kobietka_29
16.01.11, 12:23
Kartki na Boze Narodzenie od tesciow nie dostalismy. Tesciowa tlumaczyla sie, ze woli teraz dzwonic, zamiast slac kartki. Ale zadzwonic wtedy tez nie zadzwonila. Mojemu mezowi jeczy, ze tak bardzo by chciala porozmawiac ze mna przez telefon, ale nigdy nie poprosi mnie do telefonu. Wczoraj miala okazje ze mna porozmawiac. byly moje urodziny i do tego okragle. I co? Nic. Ani kartki nie dostalam, ani nie zadzwonila. A zapomniec, nie zapomniala, bo swoja siostre poinformowala, ze ja mam urodziny i ktore. Ciotka zadzwonila. Zreszta ciotka jest wogole na prawde rowna i rozumiemy sie z nia bez slow. Ale tesciowa dalej sie nie odzywa. maz sie wkurzyl, ale dzis znow probowal ja bronic. Nie wytrzymalam i powiedzialam mu, co o tym mysle. Nie pierwszy raz. Ilez mozna ich tlumaczyc? Oni kochani sa i nigdy nie robia niczego umyslnie. Jak mozna byc takim slepym? wczoraj jeszcze sie wkurzal, ze oni mnie tak traktuja. Dzis juz tlumaczy, ze pewnie to dlatego, ze matka przestala wysylac kartki i tylko dzwoni na rozne okazje. Wiec mowie z sarkazmem, ze faktycznie, zadzwonic to przeciez nie zapomniala...To on znow tlumaczy, ze moze sie zle czula, moze to, moze sramto. Ale to wcale nie znaczy, ze oni mnie nie szanuja i nie lubia. Wiec mowie: "No, faktycznie, takie zachowanie moze byc tylko oznaka milosci." Pokiwal glowa i sie zamknal. W takich momentach najchetniej spakowalabym swoje rzeczy i poszla w trzy wiatry. Czuje wtedy, ze on sobie ze mnie kpi i ze nigdy tego nie zmienie. z jednej strony sam dobrze wie i sam pierwszy krzyczy, ze ich zachowanie jest wstretne. Ale wystarczy tylko jedna rozmowa z nimi i juz 5 minut pozniej gada inaczej i ich broni...rece mi opadaja. Moze jakas przerwa w zwiazku by cos dala?