zależność finansowa mamy- szantaż emocjonalny

14.01.11, 11:53
Witam,
Chciałabym opisać mój problem z mamą i prosić Panią Agnieszkę i Was o rozsądna i obiektywną radę.
Jestem osobą dorosłą, mężatką, mam maleńkie dziecko. Od kilku lat mam problem z moją mama.
W całej historii ważne jest tło sytuacyjne więc po krótce opowiem: mama przez 20 lat tkwiła w związku z moim ojcem alkoholikiem - był to związek pełen przemocy, cierpienia i zależności w tym finansowej.
Mama nie pracowała zawodowo - wychowywała 4 dzieci - ojciec mimo nałogu utrzymywał rodzinę. Mama zaczęła pracować zawodowo kiedy ja miałam 15 lat , a najmłodszy brat 7. Mieszkaliśmy z dziadkami. Mama tłumaczyła, że ojciec nie pozwalał jej pójść do pracy – cały trud wychowania spoczywał na jej barkach, wiem teraz jednak, że pozostanie w domu, jak zreszta wszystkie inne decyzje jakie podejmowała należały do niej - były z pewnością utrudnione i przygwożdżone ciężarem odpowiedzialności i obciążenia jakie niosła, ale była w końcu dorosłą osobą, i miała możliwość innego pokierowania swoim życiem.
Mama początkowo radziła sobie przyzwoicie. Wyprowadziła się od ojca, przeprowadziła rozwód, związek zakończył się definitywnie. Jednak po kilku latach, kiedy już trójka z nas była samodzielna, mama zaczęła wycofywać się z życia zawodowego pod pretekstem braku sił i chorób. Stale przebywała na zwolnieniu lekarskim, w konsekwencji straciła pracę. W ciągu ostatnich 5-6 lat pracowała najwyżej kilka miesięcy: zawsze powtarza schemat nowa praca – L4 – zasiłek dla bezrobotnych- starania o rentę itp. Oferty pracy odrzuca tłumacz , że już się w życiu napracowała, nie ma siły, jest chora itp.
Mama brała udział w wielu terapiach dla wspóluzaleznionych, terapii indywidualnej, stale chodzi do klubu aa na spotkania dla rodzin, działa w ruchu trzezwosciowym. Nie jest osobą ciężko chorą, narzeka na bóle reumatyczne, ale medycznie i obiektywnie nie jest osobą niezdolną do pracy. Stale nie ma jej w domu, prowadzi życie towarzyskie, codziennie chodzi do kościoła, na spotkania do klubu, jeździ na imprezy klubowe, pomaga koleżankom, bierze udział we wszystkich możliwych zjazdach i kursach trzeźwościowych, chodzi na wieczorki kolęd, koncerty, przedstawienia, recytować wiersze itp.
W związku z rezygnacją z pracy mama żyje od kilku lat w wiecznym niedostatku finansowym. Nie myśli perspektywicznie, doprowadza się do sytuacji kiedy nie ma grosza w portfelu i wtedy pożycza. Zwraca się też regularnie do nas dzieci z prośbą o pożyczkę- czy raczej darowiznę – bo to na święte oddanie. Mam już dość jej postawy, żadne argumenty do niej nie trafiają, nie ma jeszcze wypracowanych praw emerytalnych, obawiam się że na starość kiedy już rzeczywiście nie będzie miała możliwości i sił do pracy zostanie bez środków do życia.
Oboje z mężem normalnie pracujemy ( ja w tej chwili nie bo skończył mi się macierzyński i przez kilka miesięcy jeszcze pozostanę z dzieckiem ), zdaniem mojej mamy jesteśmy „ bogaci” ale tak naprawdę żyjemy normalnie. Mamy 11 letni samochód, mieszkanie na kredyt, nie żyjemy biednie, ale też nie jesteśmy żadnymi krezusami.
Mama stawia mnie w sytuacji, w której wywołuje u mnie poczucie winy swoją sytuacją. Np. informuje, że jest bardzo przeziębiona i prosi o 50 zł na leki. Innym razem dzwoni, że nie ma na chleb i prosi o 100 zł, albo informuje że odetną jej prąd jeśli jej nie” pożyczę” 200 zł.
Staram się być głucha na te prośby, zwłaszcza teraz kiedy mamy dziecko i tylko mąż zarabia, ale nie wiem co robić i jak sobie z nią radzić.
Jest mi jej żal, ale jednocześnie jestem na nią wściekła, że płacę cenę- tym razem finansową, za jej wybory. Pomagałam jej w przejściach z ojcem jako nastolatka, teraz też chętnie obdarowuję ją kosmetykami, książkami, czasem robię jej ekstra zakupy, ale nie mam ochoty je utrzymywać i żyć w poczuciu winy że mam od niej lepiej!!!
Bardzo proszę o rozsądne rady….
    • prochottka1 Re: zależność finansowa mamy- szantaż emocjonalny 14.01.11, 12:11
      mama jest dorosla i samam za siebie odpowiedzialna
      wybrala taki styl zycia a nie inny i tak dlugo bedzie taz zyc jak dlugo bedziesz to finansowac


      Innym
      > razem dzwoni, że nie ma na chleb i prosi o 100 zł,
      nie dawaj pieniedzy - zapros na obiad

      albo informuje że odetną je prąd jeśli jej nie” pożyczę” 200 zł.
      powiedz ze tobie tez odetna jak nie zaplacisz

      i konsekwentnie
    • annb Re: zależność finansowa mamy- szantaż emocjonalny 14.01.11, 12:25
      Twoja mama nieźle się ustawiła. I tak długo jak będziecie ją wyręczać i jej matkować, tak długo nie zrobi nic aby być samodzielną kobietą.
      Albo pozbędziesz się wyrzutów sumienia albo będziesz harować na dwóch etatach a własne dziecko będziesz widzieć w nocy jak śpi, aby otrzymać matkę bo jej się pracować nie chce
      Zwizualizuj sobie taki obrazek-że twoje dziecko zna Ciebie tylko z fotografii, może to pomoże
      Jestem za pomocą starym niedołężnym rodzicom których państwo wykorzystało a na końcu życia rzuciło marną emeryturę jak ochłap a oni się wstydzą powiedzieć ze nie mają na leki.
      Utrzymywaniu pasożytów mówię stanowcze nie

      ps. ten chleb chyba ze złota skoro kosztuje 100 zlotych
    • burza4 Re: zależność finansowa mamy- szantaż emocjonalny 14.01.11, 16:29
      A czy mama załatwiła ten rozwód z orzeczeniem winy ojca? jeśli tak - to przysługują jej alimenty od niego na nią.

      Są 2 aspekty sprawy - konsekwencje własnych wyborow mamy to jedno, a wasz (rodzeństwa) obowiązek alimentacyjny wobec niej to drugie. Warto jej może uświadomić namacalnie, że powinna przynajmniej starać się o samodzielność finansową - i po prostu "wychowawczo" odmawiać "pomocy" przez jakiś czas. Tylko należałoby ustalić jakąś wspólną linię postępowania z resztą rodziny i konsekwentnie się tego trzymać.
      • m.dawid Re: zależność finansowa mamy- szantaż emocjonalny 14.01.11, 17:20
        Co do alimentów od ojca nie wchodzą w grę. Ojciec pije, ma długi itp.
        Co do obowiązku alimentacyjnego nas względem mamy: obawiam się, że tak się niestety sprawa kiedyś skończy - bo już mama sugerowała wystapienie do sądu jako rozwiązanie polecane przez znajomych. Rozumiem, że dzieci mają obowiązek wspierania rodziców w niedostatku, ale czyją winą jest niedostatek mojej mamy? Na pewno nie moją, jeśli mama odmawia podjęcia pracy.
        Gdybym widziała , że kobieta nie ma siły i jest poważnie chora nie byłoby tematu. Ale moja mama prowadzi życie wesołej emerytki, biega po mieście, bierze udział we wszystkich darmowych wydarzeniach kulturalnych, chodzi na basen i jak pisałam wyżej. Kilka razy starała się o rentęi zus odrzuca jej wnioski - uznając ja za zdolną do pracy. Więc przepraszam ale czemu mam płacić za jej wybory? Wystarczyłoby żeby przepracowała jeszcze ok. 3 lat, nabrała praw emerytalnych i wtedy niech żyje jak chce - ja jej w miarę możliwości pomogę i wesprę raz na jakiś czas- ale mam dosyć oczekiwań, że się jej należy.
        Dziś powiedziała , że wystarczyłoby żebyśmy wszyscy dawali jej miesięcznie po 200 zł - i by nie musiała pracować. Nawet jeśli nie stanowi to 30% mojej pensji to uważam, że mam prawo decydować o swoich pieniądzach - mogę je wydać na zabezpieczenie przyszłości dziecka, albo własne przyjemności, w końcu na to pracuję…..
        Nie wiem już sama co mam robić i jak sprawę rozwiązać.

        • magumagu Re: zależność finansowa mamy- szantaż emocjonalny 14.01.11, 17:32
          Czy za 200 PLN warto stracić mamę? Uważam, że tak właśnie powinnaś to rozwiązać. Czyli stałe 200 PLN co miesiąc, ale bez żadnych niespodziewanych pożyczek i extra kasy. Powiedz, że na więcej nie możesz sobie pozwolić i kropka. Zeznawanie w sądzie, sprawa o alimenty, kłótnie z rodzeństwem, jakie to wywoła - rozbicie rodziny gwarantowane, nerwy zszarpana na parę lat. IMO - niewarto. Z drugiej strony apetyt rośnie w miarę jedzenia i zaraz okaże się, że mamie nie wystarczy 600 czy 800 PLN. Zgadzam się z przedmówczyniami, że wychowaczo zadziałałoby niepożyczenie tej kasy na zapłacenie rachunku. Może konsekwencje jej niefrasobliwości by ją otrzeźwiły.
          Rozmawiałaś już o tym z prawnikiem? Bo potem okaże się, że np. całe alimenty będziesz musiała płacić Ty...
        • burza4 Re: zależność finansowa mamy- szantaż emocjonalny 14.01.11, 23:59
          Alimenty od ojca nie wchodzą w grę, bo jej się nie należą (brak orzekania o winie), sytuacja ojca to sprawa drugorzędna. Picie i długi to jedno, a przychody to drugie.
          Wydaje mi się, że jeśli orzekanie o winie było - to obowiązek alimentacyjny ojca wyprzedza wasz.

          Powinniście się postawić póki jest jeszcze czas żeby mama coś ze swoim życiem zrobiła, bo póki nie musi - to zachowuje się nieodpowiedzialnie - BO MOŻE sobie na to pozwolić.
    • kol.3 Re: zależność finansowa mamy- szantaż emocjonalny 14.01.11, 17:47
      Z tego co piszesz wynika, że dzieci mama miała czworo. Wg mnie moglibyście się zrzucić każdy po parę groszy i wspomóc mamę.
      Mam sąsiadkę w bloku, dzieci miała naścioro , wszystkie wychowała, wykształciła, odeszły z domu i zostawiły ją w biedzie. Wielodzietność jest stanowczo przereklamowana
      • mamajaneczki Re: zależność finansowa mamy- szantaż emocjonalny 14.01.11, 18:44
        A ja bym zrobiła jeszcze inaczej. Wychowawczo zaproponowałabym mamie np. 200 zł miesięcznie, ale w zamian oczekujesz od mamy, że ustaloną ilość wieczorów w miesiącu przyjdzie i zajmie się dzieckiem. Rozumiem że ma na to siłę. W ten sposób ona zarabia, a Ty możesz wyskoczyć gdzieś z mężem.
        • m.dawid Re: zależność finansowa mamy- szantaż emocjonalny 14.01.11, 19:16
          mamajanezki: mieszkamy 200 km od siebie. więc musialabym jeszcze dolozyc 100 zl na podroz gdybym chciala zeby przyjechala np.na 3 dni zeby pomoc mi z dzieckiem lub posprzatac czy cokolwiek. nie jest to najlepsze rozwiazanie, bo przeciez nie sprawi, ze mama nabierze praw emerytalnych i stanie sie niezalezna ale zawsze jakies.. dziekuje.
      • menodo Re: zależność finansowa mamy- szantaż emocjonalny 14.01.11, 22:29
        Wielodzietność jest stanowczo przer
        > eklamowana"

        Tez mam taka refleksje. Ten watek powinny przeczytac wszystke mlode kobiety, ktore marza o duzej rodzinie...
        • m.dawid Re: zależność finansowa mamy- szantaż emocjonalny 14.01.11, 22:44
          Hmmm nie po to moim zdaniem się ma dzieci, żeby miał kto na nas łożyć na starość. Kiepski powód moim subiektywnym zdaniem.
          chciałabym mieć więcej dzieci, ale nigdy nie myslałam o tym w kontekscie ze rodze je po to zeby mnie na starosc wspierały. nie mam i jestem pewna ze nie bede miec takich oczekiwan.
          to tyle na temat wielodzietnosci....
          • menodo Re: zależność finansowa mamy- szantaż emocjonalny 14.01.11, 23:19
            No wlasnie dlatego uwazam, ze amatorki wielodzietnosci powinny poczytac Twoje posty...
            • annb Re: zależność finansowa mamy- szantaż emocjonalny 14.01.11, 23:40
              A mówią że to bezdzietni są egoistami a tutaj prosz...rodzenie dzieci po to aby dziesięcinę na starość przynosiły
              co ja piszę, jaką starość.
              Dużo wcześniej już można doić bo się samemu pracować nie chce
              Wprawdzie są tacy którzy uważają że to co się dostało od rodziców oddaje się dzieciom ale zawsze można uderzyć w martyrologiczny ton-bo to matkaA że cwana przy okazji...to już drobiazg.

              • menodo Re: zależność finansowa mamy- szantaż emocjonalny 15.01.11, 01:18
                > Wprawdzie są tacy którzy uważają że to co się dostało od rodziców oddaje się dz
                > ieciom ale zawsze można uderzyć w martyrologiczny ton-bo to matkaA że cw
                > ana przy okazji...to już drobiazg."

                Ja tam nie oddaje wszystkiego dzieciom, oszczedzam na wlasna starosc. Na szczescie nie jestem nie jestem szczesliwa posiadaczka licznego potomstawa, bo wielodzietne rodziny zawsze kojarzyly mi sie z patologia - przede wszystkim z patologia wiezi miedzyludzkich.
          • kol.3 Re: zależność finansowa mamy- szantaż emocjonalny 15.01.11, 07:12
            Twoja matka miała czwórkę dzieci, żyjąc i szarpiąc się przez pewien okres życia z pijakiem, wychowywała Was (czyli wszystko spadło na nią) i nie wypracowała sobie emerytury.
            Nie wiem na ile jest realne by teraz miała pracę, bo z Twoich postów wynika, że znaleźć pracę to nic prostszego, zwłaszcza dla kobiety ++. Ponieważ dzieci jest czworo, uważam że wysiłek finansowy dla każdego z Was byłby niewielki, by matce pomóc. Dla mnie jesteście nie w porządku.
            Co do mojej sąsiadki, matki naściorga dzieci, to jest to osoba chora z niewielką rentą, wystarczyłoby parę tysięcy, aby postawić ją na nogi. Dzieci jak widać też się nie poczuwają.
            • kawka74 Re: zależność finansowa mamy- szantaż emocjonalny 15.01.11, 09:57
              Autorko wątku, nie słuchaj tych bredni.
              Nie pozwól wbić się w poczucie winy, bo to Wasza matka jest w tej chwili nie w porządku. Masz swoją rodzinę, masz dziecko i nie masz powodu, dla którego miałabyś odbierać własnemu dziecku, żeby oddać dorosłej, zdrowej i leniwej kobiecie.
            • swinka-morska Re: zależność finansowa mamy- szantaż emocjonalny 15.01.11, 13:07
              > Twoja matka miała czwórkę dzieci, żyjąc i szarpiąc się przez pewien okres życi
              > a z pijakiem, wychowywała Was
              To się trzeba było prędzej rozwieść.
              Nie ma za chwalić kobiety, która pozwoliła pijakowi przez tyle lat udupiać siebie i dzieci.

              > wychowywała Was (czyli wszystko spadło na nią) i nie wypracowała
              > sobie emerytury.
              To normalne, że matka wychowuje swoje dzieci. To standard, a nie żaden unikalny wyczyn.
              Autorka wątku napisała, że matka teraz ma możliwość wypracowania sobie stażu emerytalnego.


              > Ponieważ dzieci jes
              > t czworo, uważam że wysiłek finansowy dla każdego z Was byłby niewielki, by mat
              > ce pomóc.
              Ale dlaczego?
              Mają swoje rodziny, swoje dzieci - im powinni pomagać, a nie zdrowej matce w wieku produkcyjnym, której się nie chce pracować.
            • attiya Re: zależność finansowa mamy- szantaż emocjonalny 20.01.12, 15:45
              ale ty przeczytałaś dokładnie wypowiedzi autorki? jej matka jest zdrowa, zus kilka razy odmawiał jej renty, prace w liczbie kilku miała ale traciła je bo w kólko chodziła na zwolnienia wydumane. To zdrowa 50 kilkulatka, sprawna, ciesząca sie zyciem, bywająca tu i tam, uczestnicząca w imprezach roznych, wiec sory manitou...a że zyla z mezem pijakiem? a kto jej kazał? co innego pomoc schorowanemu, staremu rodzicowi, co innego zdrowej, w wieku produkcyjnym kobiety
        • royal_pl Re: zależność finansowa mamy- szantaż emocjonalny 17.01.11, 12:03
          menodo napisała:

          > Wielodzietność jest stanowczo przer
          > > eklamowana"
          >
          > Tez mam taka refleksje. Ten watek powinny przeczytac wszystke mlode kobiety, kt
          > ore marza o duzej rodzinie...

          Masz to co sobie wychowasz.
          • menodo Re: zależność finansowa mamy- szantaż emocjonalny 17.01.11, 13:04
            > Masz to co sobie wychowasz."

            Tak, zgadzam sie. Przy czym nadal uwazam, ze wielodzietnosc jest przereklamowana - zwlaszcza gdy slysze, ze dzieciom nie sa potrzebne dobra materialne, wystarczy im to, ze ich duzo, bo grunt to rodzina:)
      • burza4 Re: zależność finansowa mamy- szantaż emocjonalny 15.01.11, 00:10
        kol.3 napisała:

        > Z tego co piszesz wynika, że dzieci mama miała czworo. Wg mnie moglibyście się
        > zrzucić każdy po parę groszy i wspomóc mamę.

        Rada byłaby ok, pod warunkiem, że byłoby to "wspomożenie" - czyli dodatek do pensji czy niskiej emerytury, a nie utrzymywanie zdrowej, sprawnej kobiety - w sile wieku jak na dzisiejsze czasy tylko dlatego, że jej się nie chce pracować. Sytuacja byłaby zupełnie inna, gdyby mama wykazywała jakiekolwiek starania i po prostu jej pensja byłaby za niska. A tu - niestety - matka zachowuje się jak pijawka. Straszy dzieci alimentami? no ja bym w tym momencie ucięła dyskusję mówiąc, żeby leciała do sądu, bo ode mnie nie dostanie ani grosza. Są pewne granice. Bardzo wątpię, żeby sąd uznał ją za uprawnioną do alimentów od dzieci, skoro nie ma przeciwskazań do pracy.

        Przecież 800 zł nie załatwi sprawy, to za mało żeby się utrzymała, więc ile powinni dawać - odejmując własnym dzieciom od ust, bo babcia ma fanaberię się bawić i odbija sobie kiepskie małżeństwo?
    • kawka74 Re: zależność finansowa mamy- szantaż emocjonalny 14.01.11, 19:02
      Gdyby Twoja matka nie mogła pracować, to co innego, ale może, tylko nie chce.
      Wygodne, nie powiem.
      Obawiam się, że jedynym wyjściem z sytuacji jest odcięcie matce wszystkich, łącznie z dwuzłotówką na bułki, dopływów finansowych. Nie pracuje, bo wie, że jeśli trochę pojęczy, to dostanie, czego chce. A jeśli nie dostanie?
      Tyle że najlepiej będzie uzgodnić to z rodzeństwem i trzymać wspólny front. Inaczej akcja wychowawcza spali na panewce.
      • verdana Re: zależność finansowa mamy- szantaż emocjonalny 14.01.11, 19:54
        Pytanie- Twoja mama jest w wieku emerytalnym, ale brakuje jej trzy lata do emerytury. czy ma jakakolwiek szansę na legalne zatrudnienie na etat? Bo łatwo powiedzieć "niech idzie do pracy', ale czarno widze zatrudnienie kobiety po 60-tce, legalnie, na trzy lata.
        • kawka74 Re: zależność finansowa mamy- szantaż emocjonalny 14.01.11, 20:01
          "mama zaczęła wycofywać się z życia zawodowego pod pretekstem braku sił i chorób. Stale przebywała na zwolnieniu lekarskim, w konsekwencji straciła pracę. W ciągu ostatnich 5-6 lat pracowała najwyżej kilka miesięcy: zawsze powtarza schemat nowa praca – L4 – zasiłek dla bezrobotnych- starania o rentę itp. Oferty pracy odrzuca tłumacz , że już się w życiu napracowała, nie ma siły, jest chora itp."

          Czyli praca była, tylko się mamy autorki wątku nie trzymała.
          • verdana Re: zależność finansowa mamy- szantaż emocjonalny 14.01.11, 20:16
            Że pracabyła, to jak najbardziej wierzę. Tyle, ze mama miała zaswiadczenia lekarskie, czyli może dowodzic, że byla chora i w konsekwencji choroby tracila pracę.
            Ale obawiam się, ze już nie będzie. I co wtedy? Mama, jak najbardziej, sama sobie winna. Ma jednak "dowody",ze się starała, tylko chorowała. Teraz jest w wieku emerytalnym, nikt jej do pracy nie przyjmie, zatem została bez srodków do życia i sąd zasądzi alimenty...
        • m.dawid Re: zależność finansowa mamy- szantaż emocjonalny 14.01.11, 20:13
          moja mama ma 54 lata. nie ma jeszcze praw emerytalnych -tzn wypracowanych tych niezbednych iluś tam lat,po ktorych przysluguje emerytura - brakuje jej wlasnie tych ok 3 lat. Jesliby je miala to bylabym przynajmniej spokojna o jej utrzymanie na emeryturze. a co do pracy to tak ma szanse pojsc: ale odmawia bo nie ma sily pracowac na kasie, nie nadaje sie do pracy przy komputerze, sprzatac nie bedzie bo jest chora itp. W ciagu ostatnich 2 miesiewcy zrezygnowala z 2 ofert bo czekala na to ... ze dostanie rente. ja wiem, ze to nie sa prace marzen ,ale w tej sytuacji? Przy braku doswiadczenia i umiejestonosi nie zostanie prezesem i nie bedzie siedziala w cieplym biurze popijajac herbate :(
          skarżyla się ostatnio że up proponuje pracę ,a jak się nie podejmie to skreśla z listy... więc wziela zwolnienie lekarskie, zeby nie pójść podpisać listy i nie dostać oferty...
          • verdana Re: zależność finansowa mamy- szantaż emocjonalny 14.01.11, 20:18
            A, to inna sprawa. Ma jeszcze sześć lat do emerytury i nie ma renty, a wiec oficjalnie nie jest chora. W tym wieku nie ma raczej szans na uzyskanie alimentów sądownie.
          • kawka74 Re: zależność finansowa mamy- szantaż emocjonalny 14.01.11, 20:36
            Jeśli nie podejmiecie jakichś sensownych kroków, przygotuj się na to, że do końca życia będziecie łożyć na jej utrzymanie, bo albo sumienie Wam nie pozwoli nie dawać pieniędzy, albo mama w końcu wywalczy je sądownie.
            Musicie odciąć jej, i to teraz, pieniądze, tak, aby zmusić ją do podjęcia pracy na te trzy lata, których jej brakuje. Nie jest dzieckiem, chociaż tak się zachowuje.
            • verdana Re: zależność finansowa mamy- szantaż emocjonalny 14.01.11, 20:52
              Jestem za, o ile jesteś 9a chyba jesteś) na 100% pewna, ze to nie choroby, a lenistwo.
              Twoja matka jest w moim wieku, cholera. To jest wiek, kiedy się pracuje, a nie żebrze.
              • m.dawid Re: zależność finansowa mamy- szantaż emocjonalny 14.01.11, 21:29
                no wlasnie tego sie boje - ze najblizsze 20,30 lat bede placic po te kilka stów miesiecznie - mój maz tez mnie tym straszy.
                co do chorob:" ZUS nie przyznaje renty - juz kilka razy - wiec chyba biegli wiedza co robia - mimo dzisiejszych probnlemow z tym orzecznictwem. Dwa: jakos jak ja bym byla chora, w depresji i z reumatologicznymi problemami wykluczajacymi prace to chyba bym nie miala sily byc co tydzien na zabawie czy tam wieczorku, codziennie w kosciele, u kolezanki, na zebraniu itp. z calym szacunkiem oprocz stekania nie widze powaznego problemu ze zdrowiem: na pewno ma jakies klopoty, lekarze na cos te zwolienia pisza, no ale verdana Ty jestes w 100 % zdrowa nic Ci nie strzyka, nie boli? no takie zycie jest cholera, ze czasem sie zeby zaciska i pracuje :(
                • verdana Re: zależność finansowa mamy- szantaż emocjonalny 14.01.11, 21:42
                  No, zdrowa jestem, cholera...
                  • noname2002 Kol.3 15.01.11, 08:50
                    "Twoja matka miała czwórkę dzieci, żyjąc i szarpiąc się przez pewien okres życia z pijakiem, wychowywała Was (czyli wszystko spadło na nią) i nie wypracowała sobie emerytury."
                    Tak, dzieci powinny jej wynagrodzić to, że "dla ich dobra" szarpała się z pijakiem.
                    To BYŁ jej wybór. Podobnie jak ilość dzieci.
                    Kto wynagrodzi dzieciom dzieciństwo z ojcem pijakiem?one nie miały wyboru?
                    • kol.3 Re: Kol.3 15.01.11, 14:04
                      Skąd wiesz dokładnie jak było w tym małżeństwie? Nikt nie zostaje alkoholikiem z dnia na dzień, kobieta do rozwodu musiała dojrzeć, to trochę trwało, w końcu rozwiodła się, to jej się liczy na plus. Liczba dzieci - nie wiem czy zależała tylko od niej, alkoholicy zapewne nie są dżentelmenami w pożyciu małżeńskim. Poza tym zastanawia mnie, że matka zdrowa wg córki jak rydz, dostaje skierowania na komisje lekarskie do ZUS. ZUS dzisiaj choremu na nowotwór w ostatnim stadium udowodni, że się nadaje do pracy, bo jest szlaban na renty. Córka nie chce pomóc, toteż szuka usprawiedliwień.
                      • kawka74 Re: Kol.3 15.01.11, 14:40
                        Liczba dzieci - nie wiem czy zależała
                        > tylko od niej, alkoholicy zapewne nie są dżentelmenami w pożyciu małżeńskim.

                        Ty, popatrz, a moja matka dała radę i ma jedno.

                        dostaje skierowa
                        > nia na komisje lekarskie do ZUS.

                        Gdzie jest napisane, że była kierowana na komisję do ZUSu?

                        Córka nie chce
                        > pomóc, toteż szuka usprawiedliwień.

                        NIkt przytomny by nie chciał.
                        • kol.3 Re: Kol.3 15.01.11, 20:11
                          Autorka pisała, że ZUS odrzucał jej wnioski o rentę, czyli musiała niejednokrotnie dostawać skierowania na komisję lekarską. Jakby była taka zdrowa jak autorka usiłuje nam wmówić, lekarz skierowania by jej nie dał.
                          • kawka74 Re: Kol.3 15.01.11, 22:12
                            ZUS odrzucał jej wnioski o rentę, co oznacza, że musiał ją wezwać na komisję nie dlatego, że jest taka strasznie chora i ma na to papier, tylko dlatego, że orzecznik ZUSu musi stwierdzić, czy to, na co jest chora, dyskwalifikuje ją jako pracownika. Tak więc matka autorki wątku może i ma problemy zdrowotne, ale nie na tyle istotne, żeby nie mogła pracować w ogóle, w żadnym zawodzie i żadnym wymiarze godzin.
                            BTW Ja też mogę przedłożyć wniosek o rentę i wypisać listę dręczących mnie chorób z odpowiednią dokumentacją, co nie oznacza z automatu, że nie jestem zdolna do pracy.
                            Tak, wiem, ZUS nic innego nie robi, tylko daje renty nieuprawnionym i zabiera naprawdę chorym - to chciałaś napisać?
                            • kol.3 Re: Kol.3 16.01.11, 12:23
                              Manipulujesz głupio i nieudolnie. Matka dostaje skierowania od lekarza z przychodni, co oznacza, że jej zdrowie nie jest w porządku i może być rozpatrywana jako kandydatka do renty. Gdyby była zdrowa, lekarz nie dałby jej skierowania do ZUS.
                              To, że nie dostaje renty wcale nie oznacza, że jej zdrowie jest w porządku, obecnie rząd ratując rozpaczliwie budżet dał prikaz o ograniczeniu świadczeń, a więc ZUS odsyła z kwitkiem także tych co się na rentę kwalifikują.
                              Córce jest łatwiej przyjąć dla usprawiedliwienia swojego postępowania, że matce nic nie jest, po to napisała na forum aby uzyskać rozgrzeszenie od podobnych sobie.
                              • kawka74 Re: Kol.3 16.01.11, 12:54
                                Głupota, nawet tłustym drukiem wypisana, nie przestaje być głupotą.
                                Masz jakiś osobisty żal do ZUSu?
                                • kol.3 Re: Kol.3 16.01.11, 23:20
                                  Nie, zawodowo mam sporo wspólnego z budżetem państwa i wiem jak jest w odróżnieniu od Ciebie.
                                  • kawka74 Re: Kol.3 17.01.11, 09:44
                                    Olaboga, to już wiem, dlaczego ten budżet tak wygląda.
                      • burza4 Re: Kol.3 15.01.11, 14:42
                        A jakie usprawiedliwienie ma dla siebie matka? nie leczy się - a baluje. Trudno uznać ją za niezdolną do jakiejkolwiek pracy, skoro wiele osób z faktycznym ubytkiem na zdrowiu pracuje i dorabia. Trudno żeby ZUS dawał renty każdemu, komu się nie chce pracować. Nie ma szlabanu na renty, niestety - a medialny szum w jednostkowych przypadkach nie odzwierciedla tego ile osób pobiera te świadczenia mogąc pracować.
                        • kol.3 Re: Kol.3 15.01.11, 20:22
                          A skąd wiesz, że się nie leczy? Raczej jest odwrotnie niż piszesz, skoro się stara o rentę, do lekarza chadza, coś jej jest, co autorka wątku bagatelizuje, bo tak jej wygodnie.
                          Matka wychowała czwórkę dzieci samotnie w zasadzie, bo ojca alkoholika nie liczę, zapier. dol miała zapewne nieziemski, żadnego życia ani cienia rozrywki dla siebie, potem poszła do pracy zawodowej, w końcu jak wysiadła zdrowotnie i stara się o rentę, żebrząc u dzieci o grosze, o 50-100 zł., córka ma do niej pretensję, że matka stara się żyć jak człowiek, wychodzi do ludzi, o zgrozo chodzi na basen (!) i darmowe imprezy kulturalne! No rozpusta po prostu!

                          • triss_merigold6 Re: Kol.3 15.01.11, 20:28
                            Życie z alkoholikiem przez tyle lat to był JEJ wybór.
                            • mama_myszkina Re: Kol.3 21.01.12, 02:26
                              triss_merigold6 napisała:

                              > Życie z alkoholikiem przez tyle lat to był JEJ wybór.

                              Tak, bo świat jest czarno-biały.
                          • m.dawid Re: Kol.3 15.01.11, 20:52
                            Kol 3 ,
                            nie nie mam pretesji i nie wypomianam mamie ze chodzi na basen i na spotkania, tylko jesli jest zdolna do utrzymywania takiej wzmozonej aktywnosci i biegania tu i tam od rana do nocy to moim subiektywnym zdaniem jest tez zdolna do pracy. Takie zdanie maja tez lekarze orzecznicy - nie jeden - nie dwoch - ja sie moge nie znac - ale w 10 konowalow pod rzad ciezko mi uwierzyc.
                            Leczy sie, ale ja się też lecze - pewnie 80 % ludzi ma pewne klopoty zdrowotne, co nie oznacza ze nie pracuja i spoleczenstwo ma na nich zarabiac.
                            Popatrz wokół siebie - sami 100% zdrowi chodza do pracy? U mnie w firmie jest kobieta po raku piersi i nawrotach, ktora zawsze wracala do pracy mimo ze ma rente. Pracuje bo taki jest jej wybor i koniecznosc finansowa - nie uzala sie nad soba i nie oczekuje ze swiat jej wynagrodzi ciezkie zycie i doswiadczenia jakie miala. Za 600 zl sie nie utrzyma i musi pracowac. Kropka. Pewnie by wolala chodzic na uniwersytet trzeciego wieku i basen ale jej nie stac narazie.
                            Moze i mnie jest wygodnie, moze to egoizm, mam do niego prawo - tak samo jak moja mama , ktora tez w swoim egoizmie nie myslala o mnie.
                            Nie poruszalam tutaj watku naszego jako dzieci losu - ale poniewaz padlo tu kilku zdan na ten temat wiec coś napisze. Dzieci - ja i moje rodzensstwo tak jak ktos napisal nie mialy wyboru. Ja przezylam, widzialam, i doswiadczylam spraw ktorych nie poiwinnam znac jako dziecko i nastolatka, bo mama zrobila sobie ze mnie powiernice, ochroniarza, przyjaciolke i swiadka w jednym. Nie bede sie rozwodzic bo zaraz napiszesz ze co ona miala zrobic, na kogo miala liczyc itp. Nie mam pretensji, wyroslam z nich i je przepracowalam, ale nie mam ochoty placic ceny za jej ciezkie zycie - bo nie ja mu zawinilam i nie jest ono konsekwencja MOICH WYBORÓW. Chcesz czy nie - ona wybrala sobie meza- ktory juz przed slubem mial klopot z alkoholem o czym wiedziala - kiedy na swiecie bylo pierwsze dziecko pierwszy raz ja uderzyl - sprawa rosla w oczach jak my- dzieci - i miala szanse i czas na to aby zareagować, a nie fundować sobie i nam piekło przez prawie 20 lat. Ma tez szanse popracowac jeszcze troche i zapewnic sobie emeryture - jesli bedzie za mala i bede miala mozliwosc na pewno jej pomoge - tak jak teraz okazjonalnie to robie - ale nie mam zamiaru zgodnie z radami , ktore tu padly dac sie wpedzic w oplacanie jej aktywnosci poki jeszcze jest zdolna do pracy. Za 5 czy 10 lat juz nie bedzie mogla pracowac - wtedy to bedzie inna historia. Ale teraz moze - i uwazam ze nie jest sprawiedliwe wymaganie ode mnie zebym ja od tego obowiazku uwolnila.
                            • menodo Re: Kol.3 15.01.11, 22:43
                              Mam wrazenie, ze w tym wszystkim najbardziej przeszkadza Ci to, ze matka nie chce byc juz meczennica - jak ta pani, ktora z nowotworem chodzi do roboty, aby dorobic do renty; rozumiem, ze to jest dla ciebie wzor matki?

                              Matka powinna cierpiec, nie jakis tam uniwersytet III wieku albo basen tylko kasa w tesco a potem sprzatanie klatek schodowych - tak, aby do wnusiow jeszcze cos dorzucic, bo inaczej nie ma szansy, by ja odwiedzily.
                              Znam stare kobiety, ktore jeszcze po 70. sprzataly u sasiadow, aby dorobic do emerytury, bo dzieci kredyt wziely i sie pozadluzaly albo na wakacje pieniazkow im brakowalo.
                              • kawka74 Re: Kol.3 15.01.11, 23:00
                                Matka nie musi być męczennicą - ale na własny koszt, bez żebrania u własnych dzieci, którym też się nie przelewa.
                                Rozumiem, że trzeba sobie zracjonalizować plany na przyszłość, ale bez przesady.
                                • menodo Re: Kol.3 15.01.11, 23:33
                                  > Rozumiem, że trzeba sobie zracjonalizować plany na przyszłość, ale bez przesady
                                  > .
                                  ??? nie rozumiem.
                                  • kawka74 Re: Kol.3 16.01.11, 10:50
                                    Nie wykluczam po prostu, że chcesz, podobnie jak Kol3, udupić własne dzieci.
                                    Albo obie odebrałyście odpowiednią tresurę w domach rodzinnych.
                                    • kol.3 Re: Kol.3 16.01.11, 11:09
                                      Nie wiem czy to kwestia tresury czy posiadania serca na właściwym miejscu.
                                      • kawka74 Re: Kol.3 16.01.11, 11:31
                                        Tresury, tresury.
                                        Tak, jak dzieci trzeba kochać mądrze, tak rodziców też trzeba kochać mądrze, co oznacza, że ani jednym, ani drugim nie można na wszystko pozwalać z powodu samego faktu zaistnienia więzów rodzinnych.
                                    • menodo Re: Kol.3 16.01.11, 13:21
                                      kawka74 napisała:

                                      > Nie wykluczam po prostu, że chcesz, podobnie jak Kol3, udupić własne dzieci.
                                      > Albo obie odebrałyście odpowiednią tresurę w domach rodzinnych."

                                      Ojojoj, no to mocno pojechalas. I po dzieciach, i po domu rodzinnym.
                                      Rozumiem, ze zabraklo racjonalnych argumentow :D
                                      To sie zdarza - w dyskusjach o cudzych matkach czesto uruchamiamy wlasne projekcje; widze, ze u Ciebie sporo nieprzepracowanych dramatow z dziecinstwa skoro tak wiele udupiajacych matek widzisz wokol siebie:D
                                      Coz, wspolczuje, polecam szklanke wody przed napisaniem kolejnego posta, pare glebokich oddechow, ewentualnie polgodzinny marszobieg.
                                      EOT
                                      • kawka74 Re: Kol.3 16.01.11, 13:39
                                        Tia, EOT.
                                        Boisz się czegoś, że podwijasz ogon pod siebie i uciekasz?
                                        • menodo Re: Kol.3 16.01.11, 22:16
                                          > Tia, EOT.
                                          > Boisz się czegoś, że podwijasz ogon pod siebie i uciekasz?"

                                          Takie teksty to moje dziecko slyszalo od dresiarek w gimnazjum, wiec tym bardziej EOT.
                                          • kawka74 Re 16.01.11, 22:27
                                            Ratlerki tak robią - cap za łydkę i chowamy się za nogę pani.
                                            Śmieszna jesteś trochę z tym swoim zadęciem i brakiem znajomości własnego języka.
                                            Jeszcze raz EOT?
                                            • menodo Re: Re 16.01.11, 23:40
                                              Ale po co mnie prowokujesz? Do czego jest Ci to potrzebne? Obrazilas juz moich rodzicow, wyrazilas juz przypuszczenie, ze zamierzam skrzywdzic swoje dzieci...Czego Ty ode mnie chcesz?
                                              Matka Cie skrzywdzila? W zyciu Ci sie nie powiodlo?
                                              Przeraza Cie, ze mialabys dac wlasnej matce 200 zl na miesiac? Bo mnie nie, aczkolwiek moja mama jest finansowo samowystarczalna. Niemniej, nie wyobrazam sobie, abym kiedykolwiek mogla odmowic jej pomocy, takze finansowej. Tak zostalam wychowana, czy - jak wolisz- udupiona.

                                              Jesli masz jakis problem z wlasna matka, zapisz sie na terapie, na wizyte do psychiatry nie potrzeba skierowania od lekarza rodzinnego. Ale nie zasmiecaj forum swoimi osobistymi wycieczkami do osob, ktore prosza Cie, abys tych wycieczek zaprzestala.


                                              • purpurowa_komnata Re: Re 16.01.11, 23:59
                                                Menodo-Twoje słowa na temat matki Kawki są co najmniej nie na miejscu, zwłaszcza,ze nie żyje.
                                                Najpierw pomyśl. potem pisz.
                                                Mama autorki wątku nie dba o własne interesy, licząc na dzieci. I to tylko o to chodzi.
                                                Zamiast wypracować pewne środki finansowe- ona liczy na niepewne....
                                                Przy takim postawieniu sprawy- obawiam się, że udzielana pomoc zawsze okaże się niewystarczająca,
                                                • menodo Re: Re 17.01.11, 00:17
                                                  A niby skad ja moglam o tym wiedziec?
                                                  Zwroc uwage, ze ja - sprowokowana przez Kawke- prosilam o brak dalszych prowokacji. Nie mam zwyczaju jezdzic po cudzych uczuciach wobec rodzicow czy dzieci.
                                                  Kawka, uderzajac w moich "udupiajacych mnie" rodzicow, rowniez nie wiedziala, czy zyja, czy nie.
                                                  Czy zyja moje wszystkie dzieci - rowniez nie ma pojecia.

                                                  Zanim sie zada komus ciosy ponizej pasa, warto sie chyba zastanowic nad konsekwencjami?
                                                  • kawka74 Re: Re 17.01.11, 09:43
                                                    Postawiłam prostą tezę co do powodów, dla których tak, a nie inaczej się zachowujecie. Przypuszczam, że uderzyłam w czuły punkt, stąd reakcja niewspółmierna do zagadnienia i czerwona mgła na oczach, która utrudniła zrozumienie słowa pisanego.
                                                    Nie prosiłaś o brak dalszych prowokacji, tylko rzuciłaś się na mnie z miernej jakości złośliwością i próbowałaś uniknąć riposty chowając się za EOT.
                                                    Biedactwo.
                                                  • menodo Re: Re 17.01.11, 13:29
                                                    Kawka, daj spokoj. Jestes smieszna, Twoje projekcje sa zenujace, poza wycieczkami osobistymi nie stac Cie na zadna racjonalna refleksje; w dodatku trudno z Toba polemizowac, bo za chwile mozna uslyszec zarzut od osob wtajemniczonych w Twoja historie rodzinna - ze jest sie potworem bez serca....Wez sie jakos ogarnij kobieto.
                                                  • kawka74 Re: Re 17.01.11, 15:18
                                                    EOT oznacza End of Topic, a nie "Jeszcze się pobawię w kąsanie łydek, bo nie wytrzymam, żeby nie mieć ostatniego słowa".
                                                    Gdzie konsekwencja?
                                                  • menodo Re: Re 17.01.11, 15:36
                                                    No, jakos tak zachecilas mnie do dalszego kontaktu swoja prowokacja, ze byc moze uciekam z podkulonym ogonem, bo sie - hehe - przestraszylam sily Twojej argumentacji.
                                                    Nadal jednak uwazam, ze nasza rozmowa jest niepotrzebna, wiec zaprzestan tych swoich kasliwosci na poziomie dresiarki z gimnazjum.
                                                  • kawka74 Re: Re 17.01.11, 16:03
                                                    Nadal uważasz, że rozmowa jest niepotrzebna, ale rozmawiasz.
                                                    Dajesz się sprowokować komuś, komu przypisujesz poziom dresiarki z gimnazjum (BTW co Ty masz z tym gimnazjum, uczysz się tam?).
                                                    Ba, czujesz się sprowokowana czymś, co prowokacją nie było, ale najwyraźniej diagnostycznym trafieniem w dziesiątkę i owszem.
                                                    Jednym słowem - straciłaś panowanie nad sobą z powodu ziarnka prawdy.
                                                    Przykre, ale terapia może pomóc.
                                • kol.3 Re: Kol.3 16.01.11, 11:14
                                  Skąd wiesz, że się dzieciom nie przelewa, kobieta ma czworo dzieci, nic nie wiemy o ich sytuacji finansowej. Poza tym autorka nic nie wspomina aby pozostała trójka interesowała się matką, gdyby rodzina była solidarna, lojalna coś by razem wymyślili w kwestii dopracowania do emerytury w jakiejś lżejszej formie i finansowego wsparcia matki..
                              • attiya Re: Kol.3 20.01.12, 15:53
                                ale matka autorki ma 54 lat a nie 70...
                                za moment trzeba będzie pracować do 67 roku życia a jej trudno w tym wieku popracować te trzy lata coby sobie wyrobić wczesniejsze prawo do emerytury
                          • kiddo5 Do kol.3 15.01.11, 21:37
                            To moja matka miala 'zapier. dol zapewne nieziemski' bo wychowala trojke dzieci przy jednoczesnej pelnoetatowej pracy zawodowej. Przez wiekszosc mojego zycia widywalam ja rano i po 6, kiedy wracala z pracy. Nie wiem co zreszta mozna robic w domu kiedy dzieci juz sa w szkole.
                          • kawka74 Re: Kol.3 15.01.11, 22:13
                            skoro się s
                            > tara o rentę, do lekarza chadza, coś jej jest

                            Jesteś niewiarygodnie naiwna.
                            • kol.3 Re: Kol.3 16.01.11, 07:33
                              Nie, nie jestem naiwna, to Ty jesteś niezorientowana. Jak się chce od lekarza uzyskać lewe zaświadczenie, trzeba dać w łapę, a matka na łapówki nie ma pieniędzy, gdyby miała pieniądze na" wziątki "dla lekarzy, to już by dawno miała rentę
                              • kawka74 Re: Kol.3 16.01.11, 10:48
                                To znaczy, że matka musi uzyskać lewe zaświadczenie, bo faktycznie jej renta nie przysługuje? Czy chcesz dopisać następny grzech do listy przewin dzieci - że nie dały pieniędzy na łapówkę?
                                • kol.3 Re: Kol.3 16.01.11, 11:16
                                  Nie pie.prz bez sensu, skoro nie potrafisz znaleźć sensownych argumentów.
                                  • kawka74 Re: Kol.3 16.01.11, 11:20
                                    A Ty potrafisz? Gdybyś potrafiła, nie musiałabyś się uciekać do ataków personalnych.
                          • attiya Re: Kol.3 20.01.12, 15:49
                            faktycznie głupie zł...ale raz zł, raz 250 i robi się z tego miesięcznie 500
                            a poza tym autorka przechodzi na wychowawczy....czyli kasy mieć nie bedzie.....jej mąz ma zdrowej tesciowej dawac kase?
                            a basen to wcale nie taka tania sprawa....
          • mama_myszkina Re: zależność finansowa mamy- szantaż emocjonalny 21.01.12, 02:22
            m.dawid napisała:

            > moja mama ma 54 lata. nie ma jeszcze praw emerytalnych -tzn wypracowanych tych
            > niezbednych iluś tam lat,po ktorych przysluguje emerytura - brakuje jej wlasnie
            > tych ok 3 lat. Jesliby je miala to bylabym przynajmniej spokojna o jej utrzyma
            > nie na emeryturze. a co do pracy to tak ma szanse pojsc: ale odmawia bo nie ma
            > sily pracowac na kasie, nie nadaje sie do pracy przy komputerze, sprzatac nie b
            > edzie bo jest chora itp. W ciagu ostatnich 2 miesiewcy zrezygnowala z 2 ofert b
            > o czekala na to ... ze dostanie rente. ja wiem, ze to nie sa prace marzen ,ale
            > w tej sytuacji? Przy braku doswiadczenia i umiejestonosi nie zostanie prezes
            > em i nie bedzie siedziala w cieplym biurze popijajac herbate :(
            > skarżyla się ostatnio że up proponuje pracę ,a jak się nie podejmie to skreśla
            > z listy... więc wziela zwolnienie lekarskie, zeby nie pójść podpisać listy i
            > nie dostać oferty...

            To są klasyczne objawy przewlekłej depresji, włącznie z odlegliwościami bólowymi, które naprawdę się czuje.

            Mama się w tym kierunku diagnozowała?
    • gwen_s Re: zależność finansowa mamy- szantaż emocjonalny 15.01.11, 21:37
      ja bym powiedziała jej żeby podała Was, jako dzieci (nawet jak poda tylko Ciebie to rodzeństwo też będzie musiało) o alimenty... U nas to poskutkowało, bo teściowa tylko od nas wołała a córcia miała w D, wiedziała, że jeżeli M będzie musiał płacić to siostrzyczka również, więc nie chciała jej od "chleba" zabierać, a żyjemy na tym samym poziomie!
      • noname2002 Kol.3 15.01.11, 22:34
        "w końcu jak wysiadła zdrowotnie i stara się o rentę, żebrząc u dzieci o grosze, o 50-100 zł., córka ma do niej pretensję, że matka stara się żyć jak człowiek, wychodzi do ludzi, o zgrozo chodzi na basen (!) i darmowe imprezy kulturalne! No rozpusta po prostu! "
        Dla Ciebie grosze a dla innych to mogą być poważne wydatki, gdyby dla założycielki wątku to były drobne kwoty to pewnie by tu nie pisała.
        • ewenny58 najlepsze rozwiązanie 15.01.11, 23:57
          najlepszym rozwiązaniem, to mamę wydać za mąż za faceta, co ma lub będzie miał emeryturę
          nawet jak on zemrze, to mama będzie miała po nim rentę rodzinną
          wszyscy będą zadowoleni
          • m.dawid podsumowanie 16.01.11, 13:09
            Zostawcie już ten temat drogie Panie, bo porozumienie między wami nie jest mozliwe. Ja się z Kol nie zgadzam i nie napisalam tu aby sie usprawiedliwiac ani uzyskwiac rozgrzeszenie , ale uzyskac rade i uporzadkowac mysli na ten temat. Swoje zdanie już sobie ugruntowalam, wiem czego chcę a czego nie: nie mam ochoty dać się manipulować - ani więcej tłumaczyć spraw dla mnie oczywistych. Nie przeszkadzają mi oceny niektorych mówiace ze jestem bez honoru i serca. Moze i tak - wasza sprawa co na ten temat myslicie. Ja pomoglam tyle i moglam, teraz jest czas na moje zycie i moje sprawy i nie mam zamiaru dać się wiecznie ciągnać za rękaw, tylko dlatego że niektórzy uważają że tak powinnam robić.
            Wiekszosc rzeczy ktore napisalam nie zostala nawet przeczytana, np. to ze teraz nie pracuje bo jestem na bezplatnym wychowawczym... zdaniem obrońców postawy mojej mamy mój mąż też ma pewnie moralny obowiązek wspomagania jej finansowo,aA ZUS w ogóle nie przyznaje rent, moja mama nie ma sobie nic do zarzucenia, całą winę za zło tego świata i jej ciężkie obiektywnie życie ponosi złośliwy los itp
            Proponuję zakończyć ten temat i dziękuję wszystkim za konstruktywne uwagi.
            • neptunka m.dawid - zajrzyj proszę na pocztą gazetową 16.01.11, 14:47
            • doctor.no.1 Re: podsumowanie 16.01.11, 23:24
              m.dawid, te opinie, które pojawiły się na forum, że powinnaś pomóc matce i że jesteś niewdzięczna przypominają mi reakcję otoczenia, kiedy np. małżonek alkoholika próbjue znaleźć pomoc otoczenia i zrozumienie u rodziny, np. rodziców pijącej osoby. Wtedy też pojawiają się takie "obrończynie", które wieszają kalumnie na pokrzywdzonym, a nie krzywdzącym. Cóż - :) to takie dulskie, prawda?

              Na pewno masz rację, nie jest obowiązkiem dzieci utrzymywanie zdrowych rodziców. Na pewno, nie ponosisz odpowiedzialności za jej złe wybory i oczywiście, że stosuje szantaż emocjonalny wobec Ciebie. Jesteś najstarsza? Bo na ogół najstarsze dziecko obciążają rodzice takimi "obowiązkami"...
              • menodo Re: podsumowanie 17.01.11, 00:02
                > Na pewno masz rację, nie jest obowiązkiem dzieci utrzymywanie zdrowych rodziców"

                No wlasnie,ale chyba nie do konca wiadomo, czy matka autorki watku jest zdrowa?
                Rozumiem, ze corka przychyla sie do zdania ZUS, ale lekarz rodzinny ma chyba jakies podstawy, aby kierowac pacjenta na rente?

                Dla mnie to nie jest oczywista sytuacja.
                • annb Re: podsumowanie 17.01.11, 08:40
                  Lekarz rodzinny może też być zmęczony natarczywością i nachalnością pani.
                  Zrozum menodo że są ludzie którzy na głowie staną aby nie pracowac.Praca ich nudzi.
                  Są jak rajskie ptaki dla których wciąż żyje bal.I oni się nie zmienią. A żeby bawić się/bywać/zwiedzać i kosztowac życie musi być żywiciel który na to da.
                  W tym przypadku są to dorosłe pracujące dzieci.
                  • menodo Re: podsumowanie 17.01.11, 11:23
                    Tak moze byc, ale wcale nie musi - mamy tylko relacje corki. Nie wiadomo, w jakim stanie zdrowia jest matka. Sumy, ktore "wyludza" od corki nie sa dla mnie szokujace - w kazdym razie na balowanie nie wystarczylyby; matka jako dzialaczka ruchu trzezwosciowego, obecna codziennie w kosciele, raczej nie prowadzi hulaszczego trybu zycia. Podobno tez uczestniczy w bezplatnych imprezach kulturalnych czy wieczorkach, organizowanych pewnie dla emerytow - jakos mnie to nie bulwersuje.

                    Poza tym mysle. ze pomiedzy calkowitym finansowaniem matki a pozostawieniem jej samej sobie istnieje ogromna przestrzen mozliwosci na udzielenie jest sensownej pomocy.
                    Tylko ze autorka watku o to nie zapytala. Jej pytanie bylo manipulacyjne - czy leniwa matka w sile wieku ma prawo wyludzac od doroslych dzieci pieniadze?
                    Ja na tak zadane przez nia pytanie nie potrafie udzielic jednoznacznej odpowiedzi, bo jedyne, co jest dla mnie pewne, to patologia wiezi w tej rodzinie.
                    • annb Re: podsumowanie 17.01.11, 11:29
                      Ty pozostań przy swoim a ja przy swoim.
                      • menodo Re: podsumowanie 17.01.11, 12:50
                        No wlasnie, dzieki annb, ze pozwalasz mi miec odmienna opinie bez agresywnej wycieczki osobistej, ze albo sama jestem ofiara udupienia albo/i sama owo udupienie planuje w odniesieniu do wlasnych dzieci :D
                        Ja zreszta nie zaprzeczam, ze masz racje. Ale dla mnie argumenty autorki watku nie sa przekonujace. Musialabym wiedziec cos wiecej na temat jej matki, np. jakie ma wyksztalcenie, w jakim zawodzie wczesniej pracowala, na co dokladnie sie leczy, jaka byla matka, kiedy zajmowala sie czworgiem dzieci, jakie sa relacje miedzy rodzenstwem itd.
                    • attiya Re: podsumowanie 20.01.12, 16:01
                      matka obecnie nie pracuje, córka jest na wychowawczym, co innego dać matce od czasu do czasu stówę ale na minimalnie oszczędne życie ta stówa nie starczy, trzeba zapłacić czynsz, opłaty - telefon, tv. Następnie żywność - to kwota około 1200 zł a moze i więcej. To po 300 i w górę zł na miesiąc. Auorka nie pracuje, moze któres z jej rodzeństwa takoż. 300 ZŁ w wielu regionach to spory wydatek. Mąz autorki ma placic na zdrową teściową?
    • morgen_stern Re: zależność finansowa mamy- szantaż emocjonalny 18.01.11, 14:49
      Wieszające psy na autorce wątku na bank teoretyzują i nie miały nigdy do czynienia z kimś takim w rodzinie. Projekcje rzewnych kawałków o biednej, kochającej matce i niewdzięcznych dzieciach zostawcie sobie lepiej na wieczory przy kawce z koleżankami.

      Moja droga, rada jest tylko jedna - żelazna konsekwencja, cokolwiek postanowisz. Będą żale, płacze, wyrzuty, fochy trwające tygodniami, czyli wyciągnie cały arsenał, ale tylko to działa. Moja mama już się nauczyła, jest dużo lepiej, a jakby to powiedzieć... było dużo gorzej, niż u ciebie :)
      Nie wiem, co mogłoby pomóc, nie znam twojej mamy, może obietnica pomocy, jeśli podejmie pracę? Jeśli będziesz ją teraz regularnie finansować, to będzie worek bez dna, wierz mi. Chyba nic nie napisałaś o rodzeństwie, czy ktoś z nich pomaga? Nie da się skrzyknąć z nimi i coś wspólnie postanowić? Bo mam niejasne wrażenie, że matka uderza tylko w ciebie, instynktownie wyczuwając, że jesteś najsłabsza i pękniesz.
      • menodo Re: zależność finansowa mamy- szantaż emocjonalny 19.01.11, 00:02
        morgen_stern napisała:

        > Wieszające psy na autorce wątku na bank teoretyzują i nie miały nigdy do czynie
        > nia z kimś takim w rodzinie. Projekcje rzewnych kawałków o biednej, kochającej
        > matce i niewdzięcznych dzieciach zostawcie sobie lepiej na wieczory przy kawce
        > z koleżankami."

        Jezeli do mnie te refleksje - (az tak rzewne moje kawalki nie byly) to rzeczywiscie nie doswiadczylam "czegos takiego" w rodzinie. Ale czy przez to moje rozumienie sytuacji autorki musi byc znieksztalcone?
        Rownie dobrze Tobie mozna by zarzucic - ze zbyt latwo przenosisz wlasne doswiadczenia i dlatego identyfikujesz sie z corka, szantazowana emocjonalnie przez matke- manipulantke, ktorej sie pracowac nie chce.
        Ja nie mam jednoznacznego obrazu sytuacji w tej rodzinie.
    • katetiu Re: zależność finansowa mamy- szantaż emocjonalny 17.01.12, 18:10
      nie wierze-jakbym slyszala moja historie
      u mnie sprawa wyglada b.podobnie mama bardzo czesto zwraca sie o pomoc finansowa,rowniez mam male dziecko-mieszkam za granica
      roznica polega na tym ze mame dodatkowo sponsoruje jej facet-a mama z tych pieniedzy utrzymuje swojego syna tj.mojego brata
      brat ma 27lat nie pracuje,nic nie robi oprocz siedzenia przed komputerem-z tego wszystkiego popadl w nerwice ,miewa stany lekowe-mama poswiecila sie mu calkowicie-nikt nie moze powiedziec na brata zlego slowa-jest na kazde jego skinienie i zachcianke,kupuje mu papierosy,jedzenie,sprzata pokoj,sponsoruje 1w 100% z pieniedzy swojego faceta-a brat potrafi przegrac wszystko w pokera-mama nie ma do niego pretensji-twierdzi ze miala dobre intencje bo chcial wygrac-i popiera go w 100% chociz czasem bywa nawet agresywny
      ja natomiast to ta ktorej w zyciu wyszlo-mieszka za granica i mozna zwrocic sie do mnie o pomoc finasowa w kazdej chwili-oczywiscie zawsze pod pretekstem lekoe ,pradu itp
      probowalam mamie przemowic do rozsadku-wszystko na nic...
      tak bardzo jej teraz potrzebuje ale ona widzi tylko syna i jego problemy
      wypomnialam jej ze powinna isc do pracy,zeby miec chociaz na tel.zeby zadzwonic do swojego wnuka-dodam ze nigdy nie dzwoni-bo twierdzi ze nie ma pieniedzy...
      moglabybyc na skypie-ale nawet tego nie zrobi-bo brat spi do popoludnia i nie chce go budzic
      wygarnelam jej ostatnio-ze nie ma jej w moim zyciu ,ze nie dzwoni,mysli tylko o swoim synu,ze mysli ze ja tu mam raj-a to nie prawda bo miewam dni depresyjne,siedze w domu z malutkim dzieckiem ,maz w pracy...nawet nie mam komu sie wyplakac-a ona na to ze zawsze twierdzilam ze jest zla matka,ze mecze ja tymi smsami ze ona ma 100razy wiecej problemow i ze w zyciu dala mi wszystko a ja ja teraz obrazam i mecze psychicznie ...ona nic nie rozumie a ja jestem juz bezsilana..postanowilam nie dzwonic nie pisac...moze ktos ma na to jakis zloty srodek??/pomozcie
      • sorbeta Re: zależność finansowa mamy- szantaż emocjonalny 17.01.12, 20:23
        Wiem co czujesz.Chociaż moja mama jest samodzielna finansowo, to również nie ma jej w moim życiu, chociaż mieszka kilkanaście kilometrów ode mnie.Całą miłość również przelała na syna.Ja również niedawno usłyszałam, że wszystko mi dała co mogła i mam nie obciążać psychicznie jej synka, bo sobie uroiłam odrzucenie.A prawda jest taka, że również nie dzwoni(brata zamęcza wprost telefonami) , nie zaprasza do siebie a moich dzieci to nigdy na rękach nie miała(teraz są nastolatkami).
    • kara_mia Re: zależność finansowa mamy- szantaż emocjonalny 17.01.12, 20:54
      odpowiem poniekąd cytatem :

      wszystkie decyzje jakie podejmujesz należą do ciebie - są z pewnością utrudnione i przygwożdżone ciężarem odpowiedzialności i obciążenia jakie niosła, ale jesteś w końcu dorosłą osobą, i masz możliwość innego pokierowania swoim życiem.


      proponuje na wybranie się na spotkanie osób współuzależnionych.
    • katetiu Re: zależność finansowa mamy- szantaż emocjonalny 17.01.12, 21:32
      czasem myslalam o wizycie u psychologa-taka 3cia bezstronna osoba moglaby obiektywnie stwierdzic w czym jest problem..
      zaczelam obwiniac sie o to ze wygarnelam mamie ze powinna isc do pracy,ze tak ostro przebiegla nasza rozmowa-jestem osoba strasznie emocjonalna
      ale mam juz serdecznie dosc tej sytuacji!!!mama i brat przyzwyczaili sie do tego ze zawsze znajdzie sie ktos kto wesprze ich finansowo-a onie nie robia kompletnie NIC tylko uzalaja sie nad wlasnym losem....a moje problemy sa blache bo przeciez ja zawsze dam sobie rade....
    • zolla78 Re: zależność finansowa mamy- szantaż emocjonalny 18.01.12, 11:38
      Te historia z głównego wątku przypomina mi moją babcię. Owdowiała jak tata był w technikum. Do pracy nie poszła, jak tylko jakąś jej proponowano to chora była. Tylko jakoś lekarze nie bardzo umieli ustalić na co. Była tak chora, że nie mogła w bibliotece pracować - niby kręgosłup - ale jakoś nie przeszkadzało jej to kilka tygodni w ogrodzie u jej siostry truskawki pielić. Te choroby nie przeszkadzały jej też palić jak smok. Ale skoro do pracy nie mogła iść, to całą rodzina zobowiązana była jej pomagać i żywność przywozić ze wsi, jej dzieci przetrzymywać całe wakacje, żeby ona sobie mogła odpocząć itp. A ona w tym czasie ploteczki pod blokiem. Jak miała mnie jako niemowlę wziąć na ręce, to zbyt chora była. Kilka lat później swojego wnuka nosiła godzinami i kręgosłup jej nie przeszkadzał.
      Raz u jednej cioci na wsi zjechało się sporo osób i nie było jakoś specjalnych warunków by położyć wszystkich spać - rodzice dzieci musieli iść do stodoły spać, żeby dla dzieci było miejsce w domu. Babcia niemal histerię urządziła jak się dowiedziała, że będzie musiała spać z nami w pokoju, bo ona ma taki lekki sen, ona się nie wyśpi. Ciocię, której pośrednio niegościnność w ten sposób brzydko zarzuciła, że nie zapewniła jej gościowi warunków do snu - do płaczu doprowadziła. Okazało się, że ten jej "lekki" sen, był na tyle mocny, że po jej łóżku 6-tka dzieciaków wyszła przez okno z tego pokoju i poszliśmy do stodoły do rodziców.
      A jak ktoś usiłował jej powiedzieć, że nie jest fair tak udając chorą i migając się od wszelkiej pracy i pomocy i mając tak roszczeniową postawę - to prawie że umierała z tej choroby, łącznie z symulowanymi zawałami i pobytami w szpitalu, za które jej dzieci opiernicz od lekarzy dostawały.
      Zatem autorkę głównego wątku rozumiem chyba. Trzymaj się i nie daj zaszantażować.
      • konwalka OT 18.01.12, 12:52
        w tej całej historii dla mnie osobiscie najbardziej wstrząsająca jest dla wstawka o pani z rakiem piersi i przerzutami, która musi chodzic do pracy, zeby mieć co jeść i za co sie leczyć
        ja pie..., co za kraj...
        ps. tak, nic innego nie mam do powiedzenia
        • jolunia01 Re: OT 18.01.12, 19:16
          konwalka napisała:
          > w tej całej historii dla mnie osobiscie najbardziej wstrząsająca jest dla wstaw
          > ka o pani z rakiem piersi i przerzutami, która musi chodzic do pracy, zeby mieć
          > co jeść i za co sie leczyć
          > ja pie..., co za kraj...

          wiesz, to ta pani ma dobrze - 600 zł renty i pracę. Moja przyjaciółka - bez piersi, nerki, kawałka płuca i węzłów chłonnych ma rentę przyznawaną powtarzalnie na dwa lata, ostatnio już 520 zł. Do żadnej pracy się nie nadaje, a nawet gdyby się nadawała, to tam gdzie mieszka i tak żadnej wystarczająco lekkiej nie ma. Może teraz (komisja w lutym) dostanie wreszcie bezterminowo. Ma 53 lata (jest młodsza od matki autorki wątku), dwoje studiujących dzieci i mąż zarabiający - jak dobrze pójdzie 1500 zł. Pozwól, że powtórzę za tobą: Ja pie..., co za kraj...
          • mozambique Re: OT 19.01.12, 11:59
            mi jzu wszytko wyjasnił tekst ze mama, zeby uniknac stawiania sie na wezwanie urzedu parcy "wziela" sobie zwolnienie lekarskei
            osobiscie wiem ze sa lekarze u ktorych L4 mozna wziąć nawet po dlugoeltniej przyjazni i nawet bez stękania zbytniego

            i bez zbednego fantazjowania i szukania fikcyjnych przykładów - matka mojego M. od wielu lat rozwiedziona , juz na emeryturze, bardzo dbajaca o siebei i mająca stałego od wielu lat adoratora, a takze 2 juz doroslych, wyksztalconych i pracujacych synów domaga sie stałych , miesiecznych kilkustezłotowych przezlewów ( "na leki") wyłącznie od starszego syna. Młodszy nie interesuje sie matką w ogóle i tez matka zadnej uwagi od niego nie oczekuje i nie żąda.

            Szczytem bezczelnosci było przekazanie owych wpłat od starszego syna "na leki" młodszemu synowi aby zapłącil alimenty na włąsną córke.
            Gdy starszy na to zapowiedzial ze przelewu matce nie wyśle a za to pokryje jej kazdy rachunek z apteki oraz bezposrednie opłaty za mieskzanie - matka obraziła sie smiertelnie.
    • saguaro70 Re: zależność finansowa mamy- szantaż emocjonalny 20.01.12, 08:43
      Mama jest zdrowa. Prowadzi bardzo aktywny tryb zycia, przy którym, ja robię wysiadkę. Więc, przepraszam, jest sępem. Aby tylko coś upolwać, czytać, naciągać dzieci. Nie do pomyślenia. Moja tesciowa taka była. ale raz na zawsze się skończyły pożyczki wspomaganie.
      Jeśli mama chce na chleb, to powiedz, że ten chleb kupisz.
      A jak zechce kasę na leki to powiedz, że wexmiesz receptę i w aptece weźmiesz lek na kredyt, ale na jej nazwisko.
      Nie może tak być, że matka ciągnie od Ciebie kasę i wzbudza wyrzuty sumienia.
      Przestań dawać. Raz, drugi znajdzie się pod grubą krechą i do pracy pójdzie. Bo jak każdy jej pomaga, to ona z tego korzysta.
      Pozdrawiam cieplutko :):)
    • gabbie to jest najsmutniejszy wątek, jaki widzialam 21.01.12, 20:20
      przeciez to mama

      jedyna mama
      • kasia_750 Re: to jest najsmutniejszy wątek, jaki widzialam 22.01.12, 00:29
        gabbie napisała:
        >to jest najsmutniejszy wątek, jaki widzialam
        > przeciez to mama
        > jedyna mama

        Masz rację. Strasznie to smutne, że mama tak wykorzystuje swoje dziecko. I wpędza je w poczucie winy swoim zachowaniem.
        Miejmy nadzieję, że m.dawid się nie podda i uda jej się postawić granice a mama w końcu stanie się ... mamą. W końcu to jedyna mama.
        • eryk2601 Re: to jest najsmutniejszy wątek, jaki widzialam 22.01.12, 13:08
          Podpisuję się pod tym, co napisałaś.
          Smutne, że mama tak szeroko korzysta z różnych form terapii i jeszcze nie zrozumiała, że nie powinna manipulować córką i wpędzać ją w poczucie winy.
    • kiszczynska kopnąć matkę w d.. 22.01.12, 22:55
      i tyle w tym temacie
    • bretoff Watek z przed roku a na forum ... 22.01.12, 23:16
      ...dyskusja , w tym czasie mamusia mogla podjac prace na poltora etatu i pomagac bezrobotnej corce , wyjsc za maz za bogatego amerykanskiego finansiste , wygrac szostke w toto-lotka lub co niedaj Boze wachac stokrotki od korzenia .
Inne wątki na temat:
Pełna wersja