proszę o ocenę sytuacji,bo się pogubiłam-ważne

26.02.11, 19:28
Dzień przed Walentynkami dowiedziałam się o tym ze moją przyjaciołkę zostawił facet.Była akurat w innym mieście,wracała w walentynki.Postanowiłam,że odbiorę ją14 lutego z pociągu i podniose na duchu,bo było jej ciężko.Umówiłam się z nią na 15.30.Na 17.00 obiecałam mężowi ze wróce do domu,planował dla nas niespodziankę.Pociąg spóźnił się ok 15 min,zamówiłyśmy kawę w mc donaldzie,chwilę porozmawiałyśmy,a czas mijał nieubłaganie.Było ok 16.45 i powinnam już wracać,ale żal zrobiło mi się przyjaciółki,która z wielką torbą musiałaby jeszcze kawał drogi tramwajem przejechać,a później przejść.Nie zastanawiając się powiedziałam,że ją tam zawiozę.Ok 17.08 zadzwonił M,a gdy dowiedział się ze bede dopiero za pół godziny mocno się zdenerwował.Do domu spóźniłam się 40 minut.Po drodze już nie odbierał moich tel,jak w końcu odebrał to usłyszałam że nie mamy juz o czym rozmawiać.Po przyjeździe wytłumaczyłam sytuację,przepraszając kilkakrotnie i płacząc.Powiedział tylko,że nie da się tego przełożyć i odechciało mu się.Strasznie go ponoć zawiodłam.Plan niespodzianki mu nie wyszedł,zepsułam wszystko i jeszcze,że koleżanka była wazniejsza.Chwilkę potem emocje troche opadły i zaproponowałam,żebyśmy gdzieś pojechali,wyszli na spacer lub cokolwiek innego.Tamten plan nie wypalił,ale dzień jeszcze się nie skończył(ok19)Usłyszałam chłodnym głosem:otwórz sobie piwo i wieczór spędzimy standard.Nie potrafiłam uwierzyć w to co się działo,płakałam i próbowałam rozmawiać na zmianę.Nic nie dało.Wyszłam na pól godz uspokoić się.Jak wróciłam,była 21.30 i dotarło do mnie że wieczór stracony.Próbowałam dowiedzieć się dlaczego,a potoku łez nie potrafiłam powstrzymać.Cały czas słyszałam,że to moja wina,ja się spóźniłam,nie zadzwoniłam i sama sobie jestem winna.Patrzył jak płaczę i cierpię i nic.Rano powieki miałam spuchnięte jak balon.Dzisiaj wiem,że miał to być obiad w lokalu,więc spokojnie można było przesunąć godzinę.Nie mogę zrozumieć jak plan mógł być ważniejszy ode mnie.Krzywda psychiczna jakiej wtedy doznałam jest jak otwarta rana.Nie można zapomnieć,ani wybaczyć.Próbowałam dzisiaj na spokojnie mu to wytłumaczyć,ale wg niego to ja go tak strasznie zawiodłam i skrzywdziłam tym 40 minutowym spóźnieniem.Tylko ja przeprosiłam za to spóźnienie od razu.
Napiszcie proszę co o tym sądzicie,bo mi już obiektywizmu brakuje.
    • verdana Re: proszę o ocenę sytuacji,bo się pogubiłam-ważn 26.02.11, 19:38
      Moze mąż zareagował zbyt nerwowo, albe byly to Walentynki, a Ty wyrażnie dałas do zrozumienia, ze nieszczególnie Ci na nich zalezy. Wystarczyło zadzwonic, gdy pociąg się spóźniał, powiedzieć, ze jest Ci przykro, ale chyba nie zdążysz na czas i zapytać, czy da się "niespodziankę" przłozyć o godzinę. Myslę, ze gdyby mąż wiedział, ze myslisz o nim i o tym, co dla Ciebie przygotował - to inaczej by zareagował na spóźnienie. Tymczasem mąż czekał, o wyznaczonej godzinie nawet nie raczylaś zadzwonić, a po wyznaczonej godzinie uznałas, że nie ma sprawy - niech sobie czeka dalej. Nie wiedzac, tak naprawdę, czy niespodziankę mozna przelożyć, czy kompletnie rozwalasdz męzowi dawnio zaplanowany wieczór.
      Cóz, kazdemu by się odechciało.
      A potem chciałas faceta wziąć płaczem - przecież jak kobieta placze to trzeba jej wybaczyć. A jak jest spuchnieta - to nawet z kwiatkami przylecieć.
      To nie plan był wazniejszy od Ciebie. To plan męża był dla Ciebie kompletnie nieważny. Olałaś męża i uznajesz, ze to on jest temu winien.
      Ciekawe, co był powiedziała, czekajac elegancko ubrana w domu, z dawno zaplanowana randką, odswiętną, walentynkową z facetem - a face uznałby, ze kumpel jednak jest o tyle wazniejszy, ze Ty mozesz poczekać i że nie musi Cię nawet informować o tym, że się spóźni, przyjszie powie "sorry, miałem wazniejsze sprawy" - i tyle. Rozumiem, ze wtedy krzywda psychiczna faceta też byłaby nieodwracalna, gdybys się obrazila?
      • oli1870 Re: proszę o ocenę sytuacji,bo się pogubiłam-ważn 26.02.11, 21:05
        Nawet jak Twoim zdaniem popełniłam błąd to szczerze przepraszałam go od razu.Decyzję o podwiezieniu podjęłam przed 17,a nie zadzwoniłam,bo juz wtedy podejrzewałam focha przez telefon.Wolałam osobiście porozmawiać.Taka już jestem-wrażliwa na cierpienia innych.
        Wcale nie uznałam,że tylko on jest winien,ale takie błędy jak mój się wybacza,za to celowe karanie ukochanej osoby jest nie w porządku.
        Jakby sytuacja była odwrotna i to ja bym czekała,a po jego przyjściu usłyszałabym "sorry,ale musiałem pomóc,to było ważne" nic by nie było.Najpierw myślę o innych,a nie o sobie.Jestem bardzo tolerancyjna,za to mi nie wolno popełniać błędów.
        NIGDY się nie obrażam,a tym bardziej nie krzywdzę psychicznie,bo jest to dla mnie przekroczeniem granic.
        Jego plan miał służyć do zrobienia mi przyjemności jak się domyślam,tylko szybko się poddał.Jeżeli ja chciałabym jego uszczęśliwić w walentynki,nawet 2 obalone plany nie popsułyby mi wieczoru.Także wystarczy bardzo chcieć i nie myśleć wyłącznie o sobie.Ja jestem szczęśliwa dopiero gdy moja rodzina jest szczęśliwa.
        Moja hierarchia wartości to najpierw bliscy i ich uczucia,potem atmosfera i miłe spędzenie czasu,a plan jak plan wyjdzie to dobrze,jak nie to tragedii nie ma,można inny wymyślić.
        • kooreczka Re: proszę o ocenę sytuacji,bo się pogubiłam-ważn 26.02.11, 21:28
          Aha, czyli wiem, że nawalę ale nie uprzedzę, bo lepiej powiedzieć jak już wrócę, furda plany innych, niech się martwić, czy coś mi się nie stało. Jak na osobę myślącą o innych stanowczo za często piszesz "ja". Określasz siebie jako wrażliwą, ale jakoś nie masz dla męża krztyny zrozumienia. Skoro wiedziałaś, że go to rozzłości, to czemu nie załatwiłaś sprawy najszybciej jak się dało? Nie mieści się w Twojej wrażliwości, że mąż może zareagować inaczej?
        • verdana Re: proszę o ocenę sytuacji,bo się pogubiłam-ważn 26.02.11, 21:47
          Nie myślisz o innych, myślisz przede wszystkim o sobie. zeby Tobie bylo wygodnie,z eby nie musieć slyszeć focha przez telefon, zeby wybierac to, co chcesz, mając za nic plany innych.
          Być może myslisz o "innych", ale nie o mężu. Jako osoba wrazliwaoczywiscie nie wyobrtazasz sobie męza, ktory planował, cieszył się na wyjście, a potem czekał, ale Ty się nie zjawiałaś - bo Twoja wrazliwość pozwala zrobić mezowi przykrość, skoro masz cos lepszego do roboty.
          Jego plan miał Ci sprawić przyjemność - jednoznacznie dalaś mu do zrozumienia, ze nie jesteś ta przyjemnościa zainteresowana. Facet się nie "poddał", tylko uznał, ze nie ma sensu wspólne wyjście z kimś, komu na tym wyjsciu niespecjalnie zalezy. Nie wiedzialas co planował - mogł miec bilety do kina, do teatru, byż umowiony ze znajomymi. Zrujnowanie jego planow nie narusza w niczym Twojej "wrażliwosci", bo Twój maż ma obowiązek wiedzieć, ze Twoje życie i plany są o wiele wazniejsze niż jego jakaś "niespodzianka". To ty myslisz tylko o sobie. O tym, czy wygodnie Ci zadzwonić, co w danej chwili wybierasz, co Ty chcesz - i to ma byc obowiązujące.
          Jesteś szczęśliwa wtedy, gdy robisz to, na co masz ochotę, nawet nie myślisz o szczęściu meża - mysłisz o tym, że jego zadaniem jest podporzadkować się i tyle.
          Twoja hierarchia wartosci - najpierw to, co chcesz robic, potem zobowiązania wobec rodziny, a na końcu plany innych ludzi, z ktorymi nie liszsz się, gdy Ci niewygodnie.
          Przyznam, ze wg. mnie jesteś osobą pozbawioną cienia wrazliwości i egocentryczną.
        • eastern-strix Re: proszę o ocenę sytuacji,bo się pogubiłam-ważn 27.02.11, 19:35
          >>>Nawet jak Twoim zdaniem popełniłam błąd to szczerze przepraszałam go od razu.Decyzję o podwiezieniu podjęłam przed 17,a nie zadzwoniłam,bo juz wtedy podejrzewałam focha przez telefon.<<

          No tak, albo brakuje Ci zdrowego rozsądku, ale męża traktujesz jak dziecko.

          Masz rację, dzwonienie o 17 było bez sensu. Ale nie dlatego, że mąż by strzelił focha, ale dlatego, że wtedy czekał już pewnie w garniaku, gotowy do wyjścia. I wcale się nie dziwię, gdyby strzelił focha.

          Zadzwonić należało WCZEŚNIEJ, kiedy spóźniał się pociąg! I ładnie zapytać/poprosić o przełożenie tej atrakcji, jeśli to możliwe. Wiekszość restauracji nie robi problemu. Ale oczekiwałaś od męża, że zadzwoni i powie co? 'Eeee, żony nie ma, nie wiem, gdzie jest, możecie państwo przełożyć o godzinę'? Przecież to śmieszne. Ty olałaś męża ciepłym strumieniem, ale od niego oczekiwałaś, że pomimo braku uprzedzenia o sytuacji z Twojej strony, on rozwiąże ten problem?

          >>Wolałam osobiście porozmawiać.Taka już jestem-wrażliwa na cierpienia innych. <<

          Jasne, tylko swojego męża traktujesz jak psa.

          Myślę, że lbisz o sobie myśleć jako o uczynnej osobie, bo Ci to poprawia samopoczucie. A takie nieprzemyślane gesty wspaniałomyślności wykonywane kosztem najbliższych po prostu podbijają Ci ego. Nie martw się, to dość powszechne.


          >>>Wcale nie uznałam,że tylko on jest winien,ale takie błędy jak mój się wybacza,za to celowe karanie ukochanej osoby jest nie w porządku. <<<

          A olewanie jest? Założę się, że Ty mu suszyłaś głowę o te Walentynki, a jak się mąż postarał, to zdecydowałaś, że wobect Twoje Wielkiej i Nieskończonej Poświętliwości i Dobroczynności mąż ma podkulić ogon i cierpliwie czekać.
      • alinawk Re: proszę o ocenę sytuacji,bo się pogubiłam-ważn 28.02.11, 09:58
        > A potem chciałas faceta wziąć płaczem - przecież jak kobieta placze to trzeba j
        > ej wybaczyć. A jak jest spuchnieta - to nawet z kwiatkami przylecieć.

        Zgadzam się z verdaną . Sam płacz i przeprosiny to za mało. Trzeba było popełnić uroczyste harakiri na środku salonu, aby oczyścic splamiony Honor Męża. W obecności całej rodziny ma się rozumieć :P
    • lusitania2 Re: proszę o ocenę sytuacji,bo się pogubiłam-ważn 26.02.11, 19:48
      ty - histeryczka
      on - histeryk

      • pearl3434 Re: proszę o ocenę sytuacji,bo się pogubiłam-ważn 26.02.11, 20:05
        Ludzie,co jest wazniejsze,kolacja czy dobra atmosfera w przereklamowane Walentynki?Czegos tu nie rozumiem.Owszem,spoznilas sie,ale okazalas kolezance dobre serce.Wiec to nie bylo jakies twoje widzimisie.No i przeprosilas.A on mogl zwyczajnie przeniesc ten obiad.A jakbys miala wypadek i nie zadzwonila to facet pewnie ze zlosci by ci walizki wystawil!!! Bardzo nie podoba mi sie,ze facet cie psychicznie kaze za swoja urazona dume.Mysle,ze cos jest w waszej relacji nie tak....Nie powinno sie odczuwac przyjemnosci z bolu innych ludzi.Przeprosilas,wyjasnilas,mozna te sytuacje rozwiazac na wiele sposobow.Ale widze,ze Pan Wladca wybral focha i przetrzymanie....niefajnie to wyglada...
        • verdana Re: proszę o ocenę sytuacji,bo się pogubiłam-ważn 26.02.11, 20:23
          A ja myślę, ze gdyby zadzwoniła, ze pociąg się spóźnia i zwyczajnie zapytała, czy da się przelożyć imprezę o godzine, to sprawy by nie było.
          A tu facet się starał i okazało sie, ze nie warto, żonie nie zależy szczególnie.
          Jestem dziwnie przekonana, ze gdyby to facet tak olał święto, przygotowywane przez żonę to odpowiedzi bylyby o jego lekcewazeniu, a nie o tym, ze to w ogóle niewazne.
          Nie zawsze "przepraszam" wystarczy - bo focet zrozumiał po prostu - i chyba dosyć słusznie - ze to, co przygotował nie było dla żony istotne, nawet na tyle, by zadzwonić, ze on sam nie jest taki znowu wazny. Po prostu jakaś tam sprtawa, ktora może sobie poczekać.
          Dla mnie jednak to nie jest taki kompletny drobiazg.

          Pamiętam scenę, jaką urzadził mój przyjaciel żonie, że znowu podała pariowki z wody, a nie w sosie pomidorowym. Facet dostał furii - a przecież gotuje dobrze, mógł sam sobnie te parówki kupić i zrobić. A wsciekł się nie dlatego, ze miał zjeść gorsze parówki, tylko dlatego, ze nagle zrozumiał, ze jego upodobania w ogóle żony nie interesują, ze nie myśli o tym, co on lubi, nie ma ochoty sprawić mu przyjemności raz na jakiś czas. Nie chodzilo tu o sos pomidorowy, tylko o uczucie.
          Drobiazg? Nie, jednak nie drobiazg.
          • titta Re: proszę o ocenę sytuacji,bo się pogubiłam-ważn 26.02.11, 21:34
            Drobizag. Bo zona zapewne pokazuje milosc na 100 innych sposobow, ktore on nie widzi, widzi tylko parowki.
            Tak juz jest ze jesli ktos bedzie zbytnio zwracal uwage na szczegoly szybko nabierzez przekonania, ze nie jest kochany, inni sie z jego uczuciami nie licza itp. itd. I bedzie nieszzcesliwy. Nastawienie typu: inni sa dla mnie, nigdy nie poplaca.
            A wracajac do glownego watku, facet mial prawo poczuc sie gleboko dotkniety (jak gleboko - pewnei swiadczy rzeczywiscie o zbytnim skupieniu sie na tym co zaplanowal a nie celu tego (milym spedzeniu tych nieszczesnych walentynek z zona).
            Zona jednak powinna sie liczyc z tym ze ze spoznienia ten nie bedzie zbytnio zadowolony, przeprosic otwozyc to piwo i przeczekac, zamiast histeryzowac. Czasami takia jest cena dobrych uczynkow ;)
          • urquhart Parówki! 28.02.11, 08:57
            verdana napisała:
            > Pamiętam scenę, jaką urzadził mój przyjaciel żonie, że znowu podała pariowki z
            > wody, a nie w sosie pomidorowym. Facet dostał furii - a przecież gotuje dobrze,
            > mógł sam sobnie te parówki kupić i zrobić. A wsciekł się nie dlatego, ze miał
            > zjeść gorsze parówki, tylko dlatego, ze nagle zrozumiał, ze jego upodobania w o
            > góle żony nie interesują, ze nie myśli o tym, co on lubi, nie ma ochoty sprawić
            > mu przyjemności raz na jakiś czas. Nie chodzilo tu o sos pomidorowy, tylko o u
            > czucie.
            > Drobiazg? Nie, jednak nie drobiazg.

            Genialnie trafne zobrazowanie problemu Verdano!
            Problemu narastającego i nawarstwiającego się w którym reakcja na przysłowiowe parówki jest irracjonalna i nieadekwatna ale jest tak naprawdę kroplą która tylko jednoznacznie przepełnia dzban. Doświadczyłem tego dobrze w przeszłości. Za delikatny byłem i nie umiałem egzekwować braku szacunku na bieżąco.
          • tully.makker Re: proszę o ocenę sytuacji,bo się pogubiłam-ważn 28.02.11, 10:33
            Pamiętam scenę, jaką urzadził mój przyjaciel żonie, że znowu podała pariowki z
            > wody, a nie w sosie pomidorowym. Facet dostał furii - a przecież gotuje dobrze,
            > mógł sam sobnie te parówki kupić i zrobić. A wsciekł się nie dlatego, ze miał
            > zjeść gorsze parówki, tylko dlatego, ze nagle zrozumiał, ze jego upodobania w o
            > góle żony nie interesują, ze nie myśli o tym, co on lubi, nie ma ochoty sprawić
            > mu przyjemności raz na jakiś czas. Nie chodzilo tu o sos pomidorowy, tylko o u
            > czucie.

            Albo chodzilo o to, ze zona nie obsluzyla jak nalezyy, co jest wszak jej psim obowiazkiem. Ja tam ciesze sie, jak chlop mi poda zarciuszko i nie wpadlo by mi do glowy domagac sie, zeby ja przyrzadzal w specjalny sposob,. A gdyby zrobil mi drake, ze nie tak podalam mu parowki, to zbieralby je z podworka, razem ze swoimi wlalizkami. Ale rozumiem, ze w spoleczenstwie nie brakuje ofiar patriarchatu, ktorym sie wydaje, ze maz robi zobie laske pozwalajac sie obslugiwac.
            • urquhart Re: proszę o ocenę sytuacji,bo się pogubiłam-ważn 28.02.11, 11:03
              tully.makker napisała:
              > A gdyby zrobil m
              > i drake, ze nie tak podalam mu parowki, to zbieralby je z podworka, razem ze sw
              > oimi wlalizkami. Ale rozumiem, ze w spoleczenstwie nie brakuje ofiar patriarcha
              > tu, ktorym sie wydaje, ze maz robi zobie laske pozwalajac sie obslugiwac.

              Ciekawi mnie czy twojego "mena" byłoby stać wyartykułować podobny tekst, bo stawiam dolary przeciw orzechom ze nie ośmieliłby się, bo ma u ciebie dług za wszystkie ofiary patriarchatu razem wzięte :)

              A co do meritum, to przynajmniej w moim środowisku oczywiste jest że adoracja i zgadywanie zachcianek i oczekiwań kobiety jest męskim psim obowiązkiem, natomiast w druga stronę to już oczywiste kwestia "ochoty", nastroju, okresu i itd.
              Jak to naśmiewają się z tego w kabarecie Hrabi "Kobieta, jeśli zechce, może dać mężczyźnie wszystko, co mu się należy".
            • nanuk24 Re: proszę o ocenę sytuacji,bo się pogubiłam-ważn 28.02.11, 23:48
              fajnie;-)

              A ja nie lubie steka krwistego, maz za to jest jego milosnikiem i lubi je przyrzadzac. Uznalabym, ze niezaciekawie dzieje sie w naszym malzenstwie, gdyby uporczywie podawal mi tego steka krwistego. Dalby mi w ten sposob do zrozumienia, ze nie jestem dla niego wazna, a licza sie jego potrzeby.
            • ewasuwek Re: proszę o ocenę sytuacji,bo się pogubiłam-ważn 04.03.11, 13:52
              a ja rozumiem faceta. Jeśli np. przez lata powtarzał, że te nieszczęsne parówki lubi w sosie pomidorowym, a żona z uporem maniaka podaje z wody to można się wkurzyć, bo to oznacza że żonka olewa sobie męża.
              I tak naprawdę nie chodzi o symbiliczne już "parówki" ale o to, czy słuchamy swojej połówki.
    • triss_merigold6 Re: proszę o ocenę sytuacji,bo się pogubiłam-ważn 26.02.11, 20:01
      Macie po 17 lat? To problem w sam raz dla niestabilnych emocjonalnie nastolatków.
      • menodo Re: proszę o ocenę sytuacji,bo się pogubiłam-ważn 26.02.11, 20:36
        triss_merigold6 napisała:

        > Macie po 17 lat? To problem w sam raz dla niestabilnych emocjonalnie nastolatkó
        > w.

        No dokladnie. Wiozlam kiedys corke na randke z chlopakiem (oboje wtedy po 17. lat) , ona zadzwonila do niego, ze wlasnie dojezdzamy - a on, ze wlasnie sie obudzil:D (niedziela przed poludniem). Corka dostala takiej histerii w samochodzie, ze omal nie wpadlam pod tramwaj.

        Jakims cudem przezylysmy, zwiazek przetrwal kolejny rok:D
    • szpil1 Re: proszę o ocenę sytuacji,bo się pogubiłam-ważn 26.02.11, 20:32
      No właśnie, jak ty byś się poczuła gdybyś czekała z zaplanowaną niespodzianką, a mąż uznał, że kumpel jest ważniejszy? Poza tym to były walenynki, miejsca w lokalach mogły być zarezerwowane i przesunięcie rezerwacji nie możliwe.

      oli1870 napisała:

      Jak wróciłam,była 21.30 i dotarło do mnie że wieczór stracony
      > .Próbowałam dowiedzieć się dlaczego,a potoku łez nie potrafiłam powstrzymać.


      Naprawdę nie rozumiesz czy udajesz głupią? A może po prostu nie dociera do ciebie, że mąż ma prawo czuć się rozczarowany, olany i nieważny.

      Trudno się domyśleć, że wypadałoby zadzwonić?
      Ale ty przecież jesteś bez winy, koleżanka jest ważniejsza od waszego związku. Łezki w oczach i on ma zapomnieć, że go zraniłaś.

      "Nie mogę zrozumieć jak plan mógł być ważniejszy ode mnie."

      A on nie może zrozmieć jak koleżanka może być ważniejsz od was.

      "Próbowałam dzisiaj na spokojnie mu to wytłumaczyć,ale wg niego to
      > ja go tak strasznie zawiodłam i skrzywdziłam tym 40 minutowym spóźnieniem."

      I ma rację. Tyle, że ty tego nie zrozumiesz, bo przecież od razu przeprosiłaś, a przede wszystkim - płakałaś.
      • titta Re: proszę o ocenę sytuacji,bo się pogubiłam-ważn 26.02.11, 21:37
        Ona pewnie usilowala sie dowiedziec dlaczego wieczor stracony (jaka byla ta niespodzianka), a nie dlaczego maz sie obrazil...
    • nick_ze_hej Re: proszę o ocenę sytuacji,bo się pogubiłam-ważn 26.02.11, 20:40
      Czy nie była to przypadkiem kropla przepełniająca czarę? Tak jak te, przytoczone przez Verdanę, parówki z wody? Może sprawy koleżanek nie raz już były dla ciebie wazniejsze?
      • oli1870 Re: proszę o ocenę sytuacji,bo się pogubiłam-ważn 26.02.11, 21:18
        nie,po prostu przyzwyczajony ze zona zawsze słowna i punktualna,raz mi nie wyszło i w ciężki szok wpadł.
        • sanciasancia Re: proszę o ocenę sytuacji,bo się pogubiłam-ważn 27.02.11, 08:33
          I szczerze mu się nie dziwię. Najgorszy możliwy moment wybrałaś na pokazywanie mu, że nie zawsze jesteś punktualna i słowna (no dobra mogło być gorzej, mogłaś się na własny ślub spóźnić, bo przyjaciółka wymagała wsparcia i nikogo o tym nie uprzedzić).
        • joanna35 Re: proszę o ocenę sytuacji,bo się pogubiłam-ważn 04.03.11, 08:14
          Szczerze? Jakoś trudno mi w to uwierzyć. Zachowanie Twojego męża wskazuje raczej na to, że była to kropla przepełniająca kielich goryczy. Sama napisałaś, że jesteś bardzo wrażliwa na cierpienie innych. Od siebie dodam, że na cierpienie własne i innych, wszystkich innych z wyjątkiem męża. Ten rodzaj wrażliwości wcale nie należy do rzadkości, żaden to powód do dumy.
    • titta Re: proszę o ocenę sytuacji,bo się pogubiłam-ważn 26.02.11, 21:39
      Jeszcze jedno, od walentynek minely DWA tygodnie, a ty nadal rozgryzasz sprawe!?
      Maz tez, czy juz zupelnie zapomnial?
      Nie szkoda ci zycia na uzalanie sie?
    • marianka_marianka Re: proszę o ocenę sytuacji,bo się pogubiłam-ważn 26.02.11, 23:03
      Takie jazdy z chłopakiem to ja miałam w wieku lat 20.
      Jeżeli dobro rodziny stawiasz na 1 miejscu to następnym razem zadzwoń wcześniej i uprzedź że się spóźnisz. I nie wylewaj potoków łez i nie błagaj go o wybaczenie bo to upokarzające. Nie chce rozmawiać, to nie, łaski bez.
    • kkokos Re: proszę o ocenę sytuacji,bo się pogubiłam-ważn 27.02.11, 10:26
      kolejny dowód na to, że walentynki są do dupy.
      sztuczne święto generujące sztuczne problemy - gdyby facet nie rzucił kobiety dzień przed walentynkami, jej nieszczęście byłoby mniejsze i być może byś jej tak nie musiała pocieszać, twój mąż nie spinałby się z idiotycznymi niespodziankami, które nie urastałyby do rangi dramatycznych symboli, nie byłoby tej całej obrazy i histerii z obu (jego i twojej) stron. a to wszystko dlatego, że handlowcy i kilka amerykańskich filmów wam mózgi wyprały.

      zgadzam się z przedmówczyniami - emocjonalne problemy 17-latków
      • kol.3 Re: proszę o ocenę sytuacji,bo się pogubiłam-ważn 27.02.11, 22:15
        To, że rzecz działa się w Walentynki ma znaczenie drugorzędne, równie dobrze mogłyby to być urodziny, rocznica ślubu, czy inna okazja.
      • alinawk Re: proszę o ocenę sytuacji,bo się pogubiłam-ważn 28.02.11, 09:49
        > kolejny dowód na to, że walentynki są do dupy.
        > sztuczne święto generujące sztuczne problemy

        I to jest najlepszy komentarz w tym watku. Zgadzam się jak najbardziej.
    • kol.3 Re: proszę o ocenę sytuacji,bo się pogubiłam-ważn 27.02.11, 14:41
      Jak dla mnie udajesz głupią. Koleżanka była ważniejsza od męża i jego niespodzianki.
      • alinawk Re: proszę o ocenę sytuacji,bo się pogubiłam-ważn 28.02.11, 09:53
        Niee, no wiadomo, najważniejszy jest zawsze mąż. Co tam płacząca matka/siostra/przyjaciółka, ich problemy są przeciez nieważne, najważniejsze jest to że mężuś czeka sam w domku, żeby żoneczka mu herbatkę zrobiła.
        • verdana Re: proszę o ocenę sytuacji,bo się pogubiłam-ważn 28.02.11, 10:30
          Nie, mąż to jak mebel. Niewazne, co tam przygotował, co planuje - zawsze wazniejsze powinny być przyjaciółki i ich sprawy.
          Odwrotnie także - co tam kumpel z problemami, jego problemy niewazne, wazne, ze żona chce, aby być w domu punktualnie i zająć się dzieckiem. A żona i jej tam życzenia nie moga być wazniejsze od tego, że kumpla dziewczyna rzuciła. Żona miała plany? Niech ma. To jej plany, nie męża przecież.
        • urquhart no wiadomo, najważniejszy jest zawsze mąż 28.02.11, 11:25
          alinawk napisała:
          > Niee, no wiadomo, najważniejszy jest zawsze mąż. Co tam płacząca matka/siostra/
          > przyjaciółka, ich problemy są przeciez nieważne, najważniejsze jest to że mężuś
          > czeka sam w domku, żeby żoneczka mu herbatkę zrobiła.

          Dobre, a na tym forum jakby przynajmniej raz dziennie nie podnosił się kobiecy mega wkurw ze dla męża śmie być ważniejsza jest teściowa/praca/koledzy :)
    • dziub_dziubasek Re: proszę o ocenę sytuacji,bo się pogubiłam-ważn 27.02.11, 20:00
      Odwróć sytuację to będziesz miała odpowiedź. Ja doskonale rozumiem Twojego męża, zareagowałabym podobnie, zwłaszcza, ze zdaje się nie uprzedziłas go o zmianie planów...
    • blue_romka Re: proszę o ocenę sytuacji,bo się pogubiłam-ważn 28.02.11, 09:33
      Sądzę, że oboje macie jakieś problemy emocjonalne, bo reagujecie nieadekwatnie do sytuacji. Mąż nie powinien przekreślać wieczoru z powodu Twojego spóźnienia, a dla Ciebie nie powinien to być powód do "otwartej rany" o której piszesz. Cieszcie się, że nie macie poważniejszych problemów.
    • kobieta_z_polnocy Re: proszę o ocenę sytuacji,bo się pogubiłam-ważn 28.02.11, 22:52
      Uważam, że twój mąż zachował się zbyt histerycznie. We wszelkich niespodziankach najważniejsza jest przyjemność obdarowywanej osoby, a dopiero potem organizatora. Fakt, źle to rozegrałaś, ale on mocno przesadził. Odebrał to jako ujmę na swoim honorze, zamiast wzruszyć ramionami i wyjść z domu te 40min później.

      Dzieciak z niego i tyle.
      • urquhart histeria czy wzruszenie ramionami? 01.03.11, 07:09
        kobieta_z_polnocy napisała:
        > Uważam, że twój mąż zachował się zbyt histerycznie. We wszelkich niespodziankac
        > h najważniejsza jest przyjemność obdarowywanej osoby, a dopiero potem organizat
        > ora. Fakt, źle to rozegrałaś, ale on mocno przesadził. Odebrał to jako ujmę na
        > swoim honorze, zamiast wzruszyć ramionami i wyjść z domu te 40min później.

        Rany następna "empatyczna"...
        Odwrócimy płciowe role i kobitka czeka wystrojona na bóstwo w domu w napięciu załóżmy na wyjście na zorganizowaną przez siebie rocznice ślubu w którą włożyła zaangażowanie a on oświadcza jej że w zasadzie nic się nie stało bo musiał najpierw spotkać się akurat tego dnia z koleżkami?
        Prognozujesz mega histerię czy wzruszenie ramionami i spokojne wyjście babeczki 40 minut później i udany wieczór ???
        • iuscogens Re: histeria czy wzruszenie ramionami? 01.03.11, 09:35
          że w zasadzie nic się nie stało bo musiał najp
          > ierw spotkać się akurat tego dnia z koleżkami?

          rany, jakie spotkanie z koleżkami, ona nie spotkała się z koleżanką tak po prostu, tylko dlatego, żeby ją wesprzeć w bardzo trudnym momencie. Żadna z was nie posiada elementarnej empatii, żeby to pojąc, tylko wszystkie się nad mężem-histerykiem użalacie. Spóźnienie o 40 minut nie jest fajne, ale pisanie o zrujnowaniu planów jest dość egzaltowane. Ja bym bez problemu poczekała te 40 minut i wiem, że mąż tez, bo oboje byliśmy w podobnej sytuacji, że musieliśmy w ostatniej chwili zmieniać plany, żeby wesprzeć przyjaciela, którego właśnie zostawiła druga połowa. Mąż wg mnie wykazał się straszną niedojrzałością, strasznie nie lubię jak dorosła osoba zachowuje się jak primadonna albo sfoszona nastolatka.
          A przykład z parówką straszny, nie wyobrażam sobie robić awantury w takim momencie. Straszne pieniactwo i egoizm. Rozumiem, że pan ZAWSZE gotuje tak jak chce ta pani i w ogóle wszystko robi tak jak ona chce?? W innym przypadku to znaczyłoby, ze ma gdzieś jej uczucia.
          Verdano, jak tak czytam twoje posty, to mam czasem wrażenie, ze współczujesz wszystkim cudzym dzieciom i mężom świata. Zawsze są winne te straszne kobiety ;) albo zła matka, albo zła zona, przyjmujesz czasem do wiadomości, ze są poza Tobą normalne kobiety?? ;)
          • urquhart zawsze winny jest ten straszny mężczyzna 01.03.11, 10:40
            uscogens napisał:
            > Verdano, jak tak czytam twoje posty, to mam czasem wrażenie, ze współczujesz ws
            > zystkim cudzym dzieciom i mężom świata. Zawsze są winne te straszne kobiety ;)
            > albo zła matka, albo zła zona, przyjmujesz czasem do wiadomości, ze są poza Tob
            > ą normalne kobiety?? ;)

            Tiaa...
            "Normalne" przecież kobiety tu wiedzą że zawsze winny jest ten straszny mężczyzna.
            A i teściowa.

            I do głowy "normalnym" nie przyjdzie przebłysk myśli że za parę lat ich ukochany dzidziuś będzie tym strasznym mężczyzną, one tą straszną teściową i będą go bronić przed roszczeniowymi jędzami które krzywdzą synusia.

            Z jednym się jednak zgadzam Verdana faktycznie dramatycznie refleksją, empatią i inteligencją przewyższa kobiecą forumową kobiecą "normalność".
            • iuscogens Re: zawsze winny jest ten straszny mężczyzna 01.03.11, 11:14
              urquhart czy ty naprawdę tak schematycznie patrzysz na świat?? Jak nie winna kobieta, to zawsze mężczyzna?? a co teściowa ma do rzeczy to nie rozumiem ;) warto czasem spojrzeć szerzej na sprawę, przyczyny konfliktów są różne, a w omawianym przypadku winne są obie strony. Ona, że nie powiadomiła wcześniej, ale również on, że nie potrafił zrozumieć, ze to sytuacja wyjątkowa i strzelil focha jak nastolatka.

              i wydaje mi się, że verdana się nie ucieszy na wieść, że przewyższa cokolwiek dramatycznie ;)
            • alinawk Re: zawsze winny jest ten straszny mężczyzna 01.03.11, 12:00
              > Z jednym się jednak zgadzam Verdana faktycznie dramatycznie refleksją, empatią
              > i inteligencją przewyższa kobiecą forumową kobiecą "normalność".

              Niestety sprawdza się tu powiedzenie że najgorszym wrogiem kobiety jest druga kobieta. Verdana tu robi za dziesięciu chłopa :P
          • alinawk Re: histeria czy wzruszenie ramionami? 01.03.11, 12:55
            > że mąż tez, bo oboje byliśmy w podobnej sytuacji, że musieliśmy w ostatniej
            > chwili zmieniać plany, żeby wesprzeć przyjaciela, którego właśnie zostawiła dr
            > uga połowa. Mąż wg mnie wykazał się straszną niedojrzałością, strasznie nie lub
            > ię jak dorosła osoba zachowuje się jak primadonna albo sfoszona nastolatka.

            Ja to kiedyś jeszcze gorszy numer odwaliłam :) Umówiłam się że wrócę do domu po pracy o określonej godzinie, mąż miał jechać autem na wywiadówkę, a ja zostać w domu z młodszą. Jednakowoż dopadła mnie jakaś pomroczność jasna, zapomniałam o wywiadówce i zamiast do domu udałam się na zakupy. Komórki w ogóle nie odbierałam ( miałam ją w torebce i nie słyszałam) . Do domu dotarłam ze dwie godziny po czasie, i nawet nieszczęśliwej koleżanki nie miałam na usprawiedliwienie :P. O tym że się umówiliśmy przypomniałam sobie pod domem. Jakimś cudem mnie nie zlinczował ;)

            Innym razem ja czekałam dłuuugo na męża - tym razem on zawalił, pomyliły mu się miejsca gdzie mieliśmy się spotkać. Darowałam mu życie :)

            Kazdemu zdarza się czasami coś zawalić, zapomnieć. Normalny człowiek jest w stanie to zrozumieć i mieć na uwadze że nikt nie jest doskonały i jeżeli jemu zdarzają się wpadki to i innym też się mogą zdarzyć. Niestety taki nadęty pychą i przeświadczeniem o własnej nieomylności i doskonałości osobnik w rodzaju verdany tego nie pojmie.
            • mozambique Re: histeria czy wzruszenie ramionami? 01.03.11, 13:02
              tylko ze autorka nie zapomniala, nie miala pomorcznosci jaasnej ani nie byla pijana

              po prostu wiedziala ze nawala w szczeiólny dzien ( szczegolny dla kobiet , faceci zwykle tą date mają w odłwłoku , ów mąz nie mial ) uznala ze sparwy jej psiapsióły sa wazniejsze ( dla niej) niz fakt ze maz zaplanowal wspolny wieczór z zoną i dla żony( a moze i wynajal limuzynę z szampanem na okreslona godzine?? - licho go wie ) i zpremedytacja uznaal; ze nawet nie bedzi go powiadamiać

              w koncu to tylko mąz - kto by sie mezem przejmował
              • iuscogens Re: histeria czy wzruszenie ramionami? 01.03.11, 13:22
                Dla mnie to logiczne, że czasami sprawy przyjaciół są ważniejsze niż mąż. Tak samo jak sprawy mojej mamy są czasem ważniejsze niż mąż. Podkreślam, że czasami, w wyjątkowych sytuacjach. Akurat tę w tej sytuacji do takich zaliczam, jakby mnie teraz mąż zostawił to pewnie bym w depresje wpadła i chciałabym mieć przy sobie bliską osobę, która mnie wesprze. Autorka oczywiście nawaliła, ale męża przeprosiła, no nie wiem co jeszcze powinna zrobić. Powiesić się?? Podciąć sobie żyły?? Przepraszać męża na kolanach?? Zresztą naprawdę 40 minut spóźnienia to nie jest zepsucia planów na cały wieczór.To jest ich przesuniecie. Sorry, ale czasem trzeba elastycznie dostosowywać się do sytuacji. Jak nie chciał, to mogli zostać w domu i tez miło spędzić czas, no ale mąż był obrażony.
              • alinawk Re: histeria czy wzruszenie ramionami? 01.03.11, 13:25
                > po prostu wiedziala ze nawala w szczeiólny dzien ( szczegolny dla kobiet , face

                Zgadzam się z tobą w całej rozciągłości. Nawaliła.
                Zdała sobie z tego sprawę. Przeprosiła raz, potem drugi, potem kolejny.
                To co ma jeszcze zrobić? Posypać głowę popiołem i w worku pokutnym udać się do Canossy jak ten, no , jak mu tam było...
                • iuscogens Re: histeria czy wzruszenie ramionami? 01.03.11, 13:34
                  alinawk napisała:

                  > > po prostu wiedziala ze nawala w szczeiólny dzien ( szczegolny dla kobiet
                  > , face
                  >
                  > Zgadzam się z tobą w całej rozciągłości. Nawaliła.
                  > Zdała sobie z tego sprawę. Przeprosiła raz, potem drugi, potem kolejny.
                  > To co ma jeszcze zrobić? Posypać głowę popiołem i w worku pokutnym udać się do
                  > Canossy jak ten, no , jak mu tam było...

                  no właśnie chyba tak, ten pan bardzo wrażliwy musi być, skoro go te 40 minut spóźnienia "skrzywdziło" :) Naprawdę dorosły, dojrzały facet nie dostawia szopki w stylu "skrzywdziłaś mnie i strasznie zawiodłem się na tobie" z powodu 40-minutowego spóźnienia.
        • alinawk Re: histeria czy wzruszenie ramionami? 01.03.11, 11:54
          > Prognozujesz mega histerię czy wzruszenie ramionami i spokojne wyjście babeczki
          > 40 minut później i udany wieczór ???

          Histerię to może nie, ale owszem, powściekałabym się tak z pół godziny, no dobra, może trochę dłużej :) Potem jeśli delikwent by się kajał i przepraszał, zażądałabym rekompensaty, np. dodatkowe kino, albo restauracja, albo coś innego...
          Chyba że winowajca by się rozpłakał, tak jak autorka wątku, no to wtedy bym od razu zmiękła. Ja mam za miętkie serce, nie mogę patrzeć jak ktoś płacze :(
      • premeda Re: proszę o ocenę sytuacji,bo się pogubiłam-ważn 01.03.11, 09:17
        Heloo to Walentynki były, w głupiej pizzerii trzeba czekać z godzinę, żeby stolik złapać (bez rezerwacji miejsc), a Wy liczycie, że zarezerwowany stolik będzie czekał 40min.
        • iuscogens Re: proszę o ocenę sytuacji,bo się pogubiłam-ważn 01.03.11, 13:28
          I jeszcze verdana pisze, że ona go chciała wziąć płaczem, czyli że specjalnie chciała go rozmiękczyć, tak?? A są przecież osoby, które w takich sytuacjach samoistnie płaczą i nie potrafią na tym zapanować. wcale nie jest to taktyczny plan, żeby faceta skruszyć. Ludzie reagują rożnie, maja różne charaktery, różna odporność. Ja tak mam i jest to ścisłe powiązane z moim dniem cyklu.
          • verdana Re: proszę o ocenę sytuacji,bo się pogubiłam-ważn 01.03.11, 13:57
            Podejrzewam, ze facet, ktorego małzonka nie placze "z byle powodu" dał by się zmiękczyć. Ale jeśli wybucha płaczem z byle powodu - cóż.
            Jestem jak najbardziej w stanie zrozumieć, ze czasem sprawy kolezanki są wazniejsze niż wyjscie z facetem. Natomiast uwazam, ze nie ma żadnego usprawiedliwienia na to, ze autorka nie uprzedziła męża o spóźnieniu, bo jej się nie chciało "wysłuchiwać focha". Pomijając drobny fakt, ze najwyraźniej nie pierwszy raz nawala, skoro wie z góry, ze to meza denerwuje.
    • voctia Re: proszę o ocenę sytuacji,bo się pogubiłam-ważn 01.03.11, 13:54
      Oboje macie nie po kolei w głowie. Furiaci, histerycy, chorzy zazdrośnicy.

      Jeśli ryczysz od wielu dni z tego powodu - to się lecz na glowę, poważnie coś z tobą nie tak.

      Zasady są takie: umówiłaś się-coś ci wypada- DZWONISZ WCZEŚNIEJ ŻE NIE DOTRZESZ na umowioną godzinę. A nie zlewasz ciepłym sikiem umowę, licząc, że może się przemkniesz do kuchni i mąż cię nie zauważy że przyszłaś później niż obiecalaś.
      Zachowujesz się jak osoba tkwiąca w patologii - histeryczna, gnębiona ofiara. Powinnaś iść do psychologa, bo wasze wzajemnie relacje są chore. Mąż mogl się wkurzyć bo zawaliłaś, jesli się mu uzbierało innych takich twoich zachowań to mógł(nie musiał) się wściec - ale jak ty błagasz o przebaczenie wiele dni, płaczesz po kątach, histeryzujesz z tego powodu... to masz patologiczne odruchy albo depresję albo nerwicę albo jesteś niedojrzałym dzieckiem, albo twoje relacje z mężem nadają się na forum o przemocy w rodzinie.

      - wiedziałaś, że mąż czeka o 17tej, potwierdziłaś wcześniej że o tej godzinie będziesz = należalo zadzwonić uprzedzić że się spóźnisz, albo zadzwonić i przedyskutowac z mężem co to za niespodzianka czy da się ją przesunąć bo jest awaryjna sytuacja z koleżanką.
      zachowałaś się jak gó...ara nie dzwoniąc i pokazałaś mężowi, że jego osoba nie jest dla ciebie ważna. Mąż albo też ma swoje za paznokciami i awantury robi nie pierwszy raz, albo twoje olanie go bylo kroplą przepełniającą czarę olewania go od dawna i tym razem stwierdził że ci już na to nie pozwoli.
      a to co pokazujesz teraz histerią i zalewaniem się łzami to już się nadaje do leczenia. powaga.
      • voctia Re: proszę o ocenę sytuacji,bo się pogubiłam-ważn 01.03.11, 14:08
        >Nie mogę zrozumieć jak plan mógł być ważniejszy ode mnie.Krzywda psychiczna jakiej >wtedy >doznałam jest jak otwarta rana.Nie można zapomnieć,ani wybaczyć.
        >Próbowałam dzisiaj na >spokojnie mu to wytłumaczyć,ale wg niego to ja go tak strasznie zawiodłam i skrzywdziłam t>ym 40 minutowym spóźnieniem.Tylko ja przeprosiłam za to spóźnienie od razu.

        Tutaj to już jest piękne studium hipokryzji :)

        Przeprosić po fakcie mozna za sytuację niezamierzoną, autobus się spóźnił, drzewo zablokowało drogę. itd. A tu był Twój świadomy wybór- umówiony mąż czeka?-to niech czeka i się denerwuje, a ja chcę się pokazać przed koleżanką jaka fajne dla niej jestem.

        Założę się, że chłopaka na którym ci zależy i jesteście w fazie starania się o siebie- byś tak nie olała.


        ps. Miałam taką przygodę: spotykałam się z facetem, było super przez 3 miesiące, a potem odkryłam że facet jest żonaty. Też mnie przeprosił, że się od razu nie przyznał:):):) i obraził się, że ja go spuściłam po brzytwie. przecież przeprosił! :p
      • kochamkotyijuz Re: proszę o ocenę sytuacji,bo się pogubiłam-ważn 01.03.11, 14:49
        Zalewa sie lzami bo maz taki niedobry a nie dlatego ,ze dostrzegla swoj blad i zaluje za grzechy.
        Wszystko mozna bylo zalatwic inaczej i naprawde dziwie sie tym ktorzy usprawiedliwiaja tu autoke postu. Brak szacunku do meza az bije po oczach i mysle ,ze takie totalne nieliczenie sie z nim nie mialo miejsca po raz pierwszy w ich malzenstwie stad tez taka a nie inna reakcja meza.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: proszę o ocenę sytuacji,bo się pogubiłam-ważn 04.03.11, 02:25
      Na poziomie zasad dobrego wychowania i dbałości o poważne, wzajemne i partnerskie relacje z mężem, powinna Pani do niego zadzwonić i uprzedzić, możliwie z jak największym wyprzedzeniem, o spóźnieniu oraz o Pani zaangażowaniu w sytuację z przyjaciółką. I to bez względu na to, co Pani przewiduje po drugiej stronie.
      I tu dotykamy 2 problemów.
      Co to oznacza, że Pani tak obawia się "focha" męża, że zachowuje się Pani aż tak nieracjonalnie ? Jakie to świadectwo wystawia Waszej relacji ? Czego się Pani boi i za co chce uniknąć poczucia winy ?
      I drugi problem natury generalnej, ale bardzo związany z pierwszym.
      Dojrzały związek winien cechować się podstawowym poczuciem bezpieczeństwa, w którym partnerzy czują się swobodnie wobec siebie i mogą realizować swoje priorytety, bez poczucia winy. To nie oznacza braku szacunku dla drugiej strony. To oznacza elastyczność, wyrozumiałość, danie przestrzeni partnerowi wraz z odczuciem, że jest on odrębny.
      W Pani przypadku , zamiast tego, mąż zaczął rywalizować z przyjaciółką o Pani zainteresowanie , czas, zaangażowanie. I poczuł się w tej rywalizacji przegranym. Pytanie , dlaczego ? Czy ma aż takie słabe swoje poczucie wartości dla Pani ? Gdy poczuł się słaby, zechciał poczuć się silny i nadrobić stratę. Dobrą drogą do tego stało się ukaranie Pani i odebranie jej walentynkowej przyjemności. Chyba mu się udało, skoro z tym właśnie problemem zwróciła się Pani na forum.
      Z drugiej strony mówienie w tej sytuacji o krzywdach i ranach nie do zagojenia, jest podobną przesadą jak zachowanie męża.
      Warto zrobić dwie rzeczy.
      Zastanowić się nad podstawami związku partnerskiego i je zrewidować oraz wprowadzić w ten związek odrobinę poczucia humoru. Walentynki, nawet spędzone przy zamówionym wcześniej stoliku to rzecz umowna.
      Chyba, że chodzi o "parówki". Wtedy sprawa poważna. Ale w to wolałabym nie wierzyć. Agnieszka Iwaszkiewicz
Pełna wersja