trzecie dziecko: ja na tak, mąż na nie

18.02.11, 14:05
Mamy dwójkę dzieci: 3,5 i 1,5, oboje pracujemy, mamy dobrą sytuację finansową i nie mamy kredytów, od jakiegoś czasu prześladują mnie myśli o trzecim dziecku (pracuję w firmie prorodzinnej), mąż nie chce.
Obecnie mamy po 32 lata i marzenie, żeby zacząć intensywnie podróżować jak tylko dzieci pójdą na studia, tylko moim zdaniem możemy mieć trzecie dziecko i zrealizować swe marzenie o podróżach za około 20 lat, a mąż naprawdę nie chce tego opóźniać o kolejne lata.
Nie przewidzę przyszłości – czy trzecie dziecko będzie w stanie o tyle opóźnić nasze plany „emerytalne”, że nic z nich nie wyjdzie… Bardzo kocham swojego męża i za nic w świecie nie chcę go unieszczęśliwić, ale to trzecie dziecko jest w mojej głowie i myślę o nim coraz częściej i więcej. Może można mieć wszystko ;) ?
    • mmk9 Re: trzecie dziecko: ja na tak, mąż na nie 18.02.11, 14:51
      A dlaczego wykluczacie podroze z dziećmi ? Jakieś to dla mnie cholernie dziwaczne, jakby Wam te dzieci siłą narzucono w celu pokrzyżowania Waszych planów. Nie chcecie dzieciom pokazywac świata ? Odchować je w mozole do studiów i uwolnić się z westchnieniem ulgi ? Jaki problem stanowią podroze z np 8 i 6-latkiem ? No, chyba, że to muszą być Himalaje i dżungla.
      • bordowa79 Re: trzecie dziecko: ja na tak, mąż na nie 18.02.11, 14:57
        wykluczają się. tu chodzi o podróże trwające rok czy kilka lat.to ma byc etap kiedy dzieci będa już samodzielne. nie kazdy zamierza mieszkac ze swoim dzieckiem do 30 ;)
        • marianka_marianka Re: trzecie dziecko: ja na tak, mąż na nie 18.02.11, 15:03
          Ty tak na serio zaplanowałaś podróż kilkuletnią z mężem za 20 lat? Nie chciałabym Cię rozczarować, ale życie potrafi zmieniać nam plany w najmniej oczekiwanym momencie.
    • eastern-strix Re: trzecie dziecko: ja na tak, mąż na nie 18.02.11, 15:07
      Myślę, że skoro mąż nie chce, to nalezy to wjakiś sposób uszanować. Nie jest mowa o pierwszysm dziecku, ale o trzecim. Mąż być może nie chce przechodzić przez pewne etapy raz jeszcze i ma do tego prawo.

      Jeśłi mimo to zdecydujesz się na trzecie dziecko, może to niestety zaowocować tym, że mąż zacznie Cię podświadomie odrzucać. Bo nie tak się umawialiście. Dodatkowo, jesli to on zarabia więcej, może po prostu źle się czuć jako osoba odpowiedzialna za jeszcze jedno małe dziecko. Mąż być może czuje się już spełniony jako ojciec i chciałby teraz skupić się na Was.

      Nie jest to łatwa decyzja. Ale na zdrowy rozum- dwoje dzieci już masz, małżeństwo udane. Po co wystawiać to na próbę?
      • zohama Re: trzecie dziecko: ja na tak, mąż na nie 22.02.11, 13:47
        to jest wspólna decyzja, ale z opisu nie wynika, że umawiali się na 2. może wcześniej oboje brali pod uwagę 3? mój mąz przed ślubem chciał4, teraz 2 to dla niego max. :/
    • hatsu33 Re: trzecie dziecko: ja na tak, mąż na nie 18.02.11, 15:20
      trzecie dziecko to jednak różnica... nawet w kwestii logistycznej. Pozostaje Ci chyba jedynie przekonanie męża... rozmowy i może - jeśli Twoje pragnienie jest wielkie, a on Cię kocha - to jednak za jakiś czas ulegnie;). W pojedynkę nie decydowałabym się na trzecie.. I to nie ze względu na przyszłe podróże..
    • attiya Re: trzecie dziecko: ja na tak, mąż na nie 18.02.11, 15:34
      jeśli mąż nie chce, to go nie zmusisz
      dziś masz dobrą sytuację finansową, a jutro?
      poza tym nie każdy chce się po wielokroć ładować w pieluchy
    • nick_ze_hej Re: trzecie dziecko: ja na tak, mąż na nie 18.02.11, 16:05
      "Chcesz rozśmieszyć Pana Boga, to opowiedz mu o swoich planach". To a'propos podróży kilkuletnich za 20 lat. Co do trzeciego dziecka.[i] Może można mieć wszystko ;) ?
      Możesz zaryzykować, tylko nie wiem czy status samotnej matki trójki drobiazgu to twój ideał rodziny. Maż się może wkurzyć i wybrać opcję kilkuletnich podróży, nieodkładanych w czasie za to w towarzystwie mniej prorodzinnej towarzyszki;)
    • morekac Re: trzecie dziecko: ja na tak, mąż na nie 18.02.11, 16:13
      Właściwie wydatki na te dzieci to jeszcze są przed wami. ;-(
      • jedna.walizka Re: trzecie dziecko: ja na tak, mąż na nie 18.02.11, 16:32

        mysle,ze powinnas co jakis czas wracac do tematu,moze mu sie z czasem zmienic. dziwi mnie troche ten argument o podrozach za 20 lat.moze chodzi o cos innego?moze poprostu mu starczy 2 i juz. mow mu co jakis czas jak bardzo ci zalezy,przeciez ludzie zmieniaja zdanie pod wplywem roznych czynnikow.
        (ja mam 3 dzieci a kiedys tez mowilismy tylko o 2.moze faceci tak maja?) ;)
        • blue_romka Re: trzecie dziecko: ja na tak, mąż na nie 18.02.11, 21:06
          jedna.walizka napisała:
          > (ja mam 3 dzieci a kiedys tez mowilismy tylko o 2.moze faceci tak maja?)

          Tylko że z Twojego wątku na tym forum wynika, że Twój mąż właśnie nie najlepiej sobie radzi z tym trzecim dzieckiem, więc chyba nie jesteś najlepszym przykładem.


          • jedna.walizka Re: trzecie dziecko: ja na tak, mąż na nie 18.02.11, 21:37

            chwyt ponizej pasa,bez komentarza...
    • kingusi Re: trzecie dziecko: ja na tak, mąż na nie 19.02.11, 11:54
      no tak typowe męskie egoistyczne myślenie! a kto wam broni podrozowac z dziecki, im mniejsza roznica wieku tym lepiej!
      • eastern-strix Re: trzecie dziecko: ja na tak, mąż na nie 19.02.11, 12:52
        A Twoim zdaniem kobieta, która rozmnaża się wielokrotnie traktując partnera jak dostawcę spermy i bankomat nie jest egoistką?

        Nie pisze tu o autorce wątku, btw.
        • nick_ze_hej Re: trzecie dziecko: ja na tak, mąż na nie 19.02.11, 13:15
          Kingusi to troll gimnazjalista znudzony feriami w domu. Popodnosiła masę wątków pisząc takie durnoty jak tu.
          • bordowa79 Re: trzecie dziecko: ja na tak, mąż na nie 21.02.11, 16:47
            fajnie, ze tyle odpowiedzi:) dzięki wszystkim:)
            esterix - strasznie masz czarne scenariusze ;) ostro jedziesz po kobietach co chcą kolejne dzieci wbrew woli mężów (czytałam tu i tam). widocznie bardzo obca Ci sytuacja kiedy kobieta naprawdę potrzebuje dziecka i wtedy to jest priorytetem, reszta spada na drugi plan, czy to jest egoistyczne, moim zdaniem nie - bo to oznacza wlasnie wiele wyrzeczen dla kobiety, która to sobie funduje (chociaż z drugiej strony, te wyrzeczenia sa przyjemnościa wtedy)
            co do planów za 20 lat - macie rację - ciężko cos zaplanowac, ale czy to znaczy, ze nie trzeba próbowac i mieć marzeń. my przeliczaliśmy plan finansowy na minimum (bez zakładania żadnych wydarzeń zdrowotnych i drogich operacji, na ale to by chyba byla przesada) i wyszło, że się uda, więc dla mnie nie ma opcji dziecko za 3 lata, bo to nasze plany dalekich, długich podróży wykluczy: albo szybko, albo nigdy:(
            któraś z dziewczyn napisała, że mąż przekonał się do trzeciego..tylko ile to trwało...
            • nick_ze_hej Re: trzecie dziecko: ja na tak, mąż na nie 21.02.11, 18:39
              czy to jest egoistyczne, moim zdaniem nie - bo
              > to oznacza wlasnie wiele wyrzeczen dla kobiety, która to sobie funduje (chociaż
              > z drugiej strony, te wyrzeczenia sa przyjemnościa wtedy)


              A co zmężczyzą, który wtedy ponosi główny albo i całkowity ciężar utrzymania licznej rodziny?
              Co z jego stresem, lękiem przed utratą źródła utrzymania, wyrzeczeniami które niekoniecznie muszą być dla niego przyjemnością?

              my przeliczaliśmy plan finansowy na min
              > imum (bez zakładania żadnych wydarzeń zdrowotnych i drogich operacji, na ale to
              > by chyba byla przesada)


              Chyba jednak nie byłaby to przesada. W wieku 50 lat, nawet nieźle trzymający się ludzie miewają różne dolegliwości mogące utrudniać spełnienie podróżniczych planów. Mogą poza tym nie mieć już tej werwy i chęci co 20 lat wcześniej. Tak to niestety bywa, że to co odkładane na później rzadko doczekuje się pełnej realizacji.
            • magdatysz Re: trzecie dzieckoBord: ja na tak, mąż na nie 21.02.11, 20:46
              Bordowa nie chcę Cię straszyć ale niestety doświadczenie życiowe nauczyło mnie nie planować za daleko. Dlaczego? Poczytaj sobie forum mama - wdowa to znajdziesz odpowiedź. Każda dziewczyna tam planowała... Słuchaj ja równiez miałam jeździć z mężem daleko gdy odchowamy dzieci albo gdy one podrosną. Na planowaniach drugiego dziecka i podróży się skończyło. Jeszcze do tej pory słyszę słowa teściów "wy się jeszcze najeździcie, a nam już niewiele zostało czasu" oni jeżdzą dalej a ja teraz już sama z Młodym albo ze znajomymi ale towarzystwo Męża niestety już jest niemożliwe.
              Masz 2 wyjścia albo przekonujesz faceta do tego 3 dziecka czekoacie rok, 2 lata i jedziecie albo teraz pakujecie dwoje dzieci i tesz jedziecie. Dopóki do szkoły nie chodzą to nie są zależne od wakacji i ferii. Więc spokojnie możecie wyjechać nawet na rok. Poszukaj w necie są ludzie którzy jeżdżą z małymi dziećmi. Fakt nie wszędzie będziecie mogli pójść nie zawsze będziecie robić to co byście mogli tylko we dwoje ale na pewno wasze podróże do nudnych nie będą należeć. Pamietaj większosć ludzi wszystkich narodowośći i ras lubi dzieci i często to dzieci "są pomocą" dla podróżujących rodziców. Pakujcie samochód i w drogę ale na miłość boską nie czekaj 20 lat!!!!!!!!
            • magdatysz Re: trzecie dziecko: ja na tak, mąż na nie 21.02.11, 20:50
              Bordowa nie chcę Cię straszyć ale niestety doświadczenie życiowe nauczyło mnie nie planować za daleko. Dlaczego? Poczytaj sobie forum mama - wdowa to znajdziesz odpowiedź. Każda dziewczyna tam planowała... Słuchaj ja również miałam jeździć z mężem daleko gdy odchowamy dzieci albo gdy one podrosną. Na planowaniach drugiego dziecka i podróży się skończyło. Jeszcze do tej pory słyszę słowa teściów "wy się jeszcze najeździcie, a nam już niewiele zostało czasu" oni jeżdzą dalej a ja teraz już sama z Młodym albo ze znajomymi ale towarzystwo Męża niestety już jest niemożliwe.
              Masz 2 wyjścia albo przekonujesz faceta do tego 3 dziecka czekajcie rok, 2 lata i jedziecie albo teraz pakujecie dwoje dzieci i też jedziecie. Dopóki do szkoły nie chodzą to nie są zależne od wakacji i ferii. Więc spokojnie możecie wyjechać nawet na rok. Poszukaj w necie są ludzie którzy jeżdżą z małymi dziećmi. Fakt nie wszędzie będziecie mogli pójść nie zawsze będziecie robić to co byście mogli tylko we dwoje ale na pewno wasze podróże do nudnych nie będą należeć. Pamiętaj większosć ludzi wszystkich narodowości i ras lubi dzieci i często to dzieci "są pomocą" dla podróżujących rodziców. Pakujcie samochód i w drogę ale na miłość boską nie czekaj 20 lat!!!!!!!!
              • bordowa79 Re: trzecie dziecko: ja na tak, mąż na nie 22.02.11, 08:26
                nicku - moj mąż realistycznie nie powinien sie obawiac o finanse: 2-3 mce po maciezynskim wracam do pracy i tak bylo przy kazdym dziecku i taki system mi odpowiada. Wiem ze pracy nie strace.
                co do umęczenia obowiązkami przy maluchach - zawsze wydawalo mi sie ze potrafimy sie tym dzielic bez zgrzytow i nikt nie jest pokrzywdzony. mąż nigdy pretensji nie zglaszal, ale moze musze go jeszcze o to spytac.
                a co do stwierdzenia, ze te podroze(ich odkładanie przez trzecie dziecko) sa dla mojego meza pretekstem, bo nie chce dzieci...musze to przemyslec.
                magdatysz pisze o podrozowaniu teraz z malymi dziecmi - najpierw trzeba zarobic i odlożyć;)
                Najgorsze jest to ze "widzę" jak nasze dzieci są coraz fajniejsze z każdym dniem i mam wyobrażenie ile jeszcze w to wszystko dobrego mogłoby wnieść trzecie.. i są warunki, tak żal byłoby ich nie wykorzystać.
                • marzencia2333 Re: trzecie dziecko: ja na tak, mąż na nie 22.02.11, 13:51
                  Zacytuje pewne przyslowie. "bo w tym caly jest ambaras aby dwoje chcialo na raz" W takich sytuacja nalezy rozmawiac, rozmawiac i jeszcze raz rozmawiac. U mnie sytuacje jest taka sama z tym, ze ja nie chce 3 ciego dziecka a moj maz chce. Ja sie nie zgadzam na nastepne bo chce w koncu zadbac o siebie. I mam plany na najblizsza przyszlasc ze swoia edukacja to mnie powstrzymuje od decyzji o nastepnym dziecku. Moj maz to rozumie i nie ma nic przeciwko moim plana dala mu do zrozumienia ze jezeli sie cos zmini to dam mu znac. Nie widze tu zadnego problemu. Tak jak pisalam wyzej nalezy duzo rozmawiac.
                • marc.el Re: trzecie dziecko: ja na tak, mąż na nie 23.02.11, 07:54
                  bordowa79 napisała:

                  > nicku - moj mąż realistycznie nie powinien sie obawiac o finanse: 2-3 mce po ma
                  > ciezynskim wracam do pracy i tak bylo przy kazdym dziecku i taki system mi odpo
                  > wiada. Wiem ze pracy nie strace.

                  przepraszam cię, ale skąd to prztekonanie, ŻE NIE STARCISZ PRACY??!!


                  > co do umęczenia obowiązkami przy maluchach - zawsze wydawalo mi sie ze potrafim
                  > y sie tym dzielic bez zgrzytow i nikt nie jest pokrzywdzony. mąż nigdy pretensj
                  > i nie zglaszal, ale moze musze go jeszcze o to spytac.

                  Może jest dobrym człowiekiem i po cuz miałby ci robić przykrośc i mówic ci o tym wcześniej??

                  > magdatysz pisze o podrozowaniu teraz z malymi dziecmi - najpierw trzeba zarobic
                  > i odlożyć;)

                  chcesz powiedziec,
                  ŻE WASZE ZAROBKI WYSTARCZAJĄ NA DOBRE ŻYCIE TU I TERAZ??!!

                  hm a co jak zachorujesz?? mas odłożone w akcjach, obligacjach tyle że ci wystarczy na kilkanaście miesięcy??

                  > Najgorsze jest to ze "widzę" jak nasze dzieci są coraz fajniejsze z każdym dnie
                  > m i mam wyobrażenie ile jeszcze w to wszystko dobrego mogłoby wnieść trzecie..
                  > i są warunki, tak żal byłoby ich nie wykorzystać.

                  zdefiniuj " wszystkiego dobrego" , może macie inne postrzeganie "dobrego"


    • demonsbaby Re: trzecie dziecko: ja na tak, mąż na nie 22.02.11, 20:40
      jedyne uwarunkowanie, jakie mialoby przekreslic realizacje planow to porod dziecka za nie wczesniej niz 10lat. Tyle, ze to teoria. W praktyce zycie uczy pokory i okazuje tym samym rozne oblicza. Nie krytykuje wizji podrozy zycia za 20 lat, krytykuje przywiazanie do terminu jej realizacji. Argumentacja ''na nie'' w kontekscie tych ''za 20'' lat jest niedorzeczna, jesli nawet nie infantylna.
    • megi110174 Re: trzecie dziecko: ja na tak, mąż na nie 23.02.11, 12:04
      mozna miec wszytko tylko trzeba miec zabezpieczenie finansowe a nie tylko szzczere checi, miec madry plan działania a nie tylko marzenia , udany zwiazek oparty na miłości i dialogu oraz duzo determinacji w realizacji celu. To ostatnie uważam za kluczowe. Powodzenia.
      • bordowa79 Re: trzecie dziecko: ja na tak, mąż na nie 24.02.11, 15:28
        megi110174 - moim zdaniem ja to wszystko mam, a mąż dziecka nie chce.
        Mam tą kluczową determinację i co?
        Ja go rozumiem: nie każdy musi lubić kupkę i zupkę i wieczne tłumaczenie 3-latkowi dlaczego niewolno. Ja też nie szaleję za tymi "rzeczami", ale fascynuje mnie wizja licznej rodziny, kiedy zawsze w domu jest "pełno" (wiem, że mojego męża też). Umiem patrzeć dalej, co będzie za parę lat jak dzieci będą starsze i dzięki temu potrafię skupić się na przyjemnych aspektach obok kupki i zupki. Ostatni zastanawiam się..może mój mąż gdzieś po drodze już przy tej dwójce przestał być szczęśliwy?.. i dlatego nie chce trzeciego: bo na zdrowy rozum - 2 czy 3 - moim zdaniem wysiłek na obrobienie towarzystwa jest zbliżony (i nie mówimy tu o kwestiach finansowych i pracy, którą nawet jeśli stracę to znajdę nową: zauważcie że mam 2 małych dzieci i pracuję, więc da się).
        Szkoda:(
        • verdana Re: trzecie dziecko: ja na tak, mąż na nie 24.02.11, 15:38
          A dlaczego uwazasz, ze jesli Ty chcesz, to mąż też powinien? Wysilek na dwoje i na troje nie jest zbliżony, przynajmniej nie w późniejszych latach. Na zdrowy rozum chęć posiadania trzeciego i niechęć do posiadania trzeciego są tak samo racjonalene - a Ty uwazasz, ze niechęć do kolejnego dziecka jest czymś, co trzeba usprawiedliwić. Kolejne trzy lata pilnowania dziecka, konieczność zarobienia na troje (a gdy dzieci sa starsze to majątek), uwiązanie w domu pare lat dłużej itd. - to są bardzo racjonalne powody.
          A praca - OK, pod warunkiem, że dziecko bedzie zdrowe. Dziecko to loteria - zawsze trzeba liczyć się z tym,z e kolejne dziecko moze wymagać większej troski i rezygnacji z pracy przynajmniej na pewien czas. I że nie ma pewnosci, czy ktos przyjmie do pracy matke trójki malych dzieci.
          • bordowa79 verdanko 24.02.11, 18:59
            Verdana (dzięki za wyrażenie opinii) - jestem realistką, jestem sobie w stanie wyobrazic ile wydam na trojke przez przyszle lata (myślałam nawet - w opcjach pozytywnych o studiach zagranicznych dla nich) Mam teraz rozwojową dobrze płatną pracę i będę mogła pozwolić sobie na opiekunkę w wypadku b. częstych chorób (czego bym nie chciała, ale jak będę musiała to zatrudnię opiekunkę mimo, że jestem zwolenniczką żłobków), tu kolejna sprawa: jako zwolenniczka żłobka i przedszkola nie byłam i nie będę parę lat uwiązana (moje dzieci w wieku 10 mcy szły do złobka. Nie wiem czy kwestia charakteru czy wczesnego skorzystania z placówek typu żłobek, ale mój 3,7 latek przedszkole uwielbia i radzi sobie).
            Ostatni, najtrudniejszy punkt - moja chęć i męża niechęć są sobie równe..niestety i dlatego piszę na forum, zamiast truć facetowi dzień w dzień: mnie to męczy, a on tego nie zrozumie. W żadnym wypadku nie dysprecjonuje jego niechęci..tylko się zastanawiam czy obecnie jest szczęśliwy - skoro nie chce trzeciego dziecka mając ku temu warunki (i żonę co sprosta i nawet go odciąży jak tylko będzie mogła) Jeślibym uważała, że moje chcenie jest ważniejsze niż meża niechcenie, to bym go wrobiła w dziecko - nie uważasz - a tego nigdy nie zrobię, bo go szanuję. Boję się tylko, że złapię schizę (już strasznie dużo myślę o trzecim dziecku. Nie ma godziny bez takich myśli. Kobiety ciężarne mnie w pewien sposób bolą i chce mi sie ryczeć jak to piszę). Nie wiem - może pójdę w pracę. Może to naszej całej czwórce najlepiej wyjdzie. Wiesz co mi dzis opowiedziała koleżanka: o 2 b. uzdolnionych córeczkach uzdolnionych muzycznie rodziców. Rodzice dawali koncerty w Europie za duże pieniądze (tak się poznali) córki też b. uzdolnione, zagraniczne studia za pieniądze rodziców - jedna z nich teraz kończy 3 fakultet (czyli nadal jest na studiach, a rodzice mieli plany wyjazdowe na emeryturę-i wcale nie mieli trójki dzieci, więc moim zdaniem to nic nie zmienia), jest po 30-stce, rodzice są po 70-tce i córki ciągle potrzebują pieniędzy i nie przejmują się wiekiem rodziców - to jako argument, że za dużo poprostu dawanej kasy też nie służy.
            • kropeczka455 Re: verdanko 08.03.11, 20:14
              bordowa79 napisała:
              > Verdana (dzięki za wyrażenie opinii) - jestem realistką, jestem sobie w stanie
              > wyobrazic ile wydam na trojke przez przyszle lata (myślałam nawet - w opcjach p
              > ozytywnych o studiach zagranicznych dla nich) Mam teraz rozwojową dobrze płatną pracę
              Jaka masz pewność ze nie zaszwankuje ci zdrowie???

              > tylko się zastanawiam czy obecnie jest szczęśliwy
              No wlaśnie jaka masz pewność ze mąż jest szczęsliwy??

              > Boję się tylko, że złapię schizę (już strasznie dużo myślę o trzecim dziecku
              A jaką masz pewność ze on na mysl o 3 dziecki nie dostaje schizy??

              >Kobiety ciężarne mnie w pewien sposób bolą i chce mi sie ryczeć jak to piszę).
              A jeśli on czuje wstręt do kobiet w ciąży??
              > Wiesz co mi dzis opowiedziała koleżanka: o 2 b. uzdolnionych córeczkach uzdolnionych muzycznie rodziców.
              Jaka masz pewność że twoje dzieci będą zdolne. jaka masz pewność ze 3dzieci nie urodzi sie z upośledzone??
              >jako zwolenniczka żłobka i przedszkola nie byłam i nie będę parę lat uwiązana
              Masz dużo pewności w sobie, dzieci w żłobku mama w pracy a Ty nie uwiązana.
              Może Twego męża przeraza dzieciństwo waszych dzieci zdanych na opiekę obcych osób.
              Ty tego nie rozumiesz bo myślisz tylko o sobie!!
            • morekac Re: verdanko 09.03.11, 00:06
              jestem realistką, jestem sobie w stanie wyobrazic ile wydam na trojke przez przyszle lata (myślałam nawet - w opcjach pozytywnych o studiach zagranicznych dla nich
              To pomnóż koszty przez dwa, a dochody - podziel przez dwa. Tak realistycznie radzę.
              Jeśli ci wtedy starczy - masz argument za.
            • mgla_jedwabna Re: verdanko 14.03.11, 02:49
              Nie rozumiem, czemu ma służyć historia dwóch córeczek państwa pianistów? Czyżbyś miała teorię, że "te dwie są egoistkami, a gdyby mieli trzecie dziecko..." to na pewno byłoby wspaniałym altruistą i nie ograniczałoby kontaktów z rodzicami do wołania o kasę? To mit, że dzieci z wielodzietnych rodzin są mniej egoistyczne, bo uczą się dzielić. Przeciwnie - uczą się walczyć o swoje jak w dżungli, podczas gdy jedynacy, którym życie nie wpoiło strachu, że dla nich zabraknie, mają poczucie bezpieczeństwa w kwestii posiadania, więc dzielą się też chętniej.

              "tylko się zastanawiam czy obecnie jest szczęśliwy - skoro nie chce trzeciego dziecka mając ku temu warunki"

              Bo dla ciebie człowiek szczęśliwy, któremu niczego nie brakuje, musi pragnąć dziecka - jeśli nie pragnie, to znaczy, że albo mu czegoś brakuje (to już wykluczyłaś) albo właśnie jest nieszczęśliwy. A nie pomyślałaś, że mąż własnie jest szczęśliwy w obecnej sytuacji (dwoje dzieci) i nie potrzebuje nic zmieniać? Stara dobra zasada: jak działa i nie jest zepsute, nie wolno poprawiać, bo można przedobrzyć.
              • bordowa79 Re: verdanko 20.03.11, 19:29
                no jedziecie po mnie ostro dziewczyny...hmm..ja rozumiem że mąż może nie chcieć, ale czy ja nie mogę chcieć? nie czuję w Waszych odpowiedziach sprawiedliwości. kocham moje dzieci, mam kasę na następne, mam dla nich cierpliwość, uwielbiam być z nimi i sie wygłupiać razem (zaraz mi ktoś napisze, że może mój mąż nie lubi wygłupów...no na takim poziomie są niektóre odpowiedzi) myślałam, że może ktoś na forum napisze mi coś dzięki czemu przemyślę sprawę i przestanę myśleć o trzecim dziecku, ale to chyba nie możliwe... może Pani psycholog mi powie czy jestem normalna ze swoim pragnieniem czy też potwierdzi że mąż wygłupów nie lubi a 3ka to patologia...
                • szpil1 Re: verdanko 20.03.11, 19:35
                  bordowa79 napisała:

                  > myślałam, że może k
                  > toś na forum napisze mi coś dzięki czemu przemyślę sprawę i przestanę myśleć o
                  > trzecim dziecku, ale to chyba nie możliwe...

                  Chyba niemożliwe, bo jeśli argumenty dziewczyn nie dają Ci do myślenia to rzeczywiście chyba nic Cię do myślenia nie zmusi. Po prostu włączyło Ci się myślenie macicą i tyle.
                • verdana Re: verdanko 20.03.11, 19:36
                  Ja mam troje, więc dla mnie to nie patologia. Problem jednak w tym, ze kolejne dziecko to kolejny obowiązek, nieprzespane noce, znacznie dłuższe uwiązanie w domu, wydatki przekracające to, co mozna sobie wyobrazic, gdy dzieci są małe...
                  I jesli jedno z rodziców nie chce kolejnego dziecka, szczególnie, gdy nie chodzi o pierwsze, ani nawet drugie - to urodzenie dziecka, bo sie ma ochotę, moze zdestabilizowac rodzinę. nie urodzenie go tak naprawdę niewiele zmienia, masz przecież dzieci. Ale urodzenie zmiania całą rodzinę, plany na przyszłość, sytuację finansową - wszystko.
                  Trudno zatem przekonać kogoś, kto nie ma już ochoty na wychowywanie kolejnego, że to jest OK, ze powinien poswiecić wiele lat zycia, poziom życia, plany, bo jedno z małzonkow ma ochotę mieć jeszcze jedno dziecko.
                  • bordowa79 re: Verdanko 21.03.11, 13:55
                    dzięki wszystkim za odp.
                    Verdana i wszyscy co mają trójkę, więc wiedzą jakie są obciążenia psychiczne i finansowe, ale czy naprawde uważacie, że przy stabilnej sytuacji finansowej jest taka duże różnica między 2 a 3? Pierwsze dziecko na pewno zmienia wszystko w życiu rodziny, ale trzecie? - życie jest już dostosowane do dzieci, więc czy może sie zmienić az tak jak piszecie?

                    Rozumiem, że trudno przekonać kogoś kto jak mój mąż trzeciego nie chce: mamy 2 maluchy, wstaję w nocy od 3 lat, dla mnie urodzenie trzeciego nie zmieniłoby wiele: poprostu wstawałabym dalej, ale może dla aktywnego w rodzinie taty rzeczywiście trzeci maluch z małą róznicą wieku to już za wiele.

                    Ja tez mam czasem dosyć, jak każdy, nie jestem cyborgiem, jednak wizja licznej rodziny jest bardzo piękna...Verdano, patrząc z perspektywy lat (Twoje dzieci są na pewno znacznie starsze od moich) czy żałujesz, że masz trójkę, czy razem z mężem nie baliście sie jak dowiedziałas się o 3ciej ciązy i czy jednak się nie opłacało trochę pobać w imię tego co masz teraz?

                    pozdrawiam
                    PS. Mar.cel - życie nie jest takie proste i naiwne: nie szukam dawcy spermy, kocham męża i to co mam i nie poświęcę tego w imię moich marzeń, ale z drugiej strony trochę o swoje marzenia powalczę - jak każdy, co?:)

                    • verdana Re: re: Verdanko 21.03.11, 14:51
                      Tak, róznica w wydatkach u nas okazała się bardzo duża, tym bardziej, ze trzecie jest sporo mlodsze. Dostosować sie mozna do mlaych dzieci, ale starsze potrzebują pieniędzy na naukę języków, wakacje, obozy, czasem też na studia.
                      Wstawanie w nocy od trzech lat może być dla Ciebie OK, ale może się też okazać, ze wstawanie przez 5 lat jest nie do przeskoczenia. Dla mnie konieczność wracania do domu o okreslonej godzinie i niemożność "swobodnego wyskoczenia" wcale nie byla taka uciążliwa przez pierwsze parę lat. Po 20 latach stała się nie do wytrzymania. A Ty będzie4sz masz pewrspektywę jeszcze ok. 15 lat.
                      Kazdy, kto ma dziecko powie Ci, ze się "oplacalo", bo trudno sobie bez dziecka wyobrazic życie. ja też sobie oczywiście nie wyobrażam. Jestem zadowolona, ze jeszcze "mam" dziecko, a nie jak znajomi już tylko dorosłe osobniki. Zdaję sobie jednak sprawę też z czego innego - gdy moje wszystkie dzieci będą dorosłe, ja będę już starszą panią, która nigdy w życiu nie mogła żyć swobodnie.
                    • marc.el Re: re: Verdanko 23.03.11, 14:28
                      [..]
                      > Rozumiem, że trudno przekonać kogoś kto jak mój mąż trzeciego nie chce: mamy 2
                      > maluchy, wstaję w nocy od 3 lat, dla mnie urodzenie trzeciego nie zmieniłoby wi
                      > ele: poprostu wstawałabym dalej, ale może dla aktywnego w rodzinie taty rzeczyw
                      > iście trzeci maluch z małą róznicą wieku to już za wiele.

                      I tu bym szukał jednej z przyczyn.

                      Druga to to że jest facet odpowiedzialny i chce dla tych dzieci które posiada jak najlepiej, a dodatkowe dziecko to mniejsze "zyski" dla aktualnych.

                      Może tez byc wygodny .... ;-(


                      > PS. Mar.cel - życie nie jest takie proste i naiwne: nie szukam dawcy spermy, ko
                      > cham męża i to co mam i nie poświęcę tego w imię moich marzeń, ale z drugiej st
                      > rony trochę o swoje marzenia powalczę - jak każdy, co?:)

                      I bardzo dobrze, że walczysz. Pamiętaj o tym że związek to są 2 osoby.
                      TY BARDZO CHCESZ mieć jeszcze jedno dziecko, on nie.
                      Nnooo i czemu tylko 3 a jak za 2-3 lata stwierdzić że przydało by sie jeszcze jedno??
                      Wiem, jestem wredny ;) ale możesz powiedzieć czy małż czasem nie pracuje długo w pracy??
                      Bardziej chcesz przebywac z małżem czy z dziećmi??


                • kropeczka455 Re: verdanko 20.03.11, 22:43
                  bordowa79 napisała:
                  >ja rozumiem że mąż może nie chcieć
                  > ale czy ja nie mogę chcieć? nie czuję w Waszych odpowiedziach sprawiedliwości
                  > czy też potwierdzi że mąż wygłupów nie lubi

                  Zachowujesz się jak mała dziewczynka, tupiesz nóżkami kiedy ludzie na forum mają odmienne zdanie.
                  Wiec w jakim celu pytasz??? Myślałaś ze wszyscy przyklasną Twym zachciankom pomimo wyraźnej niechęci męża do posiadania kolejnego potomstwa.
                  Czy Ty kochasz męża??
                • marc.el Re: verdanko 21.03.11, 07:58
                  ale w czym problem??!!
                  Skoro najbardziej chcesz dziecka to rozwiedź się , jedź gdzieś w miłe i ciepłe miejsce, poobserwuj, wybierz dobry materiał genetyczny i zrób sobie dziecko .. za rok dwa następne.
                  Skoro masz tyle forsy to sobie poradzisz.
                  Mąż ( już wtedy były) będzie ojcem aktualnych 2 dzieci, a ty możesz spełniac się jako matka.
                  Kurde, żyjemy w wolnym świecie.
                  • bordowa79 Re: kropeczka 21.03.11, 13:39
                    kropeczka napisała:
                    >Jaka masz pewność ze nie zaszwankuje ci zdrowie???
                    no daj spokój - idąc tym tropem, to ludzie nie powinni brać kredytów, bo może im zdrowie zaszwankuje albo pracę stracą (akurat nie mam kredytu, więc jak mi zdrowie zaszwankuje, to go wezmę)


                    >No wlaśnie jaka masz pewność ze mąż jest szczęsliwy??
                    - napisałam, że się nad tym zastanawiam, więc poco to pytanie

                    >A jeśli on czuje wstręt do kobiet w ciąży??
                    mąż nigdy nie czuł do mnie wstrętu jak byłam w ciąży, to inteligentny człowiek, a nie jakiś burak co czuje wstręt do ciężarnych

                    >Jaka masz pewność że twoje dzieci będą zdolne. jaka masz pewność ze 3dzieci nie urodzi sie z upośledzone??
                    nie mam pewności i w drugiej ciąży istniało ryzyko, że dziecko będzie chore. Kochałabym każde swoje dziecko. Nie wiem co tu ma zdolność do rzeczy. Historia o dziewczynkach miała pokazać, że nadmiar pieniędzy zabija w dzieciach kreatywność, nawet jak są b. zdolne, że nie potrzeba gór złota, żeby miec dzieci i być szczęśliwym

                    >Masz dużo pewności w sobie, dzieci w żłobku mama w pracy a Ty nie uwiązana.
                    Może Twego męża przeraza dzieciństwo waszych dzieci zdanych na opiekę obcych osób.
                    Wyobraź sobie, że dzieci z nianią to dla rodziców wygoda: nie trzeba dziecka przyprowadzac o odprowadzać, nie trzeba brać zwolnien, bo niania posiedzi. Ja przyprowadzam i biore zwolnienia, więc nie pisz mi że moimi dziećmi opiekują się obcy!

                    >Ty tego nie rozumiesz bo myślisz tylko o sobie!!
                    Jestem ostatnią osobą, która mogłaby myślec tylko o sobie: cały czas myślę o uczuciach męża i dlatego w tą trzecią ciąże nie zachodzę - nieprawdaż kropeczko?
                    • bordowa79 Re: Verdanko 21.03.11, 13:56
                      dzięki wszystkim za odp.
                      Verdana i wszyscy co mają trójkę, więc wiedzą jakie są obciążenia psychiczne i finansowe, ale czy naprawde uważacie, że przy stabilnej sytuacji finansowej jest taka duże różnica między 2 a 3? Pierwsze dziecko na pewno zmienia wszystko w życiu rodziny, ale trzecie? - życie jest już dostosowane do dzieci, więc czy może sie zmienić az tak jak piszecie?

                      Rozumiem, że trudno przekonać kogoś kto jak mój mąż trzeciego nie chce: mamy 2 maluchy, wstaję w nocy od 3 lat, dla mnie urodzenie trzeciego nie zmieniłoby wiele: poprostu wstawałabym dalej, ale może dla aktywnego w rodzinie taty rzeczywiście trzeci maluch z małą róznicą wieku to już za wiele.

                      Ja tez mam czasem dosyć, jak każdy, nie jestem cyborgiem, jednak wizja licznej rodziny jest bardzo piękna...Verdano, patrząc z perspektywy lat (Twoje dzieci są na pewno znacznie starsze od moich) czy żałujesz, że masz trójkę, czy razem z mężem nie baliście sie jak dowiedziałas się o 3ciej ciązy i czy jednak się nie opłacało trochę pobać w imię tego co masz teraz?

                      pozdrawiam
                      PS. Mar.cel - życie nie jest takie proste i naiwne: nie szukam dawcy spermy, kocham męża i to co mam i nie poświęcę tego w imię moich marzeń, ale z drugiej strony trochę o swoje marzenia powalczę - jak każdy, co?:)
                      • morekac Re: Verdanko 21.03.11, 15:11
                        Bordowa, mam tylko dwoje - już nastolatek - ale nie wiem, czy liczysz wszystkie koszty edukacji dzieci. Wiem, że płacisz za nianię/opiekunkę/żłobek/przedszkole, ale to nadal będziesz musiała opłacać jeszcze przez kilka lat (jeśli chcesz pracować), a dojdą ci koszty nauki dzieci - i nie mam na myśli tu żadnych drogich szkół prywatnych, tylko zwykłe publiczne - podręczniki kosztują całkiem sporo, dolicz ewentualne zajęcia dodatkowe typu angielski czy jakieś zajęcia sportowe czy artystyczne - to kosztuje. Potem dzieci podrastają - potrzebują kieszonkowego, pojechać na zieloną szkołę/kolonie/zimowisko/obóz, potrzebują nowych spodni, bluzy czy butów - dlatego radziłam, żebyś zwiększyła szacowane koszty utrzymania dzieci dwukrotnie, bo być może po prostu ich nie doszacowywujesz. Już nie wpomnę, że jest to czasem wyczerpujące logistycznie. ;-)
                        • tully.makker Re: Verdanko 21.03.11, 15:26
                          Mozliwosci finasowe rodzicow tez rosna - wiekszosc z nas awansuje w hierarchi sluzbowej, co wiaze sie z duzo wiekszymi dochodami. Wiekszosc osob, ktore znam moze w nieco starszym wieku zaoferowa dzieciom znacznie lepsze warunki materialne, niz to bylo mozliwe, gdy byli mlodymi rodzicami.
                          • morekac Re: Verdanko 21.03.11, 15:43
                            W teorii rosną, a w praktyce różne rzeczy mogą się zdarzyć. ;-(
                            • marc.el Re: Verdanko 23.03.11, 14:32
                              morekac napisała:

                              > W teorii rosną, a w praktyce różne rzeczy mogą się zdarzyć. ;-(
                              >
                              Mnie doszły, ale
                              urodziło sie drugie dziecko ...ale
                              ciężko zachorował mój ojciec ....
                              w sumie to mam relatywnie mniej pieniędzy ..
                      • tully.makker Re: Verdanko 21.03.11, 15:25
                        mamy 2
                        > maluchy, wstaję w nocy od 3 lat,

                        Ale po co wstawac w nocy? dzieci mozna przeciez polozyc w lozku z rodzicami, tak jak my robimy i cieszysc sie praktycznie nieprzerwanym snem - z wyjatkiem chorob ewentualnie.
                        • verdana Re: Verdanko 21.03.11, 15:35
                          Jeśli dziecko nie budzi sie co pół godziny i nie ryczy. Wtedy wszystko jedno, czy wstajesz, czy lezysz - spać nie da sie i tak.
                          Miałam dwa takie egzeplarze. jeden ryczał w łóżeczku, drugi w moim łóżku - a ja i tak wstawałam rano jak zombie.
                          I trzeba sobie szczerze powiedzieć, ze możliwości awansu kobiet i rozwój kariery zawodowej bywają odwrotnie proporcjonalne do ilości dzieci.
                          • bordowa79 Re: Verdanko 22.03.11, 08:29
                            ja sie lepiej wysypiam, wstając jak jest potrzeba niż śpiąc wspólnie w łóżku.
                            Co do awansu odwrotnie proporcjonalnego do ilości dzieci - chociaż generalnie masz rację - w moim przypadku na razie się nie sprawdza: znalazłam znacznie lepiej płatna prace właśnie z dwójką dzieci-żłobkowych, czego nie ukrywałam na rozmowie
                            • bordowa79 Re: tully 22.03.11, 08:34
                              dzięki Tully - też jestem optymistka i wierzę w ciągłe polepszanie ludzkiej sytuacji w pracy z czasem - człowiek sie rozwija (w końcu siedzi w tej pracy pół życia), chociaż nie zakładam tego w wyliczeniach dotyczących dzieci:)
                              • aga.doris Re: bordowa 22.03.11, 10:33
                                Cóż, można Ci tylko pogratulować niezachwianej wiary w nieprzemijającą dobra passę, niezależną od ogólnych, obiektywnych warunków i życzyć aby miała pokrycie w rzeczywistości;)
                                • bordowa79 Re: bordowa 22.03.11, 13:06
                                  optymistyczne nastawienie nie oznacza, że jest się wariatem. Dla mnie dobra passa JEST zależna od warunków obiektywnych i MA pokrycie w rzeczywistości. Tak to napisałaś jakbyś nie wierzyła, że masz na swoje życie jakikolwiek wpływ?
                                  • bordowa79 Re: bordowa 22.03.11, 13:09
                                    Mam nieodparte wrażenie, że nabrałam dzięki Waszym uwagom dystansu do swojego parcia na dziecko (chociaż nie do samego dziecka;;);) Dzięki za to.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja