mcquinn30
08.02.11, 14:14
Witam. Jestem w zwiazku z fantastycznym czlowiekiem, spotykamy sie od roku. Ja wczesniej bylam mezatka, on byl w dlugotrwalym zwiazku z kobieta, z ktora chcial sie ozenic. Ja sie rozwiodlam, jego zwiazek rowniez rozpadl sie 2 lata temu. Moj problem polega na tym, ze nie potrafie mu zaufac. Problem zaczal sie kiedy on - po dlugiej nieobecnosci w kraju-spotkal sie ze swoja byla. Bolalo mnie to ale staralam sie zrozumiec. Przed spotkaniem on powiedzial, ze chcialby jej powiedziec, ze nie chce utrzymywac z nia nadal kontaktu, poniewaz czuje, ze ona gdzies tam ma nadzieje na powrot, a z jego strony jest to definitywny koniec. W trakcie spotkania zdanie zmienil i postanowil utrzymywac z nia kontakt. Kiedy przypadkowo spytalam go co u niej i czy ma z nia kontakt powiedzial ze nie ma z nia kontaktu i nie chce go utrzymywac. Jednak wiedzialam ze mowi nieprawde, w grudniu zapytalam go ostatecznie dlaczego klamie i boi sie powiedziec ze sa w kontakcie. Powiedzial ze to dla niego nic nie znaczy i ze zaluje, i powiedzial ze zdecydowal sie ostatecznie zerwac z nia kontakt. Wcale o to nie prosilam, nie mam nic przeciwko ich wzajemnym kontaktom, ale kiedy odbywaja sie one w ukryciu- staje sie podejrzliwa. Rozmawialismy dlugo na ten temat, on utwierdzil mnie, ze to martwa relacja, ze nic w stosunku do niej nie czuje, nie chce byc z nia w kontakcie i tyle. Napisal do niej mejla proszac o zerwanie kontaktow. I tu pojawil sie nastepny problem. Ona odpisala rozczarowana i rozzalona ze szkoda ze po tylu latach nie moga zostac przyjaciolmi. On- choc mi szczerze wyznawal ze wszystko miedzy nimi skonczone i martwe- odpisal jej ze niestety nie moze poradzic sobie ze sporadycznym kontaktem z nia, ze ten zwiazek zbyt wiele dla niego znaczyl i nawet nieregularny kontakt sprawia mu bol i cierpienie, przywoluje stare wspomnienia, i ze byla zbyt wazna czescia jego zycia zeby pogodzic sie z faktem, ze teraz sa przyjaciolmi. Kiedy spytalam dlaczego tak uargumentowal swoja decyzje - powiedzial, ze nie ma odwagi powiedziec jej prawdy (czyli tego ze ona nie ma juz dla niego znaczenia i ze ich zwiazek byl bardzo niefunkcjonalny) i ze uzyl latwiejszego wyjscia bo tak wygodniej a przeciez efekt ten sam. Probowalam sie z tym pogodzic i zapomniec o niej i o calej sytuacji, ale zdalam sobie ostatnio sprawe z tego, ze czuje sie potraktowana nie fair, czuje ze skoro nie mial odwagi na powiedzenie jej prawdy to moze prawda wcale nie wyglada tak, jak mi to przedstawia? Zalezy mi na tym zwiazku ale nie potrafie przelamac poczucia rozczarowania i nie czuje sie bezpieczna emocjonalnie przy kims, kto mota sie i nie potrafi powiedziec prawdy. Od tamtego czasu z regularnoscia co miesiac powraca do nas ten sam temat, jestem tym juz zmeczona bo za kazdym razem wynika z tego nowy dramat, a on mowi mi ze nie wie, czy moze zwiazac sie na stale z kims tak niestabilnym emocjonalnie jak ja. Chcialabym poradzic sobie z tym uczuciem niepewnosci, ale nie potrafie. Poprosilam go zeby sprostowal swoje wytlumaczenie na temat zerwania z nia kontaktu, ale odmowil.Co robic? Zalezy mi na nim bo cala reszta uklada sie fantastycznie, ale zauwazam, ze przychodza mi do glowy watpliwosci i mysli ktore podminowywuja nasz zwiazek z powodu jego nieszczerego mejla do tej dziewczyny. .