madonna74
21.12.10, 11:22
mój mąż jest rozwodnikiem i ma z pierwszego małzeństwa dziecko. Była żona czesto utrudniała mu widzenia z córką ale po kilku latach jakos zaczęli się dogadywać i mała nawet bywala u nas, wyjeżdzalismy razem na wakacje itp. Piszę bywala bo już nie bywa z uwagi na to że jej matce znowu się cos odwidziało (tzn upatruję powodu w tym że matka dziewczynki nie ma obecnie partnera a kiedys miala i było jej na rekę że mała wyjeżdżała z domu i chata była wolna) Obecnie ex mojego męża znowu ma jakieś jazdy i ostro stawia warunki (dla mnie chore) co do odwiedzania córki przez ojca. ma byc wtedy i tylko wtedy np ma być o 7 rano (mimo że mieszkamy 250 km i mąż musi wyjeżdzać juz ok 4 rano aby dojechac na tą 7 i odporowadzic dziecko do szkoły bo tak sobie zażyczyla), ma byc z małą sam na sam (jak jadę z nim to sie z małą już nie może zobaczyć przez co mała cierpi) Mąz dla świetego spokoju zgadza się na te warunki ale ja uważam że nie powinien pomimo że dziewczynce zrobi sie czasem przykro. W końcu ex nie może dyktować ojcu w jaki sposób i gdzie ma spedzac czas z własnym dzieckiem! Apogeum nastapiło dzisiaj kiedy powiedział bylej gdzie chcemy ja zabrac na ferie. Miejsce jest super i nie w tym rzecz a w tym że mamy jechac razem (tzn ze mna i naszym dzieckiem). Matka dziewczynki woli aby dziecko nigdzie nie wyjechalo na ferie niz miałoby jechac w moim towarzystwie. Widze że mąż zaczął sie wahać. Nie chce robic przykrosci dziecku (w koncu bedą to ferie) ani mnie (włozyłam sporo wysiłku aby znaleźć fajny hotel z aquaparkiem i całym pakietem feryjnych imprez dla dzieci w wieku jego córki - nasze jest za małe na takie rozrywki więc nie robiłam tego pod niego) Poza tym w drugim tygodniu ferii mąż wyjeżdża służbowo za granicę i niedawno tez był (taka praca) więc nie chce znowu zostawiac mnie samą z naszym synkiem i wyjeżdżać z córką sam. Ja stoje miedzy młotem a kowadłem i nie wiem co robić. Z jednej strony rozumiem potrzeby męża jako ojca i tej dziewczynki, która bedzie z pewnościa zawiedziona. Byłabym skłonna powiedziec mu aby jechał z nią gdzies sam ale z drugiej nie uważam że zawsze mamy ulegac jakims chorym fanaberiom jego ex. Dziecku bedzie przykro ale powinno wiedzieć że intencje ojaca były takie a takie tylko matka sie nie zgodziła. mam wrazenie że matka dziecka manipuluje córką i traktuje ja jak karte w grze z bylym mężem chcąc pokazac mu że ciagle ma nad nim władze i może wpływac na jego zycie. Co radzicie , jak sie zachować?