lourelou
31.12.10, 20:07
W dniu 17 listopada zginął pod kołami pociągu w alpejskiej miejscowości Bad Aibling mój ukochany Peter, z którym miałam budować wspólne życie, zamieszkać i mieć być może dzieci, choć oboje nie jesteśmy najmłodsi.
Nie wiem, czy była to egzekucja, czy samobójstwo, każda nowa informacja, jaką dostaję od policji, jego braci, znajomych czy krewnych, mnoży tylko pytania, które na razie pozostają bez odpowiedzi.
Peter miał w Polsce wielką firmę, był urodzonym biznesmenem, człowiekiem wielu talentów... Nie mogę pogodzić się z tą stratą, cierpię potwornie, przy życiu trzyma mnie tylko moja ukochana córka Julia, i pisanie... Peter miał 55 lat.
okiemspokojnymbardzojasnym.blox.pl/html