Zapracowany mąż

29.01.11, 11:39
Witam,
Wczoraj pokłóciłam się z mężem o pomoc i opiekę przy dzieciach, nastały ciche dni.
Ale od początku:
Jesteśmy po ślubie kilka lat, mamy dwójkę dzieci. Młodszy ma pół roku. Ja obecnie jestem na wychowawczym, zajmuję się dziećmi i domem (codziennie gotuję, sprzątam itp).
Mąż pracuje. W sezonie po ok 12- nawet 14 h dziennie. Zimą- 8-10 h. Normalnym było dla mnie że gdy wracał po tych 12 godzinach do domu, to niczego od niego nie wymagałam. Wiedziałam ze wraca zmęczony. Niestety młody dosć dużo płacze, od samego początku męczyły go straszne kolki, praktycznie cały czas trzeba było go nosić. W nocy też nie spal dobrze. Cały czas pocieszałam sie że zimą sobie odrobię, ze maż mi pomoże.Od ok 2 tygodni mam urwanie głowy z młodym- jeszcze bardziej płacze, w nocy się rzuca, kręci, trzeba go lulać. Proszę męża aby mi pomagał, bo nie daję rady- niestety mąż na zimę przewidział prace w garażu- cos dłubie w aucie, szykuje sobie motor na lato, którym jeżdzi do pracy (wówczas ja bedę mogla brać auto aby pojechać chociażby do lekarza) .
Sprawy wyglądają tak, ze mąż wraca z pracy na ok 17- 18, zjada obiad , ogląda serial- w tym czasie opiekuje się młodym, po czym oświadcza ze idzie do garażu. Wraca ok 21, gdy już ja wykąpię i położę dzieci spać.
Wczoraj mielismy o to spięcie. Naprawdę chciałabym kiedyś położyć się wcześniej, żeby on mnie wyręczył z tych obowiązków(o przepanej nocy już nie wspomnę). Efekt naszej kłótni był taki ze ja młodego lulałam, a mąż leżał przed telewizorem-,, bo przecież nie chcesz żebym szedł do garażu".
Ale muszę przyznać, że mąż w niedziele nie unika opieki nad młodym, ma bardzo dobry z nim kontakt, potrafi zrobić przy nim wszystko- ja wówczas robię obiad, jadę do kościoła.

Proszę powiedzcie, jak wybrnąć z takiej sytuacji? Czy moze faktycznie zbyt obciążam męża? Ja też jestem człowiekiem, też potrzebuję czasu dla siebie. Na pomoc rodziny liczyć nie mogę- mama jest chora, teściowa twierdzi że skoro rozpuściliśmy sobie dzieciaka, to sobie go pilnować musimy.
    • demonsbaby nie obciążasz 29.01.11, 12:05
      Podział obowiązków w domu i opieki nad dziećmi, w każdej rodzinie, winien mieć miejsce. Często się tak nie zdarza.
      Dlaczego?
      Najczęściej, kiedy kobiety zostają w domu, uważane są za kobiety niepracujące. Bo przecież: opieka nad dziećmi i domem, to żadna praca. Bzdura.
      Twój chłop wychodzi z tego samego założenia. Przecież siedzisz na doopie w domu.
      Czy twój mąż może wziąć wolne na 1-2 dni? Proponowałabym wtedy pod przykrywką koniecznych badań do wykonania, wybyć z domu na cały dzień i wrócić po 10-12 godzinach. Np. musisz zostać w szpitalu na całodzienne badania, a on musi przejąc tego dnia obowiązki. Wracając powiedz, że jesteś zmęczona i nie masz na nic siły, a przecież taka zabawa w dom nie jest żadną pracą. Po prostu go nie odciążaj tego jednego dnia. Może do chłopa dotrze twoja argumentacja.

      Proponuję również, rozpocząć lub podjąć się pracy zawodowej, jeżeli jesteście w stanie zapewnić małemu dziecku w tym czasie opiekę. Mąż nie będzie mógł argumentować, swojego biernego egzystowania w domu, ponieważ ty również wracasz z pracy i masz prawo do odciążenia z obowiązków domowych. Szkoda, że na tym etapie tego nie rozumie. Przyzwyczaiłaś go, do roli pana harującego, wracającego do domu na gotowe.
      Małe dzieci potrafią płakać 24 na dobę przy kolkach i to wykończyć potrafi niejednego rodzica... Nawet bez kolek, opieka nad dzieckiem, dla każdej mamy jest męcząca, że o baby bluesach nie wspomnę.
      • onka262 Re: nie obciążasz 29.01.11, 12:25
        Może coś dopowiem- tegoroczne święta bożego narodzenia spędziłam z małym w szpitalu(w sumie 10 dni). W tym czasie maż sprzątał, prasował, gotował jedzenie dla mnie do szpitala, zajmował się starszym. Po moim powrocie do domu, przez przez ok 2 tygodnie było super- zmywał naczynia po kolacji, opiekował się dziećmi. Niestety zapał go opuścił i przestał pomagać.
        Myślę że na jego zachowanie miało wpływ to, że większą część naszego małżeństwa spędził poza domem (był kierowcą tira, w domu bywał raz na 2-3 tygodnie).
    • mamaporazpierwszy Re: Zapracowany mąż 29.01.11, 12:21
      Za dużo to wymagasz, ale od siebie:)
      Dzieci są Wasze, a to że mąż pracuje za pieniądze, a Ty za darmo, nie oznacza, że on jest zwolniony z tego, o czym piszesz.
      Mój mąż pracuje w innym mieście, ale po 15-17h dziennie. Czasem w pracy śpi po 4 godziny.W domu więcej, ale jak jest w domu, to wstaje ze mną o 7 rano, kiedy dzieci się budzą. Córka (prawie 3 lata) sama mu nie daje spać. Czasem jest tak, że on wstaje, a ja śpię dalej.
      Ja nie śpię od 6 miesiąca ciąży. Syn ma dziś 9 miesięcy. Od 4 do 7 syn budzi się co godzinę, zanim się naje i zaśnie mija 30 minut, potem zanim ja zasnę on się już budzi. Czyli bilans snu i tak mężowi wychodzi lepiej.
      A co to za opieka podczas oglądania serialu? Wygodny ten Twój mąż. Jeśli chciał dzieci, to garaż niech sobie zostawi na czas, kiedy dzieci śpią.

      • onka262 Re: Zapracowany mąż 29.01.11, 13:19
        Wiem, ze go tego nauczyłam. Chociaż pewne wzorce wyniósł z rodzinnego domu- wychowywał się bez ojca, matka nie dbała aby było czysto. Jednak sprzątać potrafi, brud dostrzec też - czasem opowiada jaki to ktośtam miał pier... w domu.
        Z tym spaniem to od początku był problem(widziały gały co brały). Teraz i tak jest lepiej, bo jeszcze jak byłam w ciąży, to musiałam wstać rano, przynieść sobie opału, rozpalić w piecu bo starszemu synowi zimno. ON w tym czasie spał. Mobilizująco na niego podziałał komentarz jego kolegi co o tym myśli.
        O tym żeby wstał pierwszy mogę pośnić. Zawsze jest tak że to ja mówię : wstań, rozpal, sprzątnij, wykąp. (Jejku jestem przerażona czytając to co napisałam:( )

        Do pracy wrócić nie mogę, Mąż dzień wolny wziąć może, jednak usłyszę,,tylko później nie mów że brakuje kasy"

        Co do garażu to on do mnie z wyrzutami że będzie musiał w nocy do garażu chodzić, jak my będziemy sobie spać.
        Wiem, to okropnie wygląda. Przedstawia mojego męża w bardzo niekorzystnym świetle, jednak on naprawdę potrafi być dobrym i kochanym ojcem i mężem, tylko zwykle mu się nie chce..
        • doctor.no.1 Re: Zapracowany mąż 29.01.11, 22:51
          :) No i co z tego, że w nocy do garażu "będzie musiał" pójść??? :) - najpierw rodzina, potem garaż a nie na odwrót! Przejmujesz się takim absurdalnym argumentem? Ja bym padła ze śmiechu :)
          • tautschinsky Re: Zapracowany mąż 30.01.11, 00:48
            doctor.no.1 napisała:

            > :) No i co z tego, że w nocy do garażu "będzie musiał" pójść??? :) - najpierw r
            > odzina, potem garaż a nie na odwrót! Przejmujesz się takim absurdalnym argument
            > em? Ja bym padła ze śmiechu :)



            Jemu zapewne, temu mężowi, też do śmiechu nie jest.
            Pytanie, kiedy on ma mieć czas DLA SIEBIE? Rano do pracy,
            powrót wieczorem lub w nocy latem. W tym garażu zwyczajnie
            odstresowuje się. O niczym innym po dniu pracy nie myśli jak
            tylko o ryczącym bachorze i żonie, która siedzi w domu, i z tego
            co rozumiem, żyje z jego pracy. Po co mu coś takiego? Nawet
            niewolnikowi dawano odpocząć, żeby miał siły do pracy. Foch...ącą
            żonę zamieni w końcu na pachnącą kochankę, a jęcząca żona zamiast
            jego wypłaty, z której on ją utrzymuje, otrzyma parę setek alimentów
            na dziecko, i będzie musiała sama się przeprosić z prawdziwą pracą :D


            • puellapulchra Re: Zapracowany mąż 30.01.11, 09:44
              > na dziecko, i będzie musiała sama się przeprosić z prawdziwą pracą :D
              >

              Typowo męskie widzenie sprawy.
              Napiszę Ci coś - po narodzinach pierwszego dziecka wróciłam do pracy po macierzyńskim i - to było wspaniałe, bo w pracy mogłam wypić CIEPŁĄ kawę, mogłam spokojnie się wysikać, czy posiedzieć na tyłku spokojnie (praca biurowa). W międzyczasie wypadły święta, ja nie miałam już urlopu, więc w dniach międzyświątecznych, kiedy żłobek nie działał to mój mąż zostawał w domu z dzieckiem. I jakie były jego spostrzeżenia? Że sto razy bardziej woli chodzić do pracy, niż siedzieć z dzieckiem, bo nie jest tak zmęczony po pracy.
              Teraz mamy dwoje dzieci i kiedy proponuję mężowi, żebyśmy się zamienili rolami - to ja pójdę do pracy, on zostanie w domu, to mówi od razu, że nigdy w życiu.
              I ja go rozumiem, bo siedzenie z małymi dziećmi w domu to praca 24h/dobę, i jeszcze jak mąż długo pracuje, to mama nie ma "wychodnego".
              Aha - to że po utracie pracy nie podjęłam nowej, to była nasza wspólna decyzja. I pieniądze, które zarabia mój mąż są NASZE, co zawsze mój małżonek podkreśla, bo ja też pracuję, tylko w domu.
              Ale jak odchowam młodsze do wieku żłobkowego, poszukam pracy, bo dłużej już nie wytrzymam w roli kury domowej :D
              Pozdrawiam
              • deodyma Re: Zapracowany mąż 30.01.11, 11:24
                oj, bieene Wy kobiety jestescie, biedne...
                nie nadajecie sie do bycia w domu nawet przez jakis czas z dzieckiem, bo czujecie sie, jak te kury domowe, to po doabla sie decydujecie na te dzieci?
                smiesza mnie takie teksty, naprawde.
                mam 3 latka w domu, drugie w drodze, ktore moge urodzic w kazdej chwili na dniach i orka to dopiero sie zacznie, gdy odchowam drugie dziecko do wieku przedszkolnego, wroce do pracy, skad bede wracala do domu, do dzieci i nie bedzie zmiluj sie, bo mimo wszystko w domu zawsze jakies obowiazki sie znajda i to nawet wtedy, jesli bede dzielila sie z nimi z mezem na pol.
                doceniam teraz to, ze moge pobyc z dzieckiem w domu, bo ja odpoczywam psychicznie i fizycznie, robie tez to, co chce a gdy wczesniej pracowalam po te 8-12 albo i wiecej godzin, wracalam po pracy tak zmeczona, ze na nic nie mialam ochoty, ani czasu.
                o wyciagnieciu mnie gdziekolwiek nie bylo mowy.
                i jak czytam , ze ktos sie nazywa kura domowa, smiac mi sie chce:D
                trzeba chyba siedziec zamkinetym w czterech scianach, nie miec przyjaciol ani znajomych, mieszac ciagle w garach a Wasze zycie musi byc puste i nudne, jak tak bardzo chce Wam sie wyrwac do roboty, gdzie na codzien jak dla mnie byla nuda, monotonnia w kolko bylo to samo.
                • deodyma Re: Zapracowany mąż 30.01.11, 11:27
                  a co do zapracowanego meza, to on pracuje na cala rodzine i nie wiem, co by niektore z Was zrobily, gdyby maz co jakis czas byl oddelegowywany na kilka tyg, albo pracowal w innym miescie i przyjezdzal w domu tylko na weekendy a Wy same mialybyscie w domu dwojke malych dzieci.
                  znam takie babki i one juz dawno powinny sie pociac.
                  • onka262 Re: Zapracowany mąż 30.01.11, 11:40
                    Deodyma- czytaj kochana cały wątek, a potem się wypowiadaj- mój mąż też przez znaczną część naszego małzeństwa przebywał poza domem, w domu bywał tylko co 2-3 weekend. Dwałam sobie radę sama. Z małym dzieckiem, jego przedszkolem i pracą. Proszę więc nie oceniaj.
                    Do pracy ja też zamierzam wrócić, ale dopiero jak młodego odchowam.

                    Poza tym, wszystko przed Tobą. To ze teraz wypoczywasz w domu, nie oznacza ze np jak Twoje malutkie dziecko będzie miało straszne kolki, nie będziesz szukała wsparcia w mężu .
                    • deodyma Re: Zapracowany mąż 30.01.11, 12:01
                      moja droga, moj maz ma taka prace, ze nawet i miesiac moze nie byc go w domu a ja tu jestem samiutka, niczym palec i nie mam nikogo do pomocy, wiec w tej kwestii nie musisz mnie pouczac:D
                      ma tez taka prace, ze w kazdej chwili moga przeniesc go gdzie indziej i ja tu zostaje sama z dwojka dzieci.
                      i wtedy w kim mam szukac wsparcia?
                      wiele kobiet tak zyje i co maja powiedziec?
                      a chlop po 12 godz pracy nie ma prawa byc zmeczony?
                      co maja powiedziec kobiety, ktorych mezowie pracuja po wiecej, niz 12 godzin, ale nawet 14-15 na dobe?
                      chlop pracuje 8 godz, zle.
                      pracuje cale dnie, tez zle.
                      nikomu nie dogodzisz.
                      • onka262 Re: Zapracowany mąż 30.01.11, 12:21
                        Mam wrażenie że robisz z siebie bohaterkę, super zaradną kobietę, najlepszą we wszystkim matkę i żonę.
                        Poczekaj do porodu. Skoro nie masz nikogo do pomocy i mąż nie weźmie wolnego na czas pierwszych dni po porodzie (tak jak mój), przekonasz się jak może być wesoło.
                        No chyba że twoje dziecko będzie grzeczne i nie będzie od pierwszych swoich dni non stop płakać. Tyle mam do powiedzenia na Twój temat.

                        Ps ja też nie mam znikąd pomocy. Młody bardzo ostatnio choruje, święta w szpitalu, cały styczeń w domu bo nie można z nim wyjść. Zaprosić nikogo nie można, żeby nie złapał nic bo grypa panuje. Chyba normalne, że czuję się przemęczona.
                        • deodyma Re: Zapracowany mąż 30.01.11, 12:42
                          a wiesz, ze jak urodzil sie starszy syn, moj maz byl za granica a ja bylam po cc?:D
                          maz wrocil do domu, jak maly mial skonczone 4 msc.
                          sorry, ale to, co do mnie piszesz, nie robi na mnie wrazenia i ja Ci tylko uswiadamiam, ze wiele kobiet nie ma wsparcia w rodzinie, bo jest daleko i bohaterek z siebi9e nie robia, bo jakos radzic sobie musza, prawda?
                          zadna ze mnie tez bohaterka, bo radzic sobie jakos trzeba a ja nie lubie uzalac sie nad soba, wszak to nie w moim stylu.
                          wez pod uwage, ze maz pracuje na cala Wazsza rodzine , ze on musi ta prace utrzymac i jaki stres na nim spoczywa.
                          dzis mamy takie czasy, ze kazdy z nas w kazdej chwili moze ta prace stracic i nie daj boze spotkaloby to Twojego meza.
                          z czego wtedy bedziecie zyc?
                          taka sytuacja miala miejsce z kolega meza z pracy, ktory dostal udaru, sparalizowalo mu jedna strone ciala, na utrzymaniu dwojka dzieci i niepracujaca zona.
                          facetowi nie nalezy sie nawet emerytura, tylko marna renta.
                          pani teraz bedzie musiala zakasac rekawy i isc do pracy.
                          coz, w zyciu bywa roznie.
                          • sanciasancia Re: Zapracowany mąż 30.01.11, 12:47
                            To, że ktoś sobie radzi bez pomocy, nie znaczy, że ktoś inny nie może i nie powinien takiej pomocy wyegzekwować, mając taką możliwość.
                            > adamiam, ze wiele kobiet nie ma wsparcia w rodzinie, bo jest daleko i bohaterek
                            > z siebi9e nie robia, bo jakos radzic sobie musza, prawda?
                            IMHO właśnie z siebie taką bohaterkę robisz. I to nie pierwszy raz. Poczucia własnej wartości nie starcza, skoro sobie je tak kolejny raz poprawiasz na forum?
                            • deodyma Re: Zapracowany mąż 30.01.11, 12:51
                              ja z siebie bohaterki nie robie, tylko Wy ja ze mnie robicie:D
                              poki co, uzalajcie sie nad soba dalej.
                              • sanciasancia Re: Zapracowany mąż 30.01.11, 12:59
                                W prawie każdym wątku na temat egzekwowaniu pomocy od męża podnosisz to jaka jesteś dzielna, przeciwstawiając swoją postawę osobie, która pomocy od męża opczekuje.
                                Albo uważasz, ze to normalne, że mężczyzna nie uczestniczy w zajmowaniu się domem i dzieckiem albo robisz z siebie bohaterkę, która w 2 tygodnie po cc, z dzieckiem przytroczonym na plecach wraca do fedrowania na cały etat.
                                > poki co, uzalajcie sie nad soba dalej.
                                pracuj, pracuj aż Ci garb wyrośnie.
                                • deodyma Re: Zapracowany mąż 30.01.11, 13:01
                                  a gdzies to wyczytala, ze ja pracuje?:D
                                  cos slabo sledzilas te moje wypocinki, bo glupoty wypisujeszm, wiec jesi chcesz sie w tym temacie wypowiadac, przyloz sie bardziej i nie blaznij juz:)
                                  • mamameg Deodyma 30.01.11, 13:45
                                    Jestem samotną matką z dwójką dzieci i tak się złożył,o że w połogu byłam sama z dwójką dzieci, ja w bardzo złym stanie, bo straciłam przy porodzie dużo krwi, młodsze bardzo często budziło się na karmienia w nocy a w dzień właściwie na mnie wisiało. W przerwach robiłam jedzenie starszemu i trochę ogarniałam dom.Plus różne urzędowe sprawy, bo np. akt urodzenia trzeba było załatwić. I jakoś nie uważam autorki za użalającą się czy nieporadną, bo postawa matki-polki męczennicy co to sama wszystkim się zajmie jest na dłuższą metę wyjątkową głupotą. A dzieci mają DWOJE rodziców a nie tylko matkę.
                                    • deodyma Re: Deodyma 30.01.11, 14:02
                                      ale Ty sie nad soba nie uzalasz.
                                      natomiast na tym portalu czwesto gesto widac watki, ktore zakladaja panie, gdzie to ich mezowie tyraja cale dnie na rodziny, wracaja z pracy po kilkunastu godzinach, padaja na pysk a one jeszce maja pretensje, ze chlop nie rzuca sie do zmywania, sprzatania, gotowania i bog wie, czego jeszcze.
                                      zauwazylam tez, ze sa panie, ktorym nigdy nie dogodzisz i tak np pan pracujacy tylko 8 godz to len, bo pracuje za krotko, bo co to za chlop, ktory po 8 godz nie ksztalci sie, nie rozwija, nie ma zadnych pasji, nie bierze sobie drugiego etatu.
                                      z drugiej strony sa panie, ktorych mezowie tyraja cale dnie na utrzymanie rodziny i tez zle.
                                      tak zle i tak zle.
                                      ja rozumiem, ze dzieci maja oboje rodzicow, jest podzial obowiazkow, ale jesli on pracuje cale dnie i wraca po pracy bardzo pozno, to kiedy ma wlaczyc sie w te obiwiazki domowe?
                                      a jak sie czyta watki na gazecie, wiele pan otwarcie przyznaje, ze po robocie chetnie zagonilaby pana do roboty w domu, bo ona najchetniej nic by nie robila, gotowac nie lubi i nie gotuje, za sprzataniem nie przepada itd...
                                      no bez przeasdy, ale jesli pan pracuje poza domem na rodzine, pani pracuje w domu i w ciagu 8-14 godz mozna uporac sie z wiekszoscia obowiazkow.
                                      poczytaj co niektore fora a sama zobaczysz, jakie niektore panie sa wygodne.
                                      nie twierdze, ze wszystkie, ale takie sa.
                                      • mamameg Re: Deodyma 30.01.11, 14:16
                                        W sumie to sama taką opisywaną przez Ciebie kobietę znam, siedziały z niepracującą matką w domu a mężowi który wracał z ciężkiej, fizycznej pracy kazały myć podłogi. Też mną wstrząsało.
                                        Ale tu autorka wyraźnie pisze że chce pomocy jak mąż krócej pracuje i że sama mało sypia bo dziecko ma kolki, moje dzieci też miały takie okresy i po 4 czy 5 nieprzespanych nocach pod rząd człowiek jest tak wykończony jakby pracował po 16 godzin cały tydzień.

                                        • deodyma Re: Deodyma 30.01.11, 14:30
                                          wiesz, nie wiemy, jaka sytuacja naprawde panuje w domu autorki watku, ale mysle, ze jak maz jest naprawde zapracowany, to po robocie moze nie miec sily na nic ani ochoty.
                                          nie napisala tez, w jakiej branzy pracuje.
                                          moj brat pracuje np w budowlanej, jest kawalerem, skonczy w tym roku 29 lat, pracuje po 10-14 i wiecej godzin i mowi, ze po pracy to mu sie wszystkiego odechciewa a niedziele by tylko spal ( pracuje 6 dni w tygodniu).
                                          kokosow nie zarabia, niestety.
                                          • onka262 Re: Deodyma 30.01.11, 15:23
                                            Deodyma- nie traktuj mnie lenia który oczekuje że maż będzie we wszystkim wyręczał.
                                            Z obowiązkami domowymi świetnie daję sobie radę, maz nie musi za mnie prać, sprzątać, gotować. Nie wymagam tego od niego- w końcu mam cały dzień na to. gdy wraca do domu wszystko jet porobione. Więc proszę odstosunkuj się ode mnie.

                                            Mąż nie pracuje w branży budowlanej, robi coś co lubi. Zima to u nich okres przestoju, więc po ośmiu godzinach sam mówi że nie jest zmęczony Jak wyzej piałam w sezonie nie wymagałam od niego niczego. Ze wszystkim radziłam sobie sama.

                                            Myślę że czujesz się niedoceniana przez męża czy rodzinę. Wchodzisz tu na forum i szukasz poklasku, myślisz ze każdy będzie Cię chwalił za to, jaką Ty dzielną kobietą jesteś. Ponadto z niektórych Twoich wypowiedzi można wywnioskować ze wręcz gardzisz nami, ,,słabymi" kobietami które chcą angażować mężów w wychowanie dzieci. Może Ty masz jakiś żal do losu(czy nie wiem kogo), że musisz sama isć przez życie, mimo ze masz męża?

                                            I kochana wyobraź sobie że ja też przez pewien czas siedziałam w domu z jednym dzieckiem. Wiem jak to wygląda- (nie tylko z mojej sytuacji) wstajesz wtedy gdy dziecko wstaje- ok 8-9(trzylatek już chyba przesypia wszystkie noce), Ogarniasz mieszkanie, gotujesz obiad pod dziecko, który i Ty jesz , Masz czas i dla siebie i dla dziecka. Gdy ono śpi w dzień Ty masz chwilę tylko dla siebie. Idziesz spać wtedy gdy tylko młody pójdzie spać. Uwierz ze ja czasem tęsknię za tamtymi czasami, bo miałam naprawdę więcej czasu na wszystko, dla siebie tez, nawet jak pracowałam.

                                            • deodyma Re: Deodyma 30.01.11, 17:04

                                              Myślę że czujesz się niedoceniana przez męża czy rodzinę. Wchodzisz tu na forum
                                              > i szukasz poklasku, myślisz ze każdy będzie Cię chwalił za to, jaką Ty dzielną
                                              > kobietą jesteś. Ponadto z niektórych Twoich wypowiedzi można wywnioskować ze w
                                              > ręcz gardzisz nami, ,,słabymi" kobietami które chcą angażować mężów w wychowani
                                              > e dzieci. Może Ty masz jakiś żal do losu(czy nie wiem kogo), że musisz sama isć
                                              > przez życie, mimo ze masz męża?





                                              alez mysl sobie, co chcesz:D
                                              znasz powiedzenie "uderz w stol a nozyce sie odezwa"?
                                              czemu sie tak burzysz zatem?
                                              moze napisalam prawde...
                                              mozna robic cos, co sie lubi i mimo wszystko padac po robocie na pysk.
                                              maz chyba w pracy nie lezy.
                                              • bacha1979 Re: Deodyma 01.02.11, 11:18
                                                deodyma czy Ty czasem czytasz watek czy wtrącasz swoje trzy grosze po to by udowodnic- patrzcie jaka jestem super bohaterka- ze wszystkim sobie super radze, po cesarce zostaje sama z maleńkim dzieckiem (pogratulować odwagi!!:P:), wszystko umiem ekstra sam zorganizować itp...?
                                                Wiesz jak ci tak dobrze, OK, żyj sobie, Twój mąż może jedynie przynosić kasę i cześć, to Wasza sprawa, nic nam do tego.
                                                Ale autorce wątku TO PRZESZKADZA i ona MA PRAWO NARZEKAĆ. Kminisz?
                                                Mi by też przeszkadzało nawiasem mówiąc.
                                                • deodyma Re: Deodyma 01.02.11, 12:11
                                                  bacha, to Ty sie wtracasz, gdziekolwiek cos napisze.
                                                  wyluzuj kobieto, chyba ze Ci sie nudzi i naprawde lubisz sie czepiac.
                                                  ciezki masz charakter kobieto.
                                                  zajmij sie soba i swoim zyciem, bo mnie Ty sama w ogole nie intersujesz:)
                                                  zegnam.
                                                  • bacha1979 Re: Deodyma 01.02.11, 12:14
                                                    Nic nie poradzę, że głupota zwyczajnie mnie razi.Nawet na forum...:P:P
                                                  • deodyma Re: Deodyma 01.02.11, 12:22
                                                    mialam w sumie tego nie pisac, ale Ty juz swojego czasu wystarczajaco sie swoja glupota popisalas:D
                                                    sorry, ale z Toba juz w jakiekolwiek dyskusje wdawac sie nie zamierzam, bo szkoda klawiatury a Ty sama zajmij sie soba i poszukaj sobie kogos na swoim poziomie do swoich pyskoweczek.
                                                    ciao barbara.
                                                  • bacha1979 Re: Deodyma 01.02.11, 12:27
                                                    Zdaje się, że się żegnałaś ze mną już..:P:P Nie możesz sie ze mną rozstać?:P:P
                                  • claudel6 Re: Zapracowany mąż 10.02.11, 22:45
                                    pracujesz w domu na cały etat. żal mi Ciebie, ze musisz być taka samodzielna i zaradna. ale nie wszystkie kobiety muszą, mogą sie podzielic obowiązkami z mężem
                  • puellapulchra Re: Zapracowany mąż 30.01.11, 16:52
                    Deodyma, nie każdy w pracy haruje jak wół, że wraca padnięty domu.
                    I to, iż chcę przestać być kurą domową, napisane było z nutką ironii, zwłaszcza, że odpisywałam nie autorce wątku, a człowiekowi, który nie wie, o czym mówi.
                    • deodyma Re: Zapracowany mąż 30.01.11, 17:06
                      zgadzam sie, ze nie kazdy haruje na wol, ale watek nosi tytul " zapracowany maz".
                      to w koncu ten maz jest zapracowany, czy nie?
                • tully.makker Re: Zapracowany mąż 01.02.11, 12:52
                  doceniam teraz to, ze moge pobyc z dzieckiem w domu, bo ja odpoczywam psychiczn
                  > ie i fizycznie, robie tez to, co chce

                  Ale zrozum, ze sa tez kobiety, ktorych checi robienie czagos wykraczaja poza gary i latanie z miotla. Niezaspokojone potrzeby inlelektualne i spoleczne powoduja duza frustracje. Rozumiem, ze w twojej opini rozmnazac powinny sie tylko garkotluki i sprzataczki, ktorym taki zakres horyzontow zyciowych wystarcza?
                  • deodyma Re: Zapracowany mąż 01.02.11, 13:06
                    i na tej podstawie dochodzisz do wniosku, ze tylko garkotluki i sprzataczki sie rozmnazaja?
                    gratuluje w takim razie tobie tych szerokich horyzontow zyciowych, jesli inna opcja nie przychodzi ci do glowy.
                    rozumiem, ze ty po pracy nie latasz z miotla, nie mieszasz w garach, jadasz jedynie w restauracjach, wszak ani z ciebie sprzataczka, ani garkotluk.
                    jak komus przeszkadza samo to, ze dziecko w przyszlosci bedzie ograniczac a bedzie, czy tego chcemy, czy nie, niech na dzieci w ogole sie nie decyduje.
                    proste.
                    znam kobiety z takim podejsciem i nikt im za to kolkow na glowie nie ciosa.
                    ale jesli sie umawiamy z druga polowa, ze przez jakis czas ja zostaje w domu, poki dziecko nie pojdzie do przedszkola/zlobka a maz pracuje, to nie ma zmiluj sie.
                    czy kobiety mysla, ze dziecko to zabawka?
                    ze bedzie tylko jadlo i spalo?
                    juz o innych rzeczach, ktore zostaly opisane wyzej, nie wspomne.
                    co maja powiedziec w taki razie samotne matki, ktore same ze wszystkim musza sobie radzic?
                    smiac sie chce, jak cos takiego sie czyta, naprawde.
                    • bacha1979 Re: Zapracowany mąż 01.02.11, 13:21
                      rozumiem, ze ty po pracy nie latasz z miotla, nie mieszasz w garach, jadasz jed
                      > ynie w restauracjach, wszak ani z ciebie sprzataczka, ani garkotluk.
                      > jak komus przeszkadza samo to, ze dziecko w przyszlosci bedzie ograniczac a bed
                      > zie, czy tego chcemy, czy nie, niech na dzieci w ogole sie nie decyduje.
                      > proste.
                      > znam kobiety z takim podejsciem i nikt im za to kolkow na glowie nie ciosa.
                      > ale jesli sie umawiamy z druga polowa, ze przez jakis czas ja zostaje w domu, p
                      > oki dziecko nie pojdzie do przedszkola/zlobka a maz pracuje, to nie ma zmiluj s
                      > ie.

                      Czy Ty rozumiesz o czym pisała tully?? Bo mam nieodparte wrażenie, że nawet nie przeczytałaś tego co ona napisała.
                      Może przeczytaj JESZCZE RAZ?
                      O to czy dopuszczasz inne rozwiązania/ podejścia do kwestii wychowania nie spytam, bo byłoby to pytanie retoryczne.
                      • les.vacances Re: Zapracowany mąż 01.02.11, 13:31
                        bacha1979 napisała:

                        > Czy Ty rozumiesz o czym pisała tully??

                        Trudno nie rozumieć. Tully pogardza kobietami ("garkotłuki i sprzątaczki"), które wybierają model życia inny, niż ona.
                    • tully.makker Re: Zapracowany mąż 01.02.11, 14:35
                      i na tej podstawie dochodzisz do wniosku, ze tylko garkotluki i sprzataczki sie
                      > rozmnazaja?

                      Ale skad, rozmnazaja sie tez takie corporate bitches jak ja, i to po raz trzeci juz. Nie uwazam, by moja niechec do goarow i miotel dyskwalifikowala mnie jako matke, co zdajesz sie sugerowac.
                      • deodyma Re: Zapracowany mąż 01.02.11, 15:07
                        czyli do garow i miotly gonisz chlopa nawet wtedy, gdy ptracuje drugie tyle, co ty i po robocie pada na pysk:D
                        nie dziwie sie moim kolezankom z reala, ze podsmiewaja sie babek na forum gazety i mowia, ze co niektorymym w dupkach sie poprzewracalo...
                        • tully.makker Re: Zapracowany mąż 01.02.11, 15:14
                          czyli do garow i miotly gonisz chlopa nawet wtedy, gdy ptracuje drugie tyle, co
                          > ty i po robocie pada na pysk:D

                          Wzialam sobie silnego i robotnego, tak wiec na pysk nie pada nawet po 18 godzinach w pracy.
                          • deodyma Re: Zapracowany mąż 01.02.11, 15:59
                            jasne...
                            klawiatura wszystko przyjmie.
                            • tully.makker Re: Zapracowany mąż 01.02.11, 16:08
                              Mniej garow a wiecej lektur i nastepnym razem moze rozpoznasz ironie.
                              • deodyma Re: Zapracowany mąż 01.02.11, 16:41
                                wiesz tully, nie trzeba caly dzien siedziec w garach, ale co ty mozesz o tym wiedziec, jak chlop robi u ciebie za sluzacego po 18 godz pracy na dobe:D
                                miec taka babe, jak ty, to dopiero musi byc porazka...
                                • tully.makker Re: Zapracowany mąż 02.02.11, 10:26
                                  miec taka babe, jak ty, to dopiero musi byc porazka...

                                  baba to w pegeerze wozi swinie na rowerze.

                                  A on bardzo sie cieszy, ze ma taka wspaniala kobiete, bo nie gosposi szukal, ani sluzacej.
                                  • bacha1979 Re: Zapracowany mąż 02.02.11, 10:27
                                    tully.makker napisała:

                                    >
                                    >
                                    > baba to w pegeerze wozi swinie na rowerze.
                                    >
                                    >

                                    Hahah tego nie znałam...:D:D:D:D
                                  • deodyma Re: Zapracowany mąż 02.02.11, 11:25
                                    > baba to w pegeerze wozi swinie na rowerze.
                                    >
                                    > A on bardzo sie cieszy, ze ma taka wspaniala kobiete, bo nie gosposi szukal, an
                                    > i sluzacej.
                                    >





                                    a tego pierwszego chlopa to pogonilas dlatego, bo nie chcial za gosposie robic i sluzaca, czy sam kopnac cie w dupe?:D
                                    bawia mnie takie kobiety, jak ty, co to wyzej sraja, niz dupe maja:)
                                    ty nawet do piet babie w pegeerze nie siegasz, taka jestes prosta i prymitywna:)
                                    a teraz mysl intensywnie nad tym , co by mi tu odpisac, feministko od siedmiu bolesci:D
                                    • tully.makker Re: Zapracowany mąż 02.02.11, 13:23
                                      Zastanawiam sie, czy czestotliwosc uzywania przez ciebie slowa dupa swiadczy o fiksacji analnej? Czy jest tu jakas / jakis freudysta?
                                      • deodyma Re: Zapracowany mąż 02.02.11, 19:12
                                        widze ze juz argumentow do dyskusji ci brak, wiec czepiasz sie slowek:D
                                        • purpurowa_komnata Re: Zapracowany mąż 02.02.11, 21:05
                                          Deodyma-nie przeginaj kobieto. Lubię Twoje wypowiedzi-ale to już przesada. Pozdrawiam.
              • santo_inc Re: Zapracowany mąż 09.02.11, 17:49
                > > na dziecko, i będzie musiała sama się przeprosić z prawdziwą pracą :D
                >
                > Typowo męskie widzenie sprawy.
                > Napiszę Ci coś - po narodzinach pierwszego dziecka wróciłam do pracy po macierz
                > yńskim i - to było wspaniałe, bo w pracy mogłam wypić CIEPŁĄ kawę, mogłam spoko
                > jnie się wysikać, czy posiedzieć na tyłku spokojnie (praca biurowa).

                Mowa była o prawdziwej pracy, a nie o pierdzeniu w miękki obrotowy fotel na kółkach podczas popijania kawy, zwane przez Ciebie pracą biurową.
                • tully.makker Re: Zapracowany mąż 09.02.11, 19:19
                  Mowa była o prawdziwej pracy


                  Kazda raca jest tyle wartas, ile ktos chce za nia zaplacic. Boli ci, ze np mi wiecej placa za peierdzenie w menedzerski stolek przy cieplej zielonej herbacie, niz tobie za kopanie rowow? Hard luck.
                  • santo_inc Re: Zapracowany mąż 09.02.11, 19:49
                    > Kazda raca jest tyle wartas, ile ktos chce za nia zaplacic. Boli ci, ze np mi w
                    > iecej placa za peierdzenie w menedzerski stolek przy cieplej zielonej herbacie,
                    > niz tobie za kopanie rowow? Hard luck.

                    Niech sobie będzie warta, ile kto chce za nią płacić, tylko nie porównuj pierdzenia w fotel do pracy wymagającej 12 godzin zapieprzania przy czymkolwiek. Niekoniecznie przy kopaniu rowów czy obsłudze szambiarki.

                    Nie da się ukryć, że boli mnie utrzymywanie hordy leniwych urzędasów z moich ciężko zarobionych pieniędzy. :)
                    • claudel6 Re: Zapracowany mąż 10.02.11, 22:55
                      praca biurowa to nie sa tylko urzędy, ktore utrzymujesz jako podatnik, to jest rowneiz praca specjalisty, ktoremu płaci prywatna firma nie Ty - np. programisty komputerowego, administratora sieci, analityka finansowego, czy wreszcie ksiegowej
                      • tully.makker Re: Zapracowany mąż 11.02.11, 13:29
                        programist
                        > y komputerowego, administratora sieci, analityka finansowego, czy wreszcie ksie
                        > gowej

                        Ale do tego trzeba miec jakies umiejetnosci i wyksztalcenie, nie tylko fizyczna zdolnosc do dziobania lopata.

                        Niestety, az za dobrze wiem, jak wyglada praca wiekszosci panow w wiekszosci firm, zarowno prywatnych jak i w urzedach panstwowych. Czy panowie zajmuja sie praca w ogole? No okazjonalnie. Wiekszosc czasu zajmuje im zawieranie sojuszy, kopanie pod soba dolkow i udawadnianie, ktory jest bardziej alfa. En masse nie interesuje ich ani podatnik placacy za och prace, ani akcjonariusz - interesuje ich wylacznie wlasna dupa przyrosnieta do stolka. gdyby nie te nisko oplacane pracownice, to gospodarka dawno juz by sie zawalila, bo nie mialby kto roboty robic. Wide moja sugnaturka.
            • mgla_jedwabna Re: Zapracowany mąż 02.02.11, 01:31
              Jej zapewne, tej żonie, też do śmiechu nie jest. Pytanie, kiedy ona ma mieć czas DLA SIEBIE? Od rana do dzieci/garów/sprzątania, powrotu do "niemania dzieci" nie ma w ogóle. W nocy też trzeba się zająć (kolki itd.). Odstresować się nie ma zwyczajnie gdzie i kiedy (nie to, co mąż w garażu). O niczym innym po dniu pracy nie myśli, jak tylko o ryczącym bachorze i mężu, któr siedzi w garażu, i z tego, co rozumiem, korzysta z darmowej pracy żony. Po co jej coś takiego? Nawet niewolnikowi dawano odpocząć, żeby miał siły do pracy. Przesiadującego w garażu męża zamieni w końcu na czułego kochanka, a obijający się mąż zamiast mieć zrobione w domu i podstawione pod nos, czego jak na razie nie docenia, będzie miał na głowie całodobową opiekę nad dziećmi, i będzie musiał przeprosić się z faktem, że dom i dzieci to prawdziwa praca.

              W dodatku 24 godziny na dobę (nie od-do danej godziny, a potem fajrant) w dodatku bez urlopu, chorobowego, ba - nawet bez możliwości wysr...nia się w spokoju albo przespania kilku godzin jednym ciągiem. Na okrasę ani grosza wypłaty i wypominanie, że jest się na cudzym utrzymaniu, oraz widok drugiej połówki - odstresowującej się w ciszy, spokoju i przekonaniu, że tylko jednej stronie się to należy.
              • anku1982 Re: Zapracowany mąż 02.02.11, 11:24
                dokładnie to samo miałam na myśli pisząc poniżej, ale Tobie udało się to opisać dosadniej:)
    • blue_romka Re: Zapracowany mąż 29.01.11, 13:46
      Przygotuj się do rozmowy- przemyśl argumenty (rzeczowe, a nie emocjonalne), wybierz odpowiedni moment. Przedstaw mu jego sytuację i Twoją, wytłumacz o co Ci chodzi. Następnie weźcie kartkę i podzielcie obowiązki, dokładnie z podziałem godzinowym. Musi się tam znaleźć czas wolny dla Ciebie.
      A poza tym powinnaś koniecznie znaleźć odskocznię, może nianię na godziny, żebyś mogła wyjść i oderwać się od tego kieratu.
    • eastern-strix Re: Zapracowany mąż 01.02.11, 11:28
      Czytając takie posty odnoszę wrażenie, że polskie kobiety nie wiedzą, czego chcą. Najpierw wypisują, jak to facet ma zarabiać, przynosić kasę do dom i się nie wtrącać. Że płeć mózgu, że faceci tacy są itp.

      A jak im teoria wejdzie w praktykę, to się zaczyna narzekanie.

      Drogie panie, same podtrzymujecie stereotypy płciowe, wg których mężczyzna wychodzi, zarabia, przychodzi, oddaje pieniądze żonie itp. To jest tradycyjny układ. W tradycyjnym układzie mąż nie zajmuje się dziećmi, bo już swoją rolę wypełnił. Są kapcie, gazetka itp.

      Jeśli drogie panie chcecie partnerstwa, to proponuję podzielić się z mężem urlopem wychowawczym i przyzwyczaić się do myśli, że wy zarabiacie a on w domu, przynajmniej przez jakiś czas. Innej drogi nie ma. Nie można mieć ciastka i go zjeść.
      • les.vacances Re: Zapracowany mąż 01.02.11, 11:36
        eastern-strix napisała:

        Naprawdę, kobieto, nie rozumiesz, że druga kobieta jest po prostu zmęczona?
        • eastern-strix Re: Zapracowany mąż 03.02.11, 00:53
          OBOJE są zmęczeni.

          Pracują oboje, nie tylko ona.
          • olafowamama Re: Zapracowany mąż 08.02.11, 22:02
            No właśnie! Pracują oboje, ale odpoczywa TYLKO ON !
      • anku1982 Re: Zapracowany mąż 02.02.11, 11:17
        a ja myślę że polscy mężczyźni (nie wszyscy oczywiście) tak widzą swoją rolę w rodzinie, chodzę do roboty, zarabiam pieniądze, więc swoje zrobiłem, a moja żona to SIEDZI z dzieckiem i w sumie to jej efektów pracy w postaci kasy nie widać, więc niech robi 24 h/dobę bo to tylko siedzenie z dzieckiem, tylko jedna kobieta ma dziecko spokojne, nie płaczące, a inna dużo bardziej wymagające, dlaczego mężczyzna może mieć czas dla siebie wieczorem, czy popołudniu a kobieta nie?? w imię czego, to jest ICH dziecko i jeżeli mąż pracuje 10 h to w ciągu tych 10 godzin kobieta też pracuje tyle że w domu, bo nawet jeżeli maluch już jest starszy to też nieźle trzeba napracować się psychicznie, nie mówiąc o praniu, sprzątaniu, gotowaniu, prasowaniu, zakupach, każdy ma po tych 10 godzinach prawo do odpoczynku i facet i babka dlatego robotą, opieką przy dziecku powinni w domu dzielić się po równo.
        • eastern-strix Re: Zapracowany mąż 03.02.11, 00:52
          Lekarstwem na takie stereotypy jest urlop ojcowski. Bo jeśli mężczyzna jest od dziecka odganiany i nie ma szansy się nim zając po swojemu, to nigdy nie odkryje ani uroków ojcostwa ani tego, ze to jest praca.
          • gladys_g Re: Zapracowany mąż 09.02.11, 18:30
            e tam. Lekarstwem jest też praktykowany w moim domu układ partnerski, gdzie łociec i matka pracują i na zmianę zajmują się dzieckiem (a domem przy okazji i w minimalnym zakresie). Tylko że to jest trudne. Choć, jak sądzę, na dłuższą metę okaże się korzystne dla całości rodziny ze szczególnym uwzględnieniem potomstwa.
    • premeda Re: Zapracowany mąż 02.02.11, 12:13
      Widzę, że autorce już się sporo oberwało, moim zdaniem niesłusznie. Różne kobiety mają różne priorytety w życiu. Niektóre godzą się, aby mąż długo pracował i mieć więcej pieniędzy, inne wolą czas wspólnie spędzony z rodziną. Ja osobiście należę do tej drugiej grupy i już na początku związku zapowiedziałam, że nie zgadzam się na notoryczną pracę do 19 lub 20. Rzecz tutaj jest jeszcze inna, bo mąż wieje do garażu nie zauważając żony padającej na twarz, a to moim zdaniem jest groźny objaw, który powinien autorkę skłonić do głębszego przyjrzenia się mężowi.
      • santo_inc Re: Zapracowany mąż 09.02.11, 17:51
        > Widzę, że autorce już się sporo oberwało, moim zdaniem niesłusznie. Różne kobie
        > ty mają różne priorytety w życiu. Niektóre godzą się, aby mąż długo pracował i
        > mieć więcej pieniędzy, inne wolą czas wspólnie spędzony z rodziną.

        Gorzej, że te inne wcale nie są chętne, by wspólnie zarabiać na dom. Bo prościej się dysponuje cudzym czasem, niż własnym.
        • claudel6 Re: Zapracowany mąż 10.02.11, 23:01
          ale moze niektóre kobiety wolą by facet poświęcał więcej czasu rodzinie za cenę tych dodatkowych pieniedzy, ktore niby zarobi? sęk w tym, ze to większośc facetów woli pracowac dłuzej, by nie musieć być obciązanymi żadnymi obowiązkami domowymi, i ze to czesto im sa potrzebne te dodatkowe pieniadze na rózne męskei gadżety, sprzety, hobby.
    • zjm1111 Re: Zapracowany mąż 02.02.11, 12:48
      odciążałam męza we wszystkim w czym mogłam, mając w domu 2 małych dzieci w tym 1 w podobnym wieku do Twojego...
      maz duuuuzo pracował, oj duzo i jak się okazało intensywanie - z kolezanką z pracy:)
      nie mozna być za dobrym, trzeba pamiętać o sobie - teraz to wiem, ale juz za późno:(
    • tab-ris Re: Zapracowany mąż 09.02.11, 14:28
      Przyznam że nie czytałam całego wątku od deski do deski ale ogólną historię poznałam.
      Najpierw chciałabym tak w nawiasie napisać o mężach którzy uważają że gdy kobieta siedzi w domu z dziećmi to tak naprawdę ma ful czasu i "czym ty możesz być zmęczona" (cytat). Dla takiego męża jest tylko jedna odpowiedź: skoro to żadna robota to przecież sam możesz sobie pranie zrobić, no przecież co to takiego jest, a jak skończysz to możesz skoczyć do sklepu i wynieść śmieci po drodze, itp itd no przecież to żaden wysiłek.
      A tak wracając do głównego wątku droga forumowiczko to uważam że tak naprawdę to jesteście przecież dobrym małżeństwem (wnioskuję z opowieści). Masz dobrego, pracowitego męża, (nie jakiegoś lenia patentowanego który ma w d....e czy będzie co do gara wrzucić) Sama też jesteś pracowita i zaradna (bo przecież jest wiele matek którym zwisa czy dzieci są głodne wyspane i czy akurat potrzebują się przytulić) W całej opowieści niepasowało mi tylko parę drobiażdżków.
      Po pierwsze: masz rację że mąż powinien pomagać ci przy dzieciach po pracy, bo przecież nie o to chodzi żeby zagonić go do mycia garów czy do pucowania podłogi, tylko o to żeby on miał jakikolwiek kontakt z dziećmi a nie zamykał się w garażu. To że utrzymuje rodzinę go nieusprawiedliwia, to są też jego dzieci i powinien stawiać relacje z nimi na pierwszym miejscu. Pozatym dla dzieci ważny jest kontak codzienny a nie okazjonalny (np gdy ty musisz iść do szpitala na tydzień)
      Po drugie: ty też powinnaś to robić, tzn jeżeli niezdążysz sprzątnąć w domu to trudno, jeżeli niezdążysz ugotować mężowi obiadu na czas, trudno, niech sobie zrobi kanapkę i poczeka, tylko trzeba być przy tym bardzo spokojnym (broń Boże nie narzekać) to M szybko przyzwyczai się do nowej sytuacji, i wtedy stopniowo delikatnie przekazywać mu część odpowiedzialności ("Kochanie, potrzymasz małego? to ja zrobie obiad")
      Po trzecie: jeżeli to ty jesteś inicjatorką tych cichych dni, to zaprzestań tego procederu jak najszybciej, jeżeli on- to ty musisz przełamać ciszę, z prostego powodu: poczciwym, spokojnym, miśkowatym facetom jest bardzo wygodnie jak przez kilka dni żona nic nie mówi bo mają wtedy święty spokój.
      Po czwarte: żona ma prawo ponarzekać a mąż powinien jej wysłuchać, ALE mąż też ma prawo ponarzekać i wtedy żona powinna go wysłuchać. Tylko na Boga nie narzekajcie na siebie nawzajem bo do nikąd was to niezaprowadzi, narzeka się na sytuacje a nie na ludzi.
      Po piąte (chyba ostatnie): Trzeba rozmawiać o swoich uczuciach, my kobiety to potrafimy ale męzczyźni zazwyczaj nie, więc trzeba z męża wyciągać informacje o jego własnych odczuciach, jak mu minął dzień (moje standardowe pytanie to : "jak ci miął dzionek? Wk.....wił cię ktoś dzisiaj :)?), trzeba męża przyzwyczaić że też może się wygadać gdy jest mu źle i że będzie wysłuchany i najważniesze, że powinien się rewanżować tym samym.
      Po szuste (jednak): o ile związek nie jest patologiczy (bo przy takich skrajnościach to się nie przyda) powinniśmy być wyrozumiali przez duże W, a z tego co napisałaś w waszym związku można to jak najbardziej zastosować.
      Po siudme i najważniejsze: wszystkie te zasady które skleciłam naprędce POWINNY DZIAŁAĆ W OBIE STRONY, małżeństwo tworzą dwie osoby, dzieci robią dwie osoby, dom budują (bądź kupują) dwie osoby. I te dwie osoby plus ich WSPÓLNE dzieci tworzą rodzinę
      • santo_inc Re: Zapracowany mąż 09.02.11, 17:53
        > męczona" (cytat). Dla takiego męża jest tylko jedna odpowiedź: skoro to żadna r
        > obota to przecież sam możesz sobie pranie zrobić, no przecież co to takiego jes
        > t, a jak skończysz to możesz skoczyć do sklepu i wynieść śmieci po drodze, itp
        > itd no przecież to żaden wysiłek.

        Tak po prawdzie, to właśnie od tych rzeczy można zacząć wtajemniczanie męża w prace domowe, bo są stosunkowo najmniej upierdliwe.

        Pranie łatwo jest zrobić, jeśli się ciuchy od razu dzieli na białe i kolorowe i wszystkie pierze razem w jednej, niskiej temperaturze. Wtedy wstawienie prania to pikuś, jedyny kłopot to jego rozwieszenie do suszenia i późniejsze składanie i ew. prasowanie.
        Zakupy zrobić po drodze z pracy, śmieci wynieść wychodząc do pracy rano, żadna filozofia.
        • tab-ris Re: Zapracowany mąż 10.02.11, 10:05
          może najmniej upierdliwe, to prawda, bo robi się je zupełnie mechanicznie, ale zawsze zabierają po kilka minut z całej doby, zwłaszcza gdy zamiast pralki automatycznej posiada się tylko franię bez wirówki, i właśnie te kilka minut z życiorysu mają mężowi dać do myślenia. Od kiedy mój M spędził nad taką właśnie pralką dwie godziny po przyjściu z pracy (ja mam firmę, pracuję w domu, nieraz dłużej niż ustawa przewiduję) skończyły się teksty typu "pranie byś może zrobiła, skarpetki mi się kończą". Jak mu coś potrzebne to podksuje rękawy i robi to sam gdy ja niezdążę, i najważniejsze: niema o to do mnie pretensji.
    • onka262 Re: Zapracowany mąż 11.02.11, 17:47
      Ależ wątek się rozrósł:)
      U mnie na szczęście zmiany. Najważniejsza- synek nie dokucza już tak w nocy. Ufff jak ulżyło. Z mężem tez przegadaliśmy problem, ja przemyślałam wiele spraw.
      W tej chwili jest super- uzgodniliśmy że będzie 2 razy w tygodniu. Wtedy, gdy mąż będzie z dziećmi, ja będę mogła wyjść. Myślimy nad opiekunką, bo naprawdę przydałoby się, abym mogła na kilka godzin, raz na 2-3 tygodnie wyjść i odetchnąć, w spokoju zrobić zakupy, czy coś załatwić.
      Mąż wieczorem szykuje dzieci do snu, podaje leki, robi kolację młodemu. O 20 dzieci pciochają, mamy czas dla siebie:)

      Co do innej pomocy, to śmieci, zakupy i inne drobnostki od dawna są na głowie męża. Do najbliższego sklepu mamy 5 km, więc musiałabym jeździć dopiero jak mąż wróci z pracy.

      Ktoś pisał że mężczyźni są niedomyślni.... Strasznie mnie to irytuje. Chciałabym przestać być ,,dyspozytorem", przecież to również dom mojego męża, powinien wiedzieć że trzeba zrobić to, czy tamto. Ciągle muszę mówić co ma robić, a nie chcę mu rozkazywać.

      Jeszcze jedno- ciche dni to sprawka M, który ma całkiem inny charakter ode mnie, on nigdy się nie kłóci, nie krzyczy. Ja nie lubię i nie potrafię się gniewać.
      • onka262 Re: Zapracowany mąż 11.02.11, 17:49
        uzgodniliśmy że garaż będzie 2 razy w tygodniu
    • kingusi Re: Zapracowany mąż 19.02.11, 12:14
      mąż egoista ot co!
Pełna wersja