flawinia
04.02.11, 14:29
Witam
Wczoraj przyszedł pocztą termin sprawy 8 marca jesyem rozdygotania i zrozpaczona bo nie umiem się po godzić z faktem że oszukiwałam się przez 3 lata naszego małżenstwa, nie było w nim miłości i szacunku tylko seks i praca w gospodarstwie rolnym męża.
Zaszłam w ciąże w wieku 19 lat bo byłam głupia i nie odpowiedzialna a mój partner 13 lat o demnie starszy (w dodatku sąsiad z tej samej wsi) okazał się równiw nie dojrzeały co ja. Ja go kochałam idealizowałam on potrzebował kobiety do zajmowania się domem i pracy przy zwierzetach i w polu. No i prosze w 7 miesiącu ciązy wzielismy ślub kościelny. Teściowie i rodzeństwo maz byli temu przeciwni, moja rodzina też nie mogła tego przezyć a ja głupia uparłam się ze za niego wyjde, rodzina mnie zaakceptyje a dziecko będzie miało ojca. Dupa blada. Po porodzie który był rozwiązany cesarka dostałam depresji przerażała mnie opieka nad dzieckiem odpowiedzialność i ogromny obowiązek. Mąż mas olewał może 2 razy wzioł małą na rence i poszedł do roboty w gospodarstwie po 2 miesiącach i ja musiałam się zorganizować i chodzic z nim do dojenia krów, zostawiać dziecko w łóżeczku lub zabierać ze sabą we wózku pod obore. Życie to nie bajka. Do tego jeszcze teściowa która nic nie pomogła a prowadzeniu domu czy opiece nad córką. Jedntm słowem praca była wazniejsza niż płacz dziecka dla męza i jego rodziny ja miałam pogodzic w szystko. Nie dałam sobie rady wiec mnie szykanowano mąz nie rozmawiał ze mną nie przychodził do pokoju w którym mieszkałam z dzieckiem traktowana byłam jak człowiek gorszej kategori bo nie było mnie przy dojeniu, paranoja. Tak to trwało chyba z 4 miesiące od porodu. W depresji dałam sobie zrobic 2 dziecko bo mąż nmie odwiedzał ale tylko w sypialni. Jaka byłam głupia że nie brałam pigułek. W drugiej ciązy wziełam się w garść zaczełam pracować w gospodarstwie więc mąż lwpiej mnie traktował bo zaczełam na siebie zarabiać nawet troche stopował swoja matke jak mi docinała. Zrozumiałam że jak będe cięzko pracoawć duzo pomagac mężowi to on mnie bedzie szanował i ochraniał przez swoją matką. Musiałam być mu podporządkowana w kazdej kwestji. Sprzeciwiłam się jego woli i w październiku tego roku zapisałam sie na studja zaoczne do Łodzi. Cała rodzina męża aż zakipiała z niemawiści do mnie i on sam też nigdy az tak żle mni nie traktował: zabrał pieniądze samochud rozbił komputer wyzwał od najgordzych zaniedbywał nasze dzieci które zostawaly pod jego opieką kiedy byłam w szkole zaczoł pić ale nie bił ( bo to zostawia ślady). Wszystko po to żebym zrezygnowała ze szkoły i nadal była jego niewolnicą i popychadłem całej rodziny. Odeszłam przy policji zabrałam dziewczynki i najpotrzebniejsze rzeczy. Maz cwany złozył pozwe pierwszy z orzeczeniem o mojej winie śmieszne i przykre zarazem ale nie wywinie się. Jak to wam w nie ladzie opisałam to odrazu mi się myśli rozjaśniły i lepiej sie poczułam. Teraz zaczyna do mnie docierać jak się oszukiwałam i że powinnam się cieszyc że odeszłam do tego drania tyrana i z tego patologicznego domu. Cieszyć a nie płakac że małżenstwo i rodzina się rozsypie dla moich córek, on nam nie okazywał miłości nie bawił sie z dziewczynkami nie reagował na ich płacz. Dobrze zrobiłam. Ale dla otrzeżwienia mojego umysłu skomentyjcie to moje przekichane życie!