Dodaj do ulubionych

Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesadzam?

02.01.11, 17:38
Mój syn ma dziewczynę, z którą nas często odwiedza. No niby wszystko ok, ale ( może przesadzam) w trakcie odwiedzin czy to z okazji świat czy innych okoliczności, dziewczyna nie oferuje mi swojej pomocy np. przy podawaniu do stołu, bądź sprzątaniu. Nie mam córki, która mogła by mi pomóc. I tak to wygląda, że podając do stołu czy przygotowując posiłki pomaga mi syn a jego dziewczyna siedzi i patrzy. Na początku znajomości powiedziałam, że jeśli chce coś do picia to niech się nie krępuje i zrobi sobie coś to picia bo np. herbatka lub kawa jest tu i tu. Często w trakcie szykowania czegoś prosiłam o pomoc w stylu:mogłabyś mi obrać marchewkę czy coś w ty stylu. Wówczas obierała, ale nie robiła niczego z własnej inicjatywy żeby wyjść z propozycja pomocy.Ostatnio na święta krzątałam się w kuchni a dziewczyna syna siedziała sobie w kuchni przy stole, gości obsługiwałam przy pomocy syna i siostrzenicy a jego dziewczyna siedziała przy stole czekając na gotowe. Nie śmiałam powiedzieć synowi, że tak właściwie mogłaby nam pomóc jego dziewczyna co nie co, a nie czekając aż ją obsłużymy a ja wówczas też byłabym zadowolona. Ale jeśli tak będzie to trwało dłużej to chyba mu coś zasugeruje.A może nie robić tego??? A może ja przesadzam???Ja bywając u swojej teściowej czy gdzieś u rodziny w gościach sama oferowałam swoją pomoc i chętnie pomagałam w kuchni i nie tylko. A może powinnam się inaczej zachowywać i sama ja prosić o pomoc? A może taka jest dzisiejsza młodzież?Sama nie wiem. Jak myślicie?
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.01.11, 17:44
      Ty oczekujesz pomocy, inna potencjalna teściowa napisze post "Dziewczyna syna jest bezczelna, czuje się u mnie, jak u siebie w domu, kreci mi się po kuchni, przeszkadza i zagląda w garnki". W cudzym domu raczej nie powinno się niczego robić "z własnej inicjatywy".
      Chcesz, aby dziewcznna pomogła - rób to co ja tzn. powiedz "Teraz mam zamiar posiedzieć, a wy dwoje sprzatacie ze stołu. Aniu/Kasiu/marysiu, odnieś te talerzyki i zrób wszystkim herbatkę". Ale i tak oczekuję, ze raczej syn będzie pomagał, niz jego narzeczona, ktora jest moim gosciem i pomagać nie musi. Co innego u teściowej, tesciowa jest już rodziną, chociaż ja nigdy nie robie u tesciowej nic bez zapytania jej, w czym mam w tej chwili pomoc.
      Jesli do Ciebie przychodzi znajoma, czy oczekujesz pomocy w kuchni?
      • fajnatoska Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.01.11, 17:58
        hmmm...verdana, może i masz rację. Może sama powinnam powiedzieć,że oczekuję pomocy. Ja będąc gdzieś u znajomych w gościnie lub u rodziny sama oferuję swoja pomoc i albo przyjmą i mówią: zrób to i to lub dziękują. Może właśnie tego tez oczekiwałam od dziewczyny syna. Dlatego nie będąc pewna swoich rozterek napisałam na tym forum, jednocześnie prosząc o rady czy czasami nie przesadzam.
        Ale z drugiej strony, kiedyś musiałam wyjechać z synem do szpitala do swej matki zostawiając w domu męża po operacji nogi i chodzącego o kulach oraz dziewczynę syna i mówiąc do męża ( przy dziewczynie), że obiad zrobię jak wrócę, ale jeśli udałoby ci się coś podszykować to byłoby dobrze. I co się okazało? Mąż sam się męczył w kuchni a dziewczyna poszła sobie do innego pokoju i tam doczekała naszego przyjazdu. Potem ja w pospiechu i w całych potach uwijałam się szykując posiłek. No sama nie wiem. Ja na jej miejscu zapytałabym męża, czy w czymś mu wówczas nie pomóc. Nie chcę się uprzedzać do dziewczyny dlatego przekonajcie mnie że przesadzam.
          • fajnatoska Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.01.11, 18:16
            burza4 nie uprzedzam się, Broń Boże. Gdyby tak miało być to nie pisałam bym o swoich rozterkach tutaj tylko bym wprost oczekiwała tego od niej lub powiedziała. Dlatego pisze tutaj, żeby wysłuchać innych komentarzy czy czasami nie przesadzam.
            A co do tego, jak piszesz, żeby mówić wprost to niestety i tego tez zastosowałam, mówiąc np., że jutro razem byśmy zrobiły taką potrawę, którą opisywała, że jest bardzo smaczna, bo kiedyś przyrządzała. Co się okazało, nie zrobiłyśmy tej potrawy, bo plany rano uległy zmianie i musieli z synem wcześniej wyjechać:)
        • verdana Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.01.11, 18:12
          Fakt, dziewczyna powinna "podszykować" obiad. Wszystko jednak zalezy od tego, co jej powiedziałaś. Nie potrafilabym "podszykować" niczego w obcym domu, a już dla teściowej - masakra. Być moze zrobiłaby coś, gdybyś zwyczajnie powiedziała "Proszę, obierz ziemniaki i zetrzyj te marchewki, ktore sa w torbie. Tarka jest pod oknem".
        • claudel6 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 08.01.11, 23:02
          a gdybys miała córkę, która by przyprowadzała swojego chłopaka, to czy od niego by oczekiwała pomocy w kuchni? bo mam podejrzenia, ze nie. że oczekujesz od dziewczyny, bo kuchnia to "babskie" zadania i tak naparwde uważasz, że Ty i ona powinnyście krzatać sie po kuchni, a syn siedziec i patrzeć.
      • mam_na_nia_alergie Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.01.11, 17:59
        Zdecydowanie nie tak. Po 1sze to mniej pretensje do syna że to on ci nie pomaga. Bo obca kobieta nie musi. Jest w gościach i tak się czuje czyli wszystko jest na miejscu. Skąd to przekonanie że miałaby ci pomagać w kuchni a mąż (twój) i syn to co?
        Słuchaj dziś jest równouprawnienie i może tobie brak tego słowa bo z opisu widać że wychowałaś się w dawnych czasach gdzie po 1sze że się tak wyrazę synowa ma obowiązek wchodzić w tyłek teściowej a po drugie pomagać w kuchni i obsługiwać facetów. Dziś już tak niema
        • fajnatoska Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.01.11, 18:09
          mam_na_nia_alergie przeczytaj uważnie moje posty...syn i mąż mi pomagają!!!! A z dziewczyny nie chce robić służącej. Przeczytaj moje rozważania.
          Może i jestem wychowana w dawnych czasach i stąd moje wątpliwości. Ale tak sie tez składa, że i w mojej rodzinie i w kręgu moich znajomych niestety dziewczyny pomagają w rodzinie swoich chłopaków. Może stąd mój niedosyt. Często moje znajome opowiadają jak to ich dziewczyny sa skrzętne i jak chętnie pomagają im w tym i w tym a ja przytakuje, że u mnie jest ta samo.
          • tully.makker Rozczulilas mnie do lez 02.01.11, 19:41
            syn i mąż mi pomagają!!!!

            Pomaga ci maz i syn, no laskawe panstwo. A moze po prostu wypelniaja swoje obowiazki domowe?
            w mojej rodzinie i w kręgu moich znajomych niestety dziewczyny
            > pomagają w rodzinie swoich chłopaków.

            Chyba naprawde padlo ci na mozg. Po to dziewczyna chodzi z chlopakiem, zeby robic w jego domu za darmowa podkuchenna? Nie mozecie sie wyrobic z pracami domowymi, to zatrudnijcie sobie gosposie.
            • agatina8 Re: Rozczulilas mnie do lez 03.01.11, 11:19
              A ja uwazam, ze mila, pracowita dziewczyna (czyt. dobra kandydatka na pania domu) chetnie pomagalaby i oferowala pomoc. Leniuch i tyle, gorzej, ze leniuch i tepol. Takie mam zdanie na ten temat.
              • sanciasancia Re: Rozczulilas mnie do lez 03.01.11, 13:03
                Ewidentnie syn i matka mają inne kryteria oceny.
                > A ja uwazam, ze mila, pracowita dziewczyna (czyt. dobra kandydatka na pania dom
                > u) chetnie pomagalaby i oferowala pomoc. Leniuch i tyle, gorzej, ze leniuch i t
                > epol. Takie mam zdanie na ten temat.
                O tak, dobrze wychowana synowa, która przejmie z uśmiechem obowiązki syna wobec jego rodziny i zapewni teściom wsparcie, w szczególności na starość.
                Brr.
                Synowi powiedziałabyś, że powinien być miły, pracowity i chętnie oferować pomoc? Np. zmywając przyszłej teściowej naczynia albo pomagając przygotowywać obiad?
                • agatina8 oczywiscie 03.01.11, 14:16
                  pewnie ma inne zalety...dlaczego uwazacie , ze dobra gospodyni domowa to cos zlego? Ja juz pomijam, ze kojarzy sie pewnie z kura domowa, albo sluzaca, ale osobiscie uwazam, ze cechy pozwalajace na ogarniecie tematu domu i polacznei z praca zawodowa, jak jeszcze wpoi sie to potomkom (mam synow np) to super sprawa. moi synowie lubia porzadek, ucze ich wielu rzeczy, jakim przykladem bedzie zozchelstana matka? Nieradzaca sobie z niczym, lezacy wor przed telewizorem?Sorry, ale jestesmy kobietami i piperzone feministki narobly nam tylko klopotu z tym calym pseudorownouprawnieniem....
                  • annb Re: oczywiscie 03.01.11, 15:18
                    Ależ ona może byc fantastyczną gospodynią ale U SIEBIE.
                    U matki chłopaka jest gościem.
                    To że ktoś się nie pcha do cudzej kuchni, nie znaczy że jest nieradzącym sobie z niczym bytem
                  • kawka74 Re: oczywiscie 03.01.11, 15:26
                    Dzięki tym pieprzonym feministkom nie dość, że umiesz się podpisać, to jeszcze możesz publicznie wygadywać na forum publicznym dowolne brednie i jeszcze łączyć je z pracą zawodową. Wracaj do gospodarstwa i nie kompromituj się więcej.
                  • joanna35 Re: oczywiscie 03.01.11, 15:31

                    jakim przykladem bedzie zozc
                    > helstana matka? Nieradzaca sobie z niczym, lezacy wor przed telewizorem?

                    Dokładnie takim samym jak rozchełstany ojciec nieradzący sobie z niczym i leżacy jak wór przed telewizorem.
                  • verdana Re: oczywiscie 03.01.11, 15:32
                    Matak. która lezy przed telewizorem, albo czyta, albo odpoczywa zamiast cały dzień sprzątać, gotować, zamiatać i prasować jest swietnym wzorem dla dziecka - zancznie lepszym niż padnięta na pysk wzorowa pani domu w wyczyszczonym na blysk mieszkaniu, ktore jest wazniejsze od niej samej.
                    Ja zdecydowanie ciesze się, ze moja przyszła synowa woli poczytać, niz sprzątać.
                  • attiya Re: oczywiscie 12.01.11, 11:55

                    agatina8 napisała:
                    Sorry,
                    > ale jestesmy kobietami i piperzone feministki narobly nam tylko klopotu z tym c
                    > alym pseudorownouprawnieniem....
                    ojejejejejej :D:D:D
              • joanna35 Re: Rozczulilas mnie do lez 03.01.11, 15:28
                Rozumiem, ze takie same wymagania dotyczą zaangazowania się Waszych synów w domach przyszłej synowej? W końcu miły i pracowity chłopak chętnie pomaga i oferuje pomoc, w przeciwnym razie leniuch i tepol. Takie mam zdanie na ten temat.
                • agatina8 Re: Rozczulilas mnie do lez 03.01.11, 15:42
                  Oczywiscie, ze pomoze, chocby drewna do kominka przyniesc...
                  Jak synowa woli poczytac niz zrobic co niezrobione to potem nie wygadujcie, ze synusie w niewyprasowanych koszulach chodza...
                  Dzieki feministka musze takze zarabiac na dom a potem ciagnac tzw drugi etat, bo moja tesciowa lubila sobie poczytac przed telewizowem i synusia podstawowych spraw nie nauczyla.

                  • joanna35 Re: Rozczulilas mnie do lez 03.01.11, 15:45
                    Dzieki feministka musze takze zarabiac na dom a potem ciagnac tzw drugi etat, b
                    > o moja tesciowa lubila sobie poczytac przed telewizowem i synusia podstawowych
                    > spraw nie nauczyla.
                    >

                    Oczywiście, nałatwiej przerzucić odpowiedzialność i winę za własną nieudolność na innych.
                  • verdana Re: Rozczulilas mnie do lez 03.01.11, 15:47
                    Muj synuś, jak chce mieć wyprasowana koszulę, to powinien wziąć żelazko i se wyprasować. Jak jest leń, to niech chodzi w pogniecionej, a nie liczy, ze ktoś za niego będzie robił.
                    dzięki temu kobiety w domu moga pracować i nie mieć dwóch etatów.
                    Ja sobie czytam przed telewizorem, a facet jak mu cos potrzebne - to ma dwie ręce i sobie zrobi. Leniwe mamusie wychowają pracowitych synow.
                  • kawka74 Czy Ty wiesz, co piszesz? 03.01.11, 15:51
                    agatina8 napisała:

                    > Oczywiscie, ze pomoze, chocby drewna do kominka przyniesc...

                    Ludzki pan.

                    > Jak synowa woli poczytac niz zrobic co niezrobione to potem nie wygadujcie, ze
                    > synusie w niewyprasowanych koszulach chodza...

                    Synuś rączki ma? Żelazko umie w nich trzymać? To niech szoruje po deskę i sam sobie prasuje.

                    > Dzieki feministka musze takze zarabiac na dom a potem ciagnac tzw drugi etat, b
                    > o moja tesciowa lubila sobie poczytac przed telewizowem i synusia podstawowych
                    > spraw nie nauczyla.

                    Musisz zarabiać dzięki temu, że wzięłaś sobie na kark nieroba i dokładnie ten sam los czeka Twoje synowe. No, chyba że mąż łaskawie przyniesie im drewno do kominka, zawsze to już coś.
                    • attiya Re: Czy Ty wiesz, co piszesz? 12.01.11, 12:00
                      kawka74 napisała:

                      > agatina8 napisała:
                      >
                      > > Oczywiscie, ze pomoze, chocby drewna do kominka przyniesc...
                      >
                      > Ludzki pan.
                      >
                      hahahahaha :D
                      i rozumiem, że na tym przyniesieniu drewna do kominka jego życiowe zadanie się kończy?
                      a wiesz, ja tam nie czekam, aż mój ludzki pan te drewno przyniesie, sama po prostu idę po nie....tak samo jak nie ma w domu nic do jedzenia....mój ludzki pan na szczęście wie jak to jedzenie zdobyć i je wyobraź sobie zdobywa...
                      Kawko - no twoje komentarze sa the best :D
                      • falka_85 Re: Czy Ty wiesz, co piszesz? 25.01.11, 09:14
                        Od pewnego czasu zastanawia mnie fenomen drewna do kominka. Zawsze w tego typu dyskusjach pada w końcu "przyniesienie drewna do kominka", którą to czynność, prawdopodobnie ze względu na ciężar i gabaryty drewna, wykonać może (a przynajmniej powinien) mężczyzna. Kobieta w zderzeniu z drewnem do kominka musi (a przynajmniej powinna) nie dać sobie rady. Tymczasem całkiem spory odsetek kobiet jako jedyne osoby w domu robi zakupy typu jedzenie, chemia gospodarcza itp. Bo zakupy to "babska robota", a miś wysłany do sklepu pewnikiem kupi nie to co trzeba tudzież zgubi się między regałami. Nie ważyłam ale ostatnio było tych zakupów ze 30 kg (dwie zgrzewki mineralnej to już 18 kg). Codziennie widzę babeczki dźwigające siaty i jakoś ich mężowie czy synowie nie rzucają się im na pomoc ani nie dochodzą do wniosku, że zakupy to "męska robota" (oczywiście nie dotyczy to wszystkich mężczyzn na szczęście).
                        • pelapa Re: Czy Ty wiesz, co piszesz? 25.01.11, 10:33
                          A ja chcę wiedzieć kto ten kominek czyści po paleniu, z szybą włącznie. Bo uważam że to wyłącznie męskie zajęcie. W zderzeniu z szybą kominka nie daję sobie rady, nawet nie próbuję. Zakupy to również męskie zajęcie. A mąż coś tam o równouprawnieniu pyszczy..... ;)
                        • a.nancy Re: Czy Ty wiesz, co piszesz? 03.06.16, 23:35
                          falka_85 napisała:

                          > Od pewnego czasu zastanawia mnie fenomen drewna do kominka. Zawsze w tego typu
                          > dyskusjach pada w końcu "przyniesienie drewna do kominka"

                          a, jeszcze "wniesienie lodówki na piąte piętro". zawsze mnie zastanawia, jak często przeciętny facet musi to robić i dlaczego nie może użyć windy.

                          > rawdopodobnie ze względu na ciężar i gabaryty drewna

                          kominkowego. sprzedawanego w postaci takich niedużych, poręcznych szczapek.
                          chyba, że chodzi o wyprawienie się do lasu, ścięcie drzewa, porąbanie do i wniesienie na piąte piętro bez windy... oh wait. to nie ta historia.
                  • morekac Re: Rozczulilas mnie do lez 03.01.11, 15:51
                    b
                    > o moja tesciowa lubila sobie poczytac przed telewizowem i synusia podstawowych
                    > spraw nie nauczyla.

                    Mylisz się. To takie, co zachrzaniają na okrągło, wychowują synów na nic nie umiejących zrobić. Bo synowie nic nie muszą, skoro od zap... jest matka. Moj ojciec wychodząc z domu rodzinnego umiał prasować, sprzątać i gotować. No, ale musieli się nauczyć nieco samoobsługi (kwestia przeżycia, hehe), bo babcia z tych nieprzejmujących się gospodarstwem domowym. ;-)
                    • agatina8 Re: Rozczulilas mnie do lez 03.01.11, 15:58
                      No chyba sie nie myle, faktami operuje! jak sie dzieci nauczy i dobrym przykladem potraktuje, to nie wyrosna na nierobow.

                      morekac napisała:

                      > b
                      > > o moja tesciowa lubila sobie poczytac przed telewizowem i synusia podstaw
                      > owych
                      > > spraw nie nauczyla.
                      >
                      > Mylisz się. To takie, co zachrzaniają na okrągło, wychowują synów na nic nie um
                      > iejących zrobić. Bo synowie nic nie muszą, skoro od zap... jest matka. Moj ojci
                      > ec wychodząc z domu rodzinnego umiał prasować, sprzątać i gotować. No, ale musi
                      > eli się nauczyć nieco samoobsługi (kwestia przeżycia, hehe), bo babcia z tych n
                      > ieprzejmujących się gospodarstwem domowym. ;-)
                      • joanna35 Re: Rozczulilas mnie do lez 03.01.11, 16:05
                        agatina8 napisała:

                        > No chyba sie nie myle, faktami operuje! jak sie dzieci nauczy i dobrym przyklad
                        > em potraktuje, to nie wyrosna na nierobow.

                        No, tylko, że na chłopców bardziej działa przykład ojca, a u Ciebie z tym ponoć nienajlepiej.
                      • morekac Re: Rozczulilas mnie do lez 03.01.11, 21:10
                        Ja też. Osobiście znałam jedną świętą i wiecznie zapracowaną kobietę, która swoich synów wychowała na panów baardzo tradycyjnie pojmujących rolę kobiety w domu oraz jedną starszą już panią, która umiała ustawić sobie synków (i córki też) tak, że w domu wszystko robili. Myślisz, że ona robiła cokolwiek? ;-)
                  • sueellen Re: Rozczulilas mnie do lez 03.01.11, 20:02
                    > Jak synowa woli poczytac niz zrobic co niezrobione to potem nie wygadujcie, ze
                    > synusie w niewyprasowanych koszulach chodza...

                    Mojemu moze ze 2 razy koszule wyprasowałam bo on był zajęty czymś innym (np karmieniem dziecka a sie spieszylismy), poza tym, nie przyszło by mi do głowy aby mu cokolwiek uprasowac. Sam sobie ciuchy kupuje, pierzemy na zmiane, sklada i prasuje sobie sam. Gdyby mi teściowa zasugerowała, że ja mam to robić, chyba bym ją śmiechem zabiła :P jeśli jejsyn pójdzie w niewyprasowanej koszuli to tylko i wyłacznie ze swojej winy. Ja się do jego koszul nie wtracam tak jak on nie wtraca się do moich spódnic.
                  • memphis90 Re: Rozczulilas mnie do lez 01.06.16, 20:23
                    >Oczywiscie, ze pomoze, chocby drewna do kominka przyniesc...
                    Oj tam drewna- a marchewkę skrobie? Obiad szykuje? Sprząta u teściów ze stołu?

                    >Jak synowa woli poczytac niz zrobic co niezrobione to potem nie wygadujcie, ze synusie w >niewyprasowanych koszulach chodza...
                    Wyprasowanie koszuli jest zadaniem tego, kto tę koszulę nosi, a nie kobiety.
                  • mamagapka Re: Rozczulilas mnie do lez 03.06.16, 14:34
                    Ale synuś powinien być w stanie sam zadbać o swoją koszulę :-) ... a jeśli teściowa "czytała przed telewizorem" i nie robiła nic to jak synusiowi udało się przetrwać? Myślę że to raczej ty utrzymujesz męża w przekonaniu że nie musi nic robić w domu, a jak coś robi to tylko "pomaga" a nie wykonuje swoje obowiązki. I masz żal o to, że wszystko robisz sama.
                    • a.nancy Re: Rozczulilas mnie do lez 03.06.16, 23:37
                      mamagapka napisała:

                      > ... a jeśli teśc
                      > iowa "czytała przed telewizorem" i nie robiła nic to jak synusiowi udało się pr
                      > zetrwać?

                      no przecie to feministka była :) pewnie teść wszystko musiał robić, biedaczek ;)
          • annb Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.01.11, 21:09
            natychmiast wpłyń na syna aby zmienił dziewczynę
            ma by cicha, skromna, gotująca, zmywająca, a po obiedzie i podaniu deseru jeszcze powinna u przyszłych teściów na mopie pojezdzic
            Wtedy będziesz mogła w kregu znajomych chwalic się tanim, zdrowym robotem wieloczynnościowym
          • jowitka345 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 09:44
            fajnatoska napisała:

            Często moje znaj
            > ome opowiadają jak to ich dziewczyny sa skrzętne i jak chętnie pomagają im w ty
            > m i w tym a ja przytakuje, że u mnie jest ta samo.



            A moze te Twoje znajome tez oszukują, nie pomyslałaś??

            Poza tym to ja też niedawno dopiero zaczełam sie wcinac teściowej do kuchni bo... ja z natury nie lubię gotować ( bo niby gdzie jest napisane, ze dziewczyna MUSI UMIEĆ lub LUBIĆ gotować?). Moze dziewczyna nie umie a wstydzi sie przyznac do tego a Ty powinnaś sie cieszyć, ze syn z dziewczyna bardzo dobrze sie dogadują a nie oczekiwac , ze będzie pomagała Ci w robotach domowych. Dziewczyna jak będzie chciała to napewno coś ugotuje Synek z głodu nie umrze ( w najgorszym wypadku ty mu zrobisz:)). Poza tym moze z domu wyniosła to, ze nieladnie sie komus w kuchni kręcić. Ja jak juz cos gotuję to nie lubie jak mi sie ktos po kuchni kręci i sama też wychodzę z tego zalożenia, ze ktos nie lubi.
          • lokitty Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 22.06.16, 07:14
            Łomatko!!!
            :D :D :D
            Wyartykułuj czym prędzej swoje oczekiwania, panna ma jeszcze szansę wszystko przemyśleć i poszukać sobie innego faceta, innego związku, w którym nie będzie przez matkę chłopaka traktowana w staromodnym niewolniczym stylu.
            Brrr.
            Ona czuje się gościem i widać, że nie ma najmniejszej ochoty nikomu w du... włazić.
    • shemreolin Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.01.11, 17:57
      Gdybyś miała córkę, która by przyszła na obiad ze swoim chłopakiem, oczekiwałabyś, że ten chłopak będzie pomagał w gotowaniu i sprzątaniu? Wygląda na to, że uważasz, że kobiety powinny obsługiwać stół i kuchnię i jest to wpisane w ich zakres obowiązków niezależnie od tego czy są czyimiś gośćmi czy nie. Jak dla mnie to dziewczyna twojego syna jest w twoim domu gościem i jak gościa powinnaś ją traktować. Jeśli oczekujesz od niej pomocy to ją poproś wcześniej (dziewczyna idzie do teściów ładnie ubrana, na obiad, a tu jej każą marchewkę obierać). Inną sprawą jest to, że to wspaniałe, że syn ci pomaga i tak właśnie powinno być. Jeśli go usadzisz przy stole jak królewicza i karzesz go obsługiwać przez jego dziewczynę w jego domu rodzinny,, to jak myślisz, jak ona się poczuje? Jaki przekaz trafi do twojego syna i jego dziewczyny?
      • fajnatoska Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.01.11, 18:04
        shemreolin, ja nie oczekuję, żeby dziewczyna syna i nas obsługiwała. Ja tylko w duszy bym sobie pragnęła, żeby mi trochę pomogła i nie tak, żeby syn siedział jak królewicz bo nie jest tego nauczony ale, żeby wspólnie z nim mi pomagała. Żebyśmy razem nakryli do stołu i razem usiedli do stołu. A jest tak, że ja padnięta siadam już, nie mając na nic ochoty więcej.Bo jak do tej pory to syn i mąż mi pomaga a ona siedzi jak księżniczka. I z tego co mi co nie co wspomniał to będąc w jej domu u rodziców w gościnie pomaga jej po równo z nią.
        • shemreolin Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.01.11, 18:12
          Ja także jestem z tych, które zawsze spytają czy pomóc, ale w sumie nie każdy tak musi mieć. To o czym piszesz to tylko wyjęte z kontekstu zdarzenia. Sama widzisz jakie są ogólne relacje między Tobą a dziewczyną syna, wyczuwasz czy swobodnie się czuje w twoim domu. Wiele kobiet nie znosi jak im się w kuchni pomaga i może ona nie chce się wpychać z pomocą. Inna sprawa, że skoro mąż i syn ci pomaga to w sumie może ona nie chce się tam pchać między was. Nie wyobrażam sobie (chyba, że masz wielka chałupę i obsługujesz 50 gości) żeby potrzebna była aż taka ilość ludzi do pomocy w kuchni. Realia zazwyczaj są takie, że w kuchni czy salonie nie pomieści się więcej niż kilka osób, które mogą pomóc, bo jak wejdzie więcej to się robi rozgardiasz. Nie uważasz, że dwie męskie pary rąk do pomocy to i tak całkiem sporo? Czy naprawdę aż tak dużo tego gotowania / sprzątania, że potrzeba aż tyle rąk do pomocy?
        • verdana Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.01.11, 18:14
          Dziewczna prawdopodobnie nie ma zdolności czytania w duszy. Powiedz wprost, czego oczekujesz i tyle.
          dziewczyna jest gościem i nie "siedzi jak księżniczka", tylko jak dobrze wychowany gość, ktory nie będzie właził gospodyni do kuchni, póki gospodyni jasno i wyraźnie nie poprosi o pomoc.
              • fajnatoska Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.01.11, 18:42
                Nie dla mojej satysfakcji.... po prostu z czystego odruchu ludzkiego, żeby pomóc innym kiedy samemu można.
                Ale chyba nie miałam racji jak wynika z komentarzy. Nie będę więc wracała do tego tematu.
                Myślę jednak, że większość odpowiadających są osobami młodymi. Może z czasem też inaczej spojrzą na podobne dylematy niż obecnie.
                Pozdrawiam wszystkich, z którymi mogłam podyskutować. Wiele mi to uświadomiło.:)
                • tully.makker Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.01.11, 19:44
                  > Myślę jednak, że większość odpowiadających są osobami młodymi. Może z czasem te
                  > ż inaczej spojrzą na podobne dylematy niż obecnie.

                  Moj starszy syn ma 18 lat a jego znajomi siedza u nas prawie non-stop. Oczekuje, ze to syn bedzie sie troszczyl o swoich gosci i po nich sprzatal, ja moge ewentualnie sluzyc porada lub pomoca. Syna na ogol angazuje znajomych obu plci w szykowanie posilkow czy cos w tym rodzaju, ale to jego goscie i jego wybor.

                  Nie sadze, bym zmienila zdanie.
                • yenna_m Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 23:48
                  napisze troche z innej strony
                  przyszlam do tesciowej na proszony obiad
                  ubralam sie bardzo elegancko - bialuski kostiumik, te sprawy

                  wymieklam, kiedy tesciowa zaproponowala mi, zebym pomogla jej obierac ziemniaki ;)
                  odmowilam
                  moje ubranie absolutnie nie nadawalo sie do podejmowania jakichkolwiek prac domowych :P
                  poza tym zostalam zaproszona jako gosc na obiad a nie jako kucharka do kuchni ;)
                  jesli kogos do sibie zapraszam to nie stawiam go przy garach - proste :)

                  nie, zebym byla nieuzyta - w moim domu gosc to gosc - nie ma prawa mi latac po kuchni ;) tym bardziej, gdy ubrany zupelnie nie do skrobania ziemniakow ;)
                  ma siedziec, pieknie wygladac, wspaniale sie czuc i sie goscic (dotyczy rowniez tesciowej, bo po prostu nie znosze, gdy mi tesciowka lata po kuchni ;) )
                • attiya Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 12.01.11, 11:43
                  dlaczego tak uważasz? znam kilka osób z tego forum i wiem, że niektóre są takim wieku, że mają i dorosłe dzieci i takie, które już założyły rodziny i spodziewają się wnuków
                  mi też blisko do 40-stki, więc raczej młodziutką siksą nie jestem :D
                  i nie ma co się fochować :D
          • totorotot Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 06.01.11, 20:27
            Też sobie nie wyobrażam, że idę w gości a tam oczekują, że będę pomagać w kuchni :-)) No bez przesady. Jak u siebie goszczę rodzinę to też nie oczekuję, że ktoś mi będzie pomagał, tylko sobie tak wszystko przygotowuję (wraz z mężem) wcześniej, aby dać sobie samej radę. Jeśli wiem, że gości będzie więcej niż 20 osób, proszę o pomoc panią i ona parzy kawę i wnosi potrawy. Nie rozumiem, w czym problem. Chodzi Ci zapewne o to, aby pannica się ukorzyła i poznała swoje miejsce w hierarchii?
        • nutka07 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.01.11, 18:42
          Siadasz padnieta nie majac ochoty na nic wiecej. A jak jej nie ma to masz wiecej sily?

          I oczywiscie nie uprzedzasz sie do niej, nawet jak siedzi jak ksiezniczka.

          Nie rozumiem dlaczego ma szykowac obiad w Twoim domu. Obierac marchewke? Na zmiany dekoracji tez dasz jej wolna reke i zagladanie do polek? Dziewczyna nie jest u siebie w domu. Nakrecasz sie na nia i tyle. Co dziwne masz dwoch mezczyzn, ktorzy wykonuja swoje obowiazki razem z Toba a Tobie nadal malo. Coz takiego robisz na te obiady.
          Zamiast zrzedzic i ja obsmarowywac, poprosilabys zeby zaniosla talerze na stol, sztucce czy napoje. Mowisz do meza ze ma podszykowac obiad a oczekujesz, ze ona to zrobi.
          No i ona napewno nie zauwaza, ze jestes na nia 'sfochowana'.
          I jaki to wielki wstyd przyznac sie, ze dziewczyna syna nie pomaga. Trzeba klamac i przytakiwac, ze u Ciebie jest tak samo. Przeciez to jest smieszne.
        • totorotot Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 06.01.11, 20:22
          >.Bo jak do tej pory to syn i mąż
          > mi pomaga a ona siedzi jak księżniczka

          Jest gościem. Nie musi w niczym pomagać. Jeśli Ci to nie odpowiada-nie zapraszaj.Może ona wyczuwa Twoją niechęć/dezaprobatę i krępuje się przebywać z Tobą w jednym pomieszczeniu wspólnie skrobiąc marchewkę. A może nie lubi czynności kuchennych i to jej święte prawo.

          ja padni
          > ęta siadam już,

          gdyby jej nie było nie siadałabyś padnięta? Mierz siły na zamiary, skoro nie dajesz rady, przygotowuj skromniejsze posiłki.
        • claudel6 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 08.01.11, 23:13
          to co Ty robisz obiad z 12 dań, że 3 osoby zapitalają i Ty ciągle padasz ze zmęczenia???
          ja myśle, ze tu nei chodzi o Twoje zmeczenie - tylko o Twoje przekonanie, ze kobieta powinna zapi..alać w kuchni zawsze i wszędzie, i status gościa jej nie przysługuje, co najwyżej status służącej. radzę zrewidowac poglądy, bo te są zwyczajnie szkodliwe dla Twojego syna.
        • mgd3 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 12.01.11, 08:56
          Po prostu takie zacofane farmazony że aż się czytać nie chce. Dziewczyna może być super panią domu, pracowitą itp. ale u Ciebie jest GOŚCIEM!!! Jak przyjeżdżam to teściów, to przez myśl mi nie przeszło żeby się rzucać do pomocy przy czymkolwiek. Może po prostu tak została wychowana. Mnie do szału doprowadzają ciotki, które przyjeżdżają i pchają się do kuchni "pomóc, przynieść, pozmywać". To mój dom, i skoro np. zapraszam ich na obiad to spodziewam się, że siądą sobie grzecznie przy stole i poczekają aż ich obsłużę skoro zaprosiłam :/
          Babcia mojego męża ma takie podejście - wyraźnie jest oburzona tym, że przyjeżdżam i nie pomagam. A jak prosi żeby coś tam zrobić - to robi to mój mąż. To po prostu jakaś abstrakcja, żeby "pomagać" przyjechawszy do kogoś w gości. Normalna, sprawnie fizyczna osoba, nie jest w stanie "obrobić" swojego gospodarstwa?
        • a.nancy Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.06.16, 23:42
          fajnatoska napisała:

          > A jest tak, że ja padni
          > ęta siadam już, nie mając na nic ochoty więcej.Bo jak do tej pory to syn i mąż
          > mi pomaga

          to widocznie za mało pomagają, skoro taka padnięta jesteś. trzy osoby do zrobienia obiadu to aż nadto.

          > a ona siedzi jak księżniczka.

          ma prawo, bo jest GOŚCIEM.

          > I z tego co mi co nie co wspomniał to b
          > ędąc w jej domu u rodziców w gościnie pomaga jej po równo z nią.

          ona pomaga, bo w domu jej rodziców gościem nie jest (BTW, pacz pani, jednak coś zrobić potrafi). on pomaga, bo widać chce/uważa że powinien, i skoro to wychodzi z jego inicjatywy, to nikt go z kuchni nie wyrzuci. CHCE, ale NIE MUSI. bo jest GOŚCIEM.
      • hanusinamama Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 21.12.17, 20:41
        Jestem córka, mam męża. Mąz pomaga jak jest obiad czy swieta. I nie tylko w np przyniesieniu krzeseł, podawanie do stołu, noszenie kawy czy sprzątanie ze stołu. Nie wiem co w tymd ziwnego. Tak mama zaprasza nas na wigilię, ale zaprasza w sumie 16 osób sama ma latać jak służaca wokół ich wszystkich. U mnie tez tak jest ze jak jade do tesciowej to sie jej pomaga, jak do ciotki to jej pomaga. Jak poszłam na urodziny do sasiadki i było sporo osób to tez pomagalismy roznosic dania czy kawę.
    • asocial Nietaktowny chlopak corki. Nie pomaga mi w kuchni! 02.01.11, 18:53
      Najbardziej podoba mi sie ten fragment:

      fajnatoska napisała:

      . Nie mam córki, która mogła by mi pomóc. I tak to wygląda, że podaj
      > ąc do stołu czy przygotowując posiłki pomaga mi syn a jego dziewczyna siedzi i
      > patrzy.

      Nie masz corki, ale masz syna. Wiec ciesz sie, ze synek podnosi tylek i pomaga.
      Dlaczego mialaby tobie pomoc ONA a nie Twoje wlasne dziecko? bo jest dziewczyna? Jakos nie wierze, ze gdybys miala corke, to bys wlepila post: ¨niekulturalny chlopak dziewczyny: nie pomaga mi w kuchni¨. Prawda, ze chodzi o plec? Te czasy szczesliwie juz minely i posiadanie waginy nie zobowiazuje do tzw. gospodarzenia.

      Wg lepiej, zeby to syn szwendal mi sie po kuchni i zagladal do garnkow a nie badz co badz obca dziewczyna. Ale tobie najwyrazniej chodzi o plec: synek powinien siedziec, a obca panienka pomagac.

      Moja tesciowa na szczescie nigdy nie miala takich zapedow. Pomagam jej raczej sama z siebie, ale najczesciej moje pomaganie ogranicza sie do namowienia faceta (a jej syna) do pomocy.
    • menodo Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.01.11, 19:13
      Wiele zalezy od relacji miedzy Wami, jak bardzo jest zazyla, i tego, jak czestym gosciem w Twoim domu jest dziewczyna Twojego chlopaka.
      Ja widuje dziewczyne swojego syna kilka razy w roku (od szesciu lat) - sa to wizyty zapowiedziane; kiedy nas odwiedza, przygotowuje obiad wczesniej i nie oczekuje od niej pomocy "w obieraniu ziemniakow"; przy obsludze stolu pomaga mi corka i syn.

      Kiedy moja corka czasami jest zapraszana do swojego chlopaka na obiad, czasem pyta, czy w czyms pomoc i wtedy slyszy - alez ty jestes gosciem (wlasnie ja o to zapytalam). Raczej jej chlopak pomaga mamie i dla niego tez jest to calkowicie naturalne zachowanie.

      Nie widze w tym niczego nietaktownego.
      • fajnatoska Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.01.11, 19:24
        Menodo, Twój komentarz jest najbardziej stonowaną i rozsądną odpowiedzią na moje wątpliwości i tego właśnie oczekiwałam zaczynając mój temat na tym forum a nie ataku na mnie, że może bronię tyłka mojego syna czy czegoś w tym stylu.. Ja podobnie jak Ty widuje dziewczynę syna kilka razy w roku i czytając powyższe komentarze dotarło do mnie, że nie powinnam w podświadomości mojej oczekiwać od dziewczyny syna jako gościa , żeby oferowała swoją pomoc. Nie mam również żadnych uprzedzeń do niej co mi sugerowano w innych komentarzach. Syn mi pomaga, mąż również i tak zostanie.
        Może moje wątpliwości wzbudziły moje znajome, które przechwalały się jak to im pomagają dziewczyny ich synów czy córki u ich teściowych.
        Dziękuję menodo za Twój komentarz. Pozdrawiam :)
        • verdana Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.01.11, 19:33
          To widzisz ją 'często" czy "kilka razy w roku". Bo naprawdę, jak "kilka razy w roku" to nalezałoby może potraktować ją jak goscia? Z Twoich postów przebija niechęć do dziewczyny, "księżniczki", siedzacej przy stole, gdy biedna gospodyni pada z nóg.
          Myslałam, ze dziewczyna przychodzi regularnie i często. Przy rzadkich wizytach oczekiwanie na pomoc jest nietaktem.
    • luna15 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.01.11, 19:31
      Hmm, szczerze mówiąc zawsze jak jestem u kogoś i ten ktoś się miota po kuchni i widać że brakuje mu pary rąk - pytam czy nie pomóc, podobnie moja bratowa mojej mamy, nie widzę w tym nic dziwnego.Zapytać zawsze można szczególnie gdy w jakimś domu przebywa się często.
    • edw-ina Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.01.11, 20:57
      A ja myślę, że w ten sposób sprawdzasz, czy jeśli dziewczyna zmieni się w żonę, to będzie opiekowała się twoim synem. I chcesz widzieć jak rwie się do tych talerzy, ustawiania ich i podsuwania pod nos.
      Ja pomagam przy obiedzie tylko, jeśli jestem w domu, w którym czuję się swobodnie - w moim domu rodzinnym, w domu szwagierki. Ale nawet w domu mojej siostry, w którym z racji odległości nie bywam tak często, nie potrafię sama z siebie wleźć do kuchni i bez pytania coś robić.
      A na przyszłość poznając dziewczyny syna zwracaj raczej uwagę na ich inteligencję, poczucie humoru, rozsądek, zaangażowanie w związek, szacunek do ludzi itp., a nie na to, czy z własnej potrzeby obierą marchewkę. Obiadkiem małżeństwa nie stworzy.
      • ewenny58 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.01.11, 21:31
        dziewczyna mojego syna przychodzi do nas prawie w każdą sobotę od 4lat
        idą na górę do jego pokoju i tam siedzą cały wieczór
        picie i jedzenie robią sobie sami
        niekiedy ich częstuje naleśnikami, plackami ziemniaczanymi czy innymi "specjałami"
        frytki robią sobie sami
        od czasu do czasu przynosi ciastka, które sama piecze
        nigdy mi nie pomagała
        kiedy wychodzi do domu, wchodzi do nas do pokoju, chwilę rozmawiamy, niekiedy wypije coś zimnego i syn ją odprowadza do domu
        sporadycznie wpada do mnie do pracy, żeby powiedzieć "dzień dobry" i ucieka dalej
        ja za to byłam taką bardzo starającą się kandydatką na synową i nic z tego nie wyszło
        od prawie 30lat moja niedoszła teściowa jak mnie spotyka na mieście nie może odżałować, że to nie ja zostałam synową
        ja jednak nie żałuję
    • mrowkojad2 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.01.11, 21:40
      Moim zdaniem przesadzasz, skoro dziewczyna syna jest w twoim domu gościem rzadko, to pewnie czuje się niepewnie, woli zejść z drogi. Być może uważa, że nie powinna się narzucać. Ja przynajmniej jak jestem z wizytą u teściowej, to jakoś wielce nie wyskakuję z pomocą, owszem coś tam przyniosę, wyniosę ze stołu, ale żebym miała ziemniaki obierać albo marchewkę, to nie. Uważam, że gdybyś jej powiedziała, pomóż mi, złociutka, z tymi talerzami, to wyszłoby to z korzyścią dla wszystkich, a tak to fochujesz się nie potrzebnie, ona zapewne o czuje, więc tym bardziej ma opory.
      Bratowa mojego męża lubiła się tak wyrywać z pomocą zawsze, no i kiedyś w trakcie wizyty u teścia i jego obecnej małżonki zmajstrowała jakiś wystawny obiad. No i machnęła dwie gafy za jednym zamachem: żona teścia była wściekła, że jej ktoś się pałęta po kuchni, a po drugie bratowa o wiele lepiej gotuje, więc zachwyty nad smakiem danie nie przypadły pani domu do gustu.
      • lilo25 Spojrzenie z drugiej strony:) 02.01.11, 22:26
        Więc ja napiszę jak to z drugiej strony wygląda! Zawsze byłam chętna do pomocy jeszcze nieteściowej potem teściowej. Wspólne przygotowywanie posiłku, nakrywanie BYŁO fajne. Miałyśmy okazję chwilkę pogadać tak sam na sam, lepiej się poznać. Obgadać potrawy i takie tam babskie sprawy. Inicjatywa pomocy zawsze wychodziła ode mnie, ale...
        No właśnie teściowa tak się przyzwyczaiła, że teraz jak przyjeżdżamy z całą rodziną (2 małych dzieci) czeka na mnie nienakryty stół, wędlina do ułożenia na półmiskach i teściowa:) Wkurza mnie to niezmiernie, zwłaszcza, że teściowa nie pracuje, ma męża i syna do pomocy na miejscu! Wizyty są zapowiedziane z wyprzedzeniem. Więc ja nakrywam, a panowie patrzą. Zawsze mówię, że może chłopcy niech się poruszają, ale teściowa i chłopcy też udają, że nie słyszą. A najlepsze jest jeszcze to, że w trakcie spotkania kiedy jest więcej osób teściowa woła mnie do kuchni, żebym a to ciasto pokroiła, wędliny dołożyła, sprawdziła czy bigos dobrze się podgrzał itp., a ma jeszcze drugą synową, której nigdy nie widziałam w kuchni u teściowej.
        Więc może dziewczyna dobrze robi od razu stawiając granice. (z tą marchewką, która zabarwia ręce to ogólnie przegięcie).
        Dodam, że ja od nikogo nie wymagam aby mi pomagał w kuchni jak mam gości!
        • mps61132 Re: 02.01.11, 23:15
          Nie obraź się,ale chyba troszkę przesadzasz.Uprzedzę Cię,że nie jestem młoda,moje dziecko już prawie biega na randki.Kiedy mój chłopak,obecnie mąż,wziął mnie do rodziców na obiad też nie pomagałam,mama męża przygotowywała wszystko sama,córki też nie miała.Kiedy potrzebowali pomocy bo teściowa była w sanatorium to przyjechali do mnie (chłopak był w wojsku) i spytali czy zgodzę się u nich zamieszkać i gotować do powrotu przyszłej teściowej i zgodziłam się.Potem natomiast po ślubie sama pytałam czy w czymś pomóc i coś zrobić a teściowa przyjeżdża do mnie i siedzi i powiem Ci,że cieszę się z tego że ktoś nie krząta mi się po kuchni,nie zagląda do szafek,w gary i nie steruje mną.Najwyraźniej dziewczyna jest tak wychowana,że jest w gościnie i w cudze gary nie zagląda (sama też bym się tak zachowała),albo jest poprostu leniem.Bez Twojego powiedzenia nie ma śmiałości się narzucać.Uszanuj to,ewentualnie zrób skromniejszy obiad,ale puki co nie oczekuj pomocy bo to jest naprawdę niezręczne.Jestem przekonana,że gdybyś już była jej teściową to pomagałaby ale jesteś na razie obcą osobą,a ona jest w obcym domu.Pozdrawiam
          • tully.makker Re: 03.01.11, 11:09
            Kiedy potrzebowali pomocy bo teściowa była w sanatorium to p
            > rzyjechali do mnie (chłopak był w wojsku) i spytali czy zgodzę się u nich zamie
            > szkać i gotować do powrotu przyszłej teściowej i zgodziłam się.

            O ja pierpapier... Kiedy tesciowa wyjechala za granice na 3 miesiace to raptem okazalo sie, ze tesc doskonale potrafi gotowac. Ozywiscie mial nadzieje, ze gdy przyjechalismy na kilka dni, to ja stane do garow, ale niestety, nic z tego. Chetnie pomoge, np pozmywam, zrobie surowke, ale nie bede wykorzystywac swojego urlopu, zeby obslugiwac tescia, ktory od 16 lat nie pracuje, a w domu ma pelna obsluge zony.
            • mps61132 Re: do tully,makre 03.01.11, 12:55
              No to jesteś leń.Czytaj dobrze post...byłam wtedy panienką,uczyłam się a to były wakacje,a teściów mam ze ws,więc facet nie leży przed TV tylko ma co robić na gospodarce a Ty nie krytykuj jak nie doczytasz.
              • purpurowa_komnata Re: do tully,makre 03.01.11, 13:14
                mps61132 nie denerwuj się.
                byłam wtedy panienką,uczyłam się a to był
                > y wakacje,
                to była dość dziwna prośba-nie chodzi nawet o to ,ze Ty się zgodziłaś-ale o propozycję jaką otrzymałaś.
                O ile rozumiem pomoc przy żniwach np. kilka dni-bo ktoś zachorował, o tyle darmowa kucharka mnie dziwi.
                Przygotować sobie jedzenie daliby radę sami-pewnie byłoby trudno-ale chcieć to móc.
              • tully.makker Re: do tully,makre 03.01.11, 13:41
                No to jesteś leń.

                Absolutnie, jestem leniwa i dumna z tego. Gdyby nie lenistwo, wciaz siedzilibysmy na grzewach i wyskrobywali patykiem robaki z dziupli na obiad. Tobie odpowiada robienie za sluzaca tesciow, i cool. Rozumiem, zebyla to inwestycja w zlapanie chlopa, ale zrozum, nie kazdy ma potrzebe lapania mezczyzny na obsluge.
                • mps61132 Re: ale ubaw....do tully.makker 03.01.11, 15:30
                  Ale jesteś głupią babą,nie wiesz czemu pomagałam i piszesz takie bzdury że aż się uśmiałam.Lepiej weź się za robotę,a nie tylko wchodzisz na każde tematy na tym forum i się wypowiadasz,a złośliwa jesteś że hej...koń się uśmiał.Z tych nudów to aż kipisz.
                  • powerextension Kotek, a po co się zapowietrzasz 03.01.11, 23:58
                    Koleżanka dobrze napisała, był to Twój sposób na złapanie męża.
                    Lektura - pobieżna nawet - Chłopów czy bardziej skomplikowanych tekstów traktujących o życiu na wsi, pokazuje, że gospodarze najmowali do pomocy bezrolnych tudzież parobków albo wyrobnice. Najmować zaś oznaczało płacić za robotę.
                    Ty najwyraźniej trafiłaś na takich, którzy o sensownym gospodarowaniu chyba nie słyszeli i potrzebowali taniej i darmowej siły roboczej. Miałaś w tym interes, nadałaś się i szafa gra.
                    Z tym, że nie dla wszystkich kobiet szczytem marzeń jest małorolny.
                    BTW jakoś obrodziło na forum w potomków małorolnych/bezrolnych - stąd ten wzorzec i tradycja kobiety woła pociągowego, panny służącej i dziewki do wszystkiego w jednym.
                    • mps61132 Re: Kotek, a po co się zapowietrzasz 04.01.11, 09:25
                      I druga żałosna i wszechwiedząca się znalazła.Jest takie forum dla takich księżniczek jak Ty,nazywa się WIEDŹMOWO,to chyba coś dla Ciebie.
                      A tak na marginesie....KOTKIEM dla CIebie je jesteś,no chyba że jesteś lezbijką.Cmok.
    • chicarica Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 09:50
      Kiedy do mnie przychodzą goście, to my (ja + mąż) ich obsługujemy. Nie wymagam od gości pomocy w kuchni.
      Kiedy jestem u teściów, oni również nie wołają mnie do kuchni. Ja ze swojej strony zawsze pytam czy mogę coś pomóc, oni zawsze zapewniają że nie. U mnie w domu to samo - kiedy oni przychodzą, zostają obsłużeni, nie ma mowy żeby gość w moim domu musiał obierać marchewkę na obiad czy zmywać gary. Zresztą gary zmywa zmywarka.
      Piszesz "nie mam córki, która by mi pomogła" - widocznie Ty uważasz, że to kobiety są od obsługi kuchni. Masz prawo tak uważać, ale dziewczyna Twojego syna ma prawo mieć inne zdanie. Zapewne kiedy on ją odwiedza, również jest obsługiwany.
    • dama_z_kawa_i_papierosem Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 10:42
      Zgadzam sie z wiekszoscia. Po pierwsze dziewczyna jest gosciem. Po drugie skoro 3 z 4 osob pomagaja w przygotowaniach do obiadu to moze zwyczajnie nie widzi potrzeby pomocy a swoja droga nie wiem jak wtedy mozesz byc padnieta. W ogole to uwazam ze od pomagania w takiej sytuacji jest syn. Po trzecie bycmoze sie krepuje. Po czwarte sporo osob do takiego pomagania podeszloby niechetnie (ja przynajmniej). Po piate - moze nie umie gotowac lub gotuje inaczej niz ty i nie wie jak pomoc.
      U moich rodzicow maz robi sobie kawe, herbate, kanapke czy bierze owoc, ale nikt nie oczkuje od niego pomocy w przygotowaniu obiadu. U tesciow ja to samo, kawa, herbata itp., no, lazienke zawsze zmywam po sobie :)

    • zolla78 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 11:05
      Miałam okazję bywać kilka razy w takich sytuacjach jak dziewczyna twojego syna i nigdy nie deklarowałam pomocy w przygotowaniu obiadów. Nie przyszło by mi to po prostu do głowy. Raz, że jestem jednak gościem, dwa - większość osób nie lubi jak wtrącać mu się do kuchni, a trzy - uważałabym wręcz za niestosowne wymaganie takiej pomocy ode mnie, jeżeli może pomóc własny syn czy córka, cztery - po prostu nie bardzo odnajduję się w kuchni, zatem na dzień dobry miałabym przechlapane u takiej teściowej. Oczywiście gdyby mnie poproszono o taką pomoc to nie miałabym nic przeciwko by to zrobić. Podobnie gdyby była jakaś sytuacja podbramkowa, że np. widzę, że ktoś nie może czegoś unieść lub zdążyć z czymś. W zniesieniu naczyń to i owszem - deklarowałam pomoc, ale zwykle mówiono mi, że jestem gościem i sobie ktoś poradzi i też nie na początku wizyt, ale jak już trochę się poznałam z potencjalną teściową. I przyznam, że mi też wychodzi z Twojego posta, że podchodzisz do tej kwestii trochę stereotypowo - na zasadzie, że dziewczyna syna to powinna się nie wiem jak garnąć do kuchni i pomocy teściowej. Zastanów się czy do chłopaka córki miałabyś w tej sytuacji takie same obiekcje.
    • agatina8 Masz racje 03.01.11, 11:23
      Jezeli dziewczyna czesto Was odiwedza i to cos powaznego to powinna pomoc i nie dla samej pomocy sama w sobie, ale zeby pokazac sie od dobrej strony. To, ze nie domysli sie aby pomoc to o niej zle swiadczy, ze jest po pierwsze malo domyslna, po drugie leniwa. Tragedia. Sorry, ale jak napisalam ponizej tak uwazam i dziwie sie , ze wiekszosc opowiada sie za tym, ze ma nie pomagac, jasne nie ma obowiazku, absolutnie, ale zle to o niej swiadczy.
      Pozdrawiam
    • jo-asiunka Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 14:35
      Ja nie pomagam teściowej. Jestem z nią na pani (tzn. ona mówi mi po imieniu), bywam bardzo rzadko, czuję się nieswojo. Nie pomagam i już. Ona u nas też siedzi tylko przy stole i chwali - szczerze lub nie.
      Mój mąż w domu moich rodziców często coś robi, wyjmuje coś sam z szafki, nie puka do drzwi, kiedy wychodzi i wraca - czuje sięj ak u siebie, więc i uczestniczy w przygotowaniu obiadu.
      Moja mama czasem coś u nas robi - zawsze pyta jednak, co zrobić konkretnego.
      Różne są układy.
        • mmk9 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 15:25
          agatina8 napisała:

          > To sie rozumie, ale laska moglaby spytac czy cos moze pomoc, jak to bliska dzie
          > wczyna to pewnie domownikiem kiedys zostanie...Nie wiem, ale mnie takie dziewcz
          > yny zle sie kojarza, bede gonic z domu, bede gonic ;-)

          Goń, przegoń wszystkie, unikną teściowej-jędzy. Strach pomyśleć, co spotkałoby taką, która rzeczywiscie zostałaby domownikiem...
          • kawka74 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 16:09
            Muszę córkę odpowiednio nastroić i uczulić: jeśli hipotetyczny teść z hipotetycznym mężem będą siedzieli za stołem i czekali na gotowe, a teściowa - latając dookoła tego stołu - poprosi moje dziecko o pomoc w kuchni, córka ma zwiewać natychmiast, byle dalej tak od niedoszłego męża, jak i jego matki.
                  • agatina8 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 16:27

                    kawka74 napisała:

                    > Tobie chłop nie pomaga i co, fajnie Ci? Parę postów wyżej chyba Ci się to nie p
                    > odobało.
                    > Boli Cię, że ktoś może mieć lepiej od Ciebie?

                    lepiej? Nie rozumiem! A ze niby laska bedzie siedziala i pachniala a maz bedzie przy niej zaiwanial? Jasne, juz to widze...mam nadzieje wychowac synow tak aby wszystko potrafili zrobic i pomagali w domu (zwykle tam gdzie nie ma siostry wsrod rodzenstwa to tak jest) ale zyczylabym sobie dla nich zony, ktore sa rownie w tym dobre! A nie kocmoluchy, lezace na kanapie z nadwaga i wyslugujace sie chlopem...
                      • brak.polskich.liter Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 16:57
                        verdana napisała:

                        > A kobieta
                        > nie wysługuje się chlopem - to chłopa dom i ma w nim pracować - nie na zasadzie
                        > "pomocy żonie", tylko na zasadzie "Mój dom, mój zas.. obowiązek".

                        Przypuszczalnie to dlatego, ze jest, owa kobieta, "kocmoluchem, lezacym na kanapie z nadwaga" ewentualnie "siedzacym i pachnacym", jak to byla uprzejma scharakteryzowac Agatina.
                        Pozostaje nam ustalic, czyliz azaliz:

                        - kocmoluch moze nie posiadac nadwagi,
                        - kocmoluch moze kocmoluszyc w pozycji siedzacej,
                        - kocmoluch moze kocmoluszyc w pozycji lezacej, jednoczesnie pachnac,

                        Swoja droga, goraco wspolczuje mlodym panom wychowanym przez mamcie pokroju Agatiny. Rosnie taki w przekonaniu, ze z racji umiejetnosci sikania na stojaco przysluguje mu przywilej obslugi przez zenska czesc populacji (on moze od czasu do czasu POMOC), dorasta i nagle - jebut! - dostaje w twarz rzeczywistoscia, w ktorej leniwe kocmoluchy lezace/siedzace/pachnace/niepachnace wymagaja od niego ogarniecia jego czesci obowiazkow okolodomowych.
                        I zalamanie nerwowe tudziez przedwczesne wylysienie gotowe.
                        Zgroza, panie.
                        • verdana Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 17:03
                          Albowiem dom kobiecą domeną jest i mężczyzna musi posiadać pracowitą żonkę, bo sam, misio biedny, rady sobie nie da. Bo nie umie, nawet jak umie.
                          Od czasu przecytania na emamie wątku, jak to trzeba po chlopie wszystko poprawiać, bo majtki wywiesza z prania nie w ta stronę co trzeba(rozumiem jedną idiotke, ale panowała niemal pełna zgoda, ze to zgroza) , zaczynam rozumieć biedne misie, ze palcem w domu nie ruszą. Zaradna, pracowita zona im na to nie pozwala.
                        • agatina8 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 17:11
                          Albo wspaniale wychowani synowie dostaja lezace kocmoluchy tyjace powolnie od braku ruchu i wyslugujace sie mezami i po 15 latach obuchem pozew o rozwod w leb od kochajacego meza, bo ma dosc domowej czarownicy. I vice versa w sytuacji biegajaca gospocha i leniuchujacy maz.......

                          brak.polskich.liter napisała:

                          >
                          > Swoja droga, goraco wspolczuje mlodym panom wychowanym przez mamcie pokroju Aga
                          > tiny. Rosnie taki w przekonaniu, ze z racji umiejetnosci sikania na stojaco prz
                          > ysluguje mu przywilej obslugi przez zenska czesc populacji (on moze od czasu do
                          > czasu POMOC), dorasta i nagle - jebut! - dostaje w twarz rzeczywistoscia, w kt
                          > orej leniwe kocmoluchy lezace/siedzace/pachnace/niepachnace wymagaja od niego o
                          > garniecia jego czesci obowiazkow okolodomowych.
                          > I zalamanie nerwowe tudziez przedwczesne wylysienie gotowe.
                          > Zgroza, panie.
                          >
                    • kawka74 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 16:44
                      aby
                      > wszystko potrafili zrobic i pomagali w domu (zwykle tam gdzie nie ma siostry w
                      > srod rodzenstwa to tak jest)

                      Słodkie. Czyli ruszą się dopiero wtedy, kiedy żeńska część rodziny wymrze i będą mieli w bliskiej perspektywie śmierć głodową?
                      Nie, wśród rodzeństwa tak NIE JEST. W normalnej rodzinie tak nie jest. W normalnej rodzinie nie ma z góry określonych narzuconych ról. Wszyscy domownicy bywają głodni, więc wszyscy biorą udział w przygotowaniu posiłku. Wszyscy chcą mieć wyprasowane ciuchy, więc wszyscy je prasują. Wszyscy chcą mieć czysty kibel, więc wszyscy łapią się za szczotę.

                      A nie kocmoluchy, lezace na kanapie z nadwaga i wyslugujace sie
                      > chlopem...

                      A na jakiej podstawie wywnioskowałaś, że te, które nie życzą sobie leniwych partnerów, same są leniwe?
                    • purpurowa_komnata Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 16:47
                      mam nadzieje wychowac synow tak aby
                      > wszystko potrafili zrobic i pomagali w domu (zwykle tam gdzie nie ma siostry w
                      > srod rodzenstwa to tak jest)
                      a jak są siostry to ma nie być?
                      przecież to powinno być bez znaczenia...
                      mówie to ja-jak trzeba to gotowałam, jak trzeba było to pracowałam ciężko fizycznie albo intelektualnie.
                      Moja płeć nie miała tu nic do rzeczy.
                        • brak.polskich.liter Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 17:52
                          Ale co dokladnie jest kwestia czasu?
                          Skocmoluszenie sie Tully, czy to, ze jaz maz kopnie w jeszcze-nie-tluste dupsko, przytloczon ciezarem mopa i wiadra?
                          Ta pierwsza hipoteza jest dosc, hmm, smiala, gdyz silownia i zabiegi upiekszajace raczej nie sprzyjaja tyciu oraz zapuszczaniu sie.

                          Ta druga jest rowniez nieco na wyrost:porzuconym/porzucona mozna zostac bez wzgledu na stopien skocmoluszenia, plec, wiek, wzrost, wage, i namietnosc do gotowania (badz jej brak). Czasem, o zgrozo, bywa, ze mopozony-nosidla do siat zostaja porzucone dla tlustodupnych kocmoluchow spryskujacych sie obficie Chanel nr 5 czy innym Allure.
                          Bywa i tak.