nowa066
24.02.11, 13:30
Witam.Mam pytanie, czy można być współuzależnionym od osoby która tak naprawde nie jest uzależniona?Jestem z moim partnerem od 10 lat.Mamy wspólny dim i pięcio letnie dziecko.Jest nam ze sobą bardzo dobrze.Oby dwoje pracujemy, mamy wspólne marzenia i plany.Kłopoty zaczęły się jakieś pól roku temu, kiedy partner wrócił do domu pod wpływem alkoholu.Potem co jakiś czas w odstępach paro tygodniowych wrócił tak jeszcze ze dwa razy.Nie awanturował się, po prostu szedł spać.Niby wyjaśniliśmy sobie,że dorośli ludzie tak nie postępują.Co innego jakiś zaplanowany wypad z kolegami, ale nie w taki sposób.Poświęciliśmy cały dzień na rozmowę na ten temat, przy okazji omówiliśmy nasze oczekiwania wobec siebie i odczucia wobec naszego związku(taka mała terapia rodzinna:)).No i wszystko było by cacy gdyby nie to co zaczęło dziać się ze mną?Zaczęłam być bardziej nieufna,całą swoją uwagę zaczęłam skupiać na tym w jakim stanie wróci do domu, zaczęłam uciekać myślami w jakieś nierealne marzenia.Pewnie i synek na tym cierpi, bo zawsze myślami jestem gdzieś indziej.Gdy jest piątek to jestem spokojna, bo wiem,że w weekend będę miała wszystko pod kontrolą, za to już w niedziele mój nastrój się pogarsza.W ogóle odczuwam huśtawkę emocjonalną.Rozmawiałam z partnerem on zapewnia mnie,że wszystko jest dobrze, ja tęsknie za naszym związkiem, a raczej za tym jaka kiedyś w nim była, bo wiem,że to we mnie tkwi problem.Nie wiem czy to tylko zbieg okoliczności,że akurat w tamtym czasie mój nastrój uległ pogorszeniu.Moje przyjaciółka, której ojciec wiele lat pił, powiedziała, że zachowuje się jakbym była współuzależniona, mimo,że mój partner uzależniony nie jest.Czy to możliwe?Jak inaczej mogę tłumaczyć ten dziwny nastrój?Ogólnie jest mi trochę wstyd, bo powodów do narzekań naprawdę w życiu nie mam,ale teraz strasznie się ze sobą sama czuję.