binom
20.01.11, 11:01
Witam
kilka lat temu do mieszkania nad moim wprowadziła sie rodzina z trójką dzieci. Od razu dało sie zauwazyć , że są bardzo głośni, szczególnie dzieciaki. Przewalają sie po podłodze, robiąc straszny hałas, krzyczą, kłóca się. Niedawno wyprowadził się ojciec, sąsiadka została z nimi sama. Szkopuł w tym ,że ona bardzo wcześnie wychodzi do pracy i bardzo późno wraca.
Dzieciaki są cały dzień bez opieki... Pół biedy , gdy są w szkole, wtedy jest spokój, ale gdy wracają zaczyna się wielki rumor. Kilka razy byłam zwrócic im uwagę (pod nieobecność matki), pochowali się , a otworzył najstarszy dziwiąc się, że on nie wie o co chodzi.
Z sąsiadką rozmawiał mój mąż- jakiś czas było znośnie, ale od niedawna znów sie zaczęło.
Kilka dni temu ja powiedziałm jej o problemie-załamała mnie mówiąc, że ma ograniczone możliwości, żeby coś z tym zrobić,! ale przeprosiła i obiecała, że porozmawia z dziećmi.
Dziś natomiast tuż po jej wyjściu do pracy, któryś z chłopców straszliwie zaczął krzyczeć, myslałam , że coś sie stało!!. Pobiegłam do nich, ale nikt mi nie otworzył, słyszałam tylko potworny wrzask plus przekleństwa...
Dzieci sąsiadki nie są malutkie, są w wieku-liceum, gimnazjum, podstawówka.
Nie wiem co mam robić, te hałasy są strasznie uciążliwe, a najgorsze jest to , że nie wiem czy mam reagować na te straszliwe wrzaski, po prostu aż ciarki po plecach przechodzą, od razu myślę , ze komus dzieje się krzywda. Tyle przecież teraz słyszy sie o różnych okropnych rzeczach.
Poradźcie, co robić? Przecież nie mogę do nich codziennie chodzić i uciszać, a to naprawdę uwierzcie jest nie do zniesienia...