Jak to jest z miłoscią do drugiego dziecka?

02.01.11, 22:00
Może to komuś wyda się dziwne, że zadaję takie pytania, ale spróbuję zapytać. JEstem mamą wspaniałej rocznej córczki. Chcielibyśmy mieć z mężem drugie dziecko.Ja jestem jedynaczką, mąż ma rodzeństwo. Chciałabym aby moje dziecko wychowywało się z rodzeństwem i aby różnica wieku między nimi nie była zbytnio duża. 2 miesiące temu myślałam, że jestem w ciąży i poczułam ogromna panikę a zarazem radość. Radość bo o pierwsze dziecko staraliśmy się cały rok a tym razem poszłoby tak szybko (niespodziewanie), panikę bo pomyślałam sobie, czy pokocham tak samo mocno drugie dziecko. Wiem, ze to brzmi dziwnie, ale nie wiem czy dobrze mnie Państwo zrozumieli. Kocham córeczkę nad życie i chiałabym dla niej jak najlepiej. Mała jest dla mnie najważniejsza i obawiam się, że nie będę potrafiła podzielić miłości pomiędzy dwie istotki. Zastanawiam się jak to jest z miłością do drugie dziecka, czy miłośc którą czujemy do pierworodnego dzieli się, czy pojawia się nowe uczucie tak samo wspaniałe. Pamiętam, że zanim byłam w ciązy zastanawiałm się jak to jest mieć dziecko,jakim uczuciem się je darzy (chodzi mi o rodzaj miłości). Kiedy zaszłam w ciąże pokochałam je od razu bezgranicznie, miłość matki jest wielka. Domyślam się, że przy drugim maleństwie też tak jest, że instynkt zadziała mimo tego mam obawy. Naprawdę chciałabym mieć drugie dziecko, marzy mi się rodzeństwo dla córki. Boję się jednak porównań, podziałów, boję się że nie poświęcę starszej córce tyle czasu ile jakby była jedynakiem. Dzielę się z tym problemem na forum, bo mój mąż mnie nie rozumie. On ma rodzeństwo i tego samego chce dla córki. Ma prosty schemat drugie dziecko i jest fajnie, a ja...czy jestem egoistką czy też mamą zbyt mocno kochającą swoje jedyne dziecko.
    • sebalda Re: Jak to jest z miłoscią do drugiego dziecka? 02.01.11, 22:27
      A ja postarałam się o drugie dziecko, bo w pewnym momencie aż sama się wystraszyłam, że zbytnią miłością mogę skrzywdzić córkę. Chciałam tę wielką miłość jakoś właśnie podzielić. Ale to nie jest tak. Miłości do dzieci się nie dzieli, ta miłość się samoczynnie mnoży. Córka była naszym oczkiem w głowie. Była nadzwyczajna: mądra, grzeczna, uzdolniona, wszyscy wokół się nią zachwycali i nagle zapaliła się u mnie czerwona lampka: a co, jeśli ją tymi bezkrytycznymi zachwytami i nadopiekuńczością skrzywdzimy? Niby miłości nigdy dość, ale taki bezkrytyczny zachwyt też nie jest dobry. Urodziłam syna i wszystko weszło na właściwe tory. Mąż do tej pory zarzuca mi, że córkę kocham bardziej (co jest absolutnym oszczerstwem), nigdy jej nie zaniedbywałam z powodu syna, a z drugiej strony syn jest przeze mnie równie kochany, wielbiony, nie ma dnia, żebym nie doceniała, jakim jest wspaniałym młodym facetem:)
      Między nimi są 4 lata różnicy, nieco za dużo, wydaje mi się, że 2-3 lata są optymalne. Dwoje dzieci daje idealną harmonię, być może jeszcze większa liczba też. W każdym razie dla wszystkich, rodziców i dzieci, jest lepiej, gdy jest co najmniej dwójeczka. Gorąco polecam i zaręczam: niczego nie ubędzie pierwszemu dziecku, a drugie będzie kochane równie mocno. Bardzo, bardzo rzadko dzieje się inaczej, nie należy się tym przejmować:)
      • zosiaszek Re: Jak to jest z miłoscią do drugiego dziecka? 02.01.11, 22:34
        Dziękuję za zrozumienie i odpowiedź.
      • lilo25 Re: Jak to jest z miłoscią do drugiego dziecka? 02.01.11, 22:41
        Miałam takie same obawy! Wydawało mi się, że kocham swoją córeczkę tak bezgraniczną miłością, że na następne dziecko nie ma już w moim sercu miejsca. Gdy okazało się, że jestem w nieplanowanej ciąży (córeczka miała ledwo roczek) również spanikowałam. Ale ciąża trwa na szczęście długo i kobieta ma czas by się z nią oswoić i pokochać maleństwo w sobie. Więc po pierwszym szoku zaczęłam się cieszyć, a gdy synek przyszedł na świat całkowicie mnie oczarował i miejsce w sercu od razu znalazło się dla Niego! I wiem teraz, że dla każdego następnego również by się znalazło! Więc do dzieła dasz radę - serce matki jest tylko jedne, ale ogromne:)))
        • zosiaszek Re: Jak to jest z miłoscią do drugiego dziecka? 02.01.11, 22:45
          :-)
          • mps61132 Re: Jak to jest z miłoscią do drugiego dziecka? 02.01.11, 23:27
            Ja mam taką samą sytuację jak Ty,jestem jedynaczką a mąż ma rodzeństwo.Kiedy byłam w ciąży z drugą córką też myślałam do pewnego czasu tak jak Ty,jak to jest dzielić miłość,ale kiedy taka mała istotka przychodzi na świat,słyszysz w szpitalu płacz,tulisz ją do serca to wszystko odpływa,obawy również,myślisz tylko że teraz to jesteś zczęsliwą mamą i żoną bo masz już dwie istotki a Twoja jedynaczka nie jest już sama bo też ma kogoś do kochania i zabawy no i w końcu Ty...jesteś pełną parą mamą...tak się czuje.Pozdrawiam
            • majowakasia Re: Jak to jest z miłoscią do drugiego dziecka? 03.01.11, 00:39
              dokładnie tak samo uważam :)
              poprzedniczka cytowała moje myśli, słowa i uczucia,
              a bałam się podobnie jak autorka :)
        • mysiamarysia Re: Jak to jest z miłoscią do drugiego dziecka? 21.02.11, 11:56
          to prawda co napisala lilo25.ja mialam podobnie,teraz ma 3 dzieci
          pamietaj,ze milosc matki sie mnozy kiedy sie ją dzieli :)
    • allija Re: Jak to jest z miłoscią do drugiego dziecka? 03.01.11, 00:55
      Nie wiem jak to najlepiej napisać...zwykle rodzeństwo znacznie się od siebie różni, są pewne zachowania, miny, gesty u twojej córki, które wzbudzają twój uśmiech, czułość, radość. U twojego drugiego dziecka to będą zupełnie inne zachowania, gesty, miny, sytuacje. I tym samym nie ma obawy żeby twoje drugie dziecko zabrało coś pierwszemu bowiem ono nie będzie kopią pierwszego. Nie wiem czy jasno się wyraziłam bo chyba trudno to wytłumaczyć mamie jedynaka. Należałoby na nową sytację spojrzeć raczej jako na wzbogacenie miłości matczynej o zupełnie nowe elementy, które da ci drugie dziecko z racji swej "inności".
      W każdym razie nie musisz się obawiać. Jesli kochasz swoją córeczkę to na pewno równie mocno pokochasz swoje drugie dziecko.
    • mruwa9 Re: Jak to jest z miłoscią do drugiego dziecka? 03.01.11, 01:03
      Mialam dokladnie te same mysli, decydujac sie na drugie dziecko: czy tej milosci mi wystarczy dla kolejnego dziecka, skoro pierwsze kocham najmocniej na swiecie? Z ta roznica, ze od zawsze chcialam byc mama wielodzietna, nie bralam pod uwage opcji jedynactwa mojego dziecka (chyba, ze z przyczyna zupelnie ode mnie niezaleznych), wiec nie mialam watpliwosci co do tego, czy sie decydowac, a raczej- jak to bedzie. I z doswiadczenia ci powiem: kolejne dziecko pokochasz najmocniej na swiecie. I juz bedziesz miala dwojke, z ktorych kazde bedzie najukochansze, najwazniejsze i kochane najmocniej na swiecie. I to samo z kazdym kolejnym. Taki fenomen...
    • alba27 Re: Jak to jest z miłoscią do drugiego dziecka? 03.01.11, 09:40
      Jestem mamą dwójki dzieci z różnicą 15 miesięcy. Oboje dzieci zaplanowane i bardzo wyczekiwane w związku z czym myślałam, że nie będę miała problemu z milością do nich. Jak urodziło się młodsze dziecko to pojawił sie problem, za każdym razem jak mówiłam małej że ją kocham czułam się jakbym zdradzała starszaka mając jednocześnie poczucie winy że chyba młodszą kocham mniej. Musiałam się przyzwyczaić do nowej sytuacji . Po miesiącu zrozumiałam że młodsze dziecko nie kocham mniej ale po prostu krócej, po uświadomieniu sobie tej oczywistej prawdy problem zniknął i nie pojawił sie nigdy więcej.
      • verdana Re: Jak to jest z miłoscią do drugiego dziecka? 03.01.11, 10:35
        Nie będę az tak optymistyczna. Taka ogromna, bezgraniczna miłość do dziecka, gdy drugie jawi się jako pewnego rodzaju zagrożenie dla tego pierwszego - nie musi, ale może spowodować, ze drugie będzie tym "gorszym" dzieckiem, podporzadkowanym potrzebom starszego. Albo przeciwnie - drugie , mlodsze i bezbronne, zdetronizuje starsze.
        Niestety, znam kilka rodzin, gdzie tak się stało - jedno z dzieci jest znacznie bardziej kochane.
        Przy tego typu watpliwosciach nalezy raczej przemyśleć sprawę, zastanowić sie na d swoimi uczuciami i nie machnąć ręka i uznać, ze na pewno bedzie dobrze.
        • sebalda Re: Jak to jest z miłoscią do drugiego dziecka? 03.01.11, 11:06
          A ja myślę, że to jest trochę tak jak z dzieckiem w ogóle. Większość kobiet odczuwa niepokój przed porodem, czy uda im się pokochać dziecko tak bezgranicznie i bezkrytycznie, czy będą dobrymi matkami. Nawet te kobiety, ktore pragną dziecka, mają wątpliwości. I z reguły okazuje się, że tak, że pokochają, że będą oddane dziecku w całości. Oczywiście zdarzają się wyjątki, zdarzają się kobiety, ktore instynkt macierzyński mają jakoś zaburzony, dla których pojawienie się dziecka jest traumą i które dopiero z czasem dorastają do macierzyństwa, są też takie, ktore do niego nie dorastają nigdy. Ale w moim odczuciu i na podstawie obserwacji z życia (nie z chcących się wykazać wyjątkowością niektórych artykułów czy filmów) stwierdzam, że takie rzeczy zdarzają się jednak rzadko, sporadycznie. Zatem w większości przypadków, jeśli kobieta bardzo kocha swoje dziecko, dla drugiego znajdzie w sobie równie dużo miłości. Mówimy o normie, a nie o wyjątkach. Tutejsze wypowiedzi też o tym świadczą, na szczęście:)
        • mruwa9 Re: Jak to jest z miłoscią do drugiego dziecka? 03.01.11, 11:32
          Przesadzasz, verdana. Nie kochalas swojego pierowrodnego najmocniej na swiecie? Bo tak sie wlasnie kocha dzieci, bezwarunkowo i najbardziej, jak tylko sie da. I kazde kolejne dziecko tez, choc uwaga, czasem rodzicow musza sie podzielic, miloscia- nie. Milosc sie mnozy, nie dzieli.
          • verdana Re: Jak to jest z miłoscią do drugiego dziecka? 03.01.11, 11:39
            Nie tak, abym miała jakiekolwiek watpliwosci, ze pokocham następne. I nie bardziej niż inne osoby, ktore kochałam - tak sobie myslę, ze biedni ci faceci, co dowiadują się, że zawsze dziecko kocha się "najmocniej na świecie", a oni to już druga liga:)
            I niestety, nie jest prawdą, ze wszyscy rodzice dzielą milość po równo - naprawdę, bardzo wielu kocha jedno dziecko bez porownania bardziej niż drugie.
            • sebalda Re: Jak to jest z miłoscią do drugiego dziecka? 03.01.11, 11:59
              A ja jestem zdania, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Mam na myśli tych "biednych facetów" odsuniętych od łask. Gdyby ci faceci potrafili w trudnym pierwszym momencie (bo, że on jest trudny, nikt chyba nie zaprzeczy) nie unosić się obrazą na żonę, że poświęca cały czas i emocje dziecku, i starać się być dla niej mimo wszystko wsparciem, jestem głęboko przekonana, że kobieta bardzo szybko by to doceniła i w krótkim czasie odnalazła odpowiednie proporcje w uczuciach do dziecka i męża. Ale cóż, obrażony chłopiec, który nagle przestał być najważniejszy, bardzo szybko strzela focha, odsuwa się od żony, zostawia ją samą z ciężarem prowadzenia domu i opieki nad dzieckiem, a potem się dziwi, że żona woli niewinne, bezbronne i nieobrażalskie dziecko. No dziwne bardzo, że darzy się większym uczuciem kogoś, kto nas nie rani, nie wyzywa, nie oskarża o byle drobiazg. Nie wierzę, że kobieta tak całkowicie bezpodstawnie odstawia męża na bok. Ale to tak na marginesie.
              Verdano, naprawdę tak wiele jest rodzin, gdzie miłość do dzieci jest tak nieproporcjonalna? Ja myślałam, że to raczej niewielki odsetek, jakiś margines. To w moim odczuciu nie jest naturalne, ale może się mylę, nie wiem.
              • mps61132 Re: Jak to jest z miłoscią do drugiego dziecka? 03.01.11, 12:50
                Co do facetów sebalda słuszna uwaga,oni są jak dzieci,ale cóż tak świat skonstruowany....
                • marionaud_1 Re: Jak to jest z miłoscią do drugiego dziecka? 03.01.11, 15:27
                  Nie miałam kłopotów z "podziałem" miłości miedzy członków rodziny - jakoś jej zasoby wzrastały mi wraz z jej powiększaniem się rodzinki. Ale - to do autorki wstępnego postu - pomyśl sobie: dając swej córeczce rodzeństwo dajesz jej szansę na podzielenie miłości braterskiej lub siostrzanej, a to wybitnie ważne i bardzo piękne uczucie. I nie da się zrealizować bez siostry czy brata. PAtrzę na moje dzieci, na ich więź, wsparcie i serce mi rośnie - a moja miłość do całej trójki się powiększa. Nie chcę powiedzieć, że miłość w rodzeństwie to jeden z ważniejszych powodów dla posiadania więcej niż jednego dziecka, ale radości daje wiele.
            • joanna35 Re: Jak to jest z miłoscią do drugiego dziecka? 09.01.11, 21:04
              > I niestety, nie jest prawdą, ze wszyscy rodzice dzielą milość po równo - napraw
              > dę, bardzo wielu kocha jedno dziecko bez porownania bardziej niż drugie.
              Też tak myślę. Znam bardzo wielu rodziców, którzy idą w zaparte, ze kochają swoje dzieci tak samo, a otoczenie widzi co innego w sposobie odnoszenia się, traktowania itp. Już nie wspomne o tym, że same dzieci to czują.
              • znowuniedziela Re: Jak to jest z miłoscią do drugiego dziecka? 09.01.11, 22:49
                > I niestety, nie jest prawdą, ze wszyscy rodzice dzielą milość po równo - napraw
                > dę, bardzo wielu kocha jedno dziecko bez porownania bardziej niż drugie.
                Też tak myślę. Znam bardzo wielu rodziców, którzy idą w zaparte, ze kochają swoje dzieci tak samo, a otoczenie widzi co innego w sposobie odnoszenia się, traktowania itp. Już nie wspomne o tym, że same dzieci to czują.

                Jestem starszą córką, siostra była dzieckiem planowanych, chorym-bardziej kochanym :/., zawsze to czułam, a różnica bagatelna-3 lata-i tak od zawsze wiedziałam, że nikt mnie nie kocha, i tak było i jest. Po śmierci siostry natychmiast pojawił się mój brat( dzieli nas 20 lat), i to on natychmiast ujął rodzicielską uwagę. Nie piszę w zgorzknieniu, ani w odradzaniu miłości, w macierzyński8ej uciesze, piszę jako kobieta, która się nigdy nie zdecydowała na drugie dziecko, bo właśnie się obawiałam podzielenia miłości. Skoro można nie kochać dziecka, czemu pozbawiać dziecka uwagi na korzyść mniejszego rywala? Dla mnie drugie dziecko to rywal.
                • kiki1981 Re: Jak to jest z miłoscią do drugiego dziecka? 09.01.11, 23:08
                  znowuniedziela napisała:

                  > > I niestety, nie jest prawdą, ze wszyscy rodzice dzielą milość po równo -
                  > napraw
                  > > dę, bardzo wielu kocha jedno dziecko bez porownania bardziej niż drugie.
                  > Też tak myślę. Znam bardzo wielu rodziców, którzy idą w zaparte, ze kochają swo
                  > je dzieci tak samo, a otoczenie widzi co innego w sposobie odnoszenia się, trak
                  > towania itp. Już nie wspomne o tym, że same dzieci to czują.
                  >
                  > Jestem starszą córką, siostra była dzieckiem planowanych, chorym-bardziej kocha
                  > nym :/., zawsze to czułam, a różnica bagatelna-3 lata-i tak od zawsze wiedziała
                  > m, że nikt mnie nie kocha, i tak było i jest. Po śmierci siostry natychmiast po
                  > jawił się mój brat( dzieli nas 20 lat), i to on natychmiast ujął rodzicielską u
                  > wagę. Nie piszę w zgorzknieniu, ani w odradzaniu miłości, w macierzyński8ej uci
                  > esze, piszę jako kobieta, która się nigdy nie zdecydowała na drugie dziecko, bo
                  > właśnie się obawiałam podzielenia miłości. Skoro można nie kochać dziecka, cze
                  > mu pozbawiać dziecka uwagi na korzyść mniejszego rywala? Dla mnie drugie dzieck
                  > o to rywal.
                  Rywal dlakogo dla Ciebie czy pierwszego dziecka???? To od rodzica zależy jak się odnosi z miłościa do swoich dzieci, jak je traktuje, wychowuje. Rodzenstwo dla jedynaka to"inna jakość życia". Nie chce oceniać Twoich rodzić, może popełnili błąd...ale skoro wiesz, że robili źle, to obawiasz się, że postąpisz tak jak oni??? Nie kochasz swojego brata?
            • mgd3 Re: Jak to jest z miłoscią do drugiego dziecka? 14.01.11, 08:59
              verdana napisała:

              > Nie tak, abym miała jakiekolwiek watpliwosci, ze pokocham następne. I nie bardz
              > iej niż inne osoby, ktore kochałam - tak sobie myslę, ze biedni ci faceci, co d
              > owiadują się, że zawsze dziecko kocha się "najmocniej na świecie", a oni to już
              > druga liga:)

              Ale to nie tylko faceci. Od razu po urodzeniu małej dowiedziałam się, że teraz to jestem już na drugim miejscu. Bo żona, żoną i nie to, że mnie nie kocha, ale dziecko się kocha najbardziej na świecie. I ja się z tym zgadzam. Żadnego uczucia nie mogę porównać do kochania dziecka. Nie czuję tego do nikogo - rodziców, przyjaciół, męża. Taka mała kochana istotka to coś zupełnie innego. :) W sumie dla mnie - jedyny powód żeby polecać rodzicielstwo - jako uczucie jedyne w swoim rodzaju. Ale ja zawsze byłam przeciwniczką posiadania dzieci - na zasadzie "po co sobie życie utrudniać" - tylko więcej obowiązków, mniej wolności, mniej pieniędzy, człowiek uwiązany itp itd. W sumie zdecydowałam się tylko dlatego, że doszłam do wniosku, że jestem po 30 więc ostatnia chwila, i żeby kiedyś nie żałować ;) No i nie żałuję.
              • zosiaszek Re: Jak to jest z miłoscią do drugiego dziecka? 14.01.11, 21:03
                Zgadzam się, że miłość do dziecka jest inna, cudowna. Czasem czuję fizycznie jak serce mi pęka z rodości, że mam córkę. Ja też"odstawiłam" męża na drugi plan. Kiedyś jak byliśmy sami (a jesteśmu już razem ponad 13lat) liczył się tylko on, nasz związek, przyjemności. Teraz jest dziecko (długo wyczekiwane) to ono jest najważniejsze. Zmieniły się priorytety, zmieniło się życie. Ile taki mały człowiek potrafi zdziałać, a co jak będzie drugi?
            • mgla_jedwabna Re: Jak to jest z miłoscią do drugiego dziecka? 21.02.11, 00:17
              A nie masz wrażenia, że ci stronniczy rodzice, to wcale nie tacy, którzy mają wątpliwości, czy drugie dziecko będą kochać na równi z pierwszym? Bo ja mam wrażenie, że problem ten dotyczy raczej takich, którzy będą twierdzić stanowczo, że oboje dzieci kochają tak samo, natomiast różnice w traktowaniu będą uzasadniać czynnikami zewnętrznymi np. wiekiem, płcią, szczególnymi zdolnościami faworyzowanego dziecka. Np. dość częsty układ starszej siostry, która musi sobie sama radzić i rozpieszczanego młodszego brata. Albo podziały na Doskonałych Damianków i Koszmarnych Karolków, gdzie Damianki są "obiektywnie" inteligentne i ambitne, a Karolki równie "obiektywnie" leniwe i niekumate.
        • ylunia78 Re: Jak to jest z miłoscią do drugiego dziecka? 11.01.11, 13:36
          u mnie było inaczej.Bałam się jak urodzę drugie dziecko czy to starsze nadal bedę kochała rownie mocno jak dotychczas.Dlatego,że uwielbiam niemowlaki.Tym bardziej starsze to niezły gagatek,więc obawiałam się,że mogę całą moją miłość przelać na malusie dzieciatko.Okazało sie ,że nic się nie zmieniło.Tak jak napisała jedna z forumek powyżej:
          "Miłości do dzieci się nie dzieli, ta miłość się samoczynnie mnoży"
          Najpiekniejsze zdanie jakie ostatnio usłyszałam:)
    • zosiaszek Re: Jak to jest z miłoscią do drugiego dziecka? 03.01.11, 21:05
      Bardzo dziękuję za odpowiedzi, to ważne że ktoś mnie rozumie, że ktoś czuł podobnie jak ja. Czasem żałuję, że nie mam rodzeństwa myślę, że łatwiej byłoby mi zrozumieć mój problem.
    • claudel6 Re: Jak to jest z miłoscią do drugiego dziecka? 09.01.11, 00:34
      ja też wierzę w to, ze miłosc się mnoży, a nie dzieli...
      ale mam taką sytuację - moja mama ma dwie córki - mnie i młodszą o 9 lat ode mnie siostrę. obie nas kocha bezgranicznie. ale tylko moje imie mówi przez sen w nocy, gdy męcza ją jakies sny. nie imie męża ani drugiej córki.
      ale tu moze miec znaczenie akurat nasza rodzinna historia i w jakich okolicznosciach urodziłam sie ja, a w jakich moja siostra :)
    • zosiaszek Re: Jak to jest z miłoscią do drugiego dziecka? 09.01.11, 22:43
      Myślałam wiele, podjęłam rozmowę z mężem. Mąż chciałby mieć nawet 5 dzieci...Ja nadal się obawiam czy podołam. Ze wszystkimi problemami i opieką na dzieckiem zostaję sama. Cuż mąż pracuje i wydaje mu się, że ja tylko siedzę w domu (ale to już inny problem i temat). Mimo tego chciałabym mieć jeszcze jedno maleństwo. Chciałabym być raz jeszcze w ciąży, chodzić z brzuszkiem, marzy mi sie przytulenie noworodką, karmienie piersią. Wiem, ze to już nie nie będzie taka"sielanka" bo jest już córka, która będzie potrzebowała mamy. Chciałabym obdarować miłością jeszcze jedno dziecko. Jako jedynaczka cieszyłabym się, że córka ma rodzeństwo. Zobaczymy co los przyniesie...
      • go-jab Re: Jak to jest z miłoscią do drugiego dziecka? 10.01.11, 06:19
        to jeszcze ja sie dorzuce :)

        kazde kocham najmocniej na swiecie i kazde inaczej...

        pierwszego bo jest moj pierwszy i najmadrzejszy na swiecie syneczek...

        druga, bo jest moja jedyna, najslodsza corcia...

        trzeciego - bo jest malenki i przekochany...

        ale nie zawsze jest rozowo... mimo ze wszystkie chciane i zaplanowane to na poczatku mialam dziwny zal do corci ze przyszla i zburzyla tak misternie zbudowany porzadek... dopiero po kilku tygodniach zrozumialam ze nowy porzadek tez bedzie... i tez bedzie dobry...

        a teraz jak widze jak moje dzieci az do bolu sie kochaja nawzajem to i mnie wszystko z milosci do nich boli... bo to jest uczucie az fizyczne... i tak samo silne (przynajmniej w moim przypadku) w stosunku do kazdego z nich... (mimo ze czasami mam ochote im nogi polamac bo sa takie niemozliwe)

        i jakby czwarte sie przytrafilo (mimo ze maz malo kooperatywny) to i czwarte by sie kochalo najbardziej na swiecie...

        nie zebym chciala rozpoczynac dyskusje na temat wyzszosci wielodzietnosci nad jedynactwem, ale dla mnie zawsze bylo wazne to ze jesli zabraknie mnie i meza to dzieci przynajmniej siebie beda mialy do kochania... i sobie beda bliskie (mam nadzieje)...
      • cahir4 Re: Jak to jest z miłoscią do drugiego dziecka? 11.01.11, 23:13
        Mąż chciałby mieć nawet 5 dzieci...Ja
        > nadal się obawiam czy podołam. Ze wszystkimi problemami i opieką na dzieckiem
        > zostaję sama. Cuż mąż pracuje i wydaje mu się, że ja tylko siedzę w domu (ale t
        > o już inny problem i temat).

        To nie jest inny problem i temat. W takiej sytuacji rodzinnej i przy tak nieodpowiedzialnym i pozbawionym wyobraźni podejściu męża nigdy nie zdecydowałabym się na drugie dziecko.

        • zosiaszek Re: dlaczego cahir4 13.01.11, 20:39
          Dlaczego? PRzecierz ma dwie ręce i pełne serce miłości i myślę, że dam radę w wchowaniu. Napisałam, że to inny temat i problem, bo nie o to pytam i nie w tej sprawie się radzę. Mąż pracuje, zarabia na nas i nie zaprzeczam mógły mi więcej pomagać ale cuż. Nierozumiem dlaczego z tego powodu nie mam mieć więcej dzieci,
          • bezik-1 Re: dlaczego cahir4 13.01.11, 21:24
            Drugie dziecko kocha sie tak samo mocno jak pierwsze tylko jak się urodzi. Fizycznie ono musi byc już na tym świeci i nie ma z tym problemów.
          • cahir4 Re: dlaczego cahir4 14.01.11, 00:31
            > Nierozumiem dlaczego z tego powodu nie mam mieć więcej dzieci

            Ja nie pisałam, ile Ty masz mieć lub nie mieć więcej dzieci. Napisałam, że JA bym się nie zdecydowała. Dlaczego? Bo nie mam najmniejszego powołania do bycia samotną matką. Mnie nawet uderzyło w Twoim zdaniu to "mam mieć" w liczbie pojedynczej, jakby to męża nie dotyczyło. Pewnie mam inne podejście do życia. W miarę możliwości staram się kształtować własny los, a mając świadomość, że mogę to czynić tylko w ograniczonym zakresie, chcę przynajmniej wiedzieć, że z tym, co los ostatecznie przyniesie, nie będę borykać się sama.

            A los? Przynosi różne rzeczy. Piszesz uroczo o "chodzeniu z brzuszkiem". Pierwszą ciążę przeleżałam. Wcale nie taki rzadki przypadek. Wyobraź sobie, że też musisz, a Twój mąż musi się zaopiekować Tobą i dzieckiem. Robić Ci kanapki, znosić łzy, łagodzić stres i lęk o nienarodzone dziecko. I zadbać o żyjącego maluszka. Ale nie bądźmy pesymistami, bywają też miłe niespodzianki, na przykład bliźnięta. I nagle się okazuje, że dwie ręce, to... TYLKO dwie ręce.

            Kiedyś usłyszałam bardzo mądre zdanie: "Miłość jest rozciągliwa (tak a propos tematu tego wątku). Czas - nie." Przy dwóch latach różnicy ma się wielką szansę na posiadanie w domu niemowlaka z kolką i starszaka, który właśnie uzmysławia nam, na czym polega bunt dwulatka. I, jeśli chodzi o mnie, to przyznaję ze skruchą, że moje niewyspane serce bywało w podobnych sytuacjach pełne nie tylko miłości, ale także poczucia bezsilności, frustracji i zwyczajnej złości. Jakbym miała do tego męża, który po powrocie z pracy zamiast mnie wesprzeć i odciążyć, miałby ochotę na okazywanie niezadowolenia z powodu bałaganu, braku obiadu itp., bo ja przecież "siedzę" w domu, to trudno byłoby mi odnaleźć w moim sercu jakiekolwiek ślady miłości - do niego.

            Może się mylę, ale taki obraz Twojego męża wyłania mi się z Twoich postów. To że Ci nie pomaga, to jedno, choć wcale nie drobiazg. Ale z tego, co piszesz, to on w ogóle nie ma świadomości, że Ty zasuwasz ZA NIEGO. W ogóle Twojego wkładu nie docenia, ba - nawet go nie dostrzega! Nic dziwnego, że chciałby mieć i piątkę dzieci, skoro w ogóle nie zdaje sobie sprawy, z czym się to wiąże, bo uważa, że one same rosną. Jeszcze brakuje, żeby po paru latach wyjechał z tekstem, że "nic nie robisz" i "wydajesz JEGO pieniądze". Wiem, to ostatnie zdanie, to mocno na wyrost, ale... tak często przewija się tu w wątkach, gdzie tylko mąż zarabia na rodzinę. Tak to z daleka widzę, jeśli przerysowałam, to przepraszam.

            Teraz rozumiesz, dlaczego ja bym się nie zdecydowała. Ale ja to ja, a Ty to Ty. Dla mnie taki model samotnego w istocie macierzyństwa byłby raczej nie do zaakceptowania i nie chciałabym tego dla moich dzieci. Ale to Twoje życie - nie każdego to samo uszczęśliwia i nie każdego unieszczęśliwia to samo.

            Co do głównego tematu wątku, to chyba nie pomogę - nie byłam jedynaczką, zawsze uważałam, że moi rodzice kochali nas jednakowo i traktowali sprawiedliwie, więc nie widziałam najmniejszego problemu w miłości do więcej niż jednego dziecka. To i takiego problemu nie miałam. Jak napisałam wyżej: miłość jest rozciągliwa. Prawdziwym problemem jest CZAS. CZAS.

            Życzę szczerze powodzenia i decyzji najlepszych dla Ciebie i Twojej rodziny.
            • zosiaszek Re: dlaczego cahir4 14.01.11, 20:43
              Dziękuję za szczere wyjaśnienia. Z tym moim mężem to nie jest tak źle. Problem polega na tym, że pracuje daleko od domu, pracuje fizycznie i ma prawo być zmęczony po pracy. Często pracuje na noc po 12h więc jest to uciązliwe dla niego. O pracę nie jest łatwo, więc jesteśmy zadowoleni z takiej jaką ma. Czasem mam do niego zal, że mało czasu poświęca córce, ale wiem że nie jestem jedyna z takim problem. Kocham go i wiem, że kocha naszą córkę i przyszłe dziecko również będzie mocno kochał jak ja. Co do drugiego dziecka to nie jest to łatwa decyzja. Bardziej obawiałam się, że nie podzielę mej miłości, niż tego że nie podołam fizycznie i psychicznie. Chciałabym aby córka miała rodzeństwo i im mniejsza będzie różnica wieku tym lepiej dla niej dla przyszłego dziecka. Nie chcę, aby zachowanie mojego męża wpłynęło na przyszłe życie mojej córki i decydowało, że nie będziemu mieli więcej dzieci. Narazie rozpoczynamy starania i zobaczymy jak nam pójdzie.
              • lilka69 twoj maz jest jak inne chlopy 20.01.11, 16:45
                nie ma go w domu po 12 godz, malo czasu poswieca corce ale CHCE DRUGIE. po co? po to aby jeszcze mniej czasu mial dla teg drugiego?
                za 2 lata bedziesz tu tez pisac ale watek bedzie mial w tresci- juz nie rozumiemy sie z moim mezem, chcial drugie dziecko ale ciagle jest zmeczony. ja tez jestem zmeczona przy dwojce malych dzieci. ajaj! co sie porobilo.
                • zosiaszek Re: do lilka69 21.01.11, 21:16
                  Onie tylko on chce, ale ja też. A po co? A po co ma się dzieci??? Nie ma go w domu po 12h bo jest w pracy a nie na piwie. No cuż ja nie pracuję więc to dobrze, że on zarabia na nas. Fakt, faceci(nie wszyscy, nie urażając!!!) są z innej bajki ich przerasta przebranie pieluchy, ale to nie powód byśmy nie mieli więcej dzieci. Niesądze, ze we wszystkich rodzinach wielodzietnych mąż nosi żonę na rękach, pracuje, bawi dzieci, zajmuje się domem. Chyba lepiej, że pracuje niż miałby nas lać i pić. Dziwią mnie te pytania po co ludzią drugie dziecko skoro, tata dziecka mało czasu poświęca jednemu. Mąż kocha córkę i pokocha drugie. Wierzę Ci, że jesteś zmęczona przy swoich dzieciach - a czy mąż Ci pomaga, też się zdecydował na dwójkę?
                  • cahir4 Re: do lilka69 21.01.11, 22:48
                    Fakt, faceci(nie wszyscy, nie urażając!!!) są z innej bajki ich przerasta przebranie pieluchy

                    Eeee... o Polsce piszesz??? I o facetach tak poniżej 70-ki???
                    Ja cię kręcę... Usiłuję sobie przypomnieć,czy znałam chociaż jednego, którego by to przerastało... Szczęśliwie mojego ojca (lat temu sporo) nie przerastało, bo byśmy chyba z bratem w sierocińcu wylądowali, jak matka trafiła do szpitala... Fakt! Znałam jednego. Teraz, co prawda, byłby grubo po siedemdziesiątce, gdyby żył. Pamiętam, że przez całe lata rodzina robiła sobie z tego żarty, z tych jego tekstów: "Hanka, dziecko płacze."

                    Dziwią mnie te pytania po co ludzią drugie dziecko skoro, tata dziecka mało czasu poświęca jednemu.
                    A ja nie rozumiem, co to w ogóle znaczy w takiej sytuacji dla Twojego męża MIEĆ DZIECKO. Jeśli chcemy mieć dziecko, to przede wszystkim decydujemy się na to, żeby DZIECKO MIAŁO NAS. Inaczej to po prostu nie fair.
                    • verdana Re: do lilka69 22.01.11, 12:55
                      Przepraszam, ale mój ojciec i jego znajomi - powyżej 80-tki - takze umieli przewinąć i przebrać dziecko...
                      • zosiaszek Re: do lilka69 23.01.11, 00:30
                        Nie przepraszaj jak zwykle chcesz zabłysnąć i to nie pierwszy raz. Cieszę się, że masz takiego zaradnego ojca. Widzisz mój mąż ma prawie 40 i marudzi jak ma to zrobić. Chyba go zostawię dla 80 latka, tylko czy on mi zrobi kolejne dziecko???
                        Proszę o odpowiedzi na mój temat a nie wyłapywanie drobnostek daruj sobie. Pozdrawiam!!!
                        • zosiaszek Re: do verdana a nie do lilka69 23.01.11, 00:37
                          Nie przepraszaj jak zwykle chcesz zabłysnąć i to nie pierwszy raz. Cieszę się, że masz takiego zaradnego ojca. Widzisz mój mąż ma prawie 40 i marudzi jak ma to zrobić. Chyba go zostawię dla 80 latka, tylko czy on mi zrobi kolejne dziecko??? Proszę o odpowiedzi na mój temat a nie wyłapywanie drobnostek daruj sobie. Pozdrawiam!!!

                    • zosiaszek Re: do cahir4 23.01.11, 00:25
                      Podziękowałam Ci już raz za szczerość. Poznałaś naszą sytuację i niepotrzebnie drążysz temat mojego męża. PRzypominm, że moje pytanie na forum dotyczyło "jak to jest z miłościa do drugiego dziecka". Nie proszę o rady i pouczanie dotyczące mojego małżeństwa, męża i naszych stosunków. Dziecko moje ma mamę i tatę a, że tata pracuje fizycznie po 12h i jest zmęczony to mniej poświęca jej czasu. Lepiej, że pracuje niż pije i mnie zdradza (a były takie przypadki opisywane na forum). Mój maż doskonale wie co znaczy mieć dziecko, pracuje aby miało ciepło, jedzenie, kocha je, opiekuje się nią kiedy zajdzie taka potrzeba. Nie jest bezdusznym draniem, który chce tylko spłodzić kolejne dziecko i najlepiej je zostawić. Nigdy nie napisałam, ze to on che a nie ja mieć dzecko - chcemy razem!!
                      Co do zmiany pieluch to piszę to co obserwuję u niektórych POLSKICH ojców i to co słyszę od moich koleżanek. Oczywiście moje dziecko jak jest tylko z ojcem to nie chodzi z kupą w pampersie tylko tata ją przebierze i umyje!!!. Uważam, że jak ja siedzę w domu i opiekuję sie dzieckiem 24 h to znam ją lepiej i lepiej potrafię się nią opiekować. A co do uszczypliwości to jak jabym trafiła do szpitala to moje dziecko nie wyląduje na ulicy lub w domu dziecka tylko mąż weźmie urlop i się nią i mną zaoopiekuje. Proszę jeżeli masz coś do napisania na temat zadany na forum, chętnie przeczytam, odpowiem. Mój mąż nie jest tematem pytania i chciałbym ten temat zakończyć raz na zawsze.
              • jomat Re: dlaczego cahir4 17.03.11, 11:55
                Chciałabym aby córka miała rodzeństwo i im mniejsza będzie różnica wieku tym lepiej dla niej dla przyszłego dziecka

                To nie do końca tak jest, że mała różnica między dziećmi=super kontakt, duża różnica=brak kontaktu. Jestem "środkowa" z trójki rodzeństwa. Praktycznie wszystko robiłam z rok młodszym bratem - najczęściej się laliśmy nawzajem mimo tłumaczeń i częstych interwencji rodziców ale też jedno za drugiego wskoczyłoby w ogień i dziś wiem, że mogę na niego liczyć choć mimo wspólnego "chowania" nie jesteśmy jakoś super blisko. Natomiast siostra, która zawsze jako ta starsza się nami opiekowała jest mi niezmiernie bliska. Różnica wieku zatarła się gdy stałam się nastolatką, choć i wcześniej miałyśmy świetny kontakt. Również brat ma z nią super kontakt - o wiele lepszy niż ze mną.
                A co do drugiego dziecka: czasu nie da się rozciągnąć ale można go dobrze zagospodarować. Ja decyduję się na większą różnicę wieku dzieci właśnie z tego względu. Synek chodzi do przedszkola, więc rano mąż go będzie zawoził - będę miała czas dla Maleństwa;)
      • lena1952 Re: Jak to jest z miłoscią do drugiego dziecka? 13.01.11, 23:05
        zosiaszek, czy Ty to czytasz ''chciałabym być raz jeszcze w ciąży, chodzić z brzuszkiem,marzy mi się przytulenie noworodka, karmienie piersią.Przecież, to już jest wyznanie miłości Twojemu drugiemu dziecku. Kobiety z takim instynktem macierzyńskim, będą kochać drużynkę dzieciaczków. Mówi Ci to osoba, która jako pierwsza przyjmowała maleńkie istotki w swoje ręce,a potem kładła na brzuch szczęśliwym mamą.Mówi Ci to też matka dwójki dzieci,kocha jednakowo bardzo i równo jak trzeba powie im co o nich myśli. Taka to prawdziwa miłość.L.
        • zosiaszek Re: Jak to jest z miłoscią do drugiego dziecka? 14.01.11, 20:53
          Bardzo dziękuję. Cudownie wspominam chwile kiedy byłam w ciąży. Mimo pewnych dolegliwości i problemów przy i po porodzie chciałabym raz jeszcze przeżyć ten błogosławiony stan. To takie cudowne uczucie mieć w sobie rozwijające się maleństwo. Często kiedy usypiam córkę opowiadam jej jak rosła w brzuszku, jaka była mała, jak to było kiedy przyszła na świat. Pewnie ją przynudzam,bo zaraz zasypia ale to piękne wspomnienia.
          P.s
          Domyślam się, że jest Pani położną. Myślę, że to bardzo trudny zawód, ale niezmiernie wdzięczny i satysfakcjonujący. Och zaraz się rozczulę, ja płaczę za kazdym razem kiedy widzę w TV jak rodzi się jakieś dziecko. Na miejscu położnej chodziłabym wiecznie z mokrymi oczami, pozdrawiam i dziękuję za miłe słowa.
    • zolla78 Re: Jak to jest z miłoscią do drugiego dziecka? 14.01.11, 09:32
      Zgodzę się chyba z tym, że kocha się każde dziecko mniej więcej tak samo. Różnica natomiast może być w okazywaniu tej miłości. Łatwiej ją okazywać niemowlakowi czy dziecku mniejszemu, niż starszemu i stąd pewnie część osób, które jest starszym rodzeństwem, ma lub miało przekonanie, że było kochane mniej. Może być też tak, że łatwiej nam miłość okazać dziecku grzeczniejszemu lub jedno jest taką typową "przylepą" a drugie nie da się przytulić. I wtedy też może okazać się, że w sumie więcej miłości okazujemy jednemu a drugiemu nie. Ale to już są mechanizmy do opanowania i zmiany, tylko trzeba sobie to uświadomić. I nie zmieniają chyba tego, że co do zasady, w normalnym układzie, rodzice kochają dzieci tak samo.
    • asia_i_p Re: Jak to jest z miłoscią do drugiego dziecka? 26.01.11, 10:25
      A chcesz tego drugiego dziecka?
      Bo jak chcesz, to resztą się nie martw. Na pewno będziesz miała mniej czasu dla starszej, ale to niekoniecznie musi być dla niej źle - ona coraz bardziej będzie potrzebowała czasu bez ciebie. Jeżeli należysz do matek, które kochają instynktownie i od razu, jest duże prawdopodobieństwo, że instynkt zadziała tak samo przy drugim dziecku.
    • kingusi Re: Jak to jest z miłoscią do drugiego dziecka? 19.02.11, 13:10
      -bedzie dobrze, pojemnosc serca matki jest nieograniczona;)
      • mysiamarysia Re: Jak to jest z miłoscią do drugiego dziecka? 21.02.11, 11:59
        jak zobaczysz taki obrazek: bawiace sie razem dzieci to usmiechniesz sie na mysl jakie mialas obawy :)
    • zosiaszek Re: Jak to jest z miłoscią do drugiego dziecka? 13.03.11, 17:48
      Witam, jestem w ciąży. Jestem szczęśliwa. Kocham moje maleństwo. Kocham moja starszą córcię. Proszę o trzymanie kciuków bo o narazie pierwsze tygodnie ciązy, pozdrawiam.
      • claudel6 Re: Jak to jest z miłoscią do drugiego dziecka? 17.03.11, 23:11
        :)
    • mixerski1 Re: Jak to jest z miłoscią do drugiego dziecka? 23.03.11, 05:19
      Zalezy jak spojrzysz. Ja , starszy zostalem z domu wyrzucony i wyklety z rodziny, a moja mlodsza siostra jest pupilkiem.
Pełna wersja