madmaga
18.01.11, 11:44
Witam
Moj mąż 10 miesięcy temu, kiedy byłam w szpitalu rodzić drugie dziecko zaczął kręcić z panną przez internet. Oczywiście o tym fakcie dowiedziałam się później (dokładnie po sześciu miesiącach), kiedy znalazłam w jego szafie drugą komórkę o której nie wiedziałam. Zadzwoniłam na numer, który był tam zapisany i... Dowiedziałam się całej prawdy. Zresztą nie tylko ja. Panienka, z którą romansował nie wiedziała, że jest żonaty. Okazało się, że jeździł do niej urywając się z pracy, po czym o 16 wracał do domu jak gdyby nigdy nic. Chciałabym zaznaczyć, że ona mieszka 100 km od miejsca naszego zamieszkania.
Pomimo, że jeździł do niej wiele razy nie spali ze sobą. Wszystko jednak dążyło w tym kierunku. Całowali się.
Gdy tylko się dowiedziałam wyrzuciłam go z domu. Było mi jednak ciężko to wszystko znieść, ponieważ kochałam go i mamy razem dwójkę dzieci.
Parę dni później odezwał się do mnie i zaczął prosić o to abyśmy do siebie wrócili. Obiecywał, że już nie będzie się z nią kontaktował, że ona się dla niego nie liczy, że liczy się tylko rodzina. Uwierzyłam mu. Dałam mu pierwszą i ostatnią szansę.
Parę miesięcy poźniej a dokładnie w tą sobotę, w dzień, w którym wróciłam z delegacji dowiedziałam się, że był u niej, pisał rozpaczliwe maile i smsy. Dowiedziałam się także, że niejednokrotnie przez te miesiące próbował się z nią kontaktować.
A dowiedziałam się ponieważ ona do mnie zadzwoniła. A zrobiła to ponieważ wcale nie podobało jej się to, że ją nęka. Nie chciała z nim być.
Zawalił mi się świat. Załamałam się. Stwierdziłam, że już go nie kocham, że za wiele krzywd mi wyrządził. Błagał i prosił o przebaczenie, mówił, że mnie kocha i że tylko ze mną chce być. Ja uparcie obstawałam przy swoim. Cała ta skrucha trwała jeden dzień, bo na następny dzień znowu dowiedziałam się, że do niej dzwonił. W końcu nie wytrzymał i dzisiaj powiedział mi prawdę. Że kocha ją i nie może o niej zapomnieć, że chodzi jak narkoman nie mogąc przestać o niej myśleć. Pomimo to, że mnie też kocha musi z nią spróbować. Musi dowiedzieć się jak z nią będzie. A, że jest genialnym manipulantem przypuszczam, że nakręci ją na to, żeby chciała z nim być.
Poczułam się jakbym nic nie znaczyła. Nie obchodziło go to, że płaczę i że zostawia mnie z dwójką dzieci. Tylko dlatego, że jego ciekawość wzięła górę. Bezczelnie wziął komórkę i przy mnie zaczął z nią rozmawiać. Pytał się czy ożeni się znim, przekonywał, żeby chciała z nim być. Przy mnie! Nie zwracał uwagi na to, że jestem obok i płaczę. Zachowywał się jak spragniony wody człowiek, który dotarł do źródełka.
Jestem załamana. Spłynęła ze mnie cała energia życiowa. Nie wiem co mam robić. Boję się jutra.