zalamana-1
14.02.11, 12:16
witam wszystkich serdecznie,
jakis czas temu pisalam o wybrykach swojego meza, w skrocie: najpierw przeczytalam maila w ktorym maz pisal do jakies panienki ze szuka milej i zadbanej pani do spotkan...twierdzil ze po napisaniu tego maila oprzytomnial i ze wiecej nie mial z nia kontaktu i ze ze wszystkiego sie wycofal, po jakims m-cu przeczytalam smsy od jakies dziewczyny, pierwszy raz przylapalam go na pisaniu z nia jakis rok temu,okazalo sie ze przez ten czas caly czas ze soba pisali, podobno nigdy sie nie widzieli, podobno bylo to tylko przy okazji zalatwiania ladunku (pracuja w branzy transportowej), podobno maz do tego emocjonalnie nie podchodzil, podobno wszytsko jest skonczone i nie maja ze soba w ogole kontaktu, nie musze pisac ze w jednej chwili to wszystko w co wierzylam runelo jak domek z kart, minelo troche czasu, pogadalismy, maz sie zmienil, stara sie...
problem teraz jest ze mna :( jestem w 9 m-cu ciazy, na za 2 tyg mam wyznaczony termin cesarki, od jakiegos m-ca czuje sie strasznie, i pod wzgledem fizycznym-jest mi strasznie ciezko, na nic nie mam sily,ciezko mi oddychac, w nocy spac nie moge bo wszystko mnie boli.. i psychicznym-czuje sie gruba, choc duzo nie przytylam, nieatrakcyjna, zaniedbana, nie czuje sie kobieta :( stracilam poczucie wlasnej wartosci,staram sie nie patrzec w lustro, wstydze sie wlasnego meza, dziwnie sie czuje jak sie na mnie patrzy jak stoje nago, czasami wstydze sie do niego podejsc pocalowac, przytulic, nie mowiac juz o seksie..nie moge zapomniec tego co mi zafundowa, to wszystko do mnie wrocilo i czuje ze sobie z tym nie radze, jak maz pisze mi kocham cie lub jakies inne smsy w tym stylu to ja w to nie wierze, czasami mysle ze nie zasluguje na milosc, stracilam pewnosc siebie, poczucie godnosci..na dodatek wcale mezowi nie ufam, ciagle mi sie wydaje ze cos kreci, kombinuje..rozmawialam o tym wszystkim z mezem, oczywiscie mam jego wsparcie ale wiem ze sobie nie dam rady z tym wszystkim, za duzo tego naraz..postanowilam ze zaczne chodzic do psychologa ale to dopiero po porodzie i boje sie jak ja wytrzymam psychicznie do tego czasu, nie chce popasc w depresje a z drugiej strony zdaje sobie sprawe z tego ze jestem na skraju zalamania :( ciezko mi z tym wszystkim i czuje ze umyka mi wszystko z rak...