samaaneta
29.01.11, 14:01
Czuję się jakbym byla sama nie wiem co robic.
Mąż oswiadczyl ze juz koniec i raczej sie nie da nic zrobic obiecalam mu- nie schudlam i to wszystko moja wina. Nie wiem czy mam przeczekac i nic nie mowic ? Uzal ze jestem slepa i ze nie widzialam od kiedy zaczelo sie psuc .
Nie wiem o co chodzi we wtorek wyszedl do pracy w dobrym nastroju zartowalismy , ale nie wrocil po pracy normalnie tylko po 11-tej w nocy . Rano zmyl sie wczesniej niz zwykle bo ma duzo pracy . Zaczal traktowac mnie oschle i czulam ze cos nie tak. w koncu w piatek powiedzialam czy jest na nie zly? A on na to ze ma dosc tego ze go chce sledzic i ze ma sie tlumaczyc gdzie idzie i ze jest dorosly i moze robic co chce. Naskoczyl na mnie, potem powiedzial ze ma dosc wszystkiego doslownie ze ostatnio mchcial skonczyc z soba dodal ze mam rachunki poplacone a on jak wpadnie pod samochod to tego nie zauwaze.
Powiedzialam ze zawsze go wspieralam i nawet ostatnio na wybory zrezygnowalam z silowni zeby mu pomoc nosilam ulotki i go wspieralam . Potem mialam wrocic na silownie ale jakos sie rozeszlo, potem zachorowalam w polowie grudnia i do dzis jestem na zwolnieniu czekam na rezonans cos jakis ucisk w szyji i pare innych rzeczy wyszlo. siedze w domu , rano wstaje zawoze mlodsza corke do przedszkola , potem zakupy , i gotowanie i to co zawsze w miedzyczasie lekarze itak w kolo. A on rano wstaje idzie do pracy wraca wieczorem i juz. I jeszcze ma humory . A to ja jestem zla .
Moze ktos mial podobny problem i powie mi co lepeij zrobic?
Czy probowac naciskac? czy odczekac niech sobie chodzi bez tlumaczenia- skoro on tak widzi? czy szukac jakiejs pomocy u specjalisty? tylko jak go namowic bo o wzmiance o lekarzu powiedzial ze nie bedzie nigdzie szedl. Czy lepeij czas niech zadziala sam ?
nie ukrywam ze jestesmy razem przeszlo 13 lat , mamy dzieci 12 i 4 latka. Dodam ze maz jest skryta osoba nie lubi byc wylewny unika imprez typu swieta i urodziny. Przewaznie jest powazny mozna miec wrazenie ze jest zly. ja nauczylam sie z tym zyc chociaz to nie zawsze jest latwe nie dostaje kwiatow nawet o urodzinach nie pamieta o siweta trzeba batalie przejsc az odechciawa sie i swiat . Wszyscy mysla ze jestesmy idealna para ja zawsze usmiechnieta on z dystansem ale pomocny i znany w naszym miasteczku. Tak bylo do 2009 roku wtedy chcial mnie zdradzic ale nie wyszlo ona powiedziala ze nie jest zainteresowana zonatymi. Powiedzial mi i zwalil wszystko na mnie bo jestem gruba przytylam po dzieciach i nie chce schudnac. i po wielu godzinach placzu prosby i rozmow doszlismy do wniosku ze ok probojemy i zaczelo sie ukladac a ja mialam schudnac . Ale nie ukrywam nie schudlam , moge sie tlumaczyc wiem ze pewnie za malo mialam sily i wiary bo chcialam zrobic to dla niego a nie dla siebie samej. Zaczelam dietetyczka ale nie mbylo zbytnich efektow, potem silownia cieszylam sie znalazlam cos dla siebie mialam chwilke wolna od dzieci meza i obowiazkow i czulam sie lepiej,. Az doszlo do wyborow i tworzenia list i wtedy zapytal sie czy zgadzam sie aby startowal powiedzialm no ok , pomagalam mu ale zawiesilam te silownie. A teraz mi mowi ze ja nie schudlam .... czy to moze byc prawdziwy powod?
moze za duzo napisalam ale nie mam z kim porozmawiac i tak wszystko ze mnie chce wyjsc
taka jestm samotna teraz