liderka w klasie, rozpacz innej dziewczynki, jak ?

16.12.10, 22:45
Prosze o porade pania psycholog.
Corka rozpoczela edukacje szkolna w I klasie. Do klasy poszla ze znana dziewczynka z przedszkola (znaly sie, lubily). Nie byla to jej najlepsza kolezanka, jedna z wielu. Corka byla pelnoetatowym dzieckiem przedszkolnym. Tam nawiazala mnostwo przyjazni, byla lubiana, do tej pory utrzymujemy kontakty. Tak wiec dziewczyny znalazly sie razem. Na poczatku trzymaly sie razem, ale po ok 1,5 miesiaca corka zaczela mi opowiadac, ze Magda, kiedy ona sie na cos nie chce zgodzic uderza ja w glowe lub.... gryzie (doszlo do tego). Obserowowalam i narazie sluchalam co corka mowi. Kiedy zaczela mocno narzekac, poeiwdzialam jej, aby po takich incydentach nie bawila sie z swoim "oprawca". Corka chyba faktycznie tak zaczela robic, bo przeciela "pempowine" i krag kolezanek nagle sie rozrosl. Wsord nich znalzala bardzo mila dziewczynke, z ktora najmocniej obecnie sie bawi i przyjazni. Magda probuje dolaczyc do nich. Oczywiscie bawia sie razem, rowniez w wiekszym gronie (np. 6 dziewczynek), sa rozne konfiguracje.Corka ankcentuje, ze Magda chce jej zabrac kolezanke. Moja corka czuje sie szczesliwa w szkole i klasie. Spotykamy sie rowniez po szokole w roznych konfiguracjach, jak komu pasuje i wowczas gdy dziecko chce sie spotkac z wybrana kolezanka. Byla taki incydent, ze Magda dowiedziala sie, ze odbylo sie spotkanie mojej corki i jej nazwijmy przyjaciolki i dostala histerii. Jej matka zarzucila nam, ze nie chcialysmy sie spotkac i wrecz spotkalysmy sie za jej plecami. Uwazam to za totalna poarazke i niedojrzalosc, ktora potem rzutuje na zachowanaia jej corki. Było mi przykro, bo znamy sie i utrzymujemy konatkty. Jakis czas temu w rozmowie z wychowawczynia dowiedzialam sie, ze matka Magdy zglosila jej, ze moja corka nie pozwala sie jej bawic i dolaczyc do grona bawiacych. Nie raz bylam swiadkiem, jak dzieci odmawialy innemu dziecku przystapienia do zabawy (wiec jest to powszechne), a wrecz widzialam jak to własnie Magda odmawia innemu dziecku.wychowawczyni zaakcentowala, ze corka jest bardzo lubiana, dziewczynki licza sie z jej zdaniem, wymysla zabawy etc. Do tego dochodzi moje spostrzezenie dot. matki Magdy - zaczyna sie wyscig i porownywanie (np. a jak tam czy Twoja juz czyta, czy pisze ladnie, etc).Widze w tym wszystkim kilka aspektow , a moze zle widze :
- Magda nie moze sie pogodzic, ze moja corka sie nie podporzadkowala
_ magda uwazala, ze moja corka bedzie bawic sie tylko z nia i ona bedzie najwazniejsza
- Magda chce byc liderka i rządzić rowniez moja corka
- moja corka zyskała sympatie wieszkosci kolezanek i ona przejela role lidera
- tamtej trudno sie z tym pogodzic, rowniez a jak sadze jej matce, ktora eskaluje problem, zamiast pracowac nad rozemocjonowanym dzieckiem
Co ja w takiej sytuacji moge zrobic? Wiem z doswiadczenia, ze to moze przerodzic sie w powazny problem i doprowadzic do zaburzenia calej klasy, problemow w nauce obu dziewczynek, niecheci do szkoly, lacznie z koniecznoscia zmiany szkoly, kiedy wszystko wymknie sie spod kontroli.


- ambicje mamy Magdy
    • menodo Re: liderka w klasie, rozpacz innej dziewczynki, 17.12.10, 09:20
      Wiesz, z mojego doswiadczenia matki licealistki wynika, ze im mniejsze zaangazowanie emocjonalne rodzicow w relacje szkolno-kolezenskie dziecka, tym lepiej i dla dziecka, i dla jego relacji.
      Oczywiscie, mam na mysli sytuacje normalne - takie wlasnie, jak przydarzaja sie Twojej corce i wielu innym w tym wieku.
      Bo to normalne, ze dzieci w pewnym momencie zaczynaja odkrywac nowy dla siebie swiat rowiesnikow, inny niz rodzinny dom - i probuja w nim odnalezc swoje miejsce.

      Na pewno mozesz pomoc w tym swojej corce - poprzez rozmowy o jej kolezenskich relacjach albo o relacjach z ludzmi w ogole, o jej uczuciach albo uczuciach bohaterow ksiazek czy fimow.
      Wazne tez, aby dziecko w tym wieku mialo tez jakies inne swoje zainteresowania czy hobby - bo to je rozwija, wzbogaca, pozwala mu dystansowac sie do codziennych dramatow zwiazanych z tym, ze Kasia cos powiedziala, a Magda nie chciala z nia isc do sklepiku:)
      Moim zdaniem w ten wlasnie sposob dzieci staja sie niezalezne emocjonalnie od innych, ale przez to bardzo dla innych atrakcyjne. Tak naprawde, przeciez "liderami" w swoim otoczeniu staja sie nie ci, ktorym bardzo na tym zalezy, ale ci, ktorzy maja innym cos do zaoferowania...

      Polecam Ci tez poluzowanie konktaktow z mama Magdy, zwlaszcza - zaprzestanie z nia rozmow o corkach :) Toksyczny zwiazek:)
    • morekac Re: liderka w klasie, rozpacz innej dziewczynki, 18.12.10, 07:42
      Ale czy twoja córka jednak trochę nie knuje przeciwko Magdzie - typu "Pamiętajcie, nie bawimy się z Magdą'. Bo co innego jest powiedzieć "Magda, nie mam ochoty się z tobą bawić",a co innego jest 'uniemożliwiać' zabawę z innymi koleżankami i w jakiś sposób ją szykanować.
      Jeśli Magda ma problem z zakolegowaniem się z innymi dziećmi w klasie, to raczej jest to problem do rozwiązania dla wychowawczyni, a nie dla ciebie.
      Poza tym - może nie wysnuwaj zbyt daleko odących wniosków z zachowań Magdy i jej mamy, bo być może nadinterpretujesz. Nie wiesz, co Magda czuje czy myśli.
      I zasdniczo zgadzam się z Menodo; trochę mniej zaangażowania emocjonalnego, a jeśli aż tak przeszkadza ci zachowanie tamtej mamy - ogranicz z nią kontakty.
      Co do gryzienia... moja młodsza gryzła się z jedną ze swoich przyjaciółek przez całe przedszkole. Potem się kłóciły i obrażały się na siebie na smierć i życie - mniej więcej raz w tygodniu do najbliższego poniedziałku. Ileż ja się musiałam wysłuchać na ten temat ;-)
    • thistle Re: liderka w klasie, rozpacz innej dziewczynki, 18.12.10, 22:47
      Ja sama gryzłam - większych, silniejszych od siebie, którym zdarzyło się mnie nierozsądnie np. w ucho trzepnąć. To wyrównywało proporcje. Do dziewiątego roku życia. Bez większej złości, za to skutecznie, nikt mnie po tym nie zaczepiał.
      Teraz też widzę czasami,że właśnie mniejsze dzieci gryzą tych, którzy je np. popychają. Taki atak wymaga bezpośredniego, "intymnego" kontaktu, wiec rzadko jest bronią zaczepną. Uczę angielskiego kilka tuzinów takich maluchów i mam okazję poprzyglądać się.
      Konflikty w ramach klasy powinna rozwiązywać wychowawczyni, i wszelkie ustalenia w ramach klasy powinny się odbywać z jej zaangażowaniem. Nawet rozmowy z tą Matką.
      Pomożesz dziecku budując/podtrzymując jej samoocenę i pomagając w utrzymaniu szerokiego kręgu przyjaciół. Takie sytuacje są bardzo częste, i najlepiej, gdy dzieci rozwiązują je z minimalną/zerową pomocą dorosłych.
Pełna wersja