augustowskienoce
23.12.10, 21:45
Prosze Was o pilna rade. Jestem z moim facetem juz od prawie 8 lat, dzieci nie mamy. Ostatnio dzieje sie miedzy nami bardzo zle. Maz jest dla mnie chlodny, opryskliwy, czesto zdarza mu sie buraczyc pod moim adresem, kompletnie nie liczy sie z moimi uczuciami. Nie przytula, kompletnie nie inicjuje seksu, odrzuca tez moja inicjatywe, stalam sie dla niego jakby przezroczysta, wieczor woli spedzac w internecie, a potem od razu do lozka i spac. Ja jestem dosc wrazliwa i strasznie zle to znosze, bo nasz zwiazek zostal zbudowany na wielkiej milosci i przyjazni ktora wiele trudnosci juz pokonala. Myslelismy, ze po wspolnym zamieszkaniu bedzie hapily ever after, a tu jest coraz gorzej. Wiem, wiem, czas robi swoje, ludzie sobie powszednieja, codziennosc zabija chemie. Ale tutaj chodzi o cos wiecej. Latem tego roku maz poznal na jednym ze szkolen pewna urocza mezatke mieszkajaca na drugim koncu kraju. Bezrobotna fyzjerka, ale dosc przyzwoita z wygladu laska. Maz, dziecko, ale lalunia widocznie na tym bezrobociu sie nudzi i najwyrazniej szuka wrazen. No i rozkrecilo sie, od wakacji pisuja do siebie namietnie na pewnym portalu spolecznosciowym, ciagle komentarze, puszczanie sobie oczek, pisanie maili itp. Taka niby wirtualna przyjazn. Mam dostep do konta meza i wiem, ze nic strasznego do siebie nie pisza, ale jest to podszyte takim jakims czulym zainteresowaniem, jakies teksty ze tesknia za swoimi mailami, ze uwielbiaja te ich czaty itp, niepokoi mnie to. Ona ciagle siedzi na jego profilu, komentuje jego wpisy, zdjecia itp. Maz przez to uzaleznil sie od tego portalu. Ciagle na nim przesiaduje, jakby wypatrywal sladow jej obecnosci. Jestem zazdrosna, ale nie tyle o to ze dojdzie do fizycznego kontaktu, ale o zainteresowanie meza, ktorym ja obdarza, a ktorego mi bardzo ostatnio skapi. Te pania zasypuje jakimis pelnymi wspolczucia i zainteresowania slowami, a jednoczesnie na mnie powarkuje o byle co i olewa strasznie. Tak jakby stracil do mnie cierpliwosc i wszelkie cieple uczucia. Kiedy ona ma problem, on leci w podskokach ja pocieszac (wirtualnie) a mnie kompletnie zlewa. Kiedy ona sie na niego dasa, ze on nie pisze od tygodnia, on ja przeprasza niemal na kolanach, sle maila za mailem, a dla mnie czasu nie ma i nie przeprasza mnie za nic, pomimo ze mnie rani. Doszlo nawet do tego, ze wyrzucil mnie ze swoich znajomych na owym spolecznosciowym portalu, bo robilam mu wymowki, ze pelno jej komentarzy na jego profilu. Teraz golabeczki maja komfort pisania do siebie bez intruza czyli mnie.
Nie wierze w bezinteresowna przyjazn damsko-meska, zwlaszcza taka z olewaniem uczuc zony a faworyzowaniem przyjacioleczki.
Co byscie zrobili na moim miejscu? Napisac do niej???? On obrazi sie na mnie na smierc i zycie, jezeli wejde z buciorami w ich sielanke, juz mi to zapowiedzial, ze bedzie . Jednoczesnie wszystkiemu zaprzecza i twierdzi, ze ich znajomosc jest daleka oraz powierzchowna, ze wymienili ze soba kiedys dawno trzy maile i na tym kontakt sie urwal. Klamie w zywe oczy i wyzywa od paranoiczek, kaze sie leczyc itp. Nie chce slyszec o moich watpliwosciach, denerwuje sie na propozycje rozmowy i nie zamierza ograniczyc tych kontaktow.
Tak bardzo boli mnie jego brak zainteersowania, i to ze on inwestuje swoje wszystkie cieple uczucia gdzie indziej, a nie w budowanie naszego zwiazku, ktory byl taki fajny jeszcze niedawno.
Co mi radzicie, bo juz kompletnie sie pogubilam. Mam mozliwosc wynajecia mieszkania i wyprowadzenia sie od niego od 1 lutego, mam wielka ochote to zrobic, zeby sie odciac od tej toksycznej sytuacji. Agencja nieruchomosci czeka do poniedzialku na moja decyzje. Poinformowalam o tym meza, uslyszalam "to sie wyprowadz, prosze bardzo", Poradzcie, prosze, jak to widzicie z boku?