kobietka_29
03.01.11, 18:08
Mojej tesciowej swiat sie zalamal. Miala do tej pory dwie wredne synowe. jedna juz skutecznie odstraszyla, tudziez omotala swego najmlodszego syna tak, ze ten jest teraz z zona w separacji. Na to miejsce zyskala dwie nowe- jedna u tego najmlodszego syna i jedna u sredniego. Najpierw zalamal jej sie swiat, jak sie dowiedziala, ze dziewczyna tego najmlodszego studiuje Teologie, a sredni syn poprzez swoja dzialalnosc polityczna i zwiazek ze swoja dziewczyna nie tylko zaczal chodzic do kosciola, ale robi to regularnie i gorliwie. Moi tesciowie sa ateistami i dzieci od Kosciola zawsze odstraszali. Po chrzcie mojego meza przed 4 latami, to byl teraz najwiekszy cios ze strony ich dzieci. Tesciowa doslownie zapytala mojego meza ostatnio, co zle zrobili w wychowaniu swoich synow... Tak jakby to, ze czlowiek czuje sie zwiazany z jakas religia, mozna bylo rozpatrywac w kategoriach zle-dobre... no comment.
Ale to nie wszystko. tesciowa placze teraz i nie rozumie juz calego swiata, dlaczego zadna synowa nie chce z nimi spedzac czasu. Okazuje sie mianowicie, ze nie tylko ja dostaje depresji w trakcie wizyt u tesciow i zwijam manatki nastepnego dnia po przyjezdzie. Sredni szwagier mial spedzac razem ze swoja dziewczyna Swieta u moich tesciow. Pojechali do nich w Wigilie po poludniu a nastepnego dnia jeszcze przed sniadaniem wprost uciekli. tesciowa nie zdradza szczegolow. Moze jest zbyt glupia, azeby pojac, co sie stalo. A moze celowo nie chce opisywac sytuacji, bo bardzo dobrze wie, co zrobili. W kazdym razie twierdzi, ze nie wie, o co chodzi i obydwoje z tesciem nie potrafia zrozumiec, czemu tak sie dzieje. Czemu zadna synowa nie czuje sie u nich dobrze...
Jestem wredna, bo szczerze mowiac, wcale mi mojej "biednej" tesciowej i tescia nie zal. Caly czas zachowywali sie wobec mnie i wobec mojej jeszcze szwagierki jak ostatnie dupki. I udawali, ze to my sobie wymyslilysmy, bo jestesmy nadwrazliwe. Teraz byli tacy szczesliwi ze swoich dwoch nowych synowych. tak dobrze sie dogadywali. Pisalam, ze przy naszym ostatnim wspolnym spotkaniu, dziewczynie mojego sredniego szwagra, tesciowa i tesc rzucili sie na pozegnianie na szyje, podczas gdy mi nawet nie powiedzieli "czesc", tylko odwrocili sie plecami bez slowa. Nie zal mi ich. Nawet przeciwnie. Czuje pewnego rodzaju satysfakcje. Bo z tymi nowymi dziewczynami nie mam zadnego kontaktu. Nikt nie moze mi ani Nicole, mojej jeszcze szwagierce, zarzucic, ze to my nastawilysmy je przeciwko tesciom. Wszyscy wreszcie przejrzeli na oczy, ze to nie synowe w tej rodzinie maja muchy w nosie albo cierpia na zbiorowa manie przesladowcza. Tylko ze skoro kazda z nich ucieka od tesciow jak najdalej i jak najszybciej, oznacza, ze wina za nasze zle stosunki lezy ewidentnie po stronie naszych tesciow. Moj maz znow musial wyliczac tesciowej na to przyklady. Ale pewnie i tak nie zrozumiala.