja już kupiłam prezenty, zadzwoniła bratowa i mówiła że u niej w rodzinie to jest zwyczaj kupowania tylko dzieciom, a dorosłym już nie. Mówię że już kupiłam i dupa zbita, no więc pyta to co Ci kupić, ale wiesz u nas jest z kasą krucho to nie szalejemy.... mówię że rozumiem, że może być symbolicznie, że ważne jest spędzenie czasu razem itd. Wszystko fajnie, ale w następnym zdaniu opowiada że kupili stolik za 4 stówy. Więc czegoś tu nie rozumiem, albo nie mam kasy to nie mam, a jak jest krucho ale chcę komuś raz do roku kupić prezent to przewiduję w wydatkach na grudzień te 5 dych na książkę i czekoladę. I tak sobie potem myślałam o tym wszystkicm, o relacjach z bratem i wychodzi mi na to że jestem jelonkiem:( i właśnie zaczeło mi to doskwierać. Własnie zdalam sobie sprawe ze jak sie trafi okazja to on mnie bardzo chetnie wykorzystuje. 6 lat temu pozyczył ode mnie 2,5 tysiaca i nie oddał ani nie pisnął słoweme na ten temat. No mój błąd bo się nie upomniałam, ale myślałam sobie że wie że pozyczył to jak będzie miał to odda. Jak mama zmarła to praktycznie płaciłam za wszystko łącznie z obiadem na kilkanaście osób dla rodziny. Nawet nie zaproponował że się dołoży. Nagrobek w całości ja sfinansowałam, a jakieś naprawdę małe pieniądze ze spadku po mamie przekazałam w całości ojcu bo tak się z bratem umówiliśmy choć on po drodze zdążył sobie cos kupić.
Brat ma mnie kompletnie w dupie jak chodzi o urodziny czy imieniny, w poprzednich latach jeszcze dzwonił czasem z życzeniami, w tym roku nie. Ja oczywiście zadzwoniłam. Moje dzieci kompletnie go nie obchodzą, jako wujek jest do chrzanu. Ja z jego synem jestem w niemal stałym kontakcie, także i finansowym bo ta go nauczyli że jak coś (money) to ciocia da.
Po kim on taki jest? rodzice nigdy na nas nie oszczędzali, naprawdę co dali radę to nam kupowali. Jestem rozgoryczona. Pewnie nic z tym nie zrobię bo niestety w naszym domu nie było szczerych rozmów na trudne tematy, ja sobie to wypracowałam dopiero jak się wyprowadziłam z domu.
Przepraszam że długie.