Poradnik dobrej żony ....

02.02.11, 14:32
mąż siedział w pracy i posłał mi na gg tego linka:
kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,107881,9030859,Poradnik_dobrej_zony_z_1955_roku.html
    • becik-pl Re: Poradnik dobrej żony .... 02.02.11, 14:47
      Jezu....masakra jakaś, ha ha ha
      Zdejmij mu buty?! Przegięcie.... mój by chyba ze śmiechu padł :-)
      Ale poradnik z 50 któregoś, więc trochę inne realia.
      • kkokos Re: Poradnik dobrej żony .... 02.02.11, 15:20
        fajnie, tylko parę lat temu na temat tego poradnika był tekst w wysokich obcasach.
        gazeta zaczyna zjadać własny ogon.
    • albertusia Re: Poradnik dobrej żony .... 03.02.11, 23:11
      Bardzo dobry poradnik.Jakby kobiety chocby czesciowo sie do niego zastosowaly to nie bylo by tyle rozwodow i zdrad.Zaraz odezwia sie panie feministki.ze rownouprawnienie ,z jakiej racji mam mu uslugiwac?To nie tak.Jak maz zadowolony,najedzony,zaspokojony to szczesliwy.Szczesliwy ze ma taka wspaniala zone ktora o niego dba i troszczy sie.Madra kobieta potrafi sobie tak okrecic meza ze ''bedzie kolo niej chodzil jak zegarek''.A walka ,karaniem ''no sex'',fochami ,bija same w siebie.Kobieta ma dbac o dom.Do tego jest stworzona,do tego ma dryg.Mezczyzna ma zapewnic fundusze na jego utrzymanie.Tak bylo za naszych pra pra dziadow ze mezczyzna chodzil na polowania a zona dbala o dom .A gadanie ze czasy sie zmienily ,g...o prawda.Im predzej to kobiety zrozumiecie tym lepiej dla was.Anty-feministka.
      • lejla81 Re: Poradnik dobrej żony .... 04.02.11, 10:34
        A ja nie mam drygu. Hmm... może ja jestem mężczyzną??
      • sebalda Re: Poradnik dobrej żony .... 04.02.11, 14:05
        Albertusia, czy Ty nie jesteś Albertem? Nie możesz być kobietą, po prostu nie możesz. Nie możesz też nie zauważyć, że od czasów, gdy mężczyzna chodzil na polowania sytuacja zmieniła się o tyle, że mężczyzna nie jest już w stanie utrzymać rodziny sam i na polowanie musiala też ruszyć kobieta. Zatem, jeśli oboje polują cały dzień, jakim cudem po polowaniu tylko kobieta ma obsługiwać mężczyznę, a mężczyzna wyłącznie czerpać korzyści z tej obsługi? I to nie chodzi o fochy, ale zwyczajne zmęczenie, nie da się ciągnąć z uśmiechem i w ciągłej pełnej gotowości dwóch etatów: polowania i zajmowania sie domem, dziećmi, mężem. To zwyczajnie ponad ludzkie siły. To znaczy, kobieta ma silny organizm, da radę, tylko może mąż nie powinien się potem dziwić, że jest przemęczona, niewyspana, rozdrażniona. Dlaczego, skoro razem wychodzą na polowanie, tylko kobieta ma obsługiwać dom? Możesz mi to wytłumaczyć? Dom jest wspólny, zarabiają na niego wspólnie, korzystają z niego wspólnie, to dlaczego mężczyzna ma być całkowicie zwolniony z obowiązku zajmowania się nim?
        • mgla_jedwabna Re: Poradnik dobrej żony .... 04.02.11, 23:46
          "od czasów, gdy mężczyzna chodzil na polowania sytuacja zmieniła się o tyle, że mężczyzna nie jest już w stanie utrzymać rodziny sam i na polowanie musiala też ruszyć kobieta"

          Archeolodzy i historycy twierdzą inaczej. Tzn. kobiety zawsze na te "polowania" chadzały. Tzn. nie zawsze były to polowania jako takie, niemniej jednak w społecznościach zbieracko-łowieckich to kobiety dostarczały większość pożywienia. Za to mężczyźni bili się między sobą o te kobiety... Naprawdę człowiek pierwotny dużo częściej jadał korzonki jagódki etc. niż pieczen z mamuta.

          Z grubsza rzecz biorac potem mieliśmy do czynienia ze społeczenstwem rolniczym. I tam też nie było "siedzenia w domu z dzieckiem", tylko dziecko w płachtę, a matka na pole do roboty. A zaraz potem i dziecko do roboty. Taki siedmiolatek to już był robotnik w gospodarstwie rolnym, a nie przedmiot opieki.

          Kolejnym etapem po rolnictwie jest przemysł. I tu kobiety też zasuwały, ponadto mając na głowie dom i dzieci. Robotnic w fabrykach było nie mniej niz robotników. Dzieci tych robotników były najczęściej pozbawione właściwej opieki. Większości ludzi nie mieści się to w głowie, ale w XIX wieku dwuletnie dziecko pozostawione na cały dzień pod opieką siedmioletniego, to była norma. Takie współczesne wynalazki, jak urlop macierzyński, zwolnienia " na dzieci", ochronę prawną w ciąży itd. współczesne kobiety zawdzięczają właśnie feministkom. Jednocześnie oskarżają te feministki o to, że "zagoniły do fabryk kobiety, które wcześniej mogł siedzieć w domu".

          Jedyne kobiety, które nie pracowały w epoce przemysłowej, to hrabiny. Ale wtedy nie pracowali i hrabiowie, więc i tu nie widzę szczególnych przywilejów kobiet.

          Tak więc kobiety "chodziły na polowanie" zawsze. Ponadto były obciążone obowiązkami tzw. domowymi. Dopiero współcześnie próbuje się je odciążyć.
      • tully.makker Re: Poradnik dobrej żony .... 04.02.11, 14:24
        Jakby kobiety chocby czesciowo sie do niego zastosowaly t
        > o nie bylo by tyle rozwodow i zdrad.Zaraz

        W tych latach chyba zdrady ze stony mezczyzn znudzonych swymi sluzacymi kwitly, no a ze nie bylo rozwodow - a jak kobieta mogla sie rozwiesc, kiedy nie mala nic wlasnego?
        • sanciasancia Re: Poradnik dobrej żony .... 04.02.11, 14:43
          Oczywiście, że trafiały się rozwody
      • ledzeppelin3 Re: Poradnik dobrej żony .... 04.02.11, 15:52
        albertusia to to typowy troll
        • sebalda Re: Poradnik dobrej żony .... 04.02.11, 16:09
          ledzeppelin3 napisała:

          > albertusia to to typowy troll

          Pewnie tak. Niemniej myślę, że 95% facetow mniej lub bardziej skrycie tak myśli. W sumie trudno im się dziwić, każdy chcialby mieć takie lekkie i przyjemne życie;)
          Zastanawia mnie jedynie, czy są kobiety, ktore też tak myślą i są gotowe tak żyć?
          • santo_inc Re: Poradnik dobrej żony .... 04.02.11, 16:59
            > Pewnie tak. Niemniej myślę, że 95% facetow mniej lub bardziej skrycie tak myśli
            > . W sumie trudno im się dziwić, każdy chcialby mieć takie lekkie i przyjemne ży
            > cie;)

            Między lekkim i przyjemnym życiem obiecywanym przez poradnik a smutną rzeczywistością bywa jeszcze cała masa rozwiązań pośrednich, które też by pewnie częściowo mężczyzn satysfakcjonowały.

            Facet woli po przyjściu do domu z roboty odpocząć a nie wysłuchiwać litanii pretensji i zażaleń żony, dotyczących na przykład tego, co ma danego dnia albo kolejnego zrobić. I tak tego nie zrobi od razu, więc wyłożenie mu tej litanii w tym konkretnie momencie żadnych korzyści nie przyniesie.
            Facet woli dostać obiad od razu po przyjściu do domu, a nie czekać na niego półtorej godziny, albo wręcz zaczynać go dopiero robić, bo żona siedząca cały dzień w domu nie zdążyła obrać kartofli i odgrzać wczorajszego kotleta. Ale nie brak obiadu sam w sobie jest kłopotem, bo przecież mógł zjeść na mieście czy zrobić sobie kanapkę rano, jeśli by tylko wiedział, że będzie musiał być głodny przez dwie ostatnie godziny w pracy, pół godziny w drodze do domu i półtorej w samym domu.

            Niektórzy potrzebują zregenerować siły choć przez kilka minut po przyjściu do domu, aby potem energicznie przejść przez resztę dnia, a nie od razu rzucać się w wir zmywania, sprzątania, czy innych domowych obowiązków. Wliczając w to zajmowanie się dzieckiem.
            • angazetka Re: Poradnik dobrej żony .... 06.02.11, 18:07
              > Facet woli po przyjściu do domu z roboty odpocząć

              No zobacz, kobieta też.
              • sanciasancia Re: Poradnik dobrej żony .... 06.02.11, 19:18
                Nie słyszałaś, że kobieta ma specjalne hormony, które pozawalają jej wytrzymać brak snu? Pewnie te same hormony pozwalają jej zabrać się za prace domowe od razu po powrocie z pracy.
              • santo_inc Re: Poradnik dobrej żony .... 06.02.11, 21:57
                > No zobacz, kobieta też.

                To niech odpoczywają razem.
                • purpurowa_komnata Re: Poradnik dobrej żony .... 07.02.11, 09:11
                  > To niech odpoczywają razem.
                  Tak- niech odpoczywają-a a ich dwulatek dajmy na to- niech zajmie się sobą...jasne
                  • santo_inc Re: Poradnik dobrej żony .... 09.02.11, 17:28
                    Znam dwulatki, które są w stanie zająć się same sobą przez pół godziny i dłużej. Pół godziny czy godzina bajki dziennie też mu mózgu nie uszkodzi.
      • sabciasal ty pewnie jesteś taką idealną żoną 04.02.11, 22:42
        taka jesteś akuratna i dla każdej masz dobra radę.

        opowiedz nam o życiu idealnej żony w realu, a nie z poradnika. wytłumacz jak manipulować mężem, co ty zgrabnie i milutko nazywasz "okręcaniem". opisz swoje szczęscie w domu, zdradź jak uszczęśliwić małżonka w kuchni i łóżku, co jak rozumiem samo w sobie ma uszczęsliwiac mądrą żonkę. plizzzz, plizzzz
    • lejla81 Re: Poradnik dobrej żony .... 04.02.11, 10:37
      Dobre, dobre... Zwłaszcza to o zdejmowaniu butów.
    • skarpeta25 Re: Poradnik dobrej żony .... 04.02.11, 14:37
      heheh dobre to:) no i powiem wam szczerze ze nic sie nie zmienilo poza tym ze faceci nie mowia tylko o tym ale nie narzekaliby gdyby tak bylo:) moim zdaniem wszystko zalezy od ludzi jak dwoje partnerow sobie zbuduje relacje jak od poczatku ustala sie ze jestesmy partnerami a nie gospodyniami tylko to potem nie ma kwasow tak przynajmniej bylo w moim przypadku:) ale milo jest czasem zrobic jak w tym poradniku i nie chodzi mi tylko o to zeby kobieta tylko tak postapila ale facet tez.....milo jest czasem wrocic do domu po ciezkim dniu i byc potraktowanym jak krolewicz albo ksiezniczka nie mam racji? wystarczy tylko wszystko wyposrodkowac:)
    • albertusia Re: Poradnik dobrej żony .... 04.02.11, 17:23
      Sebalda.Nie wiem co ci napisac, po prostu nie wiem.moze sa rozne kobiety jedne wiecej zaradne,potrafia sobie ulozyc sprawy tak ze praca i zajmowanie sie domem sa dla nich sprawa naturalna.Nie roztkliwiaja sie nad kazda brudna szklanka,tylko sprawnie biora sie za porzadki.Kazdy ma glowe i rozum zeby tak ustawic sobie zycie by bylo mu wygodnie.Ale masz racje moze nie kazda kobieta ma w sobie tyle sprytu i pomyslunku zeby sobie poradzic w normalnym zyciu.kobiety majace male dzieci ,maja pieluszki jednorazowe,gotowe jedzenie dla niemowlat o ktorych moglysmy pomazyc.Jeszcze nie daja sobie rady.Lepiej sie do tego nie przyznawac, bo to wstyd.Z drugiej strony nie wszystko musi byc perfekt.Jak po pracy ''padasz''na nos,to najpierw sie zdrzejmnij.Od razu poczujesz sie lepiej.Jeszcze powinien byc jeden poradnik.Dla nieudacznych zon.Pozdrowienia
      • sebalda Re: Poradnik dobrej żony .... 04.02.11, 19:52
        Albertusiu droga;) Wszystko to ładnie, pięknie. Oczywiście, że są kobiety, ktore podołają, zorganizowane, zaradne, pilne, wykształcone i sprytne, które ogarną wszystko. Już widzę, jak po pracy, nie bacząc, że dziecko chcialoby po 10 godzinach poza domem przytulić się do mamy, udają się na regenerującą drzemkę. Paradne.
        Ale skoro podjęłaś;) rozmowę, wytłumaczy mi, czemu tak ma być? Czemu kobieta, ktora poluje z równym poświęceniem i natężeniem co jej mężczyzna, ma temuż mężczyźnie potem jeszcze służyć? Czemu on ma wypoczywać, leżeć przed telewizorkiem i czekać, aż żona poda mu piwo, a wieczorem zrobi mu dobrze, tak jak on lubi, a kobieta ma zasuwać na dwa etaty: na polowaniu i w domu? Dlaczego to ona ma zabiegać o jego zadowolenie, sprawnie zabierać się za porządki, ma mieć spryt i pomyślunek, a mężczyzna w zamian za to co?
        Wszystkim mężczyznom, ktorzy dziwią się zmęczeniu żony siedzącej w domu z maleńkim dzieckiem, nakazałabym spędzenie z tymże dzieckiem obowiązkowo tygodnia, dzień i noc, bez przerwy, bez niczyjej pomocy. Sądzę, że może niektorzy przestaliby się dziwić i określać takie kobiety mianem pasożytów.
      • angazetka Re: Poradnik dobrej żony .... 06.02.11, 18:09
        > Kazdy ma glowe i rozum zeby tak ustawic sobie zycie by bylo mu wygodnie.

        Jak komus jest wygodnie usługiwać mężusiowi, to z Bogiem. Mnie nie jest.
    • albertusia Re: Poradnik dobrej żony .... 05.02.11, 19:55
      Sebalda.Skoro ty podanie mezowi piwa odbierasz jako sluzbe,to nie mamy o czym dyskutowac.Ty w malzenstwie stawiasz siebie na 1 szym miejscu.ja pracuje ,ja ja .W imie czego masz ''sluzyc''mezowi? W imie milosci.Jak sie kocha to chce sie ''sluzyc''Zeby zobaczyc wyraz zadowolenia na jego twarzy.A jak maz jest szczesliwy to biegnie do domu do swojej kochanej zoneczki,ktora o niego dba.Prawda?Jest szczesliwy i nie szuka szczescia gdzie indziej.Zakladam ze kazda kobieta kocha swojego meza.wiec milosc,sex to naturalna kolej rzeczy,nie obowiazek i przymus.Zapamietaj jak maz zadowolony,to ty tez bedziesz.nie stawiaj sie okoniem tylko spruboj.Wszystko mozna sobie zorganizowac.wiadomo po pracy jestes zmeczona.to zrozumiale.Przygotuj czesc obiadu wieczorem poprzedniego dnia.Np.obierz ziemniaki (patrzac na telewizor).Tak ze jak przyjdziesz z pracy to tylko postawisz na piec.I juz sie obiad gotuje.I zapamietaj dbanie o meza to nie sluzba,to inwestycja.Dobrocia i usmiechem zdzialasz o wiele wiecej niz nerwami i pretensjami.W sumie duzo cie to nie kosztuje bo napewno mimo tych narzekan i tak ''zasowasz na 2 etaty''.Tak ze lepiej sie z tym pogodzic niz szarpac sie z mezem o kazdy ''kubek do umycia''.Powodzenia.
      • marionaud_1 Re: Poradnik dobrej żony .... 05.02.11, 21:23
        Pracuję bardzo intensywnie, dużo podróżuję. CZęsto wracam do domu wieczorem, skonana, po 12-14 godzinach pracy. Z taksówki dzwonię do męża, że będę za 15 minut w domu - on wraca wcześniej. Czeka na mnie w dzrzwiach, odbiera płaszcz i teczkę z laptopem. Herbata jest już gotowa, gdy trzeba - odgrzany obiad. Mogę sie wyciągnąć od razu na kanapie i nic nie robić (także rozmawiać), jak długo zechcę. Przyznaję - mąż nie ma wstążki we włosach tylko ulubiony rozwleczony dres i wydeptane sandały. Budzi to wasz opór? Scenariusz jest ten sam, choć role odwrócone, gdy mąż wraca późno skonany, a ja jestem w domu (gtuję, co lubi i poprawiam makijaż!). A to budzi wasz opór?
      • sebalda Re: Poradnik dobrej żony .... 05.02.11, 23:08
        Albertusiu, prawie mnie przekonałeś. Chcę tylko jedno wiedzieć: co mąż daje w zamian?
        Czy to, że on nie robi nic, a ja wszystko, nie kojarzy Ci się z niewolnictwem? Wciąż nie mogę zrozumieć, czemu? Czemu to ja mam zajmować się sama domem, skoro korzystamy z niego oboje? Bo jestem do tego powołana? Tak, ta teoria jest bardzo wygodna. Tylko dla kogo?
      • marianka_marianka Albertusia 07.02.11, 12:12
        Jeżeli jesteś kobietą, to albo bardzo młodą niezamężną, lub młodziutką mężatką, albo wieloletnią "idealną" żoną, która nie dopuszcza do siebie myśli, że istnieją inne równie dobre opcje funkcjonowania w związku. Być może stosujesz technikę wyparcia, nie przyjmujesz do wiadomości prawd oczywistych, bo byłoby to jednoznaczne do określenia swojego życia jako zmarnowane.
        Albertusiu droga mężczyźni niektórzy być może są tacy prości jak Twój wymarzony i całe życie upłynie im w szczęściu z ukochaną żonką biegnącą zdjąć buty swojemu misiowi.

        jak maz jest szczę śliwy to biegnie do domu do swojej kochanej zoneczki,ktora o niego dba.Prawda?Jest szczesliwy i nie szuka szczescia gdzie indziej.

        Niestety, muszę Cię rozczarować, choćbyś stanęła na głowie niektórzy mężowie i tak będą zdradzać. To tak nie działa. Im szybciej sobie to uświadomisz tym lepiej.
      • mgla_jedwabna Re: Poradnik dobrej żony .... 11.02.11, 01:56
        "Jak sie kocha to chce sie ''sluzyc''"

        A jak wygląda, twoim zdaniem, ta miłość w wykonaniu męża? Tylko konkrety poproszę, bo jak na razie to z tego, co napisałaś, wynika, że że zasługi męża ograniczają do przebywania w domu.

        "A jak maz jest szczesliwy to biegnie do domu do swojej kochanej zoneczki,ktora o niego dba."
        "Jest szczesliwy i nie szuka szczescia gdzie indziej."

        "Zapamietaj jak maz zadowolony,to ty tez bedziesz" - idealna maksyma dla podpierającej się nosem żony, która podaje schłodzone piwko panu i władcy rozwalonemu przed TV. On jest zadowolony, więc jej też nic do szczęścia nie brakuje, tak?

        "I zapamietaj dbanie o meza to nie sluzba,to inwestycja" Opisz proszę zyski z tej inwestycji, to może uwierzymy.

        "Dobrocia i usmiechem zdzialasz o wiele wiecej niz nerwami i pretensjami" Strategia niewolnika pozbawionego wszelkich praw.

        Nie wiem, czy wiesz (pewnie nie, bo brzmisz jak nastoletnia oazowiczka, która podnieca się katolicką wizją rodziny zamiast popracować nad ortografią), ale współczesne małżeństwo to nie związek niewolnika i pana, tylko układ dwóch osób, które mają równorzędne prawa i zobowiązania.
    • paul_ina Re: Poradnik dobrej żony .... 06.02.11, 01:15
      Coś w tym jest. Jak się kocha drugą osobę, to chce się, żeby jej było dobrze. I to powinno działać w obie strony.
      A smaczny obiad, porządek w mieszkaniu, estetyczny wygląd najczęściej oglądanej osoby - niby szczegóły, ale decydują o komforcie dnia codziennego.
    • albertusia Re: Poradnik dobrej żony .... 06.02.11, 06:15
      Sebalda .Jest takie powiedzenie ze kobieta jest boginia domowego ogniska.To znaczy ze od kobiety w glownej mierze zalezy jak ten dom bedzie wygladal.Kazde malzenstwo jest inne ,tak ze nie ma jednej recepty .Ale w przewazajacej czesci to maz glownie utrzymuje rodzine.Zona tylko ''dorabia''.na mezu spoczywa ten stres i obowiazek.Dlatego zona powinna zadbac o jego wygode po przyjsciu z pracy.Czy to tak wiele?czy musisz cos miec w zamian?Czy musisz cos z tego miec?Jak wychodzilas za maz to nie wiedzialas na czym polega malzenstwo?Mezczyzna to jest takie nieskomplikowane stworzenie.On duzo nie potrzebuje.Dobrego obiadku,spokoju i d....y.Zobaczysz jaki bedzie szczesliwy.A z zadowolonym mezem zdzialasz wiecej niz zloscia i pretensjami.Nie bez powodu sie mowi ze mezczyzna jest glowa rodziny.I daj mu tak myslec.Zrob z niego swojego hero,praw mu komplementy,w sumie nic cie to nie kosztuje a zobaczysz jak ty jako jego ''szyja'' bedziesz mogla nim krecic.Pozdrawiam.
      • marionaud_1 Re: Poradnik dobrej żony .... 06.02.11, 09:36
        Nie podoba mi się to, co piszesz. Brak w tym szacunku i dla ciebie, i dla twojego męża - mężczyzn w ogóle. Nie wyobrażam sobie,abym chciała związać życie z kimś, kto potrzebuje tylko tych rzeczy, o których piszesz.
        Myślę, że dzisiejsze czasy różnią się od tych sprzed 60-ciu lat tylko tym, że dzis wszyscy członkowie rodziny muszą dbać o to, co zaleca poradnik. Zwsze uważałam, że największym naszym sukcesem jako rodziny było to, że ikażde z nas zamykając za sobą drzwi mieszkania wiedziało, że są w miejscu im przyjaznym, chroniącym przed stresami świata zewnętrznego, otaczajacym opieką. Wszyscyśmy sie o to starali. A tu widzę jakieś targowanie się - kto ile zrobi i czy przypadkiem nas nie wykorzysta. Kicham na taką rodzinę.
        Ja mam w domu jeszcze starszy poradni , bo roczniki "Dobrej gospodyni" z przełomu XIX i XX wieku. I czytuję je sobie czasami po to, aby właśnie taką tmosferą oddania i miłości się nacieszyć, a nie targami o to, kto co zrobi.
      • sebalda Re: Poradnik dobrej żony .... 06.02.11, 13:40
        Albertusiu, jestem na 99.9% przekonana, że jesteś mężczyzną, zatem dyskusja z Tobą jest bez sensu, bo podszywasz się pod kobietę, żeby nam, kobietom, powiedzieć, że mamy być służącymi we własnych domach, to mąż będzie zadowolony i pozwoli sobą manipulować. To totalnie chory układ, w sumie uwłaczający obojgu: kobiecie i mężczyźnie.
        Jeśli jednak jesteś mimo wszystko kobietą, uważam, że albo jesteś jeszcze młoda i nie masz najmniejszego pojęcia o trudach życia, skomplikowanym ukladzie rodzinnym i z całą pewnością nie masz dzieci, bowiem ich posiadanie zmienia w diametralny sposób ten uklad, ktory może funkcjonować dobrze jedynie przy współpracy i WZAJEMNYM wspieraniu się małżonków. Kobieta, ktora ma spełniać w małżeństwie wszystkie role doskonale: żony, matki, pracownika, gosposi, kochanki, przyjaciółki i na jej barkach ma spoczywać cała odpowiedzialność i cała robota, musiałaby być wołem roboczym albo maszyną.
        Kobieta ma zadbać o to, by dzieci byly cicho po powrocie tatusia do domu, sama nie ma prawa mowić mu o swoich problemach, ma tylko służyć i ładnie pachnieć. A gdzie w tym wszystkim ona? Jej pragnienia, potrzeby, jej odpoczynek i przyjemności?
        Bogini domowego ogniska, dobre sobie:) Bogini miała przywileje. Jakie przywileje ma kobieta, ktora ma slużyć i nieustannie uprzyjemniać życie mężowi kosztem swojego życia?
        Mogę się opiekować mężem, gdy taka jest potrzeba, ale muszę wiedzieć, że on opiekuje się mną, że z naturalnej potrzeby wynikającej ze zrozumienia i szacunku również zajmuje się dziećmi i domem, robi pewne rzeczy wspólnie ze mną, bo wtedy czas potrzebny na to skraca się o połowę, dzięki czemu mamy go więcej później, wieczorem dla siebie. On szanuje mnie, ja jego, szanujemy się i wspieramy jako ludzie, a nie jako uklad: pan i służąca.
        Zresztą, po co ja to wszystko piszę, to truizmy i mam nadzieję, że jednak podobnie myślących kategoriami, że kobieta ma robić wszystko, a mężczyzna jedynie zarabiać, jest już na świecie coraz mniej. Facet, ktory ma takie podejście, powinien zmienić wyznanie i wyemigrować do krajów arabskich, tam jeszcze ma szansę na tanią w utrzymaniu żonę-służącą.
        • triss_merigold6 Re: Poradnik dobrej żony .... 06.02.11, 14:26
          Wszystko pięknie, psiejska czarodziejska wizja Albertusi, tylko, że np. ja nie "dorabiam" i moje dochody obecnie są znacznie wyższe niż partnera. Mieszkanie wyłącznie moje.

          Boginią domowego ogniska to mogę być, luzik. Tylko niech mi chłop zapewni pomoc domową na co dzień i stosowny poziom utrzymania. P
          • mamajaneczki Re: Poradnik dobrej żony .... 06.02.11, 15:29
            Albertusiu, twierdzisz, że targowanie się o każdy kubek do umycia, to nie jest miłość. A to jest miłość???: "Mezczyzna to jest takie nieskomplikowane stworzenie.On duzo nie potrzebuje.Dobrego obiadku,spokoju i d....y.Zobaczysz jaki bedzie szczesliwy."
            Jeśli tak kochasz swojego męża, to czy informowałaś go o tym?? I co, jest szczęśliwy???
        • santo_inc Re: Poradnik dobrej żony .... 06.02.11, 21:58
          > eć, że mamy być służącymi we własnych domach, to mąż będzie zadowolony i pozwol
          > i sobą manipulować. To totalnie chory układ, w sumie uwłaczający obojgu: kobiec
          > ie i mężczyźnie.

          Hola, jak niby usługiwanie przez kobietę miałoby uwłaczać mężczyźnie?
          • sebalda Re: Poradnik dobrej żony .... 06.02.11, 22:36
            Santo, chyba dziś słabiej u Ciebie z formą intelektualną. Czytasz wybiórczo? Powtórzę zatem: "mąż będzie zadowolony i pozwoli sobą manipulować". To o manipulacji jest uwłaczające, w moim odczuciu. Chyba że dla Ciebie bycie manipulowanym jest ok. Masz taki sam pogląd jak Albertuś i uważasz, że do szczęscia wystarczy Ci dobry obiadek, spokój i du.a?
            A żeby nie było, że naciągam opinie Albertusia z tym manipulowaniem, oto fragment:
            "a zobaczysz jak ty jako jego ''szyja'' bedziesz mogla nim krecic".
            Tylko po cholerę mi to "kręcenie" jak będę śmiertelnie zmęczona, zestresowana tym, że nie wolno mi nawet na chwilę przestać się uśmiechać ani broń Boże na cokolwiek narzekać, choćby mi ktoś zrobił nie wiadomo, jaką przykrość czy krzywdę, bo przecież nie mogę męża męczyć swoimi problemami, mąż znowu nakrzyczy z błahego powodu na dziecko, a ja mam jeszcze go przeprosić za to, że nie usunęłam mu na czas z drogi tego dziecka? W du.ie mam takie "kręcenie", sorry.
            A tak swoją drogą uważam, że prawdziwemu mężczyźnie żona usługująca właśnie by uwłaczała. Znaczyłoby to, że swoją żonę sprowadził do roli służącej. Prawdziwy mężczyzna inaczej traktuje swoją kobietę, ale to z pewnością zbyt trudno zrozumieć facetowi takiemu jak Ty, czy Albertuś. Prawdziwy mężczyzna o kobiecie, ktora wychowuje jego dzieci nigdy nie powie, że jest pasożytem.
            • santo_inc Re: Poradnik dobrej żony .... 09.02.11, 17:30
              > Santo, chyba dziś słabiej u Ciebie z formą intelektualną. Czytasz wybiórczo? Po
              > wtórzę zatem: "mąż będzie zadowolony i pozwoli sobą manipulować". To o manipula
              > cji jest uwłaczające, w moim odczuciu.

              Nie, po prostu nie zgadzam się z opinią, że zadowolony mąż pozwoli sobą manipulować.

              > jest ok. Masz taki sam pogląd jak Albertuś i uważasz, że do szczęscia wystarczy
              > Ci dobry obiadek, spokój i du.a?

              Mniej więcej tak. :)
            • santo_inc Re: Poradnik dobrej żony .... 09.02.11, 17:31
              Zapomniałem się odnieść do tej żartobliwej końcówki Twojej wypowiedzi.

              > A tak swoją drogą uważam, że prawdziwemu mężczyźnie żona usługująca właśnie by
              > uwłaczała. Znaczyłoby to, że swoją żonę sprowadził do roli służącej.

              Kak to fajnie, że wiesz, co uwłacza prawdziwemu mężczyźnie. :)

              > Prawdziwy
              > mężczyzna inaczej traktuje swoją kobietę, ale to z pewnością zbyt trudno zrozum
              > ieć facetowi takiemu jak Ty, czy Albertuś. Prawdziwy mężczyzna o kobiecie, ktor
              > a wychowuje jego dzieci nigdy nie powie, że jest pasożytem.

              Masz chyba bardzo nietypową własną definicję pojęcia "prawdziwego mężczyzny".
      • sanciasancia Re: Poradnik dobrej żony .... 06.02.11, 19:22
        Traktowanie męża jako kretyna, który nawet po sobie sprzątnąć nie umie, mi uwłacza.
        Gdybym miała jakąkolwiek potrzebę zajmowania się nieprzystosowanymi do życia w społeczeństwie ludźmi, zajęłabym się resocjalizacją.
        > maz glownie utrzymuje rodzine.Zona tylko ''dorabia''.na mezu spoczywa ten stres
        Nie uogólniaj na podstawie dziwnej próbki, którą masz w domu. Zarabiamy tyle samo, mamy tak samo stresującą pracę, mamy razem dziecko i mieszkanie i w związku z tym takie same obowiązki.
        --
        Są tacy, ja na przykład, którzy czują się całkiem przyjemnie widząc, że w sferze publicznej spoza tłumów religijnych fanatyków, religijnych entuzjastów, religijnych zadumanych, religijnych pochylonych (nad), religijnych łagiewnickich, religijnych toruńskich — wreszcie wychynęli, dotychczas niedostrzegalni, niereligijni.(miskidomleka)
      • mgla_jedwabna Re: Poradnik dobrej żony .... 11.02.11, 02:14
        "Ale w przewazajacej czesci to maz glownie utrzymuje rodzine.Zona tylko ''dorabia''"

        Twoje twierdzenia nie zgadzają się z rzeczywistością, w której kobiety zasuwają tak samo co najmniej 8 godzin, bo tyle trwa standardowy dzień pracy, albo i dłużej (np. knajpy, sklepy, hdzie pracuje się "od otwarcia do zamknięcia"). Zresztą mamy najwyższy w Europie wskaźnik kobiet prowadzących własne firmy. Naiwni fani neoliberalizmu chcieliby w tym widzieć dowód na przedsiębiorczość Polek. W praktyce wygląda to tak, że pracodawcy przerzucają ciężar opieki socjalnej oraz ryzyko fluktuacji popytu na pracowników, a w tym wypadku na pracownice. I tak kobiety, którym należałby się etat wraz z ubezpieczeniem chorobowym itp. zmuszone są zasuwać bez żadnych zabezpieczeń. W dodatku, żeby jakoś wyżyć, pracują nieraz dłużej, niż te 8 godzin.

        "na mezu spoczywa ten stres i obowiazek"

        Słoneczko, dawno minęły te czasy (śmiem twierdzić, że nigdy nie istniały), kiedy to troska o byt materialny rodziny spoczywała wyłącznie na głowie mężczyzny, a problemy kobiet ograniczały się do tego, jaki kolor śpioszków wybrać dla dzidzi. To, że mężczyźni statystycznie zarabiają więcej, nie znaczy, że się bardziej poczuwają albo że więcej pracują. Znaczy to, że kobiety są dyskryminowane na rynku pracy na wiele sposobów: na tych samych stanowiskach i przy tych samych kwalifikacjach zarabiają mniej, najniżej płatne stanowiska obsadza się kobietami, a najwyżej - mężczyznami, ponadto kobietom narzuca się niekorzystną formę zatrudnienia. Ale to nie znaczy, że kobieta pracuje mniej lub że mniej się stresuje bytem materialnym rodziny.

        Ponadto praca domowa kobiet nie jest pozbawiona znaczenia finansowego, więc jeśli wydaje ci się, że wkład w utrzymanie rodziny wnosi tylko mężczyzna, to spróbuj zrozumieć, że "bezpłatna" to nie znaczy "bezwartościowa".

        "zona powinna zadbac o jego wygode po przyjsciu z pracy.(...)Czy musisz cos z tego miec?"
        Wyjaśnij to pytanie w kontekście poprzedniej wypowiedzi o inwestycji.

        "Mezczyzna to jest takie nieskomplikowane stworzenie."
        Oj, nie chciałabym być twoim mężem.
    • albertusia Re: Poradnik dobrej żony .... 07.02.11, 06:18
      Masz racje Sebalda.Takich madrych ukladnych zon jest coraz mniej.Za to coraz wiecej samowystarczalnych,przemadrzalych i samotnych kobiet.Babochlopow.do ktorych normalny mezczyzna boi sie podejsc.Sa coraz bardziej zdesperowane zeby znalezc partnera na meza.Sex w dzisiejszych czasach mezczyzna ma na zawolanie.Wiec jaki sens kupowac caly tort,jak co rusz moze miec inny kawalek ciasta.Masz racje czasy sie zmienily.Dzis mezczyzna idzie do baru,czy klubu tylko po to zeby sie napic i zarwac d....e na sex.Po prostu.Jak nie ty, to nastepna.Nie ma jak dzis grac ksiezniczki,bo po prostu ich juz nie ma.wiadomo ze masz tez zle dni,masz zly chumor,wszystko cie przerasta.oby to bylo nie za czesto bys sie nie zmienila w gderliwa zrzede.Bo nieporozumienia doprowadza do tego ze maz poszuka odskoczni od takiej zony,A pokusa czai sie na kazdym kroku.Czy to internet,czy w pracy.Mozesz zostac z dziecmi sama.Tak ze kobieta zawsze jest na straconej pozycji.Czym mozesz mezczyzne do siebie przyciagnac?madroscia,ulegloscia/nie znaczy ze masz byc ulegla caly czas/Jak cos nie jest po twojej mysli masz prawo sie zbuntowac.Ten poradnik jest bardzo przydatny szczegolnie dla mlodych malzenstw.pozdrawiam
      • mamajaneczki Re: Poradnik dobrej żony .... 07.02.11, 08:17
        No super, tylko wytłumacz ,i proszę, po jaką cholerę ja mam faceta do siebie "przyciągać" używając do tego w dodatku dziwnych sztuczek??? Dotychczas żyłam w przekonaniu, że moj mąż zakochał się we mnie dla kilku moich zalet i pomimo wielu wad, a nasz związek cementuje czułość, SZACUNEK i poczucie odpowiedzialności. Dlaczego mam mojego chłopa, skądinąd wartościowego faceta sprowadzać do poziomu zidiociałego troglodyty, dla którego mam być kimś, kim nie jestem po to tylko żeby nie poszedł do łóżka z koleżanką z pracy????
        • verdana Re: Poradnik dobrej żony .... 07.02.11, 09:54
          Nie wspomne juz o drobiazgu, że facet, ktory jest przyzwyczajony do absolutnej, pełnej uslugi, do tego, ze jego zadaniem jest tylko przynosić pieniądze, a nic poza tym nie musi bedzie miał przechlapane
          -a. w przypadku dzieci. Nie zajmie się nimi, nie nacieszy, zadnej wiezi nie będzie - pójda sobie z domu i w razie, gdy zostanie sam, nawet się nie odezwą - był bowiem w domu tylko dekoracją
          -b. w przypadku choroby żony. Okaze sie, zę facet nie umie nic. Takie wspomnienia z lat międzywojennych sa czeste, żona poszła do szpitala, a facet z dziećmi kompletnie sobie nie radził, nawet jeść nie mieli co.
          c. w przypadku problemów z pracą. Skoro przestanie być "łowcą", przestanie byc kobiecie potrzebny, straci całkiem miejsce w domu i autorytet.
          Druga kwestia jest też powiedziałabym istotna. Kobiety, pracujące bez wytchnienia szybko sie starzeją, stają się wolniejsze, mniej wydajne i mniej atrakcyjne. Facet, ktorego celem życiowym jest idealny dom, obiad pojawiający sie na stole natychmiast po rzyjsciu do domu i udany seks na zawolanie nie ma zadnego motywu, by zostać z żoną, ktora opuszcza się w obowiazkach. Znajdzie sobie mlodszą - i słusznie.
          • sebalda Re: Poradnik dobrej żony .... 07.02.11, 10:19
            Kobiety, pracujące bez wytchnien
            > ia szybko sie starzeją, stają się wolniejsze, mniej wydajne i mniej atrakcyjne.
            > Facet, ktorego celem życiowym jest idealny dom, obiad pojawiający sie na stole
            > natychmiast po rzyjsciu do domu i udany seks na zawolanie nie ma zadnego motyw
            > u, by zostać z żoną, ktora opuszcza się w obowiazkach. Znajdzie sobie mlodszą -
            > i słusznie.

            Zatem tę super mądrą strategię Albertusia można o kant d..y potłuc. Bo jednak lepiej szukać do skutku takiego, ktory pokocha nas za to, jakimi jesteśmy ludźmi, a nie wprawnymi służącymi, niż łapać pierwszego chętnego na wabiki wstążeczki we włosach, sztucznego uśmiechu i wypucowanego domku, bo ten i tak nas kopnie w cztery, litery jak się przedwcześnie zestarzejemy, wykończone nieustanną pracą i udawaniem. Wtedy już na bank zostaniemy same, porzucone, niechciane, wyeksploatowane do imentu. Zaiste świetlana wizja:)
            Kurczowe trzymanie faceta przy sobie wszelkimi sposobami, udawaniem, zapieraniem się siebie, sprytem, byle nie skoczył w bok zawsze mnie mierziło. Ma mi zależeć na kimś, przed kim nie mogę być sobą? Żyć w ciąglym stresie, że mimo wszystko kiedyś mu się znudzę i stawać na rzęsach, żeby tak się nie stało? Żyć w stresie o to, żeby broń Boże nie zachorować, bo przestanę być użyteczna i będzie można mnie wtedy wymienić na nowszy model?
            Czy mężczyzna, ktory traci pracę, równie łatwo przyjmie odejście żony do bogatszego i zaradniejszego?
            Ok, jeśli taka wizja szczęścia małżeńskiego jawi się mężczyznom, to powinno działać w obie strony. Ale nie działa. Widziałam już wiele takich małżeństw, w których facetowi powineła się noga, stracił pracę, cały wysiłek utrzymania musiała wziąć na siebie żona, on pogrążył się w depresji, całymi dniami przesiadywał przed komputerem, w domu oczywiście nic nie robił, bo ani nie umiał, ani nie miał ochoty przygnębiony porażką, a jak żona mu zwróciła uwagę, że mógłby ruszyć tyłek, to okazywała się najgorszą, niewyrozumiałą suką, co to nie potrafi zrozumieć tragedii i depresji mężczyzny, który stracił pracę. Jeśli małżeństwo ma się opierać tylko na przyjemnościach, pieniądzach, wypucowanym domku, seksie na zawołanie, to facet też nie może sobie pozwolić na chwile słabości, nie wolno mu poważnie chorować, bo może stracić pracę, nie mogą go dotknąc cięcia budżetowe w robocie ani inne wypadki losowe. Wspaniałe życie, nie ma co.
            Santo i Albertuś traktują kobiety czysto przedmiotowo, ale gdy w zamian mają dostać to samo - ooo, to już zgroza i hańba. Przecież to, co proponują, to czyste transakcje wymienne, zero szacunku i uczucia, dlaczego zatem się dziwią, że kobiety ich każde potknięcie punktują i pragną samodzielności i traktowania jak człowieka, a nie jak robota wielofunkcyjnego?
          • santo_inc Re: Poradnik dobrej żony .... 09.02.11, 17:33
            > -a. w przypadku dzieci. Nie zajmie się nimi, nie nacieszy,

            No, bo przecież każdy facet chce się nacieszyć swoimi dziećmi.
            • verdana Re: Poradnik dobrej żony .... 09.02.11, 19:22
              Tak, prawdziwy facet.
              Dupkowi wystarczy ich splodzenie i radość, ze umie te dzieci zrobić.
      • lejla81 Re: Poradnik dobrej żony .... 07.02.11, 11:03
        Mam wrażenie, że żyjemy w jakiś dwóch różnych światach...
        Ja jestem kobietą, która rozstała się z partnerem, bo wszystkie obowiązki domowe zwalał na moją głowę. To ja podjęłam decyzję o wyprowadzce i wcale jej nie żałuję. Znalazłam sobie innego partnera, który nie ma problemów z posprzątaniem domu i ugotowaniem obiadu. Czemu zakładasz, że to tylko my mamy być przez mężczyzn zmieniane na lepszy model? Ja kobieta też mogę sobie poszukać odskoczni od domowego lenia i wyzyskiwacza, a z dwojga złego to już wolę po prostu być sama. Czy to naprawdę aż taka wielka tragedia? Pozbyłam się trutnia i pracy w domu zrobiło się mniej. Nie czuję się, jakbym stała na straconej pozycji. Wręcz przeciwnie - to on siedzi sam w zabałaganionym mieszkaniu i dwudziestego zastanawia się co do garnka włożyć. Ten poradnik to bzdura, a już z pewnością nie przystaje on do naszych czasów. W latach pięćdziesiątych w USA był owszem taki ideał żonki, ale jakoś bardzo szybko się zdeaktualizował. Najwyraźniej nikomu on za bardzo nie pasował
        • sebalda Re: Poradnik dobrej żony .... 07.02.11, 11:59
          Leila, masz absolutna rację, ale do zakutego łba faceta pokroju Santo czy Albertuś nigdy nie dotrze Twój przekaz. Mężczyźni uważają, że kobiety przez swoje wyzwolenie robią sobie krzywdę, bo automatycznie pozbawiają się cudownej radości płynącej z posiadania na własność samca, dowolnego samca. Powołaniem kobiety jest zaspakajanie wszystkich potrzeb mężczyzny, w zamian za co ma szanse nim "kręcić", cokolwiek to znaczy. Niektórzy głoszący te hasła twierdzą co prawda, że mężczyzna w zamian za to będzie zaspakajał potrzeby kobiety. Niejaki Groszek na tym forum pisał, że te potrzeby (opieka nad dzieckiem, dobre słowo, cokolwiek), to tak zwane ozdobniki, Santo najchętniej zaspakajałby potrzeby materialne tudzież łóżkowe kobiety (nie nadmieniając, że zaspakajanie tych drugich byłoby mu jak najbardziej na rękę), pod warunkiem, że kobieta oprócz zajmowania się domem, dzieckiem, zarabiałaby na ten dom co najmniej nie najgorzej. Nie do końca wiadomo, co w tym czasie miałoby się dziać z dzieckiem, ale to już taki szczegół. Kobieta, która siedzi w domu z maleńkim dzieckiem to pasożyt i basta.
          I to ciągłe straszenie kobiety, że jak nie zaspakaja jego potrzeb, to mężczyzna ma pełne prawo ją rzucić. To największe nieszczęście dla kobiety, w które sama się wpędza, na które całkowicie zasługuje, ktore jest końcem świata wszak dla kobiety. Zdają się nie widzieć, że mimo wszystko zdarzają się na świecie faceci, ktorzy nie tylko kobietę szanują jako człowieka, ale o zgrozo, czasami zniżą się i wezmą odpowiedzialność za dom razem z nią, by potem móc się też wspólnie cieszyć sobą, dzięki poczuciu, że w takim domu panuje szacunek dla drugiej strony.
          Ale przecież na świecie są całe tabuny kobiet, ktore można wykorzystywać do woli i stale wymieniać, po co się angażować w uczucia, dom, ciepło, zrozumienie, szacunek. Tylko potem może się tak nastawiony facet obudzić z ręką w nocniku, gdy na wesele córki zaproszenia nie dostanie, bo mama już dawno będzie w nowym związku z prawdziwym, normalnym, odpowiedzialnym nowym tatusiem. Skoro mu dziecko przeszkadzało w wypoczynku po pracy...
          • marionaud_1 Re: Poradnik dobrej żony .... 07.02.11, 18:27
            Wybaczcie, miłe pane - ale jakoś nie mogę pojąć, pewnie za głupia jestem. My naprawdę na serio rozważamy taki idiotyzm, jak facet co chce mieć czysto, smacznie, ciepło i seksownie podane na srebrnej tacy - a jak nie, to leci do baru na drinka i numerek? Znacie takiego faceta? Ktoś za niego wyszedł? Po co? Przyznaję szczerze, że nie znam takiego egzemplarza w moim otoczeniu.
            • sanciasancia Re: Poradnik dobrej żony .... 07.02.11, 19:03
              Mnie takimi rewelacjami karmiła matka. Ale nie sądzę, żeby kogoś takiego znała osobiście (chyba, że znajomego własnych rodziców).
              • verdana Re: Poradnik dobrej żony .... 07.02.11, 20:00
                A ja podejrzewam, ze te "dobre żony" to najbardziej zdradzane zony. Facet zaczyna je traktować jako kucharke i służącą - a nie jako kobietę - to raz. Dwa - taka oddana żona, ktorej centrum zycia jest mąż, raczej nie uniesie się nagle honorem i nie odejdzie, bo maż i dom to całe jej zycie. Facet może się więc nie obawiać zdrady, żona będzie musiała zostać z nim i tak.
                Mąż samodzielnej żony, ktora ma oprócz męża własne życie, zdaje sobie sprawę, ze przyłapany na zdradzie wyleci z domu i tyle. Bo kobieta poradzi sobie bez niego. I finansowo i psychicznie. Albo bedzie odpracowywał "skok w bok" resztę życia.
                • santo_inc Re: Poradnik dobrej żony .... 09.02.11, 17:37
                  > Mąż samodzielnej żony, ktora ma oprócz męża własne życie, zdaje sobie sprawę,
                  > ze przyłapany na zdradzie wyleci z domu i tyle. Bo kobieta poradzi sobie bez ni
                  > ego. I finansowo i psychicznie. Albo bedzie odpracowywał "skok w bok" resztę ży
                  > cia.

                  Przed zdradą powinna faceta powstrzymywać dostateczna ilość i odpowiednia jakość seksu w domu, a nie perspektywa utraty rodziny.
                  • les.vacances Re: Poradnik dobrej żony .... 09.02.11, 17:45
                    santo_inc napisał:

                    > Przed zdradą powinna faceta powstrzymywać dostateczna ilość i odpowiednia jakoś
                    > ć seksu w domu, a nie perspektywa utraty rodziny.

                    Może i to prawda. A jak mężczyzna powinien zabiegać o to, aby mieć dostateczną ilość i odpowiednią jakość seksu w domu?
                    • santo_inc Re: Poradnik dobrej żony .... 09.02.11, 17:56
                      > Może i to prawda. A jak mężczyzna powinien zabiegać o to, aby mieć dostateczną
                      > ilość i odpowiednią jakość seksu w domu?

                      Nie znam odpowiedzi na to pytanie - mnie póki co się to w ogóle nie udaje. :)
            • lejla81 Re: Poradnik dobrej żony .... 08.02.11, 12:24
              Mój Eks miał coś z tego ;) Z perspektywy czasu sądzę, że to przypadek nadający się z wielu względów do psychiatry, osoba, która kompletnie nie potrafi nawiązać głębszych relacji z innymi ludźmi, egoistyczna, zimna i złośliwa. Na szczęście za mąż za niego nie wyszłam, ale ponieważ przez przypadek zafundowaliśmy sobie dziecko, spędziłam z nim pod jednym dachem ponad dwa lata. Przez te dwa lata stałam się zrzędliwą, wiecznie zmęczoną furiatką. Dzięki Bogu mam to już za sobą.
            • mgla_jedwabna Re: Poradnik dobrej żony .... 11.02.11, 02:41
              Egzemplarzy naprawdę tak funkcjonujących raczej nie ma, a jeśli są, to są rzadkimi wyjątkami. Natomiast taki facet istnieje i ma się świetnie w czwartym wymiarze, czyli zbiorowej wyobraźni osób płci obojga o przekonaniach konserwatywnych. Stąd mamusie tłukące córkom do głowy, że facet musi mieć podane na srebrnej tacy, bo jak nie, to... Stąd faceci, którzy swoje latanie do baru na drinka i numerek usprawiedliwiają przed rodzina w taki właśnie sposób (niezależnie od prawdziwych powodów). Stąd frustracje młodych mężatek, którym się wydaje, że wszystkie inne tak potrafią, tylko ona nie...

              "Ktoś za niego wyszedł? Po co?"

              Skoro są kobiety chętne do związków z kryminalistami, przemocowcami, alkoholikami etc., to i takie oszołomy zawsze znajdą drugą połówkę, czemu nie.
          • santo_inc Re: Poradnik dobrej żony .... 09.02.11, 17:35
            > Leila, masz absolutna rację, ale do zakutego łba faceta pokroju Santo czy Alber
            > tuś nigdy nie dotrze Twój przekaz.

            Ja rozumiem, że Ci się kończą argumenty, ale to jeszcze nie powód, by tak zaniżać poziom forum.

            > to tak zwane ozdobniki, Santo najchętniej zaspakajałby potrzeby materialne tud
            > zież łóżkowe kobiety (nie nadmieniając, że zaspakajanie tych drugich byłoby mu
            > jak najbardziej na rękę), pod warunkiem, że kobieta oprócz zajmowania się domem
            > , dzieckiem, zarabiałaby na ten dom co najmniej nie najgorzej. Nie do końca wia
            > domo, co w tym czasie miałoby się dziać z dzieckiem, ale to już taki szczegół.

            Nie do końca też wiadomo, gdzie coś takiego napisałem. Wyobraźnia Cię chyba ponosi.
            • verdana Re: Poradnik dobrej żony .... 09.02.11, 18:22
              Bzdura. To trochę tak, jaby powiedzieć "Dobrze gotująca żona powstrzyma męża od jadania po knajpach".
              Niezaleznie od ilosci i jakości seksu w domu, jesli to ma być dla faceta jedyny powod niezdradzania żony - to nie będzie. Bo nawet najlepsze danie, choćby serwowane dwa razy dziennie się znudzi. Facet, ktory uwaza, ze celem jego istnienia i związku jest seks będzie chciał wyprobować takze inne dania. A gdy zona starsza - pewnie, ze młoda dziewczyna okaze się lepsza.
              tak wiec, jesli faceta trzyma w domu tylko seks, to dlugo go nie utrzyma.
              • santo_inc Re: Poradnik dobrej żony .... 09.02.11, 19:44
                > Bzdura. To trochę tak, jaby powiedzieć "Dobrze gotująca żona powstrzyma męża od
                > jadania po knajpach".

                Jeśli żona będzie gotować dostatecznie dużo (często) i dostatecznie dobrze i facetowi nie będzie brakowało ani ilości ani jakości, to nie będzie czuł potrzeby zaspokajania tej potrzeby fizjologicznej, jaką jest jedzenie, w knajpach.

                A że może mieć na to ochotę mimo to, to inna historia.

                > tak wiec, jesli faceta trzyma w domu tylko seks, to dlugo go nie utrzyma.

                Zgadza się. Sam seks nie wystarczy. Ale jak go nie ma, albo jest go za mało, albo jest zbyt kiepski, to reszta też nie utrzyma faceta przy kobiecie.
                • verdana Re: Poradnik dobrej żony .... 09.02.11, 19:58
                  Będzie czuł, bo lubie na przyklad kuchnie indyjską. Albo róznorodność.
                  • santo_inc Re: Poradnik dobrej żony .... 09.02.11, 20:23
                    > Będzie czuł, bo lubie na przyklad kuchnie indyjską. Albo róznorodność.

                    Zgadzam się, że może czuć chęć pójścia na miasto i pożywienia się kuchnią indyjską. Ale z całą pewnością nie będzie czuł potrzeby zjedzenia czegokolwiek.

                    I rozumiem, że zapominamy w tym miejscu o tym, że wiązać na stałe powinni się ludzie, którzy mają zgodne upodobania "kulinarne"?
                    • verdana Re: Poradnik dobrej żony .... 09.02.11, 21:25
                      Bedzie, bo kolejny super kotlet schabowy tak mu sie przeje, ze bedzie wolał nie zjeść, symukując ból żołądka i iść na miasto, aby po 20 latach kotletów zjeść pilaw.
            • sebalda Re: Santo 09.02.11, 19:16
              To Ty nie jesteś tym kolesiem, ktory żonę, która jest w domu z malym dzieckiem, nazywa pasożytem? To nie Ty głosisz hasło, że mężczyzna ma zaspakajać potrzeby kobiety, czyli dobrze zarabiać, a ona w zamian za to ma zaspakajać jego potrzeby? Czy nie miałeś kiedyś nicka krzyszotof_lis? O, to bardzo Cię sorry:P Nawet jeśli nie, to i tak sposób rozumowania i wnioskowania macie uderzająco podobne.
              A co do prawdziwego mężczyzny, to w moim świecie ma nade wszystko honor, traktuje kobiety z szacunkiem i nigdy, przenigdy nie zadeklarowałby, że do szczęścia potrzebny mu dobry obiadek, spokój i d..pa. Nie pozwoliłby też, żeby jego kobieta non stop pracowała służbowo i w domu. Albo by jej pomagał, albo zarobił na pomoc domową. Trzeciego wyjścia nie widzę. Rzeczywiście inaczej pojmujemy "prawdziwą męskość". Czy oprócz deklaracji o składnikach szczęścia możesz rozwinąć Twoje pojmowanie tego fenomenu?
              • santo_inc Re: Santo 09.02.11, 19:47
                > To Ty nie jesteś tym kolesiem, ktory żonę, która jest w domu z malym dzieckiem,
                > nazywa pasożytem?

                Nie wiem, nie przypominam sobie, bym użył takiego sformułowania.

                > nazywa pasożytem? To nie Ty głosisz hasło, że mężczyzna ma zaspakajać potrzeby
                > kobiety, czyli dobrze zarabiać, a ona w zamian za to ma zaspakajać jego potrze
                > by?

                Z cała pewnością zgadzam się ze stwierdzeniem, że będąc w związku, trzeba zaspokajać swoje potrzeby nawzajem. Niekoniecznie w takim patriarchalnym układzie, jak zaproponowałaś, ale jeśli obu stronom odpowiada, to czemu nie.

                > by? Czy nie miałeś kiedyś nicka krzyszotof_lis?

                Nie. Swoją drogą to ciekawa sprawa, bo jesteś którąś z kolei osobą, która mi to zarzuca.

                > A co do prawdziwego mężczyzny, to w moim świecie ma nade wszystko honor, traktu
                > je kobiety z szacunkiem i nigdy, przenigdy nie zadeklarowałby, że do szczęścia
                > potrzebny mu dobry obiadek, spokój i d..pa.

                Przepraszam Cię, ale nie widzę, w jaki sposób potrzeby "dupa, spokój i żarcie" uniemożliwiają facetowi bycia honorowym i traktowania kobiet z szacunkiem, na jaki zapracowały.
                • sebalda Re: Santo 10.02.11, 11:32
                  santo_inc napisał:

                  > > To Ty nie jesteś tym kolesiem, ktory żonę, która jest w domu z malym dzie
                  > ckiem,
                  > > nazywa pasożytem?
                  >
                  > Nie wiem, nie przypominam sobie, bym użył takiego sformułowania.
                  Może sforumułowania nie użyłeś (zrobił to wielokrotnie krzyś lis), ale w jakimś sensie tak uważasz, nieprawdaż? W Twoim świecie najlepiej byłoby, gdyby kobieta po urlopie macierzyńskim wróciła do pracy, inaczej jest mniej wartościową jednostką.

                  > Z cała pewnością zgadzam się ze stwierdzeniem, że będąc w związku, trzeba zaspo
                  > kajać swoje potrzeby nawzajem. Niekoniecznie w takim patriarchalnym układzie, j
                  > ak zaproponowałaś, ale jeśli obu stronom odpowiada, to czemu nie.
                  O tym wzajemnym zaspakajaniu potrzeb często pisałeś, ale ja nadal nie wiem, jakie to potrzeby żony zaspakajałeś, żeby uzyskac wzajemność? I dlaczego w takim razie jej nie uzyskałeś? Nie dość dobrze zaspakajałeś? Nie byłeś w stanie zaspakajać? Żona nie doceniła zaspakajania?

                  > Czy nie miałeś kiedyś nicka krzyszotof_lis?
                  >
                  > Nie. Swoją drogą to ciekawa sprawa, bo jesteś którąś z kolei osobą, która mi to
                  > zarzuca.
                  Coś musi być na rzeczy, nie uważasz? skory tyle osób to sugeruje. Właśnie te liczne podobieństwa sprawiają, że zlewasz się z Krzysiem i z wieloma Wam podobnymi. Niestety nie jesteś oryginalny. Co oczywiście nie znaczy, że ja mam się za oryginalną. Spoko;)

                  > Przepraszam Cię, ale nie widzę, w jaki sposób potrzeby "dupa, spokój i żarcie"
                  > uniemożliwiają facetowi bycia honorowym i traktowania kobiet z szacunkiem, na j
                  > aki zapracowały.
                  Rozmawialiśmy o tym, że facetom te trzy rzeczy wystarczą do szczęścia. TYLKO te trzy rzeczy. Nijak nie mogę sobie wyobrazić, żeby tak prymitywny facet i do tego taki, który na miłość fizyczną z żoną mówi, że ona daje mu d..py, mógł być honorowy i traktował kobiety z szacunkiem, no nijak.
                  • santo_inc Re: Santo 10.02.11, 16:37
                    > O tym wzajemnym zaspakajaniu potrzeb często pisałeś, ale ja nadal nie wiem, jak
                    > ie to potrzeby żony zaspakajałeś, żeby uzyskac wzajemność? I dlaczego w takim r
                    > azie jej nie uzyskałeś? Nie dość dobrze zaspakajałeś? Nie byłeś w stanie zaspak
                    > ajać? Żona nie doceniła zaspakajania?

                    No ja cały czas żyję w błogim przekonaniu, że potrzeby żony zaspokajam i robię to całkiem nieźle. Bo mam nadzieję, że gdyby było inaczej, to by mi to zakomunikowała wprost, tak jak wielokrotnie ją o to proszę.

                    > i. Niestety nie jesteś oryginalny.

                    Z całą pewnością nie jestem. :)

                    > Rozmawialiśmy o tym, że facetom te trzy rzeczy wystarczą do szczęścia. TYLKO te
                    > trzy rzeczy. Nijak nie mogę sobie wyobrazić, żeby tak prymitywny facet i do te
                    > go taki, który na miłość fizyczną z żoną mówi, że ona daje mu d..py, mógł być h
                    > onorowy i traktował kobiety z szacunkiem, no nijak.

                    Nie pisałaś nigdzie o tym, że facet na seks mówi "dawanie dupy", ale okay. Rozumiem Twój punkt widzenia, choć nie zgadzam się z Tobą.
                    • sebalda Re: Santo 10.02.11, 16:48
                      santo_inc napisał:
                      > Nie pisałaś nigdzie o tym, że facet na seks mówi "dawanie dupy", ale okay.

                      > jest ok. Masz taki sam pogląd jak Albertuś i uważasz, że do szczęscia wystarczy
                      > Ci dobry obiadek, spokój i du.a?

                      >Mniej więcej tak. :)

                      To nawet gorsze niż mówienie o dawaniu d.py, to nazywanie swojej żony "d.pą".
                      • sebalda Re: Santo 10.02.11, 20:38
                        santo_inc napisał:
                        >No ja cały czas żyję w błogim przekonaniu, że potrzeby żony zaspokajam i robię to całkiem >nieźle. Bo mam nadzieję, że gdyby było inaczej, to by mi to zakomunikowała wprost, tak jak >wielokrotnie ją o to proszę.

                        Znowu unik i ogólniki. Moje pytanie zmierzało do ustalenie, jakie to potrzeby żony spełniasz. I jeśli, jak twierdzisz, spełniasz, dlaczego ona nie spełnia Twoich, bo chyba się wielokrotnie żaliłeś, że nie spełnia. Może jak się podzielisz swoim spełnianiem, wyciągniemy jakieś konstruktywne wnioski na temat niespełniania przez żonę Twoich potrzeb. Może jednak gdzieś błądzisz, sądząc, że żona jest taka niewdzięczna;)

                        A teraz na temat prawdziwego mężczyzny. Cytat z wypowiedzi na ten temat, pod ktorą bym się podpisała:
                        "Prof. Wiktor Osiatyński. Udowodnił, że nie trzeba być macho, żeby być supermanem. Demonstruje swoją postawą, że feminista brzmi dumnie (...) Pokazuje, że prawdziwy mężczyzna to gość, ktory umie gotować nie gorzej, niż wykładać o prawach człowieka, i że także mężczyzna potrafi pogodzić pracę i prowadzenie domu. A przy tym nie udaje ideału, nie ukrywa swoich słabości i ma gdzieś narzucone mężczyznom normy zakazujące okazywania uczuć i emocji".
                        I link fragmentu rozmowy z profesorem, w którym jest o godności i patriarchacie, bardzo mi pasuje do tutejszej dyskusji:
                        www.youtube.com/watch?v=fkgm6xKpJe0&feature=relmfu
      • mgla_jedwabna Re: Poradnik dobrej żony .... 11.02.11, 02:30
        Heh Albertuś czy też Albertusia wyciągnął przestarzałą giwerę-straszaka w postaci zdesperowanej samotnej i babochłopa... Oraz straszaka w postaci męskiej zdrady ("nieporozumienia doprowadza do tego ze maz poszuka odskoczni od takiej zony") i samodzielnego utrzymywania dzieci.

        Wiesz Albertuś, feministki rozprawiły się z tymi sterotypami całe pokolenia temu. W normalnych krajach - aż do kwestii alimentów włącznie. Zresztą na tym ostatnim przykładzie widać, jak cieniutkie jest twierdzenie, że "to na mężczyźnie spoczywa obowiązek utrzymywania rodziny". Jak ten wielce odpowiedzialny samiec alfa zwija d... w troki i olewa własne dzieci, kiedy ich matka ma dość robienia mu za służącą. Albo kiedy on znajdzie sobie młodszą i ciaśniejszą służącą.

        Małżeństwo w twoich opisach to związek pana i niewolnika, powtarzam raz jeszcze. Niewola będzie znośniejsza, jeśli niewolnik zadba o dobry nastrój pana - taki był ton twoich wcześniejszych postów. Teraz tylko dopowiedziałeś/aś: a jeśli niewolnikowi zamarzy się wolność, albo jeśli będzie chocby narzekał na warunki niewoli, zostanie ukarany - olaniem ze strony pana, faworyzowaniem innego niewolnika, pozbawieniem środków do życia wreszcie.

        "Jak cos nie jest po twojej mysli masz prawo sie zbuntowac." Ha, wiesz, czym się kończyły w przeszłości bunty niewolników? Pewnie jeszcze nie doszliście do tego na historii?
    • filetta Re: Poradnik dobrej żony .... 08.02.11, 14:50
      Zastanawiam się nad tym, co ja teraz mam zrobić. Jak przygotować siebie, dom i obiad przed powrotem męża z pracy - wracam jakąś godzinę później od niego. Nie obieram ziemniaków wieczorem, to on je obiera i gotuje przed moim przyjściem (dzis akurat makaron). "Polujemy" też oboje i to ja skuteczniej. Nie "kręcę" głową rodziny (choć kiedys mi sie to zdarzało), mówię wprost, o co mi chodzi. Czeka mnie rozwód, jak nic. Choc nie, sa pewne szanse, ze nie. Jestem uśmiechnięta - tak na codzień- nie dlatego, że tego wymaga rola dobrej zony.
    • albertusia Re: Poradnik dobrej żony .... 08.02.11, 20:12
      Sebalda,wybacz ze ''uwzielam ''sie na ciebie.Nie jestem mezczyzna ,jestem kobieta z 30 letnim stazem malzenskim z 2 dzieci,po 2 emigracjach.Tak ze troche przezylam wzlotow i upadkow.Wiadomo kazdy jest inny i trudno generalizowac.Jak mezczyzna cie nie szanuje i wyzywa to nie bedziesz mu odplacala miloscia i oddaniem.Ale po czesci na ten szacunek trzeba tez sobie zasluzyc.Zeby zbierac zboze najpierw trzeba je zasiac.Nie oczekiwac tylko dawac.Czy to tak wiele pocalowac meza po powrocie z pracy w drzwiach?Nawet gdy wraca zly bo mu cos nie wyszlo ty rozladujesz to napiecie.Czy to tak wiele podac mu obiad ?Tymi drobnymi gestami okazujesz mu jak wazny jest dla ciebie,jak sie o niego troszczysz.Jestes zmeczona?nie musi bys wszystko wysprzatane jak w ''pudelku''.Jak tak bardzo meczy cie zmywanie naczyn kup zmywarke.I pamietaj ''kochaj meza swego jak siebie samego''.Ten poradnik jest b.dobry.
      • sanciasancia Re: Poradnik dobrej żony .... 08.02.11, 20:34
        > .Ale po czesci na ten szacunek trzeba tez sobie zasluzyc.
        W sensie, że mężczyzna jest z definicji lepszy od kobiety, więc kobieta musi zabiegać o jego względy?
        Weź się rozpędź i puknij porządnie o ścianę. Każdy zasługuje na szacunek. Pod warunkiem, że się nie dopuszcza ogromnej nielojalności, żona zasługuje na szacunek męża, a mąż na szacunek żony.
        • santo_inc Re: Poradnik dobrej żony .... 09.02.11, 17:38
          > Weź się rozpędź i puknij porządnie o ścianę. Każdy zasługuje na szacunek.

          Każdy zasługuje na szacunek, jeśli na to sobie zapracuje. To nie przychodzi automatycznie.
          • sanciasancia Re: Poradnik dobrej żony .... 09.02.11, 17:46
            Nie żartuj. Każda nowospotkana osoba, musi sobie zasłużyć na Twój szacunek?
            • santo_inc Re: Poradnik dobrej żony .... 09.02.11, 17:56
              > Nie żartuj. Każda nowospotkana osoba, musi sobie zasłużyć na Twój szacunek?

              Naturalnie. Trudno, żebym darzył szacunkiem wszystkich mijanych na ulicy ludzi.
      • purpurowa_komnata Re: Poradnik dobrej żony .... 08.02.11, 21:04
        Nie oczekiwac tylko dawac.Czy to tak wiele pocalowac mez
        > a po powrocie z pracy w drzwiach?Nawet gdy wraca zly bo mu cos nie wyszlo ty ro
        > zladujesz to napiecie.Czy to tak wiele podac mu obiad ?Tymi drobnymi gestami ok
        > azujesz mu jak wazny jest dla ciebie,jak sie o niego troszczysz.Jestes zmeczona
        > ?nie musi bys wszystko wysprzatane jak w ''pudelku''.Jak tak bardzo meczy cie z
        > mywanie naczyn kup zmywarke.

        Tak Albertusia. Super pomysł.
        Taki obrazek:mąż namawiał bardzo na dziecko, z deklaracjami- jak to będzie pomagał i się nim zajmował..
        Po porodzie -stwierdził,ze obiecać można wszystko...
        Poza tym próbował wymusić na żonie rezygnację z pracy(zaznaczam lepiej zarabiającej od męża).
        Efekt taki:na głowie żony jest praca, dom, opieka nad dzieckiem(w tym zaprowadzanie do niani, kiedy ona idzie do pracy- oraz oczywiście przyprowadzanie)...

        A mąż jeszcze oczekuje tego, co postuluje Albertusia-no bo to obowiązek dobrej żony jest!!!

        Z Twojej wypowiedzi tylko jedno się zgadza :I pamietaj ''kochaj meza swego jak siebie samego''.
        • purpurowa_komnata Re: Poradnik dobrej żony .... 08.02.11, 21:08
          I jeszcze jedno pensja męża nie jest wystarczająca na to aby przeżyć miesiąc- o luksusach nie piszę.
      • sebalda Re: Poradnik dobrej żony .... 08.02.11, 22:22
        Albertusiu, nie czuję, że się na mnie uwzięłaś:) Dyskutujemy, tyle. Wzięłam Cię za mężczyznę, bo nie mogłam i nadal nie mogę uwierzyć, że można nie dostrzegać tak niewyobrażalnej niesprawiedliwości i jeszcze ją propagować. Piszesz tylko o tym, jak okazywać mężowi, że się o niego troszczysz. Pytanie tylko, czy on troszczy się o Ciebie? Najwyraźniej jednak nie, skoro nie zauważa, że cały ciężar spoczywa na Twoich barkach. Kochający i troszczący się o żonę mężczyzna nigdy nie pozwoliłby sobie na taki wyzysk, bo żądanie od ukochanej osoby, by pracowała ciężko również po pracy, a samemu nie kiwnie się nawet palcem, to wyzysk w czystej postaci.
        Nie mam w domu jak w pudełku, bo zwyczajnie nie starcza mi ani sily, ani zdrowia, ani ochoty, ani czasu, żeby bylo. Zmywarkę mam, ale zmywarka sama się nie rozpakowuje i nie zapakuje, pranie samo nie posegreguje i nie rozwiesi. W domu jest bardzo dużo drobnych czynności, ktore muszą być wykonywane na bieżąco, lubię też i mam potrzebę poświęcania czasu moim dzieciom, a wieczorem usiąść przed telewizorem i obejrzeć coś ciekawego. Do domu wracam po pracy o 19, po spędzeniu 1,5 godziny w korkach, kiedy mogłabym zrobić to wszystko, co tutaj doradzasz i jeszcze zdążyć pobyć z dziećmi, a wieczorem (już jest wieczór) nieco się zrelaksować?
        Piszesz o stażu małżeńskim, dwójce dzieci i 2 emigracjach. Czy w tym czasie pracowałaś stale zawodowo? Na pełnym etacie?
        I napisz jeszcze, jak mąż troszczy się o Ciebie. Tylko, pliiiiz, nie pisz, że całą jego zasługą jest to, że pozwala sobą "kręcić". To nie zasługa, to najprawdopodobniej zwykłe wygodnictwo.
        Znam tylko jedną rodzinę, w ktorej panuje prawdziwa zgoda i harmonia. Piszę rodzinę, bo to nie o jedno małżeństwo chodzi. To się dzieje już w trzecim pokoleniu. Mężczyzna pracował, rzecz działa się zaraz po wojnie, żona była w domu z trójką dzieci. Mąż wracał codziennie punktualnie o 16 do domu (był księgowym), chwilę odpoczywał, a potem zajmował się dziećmi i pomagał żonie w domu. Bardzo się kochali i szanowali do końca życia. On, mimo że był szalenie przystojny i atrakcyjny, nigdy nawet nie spojrzal na inną kobietę. Dokladnie taki sam schemat panuje w rodzinach ich dzieci, a w ubiegłym roku bylam na ślubie pierwszego wnuka, ktory wszystko robi wspólnie z żoną. Żadne z tych małżeństw nie jest nieudane, w przeciwieństwie do bardzo, bardzo wielu małżeństw, ktore obserwuję, a w ktorych panowie wytrwale walczyli o stare, dobre, feudalne stosunki w domu: pan i służąca.
        Pozdrawiam.
        • albertusia Re: Poradnik dobrej żony .... 10.02.11, 08:00
          Sebalda.Widze ze sie nie rozumiemy.Przede wszystkim nigdy nie odbieralam tego w ten sposob ze maz mnie wykorzystuje.Po prostu uwazalam ze tak ma byc.Siedzialam w domu z dziecmi przez 8 lat.Maz zapieprzal na kopalni czesto w soboty i niedziele.Trudno zebym obarczala go obowiazkami /po polowie/Na emigracji pracowalam na 3 zmiany.Nocki tez.Dbanie o dom nalezalo do mnie.Tak bylo i tak zostalo.Nie czuje sie wykorzystywana,po prostu uwazam ze potrafie to zrobic szybciej i lepiej.kazdy zna swoje miejsce.Maz tez nie pyta mnie zebym odgarniala snieg.Nie ma targowania sie ja to a ty tamto.jest milosc szacunek ,nie ma wyzwisk.Pytasz co mi daje maz?Poczucie bezpieczenstwa,ze czuje jego milosc.Dzieci?sa i ich nie ma .A maz zostaje.Dlatego uwazam ze maz jest najwazniejszy.I jak sie ma dobrego meza to trzeba go szanowac.I vice-versa.Dyplomacja i madroscia mozna wiecej zdzialac niz pretensjami i obrazaniem.Pozdrawiam
          • sebalda Re: Poradnik dobrej żony .... 10.02.11, 10:18
            Albertusiu, przecież to oczywiste, że są w życiu różne sytuacje i okresy. Jeśli mężczyzna pracuje dniami i nocami i to pracuje ciężko, nie powinno się od niego wymagać, żeby po powrocie rzucał się do sprzątania. Ale w momencie, gdy kobieta też idzie do pracy (nielekkiej) i też późno wraca do domu, oczekiwanie, że wszystkim się zajmie całkiem sama, jest zwyczajnym wyzyskiem.
            Najbardziej zastanawia mnie zdanie: "Poczucie bezpieczenstwa,ze czuje jego milosc". I tu pytanie: czym przejawia się ta miłość? Słowami? Nic prostszego, mowić kilka razy dziennie: kocham Cię. Czułym gestem? Byciem miłym? Cudownie, tylko kiedy mąż patrzy, jak kobieta zaraz po pracy, bez chwili wytchnienia, rzuca się w wir prac domowych (no przecież te obrane kartofle trzeba wstawić na piec, mięso usmażyć), widzi jej zmęczenie i nie przyjdzie mu do głowy, żeby może jednak czasami jej pomóc, wyręczyć ją, żeby ona miała chwilę dla siebie, chwilę relaksu, to te gesty są puste. Dla mnie miłość ma się wyrażać czynami, niesieniem pomocy i wsparcia WZAJEMNEGO. Jestem w stanie dać naprawdę wiele z siebie mężowi, ale gdy to jest wykorzystywane, gdy jest traktowane jako mój psi obowiązek, gdy mi się wmawia, że kobieta jest do tego stworzona i gdy mąż nic w zamian za to z siebie nie daje, czuję się potraktowana niesprawiedliwie i nijak nie czuję się kochana. I to nie chodzi o targi, kto, komu, ile. Tylko o tę wzajemność po prostu. O sprawiedliwość, bo jeśli jedna strona nie robi nic, a druga wszystko, to żebyśmy się nie wiem jak zasłaniali miłością, to nie jest fair.
            Żeby nie było, że opisuję swoje życie. Mój mąż długo uważał, że takie jest powołanie kobiety, też chciał ze mnie zrobić boginię ogniska domowego z mopem w jednej i płynem do mycia naczyń w drugiej ręce. Nie dałam się, wywalczyłam sobie inną pozycję w domu, mąż wspaniale gotuje, lubi to robić, jest za to doceniany. W weekendy on gotuje obiad dla rodziny, ja w tym czasie sprzątam, piorę, prasuję. Dzięki temu podziałowi zostają nam wieczory na odpoczynek. Po całym tygodniu pracy ja też mam do niego prawo, dlaczego w sobotę on mialby cały dzień nic nie robić, a ja zasuwać? Gdy ma się dzieci i psa w sobotę jest tego naprawdę dużo, nawet jeśli nie jest się przesadną pedantką.
      • lejla81 Re: Poradnik dobrej żony .... 09.02.11, 10:21
        W związku powinna obowiązywać zasada wzajemności, obie strony powinny się wspierać i pomagać sobie i się o siebie troszczyć. Zauważ, że ten ideał z poradnika to żona niepracująca, mało kto może sobie teraz na to pozwolić. Dawać powinny obie strony i wbrew temu co mówisz, obie strony powinny mieć oczekiwania.
      • jola_ep Re: Poradnik dobrej żony .... 09.02.11, 20:48
        A ja - mimo, że jestem kobietą - napiszę, że masz całkowitą rację :)

        > Czy to tak wiele pocalowac mez
        > a po powrocie z pracy w drzwiach?Nawet gdy wraca zly bo mu cos nie wyszlo ty ro
        > zladujesz to napiecie.Czy to tak wiele podac mu obiad ?Tymi drobnymi gestami ok
        > azujesz mu jak wazny jest dla ciebie,jak sie o niego troszczysz.

        Masz rację, to mądra zasada. Co prawda z obiadem często się spóźniam, ale mój mąż mi wybacza :D
        Jak ja wracam później od niego (a ostatnio niestety przez większą część tygodnia), to mój mąż wita mnie całusem i ciepłym obiadem. Nawet podgrzewa, jak wracam wyjątkowo później.

        Ale to 100% facet, a nie jakiś mięczak,co to tylko czeka, aż mu pod nos podsuną :)

        Pozdrawiam
        Jola
        • tab-ris Re: Poradnik dobrej żony .... 10.02.11, 10:49
          całkowicie się z tym zgadzam. Co prawda mój M na początku uważał że wszelkie obowiązki domowe należą do kobiety ( zasługa mojej "kochanej" teściowej), ale po jakichś dwóch latach cierpliwości i przeprowadzonych dyskusji na różne tematy, doszliśmy wreszcie do równouprawnienia w obie strony (tzn ja byłam uprawniona do np: prac remontowo- budowlanych w tym obsługa betoniarki na przykład, a on był uprawniony do korzystania z wszelkich sprzętów domowego urzytku: pralki, kuchenki, żelazka, odkurzacza itp.) Mamy po 27 lat i gdybyśmy nie pracowali zawodowo oboje po prostu klepalibyśmy równą biedę.
          A to że kobieta tylko dorabia do budżetu domowego to nie znaczy że ma lżejszą pracę, po prostu trafiło jej się takie stanowisko na którym nacharuje się co najmniej tak samo jak facet na wyższym. Ta kombinacja działa też w drugą stronę gdy to facet mniej zarabia.
          Więc oczywiście trzeba być uśmiechniętym (ale nie całą dobę, to fizycznie niemożliwe), pocałować męża w drzwiach, pocieszyć gdy coś mu popsuło chumor, mogę go nawet pogłaskać po głowie i podać kapcie, tylko oczekuję od męża dokładnie tego samego ( bo też mogę mieć zły chumor i potrzebować czasem żeby mnie ktoś pogłaskał po głowie.
          A obiad poda ten kto w danym dniu ma więcej czasu i basta.
    • seenms Re: Poradnik dobrej żony .... 09.02.11, 12:15
      może powinnaś poczytać sobie kodeks rodzinny i opiekuńczy, tam też jest sporo wytycznych jak mieć dobrą rodzinę ;)
    • blue_romka ee, daliście się podpuścić 10.02.11, 10:13
      jakiemuś sfrustrowanemu albertusiowi, nawet santo się odezwał ;) A przecież ten poradnik to świetny poprawiacz humoru :)
      • marionaud_1 Re: ee, daliście się podpuścić 11.02.11, 23:22
        He, to ja wam zacytuję na koniec (bo chyba dyskusja wygasa) cytat z mojej ulubionej "Dobrej gospodyni" z 12 października 1906 roku. Rzecz dotyczy zwrotów grzecznościowych kończących list. I czarno na białym stoi, że jeśli to kobieta pisze do mężczyzny, to nie powinna kończyć listu "wyrazami szacunku - chyba, że ten jest starcem". To jakoś zmienia perspektywę, prawda? Ja myślę, że cześć dla kobiety prowadzącej dom, dla kobiecej dbałości oń była wybitna w tamtym czasie. Oczywiście, to była polska dobra gospodyni, nie amerykańska.
    • izabelllla24 Re: Poradnik dobrej żony .... 12.02.11, 09:32
      Jak większość z was twierdzę, że czasy się zmieniły i facet musi też czy sprzątnąć, czy ugotować. Ale, ale... gdyby mój mąż zarabiał z 3000- 3500 na rękę , mogłabym nie pracować, nałożyć fartuszek i pracować w domu. Fakt jest taki, że faceci gorzej wywiązują się z typowo koniecych prac, robią wszystko wolniej, o czyms zapominają, po prostu się do tego nie nadają i tyle... jednak nie znaczy to, ze kobiy mają pracować na dwa etaty.
      • lusitania2 Re: Poradnik dobrej żony .... 12.02.11, 10:02
        izabelllla24 napisała:

        > Fakt jest taki, że fa
        > ceci gorzej wywiązują się z typowo koniecych prac, robią wszystko wolniej, o cz
        > yms zapominają, po prostu się do tego nie nadają i tyle...


        aha, fakt. Chyba: fakt prasowy, bo z rzeczywistością niewiele ma wspólnego poza tym, że istnieją żony z klapkami na oczach, przysłaniającymi im to, jak ich miś z pełną premedytacją robi w konia, udając nieudolność w zderzeniu z odkurzaczem, pralką czy brudną pieluchą.

        • nanuk24 Re: Poradnik dobrej żony .... 13.02.11, 01:00
          To Ty nie wiedzialas, ze dziewczynki juz rodza sie z umiejetnoscia gotowania, prania i sprzatania? Ba! A z lozyskiem polaczone nie pepowina a rura od odkurzacza. Przeciez to jest fakt:-D
      • sanciasancia Re: Poradnik dobrej żony .... 13.02.11, 09:14
        > ceci gorzej wywiązują się z typowo koniecych prac, robią wszystko wolniej, o cz
        > yms zapominają, po prostu się do tego nie nadają i tyle...
        Faceci jako gorsze kobiety. A fe! Co za seksizm.

        Ale zdradzę Ci w sekrecie, że tu problem polega na troszkę mniejszym doświadczeniu w pracach domowych. Dasz mu szans, nie będziesz go wyręczać, a wkrótce będzie w nich tak biegły jak Ty.
      • mgla_jedwabna Re: Poradnik dobrej żony .... 15.02.11, 16:53
        "że faceci gorzej wywiązują się z typowo koniecych prac, robią wszystko wolniej, o czyms zapominają, po prostu się do tego nie nadają i tyle..."

        To nie fakt, tylko mit. O rzekomej "niezdolności" facetów do wyzej wymienionych czynności można się przekonać obserwując ich w sytuacjach, gdy pozbawieni są kobiecej ręki, a z jakichś powodów zmuszeni do utrzymania wysokich standardów czystości. Np. w wojsku. Chciałabym zobaczyć takiego szeregowca, który wykręca się sierżantowi, że podłoga niedokładnie wyczyszczona, bo on nie jest stworzony do takich rzeczy... Skoro w wojsku da się wyczyścić wszystko na błysk i to biegiem, to dlaczego w domu się nie da?

        Podobnie z gotowaniem itd. - skoro trzynastoletni harcerze są w stanie ogarnąć temat w warunkach polowych, to dlaczego nie potrafią tego dorośli faceci w nowoczesnych kuchniach?
        • urquhart Mity 16.02.11, 07:43
          mgla_jedwabna napisała:
          > To nie fakt, tylko mit. O rzekomej "niezdolności" facetów do wyzej wymienionych
          > czynności można się przekonać obserwując ich w sytuacjach, gdy pozbawieni są k
          > obiecej ręki

          Tak samo przecież mit Mgło że kobiety gorzej radzą sobie z wysiłkiem fizycznym niż mężczyźni.
          Pozbawione męskiej ręki, dźwigają aż miło, na najwyżej wezmą na parę razy...
          Też nie rozumiem dlaczego skoro kobiety tak dobrze sobie radzą, a na budowach, kopalniach i w zawodach których liczy się siła fizyczna - nie ma ich i jakoś nie walczą o parytety? Podpowiesz?
          • mgla_jedwabna Re: Mity 02.03.11, 23:46
            "Tak samo przecież mit Mgło że kobiety gorzej radzą sobie z wysiłkiem fizycznym niż mężczyźni."

            Ja tego nie powiedziałam, więc nie sugeruj, że mam to teraz udowadniać.

            Spełnianie obowiązków domowych to kwestia umiejętności, które każdy może zdobyć. Noszenie ciężarów itp. to kwestia budowy fizycznej, której prawie nie da się zmienić.

            Nic nie stoi na przeszkodzie, aby facet nauczył się zmieniać pieluchy, wycierać podłogi i kroić kurczaka na sałatkę, ponieważ kobiety też się z tymi umiejętnościami nie rodzą (choć niektórym się tak wydaje). Wszyscy (z wyjątkiem niewielkiej grupy totalnych idiotów płci obojga) są w stanie nauczyć się tych rzeczy tak, jak tabliczki mnożenia, języka obcego albo wiązania sznurowadeł.

            Oczywiście są przypadłości osobnicze np. antytalencia kuchenne. Ale wtedy można się podzielić "ja gotuję, ty zmywasz" itp., tak aby czas i siły poświęcone na prace domowe były równe.

            Natomiast wiotka kobieta w rozmiarze 38 nie zmieni się w osobę o posturze dyskotekowego ochroniarza, choćby nie wiem jak się starała. Zresztą drobno zbudowany mężczyzna też nie pójdzie pracować z łopatą, więc sam widzisz, że to kwestia budowy a nie płci.

            Zresztą, jeśli tak się upierasz na te kopalnie, to proszę bardzo:

            www.wiadomosci24.pl/artykul/dama_spod_ziemi_brunetka_w_kopalni_22180.html
            "Baba na dole przynosi pecha" - i juz masz część odpowiedzi, dlaczego w pewnych grupach dominują faceci. Oprócz kwestii budowy fizycznej mamy jeszcze problem uprzedzeń, stereotypów i innych bzdur.
    • kingusi Re: Poradnik dobrej żony .... 19.02.11, 11:51
      nonono
    • calineczkazbajkii Re: Poradnik dobrej żony .... 27.02.11, 07:58
      Niewiele się zmieniło
Pełna wersja