Nowa sytuacja rodzinna

IP: *.dynamic.chello.pl 24.01.11, 12:29
Mam wiele obaw w związku ze zmiana konstrukcji naszej rodziny.Mój mąż ma syna z poprzedniego małżeństwa.Do tej pory chłopak znajdował się pod opieką matki.W chwili obecnej sąd uznał ją za niewydolną wychowawczo i dzieciak zamieszka z nami.Dawid ma 14 lat i sprawia problemy wychowawcze.Przechodzi okres buntu:zaniedbuje szkołę(powtarza klasę,prawie w ogóle nie chodzi na zajęcia)Wynosi różne przedmioty z domu,wraca do domu po 23...itp.Tak robi pod opieką matki.Kiedy przyjeżdżał do nas z wizytą zachowywał się zupełnie inaczej.Mamy jeszcze dwóch synów:Jakub ma 9 lat i jest najlepszym uczniem w szkole,a Tymek ma 2 lata.Nie wiem czy podołam wychowaniu całej trójki tak,aby nie odbyło sie to kosztem innych dzieci.Proszę o radę co zrobic na poczatku,żeby każdy znał swoje prawa i obowiązki i abym potrafiła to wyegzekwowac...
    • verdana Re: Nowa sytuacja rodzinna 24.01.11, 13:52
      Bardzo trudna sytuacja, ale tu główna rolę w wychowaniu najstarszego powinien grać jego ojciec, a nie Ty. uzgodnij z mężem, ze to on ma wziąć na siebie wszystkie obowiązki wychowawcze - pilnowanie szkoly, wywiadówki, zwracanie uwagi. Ty możesz być dla 14-latka kimś waznym, ale nie próbuj pełnić roli matki. Możesz wymagać sprzatnięcia po sobie talerza, ale niczego powazniejszego - to do ojca nalezy jego wychowanie.
      Być może zresztą okaze się, ze syn buntował sie przeciw matce, a u was problemów nie będzie.
      • Gość: Agusia20246 Re: Nowa sytuacja rodzinna IP: *.dynamic.chello.pl 24.01.11, 14:07
        Doskonale zdaję sobie sprawę z ogromnej roli ojca.Problem polega na tym ,że mój mąż jest praktycznie vie obecny w domu.Prowadzi własną firmę budowlana i przebywa po za domem nawet do 15 godzin na dobę.Ja mam z jego synem świetny kontakt.Pytanie czy potrafię utrzymac taki stan w obliczu codziennych problemów....
        • verdana Re: Nowa sytuacja rodzinna 24.01.11, 14:22
          W tej sytuacji Twój maż, nawet kosztem firmy, nie może być, przynajmniej w poczatkowym okresie 15 godzin poza domem. Skoro zdecydował sie na wychowywanie syna, syn jest nie mniej ważny od firmy. 14-latek nie moze zostać przeniesiony do domu ojca, w ktorym tego ojca nie ma. Bo moze się to skonczyć rozbiciem Waszej rodziny.
          W tym wypadku postawilabym ultimatum - niech mąż zatrudni zastepcę, nawet kosztem obniżenia poziomu zycia i przez co najmniej pół roku wraca o przyzwoitej porze do domu.
          • mehil.dam Re: Nowa sytuacja rodzinna 25.01.11, 00:22
            Trudna sytuacja - racja, ale nie zakładaj z góry, że nowy członek rodziny popsuje Ci Twoje idealne dzieci. Może on po prostu potrzebuje zainteresowania, czasu mu poświęcanego, rozmowy. To na pewno mu możesz dać, a skoro się dobrze rozumiecie - myśl pozytywnie, jakoś wszystko się powoli ułoży.
            I Verdana ma rację - ojca musi być więcej i walcz o to.
        • candyca Re: Nowa sytuacja rodzinna 25.01.11, 00:50
          To nie jest Twoj syn tylko syn Twojego meza. Niestety,chlopak moze Ci powiedziec w jakiejs sytuacji gdy bedziesz czegos od niego wymagac- "spadaj,nie jestes moja matka wiec nie bedziesz mi mowc co mam robic" i to dlatego wlasnie jego ojciec musi zajac sie jego wychowaniem. Sad przyznal JEMU opieke nad dzieckiem a nie Tobie. Powiem Ci z doswiadczenia, ze dziecko moze miec swietny kontakt z przybranym rodzicem(macocha,ojczym) wtedy gdy z nim nie mieszka. Gdy jednak proza zycia i szara rzeczywistosc dopada domownikow, wszystko traci na mocy.
          Bardzo powazna decyzja. Powiem szczerze,ze podziwiam Cie za odwage. No i zycze duzo konsekwencji i rozsadku.
    • mbkow Re: Nowa sytuacja rodzinna 25.01.11, 11:23
      kolezanka zartuje sobie, ze corka meza z pierwszego malzenstwa 'wykancza ich zwiazek', hahaha
      to jest co innego, jak juz dziewczyny napisaly, byc na odleglosc, a mieszkac razem. rozumiem, ze synkowie 9 i 2 lata sa Waszymi wspolnymi dziecmi. moze byc tak, ze ciezko bedzie Dawidowi wejsc plynnie w Wasz uklad. on bedzie mial tate, pozostale chlopaki - oboje rodzicow. ogolnie on bedzie tym przygarnietym po tym, jak nie wyszlo z mama, o co na pewno siebie tez obwinia. adekwatnie do tego, co on bedzie przechodzil w zwiazku z ta zmiana, Twoj maz powinien zainwestowac jako ojciec, czyli przede wszystkim czas.
      to jest wyzwanie i mysle, ze w Twoim odczuciu na 100% odbedzie sie to kosztem Kuby i Tymka, ale z drugiej strony nie ma co dyskutowac z ta sytuacja, bo to tylko utrudni Tobie ocene sytuacji, wplynie na reakcje itp. jak okazuje sie, ze np. dziecko choruje i musi trafic do szpitala, nie mysli sie, ze to jakims kosztem - celem jest wyzdrowienie.
      mysle, ze musisz sie oczyscic z oczekiwan i zalozen wobec nowego ukladu. prawa, obowiazki, egzekwowanie... mysle, ze to chyba jest na zasadzie akcja-reakcja, trudno przewidziec, jak bedzie sie zachowywal Dawid, wiec trudno ewentualnie czemus zapobiegac. to tak jak przygotowywanie sie na przyjscie dziecka, planujesz, marzysz, a potem dziecko ma kolki ;-)
      trzymam za Ciebie kciuki!!!
    • edw-ina Re: Nowa sytuacja rodzinna 25.01.11, 16:38
      radzę zajrzeć tutaj:
      forum.gazeta.pl/forum/f,14479,_macochy_.html
      pozdrawiam
      • pati-dati_matki Re: Nowa sytuacja rodzinna 25.01.11, 21:32
        nie pozwalajk na to. Zniszczy waszą rodzine. Rozpier..li ja. Zastanow sie. Masz 2 latka i syna 9 letniego. Starszy wejdzie w trudnijeszy wiek, wiek autorytetow. Mlodszy jest jeszcze taki niewinny. To nie jest twoje dziecko!!! Tylko Twojego faceta!!!!!!!!!!!! Nie bierz go do siebie. Niech idzie do osrodka!!! Nie rob wlasnej rodzine tego!!! Nie udawaj meczennicy. Chlopak na pewno ma problemy-zrywana szkola, wynoszenie rzeczy z domu?? To menel!!! nie bierz tego do domu. Zdemoralizuje ci dzieci!! NIE WARTO
        • sebalda Re: Nowa sytuacja rodzinna 25.01.11, 22:07
          pati-dati_matki, dawno nie widziałam takiego objawu bezduszności. Dziecko to nie przedmiot, ktory można wyrzucić, bo się nie podoba.
          • kol.3 Re: Nowa sytuacja rodzinna 26.01.11, 09:18
            Nie wiem czy to jest objaw bezduszności, czy ironia, powiedzenie na głos tego co w gruncie rzeczy myśli autorka wątku.
        • joanna35 Re: Nowa sytuacja rodzinna 25.01.11, 22:51
          Zatkało mnie z wrażenia:-/
        • cherry-cherry Re: Nowa sytuacja rodzinna 25.01.11, 23:20
          > nie bierz tego do domu.

          Jaka trzeba byc STRASZNA osoba zeby pisac takie rzeczy! Wlos sie jezy na glowie czytajac taki potok jadu i lawine nienawisci, w stosunku do zagubionego, zanidbanego emocjonalnie dziecka.
          Jak moga istniec tacy okropni, bezduszni ludzie na swiecie??
          • kol.3 Re: Nowa sytuacja rodzinna 26.01.11, 09:22
            Dziecko jest biedne, zaniedbane i zagubione emocjonalnie, a autorka nie zamierza się wysilać to nie jej dziecko, tylko jej męża. Tak jej zresztą wszyscy doradzają. Obowiązuje podział na moje i Twoje, nie ma pojęcia nasze.
            • edw-ina Re: Nowa sytuacja rodzinna 26.01.11, 09:40
              bezduszna jesteś ty, skoro nie widzisz, że autorka zwyczajnie się boi i w tym strachu nie ma niczego dziwnego. Więcej - dziwne byłoby gdyby się nie obawiała, bo wykazałaby tym samym daleko idącą bezmyślność.
              I tak - to jest syn jej męża i on za niego odpowiada. Nie mówię, że kobieta ma się odwrócić na pięcie i powiedzieć, że to nie jej sprawa, ale dla chłopca nie jest osobą, która ma prawo stawiać warunki, wymagać itp. A skoro już teraz chłopiec sprawia problemy, to wymaga wiele pracy. I to pracy ze strony ojca.
              Wyjątkowo denerwuje mnie bezmyślne rzucanie "autorka nie zamierza się wysilać". Zamiast w jakiś sposób wspomóc kobietę, dajesz jej butem w twarz i się cieszysz. Żałosne.
              • kol.3 Re: Nowa sytuacja rodzinna 26.01.11, 10:50
                Nie jestem bezduszna, szkoda mi chłopaka, autorki trochę mniej. Nie wiem dlaczego mi zarzucasz, że się z czegoś cieszę. Kobieta wyszła za faceta z dzieckiem, powinna mieć świadomość tego, że on jest nadal odpowiedzialny za to dziecko, które w jakimś stopniu będzie członkiem ich rodziny również. Facet z firmą owszem jej się podoba, ale już bagaż w postaci dziecka nie. Kobieta sama pisze, że dziecko jest zaniedbane przez matkę, której odebrano prawo do wychowania, ale gdy jest u nich w rodzinie zachowuje się lepiej. Czyli jest nadzieja na wyprostowanie sytuacji, na wydobycie chłopca z dna, trzeba włączyć go do rodziny, stworzyć mu poczucie bezpieczeństwa, podjąć wysiłek, którego ona nie ma ochoty podjąć. Zgadzam się, że ojciec powinien się w kapitalnym stopniu w to włączyć. Sam jednak nie da rady, jeśli obecna żona mu nie pomoże.
                Psa bezdomnego się przygarnia, a dziecka swojego męża jak widać nie.
                • renik_71 Re: Nowa sytuacja rodzinna 26.01.11, 11:37
                  kol.3 nigdzie nie doczytałam ze autorka nie chce zajmować się synem męża. Z tego co ja zrozumiałam ona ma obawy jak sobie poradzi z nowymi obowiązkami i prosi o poradę jak to wszystko poukładać.
                • edw-ina Re: Nowa sytuacja rodzinna 26.01.11, 11:39
                  ponieważ autorka nie napisała, że tego nie zrobi. nie napisała również, że facet z firmą jej się podobał, a z synem jest be. Ale w tym wypadku to nie facet pracujący po 15 godzin na dobę będzie się chłopem zajmował tylko ona. gdyby on to robił, a ona mimo wszystko się bała/denerwowała/nie była pewna - rozumiałabym, że jak reszta musi przyzwyczaić się do nowej sytuacji, a nie że odgórnie odrzuca taką możliwość. Ale w tym wypadku to ona ma 100 proc. prawo bać się jak diabli, nawet panikować. Ponieważ kiedy chcesz adoptować dziecko z takimi zaszłościami - przechodzisz szkolenie, spotykasz się z psychologami i mimo najlepszych chęci nie zawsze masz możliwość adopcji, ponieważ różni spece mogą uznać, że nie poradzisz sobie z tym. W tym wypadku kobita jest wrzucana na głęboką wodę.
                  Nie uważam, że dziecku nie należy się dobry dom. przeciwnie - pewnie sporo wycierpiało i musi odżyć. Ale naskakiwanie na autorkę nie pomoże jej. Nieco konstruktywnych rad - jak sobie poradzić w tej sytuacji może jej wskazać drogę. Stoi przed nią naprawdę bardzo ciężkie i prawdopodobnie przez długi czas niewdzięczne zadanie. A fakt, że jeśli mąż nie będzie w tym uczestniczyć ze względu na pracę może dodatkowo odbić się na jej małżeństwie.
                • tully.makker Re: Nowa sytuacja rodzinna 26.01.11, 11:47
                  Nie masz chyba cienia pojecia, jak trudna jest sytuacja wychowywania dzieci, nawet tych nie sprawiajacych problemow wychowawczych, w zrekonstruowanych rodzinach. Ja szczzerze mowiac, choc zazwyczaj nader czepliwa jestem, zlej woli w poscie autorki. A ze sie martwi? To oczywiste. to dobrze, ze szuka porady, zamiast sie obrazac, wycofywac, albo, co jeszcze gorsze, brac na siebie poswiecenie, do ktorego nie jest gotowy nikt, kto tego nie przezyl, nie doswiadczyl na wlasnej skorze.
    • demonsbaby godząc się 26.01.11, 09:35
      na wspólne życie człowieka z bagażem doświadczeń, odziedziczyłaś również ten bagaż. Główne skrzypce, będzie grać ojciec, nie ty. Twoja rola jednak w wychowaniu, jako, że ten młody "gangster" przejdzie pod twój dach jest bardzo ważna. Skoro matce odebrano prawa rodzicielskie, tyt. nieudolności, to już powinno dać tobie do zrozumienia, że ten chłopak nie doznał normalności, jaką zapewniasz jego przyrodnim braciom.
      Nie dacie sobie rady bez fachowej pomocy. Najwyraźniej oboje będziecie musieli korzystać z pomocy fachowej, oferowanej prywatnie czy tez nieodpłatnie przez ośrodki psychologiczne prowadzące terapie rodzinne, ze szczególnym uwzględnieniem "trudnej młodzieży".
      Pamiętaj jednak, że ten chłopak jest również częścią rodziny i twoja rola zaważy również na jego życiu.
    • tully.makker Re: Nowa sytuacja rodzinna 26.01.11, 09:47
      Z doswiadczenia macochy od 10 lat - wspieraj meza, ale wymagaj, by on wzial odpowiedzialnosc za swoje dziecko i za jego wychowanie. U nas w zasadzie nie ma problemow, Mala mieszka z matka, wiec sytuacja w ogole nieporownywalna z wasza, ale sadze, ze dobre stosunki moglyby sie bardzo szybko zmienic, gdyby moj partner zwalal na moja glowe swoje obowiazki rodzicieskie. Podobnie zreszta w realcji z moim starszym synem - to ja go wychowuje, choc oczywiscie bardzo doceniam wsparcie jakiego chlop mi udziela, i wysluchuje jego zdania w tej sprawie ( choc na ogol nestety sie do niego nie stosuje, hehe)
      • sebalda Re: Nowa sytuacja rodzinna 26.01.11, 11:48
        Ja też nie odebrałam postu autorki jako stwierdzenia, jaki to sobie garb na plecy musi wziąć. To bardzo trudna sytuacja i w pełni rozmumiem wszelkie obawy.
        Bazowałabym na dwóch sprawach: po pierwsze, ważny jest ten dotychczasowy dobry kontakt z młody. Podtrzymywać to koniecznie. A druga i najważniejsza w moim odczuciu rzecz, to obdarzenie go milością. Wiem, brzmi górnolotnie, trudne jak diabli, ale takim dzieciom właśnie miłość jest najbardziej potrzebna. Dużo ciepła, wsparcia. Starać się chwalić i wzmacniać wszelkie dobre strony, zachowania, krytykę ograniczyć do minimum. Im mniej nakazów i zakazów, tym większa szansa na ich wypełnianie. Co oczywiście nie oznacza pobłażania na każdym kroku.
        Koniecznie strać się nie faworyzować żadnego z dzieci. Z jednej strony nie pobłażać bardziej "nowemu" w rodzinie, z drugiej nie narzucać mu większej dyscypliny niz pozostałym, nie dokladać obowiązków, bo jest najstarszy. On musi sam do tego dojść, że jako najstarszy mógłby pomagac młodszym i w domu. Bardzo dużo z nim gadać.
        Masz dobry kontakt z chłopcem, a jaki jest jego kontakt z Twoimi synami? Musisz uprzedzić swojego starszego, że to jego brat, że ma go dobrze traktować, że jest ważnym członkiem Waszej rodziny.
        Jeśli ojciec dużo pracuje, chociaż część wolnego czasu powinien poświęcić swojemu pierworodnemu. Jaki jest jego stosunek do syna? Czy wykaże zrozumienie wobec jego wcześniejszych "wyskoków", czy raczej będzie autorytarnie wymagał i karcił? Musisz poważnie porozmawiac z mężem i próbować ustalić wspólny front działania. Nie może być tak, że Ty będziesz pozwalała chłopcu na bardzo wiele, a mąż będzie na młodego ciągle krzyczał. Ustalcie, czy chcecie go dyscyplinować, czy otoczyć na początku głównie ciepłem, wyrozumiałością, cierpliwością. To ważne i ja, jak pisałam na początku, jestem za tym drugim.
        Gdyby działo się coś złego, w każdej dzielnicy większego miasta i w każdym mniejszym mieście są poradnie rodzinne, tam można szukać pomocy. Ja na przykład trafiłam na wspaniałą terapeutkę podczas diagnozowania syna w kierunku dysgrafii. Choć nie mamy problemów wychowawczych, terapeutka zaproponowała ciekawe zajęcia z dziedziny wyboru zawodowego, bardzo przydatne dla gimnazjalistów. Takie poradnie, bezpłatne nota bene, mogą być kopalnią pomysłów i dobrym zapleczem wobec kłopotów. Polecam gorąco.
    • agusia20246 Re: Nowa sytuacja rodzinna 26.01.11, 17:11
      Dziękuję wszystkim za wasze rady.Dziękuję również za słowa krytyczne...Nie zamierzam odwrócic się od dzieciaka,jak wydaje się niektórym...Wręcz przeciwnie-zamierzam byc dla niego wsparciem.Obawiam sie nowej sytuacji,bo to bardzo ludzkie bac się tego co nowe i nie znane.Można by pomyślec,że jestem bezduszna,bo boję się o własne dzieci,ale ja boje się o całą trójkę.Wiedziałam,że mój mąż ma dziecko.Kiedy się pobraliśmy Dawid miał 4 lata.Przebywał u nas bardzo często,znam go dośc dobrze.Z moimi synami ma stały kontakt i wszyscy wprost "palą"się do wspólnego spędzania czasu.Mój mąż stara się spędzac z nimi każdą wolną chwilę,a oni to uwielbiają.Nie prawdą jest,że "mąż z firmą był dobry,a z synem już nie".Mój mąż najpierw miał syna,a firmę założyliśmy razem.Ja z racji tego,że mam dzieciaki zrezygnowałam z pracy i pomagam mężowi.Cała praca papierkowa należy do mnie.Świadomie zrezygnowałam z pracy zawodowej,aby zając się dziecmi i domem.Nie przeszkadza mi,że inne "światłe" kobiety twierdzą,że wybrałam życie kury domowej.Jestem zadowolona ze stanu rzeczy.Dzięki temu moje dzieci są jakie są(na pewno nie idealne ale mam dla nich cały swój czas co procentuje)Dawid,który w domu matki nie potrafi napisac trzech zdań wypracowania,u nas siedzi z nosem w encyklopedii.Jest zdolnym chłopakiem,który nie ma motywacji do nauki.Nie boję się go objąc swoją opieką-boje się całej sytuacji...Bardzo mi pomogliście waszymi komentarzami.Potrzebuję wsparcia i potwierdzenia,że będzie dobrze.A co przyniesie czas to już inna sprawa....
      • cherry-cherry Re: Nowa sytuacja rodzinna 26.01.11, 18:56
        Nie wiem czy spojrzalas na drzewko, ale slowa o bezdusznosci ktore wypowiedzialo tu kilka osob w tym ja, dotyczyly osoby ktora napisala post powyzej, o nicku Pati_dati_matki czy jakos tak. Wypowiedziala sie ona, cytujac doslownie "nie bierz TEGO pod swoj dach, to menel".
        Tobie przynajmniej ja bezdusznosci nie zarzucalam, to calkiem normalne ze sie martwisz i starasz antycypowac ewentualne problemy. Zupelnie naturalna reakcja matki z dwojgiem dzieci, nie zepsutych jeszcze ciemna strona mocy.
        Niemniej przychylam sie do zdania poprzedniczek : biorac sobie na meza faceta z bagazem w postaci dziecka z poprzedniego zwiazku, nalezy zawsze przyjac taka ewentualnosc, ze kiedys opieka nad tym dzieckiem moze z roznych powodow spasc rowniez na Twoje barki. Bo nawet najlepsza i najwydolniejsza wychowawczo matka moze np. zginac w wypadku, czy ciezko zachorowac. Zdarza sie. Wtedy ojciec ma psi obowiazek wziac dzieciaka do siebie. Dlatego nie ma co teraz panikowac, tylko z godnoscia przyjac na klate skutki swoich decyzji o wyborze partnera. Jezeli masz z chlopcem dobry kontakt, to nie powinno byc zle. On swoim zlym postepowaniem wyrazal bunt przeciwko braku zainteresowania i milosci ze strony matki. Nastolatki nie schodza do tego stopnia na zla droge bez powodu. Teraz, kiedy pogrzeje sie u was w cieple normalnosci, bedzie mial szanse wyjsc na prosta. Jestem pewna, ze jezeli dacie mu troche troski, zyczliwosci i zainteresowania, on Wam odda te cieple uczucia.
        Czego szczerze wam zycze.
      • mozambique Re: Nowa sytuacja rodzinna 27.01.11, 12:16
        ",a firmę założyliśmy razem.Ja z racji tego,że mam dziec
        > iaki zrezygnowałam z pracy i pomagam mężowi.Cała praca papierkowa należy do mni
        > e.Świadomie zrezygnowałam z pracy zawodowej,aby zając się dziecmi i domem."

        a ja tylko w kwestii formalnej - w kwestii zawodowej swiadomie ustaiwlas sie na poziomie osoby nieztrudnionej ? , bez oplacanych nalezych składek?, "pomagasz" mezowi wykonujac mu okresloną pracę majacą swoja wartosc i robisz to za fryko?

        abstrahujac od probelmów z pasierbem - tu tez serdecznie radzialbym jednak zadbac o swoje normalne zyciowe interesy , jako kobiety , matki a takze przyszłej emerytki
        • tully.makker Re: Nowa sytuacja rodzinna 27.01.11, 12:42
          Niestety wyjatkowo musze sie zgodzic z mozambique.

          na forum Rozwod i co dalej jest watek pani, ktora po 20 latach obudzila sie w takiej sytuacji z reka w nocniku.
          • agusia20246 Re: Nowa sytuacja rodzinna 27.01.11, 13:33
            Spokojnie.Może ustawiłam się w roli kury domowej,ale nie do końca-jestem współwłaścicielem firmy.Składki sobie opłacam samodzielnie.Napisałam,że zrezygnowałam z pracy,która sprawiała mi radośc(zgodna z moim kierunkiem studiów).Może nie każdy uzna moje wybory za słuszne,ale zapewniam,że fakt iż nie palę staników nie oznacza,że jestem męczennicą.Przyszłosc finansową sobie zapewniam,a do wyuczonego zawodu również zamierzam powrócic.Dzieci rosną i uciekają z domu...To,że poświęcam swój czas na prowadzenie domu nie oznacza,że zrezygnowałam ze swoich ambicji...Wybrałam to co uważałam za najważniejsze.Dlatego poświęcenie czasu synowi męża nie stanowi dla mnie problemu.Zaczynając ten wątek chciałam wyrazic swoje obawy co do tego czy JA stanę na wysokości zadania.Pewnie was teraz rozśmieszę,ale pracowałam z dziecmi z podobnymi problemami jak Dawid-to mój zawód.Ale co innego pracowac z dzieciakami ,z którymi nie jest się związanym emocjonalnie,a co innego wskórac coś ze swoimi.Wierzcie mi,że to zupełnie inna historia.Najlepsze jest to,że ja doskonale wiem dlaczego Dawid zerwał więź ze swoją matką.I niestety nie mam pojęcia jak zaleczyc jego ranę mimo tysiąca porad i formułek przeczytanych i przyswojonych.Dlatego chcę porozmawiac z innymi ludźmi.Czasem taka zwykła wymiana zdań daje więcej niż górnolotne porady specjalistów.
            • tully.makker Re: Nowa sytuacja rodzinna 27.01.11, 15:03
              Dlatego poświęcenie czasu syno
              > wi męża nie stanowi dla mnie problemu.Zaczynając ten wątek chciałam wyrazic swo
              > je obawy co do tego czy JA stanę na wysokości zadania.

              Ja bym cie jednak prosila, zebys na wysokosci tego zadania nie stawala. Zebys dala szanse ojcu, a swoja role ograniczyla do pomocniczej. Uwierz mi, unikniecie wielu problemow rodzinnych na dluzsza mete.
              • nowy99 Re: Nowa sytuacja rodzinna 27.01.11, 15:06
                tully.makker napisała:

                Ja bym cie jednak prosila, zebys na wysokosci tego zadania nie stawala. Zebys d
                ala szanse ojcu, a swoja role ograniczyla do pomocniczej. Uwierz mi, unikniecie
                wielu problemow rodzinnych na dluzsza mete.

                Zgadzam się z tym.
      • mgla_jedwabna Re: Nowa sytuacja rodzinna 04.02.11, 23:31
        "Ja z racji tego,że mam dzieciaki zrezygnowałam z pracy i pomagam mężowi.Cała praca papierkowa należy do mnie.Świadomie zrezygnowałam z pracy zawodowej,aby zając się dziecmi i domem."

        Tak na marginesie głównego wątku: dzieciaki macie oboje, a nie ty jedna. Skąd ta liczba pojedyncza? A praca papierkowa - chodzi o papierki firmy? W takim razie oprócz zajmowania się dziećmi i domem, masz jeszcze nieodpłatną i nigdzie nie odnotowaną (emerytura, ubezpieczenie etc.) prace zawodową. A teraz jeszcze dojdzie ci problematyczny pasierb. Lepiej zmień podział obowiązków w domu, bo nie wyrobisz. I nie chodzi tu o jakąś "pogardę dla kur domowych" tylko o prosty fakt, że opieka nad trójką dzieci, z czego jedno bardzo małe, a jedno trudne, tzw. zajmowanie się domem, a do tego praca w firmie, to bardzo dużo jak na jedną osobę.
        • kol.3 Re: Nowa sytuacja rodzinna 05.02.11, 18:04
          Może jest zarejestrowana. Znam panie, które siedzą w domu ale są zarejestrowane w firmie męża i emeryturę mają zapewnioną. I to czasami bardzo wysoką.
    • kingusi Re: Nowa sytuacja rodzinna 19.02.11, 12:32
      a tak trudno wziac dzieciaka i isc do psychologa poprosci o rade wsparcie? tylko na forum sie zamartwiac! trzeba dzieciakowi pomoc bo sam ze soba ma problemy!!!
Pełna wersja