Nie znosze brata meza!

03.01.11, 15:26
Nie wiem jak sobie poradzic ze stresem jaki wywoluje u mnie kazde spotkanie z bratem meza i jego zona.Wyjdzmy od tego,ze jestem osoba wrazliwa i zestresowana.W przeszlosci leczylam depresje i teraz tez nie czuje sie najlepiej.Mieszkam za granica z daleka od rodziny i znajomych tez mam niewiele.Oprocz tego mam dwojke dzieci (8 msc i 2 lata) wiec prawie ciagle siedze w domu sama.Szwagier i jego zona raczej nie sa zlymi ludzmi.Chodzi o to,ze za duzo gadaja.Sa wychowani w innej kulturze.Dla nich wpadanie rano do nas bez zapowiedzi jest normalne-mnie stresuje bardzo bo czesto jestem jeszcze w pizamie(wstaje w nocy do dzieci,jestem zmeczona i nie moge ogarnac sie rano).Zona szwagra wpada jak burza,zaczyna krecic sie po kuchni,dopytuja sie czego sniadanie nie gotowe, dlaczego jeszcze spimy(bo oni wstali o 7),dlaczego robie jedzenie tak a nie inaczej(oczywiscie ICH jest najlepsze) i masa jakichs glupot i pytan w stylu dlaczego tak a nie inaczej.Czuje sie zaszczuta w swoim domu.Moze troche i przesadzam bo czesto tez zachowuja sie normalnie (lub prawie normalnie:)) Maz twierdzi,ze szwagierke trzeba jakos scierpiec bo ona nie jest normalna i zawsze kloci sie ze wszystkimi a brat czesto w zartach cos powie bezmyslnie a nie ze zlosliwosci(ponoc miedzy ludzmi mnie chwali itp) DZis wpadli do nas a ja bylam jeszcze w tej nieszczesnej pizamie.Tak sie zestersowalam,ze rece zaczely mi sie trzasc i ucieklam do lazienki pod pretekstem toalety.Maz gdy zobaczyl moja mine niezadowolona i zaplakana twarz sie zezloscil.Nie rozumie dlaczego ja tak sie steresuje.Mowi,ze on nie stwarza problemow gdy na wakacje przyjezdza moja rodzina.Twierdzi,ze nie moze odciac sie przeciez od rodziny.Sam czesto jest zly na szwagierke czy swojego brata a jak ja mowie co czuje to nie potrafi tego zrozumiec.Tlumaczy,ze trzeba zaakceptowac bo jedno jest glupie a drugie zartuje.Ja tez mysle.ze wyolbrzymiam problem.Nie moge zapomniec o niektorych rzeczach,ktore zdarzylo im sie powiedziec.Jestem bardzo zestersowana tym.Z jednej strony chcialabym aby w rodzinie wszystko dobrze sie ukladalo a z drugiej nie moge tego przeskoczyc.Moze terapia u psychologa pomoze,jak myslicie?
    • an_ni Re: Nie znosze brata meza! 03.01.11, 15:43
      mieszkasz w kraju arabskim?
      • patyczka82 Re: Nie znosze brata meza! 03.01.11, 15:44
        Nie,mieszkam w Europie.
    • blue_romka Re: Nie znosze brata meza! 03.01.11, 16:16
      Może zamiast terapii zastanów się, dlaczego brat męża z żoną tak na Ciebie działają? Tylko oni czy inni ludzie też? Dlaczego tak bardzo brakuje Ci dystansu do rzeczywistości, do samej siebie? Opisana sytuacja mogłaby być traktowana z przymrużeniem oka, ewentualnie wkurzać, nie powinna zaś powodować takich stanów lękowych.
      • patyczka82 Re: Nie znosze brata meza! 03.01.11, 17:00
        Zdarza mi sie,gdy zauwaze np. w sklepie kogos kogo znam, szybko sie zmywac stamtad bo boje sie przyznac, przywitac wymienic kilka zdan typu co u Ciebie, co teraz robisz itp.Nie ze wszystkimi osobami tak mam ale z niektorymi tak jest,ze mnie stresuja.W przeszlosci przez 5 lat unikalam ojca(rodzice sa rozwiedzeni) bo tez mnie stresowal,przyczepial sie w przeszlosci o wszystko.Wiem o tym dobrze,ze moja reakcja jest przesadzona.Nie wiem jak sobie z tym poradzic.Martwie sie,ze moze to zniszczyc moje dobre relacje z mezem.
      • joshima Re: Nie znosze brata meza! 25.12.11, 22:12
        blue_romka napisała:

        > Opisana sytuacja mogłaby być traktowana z przymrużeniem oka
        IMO, mogłaby, gdyby dało się ją zakwalifikować do incydentów.
    • tully.makker Re: Nie znosze brata meza! 03.01.11, 16:52
      zaproponuj bratowej, by przyrzadzila owe sniadanie i pare innych posilkow, skoro tak swietnie to potrafi, po czym uloz sie na kanapie w pidzamie i szlafroku i wydawaj jej komendy dotyczace jakosci wykonywanych prac.
      • patyczka82 Re: Nie znosze brata meza! 03.01.11, 17:04
        Niestety nie mam tupetu i charakteru na cos takiegoGdybym miala zapewne sama poradzilabym sobie i nie pisala na forum.Jestem typem ktory najczesciej odchodzi z podkulonym ogonem.Brak mi wiary w siebie.
        • mruwa9 Re: Nie znosze brata meza! 03.01.11, 17:07
          a moze zaczac od stawiania granic? Co to za odwiedziny wczesnie rano? Nie mozesz po prostu nie wpuscic gosci, ustalic bardziej ludzkie pory odwiedzin?Umiec powiedziec "nie"? Przydaloby ci sie pocwiczyc asertywnosc.
      • verdana Re: Nie znosze brata meza! 03.01.11, 17:08
        Nie mam depresji, mam nerwey jak postronki, a też by mi brakowało dystansu, gdyby ktoś przychodził bez zapowiedzenia do mnie do domu i sprawiał, ze przestaje być u siebie i muszę się tłumaczyć z tego, co robię we własnym domu. Problem jednak nie z bratem męża i bratową, ale z mężem. To jest nie tylko jego dom, także Twój. Jesli Ty nie zyczysz sobie niezapowiedZianych gosci rano - to mąż powinien to uszanować i po prostu powiedzieć bratu, ze maja nie przychodzić. A tu okazuje się, ze Ty jesteś tylko lokatorką w mieszkaniu, do ktorego większe prawo ma brat (bo on może przychodzić, kiedy chce), a nie Ty (bo Ty nie masz praw dysponować swoim czasem i swoim mieszkaniem).
        Proponuję b. powazną rozmowę z mężem. To jest Twój dom, Wasz dom - a nie jego mieszkanie, ktorym ma prawo bez Twojej zgody dysponować.
        • patyczka82 Re: Nie znosze brata meza! 03.01.11, 17:31
          Rozmawialam z nim o tym.Stwierdzil,ze zarowno jego rodzina jak i moja maja prawo przychodzic kiedy chca(tylko,ze moja akurat jest daleko i przyjezdza ewentualnie na wakacje).Poza tym uwaza,ze za bardzo biore wszystko do siebie i przesadzam.Jestem owszem we wlasnym domu i nie rozumie dlaczego nie mialabym sie tak czuc.A o bratowej sam mowi,ze jest nienormalna a brat to czesto cos tam powie w zartach.
          • verdana Re: Nie znosze brata meza! 03.01.11, 17:55
            To problem jest z mężem i to powazny. on decyduje o waszym życiu, a Ty masz go sluchać i podporzadkować się temu, co on uznaje za sluszne. Problem brata jest tu tylko marginesowy - największym problemem jest to, ze dla męża Twoje życzenia są kompletnie nieistotne. on wie, jak ma być, a Ty albo sie podporzadkuesz, albo jesteś glupia.
            Przykro mi, ale barta to tylko jednen z aspektów Twojego małżenstwa, w ktorym chyba dałas sie przekonać, ze to maż ma prawo decydiować o wszystkim, także o Twoich uczuciach. Mając wybor miedzy zrobieniem tego, co chce brat, a tego, co Ty chcesz maż wybierze brata, bo z Tobą się nie liczy, Ty masz opbowiazek słuchać - to nie Twój dom. Mąz decyduje, co się w nim dzieje, nie Ty.
            Żle wróżę temu małżenstwu, chyba, ze zgodzisz sia na to, ze mąż decyduje, a Ty słuchasz i robisz to, na co on ma ochotę, choćbys tego nienawidziła.
          • burza4 Re: Nie znosze brata meza! 03.01.11, 18:21
            patyczka82 napisała:

            > Rozmawialam z nim o tym.Stwierdzil,ze zarowno jego rodzina jak i moja maja praw
            > o przychodzic kiedy chca(tylko,ze moja akurat jest daleko i przyjezdza ewentual
            > nie na wakacje).

            Nikt nie ma prawa przychodzić do kogoś kiedy chce. Nawet rodzice. Mąż naturalnie może mieć inne zdanie, ale nie mieszka sam - poproś, żeby się dostosował, nawet jeśli nie rozumie twoich obiekcji. Swoją drogą - wyjątkowe buractwo, budzić kogoś skoro świt. Normalnemu człowiekowi, który zastaje kogoś w piżamie robi się głupio i zwija żagle, ale do tego trzeba mieć choć odrobinę wyczucia.

            Problem faktycznie leży w mężu, ale i w twoim braku pewności siebie. Nie myślałaś, żeby coś z tym zrobić? póki jesteś tak zahukana, żadna rada na nic się nie zda, bo przeciez nie przejdzie ci przez gardło powiedzenie im wprost "słuchajcie, dla nas to za wcześnie". Ja bym po prostu nie wstawała z łożka, zająwszy się lekturą, a do obsługi wysłała męża.
          • sueellen Re: Nie znosze brata meza! 03.01.11, 19:34
            Czy maż jest z południa Europy?
            Mój jest Hiszpanem
            > Rozmawialam z nim o tym.Stwierdzil,ze zarowno jego rodzina jak i moja maja praw
            > o przychodzic kiedy chca


            Jakbym swojego (Hiszpana) słyszała. To jest u nich normalne. Tylko Ty mozesz cos zmienic. Cały cięzar na Twoich barkach. Przechodziłam przez to. Mieliśmy ten sam problem, niestety musisz sie ostro postawiać i sama im powiedzieć jak krowie na rowie by nie przychodzili z rana bo źle sie czujesz przyjmujac ich w pizamie. Tylko tak
          • joshima Re: Nie znosze brata meza! 25.12.11, 22:17
            Pozostaje oświadczyć mężowi, że masz prawo tak się czuć, nawet jeśli on tego nie rozumie (ostatecznie nie musi) i żądać by Twoje prawo respektował (on i jego rodzina). Wobec takiej postawy męża przywitałabym gości w progu osobiście, wyjaśniła, że przyszli niezapowiedziani i za wcześnie a następnie zamknęła drzwi. Najwyżej się obrażą a mąż zrobi awanturę. Potem będziesz miała z głowy.
    • nawrotka1 Re: Nie znosze brata meza! 03.01.11, 19:21
      Szwagier i jego
      > zona raczej nie sa zlymi ludzmi.Chodzi o to,ze za duzo gadaja.Sa wychowani w i
      > nnej kulturze.

      Włosi? :))))

      .>Dla nich wpadanie rano do nas bez zapowiedzi jest normalne-

      Nie napisałas, gdzie mieszkasz i czy takie zachowania mają miejsce tylko w Waszej rodzinie, czy są normą. Ja zrozumiałam Twoj post w ten sposób, że wyszłaś za cudzoziemca i mieszkasz w jego kraju. Jesli tak, będzie Ci bardzo trudno zmienic cokolwiek.
      Istnieje cos takiego, jak obyczaj lokalny, obyczaje w konkretnych rodzinach - wchodząc w to, musisz akceptowac wiele rzeczy, ktore Ci nie pasują. Nie wszędzie prywatność jest jednakowo szanowana i stawiana ponad więzy rodzinne. To, co dla nas jest nie do przyjęcia, innych zupełnie nie razi. Wygląda na to, że mąż nie rozumie Twojego problemu i że jesteście ludźmi o kompletnie innej wrażliwości. Zawsze tak było?

      • verdana Re: Nie znosze brata meza! 03.01.11, 19:58
        Ale mąż jednak widzi, ze bratowa mowi za dużo i nie jest specjalnie mila, a brat jest nietaktowny. Nawet jeśli obyczaj wpadania jest lokalny, to obrazania gospodyni - najwyraźniej już nie.
        • menodo Re: Nie znosze brata meza! 03.01.11, 22:09
          "> Ale mąż jednak widzi, ze bratowa mowi za dużo i nie jest specjalnie mila, a bra
          > t jest nietaktowny. Nawet jeśli obyczaj wpadania jest lokalny, to obrazania gos
          > podyni - najwyraźniej już nie"

          To moze byc efekt roznic miedzykulturowych:) Przeciez to co uwazamy za bycie milym albo taktownym w ogromnym stopniu zalezy od norm, jakie przyswoilismy.
          Jesli maz wychowal sie w kulturze, gdzie wszyscy mowa "za duzo" a odwiedzanie rano rodziny swiadczy o rodzinnych wieziach - moze byc mu trudno zrozumiec, ze zonie wychowanej w innej kulturze bardzo to przeszkadza.
    • milenahignett Re: Nie znosze brata meza! 03.01.11, 20:31
      Moim zdaniem najlepiej byloby gdybys sie zebrala na odwage i spokojnie porozmawiala z bratem meza i jego zona. Mowisz, ze obawiasz sie ze cala sytuacja moze zaszkodzic Twojej relacji z mezem wiec postaraj sie go w tym omijac dopoki mozesz. Rozumiem, ze nie jestes typem ktory lubi konfrontacje zatem przedstaw im ten problem delikatnie, z wyczuciem, bez oskarzen, czy zdenerwowania ale za to jasno i czytenie. To znaczy: znajdz odpowiedni moment, najlepiej sam na sam albo ze szwagrem albo jego zona (w zaleznosci z kim masz lepsze ukladay) i powiedz cos w stylu ze bardzo sie cieszysz z tego ze masz taka otwarta i zzyta rodzine i w sumie nie wiesz co bys bez nich zrobila, ale prosisz uprzejmie zeby Ci w miare mozliwosci dali znac jak sie maja zamiar pojawic u Ciebie w domu wczesnie rano ze wzgledu na to, ze albo Ci to moze pokrzyzowac plany tego dnia, albo masz ochote sobie polezec w lozku godzinke dluzej, albo zaczelas cwiczyc joge i chcesz miec spokoj na poczatku dnia zeby pocwiczyc albo najlepiej powiedz im tak jak jest: ze jestes bardzo czesto jeszcze rozespana, rozczochrana a przez to bardzo zawstydzona ich obecnoscia. W ten sposob nie oskarzasz ich w zaden sposob a wrecz przeciwnie: koncentrujesz 'problem' na sobie zatem powinni to przelknac bez problemu i uszanowac. A jesli nie przelkna i nie uszanuja to znaczy ze sa ostatnie bezczelne dupy i jesli tak sie rzeczywiscie stanie to daj znac i wtedy Ci napisze co z nimi zrobic. Nie wdawaj sie w rozmowy na temat Twoich stanow lekowych z nimi bo wydaje mi sie, ze rzeczywiscie mozesz miec z tym jakis wiekszy problem i warto sie temu dokladniej przyjrzec ale nie kazdy to moze zrozumiec, nawet jesli jest rodzina. A dopoki nie wiesz co jest co z tymi stanami lekowymi czy depresja to lepiej sie z tym nie wychylac do ludzi do ktorych nie masz calkowitego zaufania i u ktorych nie znajdujesz zrozumienia.
    • a.b1 Re: Nie znosze brata meza! 03.01.11, 22:15
      widzisz, jedyne co możesz zrobić to odrobina asertywności
      nie chamstwa
      nie musisz się przed nikim tłumaczyć czemu jeszcze jesteś w piżamie a jest 13, porostu masz na to ochotę
      jednak pewne rzeczy musisz głośno powiedzieć, a nie uciekać do łazienki
      nie pozwalam żadnej kobiecie panoszyć się po mojej kuchni i sama tego nie robię, kiedy jestem w obcej kuchni dlatego jeśli ktoś ma takie zapędy z zgryźliwym uśmiechem pytam "czy mogę Ci pomóc coś znaleźć w MOJEJ kuchni?"
      pamiętaj, że ludzie tak nas traktują jak im na to pozwolimy
    • anielka05 Re: Nie znosze brata meza! 04.01.11, 08:37
      Ja tez nie znosze kiedy ktos do mnie przychodzi bez zapowiedzi, tak po prostu nie lubie tego i juz(szczegolnie rano). Uwazam, ze po to sa telefony, zeby zadzwonic i zapytac czy jestesmy w domu i czy ktos moze wpasc. Nie znioslabym takiej sytuacji jaka jest u Ciebie. Jezeli Twoj maz jest taki madry, to nastepnym razem niech on rano wstanie(Ty sobie lez w sypialni), niech otworzy drzwi, zaproponuje im kawke i z nimi posiedzi. Raz, drugi, trzeci, moze sam sie przekona, ze to jest meczace(no chyba, ze on to lubi). Wcale nie musisz tego tolerowac, jestes u siebie w domu i masz prawo czuc sie swobodnie.
    • amb25 Re: Nie znosze brata meza! 04.01.11, 12:51
      Witaj. Ja mysle, ze podstawowym problemem jest Towja psychika. Gdybys byla zdrowa pewnie potrafilabys sobie poradzic z ta sytuacja. Moj maz gdy mial depresje+nerwice, zachowywal sie podobnie tzn. nie lubil gdy ktos do nas przychodzil, nie mial ochoty rozmawiac (choc ogolnie jest malomowny), denerwowalo go i stresowalo byle co. Potem mu przeszlo. Ale gdy mial depresje mowili mu, ze ma starac sie robic rzeczy ktore sprawiaja mu przyjemnosc, spotykac sie ze znajomymi itp. Czy ty masz taka mozliwosc? Siedzenie w domu z dwojka malych dzieci kazdemu moze dac porzadnie w kosc. Masz jakas odskocznie od tego wszystkiego?
      Czy nie mozesz jakos wykorzystac zone brata. Jak przychodzi rano i sie pyta to zaproponuj jej ze moze zrobic wam sniadanie a ty pojddziesz sie wykapac bo dopiero co wstalas. Ja siedziec w kuchni nie cierpie wiec na pewno bym ja jakos wykorzystala. Niech przynajmniej kawe zrobi albo pozmywa :)
      Nie wiem co ci poradzic, bo sytuacja trudna, tym bardziej jesli takie sa miejscowe zwyczaje (ah jak ja Ci zazdroszcze - u nas jest wprost przeciwnie) a Twojemu mezowi nie przeszkadzaja.....
    • taja11 Re: Nie znosze brata meza! 05.01.11, 23:00
      Goście od rana!Nie wmawiaj sobie choroby psychicznej,każda byłaby zestresowana!Tylko rozmowa z mężem może to zmienić.To on musi powiedzieć bratu że niezręcznie się czujesz kiedy wpadają bez zapowiedzi a Ty nie jesteś przygotowana na przyjmowanie gości.Bo to są goście chociaż oni się pewnie mają za domowników.Powodzenia
    • patyczka82 Wyjasnienie 07.01.11, 21:24
      Dziekuje za wszystkie odpowiedzi i chcialabym cos wyjasnic...Wlasciwie to nie wiem czy chodzi o te odwiedziny rano.Teraz to oni bardzo rzadko przychodza(rzadziej niz raz w miesiacu) i najczesciej juz nie rano.Sek w tym,ze te wizyty z przeszlosci, docinki niby w zartach(zauwazylam,ze miedzy soba tez tak rozmawiaja a nawet i lepiej sobie dowalaja nawzajem),jakies rozne glupoty tak mnie zniechecily do nich,ze nie moge ich ogladac.Ostatnio przyszli na chwilke doslownie,po poludniu, z usmiechami na twarzy a ja od razu ze stresu zaczelam sie telepac(doslownie).Przeciez nic mi niby nie robia wiec dziwi mnie az taka niechec do nich.Wlasciwie to przez nich nie mam ochoty reszty rodziny meza poznawac bo wszyscy mi sie tak samo kojarza(a przeciez ich nie znam!) Chcialabym to zmienic,tymbardziej,ze maz dla mojej rodziny jest zawsze mily.
      • cytrusowa Re: Wyjasnienie 07.01.11, 21:47
        wiesz co? napisz do nich list, opisz w nim wszystko co cie boli. powiedz, wreczajac ten list, ze nie potrafisz inaczej i prosisz o zrozumienie

        powinno pomoc
      • szpil1 Re: Wyjasnienie 07.01.11, 22:11
        patyczka82 napisała:

        > Dziekuje za wszystkie odpowiedzi i chcialabym cos wyjasnic...Wlasciwie to nie w
        > iem czy chodzi o te odwiedziny rano.Teraz to oni bardzo rzadko przychodza(rzadz
        > iej niz raz w miesiacu) i najczesciej juz nie rano.Sek w tym,ze te wizyty z prz
        > eszlosci, docinki niby w zartach(zauwazylam,ze miedzy soba tez tak rozmawiaja a
        > nawet i lepiej sobie dowalaja nawzajem),jakies rozne glupoty tak mnie zniechec
        > ily do nich,ze nie moge ich ogladac.Ostatnio przyszli na chwilke doslownie,po p
        > oludniu, z usmiechami na twarzy a ja od razu ze stresu zaczelam sie telepac(dos
        > lownie).Przeciez nic mi niby nie robia wiec dziwi mnie az taka niechec do nich.
        > Wlasciwie to przez nich nie mam ochoty reszty rodziny meza poznawac bo wszyscy
        > mi sie tak samo kojarza(a przeciez ich nie znam!) Chcialabym to zmienic,tymbard
        > ziej,ze maz dla mojej rodziny jest zawsze mily.

        No, to chyba nie masz na co czekać tylko udać się do psychologa. Jeśli wizyty rzadsze niż raz w miesiącu tak cię rozkładają (i tak jak ostatnia wizyta - krótkie) to masz naprawdę problem. I to ze sobą, nie z rodziną męża.
    • izabelllla24 Re: Nie znosze brata meza! 11.01.11, 21:49
      Verdena ma rację. To twój mężuś jest w dużej mierze winny. Powinien powiedzieć bratu, ze Ci to przeszkadza. Powinien być bardziej czuły, wyrozumia łay i rozumieć Cię. Masz zupełnie inny temperament niz ja, bo ja bym tak się zachowała , że na pewno by rano nie przychodzili ale twoje łagodne za łagodne usposobienie nie jest powodem, aby cierpieć. Jak nie masz tyle odwagi aby dać im jasno do zrozumienia aby nei przychodzili za rano, poproś męża.
      • taktakniee Re: Nie znosze brata meza! 12.01.11, 21:57
        Wyiobraz sobie, ze mam tak samo. Brat mojego meza stara sie do nas/do mnie zblizyc a ja uciekam. Jego ozna podobnie a ja dostaje ataku nerwowego, jestem wsciekla. Przy swojej rodzinie tak nie mam. Nie mgoe zmusic sie do pokochania czy polubienia obcych ludzi. To nigdy nie bedzie moja sistra, ktra mnie widzi jak wstaje z lozka... To jsa dla mnie obcyl udzie, nawet gdy spedzam z inmi ich urodziny czy swieta. Nie wiem.. jak sie z tego wyleczysz to powiesz mi jajk

        w tej chwili grozi nas rozpad zwiazku z mezem z powodu tego, ze nie akceptuje porannego, wieronego przychodzenia, spotkac raz na rok itd.... Nie jestem w stanie. Probwalam. An ajsmiszniejsze z tego, zep odobno jestesmy bardzo do siebie podbni z jego rodzina i jestesmy rowiesniakami, ale ja nie potrafie sie odblokwoac.. Koszmar.

        Moze jest to kwestia obcychl udzi, ktortz chca tworzyc rodzine pomimi wszystko!!!
      • mgd3 Re: Nie znosze brata meza! 14.01.11, 09:13
        No ale przyznajcie, że to nie tylko problem męża - chociaż faktycznie - jak się ma tak wrażliwą żonę to powinno się o nią troszczyć, ale też jej charakteru.
        Dla mnie też normalne jest, że rodzina wpada kiedy chce. Przez myśl mi nie przejdzie, że rodzona siostrą byłaby traktowana jako gość, który ma się umawiać na wizytę. Sama też wpadam do niej kiedy chcę - dzwoniąc tylko jeżeli mam wątpliwość czy będzie w domu. Mąż też dzwoni do rodziców tylko z informacją, że przyjeżdżamy - a nie czy możemy. Tak więc jest to rodzaj zwyczajów panujących w rodzinie - nawet w naszym polskim kraju ;)
        Inna sprawa, że reakcja autorki wątku, może być taka, że oleje szwagierkę plączącą się po kuchni, ofuknie żeby się nie wtrącała, odgryzie się złośliwościom szwagra i ogólnie oleje. A może się zestresować i przejmować - w pierwszym wątku nijak nie znalazłam czym by się mogła stresować. I to już jest kwestia podejścia, asertywności, wychowania itp.
    • kropeczka455 Re: Nie znosze brata meza! 23.12.11, 21:00
      patyczka82 napisała:
      > Nie wiem jak sobie poradzić ze stresem jaki wywołuje u mnie każde spotkanie z b
      >bratem męża i jego zona

      Czy masz męża "nie męża" Turka ??
      U nich to normalne zachowanie!!
    • morekac Re: Nie znosze brata meza! 24.12.11, 08:43
      Może zacznij chodzić rano bez piżamy?
      • kwiat_bzu Re: Nie znosze brata meza! 24.12.11, 20:07
        Ale może być też tak, że autorka poczuje się na luzie, a szwagierka ją obgada, że np. miała naczynia w zlewie z poprzedniego dnia.
        Czasem ludzie mówią "czuj się swobodnie", a obserwują i węszą. Ja rozumiem autorkę bo nie znoszę obcych ludzi w pokoju gdy jeszcze leżę w łóżku. Szok, w ogóle sobie to wyobrazić, może jeszcze teściowie by mieli wpaść, brr.
        • morekac Re: Nie znosze brata meza! 25.12.11, 09:25
          Ale jest szansa, że jak będzie bez piżamy, to mąż nikogo za drzwi nie wpuści...
    • joshima Re: Nie znosze brata meza! 25.12.11, 22:08
      patyczka82 napisała:

      > Szwagier i jego
      > zona raczej nie sa zlymi ludzmi.Chodzi o to,ze za duzo gadaja.Sa wychowani w i
      > nnej kulturze.Dla nich wpadanie rano do nas bez zapowiedzi jest normalne-mnie s
      > tresuje bardzo bo czesto jestem jeszcze w pizamie(wstaje w nocy do dzieci,jeste
      > m zmeczona i nie moge ogarnac sie rano).Zona szwagra wpada jak burza,zaczyna kr
      > ecic sie po kuchni,dopytuja sie czego sniadanie nie gotowe, dlaczego jeszcze sp
      > imy(bo oni wstali o 7),dlaczego robie jedzenie tak a nie inaczej(oczywiscie ICH
      > jest najlepsze) i masa jakichs glupot i pytan w stylu dlaczego tak a nie inacz
      > ej.
      Czegoś nie rozumiem. Oni mają swoje klucze, że tak sobie wchodzą? Czy może ktoś ich jednak wpuszcza? Wystarczyłoby kilka razy nie wpuścić i przy okazji napomknąć, że warto się jednak zapowiadać i umawiać. Dorośli ludzie powinni jednak rozmawiać ze sobą bez względu na różnice kulturowe. Oczywiście skoro to rodzina męża zwaliłabym na niego tę trudną rozmowę, tłumacząc, że ja mogę nie być wystarczająco miła.


      > Maz twierdzi,ze szwagierke trzeba
      > jakos scierpiec bo ona nie jest normalna
      Ja uważam, że nikt nie ma takiego obowiązku, szczególnie we własnym domu z samego rana.

      > Nie rozumie dlaczego ja tak sie steresuje.
      To może mu wyjaśnij?

      > Twierdzi,ze nie moze odciac sie przeciez od rodziny.
      Przecież nie musi. Wystarczy, że ustali nowe zasady.

      > Moze terapia u psycho
      > loga pomoze,jak myslicie?
      Chyba Twojego męża trzeba by na taką wysłać.
    • k.techniczna Re: Nie znosze brata meza! 02.01.12, 00:39
      Patyczka, ja też z tych nieśmiałych zahukanych, ale ile można?
      Kiedy wprowadziłam się do mojego narzeczonego, normą było wpadanie kolegów czy sąsiadów o każdej porze dnia i nocy. Jemu to nie przeszkadza, a mnie tak. I co z tego, że moi znajomi też mogą wpadać, kiedy tylko chcą? Ja bym nie wytrzymała z takimi znajomymi.

      Z początku myślałam, że się przyzwyczaję, albo że to tak tylko raz czy dwa wyjątkowo wypadło (nawet z moim tego nie konsultowałam), ale jak mi już trzeci raz, do pokoju, w którym właśnie śpię (nie ubrana raczej wyjściowo) wpada człowiek, z którym nie jestem w aż tak zażyłych relacjach, to wybucham. Aż się sama zdziwiłam, że jestem w stanie nawrzeszczeć, że ja do niego nie wpadam bez zapowiedzi wtedy, kiedy mi się to podoba i nie włażę mu bez pukania nie mając na uwadze tego, że może być niekompletnie ubrany lub że może sobie zwyczajnie nie życzyć mojej wizyty. Pomogło.
      A mój narzeczony mnie poparł, zrozumiał, że ja się w takiej sytuacji czuję niekomfortowo.

      Nie twierdzę, że od razu trzeba krzyczeć (chociaż do niektórych inaczej nie dociera niestety...), ale po prostu wytłumaczyć dlaczego Ci to przeszkadza i że Ty szanujesz prywatność innych ludzi (co innego jak cię ktoś widzi zaspaną i w piżamie, a co innego, jak zapraszasz kogoś do siebie odpowiednio przygotowana i ubrana, prawda?).

      Ja rozumiem, że rodzina to co innego niż koledzy, ale w tym konkretnym przypadku kumple byli od zawsze, a ja od niedawna. Skończyło się tym, że jedni przeprosili i zrozumieli, a inni przestali być kumplami (może niestety, a może na szczęście?). Ale też musiałam mojemu wpoić, że teraz ja powinnam być dla niego najważniejsza (wiem, że może nieskromnie, ale nie chcę być dla tego jedynego ważna mniej niż inni ludzie, czy to kumple, czy rodzina). Bo skoro chciał się związać i zamieszkać ze mną, a nie z kimś innym, to to chyba o czymś świadczy.

      Życzę Ci dużo siły, opanowania i spokoju podczas tej rozmowy z mężem.
      Może jak on już zrozumie, to wymyślcie coś, żeby powiedzmy przez tydzień - dwa brat z żoną nie przychodzili. Taka świadomość, że niespodziewanej wizyty nie będzie przez jakiś czas, powinna dać Ci trochę spokoju, a mąż może w tym czasie zbierze się w sobie do przeprowadzenia z nimi rozmowy na ten temat.
      Z całego serca Ci życzę, aby tak właśnie się stało i trzymam kciuki.
Pełna wersja