Zmiana po ślubie...?

15.01.11, 19:41
Znacie osoby, które zmieniły się po ślubie w sposób diametralny?

Słyszałam kilka razy o tym, że po ślubie wyjdzie z człowieka prawdziwa natura itd., ale nigdy w to nie wierzyłam. Niewiarygodna wydawała mi się sytuacja, w której po ślubie ktoś nagle zaczął się zachowywać w zupełnie odmienny sposób niż przed.

Znacie takie osoby? Czy naprawdę NIC nie wskazywało na to, że ta osoba przed ślubem oszukuje?

Pytam o to, z powodu sytuacji, która przytrafiła się mojej kuzynce. Facet kamuflował się przez 1,5 roku. Całą rodzinę zrobił w konia. Szkoda mi kuzynki, ale z drugiej strony... No kurcze, jak można się nie zorientować w sytuacji?!
    • marzeka1 Re: Zmiana po ślubie...? 15.01.11, 20:36
      Można jeśli to np. związek na odległość, a pan wirtualnie ciągle gada i gada, jak to kocha nad życie. Albo gdy widuje się rzadko i nie ma okazji, by lepiej się poznać.
      U mnie w rodzinie tak było, mąż kuzynki- no cud świata miał być, okazał się pijakiem, narobił długów i 4 dzieci, po czym raczył umrzeć na udar, bo chlał. Widywali się jednak tylko w weekendy, bo pan mieszkał w innej miejscowości, a przy spotkaniach był super miły.
    • mozambique Re: Zmiana po ślubie...? 17.01.11, 10:44
      Całą rodzinę zrobił w konia. Szkoda mi kuzynki, ale z
      > drugiej strony... No kurcze, jak można się nie zorientować w sytuacji?!

      no ale w jakiej ? tylko chleje czy trupa w kanapie trzymał?
      • an.i.ka Re: Zmiana po ślubie...? 17.01.11, 16:04
        Nie będę się zagłębiać w historie rodzinne. Najogólniej mówiąc przed ślubem milutki do wszystkich, do rany go przyłóż, poprowadzi miłą konwersację, przyszłym teściom się popodlizuje, och, ach, jaki idealny przyszły zięć, mąż itd.

        Po ślubie zaczął wszystkim stawiać warunki głosem nieznoszącym sprzeciwu typu do teściów: "chcecie nas odwiedzić to macie być jutro o tej i o tej" i odkłada słuchawkę. Nie uwzględnia w swoich planach nikogo. Zaraz po ślubie mają być dzieci, bo on tak chce, chociaż kuzynka nie chciała tak od razu się starać itd, itd. - ogólnie da się zauważyć ogromną zmianę.
        • kawka74 Re: Zmiana po ślubie...? 17.01.11, 16:07
          Ten typ tak ma.
          Potrafi się doskonale maskować, dopóki nie osiągnie celu.
        • mozambique Re: Zmiana po ślubie...? 18.01.11, 10:54
          w sumie zmien tylko w tej opowiesci słowo "mąż" na "żona"
          i zaraz sie okaze ze to nie zadna ukryta twarz tylko , jak to bylo ?... dorosłe życie , dojrzałosc decyzji , obrona niezależnosci ogniska domowego , stawianie wyraźnych granic i ta .. no.. ASERTYWNOŚC
          • royal_pl Re: Zmiana po ślubie...? 20.01.11, 11:11
            Dokładnie. Jak synowa jest oschla i zdystansowana wobec tesciow to jest "dojrzala i asertywna", a jak facet przejawia podobne zachowania to "zwykly cham".

            A do autorki posta mam pytanie. Po co wychodzilas za maz skoro twoi rodzice nadal sa dla ciebie najwazniejsi?
    • calineczka_777 Re: Zmiana po ślubie...? 17.01.11, 15:02
      Sa takie przypadki, bo niektorzy ludzie umieja grac jak aktorzy byle osiagnac ten cel. Sama znam 2 takie przypadki:
      1) Pierwszy przypadek: pan byl bardzo mily dla pani, doslownie nosil ja na rekach, nie pil alkoholu przy niej w okresie calego narzeczenstwa (!), byl pracowity, gotowal i sprzatal i bardzo chcial sie zenic. Doszlo do slubu: pan okazal sie alkoholikiem (dopiero wtedy jego mama przycisnieta przyznala, ze on i przed slubem pil, wiec to dziwne, ze umial jednak na jakis czas zrezygnowac z picia byleby osiagnac swoj cel), oczywiscie przestal nosic kobiete na rekach, oczywiscie nie gotowal, nie sprzatal a i prace szybko stracil. Pani przez jakis czas wierzyla, ze on sie naprawi i przez ten czas on zmajstrowal jej dziecko. Teraz sa po rozwodzie, bo pan ja systematycznie okradal by miec na alkohol (np. wyniosl telewizor z kolegami; swiadkiem bylo male wtedy dziecko). Pan poszedl gdzies w Polske i zostal znaleziony martwy, ale podobno nie znaleziono sprawcy. Pani dowiedziala sie tego od policji, bo ona byla jako byla zona jedyna rodzina (jego matka w miedzyczasie umarla a ojca nie mial) i policja skontaktowala ja by zapytac czy chce go pogrzebac na wlasny koszt(!).
      2) Pani byla wymarzona kandydatka na zone: gotowala, sprzatala, piekla ciasta i byla romatyczka, wrazliwa pobozna dziewczyna. Po slubie okazalo sie, ze nie lubi gotowac, wzniecala klotnie z mezem i uzywala bardzo nieromantycznego wulgarnego slownictwa a klocila sie glownie o pieniadze, bo to maz jest od tego by zarabiac. Malzenstwo jest ciagniete do dzis, choc facet coraz bledszy i smutniejszy i stara sie jak najmniej czasu spedzac w domu.
      Jedyne co laczy te dwie sprawy to to, ze ludzie ci krotko sie znali nim doszlo do slubu (gora rok, poltora) i wchodzac w malzenstwo byli mlodsi niz 25 lat, wiec jedyne co mi przychodzi na mysl, by jakos sie obronic przed takimi sytuacjami to to, by zawierac malzenstwa w starszym wieku (tzn. powyzej 25 lat) i jednak po kilku latach chodzenia. Wtedy juz sie nie ma tak rozowych okularow i realnie patrzy na swiat.
    • enith Re: Zmiana po ślubie...? 17.01.11, 17:15
      Nie znam osobiście ani jednego przypadku "wyjścia z człowieka natury po ślubie", gdy para ze sobą mieszkała przed zawarciem małżeństwa. Nie da się przez parę lat udawać kogoś, kim się nie jest, a już w szczególności ukrywać takich spraw, jak nałóg alkoholowy, skłonność do agresji czy chroniczną alergię na podstawowe zabiegi higieniczne. Natomiast związki na odległość, to inna bajka. Pijak i brudas na randki może przychodzić czyściutki i trzeźwy choćby nawet i 100 lat. Dlatego ja zawsze byłam zwolenniczką mieszkania z partnerem przed ślubem. Mnie to uchroniło przed wyjściem za mąż za pana, który w okresie chodzenia za rączkę śpiewał peany na cześć partnerstwa w związku, a po zamieszkaniu razem zepchnął brutalnie do roli obsługującej go kuchty. Choć przyznać muszę: pan się nadzwyczaj dobrze kontrolował przez 6 miesięcy. Potem brakło mu sił lub chęci i wyszło szydło z wora tak, że proszę siadać.
      • burza4 Re: Zmiana po ślubie...? 17.01.11, 18:29
        enith napisała:

        > Nie znam osobiście ani jednego przypadku "wyjścia z człowieka natury po ślubie"
        > , gdy para ze sobą mieszkała przed zawarciem małżeństwa. Nie da się przez parę
        > lat udawać kogoś, kim się nie jest,

        Oj, zapewniam cię, że się da - i można świetnie się kamuflować nawet mieszkając razem.
        Wytrwałość w staraniach jest adekwatna do tego jak bardzo chce się osiągnąć cel.
        • joanna35 Re: Zmiana po ślubie...? 17.01.11, 19:44
          Zgadzam się z burzą. Moje dwie koleżanki stwierdziły, że dowiedziały się za kogo wyszły za mąż - jedna po sześciu latach trwania małżeństwa podczas sprawy rozwodowej(zdradzał ją), druga wprawdzie się jeszcze nie rozwiodła, ale po 13 latach w jej mniemaniu udanego związku facet zaczął takie jazdy, że ja dziękuję(jazdy trwaja do dzisiaj czyli 8 lat, przemoc fizyczna, psychiczna i zdrada).
          • an.i.ka Re: Zmiana po ślubie...? 17.01.11, 20:33
            Ale po sześciu i trzynastu latach to jest chyba inna kategoria zmiany.
            Facet kuzynki zmienił się od razu po ślubie - są małżeństwem mniej niż pół roku.

            • marzeka1 Re: Zmiana po ślubie...? 17.01.11, 20:50
              No to jak chce wdepnąć w jeszcze większy kanał, to niech z panem zajdzie w ciążę, do czego pan niby dąży.
            • joanna35 Re: Zmiana po ślubie...? 18.01.11, 15:07
              Wiesz co teraz nieważne jest jak on się zmienił ważne co ona z tym zrobi, bo może to mieć wpływ na całe jej życie.
              • mehil.dam Re: Zmiana po ślubie...? 19.01.11, 14:00
                Ja też myślę, że to nie kwestia ślubu, tylko zamieszkania razem, choć nie wykluczam, że mogą się również zdarzyć przypadki zmian po wypowiedzeniu TAK przed ołtarzem, ale sądzę, że to już raczej kwestia jakieś psychicznych nieprawidłowości.
                Myślę jednak, że bardziej popularna jest wiara, że ślub cudownie człowieka odmieni. Myśli sobie taka dziewczyna, że jej narzeczony imprezowicz, co lubi sobie wypić i z kolegami wyjść nagle zacznie soboty wieczór spędzać z nią przy komedii romantycznej na kanapie. Albo z drugiej strony jakiś delikwent myśli, że jak narzeczona się stanie żoną to zacznie mu domowe obiadki stawiać przed nos po przyjściu z pracy lub ciasta domowe piec. Jednostka niezadowolona z braku zmiany małżonka zaczyna się frustrować i w konsekwencji zmieniać z idealnej przyszłej połowy na kłótliwego, wymagającego innego złego męża, bądź żonę. Często kwestia niedomówień niestety.
                • royal_pl Re: Zmiana po ślubie...? 20.01.11, 11:15
                  > TAK przed oł
                  > tarzem, ale sądzę, że to już raczej kwestia jakieś psychicznych nieprawidłowośc
                  > i.

                  Bredzenie. facet jest zupełnie normalny. Po prostu ozenil sie kobieta, a nie z jej tesciami, rodzenstwem czy kumpelkami i potrafi to wyartukolowac, za co szczerze go podziwiam. To raczej z autorka posta jest cos nie tak. Powiina sie ona zastanowic, kto teraz jest jej nablizsza i najwazniejsza rodzina, maz czy rodzice. Jesli odpowie sobie, ze rodzice, to powinna dac sobie spkoj z tym malzenstwem...
                  • marionaud_1 Re: Zmiana po ślubie...? 22.01.11, 11:01
                    No to może coś optymistycznego. Moja przyjaciółka miała chłopaka z rodzaju tych rzabawowych: balangi, dziewczyny, angażowanie się w każdą akcję rozrywkową. Wpadli, pobrali się - ona z oczekiwaniem, że to nie ma szans i skończy się rozwodem. I nie skończyło! FAcet okazał się niesłychanie rodzinny, oddany ojciec aż miło. Widać taka była jego właściwa natura pokryta głupią młodzieńczą brawurą.
Pełna wersja