Nie wiem jak ratowac to malzenstwo (dlugie)

23.12.10, 21:45
Prosze Was o pilna rade. Jestem z moim facetem juz od prawie 8 lat, dzieci nie mamy. Ostatnio dzieje sie miedzy nami bardzo zle. Maz jest dla mnie chlodny, opryskliwy, czesto zdarza mu sie buraczyc pod moim adresem, kompletnie nie liczy sie z moimi uczuciami. Nie przytula, kompletnie nie inicjuje seksu, odrzuca tez moja inicjatywe, stalam sie dla niego jakby przezroczysta, wieczor woli spedzac w internecie, a potem od razu do lozka i spac. Ja jestem dosc wrazliwa i strasznie zle to znosze, bo nasz zwiazek zostal zbudowany na wielkiej milosci i przyjazni ktora wiele trudnosci juz pokonala. Myslelismy, ze po wspolnym zamieszkaniu bedzie hapily ever after, a tu jest coraz gorzej. Wiem, wiem, czas robi swoje, ludzie sobie powszednieja, codziennosc zabija chemie. Ale tutaj chodzi o cos wiecej. Latem tego roku maz poznal na jednym ze szkolen pewna urocza mezatke mieszkajaca na drugim koncu kraju. Bezrobotna fyzjerka, ale dosc przyzwoita z wygladu laska. Maz, dziecko, ale lalunia widocznie na tym bezrobociu sie nudzi i najwyrazniej szuka wrazen. No i rozkrecilo sie, od wakacji pisuja do siebie namietnie na pewnym portalu spolecznosciowym, ciagle komentarze, puszczanie sobie oczek, pisanie maili itp. Taka niby wirtualna przyjazn. Mam dostep do konta meza i wiem, ze nic strasznego do siebie nie pisza, ale jest to podszyte takim jakims czulym zainteresowaniem, jakies teksty ze tesknia za swoimi mailami, ze uwielbiaja te ich czaty itp, niepokoi mnie to. Ona ciagle siedzi na jego profilu, komentuje jego wpisy, zdjecia itp. Maz przez to uzaleznil sie od tego portalu. Ciagle na nim przesiaduje, jakby wypatrywal sladow jej obecnosci. Jestem zazdrosna, ale nie tyle o to ze dojdzie do fizycznego kontaktu, ale o zainteresowanie meza, ktorym ja obdarza, a ktorego mi bardzo ostatnio skapi. Te pania zasypuje jakimis pelnymi wspolczucia i zainteresowania slowami, a jednoczesnie na mnie powarkuje o byle co i olewa strasznie. Tak jakby stracil do mnie cierpliwosc i wszelkie cieple uczucia. Kiedy ona ma problem, on leci w podskokach ja pocieszac (wirtualnie) a mnie kompletnie zlewa. Kiedy ona sie na niego dasa, ze on nie pisze od tygodnia, on ja przeprasza niemal na kolanach, sle maila za mailem, a dla mnie czasu nie ma i nie przeprasza mnie za nic, pomimo ze mnie rani. Doszlo nawet do tego, ze wyrzucil mnie ze swoich znajomych na owym spolecznosciowym portalu, bo robilam mu wymowki, ze pelno jej komentarzy na jego profilu. Teraz golabeczki maja komfort pisania do siebie bez intruza czyli mnie.
Nie wierze w bezinteresowna przyjazn damsko-meska, zwlaszcza taka z olewaniem uczuc zony a faworyzowaniem przyjacioleczki.
Co byscie zrobili na moim miejscu? Napisac do niej???? On obrazi sie na mnie na smierc i zycie, jezeli wejde z buciorami w ich sielanke, juz mi to zapowiedzial, ze bedzie . Jednoczesnie wszystkiemu zaprzecza i twierdzi, ze ich znajomosc jest daleka oraz powierzchowna, ze wymienili ze soba kiedys dawno trzy maile i na tym kontakt sie urwal. Klamie w zywe oczy i wyzywa od paranoiczek, kaze sie leczyc itp. Nie chce slyszec o moich watpliwosciach, denerwuje sie na propozycje rozmowy i nie zamierza ograniczyc tych kontaktow.
Tak bardzo boli mnie jego brak zainteersowania, i to ze on inwestuje swoje wszystkie cieple uczucia gdzie indziej, a nie w budowanie naszego zwiazku, ktory byl taki fajny jeszcze niedawno.
Co mi radzicie, bo juz kompletnie sie pogubilam. Mam mozliwosc wynajecia mieszkania i wyprowadzenia sie od niego od 1 lutego, mam wielka ochote to zrobic, zeby sie odciac od tej toksycznej sytuacji. Agencja nieruchomosci czeka do poniedzialku na moja decyzje. Poinformowalam o tym meza, uslyszalam "to sie wyprowadz, prosze bardzo", Poradzcie, prosze, jak to widzicie z boku?
    • radola1 Re: Nie wiem jak ratowac to malzenstwo (dlugie) 23.12.10, 22:38
      A dlaczego to ty sie masz wyprowadzać? Zabezpiecz ich korespondencję z komputera i spakuj pana męża. Potrząsnij nim trochę. Nie gódź się na takie traktowanie. Nie jesteś Jego mamusią tylko żoną- partnerką, przyjaciółką, kochanką i koleżanka w jednym. Nie ma tu miejsca na jakieś wirtualne miłosci. To ze sie nie spotkali, to tylko kwestia czasu. Maż juz cię okłamuje. Ona juz zajeła wiekszość twojego miejsca. Na co jeszcze chcesz czekać? Mąż sprawdza na ile sobie jeszcze moze pozwolić. Jeżeli powiedział ci że mozesz się wyprowadzić a ty tego nie zrobisz, to , że tak powiem juz przepadlaś. Leżysz u jego stóp, a on zrobi z tobą co chce.
      Chcesz tego? Ratuj siebie, a być może uratujesz wasz związek. Pokazuj mu konkretnie działania jak przygotowujesz sie do życia bez niego.
      • najma78 Re: Nie wiem jak ratowac to malzenstwo (dlugie) 23.12.10, 23:31
        Poprzedniczka radzi madrze, skoro masz dostep do jego konta to skopiuj ich korespondencje, zabezpiecz co sie da, im wiecej tym lepiej, przyda sie, bo wyglada to nieciekawie. Facet zaangazowal sie w zwiazek uczuciowo - tu nie ma watpliwosci. Z panem przeprowadz powazna, rzeczowa rozmowe oraz podejmij konkretne kroki, faktycznie albo woz albo przewoz, a jasli ktos ma sie wyprowadzic to on a nie ty, no chyba, ze tak wolisz. Nie daj sie zmanipulowac, bo jak na dotad on tego probuje ale jego zachowanie mowi co sie dzieje. Byc moze zwiazek uda sie uratowac, ale podejmij dzialanie w celu potrzasniecia mezem, uzmyslowienia mu ze cos jest nie halo. Do pani nie odzywalabym sie, to z mezem powinnas zalatwic, a on z pania.
    • izabelski Re: Nie wiem jak ratowac to malzenstwo (dlugie) 24.12.10, 00:22
      nie wyprowadzaj sie, zbierz wszystkie dokumenty potwierdzajace twoj wklad finansowy w nieruchomosc, oplaty itp.
      umow sie z prawnikiem i popros o pomoc w przygotowanie planu
      nie rob niczego na szybko, zebys potem nei zalowala

      nei unos sie honorem - w koncu mozesz na kilka dni wyprowadzic sie do hotelu lub znajomych jesli potrzebujesz oddechu od atmosfery
    • bremia Re: Nie wiem jak ratowac to malzenstwo (dlugie) 24.12.10, 00:22
      Zabezpiecz ślady w komputerze - to przede wszystkim. Czyje jest mieszkanie? Jeśli jego - wyprowadź się, wspólne, wystaw mu walizki.
      słowo powiedziałaś, albo będziesz sie tego trzymać albo przepadło.
      Są dwa wyjścia: wróci na kolanach albo odetnie się się zupełnie. Oba wyjścia paradoksalnie są dla Ciebie dobre. A na pewno o wiele lepsze niż nie spełnienie obietnicy radykalnego ruchu.
    • augustowskienoce Re: Nie wiem jak ratowac to malzenstwo (dlugie) 24.12.10, 01:14
      Dziekuje Wam za rady, ale sa pewne ale :
      On nie wie, ze ja mam wglad w te ich maile (czatow nie mam mozliwosci monitorowania, pare razy podejrzalam mu tylko przez ramie, polegalo to na wylewach serdecznosci oraz troski z jego strony, bo ona ma jakies problemy ze zdrowiem). I poki co wychodze na paranoiczke, on wmawia mi, ze sobie cos ubzduralam, puka sie w glowe ze wymyslam, bo przeciez nie wie, ze ja czytuje te ich lisciki. Gdybym o nich nie wiedziala, to faktycznie tak by to moglo wygladac, ze wredna zona Ksantypa suszy mu glowe o jakas nieaktualna juz znajomosc. Zeby szczerze z nim pogadac i postawic jakies sensowne ultimatum, musialabym odkryc karty, ze wiem o ich kontaktach. Czyli co, Waszym zdaniem powinnam zagrac va bank i powiedziec mu ze czytuje ich korespondencje i stad wiem, ze mnie oklamuje? Ze wcale ich kontakty nie polegaja na "kilku mailach wymienionych pare miesiecy temu i teraz glucha cisza" tak jak on mi ta sprawe twardo i z uporem maniaka (w dodatku bardzo gniewnie) przedstawia.
      No i jeszcze jedno ale. Te ich maile nie zawieraja zadnych zdroznych tresci, nie sa to jeszcze na tym etapie zadne seks pogawedki, bo mam wrazenie ze ona trzyma go na uprzejmy dystans. Jednak mam wrazenie, ze gdyby tylko dala mu zielone swiatlo, on bardzo chetnie wciagnalby sie w cos wiecej niz tylko wymiane czulych uprzejmosci, bo laska jest naprawde w jego typie. Pare razy z jego maili dalo sie wyczuc pomiedzy linijkami ze on bardzo chetnie by widzial skrocenie tego dystansu, jednak ona szczesliwie nie podjela wyzwania.
      Cale szczescie ze mieszkaja tak daleko od siebie, ale czy to jest jakas pociecha? Martwi mnie ze on poswieca swoj czas i atencje jakiejs niekoniecznie na serio nim zainteresowanej kobiety, zamiast zainwestowac to wszystko w zone i sypiace sie malzenstwo.
      • izabelski Re: Nie wiem jak ratowac to malzenstwo (dlugie) 24.12.10, 04:52
        a moze by tak abstynencja od netu na czas swiateczny?
        i co on na to by powiedzial?
      • kol.3 Re: Nie wiem jak ratowac to malzenstwo (dlugie) 24.12.10, 07:52
        Wydrukuj to co jest i zabezpiecz. Nie odkrywaj kart, tylko idź do prawnika i poradź się co robić, bo pan przy całym olewaniu w razie rozwodu udowodni Ci, że miałaś omamy i małżeństwo rozpadło się z powodu urojeń. Emocjonalne zaangażowanie się w kontakty z inną kobietą jest także obciążeniem przy rozwodzie.
    • a.b1 Re: Nie wiem jak ratowac to malzenstwo (dlugie) 24.12.10, 08:10
      po pierwsze - on już Cię zdradził, mentalnie, nie robi się takich rzeczy w drużynie w której się gra
      po drugie - nie strasz, bo on będzie Ci co chwilę wytykał, że jesteś żałosna, skoro masz możliwość wyprowadzki to zrób to, przy czym na Twoim miejscu zrobiłabym z tego wielkie halo poinformowała rodzinę o motywach tej wyprowadzki
      po trzecie- tak logicznie, po co chcesz się kontaktować z tą kobietą?
    • kejzi-mejzi Re: Nie wiem jak ratowac to malzenstwo (dlugie) 24.12.10, 09:17
      Pamiętaj, że karty odkryć możesz tylko po dokładnym zabezpieczeniu dowodów winy i rozmowie z prawnikiem. Jeśli to zrobisz wcześniej to on będzie ostrożniejszy i będzie ci trudniej zebrać dowody. Jeśli chodzi o osobę adwokata, to polecam kobietę z dużym doświadczeniem, taką, która zna życie.
    • augustowskienoce Re: Nie wiem jak ratowac to malzenstwo (dlugie) 24.12.10, 10:34
      Tyle ze z tych ich maili nie wynika za bardzo zadne zaangazowanie emocjonalne, ot po prostu wymiana slodko-pierdzacych uprzejmosci. Zdecydowanie za slodkich jak na mojego meza, to nie w jego stylu (z nikim znajomym nie wymienial nigdy takiego lukru), ale nadal neutralnych. Oni maja wspolna pasje o ktorej dyskutuja, ale wlasciwie trudno np. prawnikowi byloy sie do czegos w tych mailach przyczepic. Wlasciwie to nie maile sa najgorsze, tylko to, ze maz, ktory w stosunku do mnie stal sie obojetny, niecierpliwy, opryskliwy i gasi mnie o byle co, za nia biega jak maly zyczliwy piesek i wiecznie macha ogonkiem. Ona sie dasa ze nie dostala odpowiedzi na czas, on sle 4 super serdeczne maile z przeprosinami. Ona nie odpisuje przez 2 dni, on zamiast uniesc sie honorem i olac (co na pewno zrobilby gdyby chodzilo o mnie) wysyla jej maile ponaglajace "nie odpisalas mi, mam nadzieje, ze wszystko u ciebie w porzadku, caluje i pozdrawiam cieplutko :)".
      Boli mnie ta jego nadzwyczajna, czula atencja ktora ja obdarza. Nawet dla mnie nie byl kiedys taki milusi w poczatkach zwiazku, kiedy potrafil sie obrazic ze za dlugo nie odpisywalam na mail czy ze zignorowalam jego smsa.
      Myslalam zeby do niej napisac, uswiadomic jaka jest sytuacja i poprosic o dyskretne wygaszenie tej znajomosci. Ne wyglada na to zeby jej jakos szczegolnie na tych kontaktach zalezalo. Nie wyglada mi tez ona na jakas suke swiadomie macaca w czyims zyciu, po prostu zwykla dziewczyna, moze ona sobie nie zdaje sprawy ze ciagnac ta znajomosc (ktora dla niej nie ma az takiego znaczenia jak wnioskuje z jej tonu wypowiedzi) rani osobe trzecia? Moze mysli sobie, ze zonie to nie przeszkadza, a kiedy sie dowie ze owszem, to utnie te ich gruchania? Ja bym tak zrobila w analogicznej sytuacji. Moze ona nie wie, ze miedzy nami jest kiepsko i ze maz swoja energie i uprzejmosc powinien skierowac w strone naprawiania zwiazku....Co robic?
    • kol.3 Re: Nie wiem jak ratowac to malzenstwo (dlugie) 24.12.10, 11:04
      Więc zdecyduj się - pisują do siebie namiętnie, czy nie ma zaangażowania emocjonalnego? Naprawdę trudno nam jest całą sprawę ocenić, bo Twój przekaz nie jest jednoznaczny.
      Jeśli się wyprowadzisz, mąż może Ci zarzucić, że przyczyniłaś się do rozpadu związku, porzuciłaś go. Zacznij może wychodzić z domu, umawiać się z przyjaciółmi, wyjedź na trochę, może zatęskni.
      • augustowskienoce Re: Nie wiem jak ratowac to malzenstwo (dlugie) 24.12.10, 11:27
        Piszac "namietnie" mialam na mysli, ze sa ze soba w ciaglym stalym kontakcie, ciagle wisza na swoich profilach na owym spolecznosciowym portalu, maz czeka na jej wiadomosci, wchodzi na ten portal i wypatruje jej maili, jej obecnosci na czacie itp. To mu zaprzata glowe i o to mi chodzilo. Wyznania w stylu "myslalem ze sie wczoraj obrazilas ze cos napisalem nie tak na czacie. Martwilem sie z tego powodu przez caly dzien, a teraz jestem szczesliwy ze jest wszystko w porzadku, ze nie jestes na mnie zla" sa na porzadku dziennym i strasznie mnie bola. Jak juz pisalam, z pozoru niby nic strasznego, taka niby wirtualna przyjazn, ale maz wolal najpier zablokowac mnie, a potem wywalic ze swoich znajomych po to, zeby chronic znajomosc z nia. Mam wrazenie ze dla tej znajomosci maz gotow jest przejsc po trupie naszego zwiazku. Zapowiedzial mi juz ze jezeli kiedykolwiek napisze do niej czy do jej meza o tych ich konszachtach to z nami definitywny koniec, bo nie bedzie zyl z psychiczna baba ktora robi mu obciach wsrod jego znajomych. O swietach bez netu nawet nie ma mowy, popukal sie tylko w glowe kiedy mu zaproponowalam i znowu uslyszalam, ze przemawia przeze mnie paranoja.
        Jedyna szansa na szczera rozmowe i postawienie ultimatum byloby odkrycie kart. Teraz slysze tylko, ze przeciez on juz od dawna nie ma z nia kontaktu, wiec o co mi chodzi. Uch, zepsute mam swieta przez to wszystko....
        • najma78 Re: Nie wiem jak ratowac to malzenstwo (dlugie) 24.12.10, 12:19
          Piszesz, ze ci to przeszkadza, ale nic tak naprawde z tym nie tobisz i dajesz sie manipulowac, bo on to robi wmawiajac ci, ze masz paranoje oraz ze on nie utrzymuje kontaktow z ta osoba. Skoro ciebie wyrzucil z portalu a ona tam nadal jest i z nia pisze no to dziwczyno chyba wszystko jasne, ozieblosc seksulana oraz ignorancja i wrecz delikatna agresja emocjonalna jaka okazuje twojej osobie swiadczy o tym, ze jest zaangazowany i to bardzo w znajomosc z tamta kobieta tyle, ze ona nadal utrzymuje dystans, choc do konca nie wiesz, bo nie masz dostepu do calej ich korespondencji. Nie musisz odkrywac kart, poprostu zabiezpiecz to co jest, nie mowiac mu o tym ze milas jakikolwiek dostep, opowiedz jasno o tym co cie boli w jego zachowaniu, opowiedz rodzinie i znajomym, zanim on to zdarzy zrobic stawiajac ciebie w niekorzystnej sytuacji i albo karz mu sie wynosic albo ty zacznij go kompletnie ignorowac, zorganizuj sobie zycie bez niego i zobaczysz jak to sie potoczy. Facet jest dosc sprytny i jego zachowanie wskazuje na to, ze w razie gdyby dostal zielone swiatlo to z ciebie zrobi paranoiczke, ktora zniszczyla wasz zwiazek, bo o jego zachowaniu nikt przeciez wiedzial nie bedzie. Moze moglibyscie wyjechac na swieta?
          • augustowskienoce Re: Nie wiem jak ratowac to malzenstwo (dlugie) 24.12.10, 12:53
            No pewnie, bardzo mu latwo pukac sie w glowe i wmawiac ze "wymyslam" bazujac na mojej rzekomej niewiedzy. Problem w tym, ze wyprowadzajac sie do wynajmowanego mieszkania spale za soba mosty, bo mam dziecko z poprzedniego zwiazku, ktore bardzo jak mysle przezyje nasze rozstanie. Nie wiem, czy sytuacja zabrnela az tak daleko, zeby az tak drastyczne posuniecia wcielac w zycie.
            Intryguje mnie tyllko dlaczego on reaguje az tak wielkim gniewem na moje proby rozmowy na ten temat. Dlaczego az tak zapiekle i agresywnie wyzywa mnie od paranoiczek i ucina dyskusje, skoro wie ze ma nieczyste sumienie???? Skad ta agresja i niedopuszczanie do rozmowy, to twarde ucinanie dialogu w zalazku???? Czy to mitomania jakas, on sam moze wierzy w swoja niewinnosc,?? Ja gdybym miala nieczyste sumienie i wiedziala ze klamie komus w zywe oczy przynajmniej czulabym sie winna i nie bylaby opryskliwa.

            Mowicie adwokat. Boje sie, ze prawnik mnie wysmieje, zlekcewazy, bo przeciez nie ma zadnych dowodow zdrady. Zapisow czatow nie posiadam, a maile sa dosc niewinne i o niczym tak naprawde nie swiadcza. To cala otoczka calej sprawy wyglada groznie, nie same maile.
            A nie lepiej byloby skontaktowac sie po cichu z jej mezem, albo z nia sama? Moze przemowilabym jej do sumienia??
            • najma78 Re: Nie wiem jak ratowac to malzenstwo (dlugie) 24.12.10, 13:20
              augustowskienoce napisała:


              > Intryguje mnie tyllko dlaczego on reaguje az tak wielkim gniewem na moje proby
              > rozmowy na ten temat. Dlaczego az tak zapiekle i agresywnie wyzywa mnie od para
              > noiczek i ucina dyskusje, skoro wie ze ma nieczyste sumienie????

              Wlasnie dlatego, ze to niewinne nie jest, kazdy reaguje inaczej.
              >
              > Mowicie adwokat. Boje sie, ze prawnik mnie wysmieje, zlekcewazy, bo przeciez ni
              > e ma zadnych dowodow zdrady. Zapisow czatow nie posiadam, a maile sa dosc niewi
              > nne i o niczym tak naprawde nie swiadcza. To cala otoczka calej sprawy wyglada
              > groznie, nie same maile.

              Mieszkanie jest wspolne? Prawnik i/lub psycholog moglby ci doradzic jaka powinnas przyjac pozycje w tej sytuacji gdy on rozmawiac nie chce a zachowania nie zmienia.
              Masz dziecko, dla ktorego ta sytuacja bylaby trudna, ale to twoje dziecko i nawet gdyby bylo wspolne w wielu wypadkach niczego nie zmieni, ono nie moze byc tu wymowka do podjecia/lub nie dzialan z twojej strony.

              > A nie lepiej byloby skontaktowac sie po cichu z jej mezem, albo z nia sama? Moz
              > e przemowilabym jej do sumienia??

              Ja nie podjelabym takiego kroku, to sprawa miedzy mezem a nia, jesli on zaangazowal sie w ten zwiazek emocjonalnie to nawet jesli ona wszystko zakonczy nie znaczy, ze on wroci do ciebie. Tamta kobieta nie jest w porzadku wobec swojego meza, ale to sprawa miedzy nimi, ty i twoj maz macie wlasne problemy moze warto poszukac glebiej i zastanowic sie dlaczego do tego doszlo? Piszesz, ze ona jest w jego typie, a co to znaczy? Pobraliscie sie z milosci, przyjazni wiec to ty jestes w jego typie, moze pomysl czy zanim ja poznal nie bylo symptomow wskazujacych na problemy w waszym zwiazku. Tak czy inaczej jego zachowanie jest mocno nie w porzadku, bo nalezy jasno stawiac sprawe, a nie zaslaniac sie murem milczenia, klamstawa, obojetnosci i agresji.
              • augustowskienoce Re: Nie wiem jak ratowac to malzenstwo (dlugie) 24.12.10, 13:27
                On jest w jego typie, jest podobna do mnie, ten sam typ urody i wszystkie te atrybuty ktore on lubi w kobiecej fizycznosci. Ze mna to byla wielka milosc i wielka fascynacja na poczatku, niestety z biegiem lat ja mu sie niestety opatrzylam, jego zainteresowanie fizyczne mna baaardzo spadlo, a teraz pojawila sie taka "swiezyzna" w jego typie. Bo poza tym to nic tak naprawde nie szwankowalo, poza tym ze chemia sie ulotnila z jego strony. On sie upiera, ze dla niego to niewinna, w dodatku od dawna nie kontynuowana znajomosc, ze przeciez tylko na mnie mu zalezy, a ja jestem wstretna zaborcza czepialska i ze chce go odciac od znajomych. Niestety jego body language nie wskazuje na to ze to ja jestem jego priorytetem. Wrecz przeciwnie, niestety
            • augustowskienoce Re: Nie wiem jak ratowac to malzenstwo (dlugie) 24.12.10, 13:21
              Wlasnie probowalam cos napomknac na ten temat, wkurzyl sie i stwierdzil, ze jestem zaborcza, toksyczna megiera ktora chce go odciac od swiata oraz jego kontaktow ze znajomymi. Nie zabronisz mi kontaktow z ludzmi, czy tego chcesz czy nie i tak bede to robil - uslyszalam. On to moje zaniepokojenie traktuje jako zamach na swoja wolnosc osobista chyba. Wszystko byloby pieknie, gdyby faktycznie nic nie bylo. Ale jest. I dziwi mnie ten jego gniew na mnie przy jednoczesnym klamstwie w zywe oczy.
              • najma78 Re: Nie wiem jak ratowac to malzenstwo (dlugie) 24.12.10, 14:07
                Wiec zagraj tak samo jak on, zajmij sie soba i dzieckiem (w jakim wieku jest?) ignoruj go totalnie, nie zabiegaj, nie zadawaj zadnych pytan, chocbys nie wiem jak chciala nie. Zobaczysz czy cos sie zmieni.
                Co do znudzenia seksem, po latach czesto tak sie dzieje, ze powszednieje, a fascynacja sie konczy, ale to nie znaczy, ze musi sie psuc, jesli zwiazek jest oparty na solidnych podstawach uczuciowych to nie powinno nic go powaznie uszkodzic. Mysleliscie kiedykolwiek aby miec wlasne dziecko? Macie wspolne zainteresowania, lubicie cos razem robic, wspolni znajomi, jak spedzacie wolny czas? Jak to robiliscie dotychczas? Nie musisz mi odpowiadac, moze pomysl czy jest cos co moglabys odnowic, czego juz nie robicie, moze starzy wspolni znajomi, co mogloby przyciagnac jego uwage. Byc moze jesli sie wyciszysz, zignorujesz on spojrzy na to inaczej.
                • tautschinsky Re: Nie wiem jak ratowac to malzenstwo (dlugie) 24.12.10, 15:15
                  W co drugiej wypowiedzi: zabezpiecz (prywatną! korespondencję męża). Nie pomijając faktu naruszania cudzej korespondencji powiedzcie mi jeszcze, w jakim celu miałaby autorka z taką upartością zabezpieczać dowody jego zdrady? Dla rozwodu z jego winy? Dziecko nie jest jego, więc po rozwodzie straci pana, który zapewne solidnie sponsoruje cudze pisklę, nawet jeśli ojciec dziecka płaci alimenty, które nie są skromne, zapewne pani straci finansowo musząc za chwilę żyć samotnie z dzidzią. Polska, na szczęście, to nie chora Hameryka i alimenty na siebie pani uzyska mikre albo żadne a majątek będą dzielić na normalnych zasadach: pół na pół, czego się dorobili razem podczas trwania małżeństwa. Jeśli mieszkanie jest pani jej pozostanie, jeśli pana przedmałżeńskie fakt zdrady, już nieważne, czy miała ona miejsce czy będzie miała, nie stanie się jej z tego powodu :D
                  Panu najwyraźniej czegoś brakuje w ich związku i na tym powinna się autorka skupić, jeśli chce ratować związek. Jeśli nie, niech się rozwodzi!
                  • augustowskienoce Re: Nie wiem jak ratowac to malzenstwo (dlugie) 24.12.10, 15:28
                    Nie zgadzam sie, ze zaintersowanie faceta nowa kobieta zawsze bierze sie z konkretnych brakow i ze szwankowania starego zwiazku. Czasem "panu" brakuje po prostu nowosci, innosci, dreszczyka emocji zwiazanego z pojawieniem sie nowego obiektu zainteresowan, adrenalinki i swiezyzny. Stary uklad z ciagle ta sama kobieta jawi sie na dluzsza mete lekko nudny, a nowa kobieta - ho ho, co za emocje i hormonalny zawrot glowy.
                    W zestawieniu z taka hormonalno-emocjonalna bomba zadna stala partnerka nie ma zadnych szans. No bo co ja mu nowego moge zaoferowac? Nie piszcie mi o zaskoczeniu go czyms w seksie, bo na seks ze mna on juz od dawna nie ma apetytu, chocbym stawala na rzesach.

                    Ale najlepsze chyba rozwiazanie to przestac walczyc, gryzc sie, tylko zyc swoim zyciem, odciac sie emocjonalnie, zajac dzieckiem, moze tez sobie znalezc powiernika do goracych maili. A jezeli nadal nic do niego ie bedzie docieralo, to w odpowiednim monecie odciac sie i powiedziec panu bye. Finansowo sobie poradze, mieszkaniowo takze, wspolnych dzieci i kredytow nie mamy. Wszak to nie pierwszy moj rozwod by byl. Szkoda tylko dziecka, bo sie przywiazalo, no ale trudno, takie jest zycie.

                • ajnina_1972 Re: Nie wiem jak ratowac to malzenstwo (dlugie) 24.12.10, 15:21
                  Przeczytaj sobie "Porady na zdrady" i zabezpiecz materiał z komputera, tak, jak Ci radzą inni, niestety, może się kiedyś przydać, np. do orzeczenia o winie męża/ugrania mieszkania/alimentów, jeśli mąż zechce się kiedyś z Tobą rozwieść.
            • serendepity Re: Nie wiem jak ratowac to malzenstwo (dlugie) 24.12.10, 19:38
              Moze przestan sie zastanawiac dlaczego maz robi to co robi, tylko przyjmij do wiadomosci, ze Cie oszukuje. Jestes dorosla, a chcesz sie bawic w kotka i myszke? Wiesz, ze Cie oszukuje, ignoruje Cie od dawna i ma Cie gleboko w powazaniu. Przestan myslec zyczeniowo tylko zacznij dzialac.
              Nawet jesli teraz skonforntujesz go z faktami, maz pokaja sie, to nie masz gwarancji, ze nie zrobi tego ponownie za powiedzmy rok - dwa. Poza tym bedzie lepiej sie kryl, zebys nie znalazla wiecej dowodow. Chcesz zyc z czlowiekiem, ktory tak bezczelnie Cie oszukuje?
    • enith Re: Nie wiem jak ratowac to malzenstwo (dlugie) 24.12.10, 16:29
      Na twoim miejscu wydrukowałabym całą męża korespondencję z panią fryzjerką, a następnie dążyłabym do konfrontacji z nim. I w momencie, gdy mąż zarzuciłby mi po raz kolejny, że jestem ogarniętą obsesją i urojeniami megierą, rzuciłabym mu te maile w twarz i zażądała, by TERAZ odważył mi się powiedzieć, że NIE UTRZYMUJE od dawna kontaktów z tą kobietą. Prawda jest taka, że dopóki męża nie skonfrontujesz i nie oświecisz go, że wiesz o jego kontaktach z tamtą kobietą, będziesz nadal w ciemnej dupie, bo mąż będzie się uparcie wypierał i robił z ciebie paranoiczkę, która się na niego zawzięła. No to cholera, pokaż mu, że nie masz paranoi! I niech wtedy ma jaja, by ci wmawiać, że coś sobie uroiłaś. A jak powie, że w mailach NIC takiego nie ma (choć same w sobie świadczą przecież, że od dawna cię okłamywał), spytaj, kiedy ostatni raz się kochaliście, kiedy ostatni raz miło rozmawialiście itd. Maile, nawet rzewne, same w sobie nie byłyby dla mnie powodem do rozwodu, ale już kompletne olanie mnie i moich uczuć, odstawienie mnie od łoża, warczenie na mnie z byle powodu, a czasem i bez powodu oraz ewidentne od wielu miesięcy okłamywanie mnie co do jego kontaktów z inną kobietą i zarzucanie mi paranoi już jak najbardziej byłyby powodem, żeby się nad tym małżeństwem zastanowić. A tak na marginesie, robienie z podejrzewającej zdradę małżonki idiotki i paranoiczki, to klasyka gatunku. I dopóki mąż ma świadomość, że nie jesteś w stanie mu czegokolwiek udowodnić, będzie dalej kłamał, wypierał się, robił z siebie ofiarę twoich urojeń. Jego dzika reakcja na próby rozmowy, odcięcie cię od tego portalu społecznościowego też raczej nie wynikają z jego niewinności. A więc konfrontacja z mężem i w zależności od efektu, dalsze postępowanie albo w kierunku terapii, albo rozwodu czy separacji.
    • eastern-strix Re: Nie wiem jak ratowac to malzenstwo (dlugie) 24.12.10, 23:04
      Facet Cię wykorzystuje. Tyle ode mnie.

      Przeżywa drugą młodość (to, wbrew obiegowym opiniom, może się zdarzyć w każdym wieku).

      Od Ciebie zależy, jak postąpisz, ale bez radykalnego kroku z Twojej strony sytuacja będzie się tylko pogarszać.

      Oskarżeniami o paranoję się nie przejmuj, to standardowe oskarżenie z ust mężczyzn, którzy albo zdradzają (emocjonalnie lub fizycznie).
    • augustowskienoce Re: Nie wiem jak ratowac to malzenstwo (dlugie) 27.12.10, 13:10
      Nie wyrabiam !! Przez dwa dni swiat byl wzgledny spokoj, atmosfera miedzy nami sie troche poprawila, a dzisiaj on wyszedl z lozka po cichutku wczesnym rankiem jak zlodziej i zaczal dzien od cieplutkiego maila do niej i skomentowania jej najnowszego zdjecia. Ja juz tego nie wytrzymuje psychicznie!!! Popsulo mi to humor strasznie, on pyta o co chodzi (oboje jestesmy na poswiatecznym urlopie) ale ja przeciez nie moge odkryc tych cholernych kart!! Nie wiem, jak z nim rozmawiac, czy juz nie ma wyjscia? Poczekam az ona mu odpowie, a potem napisze do niej zeby sie odwalila od mojego meza i nie rozpieprzala malzenstwa, zagroze ze powiadomie jej meza (mam mozliwosc napisania do niego, jest na tym samym portalu spolecznosciowym).
      Co o tym myslicie? Bo skoro z mezem pogadac po ludzku na ten temat nie mozna, to trzeba chyba dzialac z drugiej strony.
      • panna.w.paski Re: Nie wiem jak ratowac to malzenstwo (dlugie) 27.12.10, 13:33
        A nie boisz się, że jeśli napiszesz do niej, to ona poinformuje go, że odkryłaś ich korespondencję a on usunie wszystko, zablokuje Ci dostęp do skrzynki mailowej, na Ciebie nawrzeszczy za to, że czepiasz się Bogu ducha winnej kobiety a na przyszłość będzie zabezpieczał się dwa razy bardziej, kontaktując się z nią?
        Mam wrażenie, że boisz się konfrontacji z nim; że pogrozisz pani palcem a ona, szlachetna, zareaguje "Och, nie. Rozwalam dobry związek. Drogi X, lubię cię i szanuję i dlatego, dla dobra Twojego małżeństwa, proszę cię - nie kontaktujmy się więcej, dopiero teraz uświadomiłam sobie, jak bardzo krzywdzimy twoją żonę". Łudzisz się, że normalna kobieta z zasadami tj. nie wpieprzająca się w cudze związki nie zauważyłaby, że zachowanie Twojego męża wobec niej i cała ta relacja są dwuznaczne i nie prowadzą do niczego dobrego? Pani odpowiada widocznie taka adoracja albo ...Twój mąż może powiedział jej coś o Was, co pozwala jej na większą swobodę, np. to, że jesteście w separacji?
        Tak czy owak, tańczysz, jak mąż Ci zagra a winy doszukujesz się w kobiecie, która - nawet jeśli przekracza granice - to wierności i uczciwości Ci nie ślubowała.
        • helusia007 Re: Nie wiem jak ratowac to malzenstwo (dlugie) 27.12.10, 13:56
          Zanim zaczniesz te podchody, rozmowy czy cokolwiek innego, wydrukuj te cholerne rozmowy, maile, zebys miala jakis dowod w garsci. Tyle osob ci to pisze, wiec chyba cos w tym jest. Bo skonczy sie tak, ze przeprowadzisz rozmowe, gosciu ci powie, ze masz urojenia i jestes psychiczna, zablokuje co sie da i bedzie flirtowal dalej, a Ty nie bedziesz wiedziala, na czym stoisz.
          • wielbicielnaruto kobieto ty nie dumaj tylko działaj. 27.12.10, 14:54
            Pierwsze skopiuj 2x wszystkie emaile z ostatnich 2 lat plus email poczatkowy.
            Drugie jedną kopię zdeponuj w skrytce bankowej tylko na Ciebie.
            Trzecie - drugą kopię przedstaw męzowi szanownej Pani.
            Czwarte - partnerowi - nabroił, niech poniesie tego konsekwencje. Nie ma przyjaźni damsko męskiej (no chyba, że facet to homo nie wiadomo:)))
            Gwarancja - Pani się więcej nie odezwie, bo będzie najpierw naprawać relacje z mężem
            Po piąte - wyraźnie powiedź, że te opowiastki o przyjaźni to sobie może między bajki włożyć. Tak potraktujesz ją i każdą kolejną. Każde działanie rodzi konsekwencje.
            No a jeżeli Pan powie by, to poinformuj, że kopie korespondencji załączysz plus męża Pani jako świadka.
            • wielbicielnaruto drobna poprawka do tekkstu - miało być a jak powie 27.12.10, 14:56
              BYE (e gdzieś klawiatura zjadła:) A to bydle.
              • augustowskienoce Re: drobna poprawka do tekkstu - miało być a jak 27.12.10, 15:48
                Ok, za Wasza rada wydrukowalam te maile, choc tak jak mowilam w mailach nic szczegolnego nie ma tylko takie tam sobie uprzejme pierdu-pierdu nawet bez specjalnej tresci. W razie czego w sadzie nie bedzie to zaden dowod na cokolwiek. Ale to jego zaangazowanie, to wytrwale zagajanie pomimo jej fochow, to jego wyczekiwanie na jej mailowa odpowiedz, to logowanie sie i sprawdzanie skrzynki doslownie co 5 minut, no nie mozna go od tego kompa odciagnac. Az mam niechec do wychodzenia z domu, bo jak jestem w domu to przynajmniej czatowac nie moga.......... Smutne to strasznie, moich gorszych humorow nie potrafi zniesc, a do jej fochow ma anielska cierpliwosc............
                • ania19771 Re: drobna poprawka do tekkstu - miało być a jak 27.12.10, 16:09

                  augustowskienoce odbierz pocztę-jeśli znajdziesz chwilkę czasu....
                  • augustowskienoce Re: drobna poprawka do tekkstu - miało być a jak 27.12.10, 18:14
                    Nic nie dotarlo do mnie na skrzynke Gazety :( Moglabys wyslac maila jeszcze raz? Pozdrawiam
                    • ania19771 Re: drobna poprawka do tekkstu - miało być a jak 28.12.10, 12:05
                      wysłałam jeszcze raz....jeśli nie dojdzie to napisz Ty choć słówko-odpiszę
                      ania19771@gazeta.pl
                • mama_maxia Re: drobna poprawka do tekkstu - miało być a jak 27.12.10, 18:15
                  Z autopsji niestety znam taką sytuację... Mieliśmy kryzys, po "wyprowadzeniu" męża z domu (bo dom na szczęście mój i nie musiałam z malutkimi dziećmi się gdzieś tułać) poszłam do znajomej psycholog. Mąż ciągle coś robił w internecie, nie wiedziałam dokładnie co, ale często wspominał o odnowieniu "przyjaźni" z dawną dziewczyną (obecnie w Irlandii). Na indywidualnej wizycie usłyszałam, że mąż mnie bardzo kocha i pewnie za parę dni będzie chciał wrócić. Tak było. Nie wrócił, ale postawiłam warunek: terapia małżeńska. Poszliśmy: w obecności psychologa opowiedział o swojej zażyłości internetowej i powiedział, że rozmawiali o naszych problemach małżeńskich! Mało w szał nie wpadłam, a on poirytowany: o co ci chodzi??? Pani psycholog ze trzy spotkania mu tłumaczyła, że mam prawo tak czuć, pomimo iż on nic złego w tym nie widzi, i że jeśli to ja jestem najważniejszą kobietą w jego życiu to zerwanie tej znajomości nie powinno być problemem. Ponieważ wciąż powtarzał, że to ja jestem tą jedyną.... sam w końcu uznał, że ona nie jest ważna i nie będzie za nocnymi pogawędkami tęsknił bo jej nie kocha...
                  Jak facet się zafiksuje to tłumaczenia nie pomagają, bo najłatwiej zło całego świata zwalić na tą "niby" ukochaną, bo jest blisko i codziennie, a idealizować kogoś na odległość: zmywać łazienki nie karze, skarpetek zbierać z podłogi...

                  To się pożaliłam...Pozdrawiam jeszcze świątecznie :-)
                  • augustowskienoce Re: drobna poprawka do tekkstu - miało być a jak 27.12.10, 18:28
                    Ty przynajmniej mialas ten komfort, ze moglas dyktowac mu w tej sytuacji warunki. My niestety wynajmujemy mieszkanie razem i chociaz nie jest dla mnie problemem wynajecie mieszkania na wlasna reke i wyprowadzka razem z corka w ciagu miesiaca, to jednak jest to spore utrudnienie techniczne i postawienie wszystkiego na jedna juz niestety karte : definitywnego, bezapelacyjnego rozstania.
                    A poki co nie wiem, czy gra jest warta swieczki i czy warto jest robic az tak drastyczne ciecie, skazywac sie na samotne macierzynstwo itp, bo fizycznego romansu przeciez nie ma i poki jest tak jak jest to raczej nie nastapi, no i moze ten zwiazek jest jeszcze do uratowania. Tylko nie bardzo wiem, jak...............:(
                    • mama_maxia Re: drobna poprawka do tekkstu - miało być a jak 27.12.10, 21:51
                      To nie jest łatwiej, ale szczególnie kiedy są dzieci - bezpieczniej, kiedy jest gwarancja, że nikt nas nie może wyrzucić.
                      Trudną masz sytuację, ale wierz mi, że o ile poradzić ciężko cokolwiek to naprawdę doskonale Cię rozumiem. Mój mąż już po raz kolejny nie mieszka z nami, ale to nie przez wirtualną znajomość, nie będę wnikać, ale ogólnie: znosiłam wiele "nieprzyjemności", bo niby raz na parę miesięcy to nic takiego. Nie wytrzymałam, bo i ja i dzieci zasługujemy na szacunek i miłość. Sama nie wiem co będzie z naszym małżeństwem, ale wiem, że pewne sprawy są nieuchronne. Jak nie teraz kiedyś i tak to 'coś' co nas dzieli 'wylezie'...
                      Nie mieszkamy razem, ale to nie oznacza, że się rozwodzimy. To dziwnie brzmi, ale uwierz mi, że rozejście nie musi oznaczać rozpadu rodziny: opadają emocje, odzyskujemy spokój, każdy sam ma szansę przemyśleć co jest dla niego najważniejsze.
                      Wiem, że jest ryzyko - można się już nie zejść z powrotem, ale to oznaczałoby jak mało warte jest takie małżeństwo.
                      Dlaczego myślisz, że rozstanie musi definitywne? Widać, że rodzina jest dla Ciebie ważna, jeśli dla męża choć trochę tak samo, to nie będzie chciał Was stracić. I dobrze, że chcesz ratować małżeństwo, tylko czasem trzeba znaleźć właściwy sposób, a trwanie w cierpieniu (szczególnie gdy widzi i czuje to dziecko, a rozpoznają świetnie) to kiepski pomysł.

                      Trzymam kciuki :-)
                    • serendepity Re: drobna poprawka do tekkstu - miało być a jak 27.12.10, 22:14
                      Jesli wolisz tkwic w g... i ludzic sie, ze jeszcze bedzie pieknie, to po co pytasz o porady na forum?

                      Boisz sie konfrontacji z mezem, ale zle sie czujesz. Jak chcesz tak dalej zyc? Wolisz wykonczyc sie psychicznie byle tylko nie byc samotna? Wolisz, zeby dziecko patrzylo na matke w depresji?

                      Powodzenia w znoszeniu dalszych klamstw.
                    • enith Re: drobna poprawka do tekkstu - miało być a jak 28.12.10, 05:12
                      No i co z tego, że fizycznego romansu nie ma? Uważasz więc, że skoro mąż nie sypia z tą kobietą, to wszystko jest OK? A olewanie ciebie, robienie z ciebie zazdrosnej wariatki, irytowanie się bez powodu to nic? Twój mąż zwyczajnie przesunął swoje uczucia na nowy obiekt, a związku nie skonsumował NA RAZIE, bo tamta kobieta trzyma go na dystans. Sama napisałaś, że z postów wynika, że gdyby tylko ona dała mu zielone światło, on radośnie przeniósł by tę znajomność na bardziej intymny poziom. Uważasz, że to nie jest dobry powód, żeby mężowi, któremu odbija palma, przypieprzyć w łeb (nie dosłownie), żeby się otrząsnął? Ja nie wiem, na co ty czekasz? Chyba nie liczysz naiwnie, że mąż zrezygnuje z wirtualnego gruchania do innej pani, bo ty chcesz. Ty nawet POROZMAWIAĆ z nim na ten temat nie możesz, bez bycia wyzwaną od paranoiczek i z hukiem wypieprzoną z portalu, ani chybi po to, by mógł radośnie ćwierkać z obcą babą bez twojego nadzoru. No szanuj się kobito, bo jak TY czegoś nie zrobisz, to za chwilę nie będzie w ogóle czego ratować.
                    • minamisia Re: drobna poprawka do tekkstu - miało być a jak 28.12.10, 09:58
                      jak im dołożyć? Tak :w wiadomości w portalu społecznościowym poprosić męża pani o adres mailowy - z pytaniem , ze chcesz mu coś bardzo interesującego wysłać ( oczywiście nie ze swojego konta), następnie - również z innego konta wysłać zeskanowane maile do twojego męża. Zobaczymy czy dla niego, tez będą takie niewinne. poczekać na rozwój wypadków, a przed mężem milczeć, jak sam zacznie rozmowę na ten temat to wypierać się do końca świata, ze coś mu się pomyliło i jest paranoikiem, bo jak mogłaś wysłać maile, skoro nie utrzymywał z nią kontaktu i w w ogóle o niczym nie wiesz o czy mówi...
                      • kejzi-mejzi Re: drobna poprawka do tekkstu - miało być a jak 28.12.10, 13:07
                        :)) Super!
                      • zakletawmarmur Re: drobna poprawka do tekkstu - miało być a jak 30.12.10, 10:22
                        Tak :w wiadomości w portalu społecznościowym poprosić męża pani
                        > o adres mailowy - z pytaniem , ze chcesz mu coś bardzo interesującego wysłać (
                        > oczywiście nie ze swojego konta), następnie - również z innego konta wysłać z
                        > eskanowane maile do twojego męża.

                        Niekoniecznie się wkurzy. Mój partner nie wkurzył by się. Jest przyzwyczajony, że czasami ktoś okazuje mi zainteresowanie:-) Przecież nie jestem głupiutką kurką, która zrobi to z każdym chętnym... To dorosły facet i rozumie, że kobieta potrzebuje żeby ktoś obcy ją od czasu do czasu poadorował.
      • bupu Re: Nie wiem jak ratowac to malzenstwo (dlugie) 27.12.10, 22:26
        Konfrontacji powinnaś dokonać z nim. Nie z nią.
        • mps61132 Re: Nie wiem jak ratowac to malzenstwo (dlugie) 27.12.10, 22:44
          Tacy jesteście wszyscy mądrzy,od razu sugerujecie adwokata a gdzie rozmowa....psycholog by powiedział-poradził rozmowa,rozmowa i jeszcze raz rozmowa.
          Znajdź sposób,zastanów się jak ująć rozmowę,co powiedzieć i jak żeby jakoś się odkryć,odkryć te karty i wszystko wyjaśnić,a gdy to nie pomoże no to już pomoże tylko rozwód.Oczywiście kopie tych e-maili to bardzo dobry pomysł,ale zanim się podejmie drastyczne kroki których może się potem żałować całe życie warto próbować rozmową dowiedzieć się dlaczego tak się dzieje...
          Pozdrawiam
          • mps61132 Re: Nie wiem jak ratowac to malzenstwo (dlugie) 27.12.10, 22:47
            Przynajmniej będziesz wiedziała,że próbowałaś a facet nie chciał i Twoje sumienie spokojne.
    • tully.makker sprawdzona metoda na tego typu problemy 28.12.10, 12:46
      Wybaczcie, ze po angieslsku, moze ja bede miala wiecej czasu, to przetlumacze:

      Michelle Weiner Davis's divorce busting 180 degree list:

      Divorcebusting. com <Divorcebusti ng.com>

      1. Do not pursue, reason, chase, beg, plead or implore.
      2. No frequent phone calls.
      3. Do not point out good points in marriage.
      4. Do not follow spouse around the house.
      5. Do not encourage talk about the future.
      6. Do not ask for help from family members.
      7. Do not ask for reassurances.
      8. Do not buy gifts.
      9. Do not schedule dates together.
      10. Do not spy on spouse. It will drive you mad. GET a professional to
      do it if you feel it is needed to clear your mind.
      11. Do not say "I Love You".
      12. Act as if you are moving on with your life.
      13. Be cheerful, strong, outgoing and attractive.
      14. Don't sit around waiting on your spouse - get busy, do things, go
      to church, go out with friends, etc.
      15. When home with your spouse, (if you usually start the
      conversation) be scarce or short on words.
      16. If you are in the habit of asking your spouse spouse's
      whereabouts, ASK NOTHING.
      17. You need to make your partner think that you have had an awakening
      and, as far as you are concerned, you are going to move on with your
      life, with or without your spouse.
      18. Do not be nasty, angry or even cold - just pull back and wait to
      see if your spouse notices and, more important, realize what they will
      be missing
      19. No matter what you are feeling TODAY, only show your spouse
      happiness and contentment. Show spouse someone they would want to be
      around.
      20. All questions about marriage should be put on hold, until your
      spouse wants to talk about it (which may be a while).
      21. Never lose your cool.
      22. Don't be overly enthusiastic.
      23. Do not argue about how they feel (it only makes their feelings
      stronger).
      24. Be patient
      25. Listen carefully to what your spouse is really saying to you.
      26. Learn to back off, shut up and walk away when you want to speak out.
      27. Take care of yourself (exercise, sleep, laugh & focus on all the
      other parts of your life that are not in turmoil).
      28. Be strong and confident and learn to speak softly.
      29. Know that if you can do 180, your smallest CONSISTENT actions will
      be noticed much more than any words you can say or write.
      30. Do not be openly desperate or needy even when you are hurting more
      than ever and are desperate and needy.
      31. Do not focus on yourself when communicating with your spouse.
      32. Do not believe any of what you hear from them and less than 50% of
      what you see. Your spouse will speak in absolute negatives because
      they are hurting and scared.
      33. Do not give up no matter how dark it is or how bad you feel.
      34. Do not backslide from your hard-earned changes.
    • albertusia Re: Nie wiem jak ratowac to malzenstwo (dlugie) 29.12.10, 12:12
      Zdrada psychiczna jest okropna.Twoj maz ''otwiera'' sie przed obca baba,opowiada jej swoje zycie dzien po dniu.Jest blizej z nia niz z toba duchowo.Powinnas sie postawic ale to stanowczo.Zabezpiecz dowody,a potem porzadnie go nastrasz.Idz do prawnika,poradz sie co zrobic.Tu juz nie ma na co czekac.Woz albo przewoz.On wie ze cierpisz przez niego i nic sobie z tego nie robi.musisz nim dobrze potrzasnac.A jak nie to trudno niech spada.Pokaz mu ze juz ci na nim nie zalezy.Niech sie poczuje zagrozony.Bo narazie to chodzisz za nim jak psiak i skamlesz o milosc.Gdy tamta gra hrabianke i obraza sie na niego bo 2 dni sie nie odzywal.Juz nie masz nic do stracenia widac ze facet sie zaangazowal porzadnie.Tylko postawienie sprawy ''na ostrzu noza'' jedynie moze uratowac t
      en zwiazek.O ile nie jest za pozno.Powodzenia.
    • zakletawmarmur Re: Nie wiem jak ratowac to malzenstwo (dlugie) 29.12.10, 19:56

      Pan zwyczajnie się napalił. Jest w fazie fascynacji, patrzy na tą kobietę przez różowe okulary. To wszystko kontra proza życia, którą ma z Tobą. Wbrew pozorom konsumpcja mogłaby panu otworzyć oczy. Teraz nie jest świadomy negatywnych konsekwencji związku z tą kobietą. Ciekawe czy przyjąłby ją pod swój dach i utzymywał wraz z cudzym dzieciakiem...

      Ta cała sytuacja ma prawo Cię boleć. Masz więc prawo posłuchać rad forumowiczek i odejść. Jeśli jednak postanowisz zostać i zawalczyć to nie będzie w tym nic złego. Może związek jest z tych, o których warto walczyć...

      Jeśli postanawiasz walczyć to warto byłoby postawić na:
      1. Zwiększenie swojej atrakcyjności. Przede wszystkim wygląd zewnętrzny czyli fajne ciało, ciuchy, makijaż. To może być bardzo przyjemny obowiązek:-)
      2. Zazdrość. Nawet jeśli wyglądasz jak bogini, facet może się poczuć znudzony, jeśli nie ma konkurencji. Może warto częściej wychodzić z kolegami z pracy?
      3. Ciekawe spędzanie wspólnego czasu. Może lepiej zorganizować ciekawy weekend za miastem albo wybrać się ze znajomymi do klubu? Nie chce, woli siedzieć na internecie? Trudno, idź sama i baw się dobrze. Pan widząc Twój entuzjazm szybko znudzi się internetem.
      4. Na wirtualny romans patrzeć z większą doza realizmu. Myślisz, że facet byłby w stanie zostawić Cię dla bezrobotnej, dzieciatej fryzjerki?
      5. Jeśli jednak to wszystko nie pomoże trzeba sprawę postawić na ostrzu noża. Kończysz wirtualną znajomość albo się wyprowadzam. Wbrew pozorom z wyprowadzką nie warto czekać na faktyczny koniec związku. Zauważyłam, że na mężczyzn dobrze robi świadomość, że mogą stracić kobietę. Może po wyprowadzce facet zatęskni? Wtedy to Ty będziesz tą niedostępną, zarobisz punkty. Nie musisz do niego wracać. Możesz zaproponować zamieszkanie u Ciebie. Wtedy to Ty będziesz rozdawać karty i następnym razem będziesz mogła zagrozić wystawieniem panu walizek…
      • zakletawmarmur PS 29.12.10, 19:59
        Za nic w świecie nie odbywała poważnej rozmowy z tą kobietą. Tylko i wyłącznie dlatego, że to strasznie żałosne. Od razu wysyłasz komunikat, że jesteś od niej gorsza i nie zasługujesz na jego uczucie.
    • 55jaga BOSKIE!!!!! 30.12.10, 11:13
      pierwszy post :

      Pan zwyczajnie się napalił. Jest w fazie fascynacji, patrzy na tą kobietę przez różowe okulary. To wszystko kontra proza życia, którą ma z Tobą
      (..)
      Ta cała sytuacja ma prawo Cię boleć. Masz więc prawo posłuchać rad forumowiczek i odejść.
      (..)
      5. Jeśli jednak to wszystko nie pomoże trzeba sprawę postawić na ostrzu noża. Kończysz wirtualną znajomość albo się wyprowadzam. Wbrew pozorom z wyprowadzką nie warto czekać na faktyczny koniec związku. Zauważyłam, że na mężczyzn dobrze robi świadomość, że mogą stracić kobietę. Może (?) po wyprowadzce facet zatęskni? Wtedy to Ty będziesz tą niedostępną, zarobisz punkty. Nie musisz do niego wracać. Możesz zaproponować zamieszkanie u Ciebie. Wtedy to Ty będziesz rozdawać karty i następnym razem będziesz mogła zagrozić wystawieniem panu walizek…

      drugi:
      (...) Jest przyzwyczajony, że czasami ktoś okazuje mi zainteresowanie:-) Przecież nie jestem głupiutką kurką, która zrobi to z każdym chętnym... To dorosły facet i rozumie, że kobieta potrzebuje żeby ktoś obcy ją od czasu do czasu poadorował.

      dodam, że pisała to ta sama osoba!
      :) :) :)

      Ale oczywiście jeden i drugi przypadek to "zupełnie co innego"!!!
      oraz -"to nie tak jak myślisz"

      zastanawiam się, czy są granice hipokryzji?
      • zakletawmarmur Re: BOSKIE!!!!! 30.12.10, 11:20
        No i w czym problem? Sama przyznaj, że to istotna różnica, gdy kobietę adoruje mąż innej kobiety a gdy jej mąż doruje żonę innego mężczyzny:-) A może nie ma różnicy?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja