patyczka82
03.01.11, 15:26
Nie wiem jak sobie poradzic ze stresem jaki wywoluje u mnie kazde spotkanie z bratem meza i jego zona.Wyjdzmy od tego,ze jestem osoba wrazliwa i zestresowana.W przeszlosci leczylam depresje i teraz tez nie czuje sie najlepiej.Mieszkam za granica z daleka od rodziny i znajomych tez mam niewiele.Oprocz tego mam dwojke dzieci (8 msc i 2 lata) wiec prawie ciagle siedze w domu sama.Szwagier i jego zona raczej nie sa zlymi ludzmi.Chodzi o to,ze za duzo gadaja.Sa wychowani w innej kulturze.Dla nich wpadanie rano do nas bez zapowiedzi jest normalne-mnie stresuje bardzo bo czesto jestem jeszcze w pizamie(wstaje w nocy do dzieci,jestem zmeczona i nie moge ogarnac sie rano).Zona szwagra wpada jak burza,zaczyna krecic sie po kuchni,dopytuja sie czego sniadanie nie gotowe, dlaczego jeszcze spimy(bo oni wstali o 7),dlaczego robie jedzenie tak a nie inaczej(oczywiscie ICH jest najlepsze) i masa jakichs glupot i pytan w stylu dlaczego tak a nie inaczej.Czuje sie zaszczuta w swoim domu.Moze troche i przesadzam bo czesto tez zachowuja sie normalnie (lub prawie normalnie:)) Maz twierdzi,ze szwagierke trzeba jakos scierpiec bo ona nie jest normalna i zawsze kloci sie ze wszystkimi a brat czesto w zartach cos powie bezmyslnie a nie ze zlosliwosci(ponoc miedzy ludzmi mnie chwali itp) DZis wpadli do nas a ja bylam jeszcze w tej nieszczesnej pizamie.Tak sie zestersowalam,ze rece zaczely mi sie trzasc i ucieklam do lazienki pod pretekstem toalety.Maz gdy zobaczyl moja mine niezadowolona i zaplakana twarz sie zezloscil.Nie rozumie dlaczego ja tak sie steresuje.Mowi,ze on nie stwarza problemow gdy na wakacje przyjezdza moja rodzina.Twierdzi,ze nie moze odciac sie przeciez od rodziny.Sam czesto jest zly na szwagierke czy swojego brata a jak ja mowie co czuje to nie potrafi tego zrozumiec.Tlumaczy,ze trzeba zaakceptowac bo jedno jest glupie a drugie zartuje.Ja tez mysle.ze wyolbrzymiam problem.Nie moge zapomniec o niektorych rzeczach,ktore zdarzylo im sie powiedziec.Jestem bardzo zestersowana tym.Z jednej strony chcialabym aby w rodzinie wszystko dobrze sie ukladalo a z drugiej nie moge tego przeskoczyc.Moze terapia u psychologa pomoze,jak myslicie?