agatina8
21.01.11, 14:44
Sprawa dotyczy mojego watku z poczatku listopada:
forum.gazeta.pl/forum/w,898,118236793,118236793,Chyba_mam_problem_z_soba_.html
Chcialabym wszystkim podziekowac za slowa otuchy i wsparcie. Chcialam przekonac sie czy mam do czynienia z natrectwem, zaburzeniem czy czyms podobnym....
Musze wam zakomunikowac, ze podjelam samodzielna walke i okazalo sie, ze potrafie zyc w balaganie! Myje podlogi raz na tydzien, ladzienki 2 ray w tygodniu, odkurzam w razie potrzeby, okna nie myte od pazdziernika (troche mrozy pomogly ;-)
Nie biegam jak szalona po domu ze sciereczka. Z moich obserwacji wynika, ze sprzatanie traktowalam jak odskocznie od problemow, tych prawdziwych, czyli niesnaski w malzenstwie, glownie na plaszczyznie porozumienia i szacunku na poziomie maz-zona. No coz, tu niewiele chyba zdzialam, albo trwac, albo odejsc. Dzieci male, bardzo by cierpialy i kladac na szali wybieram droge meki. Moze jak podrosna to pomysle o wlasnym zyciu. Maz dla dzieci jest dobry, bardzo go kochaja i nie ma u nas ciaglych klotni i tym bardziej wyzwisk, wiec atmosfery zlej nie maja...
Pozdrawiam serdecznie