lepiej a moze gorzej?

07.02.11, 23:24
uwielbiam kobiety, uważam,że są niezwykle mądrymi, sprawnymi, świetnie zorganizowanymi ludźmi - tak mogę powiedzieć o każdej kobiecie, którą spotkałąm w swoim zyciu ; są jeszcze na dodatek niezwykle ciepłe, spostrzegawcze, wspierające, słuchające i wiele innych :)

oczywiście są wyjątki

i nie moge zrozumieć jednej rzeczy na forach ... kobiecych ... tak jak tutaj

naskakują na siebie, ja mam lepiej a ja gorzej - zobacz jak mam - takie najczęściej są rady

a przecież wszystkie chcemy by nam było dobrze, chcemy być piękne, mądre i bogate

kłopot w tym, ż nie dostrzegamy, że juz takie jesteśmy
- a od czegoś trzeba zacząć

drogie Panie wspierajmy się, najczęściej rozumiemy w czym rzecz zatem otoczmy uwagą osobę, która pragnie porady, bądź chce po prostu coś zakomunikować - nie mamy obowiązku w odpowiedzi streszczać całe swoje życie, chyba że takie jest pytanie. Tu nie ważne kto ma lepiej a kto gorzej. Tu ważne są pytania jakie moga dać rozwiazanie na zadany kłopot.

pozdrawiam ciepło

    • hamerykanka Re: lepiej a moze gorzej? 08.02.11, 00:05
      Podejrzewam ze wyzywaja sie na innych z powodu wlasnej frustracji . Bo jesli jestes w pracy nikim znaczacym, w domu maz cie gania do obslugi, dzieci maja cie w gdzies, to gdzie sie wyzyc za wslasna zlosc i bezsilnosc? Najlepiej anonimowo na forum.
    • triss_merigold6 Wędrowni kaznodzieje? n/t 08.02.11, 09:09
      • sebalda Re: Różnie bywa 08.02.11, 10:16
        Z tym naskakiwaniem na siebie rzeczywiście jest trochę racji, ale też różnie bywa. Czasami piszą tutaj osoby, ktore chcą się jedynie utwierdzić w swoim przekonaniu, czasami usprawiedliwić, a niestety nie zawsze mają rację. Wtedy pojawia się problem, bo osoby, które w dobrej wierze chcą zwrócić uwagę na coś, na jakiś błąd, są przez autora źle postrzegane, osoby przewrażliwione na swoim punkcie się obrażają, bronią, czasami dość agresywnie i stąd już prosta droga do pyskówki. Myślę, że na forum mało jest osób złośliwych dla samej przyjemności bycia złośliwym. Samej zdarzało mi się poczuć nieco urażoną przez kogoś, kto ma dość obcesowy sposób komunikacji, ale po przemyśleniu dochodziłam do wniosku, że ma rację, a ja niepotrzebnie się unoszę, ja mam inny styl bycia, ktoś może mieć inny. A czasami uwaga dosadnie wyrażona, ale słuszna, ma szansę się przebić mocniej. Wolę otwartość niż kadzenie.
        Opisywanie swojego życia. I tu się nie zgodzę, bo właśnie dzięki czytaniu tych opisów przeszłam na tym forum bardzo ważną metamorfozę, zostałam oświecona, zrozumiałam pewne mechanizmy, bardzo zmieniłam swój punkt widzenia. Dzięki temu, że przeczytałam opisy sytuacji podobnych do tych, przez które ja przechodzę, zrozumiałam, że podlegam pewnym mechanizmom, powtarzalnym, diagnozowalnym, czasami uleczalnym, a jeśli nie, to mam prawo walczyć o zmianę w swoim życiu, nie muszę się godzić na pewne rzeczy, na które do tej pory się godziłam przejęta na przykład starą, "mądrą" prawdą życiową, przez którą w pewnych sytuacjach można sobie bardzo zaszkodzić, bowiem daje się tym przyzwolenie na bycie naprawdę źle traktowaną. Zrozumiałam, że stwierdzenie "bo w związku zawsze winne są dwie strony" ma się nijak do związku, w którym mąż twierdzi "bo zupa była za słona".
        Zatem ja chcę czytać te opisy porównawcze naszych przeżyć i doświadczeń, a czasami młodym matkom, które mają małe dzieci, w miarę dobrego męża, perspektywę powrotu do pracy za jakiś czas, ale przejściowo nieszczęśliwym, przeciwstawić historie naprawdę dramatyczne z utratą pracy, zdrowia własnego i bliskich w roli głównej. Wiem, że porównywanie się z tymi, ktorzy mają gorzej rzadko pomaga, a może pozwala czasami spojrzeć na swoje problemy z innej perspektywy. Czego serdecznie niektorym życzę:)
Pełna wersja