Co lepsze??

04.01.11, 15:44
Jak myślicie: lepiej mieć ojca, który jest skrajnie nieodpowiedzialny i przez swoje postępowanie kilkakrotnie doprowadził do małych lub większych tragedii; który rzuca słowa na wiatr i nigdy nie dotrzymuje słowa; który przynosi wstyd i poczucie bezsilności; który jest niereformowalny; nie chce nic zmienić w tym jak postępuje; wszystko olewa ale ...... jednak to ojciec. Czy lepszy żaden- odseparować się od niego, pozwolić mu żyć tak jak chce i robić co chce; zostawić go z setkami problemów, wśród których on jest największym. Rozum podpowiada to drugie, ale sumienie nie pozwala tak postąpić...
    • pierwiosnek20 Re: Co lepsze?? 04.01.11, 21:43
      jezeli to jest mozliwe to ogranicz te kontakty na tyle aby spotkania z nim ciebie nie niszczyly. Musisz siebie chronic przed osobami ktore powoduje ze przez ich zachowanie ty sie zle czujesz!
      Ja mam podobnie z moim ojcem. Co prawda od dziecinstwa z nim nie mieszkam ale zawsze chcialam zeby byl moim tatusiem i za kazdym razem bylam strasznie rozczarowana jak sie okazywalo ze znowu nic z tego, nie dotrzymywal obietnic, nie przychodzi, nie traktowal powaznie tego co robie, nie szanowal moich studiow. Bardzo sie tez martwilam czy jak sie odseparuje czy to bedzie dobre, nawet sie radzilam ksiedza czy to jest zgodne z przykazaniami ale on twierdzil ze jak to jest osoba ktora mi szkodzi, to nie musze sie z nia widywac. Ostatnio przestalo mi juz TAK BARDZO na tym zalezec, owszem sa momenty jak bardzo cierpie z tego powodu, ale juz nie tak bardzo. On tez sie nie wysila w ogole zeby miec kontakt i to tez powoduje ze nie mam juz sily. Nie mieszkam w Polsce wiec z tego pwodu i tak kontakt jest ograniczony. Jednakze nieadwno byl w kraju w ktorym ja mieszkam ale tez mnie nie odwiedzil, nie zamierzal i nie zadzwonil, byl moze jakies 2 godziny pociagiem ode mnie. Musze powiedziec ze mnie to zabolalo, bo zawsze twierdzil ze nie moze mnie odwiedzic bo on sie boi latac samolotami. Zreszta jak mieszkalam w kraju gdzie mozna dojechac pociagiem do mnie to tez nie wpadl na pomysl zeby zobaczyc jak zyje.

      Wiec moja rada - ogranicz kontakty na tyle ile czujesz ze to daje cie wzgledny spokoj i ochrone przed jego toksycznoscia.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Co lepsze?? 06.01.11, 09:51
      Niestety, taki ojciec jakiego Pani opisała już jest wpisany w Pani doświadczenie. Będzie to Pani odkrywać w różnych momentach życia lub odnajdywać go w różnych swoich relacjach. Separacja nawet najdalsza i najbardziej radykalna, nie uwolni Pani od tego. Ojciec jest jaki jest. Dobrze pojęta i przeprowadzona separacja jest raczej próbą zmniejszenia poczucie odpowiedzialności za niego. To już jest wystarczająco trudna droga i zajmie Pani czas, ale wtedy może poczuje Pani swoją niezależność i z tej perspektywy spojrzy na ojca. Na pewno to już będzie inne spojrzenie. A Pani będzie lżej. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • matematys Re: Co lepsze?? 08.01.11, 01:20
      Może warto spróbować z nim jednak nawiązać prawdziwy kontakt... Może on jest wepchnięty w taką rolę? Może potrzebuje miłości, uznania jego roli jako ojca? Może oboje za sobą tęsknicie (Ty to nazywasz sumieniem), ale nie możecie się spotkać?
      Nie znam sytuacji na tyle, żeby się wypowiadać kategorycznie, ale wiem, że nie zawsze pierwsze wrażenia są najlepsze. Czasem trzeba spróbować poszukać głębiej.
      Pozdrawiam serdecznie ;-)
      • sebalda Re: Co lepsze?? 08.01.11, 13:06
        matematys napisał:
        > Nie znam sytuacji na tyle, żeby się wypowiadać kategorycznie, ale wiem, że nie
        > zawsze pierwsze wrażenia są najlepsze. Czasem trzeba spróbować poszukać głębiej

        Mój drogi, o jakich pierwszych wrażeniach Ty piszesz? Czy sugerujesz, że dziewczyna nie zna swojego ojca? Że napisała to, co napisała, pod wplywem pierwszych wrażeń? Poznala dopiero niedawno swojego ojca?
        Ja zrozumialam, że ojciec od zawsze był nieodpowiedzialny, problemowy i dał się innym we znaki, że czara pewnie się przelała i stąd dylemat moralny. Zrozumialy i trudny.
        Ojciec to nie mąż, ojca ocenia się od dziecka, żyje się z nim przez wiele lat, wyrabia się zdanie na podstawie naprawdę wieloletnich obserwacji i trudno tutaj o jakieś przekłamania jak w przypadku doroslych ludzi, ktorzy poznają się już z pewnym bagażem doświadczeń i ktorzy mogą mieć problemy w komunikacji, stąd nieporozumienia i wtedy można mówić, że może należałoby poszukać głębiej, jak to piszesz.
        Ojciec z reguly pracowicie zarabia na zlą opinię dziecka, dziecko rzadko jest źle nastawione do ojca (podobnie z matką), kocha bezwarunkowo, trzeba być naprawdę bardzo złym człowiekiem i bardzo źle traktować dzieci, zeby ten kredyt zaufania dziecka się skończył. To z reguły rzadkie przypadki, nawet ojcu alkoholikowi bijącemu i poniżającemu dziecko wybacza. Musi nastąpić albo narastać coś naprawdę złego, żeby dziecko odwróciło się od ojca. Ty, Mamematysie, patrzysz przez pryzmat swoich doświadczeń, ale w nich zostaleś od dzieci odseparowany dość wcześnie i o Tobie dzieci wyrabiają sobie opinię na podstawie opowieści matki, Twoje bylej żony, a to jest inna sytuacja. Nie sądzę, aby autorka wątku byla w takiej sytuacji, odnoszę wrażenie, że ona doszła do ściany w swoich stosunkach z ojcem i stąd cały problem, że próbowała, chciala, ale ojciec to skutecznie niweczył.
        Podpisuję się pod wypowiedzią Pani psycholog.
        Pozdrawiam.
    • kawka74 Re: Co lepsze?? 08.01.11, 09:01
      Odseparowałam. Da się i żyje się znacznie lepiej. Moje sumienie ma się doskonale. Mam jedno dziecko, po co mi drugie, w dodatku stare i nie do wychowania?
    • 1_pestka Re: Co lepsze?? 16.03.11, 22:09
      Zostałam, nie potrafiłam go tak zostawić bez ostatniej szansy. Szansę dostał, a dziś usłyszałam, że mam zabrać wszystko co moje i spier##@!! I więcej sie na oczy nie pokazywać. I strasznie żałuję,że zebrałam w sobie tyle siły, by wytrwać jeszcze te 2 miesiące. Jutro jade na urlop i mam nadzieję,że juz z niego nie będę musiała wracać :)
      I muszę Wam przyznac rację- nie warto walczyc za wszelką cenę. Skoro jemu nie zależy na normalnym życiu, to mnie ma zależeć?? Niech sobie robi co chce, niech pije dalej, niech go wywalą z kolejnej pracy, niech popada w kolejne długi, niech straci mieszkanie. Będzie tak jak zechce i jak sobie zapracuje.
      Dzięki za wsparcie i za to co napisaliście- pomogło :)
Pełna wersja