poradzcie mi coś bo nie wytrzymuje..:-(

23.12.10, 15:15
Dzień dobry od kilku miesięcy ja i mój partner sie wogóle nie dogadujemy.Mamy wspólnie córeczke (3 lata) która kochamy ponad życie. Partner beszczelnie mnie wyzywa ,poniża do tego stopnia że z bezsilnosci poprostu zaczynam płakac jak małe dziecko.Dodam że ja jestem w domu z córka a on pracuje.Staram sie jak moge ogarnąć dom itd. A le równiez mam czas dla dziecka. Ale on stwierdził że siedze na dupie i nic nie robie. Myślę o wyprowadzeniu sie do domu mojej mamy.Ale niestety on zagroził mi że odbierze mi moja córeczke bo nie mam pracy ani środków do zycia. Co mogę zrobic boje sie utraty dziecka. Dodam że parner przesiaduje od rana do wieczora na kompie jak nie jest w pracy albo wychodzi do znajomych a ja zostaje w domu sama. Niewiem co mam robić.. brakuje mi sił....
    • doctor.no.1 Re: poradzcie mi coś bo nie wytrzymuje..:-( 23.12.10, 15:31
      Trzy letnia córka do przedszkola, a Ty do roboty!
      • monisia24-83 Re: poradzcie mi coś bo nie wytrzymuje..:-( 23.12.10, 15:41
        tak tylko jest mały problem dla córki nie ma miejsca w przedszkolu. to co mam ja zastawic sama w domy....
        • doctor.no.1 Re: poradzcie mi coś bo nie wytrzymuje..:-( 23.12.10, 16:20
          nie wiem, w jakim miescie mieszkasz, ale w moim przedszkoli jest trochę...

          poza tym, nie chcę wchodzić w zabawę "tak, ale..." Dla chcącego nic trudnego. Nie piszę, że będzie łatwo. Na pewno napotkasz wiele przeszkód, jak to matka z dzieckiem. Nie Ty pierwsza, nie ostatnia.
          • asia_i_p Re: poradzcie mi coś bo nie wytrzymuje..:-( 27.12.10, 11:19
            Ja jestem z Trzebnicy. Moja córka nie dostała się do przedszkola, kiedy miała 3 lata i kiedy miała 4 lata, przyjęli ją dopiero dzięki nowej ustawie, kiedy miała 5 lat. Pomimo, że obydwoje rodzice byli pracujący. W przypadku jednego niepracującego nie było po co składać papierów. Miałam przez dwa lata nianię. Było mnie na nią stać dzięki temu, że jestem nauczycielem mianowanym, więc miałam dosyć wysoką pensję za dosyć krótkie godziny pracy, oraz dzięki temu, że dwa dni w tygodniu małą zajmowała się babcia. Więc niania na pół etatu nie zjadała mi całej pensji. Gdybym musiała zaczynać od zera, jako sprzedawca czy, co gorsza, nauczyciel stażysta, nie byłoby mnie stać na to, żeby pracować.

            Jak mąż jest chamem, to pójście do pracy na tych zasadach nic nie zmieni. Z lenia, który siedzi na dupie i nic nie robi, autorka wątku awansuje na frajerkę, która się włóczy do pracy, a pieniędzy z tego nie ma. Albo na latawicę, która się włóczy do pracy poplotkować z koleżankami i popodrywać kolegów, a pieniędzy i tak z tego nie ma.

            Generalnie, jak jest problem w związku, to trzeba pracować nad sobą, ale jak problemem jest zarozumiałe chamstwo drugiej strony, to zaczynanie od pracy nad sobą może być szkodliwe, bo druga strona dojdzie do wniosku, że to chamstwo jest słuszne i usprawiedliwione, a przynajmniej się opłaca. W tym wypadku należy zacząć od postawienia granic chamowi.
    • jowitka345 Re: poradzcie mi coś bo nie wytrzymuje..:-( 23.12.10, 16:38
      Ty sie nie bój szantazysty tylko pakuj sie i do mamy. Dziecka Ci nie zabierze ot tak sobie... jeżeli macie wspólne prawa rodzicielskie to tylko sąd( o ile sie nie dogadacie) może zadecydować kto ma wychowywac dziecko. Szukaj pracy i przedszkola, jezeli najpierw znajdziesz prace to mama chyba Ci w takiej sytuacji pomoże co?
    • stokrotka.35 Re: poradzcie mi coś bo nie wytrzymuje..:-( 23.12.10, 16:44
      1.wyprowadzka
      2.zabezpieczenie alimentów dla dzieciaka i ustalenie miejsca pobytu małej przy matce (w sądzie)
      3.znalezienie przedszkola ( dzieci samotnych matek mają pierwszeństwo ) lub opiekunki .... może alimenty wystarczą
      4.znalezienie pracy
      POWODZENIA !
    • kol.3 Re: poradzcie mi coś bo nie wytrzymuje..:-( 23.12.10, 17:39
      Facet Ci dziecka nie zabierze, bo dziecko to obowiązki i robota. A on spędza czas przy komputerze.Natomiast odgraża się, bo nie chce zmian, w jakiś sposób ta cała sytuacja musi mu odpowiadać. Powinnaś iść do pracy, jeśli nie ma przedszkola, wynajmijcie niańkę. Jeśli faktycznie dłużej się nie da emigruj do mamy, wywalcz alimenty, ale praca tak czy inaczej jest niezbędna.
    • mruwa9 Re: poradzcie mi coś bo nie wytrzymuje..:-( 23.12.10, 19:28
      oprocz tego, co poradzono powyzej, zaproponuj partnerowi, ze jesli jest taki chetny do sprawowania opieki nad dzieckiem w 100%, niech sie nim zajmie w weekendy sam, a ty wychodzisz.
      Ten szantaz z jego strony to czcza gadanina. Nie odbierze ci dziecka, bo jest na to za wygodny i za leniwy. Poza tym jest przemocowcem, wiec zmykaj od niego jak najszybciej. I dziecko do przedszkola a ty do pracy.
      • kellss Re: poradzcie mi coś bo nie wytrzymuje..:-( 23.12.10, 23:29
        powiedz mu, ze znane sa przypadki ojcow, ktorzy odbierali dzieci matkom - w dniu 18 urodzin dziecka potomek pakowal swoje zabawki i odkreciwszy sie na piecie wypalal do mamy... sama znam taki przypadek, w razie czego pisz na mojego maila...

        a tak BTW, moj maz tez sie tak zachowywal, do dnia, w ktorym okazalo sie ze narobil dlugow, i od wtedy zaczal byc zalezny pod kazdym wzgledem ode mnie - czytaj: zaczal latac na 4 lapkach. Za morde s...syna i znajdz prace. Wyprowadz sie do mamy i zacznij pracowac. Dziecko do przedszkola/niani i facetowi srodkowego palca pokaz. Wiem co mowie.
    • mozambique Re: poradzcie mi coś bo nie wytrzymuje..:-( 27.12.10, 10:57

      ni
      > estety on zagroził mi że odbierze mi moja córeczke

      jaką TWOJĄ?
      macie wspólne dziecko i zarówna ojciec jak i matka maja do niego prawa
      • mama.rozy Re: poradzcie mi coś bo nie wytrzymuje..:-( 27.12.10, 13:26
        jeśli jeszcze coś można dodac-jest takie forum-samodzielna mama-tam dziewczyny potrafią doradzic coś ze swojego podwórka,może ich doświadczenie w czymś Ci pomoże.powodzenia.
    • monisia24-83 Re: poradzcie mi coś bo nie wytrzymuje..:-( 28.12.10, 13:35
      CO do znalezienia pracy to bardzo chętnie ale w mojej miejscowasci jest mało przedzkoli córka za kazdym razem jest na liście rezerwowej. co rok składam wnioski rozmawiam z derektorką przedszkoli ale cóz zawsze jest tak samo.
Pełna wersja