mam nerwobóle gdy ma przyjechać...

03.03.11, 22:30
moja teściowa też na początku sprawiała wrażenie miłej,skromnej kobiety,umęczonej życiem i płaczącej na zawołanie-niejedna aktorka tak nie umie!! w wieku 36 lat wyszłam 2 raz za mąż (pierwszy mąż zmarł,z teściową nr1 utrzymuję dobre kontakty) i sie zaczęło szkolenie mnie przez teściową nr2 z którą zamieszkaliśmy.Wg.niej nie powinnam 1) utrzymywać kontaktów z moimi koleżankami (większość znam od 20 lat i dłużej) bo cytuję:,,jak się wychodzi za mąż to tylko z rodziną się kontakty utrzymuje,,,2)czytać książek i gazet bo po co?ona przez całe życie nie przeczytała żadnej i żyje...3)jestem wyrodna matka bo zimą z dzieckiem na spacery wychodziłam,okna otwierałam aby przewietrzyć...4)nie chodzę co niedziela do kościoła...5)dziecko posłałam do przedszkola i syn bardzo lubi tam chodzić,więc wg.teściowej ,,tylko dzieci ,które mają gorzej w domu,lubią chodzić do przedszkola...6)wydzielam dziecku słodycze zamiast dawać ile tylko chce...Tych przykładów jest duuużo więcej.Na szczęście od jakiegoś czasu nie mieszkamy razem,ale nawet jak przyjedzie do nas w odwiedziny to zawsze o coś sie obrazi.pozdrawiam wszystkie znienawidzone i złe synowe.
    • oliwcia24 Re: mam nerwobóle gdy ma przyjechać... 04.03.11, 05:40
      nio to chyba się rozumiemy ja wyszłam dość wcześnie za mąż miałam wtedy 21 lat już 4 lata jak jestem zona i dopóki nie było ślubu jakoś to było pojawiła się pierwsze córeczka a Teściowa pierwsze co ze co to będzie ona pieniędzy nie ma
      dobijała nas razem ze swoim starszym synkiem który od 7 lat można powiedzieć nic nie robi no i oczywiście teściowa zawsze do mojego męża z różnymi prośbami teraz maja problem z eksmisja a ona dalej mysli o prezentach zamiast jak rozwiazac swój problem a znając życie po danym świecie parę dni przyjdzie i powie ze nie ma na chleb a ja przed kazdymi jakimi kolwiek swietami urodzinami nie urodzinami robie z mezem w sumie dziewczynka pieklo bo sie klucimy o to wszystko nie potrafie dac sobie z tym rady nie potarafie tego olac mowiac potocznie musze to zrobic dla Córeczek one nei sa winne niczemu i nie moga przez to cierpiec ale najchetniej bym ja chyba udusila golymi rekami
      ale postanowilam ze postaram sie do tego nie podchodzic tak emocjonalnie
    • calineczka_777 tiggy, ignoruj jej zachowanie 04.03.11, 11:37
      tiggy68 napisała:

      .Na szczęście od jakiegoś czasu nie mieszkamy razem,a
      > le nawet jak przyjedzie do nas w odwiedziny to zawsze o coś sie obrazi.pozdrawi
      > am wszystkie znienawidzone i złe synowe.

      Tiggy, juz z nia na szczescie nie mieszkasz i domyslam sie, ze jestescie niezalezni finansowo od tesciowej. Ja bym na twoim miejscu robila tak, ze jakby tesciowa znowu sie obrazila to bym to zignorowala i robila swoje. Mysle, ze ona takim dziecinnym zachowaniem chce zwrocic wasza uwage i byc stale w centrum zainteresowania. Po czesci jej sie to udalo, bo sama przyznalas, ze masz nerwobole jak ona przyjezdza, wiec jest to bardzo emocjonalna reakcja. Olej ja, po prostu ignoruj jej obrazanie sie. To znaczy, ze jesli tesciowa siedzi obrazona i naburmuszona to nie wypytuj jej sie co sie stalo, dlaczego tak sie zachowuje, tylko mozesz zaczac rozmowe z mezem, z innymi goscmi albo zajac sie dziecmi itp. Jak tesciowa nie chce jest obiadu, bo uwaza, ze ty zle gotujesz to po prostu rozdziel na spokojnie jedzenie pomiedzy innych domownikow i niech to po tobie splynie czy ona chce czy nie chce jesc. Najlepsze jest ignorowanie, bo z glupkami sie nie dyskutuje. Od razu ci sie samopoczucie polepszy tak jak mnie jak zaczelam tesciowa i jej dziwne zachowania ignorowac (wczesniej analizowalam, staralam sie, dociekalam jaki tesciowa chce obiadek itp. i zle na tym wyszlam)


      • tiggy68 Re: tiggy, ignoruj jej zachowanie 04.03.11, 21:35
        Calineczko_777 ja tak właśnie zaczęłam robić od ostatniej jej wizyty jesienią ,kiedy to była u nas kilka dni,wszystko było ok.aż do momentu kiedy to mąż kupił mi nowy kożuch,normalnie sie obraziła i na drugi dzień zaczęła szukać dziury w całym i z płaczem przeniosła sie do córki bo ponoć czytałam gazetę a jej nawet nie zapytałam czy chce herbaty(zawsze bez problemu jak chciała to sama sobie robiła),Oczywiście przed wyjazdem kolejny raz powiedziała mojemu mężowi jak to cała rodzina (czyli jej córki)mu współczuje takiej żony,,że już wykończyłam moich rodziców (oboje zmarli na raka),mojego pierwszego męża,a teraz ich chcę wykończyć itp.Dla mnie jest to bardzo przykre bo dużo w życiu przeszłam,pochowałam wszystkich mi najbliższych,choruję na cukrzycę,młodszy synek jest wcześniakiem i jest rehabilitowany(ze świetnym skutkiem :) ) ale nigdy nie zniżyłam się do jej poziomu i nie powiedziałam niczego złego.Ona nawet w dniu naszego ślubu modliła się w kościele żeby mi coś w gardle stanęło(!!),miała pretensje ze nie poszłam do ślubu w białej sukni tylko w sukni w kolorze starego złota (podczas 1 slubu miałam białą suknię),ale to mój ślub i mój wybór,i tak stale coś...a teraz nie dzwonię ,nie pytam co u nich,i teraz jak przyjechali na tydzień to jakoś się nie czepiała ale widzi że trzymam dystans.Pozdrawiam.
        • burza4 Re: tiggy, ignoruj jej zachowanie 06.03.11, 17:32
          tiggy68 napisała:

          > ale nigdy nie zniżyłam się do j
          > ej poziomu i nie powiedziałam niczego złego.

          I właśnie tu tkwi twój błąd - dajesz po sobie jeździć jak po łysej kobyle i takie są skutki. Ludzie traktują nas tak, jak pozwalamy się traktować. Polityka nadstawiania drugiego policzka jakoś się nie sprawdza w życiu.

          Po 1/10 akcji przez ciebie opisywanych powiedziałabym słodko i kąśliwie, że nie musi tak się poświęcać i przebywać w towarzystwie osoby, która jej do pięt nie sięga. I nie zapraszałabym ponownie.
    • kalia-99 Re: mam nerwobóle gdy ma przyjechać... 04.03.11, 11:45
      Problem tkwi w tym, że baby wtrącają się w nasze życie i oczywiście krytykują nas zajadle i robią to zawsze tak , żeby ich synuś to wiedział, że my nie jesteśmy idealne, mamy wady i żeby przejżeli wreszcie na oczy. A im bardziej udany związek tym teściowa więcej miesza, bo już jej nic innego nie zostało do roboty.
      Te synowe, co umieją się zdystansować i przymróżyć na to oko to mają "z górki", gorzej z tymi wrażliwymi osóbkami, co rozpamiętują te złośliwości do końca życia i męczą się w tym bagnie podle - ja do nich należę i Ty zapewne też.
Pełna wersja