Problem z higieną

03.03.11, 11:37
Witam, mąż ma problem z higieną. Albo raczej ja mam problem z jego niedbałością o higienę. Nie wiem za bardzo czego od was oczekuję. Może wiedzy czy to się często zdarza? Jak z tym walczyć? Ja już chyba trochę odpuściłam, ale mam wrażenie że to będzie jedna z przyczyn rozpadu naszego małżeństwa. Na przykład wymogłam na nim, żeby mył zęby chociaż raz dziennie, wieczorem gdy idzie do łóżka. Ale ostatnio nie sypia ze mną (głębszy kryzys) i więc tego też nie robi. Bywa, że "przerwa" trwa trzy dni. Czy to jest normalne? Czym to tłumaczyć - lenistwem?
    • marianka_marianka Re: Problem z higieną 03.03.11, 11:54
      Na naukę typu myj ząbki i rączki to już chyba trochę późno, co:) To nie Twoje zadanie. A jak było wcześniej? Może ma jakieś problemy w pracy, piszesz że macie kryzys. Czasem człowiek może być tak przytłoczony, że nie ma sił na tak prozaiczne czynności jak mycie.
      No cóż, Ty możesz jedynie dobitnie podkreślić, że z brudasami nie sypiasz, w związku z tym dopóki nie zaprzyjaźni się ponownie z środkami czystości, nie wpuścisz go do łóżka.
      • menodo Re: Problem z higieną 03.03.11, 12:11
        marianka_marianka napisała:

        > Na naukę typu myj ząbki i rączki to już chyba trochę późno, co:) To nie Twoje z
        > adanie. A jak było wcześniej?"

        No wlasnie, bo wydaje sie, ze stosunek do higieny osobistej to dosc istotne kryterium w wyborze partnerow.
    • burza4 Re: Problem z higieną 03.03.11, 12:01
      Do normalności to daleko. Normalny człowiek zwraca uwagę czy mu wali z dzioba, i spod pachy.
      Po co w ogóle zastanawiać się nad tłumaczeniem? pierwsze - nie nauczony w dzieciństwie, nie przywiązywano do tego wagi w domu rodzinnym. Ale i tak - efekt końcowy się liczy.
      • dziewczyna_slonecznik Re: Problem z higieną 03.03.11, 12:46
        Czy nie nauczony w dzieciństwie nie może się już nauczyć?
        To nie jest problem od początku znajomości, choć oczywiście symptomy były.
        Na początku wszyscy się starają. Gdy doszła praca od rana do wieczora, zmęczenie (a kto nie jest?), ogólne niezadowolenie to nie ma "chęci" do mycia.

        Tak, swego czasu po rozmowach różnych oczywiste było, że jeśli nie chce się myć wieczorem to śpi na kanapie. Zwykle wieczorem mąż zajmuje się oglądaniem tv i przysypia przy tym ogladaniu. Budziłam go i mówiłam, żeby sie poszedł umyć i położyć jak człowiek, bo tak to trudno się wyspać.
        Owszem szedł, potem bywało że odburknął coś i spał tak do rana. Rano miał pretensje, że go nie obudziłam.
        • tautschinsky Re: Problem z higieną 03.03.11, 15:27
          dziewczyna_slonecznik napisała:

          > Gdy doszła praca od rana do wieczora, zmęczeni
          > e (a kto nie jest?), ogólne niezadowolenie to nie ma "chęci" do mycia.



          Gdyby taki post wysmażył facet poradzono by mu, by ODCIĄŻYŁ trochę żonę, by nie musiała pracować od rana do wieczora. Nieważne, że ty może też pracujesz. Widać on musi więcej, żeby jakoś ciągnąć wasz wspólny wózek, na którym wygodnie siedzisz. Facet jest fizycznie wyczerpany, a z tego co piszesz - też psychicznie (kryzys). Odciąż go w jego obowiązkach, niech nie pracuje od rana do wieczora - chyba że taki wół roboczy, nie przebywający właściwie w domu, tobie na rękę. Tak podejrzewam. Wtedy takie rady ci nie w smak.

          • dziewczyna_slonecznik Re: Problem z higieną 03.03.11, 16:07
            Odciążyć go w jego obowiązkach, to znaczy co? Mam za niego iść do pracy?
            Pracuję na etacie, nie nastawiam się na karierę bo mamy dwoje dzieci. Z pracy jadę po nie do przedszkola. Jesteśmy w domu przed 18-tą. Ja zajmuje się domem i wszystkim co jest z nim związane. Sprzątam, piorę, prasuję, opłacam rachunki (w sensie że to ja o nich pamiętam), załatwaiam lekarzy itd. Zarabiam tyle samo co mój mąż. Jego praca jest "w terenie", do tego spotkania po godzinach. Ja dzieci kąpie i kładę spać. Potem zwykle zjawia się mąż i on ma czas usiąść na kanapie. Ja mam "robotę" domową. To w czym ja mam jeszcze pomóc?
            • menodo Re: Problem z higieną 03.03.11, 16:17
              Fuj, brudas i tyle.
            • tully.makker zdaniem talczynskiego 03.03.11, 18:13
              Oprocz tego co robisz, powinnas jeszcze zaniesc malzonka na rekach do wanny i umyc oczywiscie, potem przypudrowac mu dupke, zaniesc do lozeczka i polulac na dobranoc.

              Nie warto dyskutowac z idiota.
              • tautschinsky Re: zdaniem talczynskiego 05.03.11, 18:47
                tully.makker napisała:


                > Nie warto dyskutowac z idiota.


                Z idiotką też nie :D


                A nie słyszała o czymś takim, że istnieją różnice między ludźmi? Niezależnie od płci i wieku. Jeden potrafi osiem godzin przerzucać węgiel, po pracy wziąć prysznic i wyskoczyć na wiejską potańcówkę. Drugiego siedzenie przed komputerem zmęczy do tego stopnia, iż po powrocie do domu będzie miał siłę tylko położyć się i usnąć. Trudno sobie tak to wyobrazić?! Widocznie jej mąż z tych drugich. Dlatego miast pracować "od rana do wieczora" powinien pracować mniej. Wydolność jego organizmu najpewniej jest mniejsza. W grę wchodzi jeszcze zmiana pracy na lżejszą. To, że żona zasuwa jak robot nie znaczy nic więcej, iż jest ni mniej ni więcej - robotem w ludzkiej skórze. Chwalić nie ma się czym, prawdę mówiąc :) Pozostaje jeszcze inna kwestia. Podejście do higieny osobistej. On nie musi tak samo postrzegać potrzeby codziennego kąpania się tylko dlatego, że ona tak to widzi. Niektórzy włosy myją codziennie, dwa razy dziennie biorą prysznic. Są tacy, którzy kąpią się co trzy dni a włosy myją, kiedy te są brudne.

                • malgorzata.brzezinka Re: zdaniem talczynskiego 11.03.11, 16:54
                  tautschinsky napisał:

                  >To, że żona zasuwa jak robot nie znaczy nic więcej, iż jest ni mn
                  > iej ni więcej - robotem w ludzkiej skórze. Chwalić nie ma się czym, prawdę mówi
                  > ąc :)

                  To może pójdziesz i wyręczysz tą kobietę w jej "dodatkowych" obowiązkach?? Bo napisała JASNO, że pracując zarabiają tak samo, z tą różnicą, że Jego nadgodziny są przyjemne i niemęczące w jakimś tam stopniu bo ma spotkania itp a Ona po pracy musi znajść siłę na sprzątanie, pranie, gotowanie, opiekę nad dziećmi etc.?? I to nie jest Jej fanaberia tylko OBOWIĄZEK bo mężuś-brudas po pracy siada przed TV i wielkie G.... Go interesuje.

                  Męska solidarność. Kupy, du*y się nie trzyma, ważne, że jest. ;/
                • dziewczyna_slonecznik Re: zdaniem talczynskiego 15.03.11, 09:27
                  No tak może i jestem robotem, a może mam większe poczucie obowiązku. Czy to,że mojego męża nie interesuje nic oznacza, że ja też mam olać wszystko?
                  Sorry. Nie potrafię siedzieć w brudnym domu, gotować w zastawionej kuchni. Denerwują mnie porozrzucane ciuchy. Jak wracam do domu to przebieram się i myje ręce, a co.
                  No, tak czy owak szykuje się bunt robotów ;-)
                  • malgorzata.brzezinka Re: zdaniem talczynskiego 15.03.11, 11:07
                    dziewczyna_slonecznik napisała:

                    > Sorry. Nie potrafię siedzieć w brudnym domu, gotować w zastawionej kuchni. Dene
                    > rwują mnie porozrzucane ciuchy. Jak wracam do domu to przebieram się i myje ręc
                    > e, a co.

                    No, dla niektórych mężczyzn to ekstremalne wyczyny! Nienormalne zachowanie...
                    Cóż.
            • marianka_marianka Re: Problem z higieną 03.03.11, 19:12
              Przykro mi nie widzę innego wyjścia jak truć mu d**ę o to nieszczęsne mycie i nie wpuszczać do łóżka. Nic innego nie zrobisz.
              A co do odciążania, to chyba raczej w odwrotną stronę? Ty zasuwasz na trzy etaty, a mąż na jeden.
              • dziewczyna_slonecznik Re: Problem z higieną 04.03.11, 09:00
                W tym właśnie sęk, że mam już pomału dosyć bycia mamusią swojego męża. Czasem mam wrażenie, że bez niego miałabym mniej obowiązków :-P i mniej nerwów.
        • angazetka Re: Problem z higieną 03.03.11, 18:31
          > Na początku wszyscy się starają. Gdy doszła praca od rana do wieczora, zmęczeni
          > e (a kto nie jest?), ogólne niezadowolenie to nie ma "chęci" do mycia.

          Do mycia potrzebne są jakieś szczególne siły czy chęci? Mycie się to jest staranie się? Sorry, ale masakra.
          • dziewczyna_slonecznik Re: Problem z higieną 04.03.11, 09:06
            Moim zdaniem też masakra. Miotam się z tym wszystkim.
            • annb Re: Problem z higieną 04.03.11, 10:15
              Nic nie poradzisz. Zaniedbań w wychowaniu, popełnionych w dzieciństwie nie nadrobisz
              Pogódz się z tym
              I unikaj pocałunków, Bo w takiej niemytej paszczy bakterie mają raj
              a dentysci się cieszą
    • enith Re: Problem z higieną 03.03.11, 15:39
      Gdybyś napisała, że dotychczas nie mający problemu z higieną mąż, nagle się zapuścił, sugerowałabym depresję, bo wtedy nic się człowiekowi nie chce. Natomiast wygląda to tak, że mąż nigdy nie był zwolennikiem codziennego mycia, tylko, że kiedyś trochę bardziej sie starał, a teraz całkiem sobie odpuścił. Wg mnie masz przekichane tzn. albo jak dziecku pięcioletniemu będziesz mężowi przypominać o konieczności codziennej toalety, albo przyzwyczaisz się do smrodu i brudu, albo się nie przyzwyczaisz i rozpierniczy ci się małżeństwo. Co wcale nie jest takie rzadkie, bywały tu już wątki o negatywnym wpływie braku higieny osobistej na małżeństwo.
    • eastern-strix Re: Problem z higieną 03.03.11, 19:42
      Jeśli zaczęło się to jakiś czas temu, a przedtem było ok, to może to być objaw depresji.
      • wielbicielnaruto a może po prostu zaakceptuj 04.03.11, 09:42
        go takim jaki jest. PS. Ja też nie cierpię myć zębów.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Problem z higieną 05.03.11, 13:04
      Jeśli to jest coś, co zaostrzyło się lub, w takiej formie pojawiło,nagle sprawdziłabym czy mąż nie ma depresji ub długotrwałego stresu. Może można zobaczyć czy nie łączy się to z innymi niepokojącymi objawami. Zmęczenie, poczucie kryzysu, przysypianie, wycofanie.
      To oczywiście wersja lepsza, bo oznacza chorobę, nad którą można zapanować i objaw zniknie.
      Jeśli nie to, a na to wygląda, to mąż ma taki sposób bycia i takie przyzwyczajenia wpisane w naturę osobowości, które trudno będzie zmieniać. Szczególnie, że jemu prawdopodobnie brak do tego motywacji. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • dziewczyna_slonecznik Re: Problem z higieną 15.03.11, 09:40
        Pani Agnieszko wydaje mi się, że to raczej ten drugi przypadek. Jak pisałam wcześniej próbowałam to zmieniać, w sumie z marnym skutkiem. Pomagało na chwilę. Może powinnam popracować nad jego motywacją.
    • zakletawmarmur Re: Problem z higieną 10.03.11, 23:11
      Ale
      > ostatnio nie sypia ze mną (głębszy kryzys) i więc tego też nie robi. Bywa, że
      > "przerwa" trwa trzy dni. Czy to jest normalne?

      Z tego co widziałam w męskim akademiku, u mojego mężczyzny a także słysząc od przyjaciela (który zawsze wydawał mi się z tych bardzo dbających) to powiem Ci, że Twój mąż aż tak bardzo nie odstaje:-)

      Czym to tłumaczyć - lenistwem?

      Mniejszymi potrzebami z zakresu higieny...

      Swoją drogą czy facet Ci śmierdzi? Czy chodzi o sam fakt, że tego nie robi a w Twoim mniemaniu powinien? Nie wiem czy słyszałaś, ale częste kąpiele nie są zdrowe:-) To taki wymysł współczesnych czasów:-)
      • noname2002 Re: Problem z higieną 11.03.11, 10:44
        "Swoją drogą czy facet Ci śmierdzi? Czy chodzi o sam fakt, że tego nie robi a w
        > Twoim mniemaniu powinien? Nie wiem czy słyszałaś, ale częste kąpiele nie są zdr
        > owe:-) To taki wymysł współczesnych czasów:-)"
        Jeśli w pracy nie zmienia zimowego obuwia na lżejsze, to na pewno nie pachnie po powrocie.
    • tab-ris Re: Problem z higieną 11.03.11, 11:35
      Myślę że to nie jest kwestia lenistwa.
      Ja też jestem leniem (w granicach rozsądku), i nie lubię się myć bo jestem leniem, ale robię to ponieważ lubię być czysta. Zwłaszcza jak wracałam z pracy po 8 godz babrania się w brudzie, a teraz codziennie ćwiczę, więc trudno żebym po ćwiczeniach (spocona i śmierdząca) od razu się nie umyła- NAWET JAK MI SIĘ NIE CHCE.
      Moim zdaniem po prostu twój mąż nie odczuwa potrzeby bycia czystym i już i nie widzi w tym problemu.
      Ale można mu zasugerować że taka kąpiel po pracy, czy przed pujściem spać to jest w równym stopniu oczyszczenie psychiczne (lepiej się śpi, lepiej relaksuje, ogólnie lepsze samopoczucie) Czyż nie czujemy się lepiej tacy czyściutcy?
      • ikame Re: Problem z higieną 11.03.11, 17:02
        brr ciekawe co na to jego współpracownicy

        może wykonaj eksperyment, porozkładaj w domu otwarte puszki z sardynkami. Jak mąż wróci z pracy powiedz mu po prostu, że masz okres, ale nie masz siły się umyć.
        • malgorzata.brzezinka Re: Problem z higieną 11.03.11, 17:50
          Ahahahaaaaa Ale się uśmiałam :D
          Dobra jesteś ;)
          Swoją drogą, nigdy się nie zastanawiałam, do czego porównać zapach krwi menstruacyjnej ;) Może dlatego że nie jadam sardynek?? ;)) (ani innych śledzi) ;)
          • angela10086 Re: Problem z higieną 19.03.11, 16:46
            zaplulam sie ze smiechu:DDDDD
            a tak na powaznie u mnie ten sam problem, ale to ewidentniewyniesione z domu rodzinnego.
Pełna wersja