sąsiedzi-duży problem

20.01.11, 11:01
Witam
kilka lat temu do mieszkania nad moim wprowadziła sie rodzina z trójką dzieci. Od razu dało sie zauwazyć , że są bardzo głośni, szczególnie dzieciaki. Przewalają sie po podłodze, robiąc straszny hałas, krzyczą, kłóca się. Niedawno wyprowadził się ojciec, sąsiadka została z nimi sama. Szkopuł w tym ,że ona bardzo wcześnie wychodzi do pracy i bardzo późno wraca.
Dzieciaki są cały dzień bez opieki... Pół biedy , gdy są w szkole, wtedy jest spokój, ale gdy wracają zaczyna się wielki rumor. Kilka razy byłam zwrócic im uwagę (pod nieobecność matki), pochowali się , a otworzył najstarszy dziwiąc się, że on nie wie o co chodzi.
Z sąsiadką rozmawiał mój mąż- jakiś czas było znośnie, ale od niedawna znów sie zaczęło.
Kilka dni temu ja powiedziałm jej o problemie-załamała mnie mówiąc, że ma ograniczone możliwości, żeby coś z tym zrobić,! ale przeprosiła i obiecała, że porozmawia z dziećmi.
Dziś natomiast tuż po jej wyjściu do pracy, któryś z chłopców straszliwie zaczął krzyczeć, myslałam , że coś sie stało!!. Pobiegłam do nich, ale nikt mi nie otworzył, słyszałam tylko potworny wrzask plus przekleństwa...
Dzieci sąsiadki nie są malutkie, są w wieku-liceum, gimnazjum, podstawówka.
Nie wiem co mam robić, te hałasy są strasznie uciążliwe, a najgorsze jest to , że nie wiem czy mam reagować na te straszliwe wrzaski, po prostu aż ciarki po plecach przechodzą, od razu myślę , ze komus dzieje się krzywda. Tyle przecież teraz słyszy sie o różnych okropnych rzeczach.
Poradźcie, co robić? Przecież nie mogę do nich codziennie chodzić i uciszać, a to naprawdę uwierzcie jest nie do zniesienia...
    • tully.makker Re: sąsiedzi-duży problem 20.01.11, 11:32
      Poradźcie, co robić?

      Kupic sobie wille, najlepiej z kilkoma hektarani gruntu po kazdej stronie.
      • binom Re: sąsiedzi-duży problem 20.01.11, 11:40
        tully.makker napisała:

        > Poradźcie, co robić?
        >
        > Kupic sobie wille, najlepiej z kilkoma hektarani gruntu po kazdej stronie.

        Baaardzo śmieszne,
        gdybym miała tyle kasy, dawno bym w niej mieszkała
        • tully.makker Re: sąsiedzi-duży problem 20.01.11, 12:01
          Twioje czepialstwo tez zapewne nie jest smieszne dla sasiadow.
          • binom Re: sąsiedzi-duży problem 20.01.11, 12:24
            tully.makker napisała:

            > Twioje czepialstwo tez zapewne nie jest smieszne dla sasiadow.

            Ty zapewne masz codziennie spokój i ciszę nad głową, czego zazdroszczę.
            Miłego dnia.
            • tully.makker Re: sąsiedzi-duży problem 20.01.11, 13:28
              Ty zapewne masz codziennie spokój i ciszę nad głową, czego zazdroszczę.

              Nie mam. I nie oczekuje, bo mieszkam w bloku. Egzekwuja przestrzeganie zasad typu cisza nocna, czy oganiczenie glosnych prac domowych, ale nie oczekuje, ze z moejgo powodu ludzie beda chodzic na paluszkach.

              A co do ciszy nocnej - przez prawie 2 lata za moja sciana mieszkal ciezko chory straszy pan, ktory krzyczal czesto cale noce, uniemozliwiajac sen zarowno swojej rodzinie, jak i sasiadom. I co mialam zrobic - postawilam na tej sciane polke na ksiazki, co niewiele pomoglo, nie wpadlo mi do glowy robic afery. Ani nikomu innemu.
    • mikra11 Re: sąsiedzi-duży problem 20.01.11, 12:35
      Jeżeli odgłosy dochodzące zza ściany mogą sprawiac wrażenie, że cos sie w domu dzieje złego to zadzwoniłabym na policję. Po kilku wizytach młodziez pewnie przystopuje - tak myślę - no chyba, ze wizyty mundurowych spodobają się im i rodzicom.
      jeżeli natomiast odglosy nie skazuja na to, że coś się dzieje złego i nie maja miejsca w porze ciszy nocnej to niestety nie pozostaje nic innego jak do nich przywyknac lub zmienic mieszkanie (ale nie wiesz czy tam gdzie sie przeprowadzisz nie będzie podobnie lub gorzej, chyba, ze kupisz/wybudujesz domek jednorodzinny)
    • malamelania Re: sąsiedzi-duży problem 20.01.11, 12:40
      Albo jesteś trollem, albo musisz być psychiczna.

      > Dzieciaki są cały dzień bez opieki...

      Licealista, gimnazjalista i najmłodszy, tez w wieku szkolnym. pewnie wg Ciebie powinny mieć nianię.

      >Pół biedy , gdy są w szkole,

      A dlaczego aż pół biedy?jak są w szkole, też Ci przeszkadzają, tylko mniej? :DDD
      Młodzież gimnazjalna i licealna spędza naprawdę wiele godzin w szkole, jak długi może byc czas ich pobytu w domu do przyjścia matki? dwie godziny? trzy, cztery?
      I jakim cudem Ty nie masz nic innego do roboty, jak tylko nasłuchiwac hałasów z góry - w ogóle nie wychodzisz z domu?

    • blue_romka Re: sąsiedzi-duży problem 20.01.11, 12:42
      Właściwie tam, gdzie jest troje dzieci spokoju nie będzie. Same w domu kłócą się a kłótnie przeradzają się we wrzaski, a może i bijatyki. I szczerze mówiąc nie sądzę, by cokolwiek dało się zrobić. Matka pewnie pracuje całymi dniami na tę gromadkę i to się też przecież nie zmieni. Jesteś na straconej pozycji.
      Jeśli rzeczywiście uważasz, że komuś może się tam dziać krzywda (a nie tylko zmęczona jesteś hałasem), co w sumie wydaje się mało prawdopodobne, to zawiadom policję, przyjdą, sprawdzą, pogadają z matką, może to coś zmieni.
      • penelopa40 Re: sąsiedzi-duży problem 20.01.11, 12:54
        co można:
        - rozmawiać z sąsiadką i jej dziećmi, do skutku...
        - napisać do spółdzielni/wspólnoty czy innej administracji
        - zgłaszać do straży miejskiej/policji jeśli po 22.00
        - porozmawiać z innymi sasiadami, może też im w3adzi i będzie wspolny front...
        - zgłosić do ośrodka opieki społecznej że dzieci bez nadzoru, zaniedbywane, bez należytej opieki...
        nie rozumiem postawy pt. 3 małolatow może robić co chce a autorka wątku na straconych pozycjach, ma się nabawic nerwicy, bo nic się nie da zrobić...
        • binom Re: sąsiedzi-duży problem 20.01.11, 13:00
          Dla sąsiadów też jest dokuczliwy ten hałas, nie tylko dla mnie, sąsiadka niedawno też rozmawiała z matką, ale wydaje się , że ona ma to w.....
          • agnieszka_sn6 Re: sąsiedzi-duży problem 20.01.11, 14:08
            a może nie ma tego w .... tylko nie ma innego wyjścia, pracować musi żeby mieć za co jedzenie kupić a co dzieciaki do pracy ma wziąć ze sobą? postaw się na jej miejscu, może ty zaproponuj jej jakąś pomoc? Zapewnij (za darmo) dzieciakom jakąś rozrywkę jako "przyszywana ciocia"
            • binom Re: sąsiedzi-duży problem 20.01.11, 14:56
              ja rozumiem, że ona pracuje i nie wymagam by brała dzieci do pracy, przecież to niemożliwe.
              a co do pomocy- sama mam dwoje dzieci i mam się kim zajmować.
              Ludzie -chodzi tylko o to by, by moja sąsiadka zrozumiała i potrafiła przetłumaczyć swoim dzieciom, że prócz nich w tym domu mieszkają jeszcze inni ludzie, którzy też ciężko pracują, a po powrocie do domu chcą mieć spokój -to proste, a jeśli ona mi mówi, że ma ograniczone możliwości, to co ja mam zabierać jej dzieci do siebie?
              • morekac Re: sąsiedzi-duży problem 20.01.11, 15:31
                Nie chcę cię martwić, ale prawdopodobnie macie kiepską izolacje akustyczną w bloku.
                • binom Re: sąsiedzi-duży problem 20.01.11, 15:35
                  morekac napisała:

                  > Nie chcę cię martwić, ale prawdopodobnie macie kiepską izolacje akustyczną w bl
                  > oku.

                  Zgadzam się w 100%, daje się odczuć....
                  • nople Re: sąsiedzi-duży problem 20.01.11, 16:02
                    Hm... to moze coś z tym zrobić? W marketach budowanych jest całkiem sporo rozwiązań, które pomogą wygłuszyć hałas.
            • mwiktorianka Re: sąsiedzi-duży problem 20.01.11, 15:10
              binom,a ja Cie rozumiem,tylko nie bardzo wiem co Ci doradzic.Rozmawiac z matka do skutku...tylko czy to coś zmieni.Moje zdanie jest takie,że matka nigdy nie uczyła dzieci szacunku do innych ludzi.Ja też mam troje dzieci(dwoje to nastolatki,a najmłdsze lat siedem)i kiedy były młodsze zawsze prosiłam aby nie hałasowały za bardzo kiedy sie rozhasały tłumacząc,że pod nami mieszkaja ludzie.Sasiedzi nigdy sie nie skarzyli choc na dole mam taka sasiadke,ktora z pewnościa zrobilaby afere,gdyby bylo za głosno(kiedys czepiła sie,ze mała płacze,a córka była wtedy niemowlakiem i była akurat chora).Rozumiałabym gdyby chodzilo o całkiem male dzieci,w wieku przedszkolnym czy wczesnoszkolnym,ale jakos trudno mi sobie wyobrazic,że licealista czy gimnazjalista musza zachowywać się jak małe dzieci.Wrzaski,tupanie i walenie w podłoge to nie jest normalne zachowanie w tym wieku.A twierdzenie,że hałas w bloku to normalne jest dla mnie dziwne.Jasne,że blok to nie willa i zawsze bedzie glosniej,ale to nie znaczy,ze mozna kompletnie nie liczyc się z sasiadami.Co by bylo gdyby kazdy lokator wrzeszczal co sił w plucach i walił w podłoge czy sciany?
              Może popytaj wsród sasiadow jak oni to znoszą i razem poproście sasiadke o rozmowe,wytłumaczcie na spokojnie,ze bardzo wam to przeszkadza i,ze powinna powaznie porozmawiac ze swoimi dziecmi,ktore sa na tyle duże,ze powinny wiedziec co to kultura i szacunek dla innych.A moze zaaranzowac rozmowe w obecnosci dzieci?To powinno odniesc lepszy skutek niz gadanie matki.
              • binom Re: sąsiedzi-duży problem 20.01.11, 15:32
                no właśnie , chyba problem tkwi własnie w tym , że ona nie uczy tego swych dzieci, no bo ską one mają brać przykład, skoro ona codziennie, powtarzam codzieenie ok godz. 23 jeździ odkurzaczem po chałupie? lub w sobotę tak czasem się drze na nich, że nie sposób tego nie usłyszeć.
                Gdy moje dzieciaki dostają "wścieklicy", natychmiast stawiam ich do pionu, tłumacząc, że nie mieszkamy tu sami i niezbyt miło jest słuchać takich odgłosów.
                W ten sposób , gdy zostają sami w domu mam pewność ,że nikomu nie zakłócają spokoju...
                • hamerykanka Re: sąsiedzi-duży problem 20.01.11, 16:00
                  To czesto chyba ludzka tepota.
                  My mamy dom, sasiadow kilkadziesiat metrow od nas. Dzieciaczki (5 i 7 lat) dra sie, do niedawna jezdzili cala rodzinka (dzieci na motorach krosowych, tatus w pickupie) przez nasza dzialke do swojego znajomego, ktorego dzialka graniczy z nasza. Rozmawialo sie pare razy, strzelali glupa, nawet pytali czy ta dzialka to nasza. Na jezdzenie pomoglo zawiadomienie szeryfa, ktory przyszedl pogadac do nich i powiedzial ze za nastepny raz ich zamknie. Ale ich kochane pieski dalej lataja wolno i obs...mi podworko, odchody znajduje wszedzie, obsikuja drzewka. Nie chce dzwonic do szeryfa w tej sprawie bo boje sie ze podrzuca mi trutke dla szceniaka , torego bedziemy odbierac za dwa miesiace. Ogrodzic 2 ha raczej trudno (dla psa wydzieli sie kawalek i ogrodzi). Soboty spedzaja na chlaniu pod domem i wrzaskach. To ten typ ludzi, ktorzy maja innych w glebokim powazaniu.
                  Czasem marze o kupieniu broni...
                  • mwiktorianka Re: sąsiedzi-duży problem 20.01.11, 20:48
                    No właśnie,jeśli matka nie potrafi rozwiazywac problemów z dziećmi na spokojnie,a tylko wrzaskiem to nie ma się co dziwic,że dzieci między soba tez sie tak komunikuja.Spirala sie nakreca.Obserwowalam ostatnio sytuacje w szkole mojej 7-letniej córki.Matka chlopca z jej klasy praktycznie wogóle nie mowi do niego normalnie tylko wrzeszczy, więc on do niej tez,wlos sie na głowie jeży.Dzieciak jest nadpobudliwy,przeszkadza na lekcjach i ogolnie sa z nim problemy.Ale jesli tak wygladaja jego relacje z matka to trudno oczekiwac,ze bedzie spokojnym ,pogodnym dzieckiem.
                    • mehil.dam Re: sąsiedzi-duży problem 21.01.11, 15:59
                      Aż mi się skojarzyło z naszą sąsiadką starszą panią. Jak np. tłukła w rurki jak wierciliśmy o 17 (pora Mody na Sukces) i chodzi o rozpowiada po klatce, że u nas ciągłe awantury (czyli jak w każdym normalnym domu kłótnie ze 3 razy w miesiącu) ...
                      • binom Re: sąsiedzi-duży problem 21.01.11, 18:49
                        co to jest Moda na Sukces?

                        a kłótnie trzy razy w miesiącu to pikuś, byleby nie wiercenie o siódmej rano w niedzielę, bo tak też było, cała klatka schodowa miała przymusowa pobudkę...
                        • mps61132 Re: sąsiedzi-duży problem 22.01.11, 15:27
                          W zasadzie to nie możesz zrobić.Jeśli Twoja rozmowa nie przynosi skutku to nie bedziesz biegała tak w koło bo to Ciebie wezmą za wariatkę a nie to że dzieci są uciążliwe.Jeśli hałasowałyby po 22h możesz wzywać policję,wcześniej każdy ma prawno żyć po swojemu bo jest u siebie.Jeżeli hałas jest naprawdę bardzo uciążliwy i to nie tylko dla Ciebie ale i dla sąsiadów to radzę z nimi porozmawiać i spytać czy są za tym żeby napisać w tej sprawie podanie i złożyć w Spółdzielni za zakłócanie spokoju.
            • mam_na_nia_alergie Re: sąsiedzi-duży problem 22.01.11, 20:39
              jaja sobie robisz? jeszcze autorka wątku ma im fundować opiekę? sarkazm czy nie sarkazm, prawda jest taka że jak robisz sobie dzieci to twoim zasranym obowiązkiem jest i na nie zarobić i dać im opiekę, tak by nadmiernie nie przeszkadzały innym w bloku, bo to że ma dzieci (i zaznaczmy że nie są to noworodki, które robią chałas bo muszą) nie daje jej wyłączności budynku.

              Autorko gadaj jej aż do skutku,
              zgłoś do dzielnicowego jeśli gadanie nie pomoże, zgłoś że dzieci nie mają opieki
              • binom Re: sąsiedzi-duży problem 23.01.11, 21:09
                nie oczywiście , nawet mi nie w głowie fundować im opieki, niby z jakiej racji?
                Póki co troche się uspokoili, ciekawe na jak długo...
                • monika19782 Re: sąsiedzi-duży problem 24.01.11, 13:57
                  To są uroki mieszkania w bloku. Przyznam że moje dziewczyny też okoropnie hałaśliwe pomimo napominania, mają temperament i często sie kłócą do tego tzw. nocne Marki, mój sąsiad mieszka za ścianą ich pokoju młody singiel imprezowicz, któregoś dnia zgadaliśmy się że on przymknie oko na wrzaski moich panien ja przymknę ucho na imprezkę od czasu do czasu do 7 rano( nie żartuję) Tak zyjemy w symbiozie od kilku lat. Może można spróbować jeszcze raz jakoś się dogadać.
Pełna wersja