mammouna
04.02.11, 11:51
Slowem wstepu - po smierci taty Mlodego wyszlam za maz i ukladamy sobie zycie na nowo, pogodzilismy sie juz ze strata i udalo nam sie wyjsc z impasu. Mozna powiedziec, ze jest dobrze, maly zna sytuacje, wie, ze tata nie zyje, byl za malutki, zeby nawiazac jakas szczegolna wiez i go pamietac.
Moj prawie pieciolatek od dwoch lat mowi ciagle o tym,ze chce zostac astronauta, interesuje sie kosmosem, statkami kosmicznymi, gwiazdami i takimi tam.
Sytuacja z przedwczoraj - siedzimy sobie we dwojke w kuchni, jemy podwieczorek, a tu moje dziecie mowi: ''Wiesz mamo, jak juz bede tym astronauta to polece wysoko do nieba i spotkam sie z tata!''
A ja, glupia myslalam, ze on o tym w ogole nie mysli...