relacje z mamą

17.12.10, 11:46
Pod wpływem innego wątku na tym forum postanowiłam napisać o relacjach z moja mamą
mam 32 lata dwoje dzieci z mężem jestesmy po ślubie 7 lat. Związek udany opierający sie na miłości i zrozumieniu.
Ja jedynaczka wychowana przez wdowe od 28 lat która nigdy potem nie byla w związku. Nigdy nie byłam zbyt blisko emocjonalnie z matką gdyz co bym nie zrobiła bylo źle.
Nie taką szkołe wybrałam po podstawówce, nie ci znajomi, koledzy(chłopak), bo nie sprzatam, nie gotuje itp, fakt dzieci małe to nie zawsze jest czas na ugotowanie obiadu czy poodkurzanie ale w miare możliwości to robię, mąż nie narzeka wręcz sam mówi, jak nie dasz rady to nie rób ja zjem np obiad w pracy i tu problem zaczyna się... moja matka uważa, ze mój maz który w domu wstaje do dziecka i czasem poodkurza czy poprasuje to przy rozwodzie za kilka lat mi to w sądzie wypomni (gdzie tak jak pisalam wczesniej zwiazek udany i mąż robi to dobrowolnie). Bo podloga w kuchni nieumyta, bo okna brudne, nie pozmywane itp. Ona mi nie pomaga wogóle..jak przyjdzie raz w miesiącu do dzieci 2 dni pod rząd i to wtedy jak zadzwonie to juz w tym drugim dniu zaczyna szukac pretekstu do kłutni.
Zawsze jak przychodziła to ja wykorzystywalam moment, ze zajmuje sie dziecmi i własnie wtedy albo umyłam okna, albo poodkurzałam pozmywałam ale to źle bo ja szukam opiekunki do dzieci. Przy czym nie umie sie zajać dziećmi bo starszemu 5 lat najlepiej włączyc bajke, małą uśpić (11 m-cy) a samemu oglądac tv a potem to opowiada jak ona mi sie dziecmi zxajmuje. Z teściową mam dobry kontakt i kiedy tylko może wpada do dzieci, bawi sie z nimi. I tu zaczyna sie kolejny problem bo... teściowa za czesto do mnie przychodzi. jak jest teściowa i mama przyjdzie bez zapowiedzi to juz widze, ze ma focha, zaraz idzie na klatke schodowa zapalić, i zaraz mówi, ze idzie do domu. Sama ze swoja teściowa sie nie odzywała. Kolejny problem to jak czasem zadzwonie (sporadycznie) czy by przyszła bo musze wyjść zrobic zakupy to owszem przyjdzie ale sie zaraz nagada, ze wiatr, deszcz, snieg, zimno, gorąco a potem jak ode mnie wychodzi to, ze jej nikt nie pomagał ( co jest bzdura bo jej tata mnie do szkoły zaprowadzał, przyprowadzał, obiad ugotował itp), jak corka byla mniejsza i jeszcze w nocy sie budziła i mówiłam mamie, że jestem niewyspana to mi powiedziala, ze taka jest rola matki, ze jest ciągle niewyspana i, ze do niej mam pretensje, ze mam dwoje dzieci? Nigdy nie pamietam szczerych rozmów w moim domu jak byłam mała, nigdy nie mówiła ze mnie kocha. ja swoim dzieciom powtarzam to ciągle i jak kiedys syn przy mamie powiedział o mnie "kocham ta moją mame" to zaraz zaczeła płakać. jak mam do nie isc to juz jak jade winda na góre to jestem zestresowana bo wiem, ze nie będzie to miłe spotkanie bo z nia nie mozna porozmawiac o byle czym jak to z mama tylko obarcza mnie wyimaginowanymi problemami. Opowiada o swoich kolezankach jak to nie chca córkom pomagac przy czym sama sie nie kwapi do tego. Jak jej sie kiedys zapytalam czemu taka jest to powiedziała, ze jej sie tez cos od zycia należy, tylko, że ona nie siedzi u mnie całymi dniami codziennie, zeby nie miała swojego zycia, tak jak pisałam ze dwa razy w ciągu miesiąca. jak slysze od koleżanek jaki one maja kontakt ze swoimi mamami to jest mi strasznie przykro, ze moja mama nie czuje potrzeby widywania sie z wnukami. każda nasza rozmowa kończy się kłutnią bo moja mama odkąd wyszłam za mąż widzi potrzebe wychowywania mnie i jak jej mówię, ze jestem dorosła to uważa, ze to maż mnie "nasterowal" zebym jej nie słuchała. Ciągle tylko powtarza, ze mój mąż to dyrektor, ze mi rządzi (co jest nieprawdą, każda decyzje podejmujemy wspólnie), uwaza, ze źle zajmuje sie domem, ze maż nie powinien wstawac do dziecka w nocy, ze ja jestem wyrodna córka bo jej nie szanuję(czyt. nie słucham).
Teraz też jest obrażona na mnie, były Mikołajki nie przyszła, nawet nie zadzwoniła do dzieci, zbliżają się Święta i mama ciągle obrażona. Po ostatniej kłutni wyszła ode mnie i powiedziała, ze nie ma córki, ciągle zaczyna te wszystkie rozmowy gdzie wypomina mi całe moje życie a potem wychodzi ode mnie z płaczem a ja mam wyzuty sumienia, ze jestem złą córką.
Dodam jeszcze, że po cesarce z córką mama nie przyszła do mnie ani razu, to teściowa przez dwa tyg codziennie przychodziła do mnie pomagac i przynosiła nam obiady a moja mama jak zadzwoniłam do niej jak troche doszłam do siebie to powiedziala," no tak człowiek stary, chory to nikt sie nim nie zainteresuje"
przepraszam, ze tak długo ale musiałam sie gdzies wyzalić.
    • higieniczna Re: relacje z mamą 17.12.10, 12:09
      przestan patrzec na kolzenki. Twoja matka jest przeciętna kobieta 50 paro letnia. Ideałem nie będzie, nawet jeżeli Ty skończysz 77 lat. Ciesz sie z tego oc masz.
      Swita beda i odejda. Matkę masz jedna. Po co ma wydzwaniac przed swietami, robic jakies pozory. Liczy sie to co jest tu i teraz.
      Jestem malo bystra, a juz 32 letnia.
      Doceniaj to co los zaofiarowal. Przestac prostowac proste i szukac inspiracji po forach, i wyszukwiac problemow, ktorych nie ma!
      Jak sie czyta taskie watki ,to czloweika ściska.
      Matce pokazywałaś cos o niej nawypisywala?
      • agatka-dwa Re: relacje z mamą 17.12.10, 12:21
        Widac nic nie zrozumiałas z tego co napisałam.
        O to chodzi, ze nie mam zadnych relacji z matka od jakiegos czasu i nie mam na mysli, ze ma dzwonic do mnie tylko do wnuków. problemy sa i to ogromne.duuzo by jeszcze pisac ale nie ma na to miejsca a i ja tez nie chcę tu wypisywac wszystkich spraw. Nie mamy nikogo innego tylko siebie, bo mama przestała sie z rodzina obchodzc dawno temu. I co mam ja zostawic sama na Świeta??? to dopiero byście zlinczowały mnie.
        • higieniczna Re: relacje z mamą 17.12.10, 12:25
          Wyslij matce kartke. Moze e-maila. Mam mama internet?

          Skoro dymi jak smok, to moze paczka fajek pod choinke?

          Naprawde udzo nie trzebs, by ocieplic stosunki, ale duma nie pozwala, prawda?
          • agatka-dwa Re: relacje z mamą 17.12.10, 12:30
            Oczywiscie, ze to ja zawsze dzwonie do niej pierwsza bo zawsze obraża sie w takich momentach jak: Święta, dzien matki, imieniny itp i utwierdza sie w przekonaniu, ze miała racje naskakując na mnie bo to ja pierwsza wyciągnełam reke do zgody. iem, ze Si=więta to nie czas udawania ale kiedy w takim razie jest czas na zgode co? Skoro ty masz super kontakt ze swoja mama to tylko sie cieszyć a ja mam tylko powód do płaczu bo sama tez nie mam nikogo innego tylko ja i chciałabym, zeby w koncu zrozumiała, ze teraz to nie czas na wychowywanie dorosłego człowieka. Nie utzrymuje mnie od dawna wiec nie ma prawa sie wtracac a co robi bardzo czest.
          • mgla_jedwabna Re: relacje z mamą 27.12.10, 02:02
            "Naprawde udzo nie trzebs, by ocieplic stosunki, ale duma nie pozwala, prawda?"

            Nieprawda, z takimi osobami trzeba bradzo dużo, najczęściej nieskonczenie dużo i ile by się nie ocieplało, to zawsze będzie źle.

            E-mail? "No tak, już nawet mojego głosu nie chcesz słyszeć"
            Fajki? "Chcesz zabić matkę!"

            I tak dalej. Matka autorki wątku jest osobą skrajnie egocentryczną, w dodatku jest to obrzydliwy rodzaj egocentryzmu polegający na hołubieniu wszystkiego, co złe, a przytrafia się właśnie MNIE.

            Omawianą tu mamusię obchodzi wyłącznie jej własna osoba, w dodatku wartość tej osoby opiera ona na liczbie nieszczęść, które jej się przytrafią. Córka jest szczęśliwa? To źle, powinna być nieszczęśliwa, wtedy mama będzie zadowolona.

            Takiej osobie nie można ustępować w jej żądaniach, bo ona w gruncie rzeczy żąda, aby inni byli jak najbardziej nieszczęśliwi. To już lepiej być posądzanym o dumę.
        • sabciasal Re: relacje z mamą 17.12.10, 12:27
          Nie mamy nikogo innego tylko siebie, bo mama przestała sie z rodzin
          > a obchodzc dawno temu. I co mam ja zostawic sama na Świeta??? to dopiero byście
          > zlinczowały mnie.

          zaproś ją. to ona zdecyduje czy przyjdzie. nie,to nie. Ale nie kajaj się ze jestes najgorszą z córek. nie daj sie szantażowac tak jak dotychczas.
      • sabciasal Re: relacje z mamą 17.12.10, 12:24
        higieniczna napisała Jestem malo bystra, a juz 32 letnia.Doceniaj to co los zaofiarowal. Przestac prostowac proste i szukac inspiracji o forach, i wyszukwiac problemow, ktorych nie ma! Jak sie czyta taskie watki ,to czloweika ściska. > Matce pokazywałaś cos o niej nawypisywala?

        ja chyba też jestem mało bystra, bo nie rozumiem.

        do założycielki wątku;
        trzymaj się, nie zmienisz matki, ona zawsze będzie z Ciebie niezadowolona. Taki typ. jedyne co mozesz zrobić, to nie przejmować sie jej jęczeniem, ograniczac kontakt (a na zarzuty odpowiadać, ze to po to, aby jej nie dręczyła ta wyrodna córka), cieszyć się, że masz fajną teściową.
        to zrozumiałe, że jest ci przykro. każdy chce mieć fajną matkę;). Ale zmienić możesz tylko siebie i po prostu nie obwiniac się oraz niestety nić od niej nie oczekiwać.
    • kasiulek997 Re: relacje z mamą 17.12.10, 12:15
      Wiesz ja miałam bardzo podobną sytuacje. Moja mam zawsze chciała abym ja postępowała w życiu tak ja ona chce. Niestety jak dla mnie było to nie możliwe,uważałam gdy dorosłam oczywiście i załozyłam rodzinę że żaden człowiek nie może postepować w brew sobie samemu pod wpływem innych gdyż szczęścia to nie da.Mama też nie raz mi tak mówiła.... też czasem miałam wyrzuty sumienia,ale doszłam do wniosku że to mam musi zrozumieć że nie przeżyje za mnie zycia i to ja jestem kowalem swojego losu. Tym bardziej iż nic złego nie robiłam ale mama zawsze coś znalazła...obrażała się,nie odwiedzała nas no ale ja musiałam się z tym pogodzić i poczekać aż zrozumie,trochę to trwało ale zrozumiała,przyszła i powiedziałm jej na spokojnie swoje zdanie. Nie do końca się zgadzała ze mną ale musiała to przyjąć do siebie i wiedzieć że dąsanie się jej nic tu nie zmieni.
      • kasiulek997 Re: relacje z mamą 17.12.10, 12:20
        A co takiego nawypisywała? to co czuje i mysli. to żle? też ma prwo czuć się z tym żle i mówić o tym głośno. Nikt nie mówi tu o tym by mama jej się zmieniła ale też powinna uszanować różne decyzje dziecka. Kto nie miał takich nieporozumień z matka to nie bardzo wie jak to jest w życiu codziennym. A naprawdę łatwo nie jest. Każdy człwowiek ma prawo mówić co mysli bez względu kogo ta myśl dotyczy. Należało by uszanować czyjeś zdanie i coś poroadzić o ile jest się w stanie a nie oceniać. Od oceniania to my nie jesteśmy. Skoro nie miała gdzie się wyżalić to na forum napisała toć po to jest to forum,aby też sobie pomagać a nie z góry negowac.
      • higieniczna Re: relacje z mamą 17.12.10, 12:20
        Pora przestać się usprawiedliwiać i naginać przeszłość do wydumanych odczuć. Rodzice jacy byli, tacy byli. Kochali was bezwarunkowo, my tez powinismya. Przestany ich oskarżać, robić im wyrzuty i po prostu nie okazywać szacunku. Rodzice na to sobie nie zasłużyli. To bardzo dobry przykład niewdzięczności.


        • kasiulek997 Re: relacje z mamą 17.12.10, 12:31
          A z kąd wiesz jacy rodzice byli np moi? oj uwierz mi że zdziwiła byś się i to bardzo. Rodzić a rodzić to nie zawsze znaczy to samo. To ja ci coś powiem-moja mama była alkoholiczką,tłukła mnie okropnie gdzie popadło i czym popadło i nie tylko to było.... Zanim napiszesz to pomysl czy ktoś kto pisze o takim problemie miał dobrych rodziców,bo ja nie! Zresztą tyle sie słyszy o rodzicach którzy nie są dobrzy dla swoich dzieci,mało jest nieszczęść na świecie właśnie z powodu rodziców?! Owszem każdy by chciał mieć pojecie takie ja ty,ja też ale niestety za dużo krzywdy doznałam właśnie ze strony matki aby mieć zdanie równe tobie. Nie jestem tylko ja z takim problemem. Nie oceniaj nikogo jak do końca nie znasz sytuacji...
          • higieniczna Re: relacje z mamą 17.12.10, 13:10
            Kasiu, Twoja mama nie byla alkoholiczka. tworzenie takich historii Ci nie pozozme. Wylecialas ze skoly, bo sie nie uczylas, zaslzas w ciaze-bo jedno cie tylko interesowalo.
            Nie wszystko da sie zrzucic na rodzicow.
        • velluto Re: relacje z mamą 17.12.10, 15:21
          higieniczna napisała:

          > Kochali was bezwarunkowo, my tez powinismya. Przestany ich oskarżać, robić im wyrzuty i po prostu nie okazywać szacunku. Rodzice na to sobie nie zasłużyli. To bardzo dobry przykład niewdzięczności.


          Co za bzdury. Hello, nie wszyscy rodzice kochają swoje dzieci! Niektórzy je niszczą. Niektóre suki lepiej opiekują się potomstwem niż niektóre matki.
          Nie wszyscy sobie zasłużyli nawet na elementarny szacunek. A wdzięczność? za co? za to, że skrzywili komuś psychikę niszcząc poczucie własnej wartości? no faktycznie, podziękować zostaje. Czy za to, że wychowali? to był ich zasrany obowiązek, skoro powołali dzieci na świat, nie żadnen powód do chwały.

          Tu widać matkę, która jest zapatrzoną w siebie egoistką, która ma w głębokim poważaniu uczucia wszystkich poza sobą.
    • eastern-strix Re: relacje z mamą 17.12.10, 13:53
      Ja wiem, ze to sie latwo mowi, ale sprobuj sie nie rpzejmowac tym gadaniem. Mam byc moze jest zgorzkniala i swoje frustracje wyladowuje na Tobie. U mnie niestety bylo podobnie.

      Obecnie mam wspanialego meza, okresowo (kiedy nie mam czasu) nieumyta podloge, nieumyte okna itp. Nie lepi sie od brudu, ale nie traktuje sprzatania jako priortetu. Maz ma stresujaca prace i spedza w niej dlugie godziny, wiec jak w sobote mamy troche czasu dla siebie, to zamiast sprzatac jedziemy do lasu albo idziemy do znajomych ;) Moja mama nie zyje, ale gdyby zyla, to obawiam sie, ze grozilaby jej palpitacja serca ;)

      Nie tworzysz zwiazku z matka tylko z mezem. Na jej uwagi proponuje krotkie 'aha' i dalej robisz swoje. Wiem,ze chcialabys stworzyc z nia wiez i stad to poczucie rozczarowania. Ale taka wiez pomiedzy matka a corka zdarza sie czesciej w filmach niz w rzeczywistosci. W realnym swiecie moze byc tak,ze stworzyc jej sie nie da. I wtedy trzeba sie z tym pogodzic. Byc moze za kilka lat mama sie uspokoi, byc moze nie.

      Powodzenia :)
      • agatka-dwa Re: relacje z mamą 17.12.10, 14:05
        eastern-strix napisała:

        > > Nie tworzysz zwiazku z matka tylko z mezem. Na jej uwagi proponuje krotkie 'aha
        > ' i dalej robisz swoje. >
        >
        Nie da sie z moją mama tak postapic bo zaraz zaczyna płakac, ze ją olewamy. Juz próbowałam nie dac sie sprowokowac ale mówi do mnie: "widac mam racje skoro sie nie kłócisz". Potem ciągle mnie jeszcze dopytuje,czemu nie zrobiłaś tak i tak jak ci mówiłam? A jak mówie, że uważam inaczej to od razu wyciąga, ze to pewnie mój mąż mnie przeciw niej nastawia. Potem jeszcze zaczyna mówić, ze kiedys tam sie z moim teściem ścięła i to tez powinnam sie do niego nie odzywać, a ja nawet nie wiem kiedy i o co poszło bo nigdy nie powiedziała.
        Ale najgorsze jest to, ze syn zaczyna pytac dlaczego babcia nie przychodzi i co mam mu powiedzieć?
        • velluto Re: relacje z mamą 17.12.10, 15:26
          agatka-dwa napisała:

          > Nie da sie z moją mama tak postapic bo zaraz zaczyna płakac, ze ją olewamy.

          To niech płacze.

          >Juz próbowałam nie dac sie sprowokowac ale mówi do mnie: "widac mam racje skoro si
          > e nie kłócisz". > Potem ciągle mnie jeszcze dopytuje,czemu nie zrobiłaś tak i tak
          > jak ci mówiłam? A jak mówie, że uważam inaczej to od razu wyciąga, ze to pewni
          > e mój mąż mnie przeciw niej nastawia. Potem jeszcze zaczyna mówić, ze kiedys ta
          > m sie z moim teściem ścięła i to tez powinnam sie do niego nie odzywać, a ja na
          > wet nie wiem kiedy i o co poszło bo nigdy nie powiedziała.

          Ale jednak dajesz jakiś haczyk - skoro dyskutujesz temat. "Nasza sprawa, sami zdecydujemy", po czym powtarzane jak mantra "nie będę na ten temat rozmawiać", "nie mam ochoty tego wysłuchiwać, zadzwoń jak ci przejdzie". Osobom niereformowalnym mówi się "bo tak i już"

          > Ale najgorsze jest to, ze syn zaczyna pytac dlaczego babcia nie przychodzi i co mam mu powiedzieć?

          że babcia ma lekkiego świra?
        • eastern-strix Re: relacje z mamą 17.12.10, 16:41
          To niech placze.

          Dojrzalosc polega miedzy innymi na nienarzucaniu innym swojego zdania i swojego stylu zycia. Jesli mama nie potrafi tego zrozumiec, to, mowiac cokolwiek brutalnie, jest to jej problem a nie Twoj.

          Jesli jestes asertywna, mama placze,ze ja olewasz. jesli wlaczasz sie w dyskusje, to mama od razu przystępuje do ataku mowiac,ze widocznie ma racje.

          Sama widzisz, ze nie ma mozliwosci komunikacji z nią, bo jedyny sposob,zeby bylo dobrze, to robienie jak ona chce. Z tym,ze wtedy mama bedzie zadowolona ale Ty nie.

          Mi to wyglada na nieco toksyczna relacje. I mysle,ze warto popracowac nad asertywnoscia i stawianiem granic :) Jestes dorosla kobieta, nie musisz cale zycie byc podporzadkowana matce. Ba! Nawet nie powinnas. Oczywiscie,ze jest tu konflikt pomiedzy potrzebami matki a Twoimi, ale na litosc boska, nie zyjesz po to,zeby robic mamie dobrze kosztem siebie. :)
        • mgla_jedwabna Re: relacje z mamą 27.12.10, 02:21
          "Nie da sie z moją mama tak postapic bo zaraz zaczyna płakac"

          Proponowane rozwiązanie polega na tym, że olewasz wszystkie jej reakcje, włącznie z rykami na całe osiedle przez następną pięciolatkę. Możesz też sobie przygotowac kilka ripost wujka Staszka i powtarzać je jak mantrę, nie słuchając niczego, co mówi mama.

          "A płacz sobie, skoro tak lubisz"
          "To nie twoja sprawa"
          (na krytyczne uwagi itd.) "a tak poza tym, to z czym dzwownisz/ przychodzisz?"
          "twoje zdanie w tej sprawie mnie nie obchodzi"
          "jak nie masz nic sensownego do powiedzenia, to się nie odzywaj"

          Możesz sobie przygotować kilka podobnych zdań, ważne, abyś je powtarzała jak zdrowaśki w różańcu.

          "Ale najgorsze jest to, ze syn zaczyna pytac dlaczego babcia nie przychodzi i co mam mu powiedzieć?"

          Zasłaniasz się dzieckiem, żeby unikać rozwiązania sytuacji? Niezbyt to dojrzale.

          Dziecku powiedz prawdę w sposób dostosowany do jego wieku. Na przykład "babcia nie przychodzi, bo nie lubi mamy". Dziecko i tak widzi, że babcia nie lubi mamy, tylko nie umie tego nazwać.
          • fizia-kulawa Re: relacje z mamą 27.12.10, 09:43
            Eee a ja z tym poniższym podyskutuję. Poniższe propozycje dowodzą sporego zaangażowania emocjonalnego, a w końcu chodzi o to, by się od takiego szantażysty uwolnić, a nie ciągle dalej wikłać, tylko w innym wydaniu. Propozycje poniższe pozornie super, ale proponuję je lekko zmodyfikować na te, pisane wielkimi literami:

            ""A płacz sobie, skoro tak lubisz" - "POROZMAWIAMY/SPOKTAMY SIĘ/ZADZWONIMY itp. MAMO, JAK SIĘ USPOKOISZ"
            "To nie twoja sprawa" - "PRZEPRASZAM, ALE NIE BĘDĘ O TYM Z TOBĄ ROZMAWIAĆ/TEGO SŁUCHAĆ"
            (na krytyczne uwagi itd.) "a tak poza tym, to z czym dzwownisz/ przychodzisz?"
            "twoje zdanie w tej sprawie mnie nie obchodzi" - "PRZEPRASZAM, ALE ZMIEŃMY TEMAT. PROSZĘ, ZMIEŃMY TEMAT" A JEŚLI TO NIE POMOŻE, TO URYWAMY KONTAKT/ ODCHODZIMY, ODKŁADAMY SŁUCHAWKĘ MÓWIĄC: "POROZMAWIAMY/ ZADZWONIĘ/ SPOTKAMY SIĘ JAK BĘDZIESZ W STANIE, MAMO, USZANOWAĆ MOJĄ PROŚBĘ";
            "jak nie masz nic sensownego do powiedzenia, to się nie odzywaj" - "TO SAMO CO WYŻEJ"

            Możesz sobie przygotować kilka podobnych zdań, ważne, abyś je powtarzała jak zdrowaśki w różańcu. - TO PRAWDA. POWTARZAĆ DO ZNUDZENIA, KONSEKWENTNIE.

            "Ale najgorsze jest to, ze syn zaczyna pytac dlaczego babcia nie przychodzi i co mam mu powiedzieć?"

            Zasłaniasz się dzieckiem, żeby unikać rozwiązania sytuacji? Niezbyt to dojrzale.

            Dziecku powiedz prawdę w sposób dostosowany do jego wieku. Na przykład "babcia nie przychodzi, bo nie lubi mamy" - "BABCIA NIESTETY JEST ZAGUBIONA/ W ZŁYM STANIE PSYCHICZNYM/NIE NAUCZYŁA SIĘ JESZCZE RADZIĆ SOBIE W RELACJACH MIĘDZYLUDZKICH/ MYLI SIĘ W WIELU SPRAWACH/ NIE UDAJE JEJ SIĘ BYĆ GRZECZNĄ" - KOMUNIKAT DOPASOWAĆ DO WIEKU DZIECKA. Dziecko i tak widzi, że babcia nie lubi mamy, tylko nie umie tego nazwać.

            TRZEBA TAKĄ OSOBĘ TRAKTOWAĆ Z NALEŻNYM SZACUNKIEM TAKIM SAMYM, JAKI PRZYPISZEMY OSOBIE CHOREJ PSYCHICZNIE, OSOBIE NIEPOCZYTALNEJ, CZY ZBUNTOWANEMU DWULATKOWI. Komunikaty złośliwe, mające na celu zemstę nic tu nie poprawią sytuacji, a tylko zaognią, ewentualnie rozprzestrzenią problem na otoczenie, chociażby wnuki.
            • fizia-kulawa Re: relacje z mamą 27.12.10, 09:55
              Autorce wątku jeszcze podpowiem, że musi się mocno zastanowić co woli. Czy chce prosić mamę o pomoc, w związku z czym narażać się na "obcowanie" z kimś, kto jest jaki jest, czy woli radzić sobie w inny sposób? Z własnego doświadczenia podpowiem, że jest możliwe być blisko mamy, korzystać z jej pomocy ku obopólnemu zadowoleniu, ale trzeba wielu ćwiczeń i wielu miesięcy, by nauczyć się mamę odpowiednio traktować, czyli tak, jak osobę chorą, która nie ma wpływu na to, jaka jest, albo właśnie jak zbuntowanego dwulatka, który nie umie i się nie naumie innego zachowania, na danym etapie życia i przy danym poziomie rozwoju umysłowego, co oczywiście nie wyklucza traktowania z szacunkiem. Czyli nie przejmować się, nie brać do siebie, nie obrażać się na mamę, a konsekwentnie i do znudzenia stosować techniki opisane niżej. Urywać kontakt-izolować, gdy mama robi się "niepoczytalna" wznawiać, gdy się uspokoi i zachowuje się poprawnie. Gdy izolacja nie jest możliwa, ostro ucinać rozmowy z komunikatem, że jak się uspokoi, wrócicie do tematu.
    • misza802 Re: relacje z mamą 17.12.10, 13:57
      zgadzam się, nie jesteśmy tu od oceniania tylko ewentualnie możemy powiedzieć swoje zdanie i dzięki temu dać komuś może troche wsparcia...
      Nie do końca rozumiem założycielkę wątku, bo aż tak z mamą nie mam, poza tym nie mogę się domyślić jak będzie gdy założe własną rodzinę, ale wiem że rodzice potrafię "dać się we znaki"

      Kochana, uważam że powinnaś zaprosić mame na wigilię, decyzja będzie jej, jeśli nie przyjdzie, Ty będziesz miała czyste sumienie, a ewentualnie jeśli źle Ci będzie z taką sytuacją to zadzwoń do mamy w pierwszy bądź drugi dzień świąt i zapytaj czy wszystko dobrze, czy dobrze się czuje, bo jeśli coś się dzieje, to że możecie wpaść do niej z rodziną, bo śnieg, mróz to może jej ciężko, troszke jej się podlizać, brzydko to brzmi, wiem, ale niech ona troche poczuje Twojego zainteresowania, to jej da do myślenia że może jednak nie jesteś taka zła... jeśli natomiast przyjedzie do was na wigilię to staraj się ją tak zaaranżować żeby nie wspominać niedawnej kłótni a rozmawiac o czymś całkiem innym... mama może czuje się samotna i dlatego jej zachowanie jest takie dziwne, bo raczej spodziewałabym się żę będzie spędzać z wami każdą chwilę, ale może przez takie "nic nie robienie dla Ciebie" i wymówki, chce jakby zwrócić na siebie Twoją uwagę...??
      • kasiulek997 Re: relacje z mamą 17.12.10, 15:34
        Słuchaj ze szkoły nigdy nie wyleciałam!!! w ciąże saszłam póżno!!! co ty możesz o mnie wiedzieć!!!??? masz bałagan w głowie i tyle! a to jaka była moja matka to ja wiem najlepiej,nie tobie dane to osądzać bo nie znasz mnie i mojego życia!
        • kasiulek997 Re: relacje z mamą 17.12.10, 15:40
          Tu widać matkę, która jest zapatrzoną w siebie egoistką, która ma w głębokim poważaniu uczucia wszystkich poza sobą.
    • edw-ina Re: relacje z mamą 18.12.10, 12:37
      NIe udzielam się na tym forum, ale twój wątek mnie poruszył. Również mam apodyktyczną matkę, która manipuluje ludźmi, szczególnie najbliższymi. W moim przypadku skończyło się to tym, że od 4 lat nie rozmawiamy, no z jednym wyjątkiem - zadzwoniła na moje 30 urodziny, żeby mi powiedzieć, że ona nie ma córki.
      To typ osoby, która zawsze wszystko wiedziała najlpiej i jakikolwiek sprzeciw wywoływał gniew. Wiedziała jakie studia powinnam wybrać, choć mnie w tym kieunku nie ciągnęło, jak mam się ubierać, wysławiać, jakich języków uczyć, wiedziała nawet jakie firany powinnam zawiesić w salonie, którego nigdy na oczy nie widziała.
      Jakiś czas temu próbowałam odbudować nasze relacje, miałam naiwną myśl, że może dotarło do niej, jak destruktywnych zachowań się dopuszcza. I chociaż żyjemy tysiące kilometrów od siebie marzyłam, by mieć z nią kontakt choćby przez telefon. Szczególnie, że mój ojciec nie żyje, rodzice mojego męża również. Czyli jest ostatnia. Ale nie umiem do niej dotrzeć i chyba już nie mam na to siły.
      Wiem, że w układzie z tak dominującą matką jest wyjątkowo trudno, ale musisz nauczyć się pewnego egoizmu: masz rodzinę, dzieci i męża i właśnie ze względu na nich spróbuj tak się nie przejmować. Wiem, że to trudne, też przepłakałam wiele nocy i dni i zazdrościłam znajomym relacji z ich matkami, ale co zrobić, nie można się poddawać, bo od tego zależy przyszłość twojej rodziny.
      trzymaj się :)
      • agatka-dwa Re: relacje z mamą 18.12.10, 14:52
        Dodam jeszcze, że mam czasem potrzebę porozmawiania z mamą ale nauczyłam się nie mówić jej za dużo bo to potem odwraca sie przeciwko mnie. Mimo, ze teściowa jest ok to jednak tylko teściowa i nigdy nie wiadomo jak nam sie losy w zyciu potocza dlatego chce miec kontakt z mamą.
        Co do esertywności to jestem bardzo asertywna i to jest własnie problem bo gdybym nie była, nie było by tych wszystkich awantur. Tylko, że nikt kto nie jest w takiej sytuacji nie zrozumie jak to jest jak przy własnej matce nie można poczuc się swobodnie i trzeba 3 razy zastanawiać sie nad każdym słowem, bo we wszystkim widzi teorie spiskową, każdy jest przeciw niej i każdy robi jej na złość.
        • edw-ina Re: relacje z mamą 21.12.10, 11:09
          Ja w pewnym momencie nauczyłam się nie mówić matce praktycznie nic. To strasznie przykre, ponieważ z natury jestem otwartą i prostolinijną osobą, ale kiedy zauważyłam, że cokolwiek powiem, cokolwiek zrobię będzie w jakiś sposób użyte przeciwko mnie, bardzo pilnowałam się, by nie powiedzieć wiele.
          Ciesz się, że masz dobrą teściową, udaną rodzinę. Rozumiem, że relacja z matką jest dla ciebie bolesna, ale wiesz - nieczęsto wszystko układa się idealnie. Ważne, by rachunek strat i zysków wychodził na plus, a tobie chyba wychodzi.
    • kol.3 Re: relacje z mamą 18.12.10, 16:10
      Przedstawiłaś całą aferę ze swojego punktu widzenia. A ja mam wrażenie, że u jej podstaw leżą wielkie pretensje do matki o to, że nie przychodzi i nie zajmuje się Twoimi dziećmi. Przeciwstawiasz jej teściową, która przez 2 tygodnie po porodzie Ci pomagała. Babcia może pomagać, ale nie musi. Chętnie matkę zaganiasz do zajmowania się dziećmi (nie należy włączać dziecku TV ani drugiego usypiać - tylko zajmować się nimi aktywnie) - dla siebie masz mnóstwo usprawiedliwień że to w domu nie zrobione, że tamto nie zrobione - czy nie jest tak, że rozdzielasz pracę po rodzinie (teściowa, mąż, mama) a nad sobą się użalasz jaka to biedna jesteś. Kobieto, jesteś dorosła, ogarnij się i zacznij sobie dawać radę bez mamuś. Skoro matka jest taka trudna to nie ciągnij jej do odwiedzin i pomocy przy dzieciach.
      • agatka-dwa Re: relacje z mamą 18.12.10, 19:17
        Nigdy w życiu nie prosilam mojej mamy aby wychowywała mi dzieci. Teściowej tez nie proszę, przychodzi dobrowolnie kiedy chce a moja mama jak do niej nie zadzwonię NIGDY!!! I powtarzam nie mówię, ze ma siedziec z nimi ciągle tylko mam na myśli odwiedziny u wnuków...czy to tak trudno zrozumieć??
        Nie usprawiedliwiam się, że czegos tam nie zrobiłam w domu, tylko chciałam nakreslić sytuację.
        Czy ty masz dzieci? Wiesz jak to jest ciężko po operacji, gdzie nie można ruszyć ręką a własna matka nie ma ochoty ci pomóc? Chyba nie masz o tym zielonego pojęcia, przy czym gdyby sytuacja była odwrotna i ja bym nie poszła mamie pomóc w takiej sytuacji to wtedy bym dopiero w Twoich oczach wyszła na wyrodna córkę. Jak urodzisz własne dzieci a Twoja własna matka nie bedzie miała ochoty widywac wnuków to dopiero zrozumiesz.
        A ja ama zajmuje sie dziećmi tzn wspolnie z mężem i nie rozdzielam pracy po rodzinie.
        • kol.3 Re: relacje z mamą 18.12.10, 19:43
          Przestań mnie rozśmieszać. Urodziłam dwoje dzieci przez cc i żadna mama ani teściowa nawet przez 5 minut mi nie pomagała, przy czym pierwsze - w czasach kiedy pralki automatyczne, słoiczki i pampersy nie były na porządku dziennym.
          • agga2008 Re: relacje z mamą 18.12.10, 21:16
            To przykre, że nikt nie chciał bądź nie mógł ci pomóc. Ale czy to znaczy,że już nikt nie może spodziewać się pomocy ze strony najbliższych??
            • kol.3 Re: relacje z mamą 19.12.10, 08:17
              Kiedy u Agatki nie jest tak dramatycznie z tą pomocą. Ma męża, który jej pomaga, co wcale nie jest zjawiskiem częstym, teściowa jest pomocna, mama przyjdzie, jak się zadzwoni choć z trudem. Nie wiadomo jak cała ta sytuacja wygląda z punktu widzenia mamy.Może widzi córkę, która nie kwapi się do pracy we własnym domu, a raczej stara się rozdzielić zadania po rodzinie.
              Toteż nie ma ochoty być zaganiana do pracy.
              Ja osobiście nie lubię pań, które sobie planują potomstwo a potem uważają, że ktoś powinien przyjść i za nie robić.
              • agatka-dwa Re: relacje z mamą 19.12.10, 11:40
                Męża nie ma w domu 7-18, tesciowa pomaga owszem, ale tu chodzi o to, ze ja chce miec kontakt zmamą i podkreślam sporadycznie proszę ją o pomoc. Widac nie rozumiesz tylko uczepiłaś sie jednego, ze rozdzielam prace po rodzinie. Ja osobiście tezz nie lubie takich kobiet (bo widać, ze blizej Ci wiekiem do mojej mamy niż do mnie) ja Ty, co to uważaja, ze wychowali a potem człowieku radź sobie sam bo bedziesz zdychac a ja Ci nie pomoge.
                • kol.3 Re: relacje z mamą 19.12.10, 12:30
                  Ach,taktownie poleciałaś mi po wieku. Nie ma kompleksów z powodu wieku - wyznaję zasadę, że mam swoje lata i mam swoje osiągnięcia. Weź pod uwagę że w postach przedstawiasz swój obraz i nawet jeśli potem starasz się wszystko odkręcić, to i tak widać, że się plączesz w zeznaniach. Mąż pracuje od 7 do 18, po pracy pomaga w domu, wstaje w nocy, teściowa przychodzi i zachrzania po 2 tygodnie, matka przychodzi za rzadko (służba się buntuje), a Ty masz przy tej całej niemałej pomocy obiad nieugotowany, podłogę brudną i okna nieumyte. Czy coś pomyliłam?
                • agnieszka_iwaszkiewicz Re: relacje z mamą 23.12.10, 09:50
                  Potwierdzam, że rada "fizi" oraz opisana przez nią dynamika relacji z " emocjonalnym szantazystą" jest warta zastosowania i zrozumienia.
                  Dodam tylko jedno, ze jedni sa na takich "szantazystów" odporni a inni, tak jak Pani, wchodzą nijako w ich grę.
                  To co ważne, to musi Pani pracować nad swoim poczuciem winy wobec mamy oraz infekowaniem się mamy sposobem myślenia. Inaczej bardziej się Pani z mama zlewa, nawet jak się pani bunmtuje, niz pracuje nad swoja odrębnością. A tę prace musi Pani wykonać, aby czuć się lepiej. Mama będzie bojkotować Pani niezależność, bo w jej świecie jest ona dla niej zagrażająca. Ale to jest świat mamy, który ona skroiła na swoje potrzeby. To już nie jest Pani świat.
                  Mamę trzymać z daleka od swoich spraw. Proszeniem jej o pomoc pozwala jej Pani na wtargnięcie. Są inne formy podtrzymywania kontaktów rodzinnych. Np. zrobienie sobie razem jakieś przyjemności. Agnieszka Iwaszkiewicz
          • agatka-dwa Re: relacje z mamą 19.12.10, 11:37
            kol.3 napisała:

            > Przestań mnie rozśmieszać. Urodziłam dwoje dzieci przez cc i żadna mama ani teś
            > ciowa nawet przez 5 minut mi nie pomagała, przy czym pierwsze - w czasach kied
            > y pralki automatyczne, słoiczki i pampersy nie były na porządku dziennym.

            Rozumiem, ze Ty też nie przyjdziesz pomóc swoim dzieciom w takiej sytuacji? Kolejna kochana mamuśka!
            • marzeka1 Re: relacje z mamą 19.12.10, 12:26
              "Ja osobiście tezz nie lubie takich kobiet (bo widać, ze blizej Ci wiekiem do mojej mamy niż do mnie) ja Ty, co to uważaja, ze wychowali a potem człowieku radź sobie sam bo bedziesz zdychac a ja Ci nie pomoge."

              - i co? ulżyło puszczenie jadu do forumki kol., że w wieku twojej matki? Jako dożyjesz, też będziesz.
            • kol.3 Re: relacje z mamą 19.12.10, 12:36
              Rozsądne wychowanie polega na tym, że się dziecka nie wyręcza we wszystkim. Rodzice powinni pomóc w chwilach trudnych, dramatycznych, a nie w codziennym utrzymaniu domu w czystości.
              • agatka-dwa Re: relacje z mamą 19.12.10, 13:12
                kol.3 napisała:

                > Rozsądne wychowanie polega na tym, że się dziecka nie wyręcza we wszystkim. Rod
                > zice powinni pomóc w chwilach trudnych, dramatycznych, a nie w codziennym utrz
                > ymaniu domu w czystości.

                Dobrze powiedziane! I tylko o to mi chodzi.
                Nigdzie nie napisalam, ze mama ma to za mnie robić.
              • mgla_jedwabna Re: relacje z mamą 27.12.10, 02:27
                Ale autorka wątku nie jest dzieckiem, które mamusia ma wychowywać, tylko kobietą, której odmówiono ewidentnie potrzebnej pomocy.

                A ty Kol jesteś typową przedstawicielką gatunku "ja miałam przesrane, to będę miała pretensje do tych, co mają lepiej". Coś jak mamuśka autorki wątku.

                Bardzo ci współczujemy twoich problemów, ale to nie znaczy, że inne przy nich psą bez znaczenia.

                A jeśli chodzi o wiek, to im jesteś starsza, tym gorzej to świadczy o tobie. Bo mądrzy ludzie z wiekiem nabierają wyrozumiałości, a nie zgryźliwości.
    • wbka1 Re: relacje z mamą 19.12.10, 13:17
      Mam wrażenie , że nie jestes entuzjastką prowadzenia domu ( nie każdy musi), proponuję pójście do pracy, dzieci do żłobka i do przedszkola lub opiekunka do pomocy. Mama będzie podziwiała cie, jak świetnie jesteś zorganizowana.
      • agatka-dwa Re: relacje z mamą 19.12.10, 13:31
        Nie chodzi o to, ze nie jestem entuzjatka tylko po prostu sie nie wyrabiam w domu. Córka jest niepełnosprawna i wymaga cały czas uwagi i opieki. póki co jeszcze musze z nia byc przynajmniej rok, zeby ja wyprowadzić
        • verdana Re: relacje z mamą 19.12.10, 14:17
          Oczywiście, ze babcia czy matka niec nie musi. Nie musi pomoc córce po porodzie, nie musi odwiedzać wnuków, nie musi pomoc w potrzebie. Córka nie może od matki wymagać, aby to robiła, jasne jak slonce.
          Tylko przy takich ukladach córka mtki nie musi lubić. Najbliższa osoba, ktora uważa, ze jak jej się nie chce pomoc córce w połogu, to nie - musi liczyć sie z tym, ze córka moze mieć do niej pretensję. Słusdzna pretensję - bo rodzina, ktora w trudnej sytuacji moze pomoc, a po prostu nie chce - to bardzo wątpliwa rodzina.
          pamiętam, jak wrócilam do domu z niemowlęciem i czułam się marnie. Mąż musiał wyjść, matka byla koszmarnie przezxiębiona, a ojciec odwolał wyklad - pierwszy i ostatni raz w zyciu - i przyleciał pomóc. Nie musiał, nie miałabym pretensji, gdyby nie przyszedł, ale teraz, jeśli marudzi o coś, to mam znacznie więcej dobrej woli, niż miałabym bez tego.
          To samo dotyczy teściowej, za ktora nie szaleję, ale ktora w ciężkiej sytuacji przyjeżdżała przez pół roku raz w tygodniu, aby przez godzinę zająć się niemowlęciem, a jak wracałam z pracy - to dawała mi obiad. Też nie musiała, też mam do niej jakieś pretensje, ale jesli bedzie potrzebowała pomocy - to przypomnę sobie ten obiad...
          Ktos, kto nie pomaga, nie ma prawa do wymagań, uwag i krytyki.
          • higieniczna Re: relacje z mamą 21.12.10, 01:41
            Czasami jest tak, ze chcemy dobrze, a wychodzi zle. Korektę powinniśmy zacząć od nas samych.
            kiedy ostatnio pomysllas o matce? Kiedy okazałaś jej szacunek, kiedy poproslas meza, by pomalowal jej sciany w pokoju czy przeniosl fotel?
            Nie odpowiadaj.
            Cujesz sie winna, ze zaniedbujesz matke, jednoczesnie prbujac to w sobie zdusic. Tak sie nie da.
            Jestem psychologiem, widze proboelm. Myslisz, ze on zmaleje? Nie, nabierze na sile. Zintesyfikuje sie.

            Matka zasługuje na szacunek i zainteresowanie. Twoja matka cie potrzebuje. Ona wola teraz o pomc.

            Odwrócisz się, czy wyciągniesz rękę?
            • bupu Re: relacje z mamą 21.12.10, 05:00
              Żadnej matce tego świata nie należy się szacunek, za sam fakt, że tą matką jest. Ta konkretna zaś wydaje się być osobą dosyć toksyczną, której nie zadowoli nic, co zrobi autorka wątku. Przestań więc, na litość boską, zwalać na tę dziewczynę całkowitą odpowiedzialność za jakość jej stosunków z matką i wmawiać, że jest zła, bo rodzicielki nie szanuje.

              Wydaje mi się, że słusznie tu już autorce wątku radzono, żeby wzmogła asertywność w stosunku do matki, a kontakty z nią ograniczyła.
            • sabciasal ???? 21.12.10, 08:53
              higieniczna, w kazdym chyba wątku na tym forum podkreślasz, że jesteś psychologiem, a twoje "rady" powodują osłupienie. Za każdym razem osądzasz osobę, która się skarży, jako winną całej sytuacji, a jedyną radą jest pokajanie się i ustąpienie. Może jednak coś poczytaj zanim zaczniesz się tu udzielac jako konkurencyjny psycholog, co?
            • agatka-dwa Re: relacje z mamą 21.12.10, 08:57
              O matce mysle codziennie, nie zaniedbuje jej bo w miare mozliwości jej pomagam, tylko, ze ona tego nie widzi, a od niej zawsze tylko słyszę problemy które stoja na drodze aby mi nie pomóc. Winna sie czuje tego, że nie potrafie sie z nia porozumieć bo na każde moje zdanie ona ma swoje które powtarza jak mantre. Skoro jestes psychologiem to dlaczego nie uczepiłas sie tego, ze matka nigdy nie była ze mnie zadowolona co? Dlaczego nie uczepiłas sie tego, że w trudnych dla mnie chwilach nie było jej przy mnie? przeczytałas wczesniej co napisałam, że zawsze to ja wyciągam pierwsza reke do zgody? przeczytalas wczesniej, że napisałam, ze idą Swięta i nie chce jej zostawic samej? Widzisz tylko to co chcesz, i patrzysz na mnie przez pryzmat swoich kontaktów z matką? Nigdzie nie napisałam, ze jestem całkowicie bez winy, dodatkowo sa dzieci które chcę, zeby miały kontakt z babcią którego ja nie miałam ponieważ tak jak napisałam wczesniej moja matka ze swoja teściową się nigdy nie odzywała.
              Napisałam tutaj nie po to, zeby byc ocenianą, tylko po to, żeby ktos mi pomógł może chociaz w pewnym stopniu porozumiec się z matką i skoro psychologiem jestes to przestan mnie oceniac tylko podpowiedz co mam zrobić. I rady typu kup matce fajki zachowaj dla siebie, bo ja walcze, zeby rzuciła ten nałóg i tutaj tez jest kwestia sporna bo jak sie pierwszy syn urodził mieszkalismy jeszcze z moja mama i nic dla niej było, ze noworodek w domu, najważniejsze było, ze to jej mieszkanie i ona może robic co chce.
              • bupu Re: relacje z mamą 21.12.10, 21:46
                Nie docenia i nie doceni, więc przestań wyłazić ze skóry, pomagać jej, walczyć, żeby rzuciła fajki (btw. jeśli nie chce ich rzucić, to nic z tym nie zrobisz, choćbyś pękła). Nie zmienisz jej zachowania, nie sprawisz, żeby cię nagle zaczęła darzyć ciepłem oraz miłością. Jedyne co możesz zmienić to postępowanie własne, tak, zeby kontakty z mamusią kosztowały cię psychicznie i emocjonalnie jak najmniej.
            • sanciasancia Re: relacje z mamą 23.12.10, 11:47
              Nie żartuj. Matka jest toksyczna, dziewczyna skacze wokół niej na dwóch łapkach, a matka jeździ po niej, jak po łysej kobyle.
              > Jestem psychologiem, widze proboelm. Myslisz, ze on zmaleje? Nie, nabierze na s
              > ile. Zintesyfikuje sie.
              Po Wyższej Szkole Gotowania na Gazie, czy po Wyższej Szkole Kserografii i Młotkarstwa?
    • fizia-kulawa Re: relacje z mamą 21.12.10, 08:58
      Przeczytaj sobie "Szantaż emocjonalny". Jesteś typową ofiarą mamy - szantażystki emocjonalnej. Relacji z taką mamą nie zbudujesz takich, jakie byś chciała. Niektóre mamy takie są. Zazdrosne o sukcesy córki, zazdrosne o lepsze życie prowadzone przez córki, przerażone tym, że córki są inne, często mądrzejsze. Taka mama czuje się wtedy zagrożona, nic nie warta. Często matki nie mogą poradzić sobie z takim irracjonalnym poczuciem zazdrości o to, że córki osiągają w życiu to, czego mama sama nie umiała osiągnąć, bądź się bała, bądź nie miała na to siły, czy na polu relacji z partnerem życiowym, czy na polu zawodowym, czy wychowania dzieci. Im bardziej się będziesz różnić od matki, tym bardziej matka będzie na to zła. To taki typ i nic z tym nie zrobisz. Poprawisz sobie relacje tylko wtedy, kiedy zaczniesz mamę traktować tak, jak normalnego dorosłego człowieka, a nie niemowlaka, który w złości cię potrafi uderzyć, tupać nogą, krzyczeć czy robić bunty dwulatka. Musisz konsekwentnie za każdym razem mówić mamie, że nie wolno jej cię obrażać, nie wolno jej ciebie poniżać. Jesteś dorosłą osobą, masz swój światopogląd, opinie, myśli, swój styl życia, dobrą relację z mężem, prowadzisz dobre życie i nikogo przy tym nie krzywdzisz. Nie daj się szantażować tupiącemu nogą dwulatkowi (bo tak zachowuje się twoja mama), który się buntuje, gdy nie dasz mu, lub nie zrobisz tego co on chce. Wytłumacz mamie, że chcesz i tęsknisz za przyjacielską relacją, ale ona będzie możliwa tylko wtedy, gdy mama zrozumie, że jesteś niezależną osobą, która zasługuje na szacunek i masz prawo do bycia dobrze i miło traktowaną. Mama powinna w końcu odciąć swoją pępowinę, gdyż dzieci nie rodzi się po to, by spełniały wymagania rodziców. Rodzic, owszem, ma prawo wtrącać się w życie dorosłego dziecka, gdy dziecko łamie prawo, robi komuś czy sobie krzywdę. Wydaje mi się, że ty nikomu krzywdy nie czynisz, a posiadanie swojego zdania, innego od mamy nie jest niczym złym.
      NIestety musisz się przygotować na to, że mama łatwo nie odpuści. Będzie się dąsać, buntować, oskarżać, próbować podważać twój autorytet w rodzinie, u dzieci u męża, odetnie kontakt, lub będzie próbowała "ukarać" cię w inny sposób, najczęściej w taki, który najbardziej zaboli (wszak mamy wiedzą o swoich dzieciach dużo i wiedzą gdzie wbić szpilkę, by zabolało). Przetrwaj to. Bądź konsekwentna, wymagaj dobrego traktowania, proś o poszanowanie twoich uczuć i prawa do odmiennego zdania i życia. I próbuj. Mimo jej fochów, buntów i nakładanych na ciebie kar, próbuj i pytaj, czy może mama jest gotowa wreszcie, na potraktowanie cię jak dorosłą osobę, bo za mamą tęsknisz i bardzo chcesz byście były blisko. Może to trwać latami, ale to jedyny sposób na takich emocjonalnych szantażystów.
      Trzymam za ciebie kciuki:)
      • higieniczna Re: relacje z mamą 21.12.10, 12:56
        Bardzo ciekawa teoria, spotkalam sie z taka initereptacja.
      • pierwiosnek20 Re: relacje z mamą 21.12.10, 15:40
        Fizia bardzo madrze radzi autorce watku!
    • makma08 Re: relacje z mamą 25.12.10, 15:10
      Agatka, przeczytałam dopiero początek, ale prawie jakbym czytała swoją historię... u mnie chyba jeszcze gorzej, bo we Wigilię Matka tak zaczęła mi wypominać jak to nienawidzi mojej teściowej, a przy tym, że ja jestem bardziej za teściową (która jest normalną spokojną kobietą) niż za nią, że się rozstałyśmy i ja spędziłam Wigilię u teściów, a ona sama w domu (też jest po rozwodzie, już 25 lat).. czytam Twój wątek dalej... smutne to, ale trochę mi lepiej, że nie tylko moja matka ma nie po kolei w głowie. smutne, bo nie mam osoby tak bliskiej, tzn. mam siostrę, nawet mieszkamy w tym samym mieście, ale daleko od siebie, ona ma 2 dzieci, ja też, pracujemy, charujemy i nie mamy czasu na nic..a tym bardzieja na takie rozmowy..
Inne wątki na temat:
Pełna wersja